Witam
dziś 18-11 Ja, Minus i jego kolega, Baloonstyle oraz Tirit ze swoim bratem wybraliśmy się połowić dorszyka na zatoce.
O 7 pakujemy się na rufę jednostki Komandor,
i zabieramy się do uzbrajania zestawów.
Duża i szybka była jednostka desantowa posiadająca obszerną messe pod pokładem wraz z czystą toaletą.
O 7 15 wypływamy na zatokę która wita nas wiatrem i falami co dla tej jednostki nie stanowi to problemu.
Dzielnie bez nadmiernego bujania i w krótkim czasie zatrzymujemy się na pierwszym łowisku na 20 m i tu mamy zaskoczenie, pilkiery 120 gr trzeba było zamienić na 200 gr, 250gr gdyż silny dryf nie pozwolił nam łowić i towarzyszył nam przez cały dzień. Podłubaliśmy trochę dorszyków na tej głębokości które brały na złom i przywieszki wszelakiej maści. Trafiały się nawet dublety,
pokręciliśmy się około 2 godz i popłynęliśmy na 30 m gdzie dalej była dłubanina dorsza i śledzia.
I tak w zasadzie z łowiska na łowisko co dla nie których przeloty okazały się nużące,
i ucięli sobie drzemkę
Humory nam dopisywały,
gdyż towarzystwo było doborowe pełne humoru i optymizmu,
i postanowiliśmy nagrodzić największego optymistę wieńcem z koła ratunkowego
Tak miło sobie spędziliśmy czas aż do wieczora śmiejąc się, opowiadając kawały, łowiąc dorsze a ile to już nie było ważne, każdy coś tam nadłubał. Dorsz jak to dorsz swoje chimery ma. Obsługa jednostki woziła nas z łowiska na łowisko serwując śniadanie z kawką, herbatą, objadzik i miłą obsługę. Jednostka stabilna na takie warunki i warta polecenia.
W porcie byliśmy o zmroku,
zapakowanie do samochodów i do domów.
Pozdrawiam
Jan