Skocz do zawartości

okno

Zespół AS
  • Postów

    640
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez okno

  1. Z albumu: Okno

    a teraz na morzu
  2. Z albumu: Okno

    a teraz na morzu
  3. Z albumu: Okno

    a teraz na morzu
  4. Z albumu: Okno

    a teraz na morzu
  5. Z albumu: Okno

    a teraz na morzu
  6. Witam A ja dla odmiany od morza zapakowałem pływadełko do samochodu i wyskoczyłem sobie dziś na jeziorko, Borówno Małe. Rybki jak rybki rano chciały współpracować i udało mi się złowić trzy piękne okonie i szczupaka oraz co pomniejsze sztuki którymi nie warto sobie głowy zawracać. Atakowały mikrojiga który widocznie przypadł im do gustu. A tak po zdjęciach sobie odpływały Po południu skończyła się współpraca i do tego zaczęło pierdzieć na niebie więc o 15 się zwinąłem. Pozdrawiam Jan
  7. Witam Wreszcie jest z kim pogadać o morskich połowach, bo reszta jak widać wśród lądziu utknęli. Pstryknij kolego parę fot będzie na co popatrzeć, a jak by tobie się samemu nudziło to ja chętny, do Helu rzut beretem. Pozdrawiam Jan
  8. okno

    Nie tylko na ryby

    był, mniam mniam
  9. To Nikoś na ryby chodzisz, myślałem że już o nich zapomniałeś taki jesteś zapracowany, no i te dziewczyny...
  10. Witam Dziś wybrałem się dla odmiany z żonką na grzyby w okolice Konarzyn. Pogoda wyśmienita, a grzybki dopisały. Pozbieraliśmy sobie kurek, podgrzybków, oraz żonie trafiły się dwa ładne borowiki. Rosły sobie i inne, ale wygląd ich nie pasował mi do znanych grzybów jadalnych więc zostawiałem ich w spokoju, niech sobie dalej rosną. Rosły sobie także ładne borówki, raz dywany kwitnącego wrzosu. Można było sobie odpocząć i popatrzeć na piękno otaczającej nas przyrody. W spacerze przeszkadzały nam tylko takie stwory. brrrrrrrrrrrr, i trzeba było uważać aby im sieci nie niszczyć, po zapewne i one są potrzebne w lesie. Wypad nad wymiar udany i trochę grzybków udało się zebrać, zwłaszcza kurek, pychota do sosu i nie tylko. A na koniec ciekawostka. W Starej Kiszewie wybudowali, ciekawe jak oni trawę na tym dachu będą kosić. Pozdrawiam Jan
  11. Witam No i zaciągnęło mnie znowu, nie mogłem odmówić zaproszenia Marcinowi i w poniedziałek 20 znowu jestem w Władku tym razem na nowym Marinero II (ten w środku) Podziwiam jak zwykle wschód słońca stojąc na główce portu. Zawsze inny i piękny nad Bałtykiem. O 7 wypływamy na spokojne morzu kierując się na głębokość 30 m. Trochę połowiliśmy ale nic specjalnego, brały same bolki które z powrotem lądowały w Bałtyku. Trafił się nawet jeden diabeł. Krótka decyzja i płyniemy w górę na 80 m. Na miejscu spotykamy inne jednostki, na których łowili już dorsze.Trochę połowiliśmy ładnych rybek których trzeba było szukać gdyż dorsz był skupiony w małych kupkach. Inne jednostki rozjechały się i my też, gdyż nie było już co szukać. Popłynęliśmy jeszcze wyżej na 88 m i tam trafiliśmy na większe skupiska dorodnych dorszy - dom starców. Kije wyginały się a ręce opadały bo było co ciągnąć z tej głębiny. Pilkiery 250 gr nie dawały radę utrzymać się przy dnie, taki był dryf. Brały tylko na plkiery a kolor bez znaczenia więc przywieszki tylko stawiały zbędny opór. Wiatr zmagał się i fale były coraz większe a nami bujało z fali na falę. Połowiliśmy już sobie aż do bólu rąk i dalej nie było sensu bujać się na wzbużonym morzu, więc Marcin bierze namiar na port, włącza autopilota i zaczęła się dopiero jazda po wyboistym morzu, która trwała prawie dwie godziny na pełnym gazie.Odetchnęliśmy dopiero w porcie. Rejs pod względem rybek nawet bardzo udany bo jak się z nimi płynie to zawsze się połowi. Łódź bardzo szybka więc z łowiska na łowisko przeskok trwa chwilę i można ich wiele zaliczyć trafiając na dobre łowiska z dorodnymi dorszami. A po za tym jednostką kierują pasjonaci którzy sami łowią, nic dodać nic ująć. cdn...... Pozdrawiam Jan
  12. patryk2023, a jaki ty masz problem powiedz kiedy chcesz przyjechać a resztę zostaw nam.
  13. Witam 19 sierpnia znowu pognało mnie do Władysławowa na relaks z Ostrym. Jestem przed piątą w porcie aby jak zwykle podziwiać wschód słońca. Oczywiście zajmuję tylną ławeczkę aby przeżyć pełny relaks dla którego to przyjechałem. Wypływamy o 6,30 gdyż pół godziny czekamy na spóźnialskich którzy i tak nie przyjechali mimo zapewnień że dojadą za pięć minut, i tak dojeżdżali pół godziny. Wypływamy z połową składu (za co należą się podziękowania Adamowi) zostawiając port za sobą. Popłynęliśmy tym razem na płytkie wody i nie daleko od portu.Łowiliśmy na głębokości około 30 m. Wybór Ostrego okazał się strzałem w dziesiątkę. Łowiliśmy ładne dorszyki, relaksując się na pokładzie, w wodzie, oraz oglądając brzeg z morza i przepływający statek. Oczywiście łowiąc przy tym rybki, głównie dorsze ale i śledzie oraz flądry. I tak do 15 bo już wszyscy mieli słońca w nadmiarze. Wpływamy do portu patrząc jak na nabrzeżu dwoje ludzi łowi sobie rybki. Rejs jak zwykle udany, my wypoczęci, opaleni i najedzeni bo jak zwykle Leszek zadbał o nasze żołądki serwując z rana śniadanie i na obiad pyszną zupę rybną. Pozostało tylko zapakować się do samochodu i do domu. I to właściwie tyle z kolejnego wypadu, pewnie nie ostatniego, jakoś ciągle mnie coś ciągnie na te morze. cdn......... Pozdrawiam Jan
  14. Witam Justyna 22 lata z zajobem morskim i nie tylko. Ja zawsze chętny na morze o ile czas pozwoli. Pozdrawiam Jan
  15. A ja jestem mięsiarz i wszystko co złowie ładuje do wora, na kotlety
  16. Młody jesteś a duże ryby przed tobą. Dobry sprzęt bardzo pomaga ale do tego trzeba jeszcze wiedzy, więc poczytaj sobie.
  17. Witam Dziś znowu na morzu, tym razem z synem Pogoda od rana nie ciekawa, słoneczko zasłonięte chmurami. O godzinie 5 pakujemy sprzęt na jednostkę Ostry której armatorem jest Adama i o godzinie 6 wypływamy zostawiając port Władysławowo za sobą. Morze lekko wzburzone i wraz z innymi jednostkami udajemy się na pierwsze łowisko. Po drodze wspaniały człowiek, chętny zawsze do pomocy w Osobie Bosmana Laszka dba o nasze żołądki i przygotowuje nam śniadanko w postaci kanapek z pasztetem z wątróbek dorsza i swojskim smalcem. Na łowisku spotykamy inne jednostki które tak jak my wybrały się z wędkarzami w morze w poszukiwaniu dorszy. Rybki jak rybki swoje chimery mają i raz chciały współpracować raz nie, a armator tej jednostki starał się wpatrzony w sondę aby znaleźć kupki dorszy chętne do współpracy. Celem moim tej wyprawy nie było nałowienie dorszy ale chciałem odpocząć i zarazić syna do wędkarstwa morskiego. Chociaż dorszyk dziś nie był skory do współpracy ale i tak sobie połowiliśmy a każdy z nas swoje do torby zapakował. Zachmurzone niebo swoje pokazało mocząc nas deszczem i rybki przestały z nami współpracować więc czas było obrać kierunek na port. W drodze do portu pyszna zupa rybna ugotowana i podana przez Leszka zaspakaja nasz głód. W porcie witały nas grupy turystów spacerujących po nabrzeżu. Rejs obdarzony dużą dawką humoru i wspaniałą atmosferą która zawsze gości na tej jednostce. Każdy z nas ma swoją ligę, ja swoja mam między innymi na Ostrym. Pozdrawiam Jan
  18. Stawny, do twisterów i ryperów powinien być kijek o CW max do 12 gr. o sztytowej akcji a jakiej firmy to się już nie znam. Ja używam kija o CW 0,5 do 6 gr. i daje radę wyciągnąć szczupaka 80+.
  19. Witam Pływający nie znaczy wcale że on pływa po powierzchni w czasie jego holowania. Przy zakupie patrzy się na jaką głębokość z chodzi.
  20. Dobrze że u nas w morzu takich wielkich rybek nie ma
  21. Witam Dziś kolej na Zatokę Gdańską z Marcinem na jego łodzi Mati. Wyprawa rekreacyjna no i zobaczyć co w wodzie piszczy. Szału nie było ale coś tam zawsze się wyciągnie. Trafił mi się nawet tryplecik. Pogoda super no i odpocząłem od codzienności.
  22. Witam Jakoś długo nie mogłem wytrzymać bez bujania na falach no i w piątek znowu zawitałem do Władysławowa. Tym razem zagościłem na jednostce Ostry. Władysławowo przywitało mnie pomalowane złotym kolorem przez wschodzące słońce. Też po to tam przyjeżdżam aby nacieszyć się takimi widokami i odpocząć od dnia codziennego. O godzinie szóstej wypływamy z portu, zostawiając Władysławowo za sobą. Jednostkę obsługują dwaj wspaniali ludzie, którzy dbają abyś zapomniał o dniu codziennym i przeżył wspaniały rejs zaznając pełnego relaksu. Ich pozytywne nastawienie do nas i na otaczające środowisko tworzy wspaniałą atmosferę która zawsze panuje na tej jednostce. Dbają także o nasze żołądki i ewentualnie aby było czym nęcić dorsze. W dniu tym amatorów połowów dorsza było nie wielu, to i na łowiskach spotkaliśmy tylko jedną jednostkę, oraz spacerowicza. Rybki nie za bardzo chciały w tym dniu z nami współpracować, chociaż trafiały się dorszyki łakome na nasze przynęty. Nawet kolega obok wyciągnął jednego około 4 kilowego. Ale czy wędkarstwo polega na łowieniu wora dorszy ? W moim przekonaniu polega na zrelaksowaniu się i odskoczni dnia codziennego. Kto miał trochę szczęścia i umiejętności to sobie połowił wystarczającą ilość. Wspomnę że taki człowiek zaprawiony w boju w osobie bosmana uzyskał najgorszy efekt tej wyprawy, łowiąc jednego dorsza i jedną flądrę. Ciekawe z czego On ugotuje w sobotę tą wspaniałą zupę rybną serwowaną tylko na tej jednostce w drodze powrotnej do portu. Oj w dniu następnym będzie musiał się mocno starać. Połowiliśmy, zrelaksowaliśmy się i w dobrej atmosferze wpłynęliśmy do portu. Każda jednostka na której pływałem ma swoją atmosferę, plusy i minusy. Nie ważne ile dorszy się złowi, przecież nie tylko po nie płyniemy ale rejs mierzy się ................................. Pozdrawiam Jan
  23. okno

    Spławikowe 2012

    jak nie widać to chociaż słychać
  24. okno

    Spławikowe 2012

    od prawej Areh, wind, okno i Jan Areh odbiera nagrodą za zwycięstwo okno odbiera nagrodę wind odbiera .... gratulacje a oto trzej solenizanci
  25. okno

    Spławikowe 2012

    Wind, złej baletnicy przeszkadza rąbek spódnicy. Ja też za póżno sie zreflektowałem że rybki siedzą blisko brzegu - podpatrzyłem u Marcina. A po drógie dwa razy wygrać to już za dużo.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...