-
Postów
640 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez okno
-
Ładnie ten dzień opisałeś.
-
Witam "Wczoraj byłem pierwszy raz na dorszach wypłynęliśmy z Kołobrzegu kutrem Perseus. Zabawa super i wiem ze nie raz się jeszcze na nim pojawię, pogoda dopisała fali nie było i nikt nie nęcił, złowiłem najwięcej rybek z całego kutra, podobno szczęście nowicjusza. Wieczorem dodam kilka fotek" :lol: No to Dawid już żeś przepadł w objęciach Neptuna. Pozdrawiam Jan
-
Byłem w niedzielę i nawet połowiłem ale nic specjalnego, ot takie sobie bolki.Eldorada nie ma. Ryba właściwie jest na różnych głębokościach, od 20 do 70 m i tam ich szyprowie szukają. Popływałem wyjątkowo Dickmanem, jednostka warta polecenia i połowiliśmy średnio po 30 szt. Na innych jednostkach narzekali. Dwa tygodnie temu popływałem Marinero z Marcinem ale Marinero to nie "autobus" i tam się nałowi. Pozdrawiam Jan
-
Tak Jarku, masz po nie kąt rację, za jednego kija z pracowni masz 10 kiji nisko budżetowych ale jak zwykle jest coś za coś i wedle własnych upodobań. Na początku spiningowania kupiłem sobie dwa kije Mikado, do nich dwa kołowrotki z jakiegoś specjalnego mosiądzu bo tak doradził mi sprzedawca. Nisko budżetowe i oczywiście miały być super. Wybrałem się na wypróbować nowy sprzęt nad jezioro z łódką. Jarku po paru rzutach najpierw wylądował spining na okonie w trzcinach a później za nim na szczupaka razem z kołowrotkami. Spiningi okazały się gównem jakich mało. Przyjechałem nad jezioro wypocząć a nie się wkurzać. Miotały przynętami gdzie chciały a nie gdzie ja chciałem do tego plątała się linka na kołowrotkach a nawijały ją jak beczkę. Nauczyło mnie to od razu rozumu co to jest kij seryjny za niskie pieniądze i wiedziałem gdzie się udać aby wykonać kija na moja miarę. Budowa pierwszego porządnego kija trwała trzy miesiące nim dopasował kij do moich potrzeb na blanku pfenixa. Zapłaciłem za niego 1600 zł i mam go do dziś. Mogę nim pukać główką po dnie i liczyć kamienie które na nim się znajdują a trafiam przynętą tam gdzie chcę. Posiadam wszystkie kije z pracowni dostosowane do połowu niemal każdej ryby włącznie z morskimi. Mam nawet dwa seryjne, jeden Loomisa też przerobiony przez pracownie a drugi do trolingu na troć, Sporteksu ale wiedziałem co kupuje. Raz jeszcze dałem się nabrać przez sprzedawcę na kija seryjnego. Wiosną kupiłem kija do trolingu i dałem go po wypróbowaniu Andrzejowi bo chciał go przygarnąć niech On się teraz wkurza. Są i nie wypały w pracowni i ja też na taki trafiłem. Po zacięciu ryby złamałem sztytówkę. Definitywna wina blanku, po prostu za mocno odchudzony. Blank został wymieniony na nowy. Oczywiście takie kije sporo kosztują i nie każdego stać a rybę można złowić i leszczyną ale jest coś za coś nie ma uniwersału i chyba każdy z nas dopasowuje sprzęt do swoich możliwości i potrzeb a człowiek z wiekiem staje się wybredny i wygodny. Powiem na koniec nie żałuje wydanych pieniędzy na porządny sprzęt. I jeszcze jedno - nauczyłem się też kupować porządne kołowrotki. Pozdrawiam Jan
-
-
Jak się z kijem obchodzisz to tak masz. Kij z pracowni dedykowany jest pod konkretną rybę, pod przynęty i zakres wyrzutu. Jeśli nim wali się o kamienie czy inne przedmioty to żaden nie wytrzyma, chyba że szklak. Wyciągałem szczupaki kijem o CW 0,5 do 5 gr jako przyłów przy łowieniu okoni i kij dał radę. Nie ma takiej opcji aby kij z pracowni pękł podczas wyciągania ryby, te kije zawsze maja zapas mocy. Łowie takimi kijami od czasu kiedy zaczełęm przygodę ze spiningiem. Na morzu używam kija do 160 gr i wieszam na nim 250 i daje rade wyciągnąć rybę z 80 m. Jak amatorska pracownia to amatorski kij, jaka cena taka jakość. Nie da się łowić dorszy kijem przeznaczonym do łowienia szczupaków, chyba że chcesz się męczyć przez 20 min z jego wyciągnięciem, ale gdzie tu sens i logika takich połowów. Wspomne jeszcze o takim tworze jak wklejonka. Łączenie dwóch części kija ma wpływ na jego pracę a co dopiero dwa różne materiały o innej charakterystyce pracy, to wielkie nie porozumienie. Nic dziwnego że kosztują grosze. Pozdrawiam Jan
-
A ja popływałem sobie dziś. Pływałem na 11 - 18 m i nic nie złowiłem i specjalnie za dorszem się nie rozgladałem po prostu chciałem sobie popływać. Próbowałem zapisy na sondzie ale z nich nic nie wychodziło. Kręciłem się w kółko na pierwszym spadzie w okolicach języków zapisy nawet były ale ryby mnie olewały. Temperatura wody jeszcze wysoka około 16 stopni.Póżniej trochę na Martwej za sandaczem i też nic. Pod wantowym od groma łódek, więc w ten gąszcz się nie pchałem wolałem luzik. Na zatoce znowu kontrola policji, czy oni jeszcze nie znają Penetratora ?. No i tyle. Pozdrawiam Jan
-
No to fajnie.
-
Czas najwyższy. Gufi miał zaklepane jakąś grupę ja płynełem z Marcinem. Dał nam popalić na 75 m, długie dryfy i non stop brania, czekałem jak uwiesi się drugi bo pojedynczo nie chciało sie wyciagać. Pozdrawiam Jan
-
Witam W piątek po długiej nie obecności we Władysławowie melduje się z samego rana w porcie z chęciami popłynięcia na dorszyka. Pierwszą czynnością jest oczywiście zaklepanie miejsca. Czasu do wypłynięcia mam jeszcze sporo więc udaje się na spacer z ciekawością kto wypływa. Pogodę zapowiadali wręcz bajeczną więc ludzi i jednostek szykujących się do wypłynięcia sporo rzekł bym że chyba co pływa za dorszykiem wypłynęło, dosłownie las sterczących kiji powtykanych w uchwyty. Wypływamy o 7 gdy słoneczko nie śmiało przebija się przez chmurki, i kierujemy się na zachód na płytkie wody 17 - 20 m gdzie zaczęliśmy wyciągać pierwsze dorszyki w asyście Comandora Wspomnę tu o taktyce jaką zastosowałem łowiąc na płytkiej wodzie. Napłyniecie na kupkę,pilkier w dół, dwa, trzy ruchy i dorszyk złowiony. Drugi rzut to odrzut jak najdalej od łódki i za zwyczaj łowił się drugi, i tak z kupki na kupkę, metoda sprawdzona z zatoki jak nie udało się złowić przy burcie w pięciu ruchach to udało się z odrzutu. Wielkością nie powalały, ot bolki sobie tam pływały więc kierujemy się na głębsze wody 45 - 60 m gdzie skupiona była większa część floty, z nadzieją na większe okazy. Trochę tam połowiliśmy, Modnym kolorem okazał się czerwony zarówno pilkier jak i twister. a następnie przeskok na jeszcze głębiej tak na 72 -75 m. Tu już raczki bolały od wyciągania bo i też dorszyki wykazywały większe chęci do współpracy i raczej bolkami nie były. Słoneczko chyliło się ku zachodowi, więc czas było wracać do portu zostawiając spienione fale za sobą. W porcie jesteśmy o 19, więc 12 godzin na morzu przy pięknej pogodzie, rybki dopisały, a ile ? - wystarczająca ilość i tu jest całe piękno łowienia na morzu. Pozdrawiam Jan
-
Wędkowanie z łodzi na morzu - przepisy, bezpieczeństwo
okno odpowiedział grzybek wna temat w Wędkarstwo morskie
Witam Andrzej przytoczyłeś stare przepisy, nie dotyczą Ciebie przeglądy techniczne a rejestrujesz łódkę w Związku Motorowodnym zaczynasz mieszać ludziom w głowach. Pozdrawiam Jan -
Na zatoce marnie z dorszem ale ładnych śledzi mozna sobie połowić.
-
No to żes sobie wreście popływał i połowił, a ja nie mogłem - buduje garaż i dupa z pływania
-
Nie ma to jak zawody w moim kole, prawdziwa rywalizacja wśród kolegów i nie ważne o jakie miejsce, prawda Daniel.
-
A ja dziś potrolowałem sobie po Martwej, efekt - jeden sandałek 54 cm i mewa. Skubana zaatakowała wobka w czasie trolingu. Co za męczarnia aby odczepić wobka z jej dziobu, a jaka jazda aby ją przyholować do łódki.
-
Śledź pływa sobie w małych ławicach na głębokości 36 - 44 m taki około 30 cm.
-
-
-
Witam Sumiarze robią zasiadki na początku kanału, po jego lewej stronie jadąc od Gdańska przed mostem, tak mniej więcej w połowie skarpy, bo później skarpa schodzi do poziomu wody. Pływałem tam łódką dwa lata temu i tam jest najgłębiej. Pozdrawiam Jan
-
Krzysiek wybierz się na Borówno Małe, są piękne okonie i szczupaki ale jeziorko strasznie chimeryczne musisz trafić na dzień. Pozdrawiam Jan
-
Łodzie - budowa i serwis
okno odpowiedział grzybek wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Napracowałeś się Andrzej i teraz masz jak w niebie. Brak ci jednak kawałek daszku nad kołem sterowym co by Ci czacha nie mokła w deszczu. W porównaniu z Tobą my zasuwamy zimą aby teraz mieć święty spokój a i tak czasem coś trzeba podłubać. -
Witam Dziś krótki wypad na zatokę. Krótki bo z zatoki wygnał mnie Neptun dmuchając północnym wiatrem, ale do 14 sobie połowiłem przy pięknej pogodzie. Połowiłem sobie śledzi takich 25 - 30 cm na głębokości 44 m, skubane głęboko się zaszyły i co dziwnego nie wytarte. Do tego jednego dorsza więc na następne łowy mam limit 13 szt i jak zwykle diabła morskiego. Przy ujściu próbowałem złowić fląndre ale na próbach się skończyło. I to na tyle. Pozdrawiam Jan
-
Ładne te płoteczki, długo ich nie łowiłem, czas na mnie na Nogat ruszyć z bacikiem. A tak swoją drogą to jak Ty uwiązałeś haczyk 8 do żyłki 1,8 i co za kolos musiał być jak tą żyłkę urwał.
