Może Juszkowo, odcinek gdzie Radunia wpada do zbiornika Juszkowo. Sam nie łowiłem, ale widziałem tam sporo porządnych leszczy (przynajmniej tak mi się wydaje że to były leszcze).
Ja mogę coś powiedzieć: na tej wędce, dzięki uprzejmości kolegi Okno, uczyłem się łowić na bata. To był chyba błąd, bo kiedy przyzwyczaiłem się trochę do niej, to żadna inna już tak w ręce nie leżała. Cud, miód i orzeszki.
Takie leszczyli (40+) ta kanale trafiały mi się nawet latem, największy miał 45 cm.
Co do tej niewyjętej rybki - miałem tam dokładnie to samo, dwa razy. Brak widocznego brania, kilka sekund walki i po rybce. Dwa razy w dokładnie tym samym miejscu.
Jeżeli jednostka ma swoją stronę, znasz jej nazwę, to wystarczy użyć Google i stronę znajdziesz.
Ja za mało pływałem żeby się wypowiadać. Ceny od 120 zł w górę, sprzęt na części kutrów można wypożyczyć za drobną opłatą.
Wszystkiego uzupełniać mi się nie chce, ale...
Mięsiarz - niezbyt pochlebne określenie "wędkarza" w typie - co na haczyku, to do wora.
Sandacz - mętnooki
Powiedzonka: machaj wędą, ryby będą
Nie piszę tego złośliwie. Po prostu staram się pomóc, aby wpisy na forum były jak najlepsze zarówno pod względem technicznym jak i merytorycznym.
To pewnie zboczenie z innego forum, gdzie od ładnych kilku lat moderuję i tam do moich obowiązków należy zwracanie uwagi na coś takiego. Jeżeli autor poczuł się urażony, to przepraszam. Doceniam to że komuś się chce coś takiego robić.
Dlatego pisząc coś większego, zawsze robię to w jakimś edytorze tekstu. Po pierwsze - mam nieograniczony czas na edycję, po drugie - dość dobrze wyłapuje błędy. Kiedy tekst jest gotowy, wrzucam go na stronę.
Nicco - a co to za dogrywka, skoro użytkownicy którzy oddali już głos nie mogą głosować? Powinieneś zrobić osobną ankietę, z tylko tymi dwoma "zawodnikami".
A ja doczytałem do połowy. Strasznie kłują mnie w oczy błędy stylistyczne, ortograficzne, brak znaków interpunkcyjnych. Może i opis sprzętu rzetelny, ale nigdy jakoś nie potrafiłem czytać tak niechlujnie napisanych tekstów.
Oczywiście że Okno. Chyba tylko jego zdjęcia wyglądały, że tak powiem, artystycznie. Reszta, w większości (łącznie z moim), to po prostu zwykłe fotki pstryknięte złapanym rybom.
Wind, ja łowię od tak niedawna, że nie miałbym nawet skąd wziąć takich "muzealnych" eksponatów. W rodzinie ja pierwszy zachorowałem, wiec w spadku też niczego nie dostałem.
Jeżeli to faktycznie jest krąp i na prawdę ważył 0,7 kg, to ja jeszcze na oczy tak wielkiego krąpia nie widziałem (nie wiem czy to przypadkiem nie jest coś około rekordu Polski, a przynajmniej w okolicach medalowej ryby).