Skocz do zawartości

Nicco Puccini

Zespół AS
  • Postów

    781
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Nicco Puccini

  1. A mi sztuczne ochotki od firmy berkley przynosiły ładne efekty. Sama w sobie ta przynęta nie sprowokuje ryby, musimy tchnąć w nią życie;) Jak to zrobić? atraktor to podstawa, ja moczyłem te silikonowe robaczki przynajmniej przez kilka godzin w pojemniku ze śmierdziuchem. Dzięki temu robaczek pachnie już jak jego naturalny odpowiednik. Ale przecież się nie rusza....Ale i to da się załatwić. łowiąc z pod lodu wystarczą lekkie ruchy wędziskiem, by robaczek sprytnie ruszał ogonkiem. Okonie nie przepływają obok takiej przynęty obojętnie;p Jeśli zaś łowimy na te specyfiki normalnie, nie pod lodem, to nadawanie życia nie jest już takie łatwe. Tyczką jeszcze nie ma z tym problemu, ale jak to zrobić łowiąc odległościówką czy feederem? Delikatne ruchy szczytówką to chyba jedyna opcja, ale w tych metodach poruszamy zazwyczaj całym zestawem....Ja tego problemu jeszcze nie rozwiązałem, i nie wiem czy to zrobię ponieważ na sztuczne przynęty typu robaczki nie łowię zbyt często....
  2. Ja od kuchni i gotowania też nie stronię, ale szczupaka jakoś wolę pieczonego niż smażonego. Jak to robię? Czyszczę rybę z łusek i pozbawiam wnętrza, potem marynuje w ziołach przez noc w lodówie. Następnego dnia rybka ląduje w folii, do tego trochę masełka i zapiekam w 180 stopniach. Dzięki temu mięso ryby nie jest suche. Chętnie się powymieniam przepisami i doświadczeniami kuchennymi, też lubię gotować a czyjaś wiedza w naszej kuchni to przecież zawsze powiew świeżości.... Pozdrawiam, Nikoś.
  3. Całkiem niedawno, ponieważ zaledwie kilka minut temu oglądałem sobie wiadomości. usłyszałem w nich coś ciekawego(jak nigdy). Chodzi mianowicie o wiadomość o pierwszy w Polsce i chyba na świecie sztucznym tarle węgorza europejskiego. Pewien profesor z uniwersytetu w Olsztynie zdołał zapewnić węgorzom w uniwersyteckiej piwnicy warunki dobre na tyle, że te odbyly tarło. Co to zonacza dla nas, wędkarzy? Sam nie wiem, ale to jednak jakiś sukces. Do tej pory narybek węgorzy do zarybień kupowany był gdzieś za granicą. Koszty takiego narybku jak wiadomo nie sa niskie, przez co i zarybien tym gatunkiem nie wiele. Być może dzieki sztuczemu tarłu węgorza w naszym kraju narybek bedzie tańszy i zarybienia będą odbywały się częściej? Co wy o tym sądzicie? Czy coś się zmieni z populacją węgorza w naszym kraju?
  4. Pióra pod wpływem wody stają się mniejsze, nasiąkają i wyglądaja jak zmoknięta kura...A kupić je można w sieci na aukcjach lub czasami w sklepach wędkarskich. Ewentualnie można szukac w sklepach z materiałami do robienia ozdób czy coś podobnego...Ale w sieci chyba znajdziesz najszybciej i najtaniej.
  5. Przyznaję, że myślałem o odlewaniu ale póki co jakoś mi się nie chce kombinować. Może w listopadzie/ grudniu się za to wezmę. Póki co zakupiłem właśnie balse, oczy 3d i brokatowa imitacje rybiej łuski, więc bedzie co robić. Mam nadzieję, że wszystko przyjdzie do weekednu do mnie to bedę już mógł się bawić przez dwa dni:) Ostatnio eksperymentowałem z długością steru- im dluższy tym wobler głębiej pójdzie(oczywiście jeśli umieści się go pod odpowiednim kątem). Ekserymenty ciekawe, ale ciekawe jak to wszystko wyjdzie w prawdziwych testach nad rzeką. Może już w ten weekend się uda.... Pozdrawiam, Nikoś.
  6. pracować po to, by móc jechać na ryby....

  7. Kilka tygodni temu jechałem nad Łynę z panem Romanem. Pytałem go czy przypadkiem nie wybiera się wiosną do Szwecji na szczupaki. -Szwecja? Po co, skoro koło domu jest świetne łowisko specjalne, w którym pływa całkiem sporo zębatych... Tak dowiedziałem się o jeziorze Wersminia. Zacząłem szukać informacji w sieci i szybko dowiedziałem się, że jest to jedne z najlepszych łowisk szczupakowych w tym kraju. Nie zastanawiałem się zbyt długo w w zeszłą niedzielę odwiedziłem te magiczne miejsce, A więc trochę o łowisku. Dzierżawcą wody jest zapalony wędkarz, który postanowił stworzyć cudowne łowisko. I odniósł sukces. Opiekunem jeziora jest pan Jerzy, który zawsze służy radą i gotów jest pomóc wędkarzom. Koszt pozwolenia na wędkowanie to 30zł od osoby za dzień. Za wypożyczenie łodzi trzeba zapłacić kolejne 30zł, więc we dwóch dzień łowienia kosztuje 90zł. Drogo? Może i tak ale naprawdę się opłaca. To jezioro jak mało które było zarybiane nie tylko małym szczupakiem. Wpuszczone do wody zostały także prawdziwe okazy o masie ponad 10kg. Dzięki temu pomimo temu, że jest to młode łowisko mamy na nim okazję zmierzyć się z prawdziwym okazem cętkowanego drapieżcy. W wodzie, która jest krystalicznie czysta pływają także piękne okonie, sumy oraz biała ryba. Krystalicznie czyta woda.... Jak bardzo? Na 2-3m można zobaczyć dno. I to nie tylko kolor dna, ale liście zalegające na piasku. Często widać też drobnice: małe płoteczki, wzdręgi i uklejki ganiane przez nie wiele większe od nich okonki. widok piękny i śmieszny zarazem. Ja miałem przyjemność oglądać nieudolne próby zjedzenia małej wzdręgi przez okonia ok30cm. Nie męczyłem go przynętami tylko cieszyłem oko widokiem;) Dobra, nie ma co odbijać od tematu. Gdzie w jeziorze polować na ryby? Praktycznie wszędzie;) O tej porze roku najlepiej na kantach. Kanty są w odległości kilku do kilkunastu metrów od brzegu i łatwo je zlokalizować nawet bez echa. Wystarczy kilka rzutów w danym miejscu i już wiadomo mniej więcej jaki kształt ma dno. Generalnie strona od bazy jest płytsza niż ta od lasu i kant jest nieco dalej. Jeśli popłyniemy od bazy w lewo to szybko dotrzemy do przesmyku, którym wbijemy się do stosunkowo płytkiej zatoki. Sporo tam ładnych okoni, które widziałem;) Podobno i zębate tam buszują, no ale ja trafiłem na zły dzień. Kiedy wypłyniemy z zatoki możemy walić jak przecinak wzdłuż brzegu przy lesie. Kant jest jakieś 15-25 metrów od brzegu( zależnie od miejsca). Teraz to tam stoją zębate, ale na wiosnę lepiej szukać ich w trzcinach;) Płynąć wzdłuż lasu dotrzemy do drugiej zatoki, która jest dość płytka i zarośnięta. Sporo tam "kapusty" i trochę grążeli. Wracamy drugim brzegiem, który gęsto porastają trzciny. Spad po tej stronie jest nieco dalej od brzegu, a dno porasta roślinność Piękne miejsca do łowienia:) Na pytanie gdzie łowić trudno jest odpowiedzieć jednoznacznie. Wiele zależy od pory roku, a każdy spiningista wie, że im zimniej tym głębiej....Jezioro nie jest ogromne, ja przez 12 godzin łowienia opłynąłem całe dwa razy. Często robiłem przerwy, trochę trolingowałem. Warto zabrać ze sobą silnik elektryczny i echo(jak ktoś ma) ponieważ to przydatne urządzenia. Jak tam dojechać? Drogą 592 z kętrzyna albo na Kętrzyn. Po drodze jest wioska Martiany, i obok jezioro Wersminia. Przejeżdżamy przez wieś, za torami kręcimy w prawo i po kilkuset metrach jest brama. Najlepiej wcześniej zadzwonić do Pana Jurka lub do właściciela łowiska i wszystko obgadać, obaj Panowie są naprawdę dobrymi ludźmi. Napisałem już o łowisku, o miejscach, o tym jak dojechać... O cenach też było. Ogólnie to łowisko jest świetne, w sieci można znaleźć sporo informacji o jeziorze. Jednak i tak najlepiej jechać i przekonać się samemu. Wtedy wszystko wydaje się bardziej realne;) Mam nadzieję, że zawarłem w tym opisie chociaż garstkę cennych informacji dla kogoś, kto wybiera się tam pierwszy raz. W razie pytań chętnie odpowiem;) Wszelkie info i numery kontaktowe znajdziecie na stronie łowiska http://www.wersminia.pl/ Fotki wrzucę na dniach, ale od razu mówię, że wiele ich nie ma ponieważ wolałem łowić niż robić zdjęcia. P.S namiary GPS: 54.018209,21.51166
  8. W niedziele byłem na łowisku specjalnym Wersminia koło Kętrzyna. Niestety, Pan Jurek, opiekun łowiska, już na starcie poinformował nas, że trafiliśmy na okres bez brań. Ponad 12 godzin pływania i jeden szczupaczek(55cm) i dwa okonie ok 20cm. Jeden z okoni był ostro przychaczony zębami szczupaka.... Łowisko opiszę w dziale łowiska, wyprawę na moim blogu. Zdjęcia na dniach jak tylko brat podrzuci mi aparat. Pozdrawiam, Nikoś.
  9. Pewnie wielu powie: eee, młody jest to co on może wiedzieć o łowieniu okoni , które są starsze od niego? trochę prawdy w tym jest na pewno, ponieważ mam dopiero 20 lat i wiem, że czasem okonie przeze mnie łowione sa starsze ode mnie. Z pewnością nie jestem też ekspertem w dziedzinie ich łowienia, ponieważ zwyczajnie nie mam jeszcze wielkiego doświadczenia. Łowiłem już jednak czterdziestaki, i doszedłem do kilku wniosków, którymi chciałbym się podzielić z innymi. Jak więc łowić te duże okonie, które są na tyle sprytne, że omijają większość spiningowych przynęt? Jak się do nich dobrać? Według mnie bardzo ważne jest nastawienie samego wędkarza. Ci z nas, którzy zabierają na okoniowe łowy wklejankę do 10g, żyłkę 0.12 i dwa pudełka paprochów raczej nie połowią pięknych pasiastych drapieżników a jedynie ich narybek. Więc zestaw. Jaki będzi eodpowiedni, i co wazniejsze, co powinno się znaleźć na jego końcu? Wbór wędziska i młynka pozostawiam każdemu z osobna. Linka? nie przesadzajmy z jej cienkością. Minimum 0.20 i wolfram na końcu. Jesli lowisko jest pełne zaczepów, kamieni i gałęzi to nawet grubiej. Czemu tak? otóż duże okonie to nie uklejki i mają sporo siły, ciągną w zaczepy. Nie rzadko trafimy też zębatego lub sandacza, a przecież one mają mocy jeszcze więcej.... Ok, mamy zestaw. Co na wolfram? Nic małego. Paprochy zostawiamyw domu a z szafy zabieramy pudełko z większymi gumami, do 7 cm. To naprawde nie będzie za duzo dla ładnych okoni. Kolory takie jak w paprochach, czyli motor oil, seledyny, brokaty i rózne inne kolory. Ja zawsze mam tez jakieś duże wirowki typu long, te z wydłużonym skrzydelkiem. Jak duże? Rozmiar 3 i 4. Wiem, wiem- przeciez tym można trafić okonia igo zabić...Ale jak ktoś zlowił 40 to wie, jaki pysk ma taka ryba. Duzy, nie? Uzupełnieniem będą woblery w różnych rozmiarac, w różnych kolorach. Chociaż mi sprawdzały się naturane to nie jest to żadną zasadą. Okonie lubią eksperymenty, my tez powinniśmy je polubić. nie testowalem jeszcze cykad i kogutów, kto wie, może i one beda skuteczne na duże okonie? Przynętą nr 1 i tak pozostaje chyba guma na ciężkiej główce i łowienie z opadu. technika stara jak świat sprawdza się zazwyczaj najlepiej, Ale pamiętajmy- jak nie gryzą, to zmieniajmy coś i kombinujmy.Ryby nam przecież nie powiedzą, na co mają ochotę. Teraz sprawa równie ważna jesli nie ważniejsza. Miejsce. Gdzie szukać grubych okoni? Przede wszytskim wszędzie tam, gdzie mozna o nich usłyszeć. Jeśli ktoś opowiada, że złowił ładne garbusy to znaczy, że kilka ich tam pływa. Atakujemy takie łowiska z naszymi zestawiami i nie poddajemy się, rzucamy i rzucamy, kombinujemy aż osiągniemy sukces. A jak wybierac miejscówki na danych łowiskach? Hmmm, znowju zasada stara jak świat- gdzie patyki tam wyniki. wszystkie krzaki, roślinność, kamienie i rózne przeszkody to potencjalne stanowiska ryb. Najlepiej oblowić wszytskie jakie tylko możemy. Często to jednak nie możliwe, więc trzeba jakoś wybierać. Tu znowu pozstawiam decyzję każdemu z osobna, bo złotej zasady niestety nie ma. Nie ma sensu obawiac się zesawów cięzkich i większych przynęt. Wiem, że po kilku godzinach rzucania zawsze ma się chęć zmienić zestaw i wyciągnąć chociaż kilka małych okonków, ale przeciez nie o to nam chodzi. bądźmy więc wytrwali a w końcu się uda. Ja miałem szczęście uczyć się okoni w UK, gdzie było ich trochę więcej niż u nas. Zasady jednak są podobne, w Polsce też daje się łowić ładne okonie. I co z tego, że rzadziej? Łowiska mamy piękne, pogoda zazwyczaj irytuje, nie ma się co poddawać. Jedziemy, rzucamy, kombinujemy i łowimy. Pozdrawiam i mam nadzięję, że napisałem coś z sensem i komuś się to przyda.
  10. No niestety rybacy w naszym pięknym kraju robią wiele szkody dla ciekawych łowisk, niszczą rybostan...Ale na nich za wiele nie poradzimy. A sama presja wędkarska i mięsiarze, którzy nie przestrzegają żadnych limitów w zabieranych rybach? Nie raz i nie dwa ojciec opowadał mi jak ludzie zabierali z Łyny brzany, i to nie jedną czy dwie. Zabierali ich cały worek, bo skoro biorą to trzeba zabijać....W okolicy było fajne łowisko, w którym zawsze po burzy w nocy wielkie liny pływały po wierzchu. Klku cwanych zaczeło je "łowić" na szarpaka z pontonu i po dwóch sezonach brały już tylko karaski....Wiadomo, że rybacy robią wiele złego w niektórych miejsach, są jednak przypadki kiedy to wękarze i brak jakichkolwiek kontroli stanowi duże zagrożenie dla rybostanu. Według mnie zasada C&R ma sens i jest dobrym sposobem na dbanie o rybostan. Jednak po to wprowadzone zostały limity, by ich przestrzegać. gdyby każdy to robił, to podejrzewam, że ryb w łowiskach było by trochę więcej.
  11. Mam te szczeście, że mieszkam stosunkowo niedaleko Łyny. Najczęściej łowię w okolicy tzw Łęgu, czli na odcinku w górę rzeki od Bartoszyc. Jednak zarówno w mieście jaki po za nim w rzece spotkac możemy te same gatunki ryb. Dawniej Łyna była rzeką bardzo rybną, w której każdy mógł złowić wiele medalowych ryb. Jednak duża presja kłusowników oraz wędkarzy doprowadziła do tego, że teraz o brzanach z tej rzeki mogę jedynie usłyszeć w opowieściach wędkarzy starszej daty....Całkowitej tragedi jednak nie ma i śmiało mogę powiedzieć, że w rzece pływa sporo ciekawch ryb. Ja na odcinku, na którym łowię najczęsciej mam do czynienia z drapieżnikami(jestem fanem spiningu) takimi jak zębaty, pasiaty i klenie. Te ostatnie nie są może rekordowe, jednak zdarzają się czasem ładne sztuki. W tym sezonie podobno ktoś złowił sandacza, jednak pewności nie mam. Pojawiają się też bolenie, jednak w tym sezonie były to jedynie maluszki(do 30cm). Szczuaki sa wielkie, ale w ukryciu. Zazwyczaj biorą sztuki około 50cm, rzadziej większe do 80cm. Można jednak trafić naprawde ryby, a kluczem do sukcesu jest chyba częste bywanie nad wodą. Okonie z reguły nie są zbyt duże, ale ryby do kilograma nie są bardzo rzadkie. Po prostu czesto się trafiają jako przyłów kleni. Właśnie, klenie. Na spining łowi je tam nie wielu wędkarzy, choć to bardzo sportowa ryba. Naczęściej ludzie łowią klenie na groch, chleb, robaki lub...Małą żabkę na zestawie gruntowym. Ten sposób łowienia jest dla mnie nowością i jeszcze go nie próbowałem. Ryby spokojnego żeru? Jasne, że są. Najliczniej występuje oczywiście płoć, i to całkiem ładna. Leszczy nie brakuje, choć nie łatwo jest złowić medalowe sztuki. Poza tym jazgarze potrafią człowieka zmęczyć swoim zapałem do robaczków. W rzece ak to w rzece- z roku na rok wszystko się zmienia. W tym roku ciekawch miejsc nie brakuje, w wodzie leży sporo zawalonych drzew, nurt stworzył sporo fajnych łowisk zarówno drapieżników jak i białej ryby. Na "moim" odcinku łowi się świetnie i praktycznie zawsze coś się uwiesi, Z tego co wiem, wszędzie indziej jest podobnie, Łyna staję się teraz coraz ciekawszym łowiskiem i coraz więcej wędkarzy odwedza tą rzekę. A co do brzan, o których opowiadają starsi wędkarze...Kto wie, czy w rzece ich nie ma? Przecież tak naprawde praktycznie nikt się na nie nie nastawia, ponieważ wszyscy myślą, że brzany wygineły....Może jednak prawda jest inna? W tym sezonie już nie będę miał okazji sprawdzić, ale w następnym z pewnością spędze kilka dni na poszukiwaniu królowej rzek. Wiem też, że bolenie juz podrosną, może też pokażą się te większe...Klenie także bedą już ładnymi klockami. Podusmowując- Łyna to świetna rzeka, która może nas obdarzyć pieknym okazem. Trzeba tylko być wytrwałym.... P.S Niedługo wrzucę trochę zdjęć i napiszć co nieco o przynętach i metodach, które bywaja na tej rzece skuteczne. Namiary GPS 54.217023,20.737209
  12. Może w ten weekend jakiś meczyk zagramy? Są jacyś chętni? Ot, w sobotę na przykład?
  13. Na Donie miałem przyjemność wędkować ponad dwa sezony. Miejscówki koło miejscowości Swinton poznałem bardzo dobrze, ponieważ tam właśnie mieszkałem i praktycznie każdego dnia byłem nad rzeką. Koło Doncaster łowiłem parę razy, ale też było fajnie. No, ale do rzeczy. Rzeka Don w okolicy Swinton to nie wielka rzeka nizinna. Jej szerokość to około 10 metrów, a głębokość rzadko przekracza 3-4 metry, choć najczęściej jest poniżej dwóch. Warto zaznaczyć, że występują duże wahania poziomu wody, które zależne są od pogody( a raczej ilości opadów w górze rzeki). Dlatego też jednego dnia możemy sobie łowić w jakimś miejscu a kolejnego dnia to miejsce może być już metr pod wodą. Co można złowić w tej rzece? Dla mnie to były głównie szczupaki, trochę ładnych okoni. Skupiałem się głównie na tych rybach i w ciągu dwóch sezonów złowiłem ich całkiem sporo. Jednak sporo rozmawiałem z ludźmi i wiem, że można tam dobrać się do dorodnych płoci, pływają ładne klocki(klenie). Trafiają się brzany, i to całkiem przyzwoite. Ktoś mówił coś o sumie i w gazecie były zdjęcia pstrągów, ale to nic pewnego....Najciekawsze jest chyba to, że na rzece kilka lat wcześniej miała miejsce jakaś katastrofa ekologiczna i ryby praktycznie wyginęły. Wędkarze przestali odwiedzać tą rzekę i ja byłem jednym z pierwszych, którzy ponad trzy lata temu zaczęli tam łowić. Śmiało można powiedzieć, że grupka kilku wędkarzy w ciągu jednego sezonu miała ten odcinek rzeki tylko dla siebie, ponieważ reszta wędkarzy z okolicy nie wierzyła, że jakiekolwiek ryby tam pływają...I byli oni w błędzie. w sumie metra nie złowiłem, ale trzy razy zabrakło mi mniej niż dziesięć centymetrów.... Jak łowiłem szczupaki? W zimę to martwa rybka, albo częściej duże rippery(15-25cm) na główkach 15g z dozbrojką. Często zakładałem też meppsa 4 albo własne woblery. Jeśli pogoda była deszczowa a niebo pochmurne, zakładałem naturalne barwy i rzadziej żarówy. Kiedy wychodziło słońce nie było lepszej przynęty niż gumy z brokatem czy mepps z czerwonym skrzydełkiem. tak naprawdę zabierałem ze sobą małe pudełko z kilkoma przynętami, bo szybko wyczaiłem co smakuje zębatym w tym łowisku. A jak łowić brzany czy klenie? Klocki można chwycić na spining na małe przynęty, jednak lepiej sprawdzały się kastery lub dzikuny podane na przepływance w zwolnieniach nurtu. Brzany zaś łowiono na śmierdzący pellet w kamieniskach, który jest tam kilka i łatwo je znaleźć. Cały odcinek ma tylko kilka kilometrów, dostęp do wody jest raczej łatwy, szybko można więc odnaleźć wygodne dla siebie miejsce. I taka mała rada jak by ktoś nastawiał się na okonie- paprochy zostawiamy w domu. Tam okonie biorą na to na co biorą zębate. Ja pasiaki łowiłem najczęściej na meppsa 4 lub 7-10cm gumy, czasami na alge3. I nie były to małe okonki, ale praktycznie zawsze 35+. A teraz o Donie w okolicy DOncaster. Co tam się dzieje? W sumie to okonie, brzany, węgorze, klenie, płocie i szczupaki.Jak łowić? tak jak i w innych miejscach czy rzekach. Przepływanka, przystawka i gruntówka to wybór najczęstszy. Spining rzadziej, ale też bywa skuteczny. Jako przynęty pellet, gnojaczki, kastery i dziki(W ang to maggots). W sumie to by było na tyle, rzeka może nie jest krajową sławą ale można tam świetnie połowić.
  14. No siema. Łowienie w takich miejscach może dawać dużo frajdy, ale i dużo strat. Coś za coś. Pierwsze wymienione przez ciebie miejsca, czyli zawalone drzewa to świetne miejsca nie tylko na szczupaki, często stoją tam także inne drapieżniki. Jak w takich miejscach łowić? Ekspertem nie jestem, ale za dużych strat nie mam a dużo łowie w takich miejscach. Ja robię tak, że przy zawalonym w nurt drzewie najpierw siadam, odpalam papierosa i obserwuję. Staram się zobaczyć jak to wygląda i wyobrazić sobie, jak sytuacja ma się pod wodą. Wszystkie zaburzenia nurtu koło takiego drzewa oznaczają, że pod powierzchnią są gałęzie albo coś podobnego. Jak na przykład widzisz, że nurt przewala się górą zamiast iść równomiernie, to pod spodem masz jakiś zaczep. Rybne miejsca, ale łowić trzeba ostrożnie. Jak? Ja najpierw posyłam woblera w pobliże drzewa, około metra od wszelkich zaburzeń nurtu. Z każdym rzutem zbliżam się do drzewa, ale nie wrzucam przynęty w krzaki. Czasami jest tak, że rzut ci nie wyjdzie. Wtedy albo zacinasz i szybko wyciągasz przynętę albo(jeśli to pływający wobler) pozwalasz jej spłynąć, wypływając tym samym z kryzysowej sytuacji. Najważniejsze to celność. W takich miejscach dokładne rzuty to podstawa, bez nich nie wiele można wskurać a wiele można urwać. A jak prowadzić tam woblera? Kombinując. Jednostajnie zwijając żyłkę w spiningu trudno o dobre wyniki. Zatrzymuj woblera w nurcie, pozwalaj mu pracować pod wpływem płynącej wody. Zatrzymaj go na napiętej żyłce. Czasem szarpnij. Rób wszytko, co może urozmaicić pracę twojej przynęty. Z czasem wypracujesz sobie własne triki, które będą ci się dobrze sprawdzać. Co do drugiej części twojego pytania to też nie jest takie trudne. Ja w takich miejscach zakładam stosunkowo nie wielkie przynęty, czasami nawet smużaki. Jeśli miejsca jest mało to przynętę wypuszczam z pod siebie z nurtem rzeki. Pozwalam jej spłynąć za miejsce, w którym stoją ryby. Potem zaczynam zwijać. I tu tkwi chyba diabełek. Ja zwijam raz, może dwa obroty, zatrzymuje woblera, czasem go trochę powoli cofam z nurtem, znowu zwijam. Czasem szarpnę, czasem zwinę szybciej, potem znowu cofnę...Kombinacje. To według mnie podstawa. Klenie nie są takie pazerne jak zębate, ale i zazwyczaj nie są tak wybredne jak okonie. Jeśli są w danym miejscu to zazwyczaj można się do nich dobrać A na co próbujesz je łowić? Może tu jest twój problem. Ja polecam woblerki, takie do 5cm. Naturalne kolory dobrze się sprawdzają. Zazwyczaj ciemne, granatowe, czarne z akcentami, błękitne...Po prostu takie, które dla nas słabo widać w wodzie. Tylko nie traktuj tego jak żelaznej zasady, ponieważ czegoś takiego w tym hobby nie ma. Nie raz na naturalne kolory nie chcą gryźć a na żarówy biorą jak opętane.... Powodzenia w łowieniu Bryanie.
  15. Dzisiaj znalazłem na jednej z ang. stron test przeprowadzony przez wędkarza. Miał on szpulkę nanoFilu o wytrzymałości 8 funtów, a w jego testach wytrzymała ona 16....To chyba mówi samo za siebie. Wszystko wydaje się świetnie, ale nanoFil ma dwie wady- jest bardzo śliski, przez co trudno wiązać na nim węzły. Na stronie http://www.berkley-f...om/line/nanofil można odszukać schematy specjalnych węzłów(jest to strona producenta). Można tam też chyba zamówić tą nowość. Drugą wadą jest...cena. Szpula 150m kosztuje około 20$, więc u nas jeśli wejdzie to pewnie będzie koło stówki(wiem, że dolar taniej jest, ale to tylko moje podejrzenia:P) Pozdrawiam, Nikoś.
  16. http://www.lure-world.com/ Stronka raczej dla mieszkańców Wielkiej Brytanii. Ja jak tam mieszkałem to często robiłem u nich zakupy. Szybko realizują zamówienia, nie ma z nimi żadnych problemów. Zanim pojawił się ten sklep trzeba było na wakacjach w Polsce kupować polskie gumy i inne rzeczy, których nie można było odszukać w UK. Jak pojawił się ten sklep to sprawa się rozwiązała:) Nie jestem pewien, ale na terenie polski raczej też realizują zamówienia. Więc jak ktoś woli robić zakupy w sieci to ta strona jest godna polecenia.
  17. Ostatnio oglądałem w tv na Polsat Play program wędkarski. Chłopaki chyba z Czech łowili łososie gdzieś w USA, jak zwykle hol za holem i to same potężne ryby. Ale tak oglądam i widzę, że jeden z nich rzuca na spining, ale jako przynęty używa muchy. Yyyyy, ale jak on to zrobił, że tak daleko leci ta jego mucha? Kilka minut później się dowiedziałem. Chłopaki powiedzieli, że to ni to kogut ni to mucha. Jak to zrobić? Bardzo prosto. Wystarczy mieć trochę kolorowych piór, nić i główkę jigową Pióra wiążemy do główki za pomocą nici i gitara gra. Ja tego samego wieczoru zawiązałem dwa takie puchatki. Następnego dnia miałem na jednego z nich branie, więc wieczorem zrobiłem więcej. Jako, że miałem jedynie pióra marabuta w kolorze różowym i fioletowym, to takie są moje puchtki. W wodzie to wygląda całkiem fajnie, pióra nasiąkają wodą i podczas prowadzenia podbiciem tworzą fajną kolorową kometę, myślę, że to się sprawdzi na zębate, okonie i może na mętnookie. Muszę skoczyć na Łynę i zrobić więcej testów, dłużej tym porzucać i przekonać się o skuteczności. Jeśli się sprawdzi to będę musiał złapać marabuta albo chociaż kupić jego pióra w innych kolorach:P W załącznikach zdjęcia moich puchatków.
  18. Ostatnio też gdzieś słyszałem, że duże liny można skusić na główkę rosówki. Warto pewnie spróbować, więc może w następnym tygodniu się wybiorę. Wind, pisz bloga, fajnie się czyta relacje z wypraw. A co do łojenia...Nie ty jeden tak masz;) Pozdrawiam, Nikoś.
  19. Nie takie jakie miały być. Cztery dni nęcenia ziemniaczkiem, makaronem pokrojonym i zanętą. Oczywiście w rozsądnych ilościach, żeby nie przekarmić. I lipa. Łowiłem na różne sposoby, Wind pisałeś żeby łowić na skraju nęconego miejsca, dobry sposób ale brały tylko ładniejsze karasie. Linów nie widać. Nawet nie widziałem charakterystycznych dla nich bąbelków....Może wszystkie wyginęły? P.S Wind czekam na relacje z trzech dni łowienia.
  20. Dzisiaj już nie wytrzymałem. Cały tydzień to za długo jak na mnie....Ruszyłem się na małą rzeczkę nie daleko mojej wioski. Elma to rzeka naprawdę mała, średnia głębokość to jakieś 50cm, przy tamach bobrów dochodzi do 1,2-1,6m, w dołkach jest około metra. Szerokością też nie bije rekordów, ponieważ ma zazwyczaj nieco ponad metr, miejscami około dwóch. O tej porze roku jest bardzo trudno na niej łowić- z brzegów zwisają trzciny i kępy traw, a pokrzywy są wyższe ode mnie, więc dostęp do wody jest bardzo trudny. Ale w kilku miejscach dało się dzisiaj zejść nad wodę i porzucać. Efekty raczej mierne, w sumie bardzo słabo. Zaliczyłem jedynie jedno zejście, szczupak nie trafił dobrze w koguta. Łowiłem głównie na... właśnie, ni to kogut, ni to mucha. Wczoraj na polsat play chłopaki łowili łososie na główki jigowe z piórami. Wieczorem zawiązałem sobie kilka i dzisiaj testowałem, łowi się świetnie a wykonanie jest bardzo łatwe. Jeszcze co do samej Elmy- rzeka kiedyś obfitowała w szczupaki, okonie, miętusy, duże płocie i karasie. Jednak kilka lat temu rolnicy wyrzucili do niej beczkę z czymś trującym, i do tej pory widać tego skutki. Zniknęły nawet raki...a ryb pozostało nie wiele, i jakoś populacja żadnego gatunku nie może się na dobre odrodzić. Jedynie bobry sobie radzą, i budują co roku nowe tamy.... Łowienie w takiej rzece to nie lada wyzwanie- miejsca jest mało, rzuty muszą być celne. Łatwo jest urwać przynętę. Ale przyjemność z łowienia jest ogromna... W załącznikach zdjęcia rzeki i nowej, eksperymentalnej przynęty.
  21. Fajna czapka:P Wszystkie zębate są takie ładne tam? Naprawdę fajnie ubarwiony. Ja w ostatnim tygodniu spiningu w rękach nie trzymałem, seria killerków schnie i dopiero w tym tygodniu polowania będą jakieś chyba... Graty mistrzu. P.S a na co zębaty chwycił?
  22. No właśnie. Jakie plecionki polecacie do spiningu? Ja przez dwa sezony używałem Power pro 0.19 i 0.23 i świetnie mi się sprawdzały, zachowywały cały czas swoje parametry, wytrzymywały na węzłach. Miałem zielone i po jakimś czasie odbarwiały się, a raczej zmieniały kolor na ciemniejszy. Dziwiłem się, że wytrzymują ponieważ moje łowiska w UK nie należały do zbyt czystych, pełno śmieci, zaczepów i różnego rodzaju pływających syfów.... Ale dawały rade. W tym sezonie po przeprowadzce z UK do PL za wiele czasu na łowienie nie mam, więc używam żyłek. Wiem jednak, że już jesienią i w następnym sezonie będę miał więcej czasu i pora uzbroić szpule w coś dobrego... Zakupić znowu power pro czy lepiej coś innego? Spinnguję głównie w rzekach, czasami w wodach stojących. łowię ciężko i bardzo ciężko, jesienią rzadko schodzę z gum poniżej 15cm, woblerów ponad 10cm i wirówek 4.... Co polecacie?
  23. Szczerze powiem, że nie wiem. Ale jak wpisujesz w google nazwę gry to nie widać żadnych wyników z oficjalnym wypustem, więc chyba ta gra jest free. Ale pewności co do tego nie mam. Ktoś ma ta grę? ma chęć zagrać meczyk online?
  24. Witam wszystkich. Dzisiaj nieco przeglądałem półki ze sprzętem. Te półki, do których stosunkowo dawno nie zaglądałem... Znalazłem kilak zapasowych szpul do kołowrotków, których już nie mam... Dwie aluminiowe szpule do shakespeare power play (2512 035) obie o pojemności 120m/0.17(3ib). Szpule nie używane, w stanie świetnym:) Ten kołowrotek jest odległościowy i szpule są płytkie, typowe do odległościówki. Do tego modelu kołowrotka mam tez zapasową korbkę. Szkoda, że nie mam kołowrotka już bo był świetny, cudo jak dla mnie... Ale jedziemy dalej. Jedna szpula do MItchell Avocet II G2000 FD(przedni hamulec). Pojemność 200m/0.20mm. Używana tylko kilka razy na kleniach, nie widać za wiele śladów zużycia. Kołowrotek też był dobry, ale łowiłem nim zdecydowanie za ciężko i go zajechałem:P. Mam też dwie szpule do jakichś starych jaxonów, które tez się rozsypały chyba.. ale pamiętam, że póki działały to byłem z nich zadowolony. A mianowicie to Jaxon harmony LMD 200, pojemność 185m/015mm, 130m/0.18, 100/0.20mm. Kołowrotek z przednim hamulcem. Druga szpula to zapasowa do jaxon spherus sm 100, pojemność 190m/1.18, 160m/0.20, 100m/0.20. Wszystkie szpule poza shakespeare to grafity w dobrym stanie, ponieważ nie wiele ich używałem. Korbka do shakespear'a tez nowa, nie jeżdżona. Wymienię się za jakieś akcesoria, mogą być przynęty do spiningu. Rozważę każdą ofertę W razie pytań śmiało:) W temacie albo pw/gg... Pozdrawiam, Nikoś. Mogę wstawić zdjęcia jak komuś będą potrzebne, proszę tylko napisać.
  25. Słyszał ktoś może o nowej lince od firmy Berkley? Ja dzisiaj czytałem artykuł o tej lince. Ni to plecionka, ni to zwykła żyłka. Produkowana z włókien dynema. Włókna te jednak nie są splatane jak w przypadku zwykłych plecionek, ale spajane ze sobą na poziomie molekularnym. Dzięki temu linka jest bardzo gładka, w sumie tak śliska jak mokra żyłka(podobno). Pierwsze wersje mają kolor biały/szary, coś jak babie lato. Najciekawszą chyba cechą tego nowego produktu jest wytrzymałość- linka o średnicy 0.02mm ma według producenta 1.46kg wytrzymałości...A przecież taka średnica jest ledwo widoczna dla większości z nas. Nie bywałe.Szkoda, że nie podali ani cen(chociaż w euro) ani żadnej daty, kiedy to będzie wprowadzone na rynek. Mogła by wejść w zimę, to w przyszłym sezonie można by było testować, ponieważ zapowiada się naprawdę rewelacyjnie... Co o tym myślicie? Sprawdzi się? Cena pewnie będzie wysoka, ale wszystko wskazuje na to, że opłaci się to kupić....
×
×
  • Dodaj nową pozycję...