Skocz do zawartości

Nicco Puccini

Zespół AS
  • Postów

    781
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Nicco Puccini

  1. Ja zwykle używam kija do 30g, jednak z dość czułą szczytówką. Końcówkę sezonu łowiłem już na główkach 7-9g do gum 15cm, i tym robiłem mega wolny opad. Często też zakładałem jeszcze lżejsze główki i łowiłem na totalnego leniwca, czyli szurając przynętą po dnie. To się sprawdza czasem w zimę. A jeszcze co do opadu- często waga główek jest uzależniona nie tylko od wody, ale od upodobań ryb. Jak pisałem wyżej, zakładałem 15g główki i tym ostro podbijałem małe gumy bo tak mi i rybom pasowało. Kiedy nie było brań to zmieniałem główki na 10 lub niżej i opad był wolniejszy...
  2. Według mnie zaś lepiej jest robić cokolwiek, co może dać choćby niewielki, lecz pozytywny skutek, aniżeli nie robić zupełnie nic...Wtedy nic się nie może zmienić...I nie sądzę by ten przepis stał się martwym. Nie w dobie takiego rozwoju wędkarstwa jako sportu, a nie jako mięsiarstwa. Ale może to tylko kwestia wiary i tego, co każdy z nas na ten temat czuje? Może Wind masz rację, ale ja i tak wolę coś robić i brać udział w takich akcjach. Jeśli nic się nie zmieni w systemie przez to, to chociaż mnie sumienie nie będzie gryzło, że nie było prób poprawy...
  3. Witajcie Panowie i Panie. W ostatnim numerze WŚ Znajduje się petycja w sprawie wprowadzenia górnych wymiarów ochronnych 6 drapieżników najczęściej występujących w naszych wodach. Ja się pod tym podpisałem i wysłałem, gdyż uważam takie działania za słuszne. Spining mam we krwi i ważne jest dla mnie, by drapieżników, szczególnie tych dużych, nie brakowało w naszych wodach... http://www.wedkarskiswiat.pl/wedkarski-swiat/151-ws-012012/1827-gorne-wymiary-ochronne Pod tym linkiem znajdziecie petycje w wersji on line, na tej samej stronie są podane treści tej petycji oraz inne sposoby je złożenia. Zachęcam do dyskusji- czy według was to dobry pomysł? Czy przejdzie? Czy dzięki temu coś się zmieni w naszym wspaniałym hobby?
  4. A może by jeszcze pobiegać za zębatymi...?

  5. Dzięki wielki Panowie;) Ale jak się te wasze życzenia spełnią...To pobije chyba trochę rekordów Polski:P
  6. Na klenie...I pasiaki.

  7. Młynka mitchell avocet II g2000 Uzywałem przez dwa sezony, i przez te dwa sezony go zniszczyłem. Ale od początku, przecież to opis testów wędkarskich... Mieszkałem wtedy w UK, na urodziny (grudzień 2007) otrzymałem spining i do niego ten własnie młynek. Wszedłem więc na ebaya i kupiłem plecionkę Power Pro 0.23 mm. Przyszła po tygodniu, więc jazda na pierwsze testy. Młynek spisywał się świetnie, pracował cicho, wręcz bezszelestnie. Wydawał się być mocny, dobrze znosił spiningowanie bardzo ciężkimi przynętami, wielkimi wirówkami, woblerami ponad 20cm oraz regularne łowienie z opadu gumami ponad 25cm. Warto w tym miejscu już wspomnieć o tym, że wtedy mieszkałem 5 min od rzeki i łowiłem co dziennie, nie mniej niż 5 razy w tygodniu i zwykle było to więcej niż 3 godziny. Sprzęt był więc intensywnie użytkowany. cały sezon 2008 roku młynek przetrwał bardzo dobrze. Złowiłem wtedy wiele dużych szczupaków i nie narzekałem na sprzęcik. Potem jednak nastąpiła trudna zima 2008/2009 Kiedy to pojawił się śnieg a ja wiąż intensywnie łowiłem. I nadal używałem dużych przynęt w silnym nurcie...Kołowrotek nie wytrzymał i wiosną 2009 poszły w nim tryby. Jednak stało się to wyłącznie z mej winy- stosowałem młynek 2000 do łowienia wymagającego młynka wielkości minimum 4000....Ale tak mi było wygodniej. W każdym razie wiosną poszły tryby, rozkręciłem i sprawdziłem- największa zębatka miała zjechane zęby, więc już po młynku. Jednak jeśli chodzi o moją opinię- pięknie wykonana maszyna, której trwałość jest naprawdę duża. Wątpię, by wiele kołowrotków wytrzymało takie katowanie przez tyle czasu. Cicha i nie naganna praca to dodatkowe atuty. No i oczywiście cena- mój wtedy kosztował ok 30f czyli w Pl pewnie ok 120zł... Nigdy nie miałem problemów z plątaniem się żyłki czy plecionki na szpuli, kabłąk zamykał się i otwierał bez problemów. Nigdzie nie pojawiały się luzy. Podsumowując- kołowrotek warty kupienia i użytkowania z głową. Nie polecam katować ani tego, ani żadnego innego młynka dla własnej wygody bo szkoda sprzętu... Pozdrawiam wędkarską brać, Nikoś.
  8. Przepis z pierwszego posta można skutecznie zmodyfikować tak, aby wyszedł z tego poncz na imprezy towarzyskie....Więc do rzeczy. W eksperymentach ustaliłem składniki. Pół litra czystej wlewamy do garnka. Do tego dolewamy 1.5 litra wody mineralnej nie gazowanej. Dodajemy 6 cytryn( kroimy je i wrzucamy do garnka). Do całości sypiemy kilka łyżek cukru( tak między 6 a 8). Całość mieszamy na zimno, bez podgrzewania. Ważne, żeby mieszać długo żeby wszystko się ładnie rozpuściło. Potem tylko odcedzamy większe kawałki cytryn i wkładamy do garnka chochelkę, taka do zupy:) Garnek z chochlą stawiamy na stół i życzymy smacznego... Przepis prosty a poncz smaczny i kac po tym nikły jak ktoś wypije za dużo. A jak ktoś chce zrobić tego więcej to po prostu daje wszystkie odpowiednio więcej pamiętając o zachowaniu proporcji 0.5x1.5x6cyt.x6-8 łyż. Trzymając się tego równania zawsze wszystko wyjdzie dobrze. Pozdrawiam i życzę smacznego.
  9. W tym sezonie testowałem również plecionkę spiderwire ez braid. Na szpulę do spina nawinąłem sobie 150 m plecionki tego producenta o średnicy 0.15( przeznaczenie do lżejszego spina). na początku byłem zadowolony- wyjątkowa plecionka o gładkiej powierzchni, nie skręcała się i nie odkształcała. Szybko jednak zaczęły się z nią problemy. Już po kilku tygodniach pojawiły się pierwsze oznaki przetarcia. Myślałem, że może z kijem czy młynkiem mam coś nie tak, więc zmieniłem sprzęt. I działo się to samo. generalnie z kolejnymi wyprawami na ryby plecionka przecierała się coraz mocniej, otarcia były widoczne gołym okiem. jej wytrzymałość na węzłach szybko straciła sporo z deklaracji producenta i zrobiła się bez użyteczna. Jedyne co było w niej stałe to chyba średnica... Za szpulę dałem ponad trzy dychy, w sumie chyba prawie cztery. I szczerze nikomu tego nie polecam, lepiej kupić sobie kilka woblerów czy dobrą żyłkę za te pieniądze. Nie powiem, może mi się trafiła taka szpula w sklepie...Ale wątpię w to ponieważ kupowałem w bardzo dobrym sklepie w Olsztynie, gdzie jeszcze nigdy nie sprzedali mi starej linki czy czegoś podobnego... testowałem przez ponad 5 miesięcy. I wyrzuciłem z radością
  10. Tej jesieni testowałem żyłkę mikado phoenix 0.16mm o wytrzymałości 3.9 kg. Nie spodziewałem się po niej niczego spektakularnego, w końcu jej cena nie jest wysoka- poniżej 10zł za szpulę. I powiem szczerze, że moje oczekiwania się spełniły. Nie ma w sobie nic spektakularnego, ale i nie jest najniższej jakości. Ale do rzeczy...Deklarowana przez producenta średnica według mnie jest zaniżona. Oznacza to, że żyłka ta jest w rzeczywistości grubsza niż wynikało by to z danych producenta...Takie czasy. Wytrzymałości nie sprawdzałem wagowo, jednak zarówno węzłowa jak i liniowa wydaje się być zbieżna z danymi producenta. Nie miałem problemów z próchnieniem tej żyłki po krótkim leżeniu, dobrze znosiła łowienie w niezbyt czystych wodach. Jednak już na początku tego miesiąca zaczęła się delikatnie skręcać, a przecież tak znowu często to nie łowiłem tej jesieni... Używałem jej do lekkiego spławika na teleskopie, czasem jak nie miałem nic innego pod ręką to do bata. Jej rozciągliwość jest w porządku, tzn nie jest zbyt sztywna ani zbyt miękka. Podsumowując- żyłka godna polecenia na kawałek sezonu do intensywnego łowienia lub na cały dla niedzielnych wędkarzy. Ci, którym zależy na średnicy powinny brać poprawkę na dane producenta.
  11. No to ci powiem, że mnie zaskoczyłeś tym nęceniem drobnicy i wabieniem drapieżnika. Ale jedno pytanie- są na ten sposób brania? Wydawać bowiem by się mogło, że drapieżnik wpływając w łowisko pełne drobnicy ma już co jeść i nie będzie zainteresowany naszą przynętą.... Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego, że kąsek na zestawie jest atrakcyjniejszy- martwy i pachnący:) Ale najlepiej napisz, jak wyniki tym sposobem:) Pozdrawiam, Administrator Nikoś.
  12. Zdjęcia nie muszą być robione teraz, mogą być starsze. Dodam to do regulaminu żeby nikt się nie pogubił już. A co do własności zdjęć...Panowie- wszystkie foty będą sprawdzane pod kątem oryginalności. Jeśli ktoś złamie prawa autorskie to niech ma na uwadze to, że to się w sądzie może skończyć i forum nie ponosi za to odpowiedzialności( mamy to w regulaminie głównym....). Wind- zdjęcie samego drapieżnika na trawie czy w ręku też może być, oby tylko nie był w błocie, krwi i żebyś ujął ciekawie jego ciało... Nie ważne w tym konkursie kto czemu robi zdjęcie i w jaki sposób, ważne by znalazł się na tym zdjęciu drapieżnik w ciekawej perspektywie.
  13. Oby tylko każdy uczciwie podszedł do tego. Zapomniałem całkiem o tym, zmienię nieco regulamin pod tym kątem niedługo. Ale każde zdjęcie i tak będzie odpowiednio weryfikowane pod kątem oryginalności i praw autorskich, a wszelkie łamanie tych praw jest niezgodne z prawem o czym proszę, żeby każdy pamiętał.
  14. W tym temacie prowadzimy dyskusję na wszelkie tematy związane z konkursem drapieżnik w obiektywie. zaznaczam jednak, że zdjęcia umieszczamy w drugim temacie. Tu można zadawać pytania i debatować nad zgłaszanymi pracami. I ponownie Panie i Panowie- zapraszam do udziału w konkursie.
  15. Ja jak widzę, że zbliża się burza to zawsze się zwijam. A jak nie zdążę się zwinąć w porę to odkładam kij w krzaczki i idę sobie...kawałek dalej. Zajmuję sobie jakieś wygodne miejsce w kępie drzew jak pisał to WInd i czekam na koniec burzy...Według mnie ważne, żeby nie mieć kija blisko siebie i nie stać pod anteną. A, i oczywiście nie chowajmy się nad wodą...oddalmy się przynajmniej kilkanaście metrów.
  16. Ale jak się ma wiedzę na temat upodobań danej osoby...Ja chyba zaryzykuję i wezmę jakiś kijaszek.
  17. Widzisz, ja często zakupy robię hurtem przed sezonem w necie więc nie mam jak sprawdzać gum...A cykady kupowałeś właśnie na necie gdzieś czy w sklepach? Polecił byś coś konkretnego może? Ja jeszcze ich nie sprawdzałem, ale w nadchodzącym sezonie bankowo kilka stestuję. I nie miałeś na myśli podgotować i rozciągnąć w ciepłej wodzie? Bo napisałeś zimnej...
  18. Za głęboko to nie jest, z reguły mniej niż 4 metry. Ale dużo robi mi wygoda- wkręciłem się w takie wagi główek jeszcze za czasów, kiedy nie miałem czułego sprzętu i nadal często tak łowię. Po prostu o wiele lepiej czuję tak ciężką przynętę na twardym kiju. Ale też duże znaczenie ma dla mnie właśnie fakt, że podbicie przy tej wadze jest ostre, agresywne i wysokie. W lipcu i sierpniu najlepiej mi się sprawdzało na szczupaki z mocno zarośniętych odcinków rzeki. Potem już tak jak ty, stosuje lżejsze główki i wolniejszy opad....Generalnie jednak rzadko schodzę z główek poniżej 5g jak i rzadko wchodzę na więcej niż 20g( to już na głębokie rynny o szybkim nurcie).
  19. Całkiem możliwe, że masz rację. A zamiast łodzi czy pontonu najlepiej sprawdził by się belly boat, czyli coś pomiędzy woderami a pontonem. Wygląda to jak połówka pontonu a wiosłujemy...płetwami. Wystarczy to zgooglować żeby zobaczyć jak to wygląda. Swoją drogą fajny taki pływający sprzęcik...
  20. JA ryb nie liczyłem. Na żywca łowię mało, bardzo mało i w tym roku chyba tylko kilkanaście pistoletów wyjąłem, z czego 6 jednej nocy. Przy pełni łowiłem na karasie długości 25-35 cm. Grunt ustawiałem na jakieś 7-8metrów i łowiłem daleko od brzegu. Brały dobrze, ale dużo pustych zacięć było. A tak to żywca stosuję tylko jak jestem zmęczony bieganiem ze spinem... Jak już rozkładam żywcówkę, to łowię nią aktywnie. Ciągle coś poprawiam, przesuwam zestaw, przyciągam go i przerzucam. Staram się by przynęta nie stała w jednym miejscu dłużej, niż dwadzieścia minut. I jakoś nigdy specjalnie na efekty nie narzekałem...
  21. Film istotnie niezły. Wind- wielki karp z UK to wielki John, którego wielu wędkarzy złowiło i wypuściło...Była to żywa legenda. Szkoda tylko, że mu się odeszło... A sumy hmmm ryby piękne, waleczne i ogromne. Szkoda tylko, że razem z brzanami wyginęły w mej okolicy kilkanaście lat temu i jakoś nie widać, żeby ich populacja się tu odradzała. Ale za 7 miesięcy jak się wytrą może uda się ruszyć za nimi gdzieś w Polskę...
  22. Fishuntery i mnie się dobrze sprawdzają, predatory od mannsa stosuję jedynie nr 3 i większe jak znajdę. Od dragona próbowałem kilku przynęt ale jakoś trafiałem na zbyt sztywne, i odpuściłem. Wahadłówki to algi nr 3, czasami też do wolniejszego podbicia i opadu stosuję meppsy nr4, które pracują podczas opadania....A stosował ktoś cykady? Sprawdzają się w łowieniu opadowym?
  23. A czy jakimiś jeszcze metodami się je łowi, czy tylko spinning? I nie orientujesz się może jak można się na nie wybrać, gdzie można znaleźć przewodnika? bo to oczywiste, że na Indie się samemu nie ma co wybierać....
×
×
  • Dodaj nową pozycję...