-
Postów
649 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez jungu
-
Ja próbowałbym dać czeburaszkę przed przyponem, np. agrafka, czeburaszka, przypon, przynęta. Bo wydaje mi się że czeburaszka zakłóci znacznie pracę woblera, przynajmniej w osi poziomej. Wobler przy ściąganiu potrafi odskakiwać trochę w prawo, trochę w lewo, czasem po kilkadziesiąt centymetrów, a mając takie obciążenie z przodu przy mocowaniu wobler będzie tylko delikatnie "merdał" ogonkiem. Natomiast jeśli damy obciążenie ok 30cm przed mocowaniem woblera to jego praca będzie nieco agresywniejsza, ale mniej zakłócona.
-
HaDe, uwierz mi że w tym roku nie zabrałem do domu żadnego drapieżnika niezależnie od gatunku czy rozmiaru. Po prostu przy takim rybostanie w moich okolicznych wodach doszedłem do wniosku że łatwiej o rybę w sklepie niż na posiadówce nad wodą. Poza tym staram się do tego podchodzić w miarę sprawiedliwie. Jeśli ryba wzięła by przynętę w pysk, miałbym satysfakcję że udało by mi się ją przechytrzyć i wtedy nie miałbym żadnych wyrzutów sumienia czy ją wziąć czy wypuścić. Ale jeśli ryba została złowiona przez przypadek, to pluł bym sobie w brodę jak bym ją zabrał.
-
Po miesiącu abstynencji dzisiaj nie wytrzymałem i pojechałem na Wartę z nastawieniem zabawy z króciakami, bo zawsze o tej porze brały niewymiarki. Jednak nad wodą martwo... Zawsze miałem kilkanaście/ kilkadziesiąt puknięć maluchów a teraz ślad po nich zaginął. Trafił się jeden przyzwoity sandał z pięknym holem, ale niezbyt czysto zapięty za "kapotę" więc darowałem mu życie. W przyszłym tygodniu pojawię się tam jeszcze raz z nadzieją na czystą walkę.
-
Najlepiej na dużych skarpach, czyli wszelkie ostre spadki np. 47, lub też ciekawe może być miejsce 53 że spadkiem z 1,5 na 5m. Aczkolwiek sandacz może podążać za drobnicą i równie dobrze może pojawiać się na płyciznach. Dobrze by było najpierw obadać dno im bardziej kamieniste tym lepiej.
-
Wpływ ciśnienia na żerowanie i tym samym brania ryb
jungu odpowiedział Kata wna temat w Ogólne Rozmowy
Ja zauważyłem że najgorzej jechać na ryby jak wcale nie wieje. Jeśli na wodzie jest flauta to spokojnie dzień mogę zaliczyć do tych "o kiju". -
Coś w tym jest, bo ja też wolę strugać własne woblery, które nie są tak piękne jak w sklepie i to czasem za kilkanaście złotych. Ale za to wiem że moje woblery są zrobione specjalnie pod moje wymagania. Ciężko jest dostać wobler 9-10cm, który ma ok 15-17g do dalekich rzutów i jest pływający, a jeszcze ciężej "neutralny". Dlatego opracowałem technikę robienia woblerów z PCV spienionego. Jeden wraz z malowaniem to ok 30-40min pracy. A satysfakcja ze złowienia sandacza czy bolenia na własny woblerek motywuje. Mikołaju, jeśli chcesz zamaskować te foremki to jest sposób - Żywica epoksydowa i trochę żwiru. Wymieszaj żywicę, wysmaruj nią foremki i zanim żywica wyschnie obsyp nią drobnym żwirem. Po wyschnięciu foremki będą wyglądały jak ulepione z piasku. Żywicę możesz kupić w małej tubce dwuskładnikowej za parę złotych.
-
Jeśli to zwykłe nakrętki to muszę Cię zmartwić ale to jakaś pochodna polipropylenu i na tym się nie trzyma żadna zwykła farba. Wszystko jak poleży chwilę w wodzie zacznie się łuszczyć.
-
Ja bym obstawiał że to może być Bass Małogębowy, tym bardziej że lokalizacja użytkownika (Kopenhaga) pokrywa się z miejscem występowania. Bass małogębowy Jeśli to nie Bass to wygląd a w szczególności zęby mogą sugerować młodą Tautogę, choć występowanie (ocean Atlantycki) trochę miesza. Zdjęcie młodej Tautogi
-
To na 100% nie cierniczek. One na grzbiecie mają oddzielone od siebie kolce. Ten osobnik że zdjęcia ma kolce ale na "wachlarzu". W dodatku te małe zęby go wykluczają.
-
Z tego co się orientuję nie ma powszechnego zakazu łowienia "na żywca" z wyjątkiem zbiorników zaporowych w określonych terminach. Źródło
-
Alex - w spinningu robię dokładnie tak samo , jak nie chcą brać to olewam je i idę dalej, ale w stacjonarce wolałbym już branie zakończyć holem, a nie napalę się jak łysy na grzebień, a tu po paru sekundach znów jestem w punkcie wyjścia. W sobotę znów miałem ładne branie, już takie bardziej "książkowe". Coś złapało żywca, odjechało ok 20-30m, później zwolniło, a po zacięciu... ani żywca, ani drapieżnika. Tłumaczę sobie to tylko tym że żywiec jak na sandacza mógł być trochę za duży (płoć ok 11-13cm).
-
Ja nie miałem problemu z serwisem Mikado. W mojej wędce pękła sekcja szczytowa, niestety w sezonie majowym, a na reklamację powiedzieli mi dwa tygodnie, bo musiałem odesłać przez sklep w którym zakupiłem wędkę. Więc postanowiłem zadzwonić do serwisu i za połowę ceny całej wędki zakupiłem sekcję szczytową, która dotarła do mnie w kilka dni, a tą złamaną odesłałem do serwisu. Po 2-3 tygodniach odesłali do mnie w ramach reklamacji drugą szczytówkę. Tak więc mam jedną zapasową.
-
Macie jakieś sposoby na mega ostrożne sandacze? Miałem kilka brań, ale każde bez finałowego holu, ryba po prostu łapie za żywczyka, potrząśnie szczytówką, czasem wysunie metr plecionki i porzuca przynętę. Ostatnie branie miałem takie że kilka razy podnosiło policjanta (nie zaczepionego na żyłce tylko położonego na niej), podnosiło o ok 3-4cm do góry i opuszczało na dół (wyglądało jak by żywczyk się na lince wyrywał), niby nic ale po ściągnięciu zestawu, na żywczyku cztery linie zdartych łusek, więc na 100% coś się nim interesowało. Próbowałem na wolnym biegu i na otwartym kabłąku, ale nie ma to większego znaczenia. Żywczyk z gruntu zaczepiony hakiem u podstawy płetwy odbytowej. Wydaje mi się że to najlepszy sposób na zaczepianie ze względu iż bardzo długo żyje na haku. Jak ściągam żywca widać na nim sporo śladów od zębów, zdartej łuski itp., ale ewidentnie drapieżnik odpuszcza. Na jednej wędce dość gruba plecionka, 0,3mm, na drugiej 0,13mm. Stosuję przypony wolframowe bo obawiam się że na haku może uwiesić się sum którego również jest sporo w zbiorniku. Do tego stosuję ciężarki przelotowe lub oliwki na rurce antysplontaniowej. Ogólnie na tym zbiorniku wszyscy mówią że sandacze są bardzo ostrożne, ale przecież musi być jakiś sposób... Może wszystko "odchudzić"? Zmienić plecionki na żyłkę 0,18? Może używać mniejszych haków, choć haki jakie używam to ok 2/10 wielkości żywca, a może iść w drugą stronę i zamiast haków dać kotwicę licząc na to że szybciej się drapieżnik zahaczy?
-
Wczoraj tylko jemu smakowała moja zanęta. Przez cały wieczór się skradał i buszował koło mnie aż w końcu zebrał się na odwagę i podszedł bliżej na ok 1,5m.
-
Jak łowić na spinning?
jungu odpowiedział miras_69.2137 wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
jak najczęściej -
Piwne klimaty, czyli kto co lubi z browarnianych produktów.
jungu odpowiedział Jotes wna temat w Na każdy temat
hmm... z opisu pasuje mi piwo Fischer poza tym że ma ok 6%, etykieta niebiesko biała, gazu jak w szampanie, lekka goryczka też. -
Wędka spinningowa dla początkujecego
jungu odpowiedział Antoni Pietruszka wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Ten zestaw raczej się do niczego nie nadaje. A tym bardziej prędzej zrazisz się do wędkowania niż załapiesz bakcyla. Z lidla to można na początek kupić kołowrotek, bo nie są takie złe i sezon powinny wytrzymać. Ale kija polecam już kupić jakiegoś wygodniejszego. Alex dobrze prawi i poszedłbym za jego radą. -
To się nazywa wśród "budowlańców" kalibracją błędnika...
-
U mnie ostatnio się kiepsko porobiło. Prześladuje mnie klątwa wąsatego bo za każdym razem od dwóch sezonów jedną wędkę mam przygotowaną na suma, ale nic nie mogę złowić poza kijankami 30-40cm. W niedzielę byłem nad rzeką Wartą na odcinku Koło-Konin. Ten odcinek rzeki jest zupełnie inny od odcinka za tamą w Jeziorsku. Blisko tamy króluje leszcz i karp, natomiast od Koła rzeka jest już bardziej zróżnicowana i częstym przyłowem są krąpie, płocie i okonie. Dno jest bardzo zapiaszczone, z małymi dołkami, da się tam trafić na krótkie rynny o głębokości ok 3m zaraz za starymi główkami ale bez większych zróżnicowań dna. Złowiłem kilka sztuk krąpia, jednego okonia i jedną płoć, ale suma jak nie było tak nie ma...
-
Bubel bublem, ale spodobał mi się ten tylni hamulec z oznaczeniami ustawienia siły. Przydało by się takie coś w teraźniejszych kołowrotkach, bo zawsze ustawiam wszystko na "czuja", a tak bym np. pamiętał że np. na żyłkę 0,18 hamulec ustawić na 15, a na 0,22 na 25.
-
Wygląda jak Koza pospolita.
-
Nie widać dobrze otworu gębowego, ale strzelam ze to jest larwą jakiegoś owada. Może to być larwa Toniaka żeberkowanego albo Pływaka Żółtobrzeżka.
-
Zarybianie okoniem jest bardzo pożyteczne. Faktycznie zjada ikrę i poluje na narybek, ale taki drapieżnik jest również potrzebny do zachowania równowagi. Karp w Polsce poza kilkoma wyjątkami się nie rozmnaża więc nie masz co liczyć na narybek. Leszcz to bardzo uniwersalna ryba, fakt, walory kulinarne z patelki niezbyt dobre, ale wędzony... to co innego.
-
Jesiotra i pstrąga bym nie dawał, bo mają bardzo duże wymagania tlenowe, a woda przez pierwsze kilka sezonów będzie "dojrzewać" przez co będziesz mieć zakwity glonów i deficyty tlenowe. Na początek wpuściłbym wzdręgi/płocie, karpie/karasie/, okonie, liny. Możesz wpuścić też węgorza, jazie i oczywiście leszcze. Karasie, wzdręgi już w pierwszym sezonie się rozmnożą więc później możesz wpuścić drapieżnika który ograniczy populację i zapobiegnie karłowaceniu ryb. Nie wpuszczaj tylko suma bo pozbędziesz się wszystkiego co pływa.
