Skocz do zawartości

jungu

Zespół AS
  • Postów

    649
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez jungu

  1. Można, ale tylko do pozyskania żywca. Nie do połowu ryb do konsumpcji.
  2. Może chodziło Twojemu tacie o bata? Za 150zl ciężko będzie coś sensownego kupić.
  3. Robiłem Hondą 20-25 tyś. km rocznie, jeździłem zarówno po mieście, trasy asfaltowe jak i taplałem się w błocie czy głębokim śniegu. Nie bierzesz pod uwagę kilku rzeczy.... m.in. głębokości bieżnika nowej opony, a te z kolei są dość różne. Ja osobiście zauważyłem że opony całoroczne terenowe, mają na starcie ok 15mm bieżnika, a opony całoroczne do typowych aut osobowych ok 10mm. To pewnie daje jakiś dodatkowy rok jeżdżenia. Kolejny aspekt to iż wzór terenowy (a,la kostka) zużywa się wolniej niż zwykły wzór opony wielosezonowej. Nie wymieniłem wcześniej zwykłych opon wielosezonowych bo te mają średnie parametry jeśli chodzi o właściwości zarówno w lato zimę tylko te sprawdzone osobiście prze mnie. Jedyny minus tych opon co podałem jest taki że są to opony trochę głośniejsze, ale przy RAV-4 raczej nie rozwija się większych prędkości. I ostatnia sprawa, prawdopodobnie marylkkka i tak tu więcej nie zajrzy więc temat można wrzucić w "Kosz", chyba że ktoś ma coś jeszcze do powiedzenia.
  4. Odpuść sobie, te liche opony. Markowe opony typu (Michelin, Dunlop) już dawno straciły w moich oczach, bo opona która wytrzymuje max. dwa lata na kołach to już nie opony, a wciskanie klientom gó*na. Nie wiem czym to idzie że kiedyś auto jeździło 3-4lata na jednych oponach wielosezonowych, a teraz po dwóch latach nadaje się do utylizacji. W tej chwili szukaj opon wielosezonowych typu: Continental CrossContact AT te miała mamuśka w Daihatsu Teriosie II, czy General GRABBER AT M+S - Ja miałem je u siebie w HR-Vce i były rewelacyjne, a wytrzymywały 4 lata całorocznej eksploatacji, w zimie na śniegu lepsze niż niejedna zimówka (choć w katalogu figurują jako letnie), może w dobrej cenie uda Ci się kupić model AT3 które są już całosezonowe.
  5. Pamiętaj że taka zabawa z akumulatorem może skończyć się wybuchem. Stężenie kwasu powinno wynosić 40%, jeśli jest inne to przy ładowaniu może wytrącać się bardzo dużo wodoru. Ładować również należy akumulator w temp. pokojowej i nigdy po dłuższym postoju w ujemnych temperaturach. Wtedy należy przenieść akumulator również do pomieszczenia z dodatnią temp. na kilka godzin.
  6. Może spróbuj zamiast lakierów użyć żywicy epoksydowej.
  7. Ja bym zadał takie pytanie: Jaką drogę wskazałby Twój brat? - i poszedłbym w przeciwną niż by wskazał.
  8. Ja ostatnio strugam sobie wobki, ale nie takie znów uniwersalne, bardziej pod dane łowisko, a czasem nawet pod dane miejsce w rzece. Np. ten ze zdjęcia poniżej. Waga 18g, długość 9cm i co najważniejsze przy tej masie jest "neutralny". To jest mój wobler na odcinek zaraz za spiętrzeniami, gdzie trzeba zarzucać dość daleko, prowadzić go ok 40-50cm pod powierzchnią wody i nie przesadzać z prędkością. Tak naprawdę wystrugany w 30 minut, wraz z zrobieniem zbrojenia wewnętrznego, komory powietrznej wewnątrz z "grzechotką", dociążeniem śruciną. Materiał to spienione pcv, na zewnątrz folia aluminiowa, malowanie spreyami uniwersalnymi i na koniec zabezpieczone czterema warstwami bezbarwnego lakieru do paznokci.
  9. Kup może taką matę, brązową czy czarną, wtedy możesz zamaskować ją jakiś otwór.
  10. Faktycznie nie pomyślałem o tym, że jak ktoś utnie kłódkę i wrzuci do wody to już będzie po hałasie.... Ciężki temat masz w dobie szlifierek na akumulator, kiedyś kilka kłódek odstraszało bo za dużo roboty, teraz jakbyś to połączył metalowymi prętami/kątownikami np. na zawiasach to i tak szlifierka rozprawi się z tym w kilka minut. Jest jeszcze takie coś: Lokalizator GPS z czujnikiem ruchu Napisali że zasięg urządzenia to ok 100m, więc może starczyło by do tego sąsiada, który mógłby pomóc w razie kradzieży. Wtedy na jego telefon przyszło by powiadomienie o próbie kradzieży.
  11. Jeszcze pozostaje kłódka z alarmem
  12. Pobór prądu takiego lokalizatora co podałem jest znikomy, pewnie na naładowanej baterii żelowej z miesiąc by wytrzymał. Zawsze można dokupić jakiś tani solar (12W 12V kosztuje poniżej 80zl) i maszyn kompletny zestaw samowystarczalny
  13. Pewnie kolejny chwyt marketingowy dla nabijania kasy producentom. Jaki jest sens używanie tego na zbiorniku z wodą stojącą? Żaden! A jaki na rzece ? Ano tylko taki że jak wierzysz w przynętę i uda Ci się na nią coś złowić (często przypadkowo) to prawdopodobnie przy następnej wizycie w sklepie wędkarskim kupisz drugą i rozpowiesz znajomym że ta jest świetna... A po prostu ryba była głodna i wzięła by równie dobrze na coś innego. Zwykły przykład.... u mnie w wędkarskim pojawiło się sporo nowości spinningowych (gumy wszelkiego rodzaju, rozmiaru i koloru), tylko w cenie trzy razy takiej co zwykłe stare sprawdzone gumy, po obejrzeniu kupiłem i tak sprawdzone twistery i kopyta, bo raz że cena prawie niezmienna, dwa wyniki podobne.
  14. Zamontować GPS w jakimś niewidocznym miejscu? np. coś takiego (pierwszy lepszy link z allegro, co oznacza że to nie polecony przedmiot tylko przykład) Lokalizator GPS
  15. Króliki i zające też to jedzą i w dodatku własne. A to podobno najzdrowsze mięso. Taki kawał mi się przypomniał... Siedzą dwie małpy na drzewie. Jedna się pyta drugiej. - Cześć co jesz? - banana - a czemu jest brązowy? - bo jem go drugi raz.
  16. Muszę stwierdzić że to prawo nigdy nie znikło i nie zniknie. Zarówno wśród zwierząt jak i w całej faunie i florze. Zawsze ktoś gdzieś rządzi. Sam przyznam że jak byłem mały to kilka zwierząt zabiłem - ślimaki, myszy, koniki polne, kreta, czy trzymałem rybki w beczce które chciałem hodować choć pojęcie moje o tym nie było wystarczające i najzwyczajniej w świecie zdechły od przekarmienia chlebem. Wychowałem się w gospodarstwie gdzie zabijano, króliki, kury, świnie itp. Teraz już mam własną rodzinę i jakoś nie potrafię patrzeć bezczynnie jak mój syn chce rozgnieść ślimaka... Ale takie "prawo", każdy nabiera wartości z wiekiem. Czasem to że "ktoś chce kopnąć psa" bo mu na drodze stanął można odczytać jako akt łaski bo przecież mógłby go przejechać... Człowiek chce żyć w zgodzie z natura ale na swoich zasadach. Głupi przykład... Mam dość spory trawnik z którego raczej jestem dumny, a raczej byłem do momentu aż pojawił się kret.... Straciłem nerwów co nie miara, kilkanaście codziennych kopców. Co Ty byś zrobił? Pozwoliłbyś dalej dewastować Twoją ciężką pracę?. Dużo forum przeczytałem i miałem różne pomysły na niego, ale ktoś pięknie to opisał... To moja oaza i nie po to ktoś robi trawnik żeby został zniszczony. Więc zastawiłem łapkę i dwa dni później kret był kilkadziesiąt metrów od domu, przy moich nerwach i widoku pobojowiska pewnie by dostał w łeb, ale zlitował się nad nim mój syn - tak ten który rozgniatał ślimaki.
  17. Nie ma co się sprzeczać o takie wywody. Żyjemy dzięki przyrodzie, nauczyliśmy się ją wykorzystywać i czerpać z niej korzyści. Trzeba ją szanować ale nie ma co po padać w skrajności. Nikt przecież nie będzie śpiewał kołysankę rybie przed walnięciem ją w "łeb"...
  18. Też miałem taki przypadek, co najciekawsze spławik był ze świetlikiem. Branie zaraz po zarzuceniu, niestety pożegnałem się z zestawem.
  19. Wg mnie RARP jest do poprawki, wszak żyjemy w czasach że musimy informować na tabletkach do zmywarki że nie są do spożycia, więc i ten regulamin powinien być ciut bardziej przejrzysty dla takich ludzi. Np. Wyraźnie w jest napisane w dziale "zasady wędkowania" Pkt. 1b, 2a i 2e że można używać zestawów z kilkoma haczykami łowiąc na przynęty sztuczne, np. sztuczne owady.... ale, ale ... czytając dalej w dziale "dozwolone metody połowu" pkt. 1 - metoda spławikowo-gruntowa że dozwolony jest tylko jeden haczyk i zabronione jest używanie przynęt sztucznych. Czyli proszę opisać tym "nowym" w jakiej metodzie wg. pkt 1b można używać zestawu z dwoma haczykami i np. dwoma przynętami sztucznymi ? Skoro nie wolno ani metodzie spławikowo-gruntowej (zakaz przynęt sztucznych), ani w spinningu (zakaz używania więcej niż jednej przynęty). Z doświadczenia wiem że ludziska nie czytają tych przepisów, których ich nie dotyczą. Czyli wędkarz nizinny, raczej nie ma pojęcia co jest napisane w rubryce o wędkarstwie muchowym. bo to go nie dotyczy, a już na początku dostał mydlenie oczu że wędkarz może łowić na dwa haczyki. Wg. mnie takie informacje powinny być umieszczone w jednym miejscu w opisie określonej metodzie wędkowania. Czyli każda metoda powinna mieć opisany dozwolony sposób połowy w kilku podpunktach. Nie ma co pisać na początku regulaminu że coś można, żeby kilka punktów dalej się to zabrania. ps. znam regulamin i doskonale go rozumiem, ale jego czytanie i rozumienie przez prawdziwych amatorów wędkarstwa pozostawia wiele do życzenia.
  20. Co Wy widzicie w tym zestawie nielegalnego (oprócz haczyków), ja takim zestawem czasem łowię drapieżnika - suma na wątrobę gdy chcę ją umieścić nad dnem, lub stawiam tak żywca za główkami na rzece żeby nie za bardzo się przemieszczał np. w stronę nurtu. To dla mnie lekko przerobiony spławikowy zestaw przegruntowany. Dodatkowo brania widać zarówno na szczytówce jak i na spławiku.
  21. Po części odpowiem na to pytanie. Każda firma ma dość spory asortyment i część z tych wędzisk za te pieniądze jest ich warta... Ale czy Ty łowiąc sporadycznie potrzebujesz aż tak dobrego sprzętu? Wątpię. Jest dużo dobrych wędzisk w granicy cenowej 140-200zl i tyle samo kołowrotków i dam sobie rękę odciąć że w tej cenie wybrał byś coś odpowiedniego dla siebie.
  22. Mój odcinek rzeki rządzi się trochę innymi prawami.... Jak nie ma brań dużych leszczy to wędkarze schodzą z wielkością przynęty i rozmiarem haczyka. Widziałem kilka razy jak na haczyk 8 i pęczek białych nie było wcale brań, a po zejściu na haczyk 14 i założenie jednej pinki leszcze się "aktywowały" i brały tylko takie po 2-3kg. Jezioro również ma inne zasady, tam ryba ma czas na żerowanie, wybieranie przynęt, smakowanie itp. więc pewnie przynęta może być większa, ale o tej porze roku najważniejszy jest pewnie jej aromat. Kilka razy "tuningowałem" białe robaki wrzucając do pudełka kilka plasterków czosnku dwa-trzy dni przed łowieniem co dawało dość dobre wyniki, tyle że nie trafiałem leszczy większych niż 1,5kg, ale to może kwestia miejscówki. Leszcze w tej chwili żerują ławicami opływając prawie codziennie te same miejscówki (już jesienno-zimowe), może być tak że przez kilka godzin nie będzie brania, a gdy będziesz już zrezygnowany i będziesz chciał się pakować, wpłynie ławica i będziesz przez 30min miał branie za braniem, po tym czasie na 100% już będziesz mógł wracać do domu bo brań nie uświadczysz do następnego dnia.
  23. Najwyżej ocenianym w rankingach na zagranicznych stronach w wędkarstwie spinningowo-sumowym jest Penn Spinfisher VI Spinning, a ten w wersji 2500 waży 303g, więc mógłbyś nawet się połaszczyć na wersję 3500 (343g) lub 4500 (354g) Poczytałbym o takim, zasięgnął nieco wiedzy, pomacał w sklepie i to najlepiej podczepionego do twojego wędziska i oceniłbym czy by pasował.
  24. Z ręką na sercu mogę to potwierdzić jeśli o to Ci chodziło - ja łowię na lekko, mój cały zestaw razem z plecionką waży nieco ponad 350g... ale ja nie należę do "tych dużych". Zaczynałem od wędki która ważyła ponad 250g i kołowrotka ok 300 z plecionką, też było ok, ale przy całym dniu łowienia czuć było zmęczenie ręki. Co nie znaczy że na ten zestaw nie wyciągałem ponad metrowe sumy. Tyle że walka trwała nie 10-15 min, a prawie 30min i ryba byłą raczej przyłowem niż świadomym wyborem. Kołowrotek 480g do tego ok 200mb plecionki 0,28 i wędzisko 160g to i tak będziesz miał ok 740g, a jak plecionka Ci zamoknie to i jeszcze dojdzie... Na Twoim miejscu nie szukał bym czegoś takiego.... raczej postawiłbym na jakieś wychwalane legendy typu Okuma Inspira i Ryobi Zauber które słyną ze swojej niezawodności.
  25. Wracając do tematu akwarystyki i żony... Akwarium w domu pozostało nie zmienione, ale na podwórku przed domem zrobiłem sobie drugie . Aktualnie ma już drugi rok. Wilk syty i owca cała
×
×
  • Dodaj nową pozycję...