-
Postów
1 074 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Ozet
-
Proszę uprzejmie. Polecam się na przyszłość (jeżeli będę nieopodal). Zupełnie bezkarnie, możesz tym systemikiem zbroić duże rippery. Np. 15-to cm ripper Manns'a (najlepiej biały lub perłowy z czarnym grzbietem). "Tym sposobem możesz zaznać dziwów wielkich".
-
Jest to tzw. system Drachkovicha do uzbrajania i spinningowania martwą rybką. Ta technika spinningowania jest popularna w Czechach i niektórych krajach zachodniej Europy, do łowienia szczupaków i sandaczy. W wodach PZW niedozwolona (RAPR -rozdział V, pkt 2, ppkt 2.1).
-
Jaki spin do okuma inspira rd425i
Ozet odpowiedział Fructo wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Kwestia gustu, przyzwyczajeń i subiektywnych odczuć. Jak to mówią " jeden woli ogórki, drugi ogrodnika córki". -
Jaki spin do okuma inspira rd425i
Ozet odpowiedział Fructo wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Nada się. Cw. 5-20g, to górna granica przy zastosowaniu tej wielkości kołowrotka. Na Twoim miejscu pokusił bym się o spin długości 2,70m. W warunkach rzecznych taki spin byłby bardziej poręczny, choćby przy obławianiu okolic burt brzegowych, czy poprowadzenia przynęty w górnych warstwach wody, nad zalaną ostrogą czy kamienistą rafą. Łowisko - rzeka, jest to bardzo enigmatyczne określenie, bo nic nam nie mówi czy chodzi o rzekę czy Rzekę. A rozbieżność warunków łowienia, może być w tym względzie ogromna. I jeszcze jedna uwaga. Powinno się dobierać wędzisko do warunków łowiska, dopiero do tego wędziska odpowiedni kołowrotek, nie odwrotnie. -
Za późno zamykasz kabłąk kołowrotka. Staraj się zamknąć kabłąk tuż przed uderzeniem koszyczka/sprężyny/ciężarka o lustro wody, albo pal licho, w momencie uderzenia w/w o powierzchnię wody. Jeżeli będziesz patrzył jak "szpak w gnat" w kręgi rozchodzące się na wodzie, przy otwartym kabłąku, to zawsze będziesz miał problem z nadmiarem spadającej żyłki ze szpuli.
-
Nie ma za co, polecam się na przyszłość. W sklepie play jest kilka tego typu aplikacji - Meteo ICM. Konkretnie chodzi mi o tą opracowaną przez inż. Szymona Dyję. Jest najbardziej przyjazna dla użytkownika i cieszy się najlepszą opinią.
-
Pobrałem sobie ze sklepu Google Play aplikację Meteo ICM, bazującą na tym samym źródle danych co aplikacja o której pisze Docio. Przez swoją wysoką sprawdzalność, jest dla moich potrzeb w zupełności wystarczająca: "Meteo ICM - Numeryczna Prognoza Pogody Aplikacja wyświetla meteogramy z serwisu meteo.pl dostarczane przez ICM. Meteo ICM to numeryczna prognoza pogody dostępna dla terytorium Polski. Dzięki meteogramom daje możliwość dokładnej analizy przewidywanej pogody. Prognoza została udostępniona nieodpłatnie przez serwis meteo.pl prowadzony przez ICM, Uniwersytet Warszawski. Wyniki modelu UM uzyskano przy użyciu oprogramowania Met Office. Material produced using Met Office Software. Aplikacja Meteo ICM - prognoza numeryczna nie jest dziełem komercyjnym. Została stworzona w celu dostarczenia wszystkim Polakom łatwego dostępu do prognozy pogody o wysokim wskaźniku sprawdzalności. Meteo ICM - prognoza numeryczna oferuje: dostęp do bardzo dokładnej prognozy pogody dla 2359 miejscowości wygodny i intuicyjny interfejs bez zbędnych dodatków brak REKLAM Aplikację stworzył inż. Szymon Dyja"
-
Fakt, 100 kilosów to cokolwiek za wiele, ale na szczęście większość swoich sensownych łowisk, mam w promieniu 10km. No właśnie. Ale mimo wszystko wybaczamy (wraz z Alexem), i prosimy o wybaczenie.
-
Tym bardziej. Kupując dobrą brykę, musiałeś liczyć się z tym, że cena paliwa nie jest wartością stałą. Pewnie pomimo swej przenikliwości, nie uwzględniłeś faktu, że Kaczyński podniesie cenę baryłki ropy.
-
Po raz pierwszy żałuję że jakiś tekst został usunięty. W ramach riposty wyszukałem istne perełki w drugą stronę, równie prymitywnie demagogiczne jak tekst zamieszczony dzisiaj przez Alexa. Szkoda, może innym razem...
-
Alex, zapomniałeś dodać że wtedy jeździłeś "maluchem", a teraz Mercem Maybachem.
-
Maciej, czuję się wyróżniony i zaszczycony że już drugi raz (w krótkim czasie), uznałeś za stosowne poinformować mnie o swoich poczynaniach. Makaron? Czemu nie. Ugotowany z miodem albo piernikiem, może być rewelka. Albo nawet ze... strawberry (Marcela), co być może pozwoli Ci się dobrać do taaaaakich leszczy, o których wspominał Michał.
-
Maciej, jak to mówią: "apetyt rośnie w miarę jedzenia". Ale to dobrze, jak sięgać to po pełną pulę. Co do zapachów to podpowiem Ci z własnego doświadczenia, że na wspomniane gatunki (karp, lin, karaś), bywa rewelacyjny miód. Ja stosowałem miód Trapera w proszku, 2 czubate łyżki na 1kg zanęty. Napisałem "bywa rewelacyjny", bo na jednych łowiskach ryby ciągną do tego zapachu jak do przysłowiowego... miodu, na innych efekty są mizerne. Możesz też sprawdzić połączenie przyprawy do piernika i cukru wanilinowego. W proporcji 1 czubata łyżeczka przyprawy do piernika + 1 łyżeczka cukru wan. na kg zanęty. Jest to wyjątkowo uniwersalne połączenie zapachów, nie tylko na karpia, lina i karasia. Z zapachem truskawki w zanęcie, mam jak najgorsze doświadczenia, bo czasem miałem wrażenie że wręcz odstraszała mi ryby. Ale może akurat w Twoim łowisku będzie skutecznie wabić ryby.
-
Dlaczego nie, może zwiększysz w ten sposób kaliber łowionych karpi. Byle tylko sprężyna i przypon z przynętą nie grzęzły w gęstym zielsku. Ale nie zapominaj o spławikówce, która jakby nie było dała Tobie ciekawe efekty.
-
Wędka odległościowa
Ozet odpowiedział PanJarek wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Ja na ten przykład wybaczam, nie wiem jak inni koledzy. W ostatnich latach jakość i właściwości użytkowe tele match'y mocno się poprawiły, są to całkiem przyjemne w użytkowaniu wędziska. Ważne żeby spełniała Twoje oczekiwania, moje/nasze sugestie mają drugorzędne znaczenie. Nada się. Nic innego nie proponuję, bo mam przeczucie że znów musiał bym Ci wybaczać. -
I to jest jedyna słuszna opcja, jeżeli będziesz stosował przynęty o masie 25g. Zakładam że jest to ciężar gumy + główka jigowa. Bo jeżeli nie, to tym bardziej wskazane jest wędzisko z wyższym zakresem cw. Tak więc wędki z cw. 10-30g "odpadają w przedbiegach". Kołowrotki Okumy cieszą się dobrą opinią, ale po co wolny bieg do spinningu. Za podobną kwotę kupisz kołowrotek Okuma Zeon 40 FD. Jedno łożysko więcej (4) niż w tym z wolnym biegiem (3), daje szansę że będzie mocniejszy i pochodzi dłużej. Przyznam się jednak bez bicia, że nie znam tego modelu. Podsunąłem Ci po prostu pewną alternatywę, ale ryzyko i koszt bierzesz na siebie. ;)
-
Nie miałem dzisiaj w planach wędkowania, ale kolega Jacek namówił mnie abyśmy jechali na zalew Stare Miasto. Prawdę mówiąc, do wędkowania nie trzeba mnie jakoś szczególnie namawiać, bo w tym temacie jestem uległy niczym małe dziecko. Wyjechaliśmy parę minut po ósmej, na miejscu byliśmy o 8.20, o godz. 9-tej zaczęliśmy łowić. Mieliśmy wyłącznie przynęty roślinne pszenicę i kukurydzę kons. bo łowienie na pinki, białe i czerwone robaki, ma tam sens jedynie wczesną wiosną, późną jesienią i podczas zawodów. Na zanętę z dodatkiem garści pszenicy i pół garstki kukurydzy, ryby zareagowały od razu. U mnie lepiej, u Jacka nieco gorzej. Tak na marginesie, dzisiaj miałem identyczną zanętę jak wczoraj podczas łowienia z kolegą Mariuszem na starorzeczu. Z tym że wczoraj miałem w zanęcie pinki, bo na pinki też łowiłem, dzisiaj natomiast dodałem do zanęty i łowiłem na ziarna. W zanęcie dominowały płotki, przeplatane nielicznymi leszczykami. I całe szczęście, bo gdy leszczyki żerują intensywnie, to wtedy płotka jest tylko przyłowem. Dlatego gdy wybieramy się na Stare Miasto połowić płotek, unikamy stosowania pinek i białych robaków, które leszczyki uwielbiają. Szkoda tylko że brały płotki niezbyt imponujących rozmiarów, niezależnie czy na haczyku była pszenica, czy też ziarno kukurydzy. Są dni że kukurydza jest bardziej selektywna i biorą na nią grubsze płotki. Rybę miałem w zanęcie przez cały czas łowienia, czyli przez trzy godziny (9-12). U Jacka brania "falowały", co kilka ryb miał dłuższe przestoje, co świadczy że jego zanęta nie do końca przypadła im do gustu. Na koniec waga pokazała u mnie 4.85kg ryb, natomiast u Jacka 2.54kg. Ale następnym razem nie zdziwię się jeżeli wynik będzie odwrotny.
-
Dzisiaj pojechaliśmy z kolegą Mariuszem na pewne starorzecze. W zamyśle było "rozszyfrowanie" tego łowiska, gdyż za niedługo kolega ma tam zawody, a nie chciałby startować całkiem w ciemno. Łowiliśmy w zaplanowanych godzinach rozgrywania zawodów, czyli 8-11. Od rana do około godziny 10-tej, utrzymywała się dość silna mgła, ale rybki zareagowały na nasze zanęty. Tyle tylko że były to drobne krąpie i płotki tzw. "pitki". Łowiliśmy batami 6m. Po około godzinie łowienia miałem na haczyku (nr.18) prawdopodobnie lina, ale "poszedł" po kilku sekundach razem z haczykiem. Okazało się że na końcu przyponu (0,10mm) pozostała tylko spiralka, co świadczy że niestarannie dociągnąłem węzeł i haczyk się wysunął. Nagrodziłem swoją niefrasobliwość kilkoma "ciepłymi słowami", wymieniłem przypon na identyczny i łowiłem dalej. Po kilku minutach znów zaciąłem coś godnego podbieraka. Po chwili wiedziałem że to lin, który nie chciał się poddać przez kilka minut. Ostatecznie wylądował w podbieraku. Orientacyjnie mógł ważyć 1,3-1,4kg. Wziął na pojedynczą, niebarwioną pinkę. Później znów drobnica i po około pół godzinie kolejna "ryba podbierakowa". Tym razem leszcz 1,20kg (jedyna ryba którą wziąłem do domu, więc zważyłem w miarę dokładnie. Lin przy porównaniu na łowisku wydawał się cięższy, stąd jego orientacyjna waga). Leszcz także połakomił się na pojedynczą pinkę, ale dla odmiany czerwoną. Koledze nie przytrafił się żaden bonus, jednak ilościowo miał więcej "pitków" ode mnie. Na koniec stwierdziliśmy zgodnie, że najlepszą taktyką podczas zawodów, będzie systematyczne i konsekwentne odławianie drobnicy. Na początek tyczką, ale gdyby okazało się że rybki biorą intensywnie, natychmiast przejść na bata. Gdyby brania były rzadkie i anemiczne, pozostać przy tyczce od początku do końca zawodów z ochotką na haku. Doszliśmy też do wniosku że trzeba liczyć się z tym, że na niektórych stanowiskach mogą pojawić się większe ryby, tzw. "bonusy", które rozstrzygną o wszystkim. Ale to już loteria i przysłowiowy łut szczęścia.
-
W epoce słowa pisanego na papierze, mówiono: "papier jest cierpliwy, zniesie wszystko". Współcześnie, słowo "papier" w tym powiedzeniu, należało by zamienić na "internet". Do czego zmierzam? Ano, nasunęła mi się powyższa refleksja, po przeczytaniu tych słów: Fajnie jest mieć wędkę wykonaną z włókna węglowego IM8, w dodatku za marne 85zł, ale czasem warto się zastanowić czy ktoś nie żeruje na naszej naiwności. Pomijając ten aspekt, powyższa wędka ani nie jest szczególnie lepsza ani gorsza wśród wymienionych na Twojej liście. (Jednak długość 2,70m przy zastosowaniu spławikowym, wydaje mi się cokolwiek śmieszna.) Tańsze wędziska z włókna szklanego, mają z reguły większą średnicę blanku, są też cięższe od wędzisk węglowo-szklanych (nie wspominając o tzw.węglowych), co w efekcie odbija się na komforcie łowienia. Gdy wędka ma cieńszy, smuklejszy blank, znacznie lepiej pokonuje opory powietrza, więc łatwiej i dalej można zarzucać zestaw bez zbytniego wysiłku. Smuklejszy blank pozwala też szybciej uruchomić wędzisko w reakcji na branie ryby. Różnice w grubości blanku, odczujesz zwłaszcza w warunkach wietrznej pogody.
-
Jedna wędka do tak różnych metod łowienia, to naprawdę ekstremalne wyzwanie. Od biedy takim "szwajcarskim scyzorykiem" mógłby być krótki teleskop. Doraźnie może służyć jako spinning, ciężka spławikówka, albo lekka gruntówka na wody stojące. Kołowrotek wielkości 3000, plecionka 0,16mm, pod spławik wyłącznie żyłka.
-
Domyślam się że w siedzibie Twojego koła PZW tak Ci powiedzieli. Jeżeli w Twoim kole nie ma już zezwoleń (znaczków) na interesujący Cię odcinek Wisły, to pozostaje Ci udać się do siedziby Zarządu Okręgu PZW w Krakowie i tam wykupić stosowne zezwolenie.
-
Jeżeli Ty widzisz przynętę i ryby, to możesz być pewny że ryby dostrzegły także Ciebie. W tej sytuacji możesz się nie doczekać brań, zwłaszcza tych większych z natury bardziej ostrożnych i nieufnych ryb, które z pewnością odsunęły się poza zasięg Twojego wzroku. PS. Zazdroszczę Ci tych radosnych doznań , zachwytów i emocji, które we mnie już się dawno wypaliły.
-
Takie podejście do wędkowania, świadczy że "będą z Ciebie ludzie". W wolnym tłumaczeniu "z polskiego na nasze", oznacza to że masz zadatki na dobrego wędkarza, może nawet bardzo dobrego, któż to wie?
-
Jestem przekonany że z tym wihajstrem, Twoje wyniki połowów wzrosną o 100%, czego zresztą Ci serdecznie życzę. PS. Dopatrywanie się w tym poście jakiejkolwiek złośliwości, będzie sporym nadużyciem.
-
Z tanich feederów dobrą opinię ma Carbomaxx Kongera. Ten spod linku, nadawał by się na wody stojące, albo leniwie płynące kanały i rzeki. Jednak wody stojącej i dużej rzeki z silnym nurtem, tym feederem nie pogodzisz. W takim przypadku, sugestia Docia byłaby najlepszym kompromisem.
