-
Postów
1 074 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Ozet
-
JAKI MATCH WYBRAĆ?
Ozet odpowiedział Krzysztof Król wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Przeczytaj przedostatni post w tym temacie. Całości tematu nie musisz czytać, bo choć jest momentami "wysoce energetyczny", to niewiele wnosi w Twojej sprawie. Jeżeli postawiłeś już na bolonkę Antris, to nic nie stoi na przeszkodzie żebyś kupił także matchówkę Antris. Może to być korzystne choćby ze względu na serwis Jaxona, o którym wspominał powyżej nasz Drogi Admin. Co do kołowrotka, to mógłby być np. Robinson VDE-R Tournament. (Teraz "się kapłem" że ten post powinienem napisać w nowym temacie dot. matcha. Upraszam więc któregoś z Drogich Adminów, aby przeniósł go na właściwe miejsce.) -
JAKĄ BOLONKĘ WYBRAĆ ? JAXON czy MIKADO ?
Ozet odpowiedział Krzysztof Król wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Często w takich przypadkach wina leży po stronie wędkarza, ale od czego mamy Jaxona, dyżurnego "chłopca do bicia". ;) -
Gratuluję Maciej. (Ja dzisiaj machałem spinem 4,5 godziny bez efektu. Ale mimo to fajnie było.)
-
JAKĄ BOLONKĘ WYBRAĆ ? JAXON czy MIKADO ?
Ozet odpowiedział Krzysztof Król wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Podobnie jak Wind, również skłaniał bym się w kierunku Jaxona. Mam bat z serii Antris HTI, który jest bardzo mocny, więc śmiem twierdzić że równie mocna będzie bolonka z tej serii. Bo jak wiadomo, bolonki są robione na blankach batów z danej serii. Dobrze że postawiłeś na 5-tkę, ponieważ bolonka o takiej długości, będzie poręczna zarówno na wodach stojących, jak i niedużych rzekach. Bolonki dłuższe, to już wyłącznie przepływanka nurtowa. Kołowrotek do bolonki niezbyt duży, wielkość 2000 będzie w sam raz. Należy zwrócić uwagę, żeby hamulec kołowrotka pracował bardzo płynnie. Mógłby to być np. kołowrotek Ryobi Ecusima 2000. -
Starorzecze rzeki Warty, 389 km od ujścia do rzeki Odry.
-
U mnie dzisiaj też. Łowiłem w tych samych godzinach jak wczoraj, jednak nad efektami połowu lepiej spuścić zasłonę milczenia. A zanętę miałem taką samą jak wczoraj... Bądź tu mądry i pisz wiersze. Maciej, myślę że pogoda była taka sama, tyle tylko że starorzecze jest osłonięte wałem p-powodziowym. Często więc jest tak że wiatr "idzie" górą, słychać szum drzew na wietrze a na wodzie co najwyżej lekkie zmarszczki. Ale czasem jest "gruba fala", zwłaszcza gdy wieje wiatr płn-zachodni. Jako że starorzecze ma kształt rogala, to w każdych warunkach można znaleźć zaciszne stanowiska, jak nie na zewnętrznym brzegu, to na wewnętrznym.
-
Czy można łowić szczupaka od 28.04
Ozet odpowiedział Adam Pevko Wisniewski wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Czujność proletariacka nie spoczywa nigdy! -
Dzisiaj wybrałem się połowić na swoim ulubionym starorzeczu. Łowiłem w godzinach 8-12. W tym czasie złowiłem kilkadziesiąt płotek i wzdręg, oraz dwa linki 37cm i 36cm. Pierwszego złowiłem batem 6m na ziarnko pszenicy, drugiego odległościówką na kukurydzę kons. Miałem na haczyku jeszcze jednego lina, ale nie utrzymałem go batem i "strzelił" przypon. Pinki założyłem na haczyk kilka razy na samym początku łowienia, ale złowiłem pod rząd trzy krąpiki miniaturki, więc później łowiłem wyłącznie na przynęty roślinne. Ryby bardzo łapczywie jadły zanętę, co stwierdzałem każdorazowo przy odhaczaniu, gdyż niemal wszystkie miały pyszczki pełne zanęty. Także liny, więc drobna zanęta musiała im przypaść do gustu, bo zwykle liny wybierają z zanęty tylko grubsze kąski, czyli ziarna pszenicy i kukurydzy. Nęciłem mieszanką śrut zbożowych i firmówki: śruta owsiano - pszenno - kukurydziana - 0,35kg; 50g siemia lnianego mielonego; 0,40kg Super Match Marcela + 0,80kg ciemnobrązowej ziemi z kretowiska + garść pszenicy. Zapach - czubata łyżka mieszanki kolendry z koprem włoskim. Jutro prawdopodobnie znów wybiorę się na to starorzecze, ale spróbuję na innym stanowisku z nadzieją na grubsze płotki.
-
Czy można łowić szczupaka od 28.04
Ozet odpowiedział Adam Pevko Wisniewski wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Mylisz się Docio, niedziela jest dniem ustawowo wolnym od pracy. -
Nie łowiłem tą techniką już chyba z osiem lat (przy łowieniu linów emocje niezapomniane), ale pamiętam dobrze że stosowałem obciążenie dokładnie takie, jak wymagał tego spławik aby widoczne było ok. 1cm antenki, czyli nie przeciążałem spławika. Zestaw przegruntowany o powiedzmy dwie długości przyponu, aby śrucina pewnie leżała na dnie. Można oczywiście zastosować obciążenie większe niż wyporność spławika, ale taki zestaw będzie mniej czuły. Wtedy też zestaw trzeba bardziej przegruntować, gdyż przy ewentualnych nierównościach dna, spławik będzie samoistnie tonął. Czyli trzeba się bardziej przykładać do celnego zarzucania wędki w określony punkt z "wybadanym" gruntem.
-
Oczywiście że można. Najlepiej jak zastosujesz w tej technice nieduże proste wagglerki w kształcie ołówka (ale nieco "cieńciejsze"). Gramatura spławika 1,5g ; 2,0g ; 2,5g (im mniejsza gramatura, tym zestaw jest czulszy). Całość obciążenia umieszczasz przy pętlach przyponowych. Najlepiej jeżeli jest to jedna śrucina, ostatecznie dwie. Przypon możliwie jak najkrótszy 10-15cm, bo przy zbyt długich przyponach ryba może oskubać przynętę i nawet tego nie zauważysz. Wagglerka mocujesz jednopunktowo na stałe, na ustalonym gruncie, ale zestaw powinien być lekko przegruntowany. I teraz uważaj. Zarzucasz bat na maxa, czyli żeby żyłka po zarzuceniu była napięta od szczytówki do spławika. Ręka trzymająca bat wyciągnięta do przodu, aby niejako sztucznie zwiększyć zasięg. Gdy obciążenie opadnie na dno, cofasz wędkę do tyłu pociągając nieco zestaw, tak aby wystawał tylko koniec antenki. Możesz bat trzymać w ręku, ale akurat w technice podnoszenia lepiej jest odłożyć wędkę na dwie podpórki, tak aby szczytówka bata "patrzyła" na spławik. Gdy ryba chwytając przynętę, uniesienie też obciążenie, to spławik połóży się na wodzie. I wtedy zacinasz. Ale może też być tak, że ryba chwyci przynętę i odpływa z głową przy dnie. Wtedy spławik się nie wyłoży, ale bez żadnego ostrzeżenia zniknie pod wodą. I to by było na tyle. W razie jakichś niejasności - pytaj.
-
Sprzęt sumowy dla początkującego.
Ozet odpowiedział adrian99 wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Ja na ten przykład się zgadzam, pod warunkiem że Twoje rozważania dotyczą Wisły, ewentualnie Bugo-Narwi, gdzie trzeba daleko "ciepnąć" żeby zestaw znalazł się w nurcie, lub choćby w jego sąsiedztwie. W takich rzekach jak Warta czy Odra, nurt często przebiega niemal pod nogami wędkarza, czy to przy wewnętrznych brzegach, czy też przy szczytach stosunkowo krótkich ostróg. Często więc wystarczy umieścić zestaw 10-15m od główki, na pograniczu warkocza nurtu i spokojnej wody, albo tuż przy burcie brzegowej w zaciszu nurtu odbitego od jakiejś przeszkody, aby przynęta znalazła się na trasie wędrówek sumów. W takich warunkach, nie ma więc potrzeby stosowania ekstremalnie długich wędzisk, aby bezpiecznie ściągnąć zestaw do brzegu. No bo za ekstremalnie długie wędzisko do łowienia sumów, uważam takie o długości 4,20m. Wiem że akurat tak długie wędzisko, było w Twoim przypadku tym jedynie słusznym w określonych okolicznościach, bo kiedyś o tych okolicznościach i warunkach połowu pisałeś. Jednak w większości przypadków zdecydowanie bardziej poręczne będzie znacznie krótsze wędzisko, gdyż moim zdaniem hol suma kilkadziesięcio kg tak długim wędziskiem, musi być istną katorgą. (Przedramieniem pewnie nie można ruszyć z tydzień.) Zdarzało mi się łowić na spinning sumy kilkunasto kilogramowe (w zakresie 12-15kg), spinem 2,70m, a i to w pewnych momentach musiałem trzymać wędkę wysoko lewą ręką tuż pod największą przelotką, prawą za uchwyt kołowrotka, aby przeciwdziałać sile ryby. A co dopiero mówić o wędzisku 4,20m i ewentualnym sumie o wadze kilkudziesięciu kilogramów? Kiedyś w jakiejś dyskusji na forum, optowałem za wędką długości 3,60m (do połowów suma z gruntu), ale Spławik66 skutecznie przekonał mnie do wędzisk sumowych jeszcze krótszych. Również optował bym za żyłką, ale na początek proponował bym 0,40mm. Może na początek nie trafi się Adrianowi "ojciec wszystkich sumów" na zalewie Koszyce. Z drugiej jednak strony, jest coś takiego jak fart debiutanta... -
Sprzęt sumowy dla początkującego.
Ozet odpowiedział adrian99 wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Spokojnie będzie się nadawała. Kompozyt gwarantuje głębszą amortyzację w zmaganiach z sumem niż większość wędzisk węglowych, przy tym nie musisz obchodzić się z taką wędką jak z przysłowiowym jajkiem. Jeżeli nie będzie miała jakiejś ukrytej wady fabrycznej, da się nią wyholować suma kilkudziesięcio kilogramowego. Kiedyś, gdy już będziesz przy kasie i "pójdziesz w węgiel", będziesz wspominał tą wędkę z sentymentem. -
Dzisiaj wybraliśmy się we trzech na zalew Stare Miasto, mianowicie koledzy Jacek i Tomek wraz z moją skromną osobą. Łowiliśmy w godzinach 8 - 12.30. Początkowo brały tylko leszczyki na pinki, ale około 9-tej w zanętę weszły także płotki, które brały zarówno na kukurydzę jak i na pszenicę. Na początku łowienia trochę popadało, ale po pół godzinie rozpogodziło się i od tego momentu zaczęła brać płotka. Dobre brania trwały do godziny 12-tej, później ustały, więc posiedzieliśmy jeszcze pół godziny i zakończyliśmy łowy. Złowiłem 34 płotki, niektóre całkiem niczego sobie, oraz 14 leszczyków. Nieskromnie dodam że najwięcej, ale koledzy też nieźle połowili. Płoć na zbiorniku jest już po tarle, więc prawdopodobnie drobne okonki i jaziki "poszły" na wyżerkę płociowej ikry, gdyż zupełnie nie przeszkadzały w łowieniu. Zanętę miałem dość skromną: 0,40 kg zanęty Powermix Płoć Nostrzyk + 0,40 kg śruty owsiano-pszenno-kukurydzianej + 0,10 kg siemia lnianego mielonego + 0,80 kg ziemi od kreta. Zapach piernik (przyprawa własnej roboty). Do zanęty po garści pszenicy i kukurydzy kons. Jutro prawdopodobnie z Jackiem zrobimy "powtórkę z rozrywki", więc sprawdzę trochę inną koncepcję zanęty.
-
Docio, może taka informacja jest czy bywa na naklejce, nie mam zamiaru tego podważać. Może ja jestem nieuważny, bo przyznam szczerze że nie spotkałem się nigdy z taką informacją. Albo jeżeli jest to informacja w języku angielskim, to może puszczałem ją "mimo oczu"? Jak każdy przeciętny użytkownik żyłek, zwracam uwagę na producenta, średnicę, długość, oraz wytrzymałość (z przymrużeniem oka), więc coś mogło mi umknąć. Wychodzi na to, że swoim postem nieopatrznie zdradziłem taktykę zdobywania informacji przez Jakubka.
-
Dn. 21.04.18 Jakubek napisał: ...mianowicie pisałem kiedyś na forum o problemie ze skręcającą żyłką, po wyciągnięciu zestawu z wody ( tradycyjny koszyk i kulka proteinowa, lub zestaw method feeder) gdy żyłka dostanie luzu skręca się w tzw warkocz (dwa końce schodzą się w jeden), kupiłem nowa żyłkę (dragon specialist pro carp & feeder) nawijałem z wody, kołowrotek to Jaxon Red Carp FRXL 300 i problem występuje nadal. Hmm może problem występuje dlatego że, łowię ciągle w tym samym punkcie i mam zaczepiona żyłkę na klipsie (stoperku) przy kołowrotku i przy rzucie gdy zestaw jest w odpowiednim miejscu następuję gwałtowne zastopowanie zestawu(żeby nie leciał dalej) i wpadanie do wody? Czy to może być powód mojego problemu? Proszę o odpowiedź... Mimo że pytanie zostało zadane na priv, postanowiłem przenieść je na forum, usuwając nieistotne dla sprawy kwestie. Jako że sam nie łowię metodami gruntowymi, pomyślałem że może któryś z kolegów łowiących feederem i tzw. methodą, pomoże rozwiązać problem Jakubka, z którym zmaga się niemal od roku. Sam "zasięgnąłem języka" u doświadczonego kolegi feederowca, jak radzi sobie z problemem skręcania się żyłki podczas łowienia metodą. Doradził następujące rozwiązanie w budowie zestawu, patrząc od strony haczyka: przypon z haczykiem - łącznik do mocowania przyponu - do łącznika przywiązany 50cm odcinek grubszej żyłki niż żyłka główna (np. jeżeli żyłka główna jest 0,25mm, to ten odcinek z żyłki 0,28/0,30mm). Na ten grubszy odcinek nawleczony podajnik - na końcu tego grubszego 50cm odcinka żyłki wiążemy krętlik - do drugiego oczka krętlika wiążemy żyłkę główną. Kolega twierdzi że tak zbudowany zestaw ogranicza skręcanie żyłki do minimum. Jeżeli zauważa jakieś podejrzane skręcanie żyłki, odcina żyłkę główną tuż przy krętliku, na brzegu łowiska (np. na łące) umieszcza wędkę na podpórce, otwiera kabłąk kołowrotka i trzymając koniec żyłki w palcach idzie 70-80m, wysnuwając żyłkę z kołowrotka. Wraca do wędki i powoli zwija żyłkę na kołowrotek przez kawałek mokrej gąbki trzymanej w palcach. Jeszcze lepiej gdy ten manewr z rozwijaniem i nawijaniem żyłki przeprowadzi się dwukrotnie. (Osobiście przeprowadzam taki zabieg z każdą świeżo nawiniętą żyłką, tak pod spławik, jak i przy spinningu, co pozwala usunąć fabryczne skręcenia żyłki.) Jakubku, bardzo podobne rozwiązanie jak to mojego kolegi, proponował już Jungu, więc powinieneś zastosować je w pierwszym rzędzie, już w ubiegłym roku. Jak sądzę nie skorzystałeś z jego rady. Moim zdaniem blokowanie żyłki pod klipsem, nie ma żadnego związku ze skręcaniem żyłki, ale jest bardzo ryzykowne w przypadku brania naprawdę dużej ryby.
-
Jestem dokładnie tego samego zdania jak Docio. Dodał bym tylko, że średnice antenek spławików należy dobierać do siły własnego wzroku, gdyż branie trzeba widzieć a nie domyślać się było czy nie? Maciej, nie ścigasz się z nikim w ilości złowionych uklejek czy płotek jak to bywa na zawodach, więc spokojnie możesz stosować spławiki z grubszymi antenkami. Ważne żebyś potrafił zwabić stado drobnicy, i nauczył się właściwie rozpoznawać co przekazuje Ci spławik. Łowiąc na spławik z grubszą wyporną antenką, reaguj na tzw. "pykanie" spławika, jego uniesienie, poprowadzenie w lewo czy prawo, nie czekaj na pełne zanurzenie spławika, bo możesz się go nie doczekać.
-
Zdrowie i porządny (pełny) portfel, czego więcej chcieć od życia?
-
Dzisiaj w godzinach 8-12, łowiłem na zbiorniku retencyjnym na rzeczce Powa. Wybrałem miejsce obok pewnego gościa, który już łowił i okropnie przeklinał. (W tym miejscu muszę dodać, że nie lubię gdy ktoś na rybach przeklina, zwłaszcza okropnie.) Ktoś powie to po kiego... grzyba wybrałeś stanowisko obok niego? Ano dlatego żeby mieć jakieś porównanie co do łowionych ryb, oraz ewentualnie wyższości mojej zanęty od tej sąsiada. W trakcie przygotowań do łowienia, podpytałem sąsiada, co i na co bierze. Okazało się że wręcz nachalnie biorą niewymiarowe jazie na pinki (przyczyna jego przekleństw), oraz sporadycznie krąp, leszczyk i płotka. Miałem dodać do zanęty garść pinek, ale w tej sytuacji postanowiłem dodać tylko pszenicę, aby nie wabić natrętnych jazików. W trakcie łowienia przez trzy godziny, nie założyłem ani razu na haczyk pinki, chociaż miałem je na "czarną godzinę", gdyby na pszenicę i kuk.kons. nic nie brało, co mogło się przecież zdarzyć. Ryby względnie dobrze brały do godziny 11-tej, później brania raptownie ustały. Przez trzy godziny złowiłem 16 płotek, 15 krąpi i leszczyków, 3 jaziki które wzięły na pszenicę. W czwartej godzinie łowienia gdy brania na przynęty roślinne zanikły, sięgnąłem po pinki, na które złowiłem 2 małe okonki i kolejne 3 jaziki, więc około południa zakończyłem łowienie. Przez niemal cały czas łowienia powierzchnia wody była gładka niczym lustro, co sprawiało że brania były bardzo subtelne, takie z ledwie kilkumilimetrowym przynurzeniem antenki. Całkiem sporo zacięć spudłowałem, bo albo ciut za wcześnie, albo ciut za późno... Ale to też należy do tzw. "uroków wędkowania".
-
Dzisiaj wybrałem się nad Wartę z zamiarem połowienia grubych płoci. Niestety, skończyło się na marzeniach o dorodnych płociach, gdyż przez 3,5 godziny machania bolonką (8 - 11:30), złowiłem 10 krąpi i 2 płotki. Brania tylko na pinki, na pszenicę i kuk.kons. żadnego zainteresowania ryb. Tylko ja wykazałem zainteresowanie kukurydzą, gdyż zjadłem pół puszki.
-
Mogą być różne przyczyny tych szumów. Pierwsze co mi przyszło do głowy, to rolka kabłąka. Może "chodzi" na sucho, a może uszkodzone jest łożysko. Inną przyczyną może być duży luz poprzeczny na koszu (rotorze), więc naprężona linka przechyla kosz na jedną stronę, stąd ten szum. Może to być także wada fabryczna jednego z łożysk na którym rotor się obraca. (Najprawdopodobniej są tam dwa.) Nie mając kołowrotka w ręku, można tak sobie gdybać. Jako że jak piszesz jest to świeży nabytek, najlepiej będzie jak złożysz reklamację, zgodnie z sugestią naszego Drogiego Admina.
-
Wyleciało mi z głowy, jak się nazywa towarzysz Łani...
-
Miałem oficjalnie otworzyć sezon spławikowy wczoraj, ale ze względów pozasportowych otwarcie przypadło na dziś. Zacząłem łowić około godz 9-tej, brały drobne płotki i niewielkie leszczyki na jedną lub dwie pinki (kolorystyka dowolna). Na pszenicę płotki biorą jeszcze dość niechętnie, ale kilka nieco większych złowiłem właśnie na tą przynętę. Znak że można zacząć dodawać do zanęty ziarna pszenicy i kuk.kons. w miejsce pinek, które zawsze ściągają drobnicę. Tak sobie dłubałem te rybki do około 11.30, później jak nożem uciął. Posiedziałem do 12.30, kombinując z gruntem i rozkładem obciążenia, ale nie przyniosło to żadnych efektów więc zakończyłem łowienie. Ostatecznie złowiłem 24 płotki, 10 leszczyków i 2 ledwo wymiarowe wzdręgi. Dodam jeszcze że bat Turion spisuje się świetnie. Jest bardzo dobrze wyważony, nie męczy dłoni i przedramienia podczas machania "w te i wewte", nie "gubi ryb" co jest bardzo istotne, mimo że rybki były nieduże. Czuć drzemiacą w nim moc, więc myślę że pewnego dnia pokaże pełnię swoich możliwości.
-
Nie wątpię. Zdrowy rozsądek jest najlepszym doradcą. Taki już jest urok forów (bez względu na tematykę), że zawsze znajdzie się jakiś moralizator który "wie lepiej", albo tak mu się wydaje... U mnie to samo. Płoć gdzieś się zapodziała, ale tak czuję "po kościach", że od niedzieli zacznie brać. W końcu to żywe stworzenie, a jak żyje to coś jeść musi.
-
Nie jestem przeciwnikiem żywcówki, ale moim zdaniem łowienie tą metodą, powinno być dozwolone od 1 maja. Teraz w płytszych akwenach szczupak kończy tarło, w głębszych dopiero zaczyna, okoń "szykuje" się właśnie do tarła. Przepisy nie zabraniają, ale względy etyczne przemawiają za tym, żeby przytępić w tym czasie swój instynkt łowiecki. Maciej, zasmucił mnie Twój post. Mógłbyś te raptem 3 tygodnie wstrzymać się "z bólami", aby z czystym sumieniem łowić te "oporne okonie" i szczupaki już nie tylko jako kłopotliwy przyłów. I tylko szkoda że ta 10 cm urocza płotka, ma w każdym czasie "prze...chlapane".
