-
Postów
5 479 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Ja nie widzę przeciwskazań. Mam zamiar regularnie drażnić użytkowników zdjęciami, więc łączność z netem będzie, a skoro tak to i my będziemy w stanie się dogadać.
-
Nie, Bydgoszczy nie ominę choćby ze względu na opłatę okresową trzydniową. Od elektrowni "Smukały" do ul. Ludwikowo Brda jest wodą górską, więc odpada. Niżej np na ul. Nadrzecznej można by było się zatrzymać na dzienne wędkowanie ale nie na nocleg, z działkami z jednej i torowiskiem kolejowym z drugiej strony. Jeszcze dalej w blokowiska to już hardcor, gdyż można trafić na "patriotyzm lokalny" a to nigdy dobrze się nie kończy. Jeszcze niżej jest klub wioślarski i tu już nic nie trzeba komentować. Potem na zmianę działki, zakłady, sklepy aż do portu drzewnego i koniec rzeki. Tak nie stety przedstawia się "żyjąca" rzeka, która służy ludziom i nie jest to złe. Ktoś szukający odosobnienia nie może być uprzywilejowany. Na kilka godzin łowienia są całkiem przyzwoite miejsca a tak blisko centrum miasta woda górska to prawdziwy ewenement. Konkretna nizinna zaczyna się dopiero powyżej wspomnianej elektrowni ale niedaleko jest kolejna, czyli rzeka pocięta. Otwarcie prawdziwa woda zaczyna się dopiero od tego zalewu, który jest bliżej niż Zegrze Warszawy. Z centrum to ok 20-25km, czyli pół godziny jazdy samochodem. Jeśli takowy posiadasz to nie ma żadnego problemu. Jeśli nie, to możemy (o ile masz obowiązki w pracy), umówić się np na piątek i zrobić nockę do sobotniego południa lub ciurkiem weekend z nockami, w niedzielę Cię odstawię a sam pognam dalej. Jeśli nie pracujesz, to już w ogóle nie widzę problemu a w tygodniu zawsze luźniej nad wodą.
-
No to powoli wszystko się krystalizuje. Wycieczka zacznie się od ZO Piotrków Trybunalski po czym wrócę się do Tomaszowa Mazowieckiego a tam jest miejsce nad Pilicą - zaznaczone kwadracikiem. Tu posiedzę z tydzień albo i dziesięć dni. Cisza i spokój gwarantowane a dosłownie rzut beretem kumpel - Jotes. Kilka dni to jednak nie wieczność i kolejny przystanek to ZO Konin. Może Ozet będzie miał możliwość i chęć spotkać się, może nie. Pożyjemy zobaczymy czy mu na to zdrowie pozwoli. Ja jednak sprawdzę co w Warcie pływa. Miejsce wydaje się dobre, sprawdzę to w boju. O rozwoju wydarzeń okaże się, czy spędzę tam zaledwie kilka dni, czy też około dziesięciu. Kolejny przystanek to Bygoszcz. I tu są małe schody. Po rozpatrzeniu się w sytuacji okazuje się, że znalziona ciekawa miejscówka nad Wisła jest nierealna, gdyż rzeką zarządza ZO Toruń. No ale jeszcze jest Brda. W samym mieście odpada ale już w rzadko zaludnionym rejonie (w górę rzeki) byłoby gdzie przycupnąć a tym samym pomóc Michu. Niestety jest to odcinek góski. Nie mając wyboru posuwałem się dalej w górę rzeki i niestety ale nie ma żadnych dojazdów oprócz prywatnych posesji. Jako takie miejsce znalazłem dopiero 20km od Bydgoszczy nad zaporówką - jeziorem Tryszczyńskim. Tu osiądę co najwyżej na 4-5 dni, gdyż ZO nie rozpieszcza wędkarzy i opłata okręgowa wykracza poza moje możliwości wakacyjne w stosunku do spędzonego czasu. Pozostaje zezwolenie trzydniowe. Kolejnym przystankiem jest jezioro Wytczok. Większości użytkownikom tego forum na pewno dobrze znane, przynajmniej ze słyszenia. Tam właśnie mam zamiar nęcić jedną "grubą rybę" chmielem. Co z tego wyjdzie - nie wiem. Zakładam jak najsympatyczniejsze wrażenia ale wiem też, że życie potrafi być wredne i w momencie, na który się czeka następują najdziwniejsze przypadki. Co będzie dalej jeszcze nie wiem. Mógłbym już napisać o chęci pobytu nad jeziorem Jaśkowo w leśniczówce, ale jeszcze nie mam rezerwacji, gdyż sam nie znam konkretnego terminu ani pit-stopów od jeziora Wytczok.
-
Pierwsze miejsce potwierdzone. Jak miiiiiło. Teraz reszta pit-stopów i czasu zacznie brakować.
-
Michu jeszcze wszystko przed Tobą z biwakowaniem. Mam wrażenie, że nie do końca rozumiesz co to biwak nad rzeką w ciszy i spokoju. Ale jak sam zaczniesz jeździć i zaliczysz kilka nocek z pijaną młodzieżą lub innymi osobnikami obok, to już będziesz wiedział co i jak. Nie to, żebym coś miał do młodzieży, każdy musi się w życiu wyszaleć i lepiej jak nad wodą niż w mieście. Miejscówki dobre w czerwcu i wrześniu zdecydowanie odpadają w miesiącach wakacyjnych. W ogóle w okresie wakacji naprawdę trudno cokolwiek sensownego znaleźć nad jeziorami, nawet głeboko w lesie. Wszędzie pełno ludzi. Jedyna sensowna alternatywa to rzeki. A biwakowanie bliżej niż 1km od osad ludzkich latem też niesie ze sobą niebezpieczeństwa. Niektórzy za wspaniały pomysł uważają wrzucanie kamieni do wody a konkretnie któremu uda się trafić w wędzisko lub spławik. Równie dobrym dowcipem jest spuszczenie powietrza z opon a naprędce znalezione i przygotowane patyki niszczą wentyle. Mam też kilku kumpli, którzy pozostawiając samochody w bliskiej odległości musieli wstawiać wybite szyby, bo jakimś gnojkom zachciało się czegoś ze środka a dwóch wręcz wracało okazją do domu. W jednym przypadku natychmiastowa reakcja i telefon komórkowy pomogły złapać gówniarzy ze wsi oddalonej o kilkaset metrów oraz odzyskać samochód. Za zbitą szybę, uszkodzoną osłonę i okablowanie jednak nie dostał nic a wyrok sadu był jednoznaczny - niska szkodliwość czynu i ciężka sytuacja rodziny.
-
Wiem. Jestem wredny, bo to było celowe pociągnięcie. Z drugiej strony, jakby nie patrzeć, to po drodze nad Wytczok do Winda. Powiem jedno. Aby się spotkać nie potrzeba ryb ani nawet wody, wystarczy chęć i możliwość. Nie będziemy się żenić, więc jakaś kawka, browar, czy chocby mineralna (co komu będzie wolno) i każdy w swoją stronę. A zdrowie najważniejsze i to jest na pierwszym miejscu. Co do miejscówki warciańskiej to aż tak w ciemno nie pcham się. Wcześniej oblukałem mapę i znalazłem całkiem przyzwoite miejsce. Lewy brzeg na końcu (zewnętrznym) łuku i początku drzew, na przeciwko a raczej nieco poniżej gospodarstwa pomiędzy Strażacką a Laskowiecką. Jest gdzie postawić samochód i jest gdzie ukryć namiot przed namolnymi gośćmi w dodatku oslonięty od poludnia drzewami. Cień latem bardzo ważny i wie o tym każdy kto kładł się do nagrzanego całodziennym słońcem. A jak dodam moje problemu z serduchem to miejscówka wydaje się wręcz idealna. Także głowa do góry. Jak będziesz miał chęć i siły to uściśniemy prawice i też będzie dobrze.
-
Czy Jezuickie Małe leży przy miejscowości Jasiniec? Jeśli tak to potwierdzam, że odpada. Tam nie ma gdzie zabiwakować a jedyne dostępne miejsce jest na półno9cnym brzegu jak przystań i jej pomosty. Jezioro Ostrowieckie z ośrodkami wypoczynkowymi odpadają z urzędu.
-
Oba Jezuickie odpadają - niedostępne z brzegu. W miejscach dostępnych są tzw. "kołchozy" wypoczynkowe, ktorych będę unikał jak ognia. Noteć - znalazłem jedno miejsce, dzięki. A co z Brdą? A Wisła? Mapa pokazuje całkiem ładny dojazd w fajne miejsce nad Wisłę w Bydgoszczy. Konkretnie od Toruńskiej wzdłuż lini energetycznej a potem w górę niemal do końca gdzie jakiś kanałek łączy się z Wisłą.
-
Popatrzyłem, w dół jest Wisła z Nogatem a nieco w górę kawał lasku z cieniem i dojazdem. Podoba mi się, dzięki
-
Wind to pole nienamiotowe to dziękuję. Doba pobytu tam to trzy dni w normalnych warunkach w agro. No i w agro jest zdecydowanie mniej ludzi niż tam a tego własnie chcę uniknąć. Oglądałem ich stronkę i dość przeraża mnie odpoczynek z narciarzem wodnym przed spławikiem. Za to Wda mnie zainteresowała. Będę musiał się rozpatrzeć. O Wiśle w Gniewie też muszę poszperać aktualności. Wcześniejsze informacje nie napawają optymistycznie, to bardzo płytki rejon rzeki z licznymi mieliznami ale można znaleźć odludne miejsce. Dzięki.
-
Panowie w okolicach Gdańska na pewno będzie Wytczok. Jest tam jedna konkretna "ryba", którą nęcił będe kartonem browara. Moja wina, że nie napisałem od razu wyraźnie. Ryby to dodatek. Interesują mnie naprawdę odludne miejsca, w których można odpocząć w ciszy i spokoju bez sąsiadów plażowiczów z ryczącymi głośnikami umpa-umpa lub stada wędkarzy, którym nocą właczają się talenta operowe.
-
Na złość faktom i przeciwnościom nie poddaję się i zaczynam planować swoje wymarzone wakacje. Mam wstępny zarys trasy i założenia ogólne dla tej wycieczki.Z założeń ogólnych jest to:- głównie namiot, czasem agro aby porządnie doprowadzić się do porządku i wyspać jak człowiek a nie leśny ludek oraz zjeść i uzupełnić prowiant.- żadnej komercyjnej wody, czyli wody PZW lub innego dzierżawcy- wody nizinneZ założeń trasy (punkty):- Zalew Sulejów- Łask- Zalew Jeziorsko- rzeka Warta w ok. Konina- okolica Gdańska- Morąg- Ostróda- Szczytno- Pisz- Olecko- rzeka Biebrza- rzeka Narew- rzeka Bug- do domuI tu jest prośba do Was. Jeśli po tej trasie, nawet nieco zbaczając, znacie jakieś ciekawe miejsce nad wodą lub fajną odludną wodę do której można spokojnie dojechać, a także niedrogie i sympatyczne agro, to bardzo bym prosił i będę wdzięczny za każdą informację.Ci co grają ze mną w PP2 proszeni są o nie sugerowanie odwiedzenia Giżycka, bo to zupełnie nie po drodze.
-
Sprzęt do połowów na Bugu dla początkującego.
Docio odpowiedział damiankasy wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Ozet młody nie jest a nawet ośmieliłbym się go określić jako "jednostkę wielce zrównoważoną". Moim zdaniem wyłącznie różnice pozwalają konkretnie rozmawiać a tym samym wzbogacać wiedzę. Ważne by wyłapać tych, którzy wiedzą co piszą a nie piszą co wiedzą. To mała lecz zasadnicza różnica a Ozet-a poznałem z jak najlepszej strony jak i wielu innych tu obecnych. No i posiada wiedzę, której nie dane mi było zgłębić. Z Jonaszem rozmawia o technice, sprzecie i metodach zupełnie mi obcych, o rywalizacji sprzecznej z mym postrzeganiem wędkarstwa, co jednak nie przeszkadza mi uważnie pobierać tę wiedzę a już na pewno nie pozwala wygłaszać negatywne poglądy. -
Sprzęt do połowów na Bugu dla początkującego.
Docio odpowiedział damiankasy wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Miałem takie sytuacje, że ryba, konkretnie sum, po zacięciu wpływał w gruzowisko i było po ptokach. Zawsze było to samo łowisko pod Górą Kalwarią na Wiśle i nie jestem w stanie zliczyć ilości porażek jakie w ten sposób doświadczyłem. Długo myślałem nad rozwiązaniem i nic mądrego do głowy mi nie przychodziło, normalnie brakowało dostępnego sprzętu. Przestałem męczyć sumy, w końcu zostawały z hakami w pyskach i odwiesiłem najcięższy sprzęt na kołek. Po kilku latach na rynku (nie u nas) pojawiły się wędziska surfcastingowe. Cena powalała ale wiedziałem, że za dwa, trzy lata spadnie o połowę, bo już wszyscy będą je produkować. Pomyliłem się, minęło pięć lat a ceny dzielnie się trzymały i ani myślały opaść za to pojawiały się coraz lepsze konstrukcje. Tak minęło jeszcze trochę czasu i okazało się, że kumpel po powrocie z nad Ebro chce się takiego kijka pozbyć. Naciągał się sumów i karpików, próbował typowego połowu z plaży, i doszedł do wniosku, że to nie dla niego. Jak dowiedział się, że od lat czekam na spadek cen to mi go dał w prezencie. I to było rozwiązanie. Mocne, długie wędzisko na duże ryby morskie okazalo się rozwiązaniem mojego problemu. Nie było sumka do 20 kg, którego nie byłem w stanie przytrzymać w miejscu po zacięciu. Ręce odpadały od wysiłku ale się udawało. Na większe nie było mocarza lecz długość wędziska pozwalała by żyłka prześlizgiwała się nad gruzowiskiem. Sumy cwane wiedziały, że wpłynięcie w nie pozwala odzyskać wolność ale teraz z braku efektu glupiały i płynęły w drugą stronę - do brzegu, co było na moją korzyść a ich zgubę. Mam nadzieję Ozet, ze to trochę pomoże Ci w znalezieniu własnego rozwiązania, bo zawsze jakieś istnieje, trzeba tylko na nie wpaść. Takim innym był połów leszczy w pewnym jeziorze na Suwalszczyźnie. Nie pytajcie o nazwę bo nawet współdzierżawcy nie byli co do tego zgodni a samo jeziorko było w miejscowości Krzaklówek. Problem polegał na tym, że wspomniane jezioro to typowy "lej po bombie" albo "kocioł". Brzegi krótkie, spadziste a dno płaskie jak dno w garnku. Na dnie otwartej wody praktycznie nie bralo nic. Na dnie przy spadku brało wszystko, problem był tylko taki, że od strony wody ze względu na głębokość można było łowić jedynie z dryfu. Pewnie dałoby się zakotwiczyć bo głebokość nie przekraczała 10m ale nie byłem na to przygotowany i nie miałem odpowiednio długich linek. Od strony brzegu z kolei nie lada przeszkodą była naprawdę obfita roślinność podwodna. Zastosowanie sprężyny niezmiennie kończyło się wyciągnięciem "kilograma sałatki". I tu z pomocą przyszła sprężyna karpiowa, której druty nie są spiralne lecz wzdłuż. Niewielka półka którą wymacałem na ok 5 metrach okazała się małym eldorado od momentu zastosowania właśnie tej sprężyny. -
Może i jestem nudny ale nie głupi. Po pierwsze nic co tu kolega napisał nie jest w poście, który wskazałem. I tak wygląda merytoryczna rozmowa, można pisać jedno a adwersarz i tak użyje tego co dla niego jest wygodne. Po drugie post, w który się kolega wtrącił nie był kierowany do kolegi. To co ja prezentuję przeczytam od kolegi do którego był kierowany. To co kolega tu prezentuje pozostawię bez komentarza. Zawsze gdy nie ma argumentów pojawiają się inwektywy. Życzę dobrego samopoczucia spełnionej misji.
-
I znów napiszę to samo - bzdura. I znów będzie wałkowanie wszystkiego tylko nie konkretów tego wątku bo komuś nie chciało się czytać. I znów będę arogantem i uzurpatorem, bo komuś nie chce się myśleć, i będę traktował go z góry. No i fajnie, niech będzie. Panie kolego Miki, moje tezy są w moim drugim poście a ogólnie w czwartym kolejnym na początku tego wątku, czyli na stronie pierwszej. To właściwie wszystko, teraz spokojnie poczekam.
-
I taką dyskusję lubię. Nie będę pytał retorycznie lecz trudno mi nie spytać. Czemu, w oderwaniu od tego artykułu, po prostu wędkarze z Mazur i Podlasia nie przedstawią swoich racji? Jest miejsce, jest temat, jest problem, więc co ich powstrzymuje? Takie przedstawienie sprawy nie powinno być już hukiem dla samego hałasu. Pojawią się realne problemy i żale, może jakieś projekty czy choćby przemyślenia ale nie będzie wreszcie wyłącznie wykrzykiwania haseł. Idźmy w stronę konkretów i faktów a jestem przekonany, ze dyskusja diametralnie zmieni charakter.
-
Z Tobą zawsze i wszędzie bardzo chętnie. Czy widzę to co inni nie widzą? No nie mów mi, że i Ty nie widzisz iż obecna dyskusja nie ma nic wspólnego z tym od czego się zaczęło. Jeszcze kilka dni i ściągną tu większe siły przedstawiające się jako "uciśnieni", bo jakiś Docio śmiał napisać, że przedstawiony artykuł to stek bzdur, co udowodnił. A z braku kontrargumentów, jak to zwykle bywa, czepia się wszystkiego tylko nie meritum, z czym można się zapoznać. Cel takiego działania jest oczywisty. Należy podważyć wszystkie tezy, umieścić go we władzach PZW a to spowoduje, że z automatu stanie się niereformowalnym betonem-oszołomem. Ja już czekam na rozwój wypadków, dyskutować merytorycznie nie ma z kim. O, a teraz i Ozetowi się dostanie choć niewinny, bo śmiał napisać kilka słów prawdy.
-
Brawo!. Coraz przyjemniej się czyta. Wreszcie zostałem uzurpatorem. Ale Panie kolego, doczekam się kiedyś na jakieś kontrargumenty, czy też kolega dalej bedzie zbaczał z tematu i pod sztandarami w końcu wyklnie mnie jako tego co jest przeciw wszystkim wędkarzom?
-
No cóż. Widzę, że nie tylko z logiką problem ale i ze zrozumieniem słowa pisanego.
-
Albo kolega nie czytał wszystkiego, albo bardzo nieuważnie. Jestem za tym aby walczyć o swoje i dbać o swoje otoczenie, walczyć o swoją przyszłosć. To piękne, szlachetne i należy się takim działaniom szacunek. Jestem jednak przeciw hukowi dla samego huku. W dyskusji padają argumenty przeciw wszystkim stawiającym sieci, które są podpierane notą do UOKiK o zawyżonych opłatach w PZW. No to albo ja mam coś nie pokolei albo kolegom nie chce się dostrzec braku logiki. Nawet całkiem spory ignorant widzi w tym niekonsekwencję i inny kierunek działania do głoszonych idei. Precz z sieciami w regionie? Dobrze, ja nie mam nic przeciw ale petycje o zawyżone opłaty PZW nie mają z tym nic wspólnego. Jako osoba z podobnym, i to bardzo, stażem wędkarskim pamiętam czasy inne niż dzisiejsze, pamiętam PGR-yb i brak łowisk komercyjnych. O argumentach trudno mówić gdy ich nie ma. Populizm ideowy podpierany jest argumentem dotyczącym zupełnie innego zachowania i nie ma nic wspólnego z ukróceniem gospodarki rybackiej w regionie, więc o klapach na oczach lepiej jak kolega nie będzie się wypowiadał, gdyż obniżenie opłat licencyjnych dla osób niezrzeszonych wiąże się bezpośrednio ze zwiększeniem sprzedaży licencji ale nie ma nic wspólnego z ukróceniem stawiania sieci. To aż takie skomplikowane, czy też nienawiść nie pozwala logicznie myśleć?
-
Nie kolego. Ani na twoją "bronzowo" żabkę, ani na żadnego ślimaka się nie nabiorę. Nie podepniesz się też pod wypowiedzi innych bo już dałeś ciała z łowieniem na to co ci pod ręke wejdzie. Nie ma tzw pomrowików, to cały gatunek ściśle określony z kilkoma rodzinami. Po informacji Ozeta zacząłem sprawdzać. Faktycznie gatunek ma tylko jednego przedstawiciela pod ścisłą ochroną, reszta to szkodniki nie objęte żadną ochroną, więc mowy o okresie ochronnym być nie może. Wiem skąd te daty, to jedyny okres ochronny u ślimaków a dotyczy winniczka. Podanie tych dat było Twoim drugim błędem. Nierozważne jest pisanie kiedy ślimak ze zdjęcia nie ma okresu ochronnego, gdy wcześniej wymieniasz sposoby połowu we wszystkich porach roku. Nierozważne, gdyż skąd masz wiedzieć, ze zwierząt chronionych nie wolno przetrzymywać.
-
I tu mnie masz, tego nie wiedziałem. W pamieci miałem zakodowane rozporządzenie ministra, w którym przy płazach, żabach, ślimakach i wielu innych było krótko - wszystkie gatunki. Nowela rozporządzenia była w 2011 roku a ja ją przespałem,. Dzięki za zwrócenie uwagi, trzeba na nowo się uczyć. No i plusik.
-
Cytuje całość bo sam nie wiem, czy to prowokacja, czy coś innego. Jeśli Redakcja forum podziela moje intencje to można mój post skasować. A chodzi o to, że taka "bronzowo" żabka jak i inne w Polsce są pod ochroną. Prezentowany na zdjęciu ślimak nagi z rodziny pomrowikowatych też jest pod ochroną.
-
Z podanych wędzisko nr 1 jest lepsze - moim zdaniem. Mnie jednak bardziej od ryb interesuje czy to pierwsze wędzisko, czy uzupełnienie arsenału w jakimś konkretnym celu?
