-
Postów
5 479 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Nie czuję się urażony.
-
Ja mam dość. Poddaję się.
-
No to przeszliśmy wreszcie do argumentów. Szkoda tylko, że konstruowanych w wymowie tak jak każdy widzi. Nie będę jeszcze raz pisał, że nie odpowiadam za umiejętność czytania. Jeśli dla kogoś tym samym jest składka członkowska i opłata np. za wody nizinne to gratuluję. Przy okazji gratuluję snajomości działania wszystkich stowarzyszeń w tym kraju. Co do reszty to i owszem. To, że ktoś się z czymś nie zgadza nie jest czymś wyjątkowym w tym kraju. Bardziej zaskakuje społeczne poparcie. Nikogo nie dziwi, że fabryka produkuje, warsztat prowadzi np naprawy, firma usługi, ale że rybacy łowią ryby wzbudza lokalny sprzeci gmin, kół wędkarskich i jeszcze kilku podmiotów. Mnie natomiast nadal zastanawia dlaczego osoby z tych środowisk widząc przestępstwo nie dokumentują tego, nie powiadamiają policji, prokuratury tylko piszą petycje i skargi? W końcu, przy tak dramatycznym obrazie rozkradania majątku narodowego, bo tym są ryby, i niszczeniu całych ekosystemów, wspomniany przez Ciebie Poseł nie wszczyna procedury prawnej w prokuraturze przeciwko rabunkowej i niezgodnej z prawem (połów w okresie ochronnym) gospodarce ZR Suwałki tylko składa pismo do UOKiK o to, że opłaty narzucone przez ZR Suwałki dla osób innych niż członkowie PZW są zdecydowanie zawyżone. To w końcu o co chodzi bo przestaje rozumieć? Czy o rabunkowo-przestępczą gospodarkę, czy o niższe opłaty dla niezrzeszonych? Mam niejasne odczucie, że kogoś jakaś schizka bierze. Nie, niemożliwe. Urzędy Gmin też pisały skargi na rabunkową gospodarkę i o zaprzestanie odłowów do ZG PZW i urzędów wyższej instancji. Czyżby w Urzędach Gmin nie było ani jednego prawnika, który wiedziałby, że przestępstow zgłasza się na policję lub do prokuratury? I tak tego nie pojmiesz bo masz klapy na oczach. Piękną rzeczą jest walczyć o swoje, o swój region z myślą o przyszłości. To szczytne, chwalebne i zasługuje na uznanie. Jednak pretensje warto kierować do tych, których w regionie wybraliście na władców, dlaczego nic nie zrobili przez tyle lat i dlaczego raptem nastało takie przebudzenie. Odpowiedź jest prosta. Komuś było ciepło i wygodnie dopóki się nie obudził i nie stwierdził, że ma rękę w nocniku a teraz próbuje w sposób dziwny reagować. Zawsze powtarzałem że dla złodziei i bandytów nie ma miejsca w społeczeństwie tak jak i dla tych, którzy kosztem społecznym realizują swoje partykularne interesy. Ale od tego jest policja, prokuratura i sądy a nie skargi do urzędów. No bądźmy poważni. Co niby ma zmienić w regionie fakt, została złożona skarga do UOKiK? No co? I dlatego powtórzę swoje pytanie. Dla kogo i w czyim interesie powstają takie treści? Bo na pewno nie w dbałości o stan zarybienia, gdyż w końcu będzie jeszcze więcej sprzedawanych licencji.
-
Nie jestem w stanie dyskutować z brakiem logiki. To działka psychologa a nie moja. Nie ma w tym kraju instytucji lub innej organizacji, której legitymacja dawałaby prawo do czegokolwiek. Skupiając się na PZW legitymacja członkowska nigdy nie była zezwoleniem na połów ryb lecz potwierdzeniem przynalezności do stowarzyszenia. Jednak ważna legitymacja członkowska upoważniała członka do egzekwowania praw i obowiązków ujętych w Statucie stowarzyszenia. Aby było jeszcze ciekawiej znana wszystkim Karta Wędkarska również nie upoważnia do połowu ryb. Zdziwko? Karta Wędkarska daje prawne prawo do legalnego połowu ryb w wodach Skarbu Państwa, ale zgodnie z zapisem ustawy o rybactwie śródlądowym potrzebna jest jeszcze zgoda gospodarującego. I tu Pani Poseł powinna przywalić wszystkim RZGW, które sprzedają zezwolenia ale z żadnej strony nie są gospodarującym na wodach. To podobnie jak z prawem jazdy. Upoważnia do prowadzenia samochodu ale sama jazda jest ściśle związana z posiadaniem OC. Pomysł pewnie narodził się zasugerowany przez jakiegoś prowokatora, który otworzył Legitymację Członkowską, pokazał nagłówek i przeskoczył do opłat a Pani Poseł dokładnie nie obejrzała książeczki, bo w przeciwnym razie stwierdziłaby dwie w jednej: legitymację i opłaty. Reszta to nadinterpretacja zapisów prawnych. Szkoda, że z ustawy o stowarzyszeniach nie wyciągnięto zapisów i stowarzyszenie ma obowiązek pracy na rzecz swoich członków. Nikt nikogo nie zmusza do przynalezności, nikt nikogo nie zmusza do połowu na wodach prawnie dzierżawionych od Skarbu Państwa. Urojone krzywdy coraz śmielej ujawniają swoje aspiracje do zagarnięcia wód PZW i tyle. I na koniec. Żenadą kolego jest przedstawianie niby dowodów, które faktycznie wynikają jedynie z urojeń. Twoja wiedza jest zerowa i to jest właściwe i prawdziwe podsumowanie tej, niestety, żałosnej dyskusji. Do aspiracji o pozycję guru jest mi daleko albo jeszcze dalej, a wobec Twoich argumentów byłoby to całkowicie bez sensu. Napisanie, że bzdurą jest aby mazurski wędkarz łowił w 49 okręgach całkowicie o tym świadczy a nawet więcej, bo o ograniczeniu wyobraźni w stopniu znacznym. Nie znasz środowiska, nie znasz wędkarzy. Twój udział w tej dyskusji jest tylko po to, aby przekazać i bronić do krwi ostatniej czyjeś urojenia. Sam już nie wiem, czy to śmieszne, czy straszne. No i rewelacje czarnowidztwa nie spełniły się. Nie wiem jak jeszcze skończy się sprawa pozycji sportu w PZW ale Pani Minister Mucha w dniu 05.03.2013 potwierdziła zakwalifikowanie PZW jako związku sportowego. Chciałoby się palnąć kilka wniosków ale powstrzymam się aby nie zapeszyć. komunikat MSiT sam dokument w pdf
-
Oczywiście, że nie. Są argumenty i są pomówienia. O pozycjach trudno mówić, szczególnie gdy adwersarz dysponuje jedynie wiedzą ze wskazanego portalu. Albo coś się wie, albo jest się zwolennikiem teori spiskowych. Woldi jakoś potrafił mnie przekonać i takiej wojenki na noże nie było bo nie musiało być. Dla mnie różne szachery naszych rządzących na wszystkich szczeblach są o wiele bardziej prawdopodobne niz poprawność kontrolna, że o zwykłym rozsądku nie wspomnę. Prędzej uwierzę przypadkowemu wędkarzowi-tubylcowi niż znanemu portalowi wędkarskiemu w ocenie wody. Ano własnie, tak przy okazji ale absolutnie bez podtekstów, choć wnioski są oczywiste. Jako, że zaliczyłem w swoim życiu naprawdę wielu dzierżawców wód, to przy wykupowaniu licencji, czy to w biurze, czy jakimś kiosku, nigdy, ale to nigdy na życzliwe "to gdzie pan jedzie" nie mówcie prawdy. Jeśli już to przygotujcie się wcześniej topograficznie i podajcie punkt po drugiej stronie jeziora. W czterech na pięć przypadków w dniu rozpoczęcia licencji wzdłuż brzegu stoi siata.
-
I znów jesteś w błędzie. Gdzie ja napisałem cokolwiek z czego można wywnioskować, że bronię sieci rybackich? To, że nie zgadzam się z artykułem pełnym bzdur nie jest jednoznaczne, że jestem zwolennikiem sieci rybackich, choć z drugiej strony jestem świadomy konieczności odłowów. Konieczność odłowu to jednak nie tak aby co trzy dni stawiać sieci, tylko trzy razy w roku. Nie trzeba być zwolennikiem czegokolwiek aby reagować na treści pełne nienawiści mające na celu jedynie wywarcie odpowiedniego wrażenia poprzez zmanipulowanie czytelnika. Co do wiedzy to nie jestem sam na tym forum, kto posiada wiedzę w pewnych kwestiach niedostępną szerszemu ogółowi. Ale to trzeba czytać i rozmawiać z ludźmi a nie wpaść z obroną kłamliwych tekstów. Nie jestem członkiem jakiegokolwiek zarządu w strukturach PZW. I tu znów. gdybyś czytał, to byś wiedział. Co do opłat to nie zapomniałem o niczym. Mylisz opłatę członkowską z przynależności do stowarzyszenia z opłatą licencyjną. Niemniej gdyby nie przynależność to opłata byłaby wyższa i tu można by było się upierać. Dobrze, można doliczyć ale żeby było uczciwie, tak jak tego wymagasz, to opłatę członkowską podziel przez 49 okręgów, w których jest ona obowiązująca i upoważnia do opłat członkowskich i dopiero dolicz do licencji. Co do łowisk specjalnych w wyliczeniach proponuję Ci doliczyć jeszcze miejsce noclegowe w stanicy, koszt dojazdu, łodzi, robaków itp bo widzę, że koniecznie i na siłę podnosisz opłaty. A najlepiej, w ramach sprzeciwu, nie łów tam i będzie święty spokój. To byłoby rozwiązanie jak najbardziej logiczne i dodatkowo bardzo rozsądne. Jednak nie, trzeba szkalować i robić wszystko aby całość przedstawić jako bandę złodzieji robiących z wody studnie. I jak tu nie szukać drugiego dna? No uszczknij rąbka tajemnicy. Kto jest zainteresowany tymi wodami albo ich częścią? No, nie daj się prosić. To jak, obiecał wam za nagonkę ulgę w licencjach? Przez ile lat? No nie daj się prosić. A jeśli jest faktyczna niegospodarność i jakieś szachery, to samorządy mają już swoje sposoby by to udowodnić, a wtedy będę za tym aby rozgonić całe to towarzystwo rybaków. Póki co jednak...psy szczekają a karawana jedzie dalej.
-
Ad1. Oczywiście. Wszyscy wymienieni działają we własnym interesie i trudno się dziwić, żeby było inaczej. To, że niektóre cele są zbieżne wynika z charakteru działalności. Nie kilkadziesiąt tysięcy głosów a nieco ponad 6000 a KFTW, nie to pominę bo nawet nie ma się z czego śmiać. PZW największym użytkownikiem? No takiej bzdury już dawno nie widziałem. Niemniej nie dziwi mnie, że nie masz zielonego pojęcia o lokalnych grupach rybackich, bo i po co, blokują swobodę wypowiedzi i są kontrargumentem. Ad2. Nie napisałem, ze ma inne, napisałem, że nie masz zielonego pojęcia o kontroli, która nie polega wyłacznie na sprawdzeniu kwitów. To czynność urzędnika wysłanego do dzierżawcy ale to nie kończy lecz dopiero zaczyna kontrolę. Nie mam najmniejszego zamiaru oświecać Cię w tej kwesti, może napiszą coś o tym prawdziwego tam gdzie zdobywasz wiedzę. Ad3. PZW Olsztyn weź mnie przestań rozśmieszać. Trzy obwody rybackie rzeki Łyny i kilka jezior to powód aby minimalizować opłaty. Jakakolwiek "szarża" może w efekcie końcowym być taka sama jak w Okręgu Łomża. Jednak jeśli Olsztyn ekonomicznie wytrzyma planowane zamierzenia to może być bardzo dobrze czego im z całego serca życzę. Ad4. I znowu tendencyjność, bo "musi wyjść na moje". Normalnie klapy na oczach. Ani GR Śniardwy, ani GR Mragowo nie zezwalają na trolling, dodatkowo na Śniardwach nie wolno nęcić a GR Mikołajki ma jedynie 17 łowisk. Podaję ceny dla połowu z łodzi przez cały sezon. GRŚ - 350 (w roku 2011, aktualne dane niedostępne); GRMr - 200; GRM - 320; GR Suwałki - 240. Warto przy tym zauważyć, że GRŚ to potężny aerał wodny, GRMr niecałe 60, GRM - 17 a GR Suwałki - 129. No to trzeba być ślepym aby nie widzieć rzeczy nie tyle oczywistych, co faktycznych. Ad5. Wpierw podważasz kwity w czasie kontroli a teraz używasz ich jako danych statystycznych. Oprzytomniej. Wykorzystujesz kwity w ramach potrzeb chorej argumentacji. Stawy rybackie i intensywna hodowla ma się nijak do gospodarki rybackiej w jeziorach. Argument nietrafiony, nie jestem fanem niczego ponad wędkarstwa amatorskiego i odpoczynku na łonie natury. Wyciągasz wnioski mające na celu mnie obrazić ale są one marne i musisz bardziej się postarać. Ad6. Z tym w ogóle nie mam zamiaru dyskutować. Albo rozmawiamy o hodowli narybku uzupełniającego zasoby wód śródlądowych, albo o narybku dla stawów hodowlany. Odpocznij, przemyśl o czym chcesz rozmawiać, bo mam wrażenie, że już wszystko Ci się miesza.
-
A u mnie, łowiąc ryby z gruntu na ciężką denkę, czasami ryby są tak leniwe, że nie chce się im łapać żarełka lekko potrząsanego nurtem na przyponie ok 30cm. Wtedy jedynym rozwiązaniem jest skrócenie przyponu do maks. 10cm, za którym jest rurka z koszyczkiem i nic ich nie płoszy. Co więcej dopiero zaczynają się brania. Panowie wszystko co piszemy to prawda ale jest wypośrodkowaną teorią dla znanych nam łowisk, metod i ryb a także naszej możliwości odbioru bodźców zewnętrznych. Co więcej, jakby naukowcy nie próbowali udowodnić głupoty ryb, to mimo wszystko są organizmami żywymi, a te z kolei, zgodnie z prawem natury, są nieprzewidywalne. Próba ustalenia jakiegoś kanonu, czy prawidłowości jest bezcelowa, bo niemożliwa. Jedyną prawdą jest ta, że to wędkarz musi dopasować swoje poczynania do ryb a nie odwrotnie.
-
Nie lubię ale czasem "dla zdrowia" trzeba przywalić po łapach aby nieco oprzytomnieć. Dla jasności, kolega Rak korzysta z wiedzy tego portalu http://mazurskiwedkarz.pl/ To nie jest jego wiedza a tylko bezmyślnie wszystko przepisuje. Co do drugiego dna, to koniecznie bym szukał interesów tych polityków i ścisłego ich powiazania z tymi jeziorami. Niecałą dekadę temu nikt nie szukał źródła powstania roszczeń serwitutów carskich, które jak "grzyby po deszczu" zaczęły wpływać do tamtejszych sądów. Komuś się jednak chciało i dotarł do dokumentów iż wszystko zaczęło się od kontroli pewnego pana mecenasa z Warszawy, który kupił działkę nad Wigrami, na skraju Parku Narodowego i został złapany na nielegalnym połowie ryb. Wtedy wygrzebał on tę sprawę a część dzierżawców w odwecie wyczyściło wody. Nie dziwie się im, bo kto normalny w państwie prawa zgadza się aby każdy mający dokumenty służebne mógł łowić bez jakichkolwiek ograniczeń na wodzie gospodarowanej przez kogoś innego. Przecież dzierżawca jeziora to prowadzący jak najnormalniejszą firmę a tu, zgodnie z prawem tubylec może łowić na jedną rejestrowaną wędkę bez jakichkolwiek opłat i ograniczeń pod przykrywką "potrzeb własnych". To tak jakby właściciel części gruntu pod sklepem mógł wejść do niego i zabrać co chce nie płacąc. Co więcej, niestety nie udowodniono mu kradzieży dokumentów z archiwum sądowego dotyczących spłaty - odszkodowania ze strony państwa dla posiadaczy tych serwitutów w rejonie jeziora i wsi, w której zamieszkał. Przedziwne, gdyż wszystkie inne mieściny posiadają takie dokumenty a tylko jego wiocha nie. Karę za nielegalny wstęp do archiwum poniósł pracownik odpowiedzialny za wstęp do niej. I to jest drugie dno, i tego należy teraz szukać w imię jakich partykularnych interesów politycy tak energicznie zaczynają akcję przeciwko konkretnemu użytkownikowi wód wykorzystując do tego lokalne władze i struktury organizacyjne. Przecież w okolicy są także inni, którzy nie są tańsi, którzy nie mają super wód gdzie można się nałowić do bólu. Którzy po kontrolach mają w ręku raporty pokontrolne z szeregiem uchybień prowadzenia działalności. W końcu są i tacy, którzy prowadząc działalność nie mają ani jednego kwitu za zakup narybku ani raportu z odłowu a jednak RZGW nie odebrał im dzierżawy. No to jak nie szukać drugiego dna?
-
Ad1. Nie znam danych IRŚ ale i te 50% to chyba optymistyczne szacowanie. Moim zdaniem jest mniej ryb niż - i tu powinien być podany rok, konkretny a nie z domysłu. Moim skromnym zdaniem granicznym rokiem jest rok 1990, czyli ten, od którego można było masowo dzierżawić wody Skarbu Państwa a ZR zaczęły padać jeden po drugim. No i co mają prywatne stawy hodowlane do jezior? Ad2. ZR PZW "Suwałki" stało się największe i to należy zaznaczyć. Pierwotnie do ZR należało ok 60 jezior i przez lata były to zdecydowanie najbogatsze jeziora. W latach 2006-2010 doszła reszta jezior (obecnie 129) i nie z przetargu a na podstawie decyzji RZGW po karnym odebraniu dzierżaw innym użytkownikom. Ad3. Uczciwość nakazuje aby podać te najniższe, tak jak podałeś opłaty PZW. Wtedy porównując areał rybacki można dopiero mówić co jest drogie a co tanie. W tej formie dane slużą jedynie końcowemu wnioskowi, który również nieuczciwie sugeruje czytelnikowi, że PZW to wyłącznie jeziora ZR PZW "Suwałki". A wystarczy spojrzeć na ceny licencji użytkujących rzeki aby mieć zupełnie inne wrażenie i wyciągnąć diametralnie inne wnioski. Ad4. Ależ da się. Niby skąd tyle odebranych dzierżaw? Wystarczy jak UM wezmą się uczciwie do pracy. Co do odłowienia do dna to zdecydowanie przesada. Piszesz to tak jakbyś był oderwany od rzeczywistości i nie przeglądał innych for i portali wędkarskich a ludzie piszą, że łowią na tych jeziorach. Łowią mniej, często co innego niż zamierzają ale jednak. Z drugiej strony na tych odebranych jeziorach innym dzierżawcom trzeba jak najszybciej odbudować podstawowe stada bo padnie cały ekosystem. Nie mam zamiaru bronić tego GR, doskonale wiem, że wędkarze skarżą się na ciągle stojące siaty na wodzie, że przegradzają w poprzek cieki między jeziorami. Jednak nie znam operatów ani planu odbudowy jezior. Jakoś umyka, że GR podwoiło swój aerał tyle, że bez podwojenia ryb, a odebrane wody faktycznie były straszliwie odłowione. Nie masz pojęcia na czym polega kontrola zarządzona przez UM i przepisujesz tylko wiadomości podawane przez innych dyletantów w tej materii. Gdyby tylko na tym polegała co piszesz, to nigdy i nikomu nie odebrano by dzierżawy. Ad5. No tu to już w ogóle nie wiesz o czym piszesz. Przy kilkuset bylibyśmy potęgą zarybieniową Europy. To, że większość GR ma własne ośrodki zarybieniowe nie świadczy o tym, że nie wiedzą co z tym narybkiem robić. Własne hodowle ledwo wystarczają, choć najczęściej nie, do zaspokojenia ich potrzeb. O dzierżawcach ledwie kilku jezior nawet nie wspominam, bo oni takich ośrodków nie mają. Koszty własne mogą być niższe, czemu nie bo w końcu na tym to polega, nie ma to jednak wpływu na cenę sprzedaży.
-
Za dużo cytowania, więc po kolei. Mylisz się. Czesto sam z sobą walczę i tłumaczę wewnętrznie, że jednak nie powinienem... A jednak piszę. I właśnie o takich nieoficjalnych rozmowach pisałem, i to nie jest bzdura. Fakty mimo wszystko opierają się na papierze lub konkretnych działaniach jak np zorganizowany protest kół wędkarskich w pewnym regionie przeciw ZG PZW. Mają dość odgórnego zarządzania na ich szkodę i aby to zmienić sięgnęli po dostępne narzędzia, czyli sprowokowali merytoryczne spotkanie z samorządem województwa. To nie jest "powiedział mi wtajemniczony kolega", to fakt. Fakt, nie znam realiów. I twierdzę nadal, że nie ma. Wszyscy szukają drugiego dna a oni po prostu na żywca wszystko robią. Czasem aż się dziwię, że to wszystko wychodzi i mam dość jasne przeświadczenie, że nadal nic się nie stanie ze strony wędkarzy, ponieważ tych zdeterminowanych, którzy nie chcą stracić niskich opłat jest zastraszająco mało. Skoro już o tajemnicach mówimy, to potraktuj mnie jako zaufanego... Dwa newsy. 1. Prawdopodobnie już jest w "drodze" zarzut przeciwko ZR PZW "Suwałki" o rabunkową gospodarkę. 2. W najgorszym wariancie Minister Mucha za miesiąc wykreśli PZW jako stowarzyszenie z rejestru sądowego. To dopiero newsy.
-
Woldi wbrew pozorom jestem spokojny. Nic na to nie poradzę, że dla mnie masło to masło, a nie margaryna potocznie nazywana masłem. Każdy wędkarz widzi...raczej zdecydowanie słyszy i to od innych wędkarzy. Dostęp do operatu nie jest problemem i zajmuje się tym ustawa o dostępie do informacji publicznej. Niemniej dostęp do dokumentów opisujących realizację operatu może być potraktowany różnie ale do dokumentów pokontrolnych już nie. Jak wędkarze chcą to potrafią dopilnować i zarybień i odłowów. A na swoim koncie mam kilka spraw, w których pomogłem i jakoś nie widzę w tym konfliktu interesów. Nie mam zamiaru tu ich przedstawiać ale mogę wskazać Ci na priv osobę z tego forum, z którą możesz pogadać na ten temat, o ile będzie chciała rozmawiać. Woldi można, można wiele a nawet więcej byle ludziom się chciało i nie wycofywali sie po pierwszym zastraszeniu, co niestety z przykrością stwierdzam a co sam na własnej skórze odczułem.
-
Nie tylko Ty.
-
Oczywiście, że nie napisałeś. Napisałeś, że słowo "montaż" kojarzy Ci się z uzbrajaniem wędziska. Ja podałem różnicę pomiędzy znaczeniem słów montaż i uzbrajanie. Według mnie nie mylisz się, gdyż i ja tak uważam. A purystą nie byłem, nie jestem i na pewno nie będę. Nie przeszkadza mi to jednak starać się pisać i dobierać słowa poprawnie. A ktoś z najbogatszym bagażem doświadczeń wędkarskich jeśli nie potrafi się wysłowić, to niestety ale nic nie przekaże.
-
Problem z językiem polskim? Albo coś jest prywatyzowane albo dzierżawione. To dwie zasadniczo różne rzeczy, gdyż w pierwszym zmienia się własność a w drugim to jedynie wynajem. Dowolne zastosowanie tych słów to zwykła manipulacja czytelnikiem, która jak widzę, jest skuteczna. Problem ze znaczeniem słów? Nieprawdą natomiast jest to co kolega pisze, że nie są prywatyzowane wody otwarte. Woda prywatna jak najbardziej może być wodą otwartą. Druga sprawa to niegospodarność i działanie na szkodę publiczną. Nie wiem czy kolega należy do PZW, czy też nie, jednak mimo zastosowania różnych przepisów jako obywatel tego kraju ma kolega obowiązek zgłosić to do odpowiednich organów jako przestępstwo wraz z dowodami. Własne "święte przeświadczenie" nie wystarczy a kara za pomówienie najczęściej jest dotkliwa. Jak ma kolega dowody to jestem gotów pomóc a mój priv, tu na forum, nie jest dla kolegi zablokowany. Jednak jeśli to tylko przeświadczenie, zasłyszane plotki, krążące w środowisku opinie lub kiepski sezon, to szkoda czasu na pitolenie o tym.
-
Yyyyy, jest niespójność. Nie montujesz blanku tylko uzbrajasz go w przelotki, uchwyt, rękojeść. Montujesz na blanku, czyli go uzbrajasz. Zastosowanie odpowiedniego czasownika jest niestety ściśle związane z ich znajomością, a ta z kolei z ilością przeczytanej literatury, czyli tzw oczytaniem. A na marginesie brak oczytania jest, moim zdaniem, głównym powodem rozrastania się współczesnej rzeszy internet-kretynów i nie bierz tego do siebie. Po prostu od dłuższego czasu to zauważam. Przez ostatnie 20-cia lat ilość dzieci z przeróżnym "dys" z przodu zwielokrotniła się tak, że czasami mam wrażenie iż przeniosłem się do Afryki lub Azji, gdzie analfabetyzm jest powszechny. O koszmarach ortograficznych nawet nie wspominam ale kretyni nie potrafią poprawnie złożyć jednego prostego zdania. No ale ja tu szkółki polonistycznej otwierać nie będę a Twoje rozterki są jak najbardziej naturalne. Ja również zestawy składam i montuję, podobnie wędziska. Choć z drugiej strony zasadniczo wędziska rozkładam lub składam z części, gdyż wyjmuję dolnik i dokładam środek a potem szczytówkę. Ale zaczynam pi...yć. P.S. Jak pisałem nie bierz tego do siebie. Internet-kretyn nie ma dylematów takich jak Ty i pisze co mu pod palce wejdzie.
-
Proponuję Słownik Języka Polskiego a logika nie ma nic wspólnego z poprawną polszczyzną. Słowo "składać" ma znaczenie zarówno przy tworzeniu całości jak i pakietowaniu, czyli można składać meble w całość a także można je składać do transportu. Podobnie można skladać zestaw do połowu, jak i składać go po nim w celu schowania w torbie. Wszystko zależy od kontekstu zdania. Natomiast bardziej adekwatne określenie "montować" rozwiewa wszelkie wątpliwości, gdyż coś montuje się w całość a potem można jedynie to rozmontować.
-
Hohoho, optymista w dodatku niepoprawny. Google gryzie i to macno, i ma taaaaaakie zęby.
-
Każdy przechodzi taką fazę i nie będę robił z siebie aniołka. Bywa, a każdemu to się trafi kilka razy w życiu, że ryby biorą jak głupie nawet na trawkę na haczyku. Wtedy potrzeba opanowania, bo zasadniczo są to małe rybki. Co innego jak we wrześniu człowiek nastawi się na ciąg jesienny leszcza, w celu uzupełnienia spiżarni w marynowanego leszcza na zimę. Wbrew pozorom 20szt gdzie 1,5kg sztuka to najmniejszy, jest zaledwie cząstką tego co się złowi od późnego popołudnia do rana. Sztuki kilogramowe i poniżej 40cm są wypuszczane z urzędu. Wiem, brzmi to masakrycznie ale nasze wody są autentycznie "przeleszczone". Wszędzie chronicznie brakuje drapieżnika, który jest dosłownie przetrzebiony przez coraz większą rzeszę zwolenników spinningu. Za to mikro okonia jest zatrzęsienie bo skubany wyjątkowo wolno rośnie. Spójrzcie także na dość gwałtowny powrót kiełbia i jazgarza mimo wojennej ekspancji przeróżnych babek (ryb, tych zza Buga ). Taki szalony powrót populacji jest właśnie wskaźnikiem powiększenia obszaru tarłowego karpiowatych.
-
Na żadnych ciągach, nic z tych rzeczy. Kwiecień to lekki przybór Wisły i łowi się doslownie za wiklinami na półmetrowej wodzie, gdzie ryby szukają właśnie dżdżownic wypłukiwanych z brzegu i niskich burt. Ja zrozumiałem przesłanie ale inni mogą mnie za jakiegoś rzeźnika wziąść.
-
Wszystko w porządku. Ciekawość została zaspokojona.
-
Pomoc w wyborze spinningu
Docio odpowiedział mateusz999 wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Gdyby cenę podnieść i minimalna była 2000zł to mógłbyś porozmawiać z Okno. Może byłby w stanie za niewiele więcej zrobić Ci ze zbliżoną charakterystyką. -
Moim zdaniem będziesz musiał sam szukać wśród wedzisk surfcastingowych. To żmudna robota i chyba nikt nie poświęci sporo czasu aby Ci znaleźć, gdyż należy zwracać uwagę na to, że kołowrotek mocowany jest na wędzisku a nie pod nim, a pierwsza przelotka musi być niska, jak i reszta, a jako szczytowa jest podwójna rolka zamiast przelotki. Ważniejszą kwestią jest to, czy jesteś w stanie przestawić się na zwijanie żyłki prawą ręką. Lewą musiałbyś na odwrót kręcić niż zwykle, no i jeśli na szczytówce będzie rolka, a przeważnie wędziska do multika tak mają, to o zwijaniu żyłki lewą ręką zapomnij - rolka szczytowa nie pozwoli.
-
Męczy mnie od momentu przeczytania jedna sprawa. Nie czepiam się, jestem naturalnie ciekawy. Czy zastanawiałeś się nad ponownym zalaniem pszenicy w termosie świeżym wrzątkiem po np półtorej godzinie? Zlać to czym zalewałeś wcześniej i zalać na nowo? Z tego co rozumiem, Twój termos bardzo długo parzy pszenicę, co akurat mnie nie dziwi. Na początku myślałem, że Twój termos trzyma wrzątek przez pięć godzin ale po dziesiątym przeczytaniu pomyślałem, że zachowuje się standardowo, czyli po 2-3 godzinach jest w nim już tylko 60-70°C. W takim przypadku to już tylko dogrzewanie a nie parzenie i trwa tyle ile trwa.
-
Są różne szkoły nęcenia, jeszcze więcej zasad praktycznych a najwięcej mitów przeróżnych. Nie mam zamiaru nikogo do niczego przekonywać lecz pamiętam , jak jeszcze zdrowie mi pozwalało, to na marcowe i kwietniowe płocie paczka płatków 400g wystarczała mi na 3 wypady i o siedzeniu w miejscu nie było mowy. Jedyna sprawdzona na 100% przynęta to zwykła dżdżownica ziemna ale to i tak dopiero w kwietniu jak będzie stale +10 i spadną pierwsze deszcze.
