Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 484
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Docio

    multiplikator

    Powyginane, o których pisałem, opisałem post wyżej i z hamulcem nie mają nic wspólnego, a jeżeli już to z odśrodkowym magnetycznym. Zwykłe separujące aby w ogóle mógł się kręcić. Trzy tarcze stalowe i trzy okładziny cierne. Każda okładzina ma dwie strony, więc z moich obliczeń wychodzi 6 a nie 12. Jest jeszcze jedna okładzina, mała, za kołem zębatym, która działa w połączeniu z zapadkowym kołem. To w sumie wychodzi 8 powierzchni ciernych. Środkowa tarcza nie przenosi napędu wyłącznie gdy hamulec jest rozkręcony na maksa. W przeciwnym razie zauważysz już na pierwszej tarczy otwór technologiczny dopasowany do kształtu osi napędowej jak i na trzeciej tarczy a na końcu koło zębate z idealnym okrągłym otworem. No to jeśli koło zębate nie ma dopasowanego otworu ani nawet klina to jak oś na niego działa? Nijak, bo to tarcze i okładziny hamulca po lekkim dociśnięciu powodują, że środkowa tarcza poprzez te dwa zęby przenosi napęd na koło zębate. A musi być niepołączona z osią bo przy działaniu hamulca korbka tłukła by po palcach i tak też by było gdyby koło zębate było połączone na sztywno z osią. Wszystko od 34:25.
  2. Docio

    multiplikator

    Temat przewija się przez cały film a pierwsze są zaraz po ściągnięciu korbki. To podkładki separujące o grubości 0,10 mm lub cieńsze.
  3. Docio

    multiplikator

    W pierwszej chwili odebrałem to jako sarkazm i przeszedłem nad tym do porządku dziennego, jednak... tu nabrałem wątpliwości zakładając, że Alex coś wie, ale... to mnie zbiło całkowicie z pantałyku. Wpierw sarkazm a teraz pozytywne cechy, coś nie gra. No to sobie obejrzałem filmik. Pierwsze co mi się rzuciło w oczy to fakt, że osoba rozkładająca ten młynek ma nikłe pojęcie o mechanice, że o zdejmowaniu cieniutkich podkładek palcami lub pensetą nie wspomnę. Może i nie widać tego na filmie ale wszystkie zostały powyginane. Przeżyły tylko te, które same spadły. Mechanizm imponujący na pierwszy rzut oka i to jednego, bo jak otworzy się drugie to widać szmelcową robotę. Nawet nie wiem jak to opisać. Główne koło napędowe (mosiężne), jest jednocześnie gniazdem dla trzech blaszanych podkładek rąbanych masowo na prasach z bardziej niż kiepskiej stali (co widać), a w dodatku środkowa ma dwa niby zęby - szok. Nie mają one technologicznego gniazda lecz opierają się w prostych kryzach, które przy większym obciążeniu po prostu je zetną. Przywołana waga tego młynka ma się nijak do tych dwóch zębów, które de facto są głównym elementem napędu. Gdyby to jeszcze byłą jakaś porządna stal, to może miałbym wątpliwości do swojego osądu ale nie. To najgorsza stal konstrukcyjna z której robi się przeróżne podkładki, w dodatku na starych matrycach co widać po zaokrąglonych krawędziach - efekt starego stempla w prasie. No i ostatni poważny błąd technologiczny. Jeśli bez problemu można wyjąć łożysko z gniazda a potem je włożyć po skosie to oznacza jedynie, że ten kołowrotek fabrycznie nie ma już geometrii mechanizmu. Jak dla mnie złom.
  4. Oooo, dziękuję. Masz bakałarzu za swoje nauki, jak by rzekł Wołodyjowski. Możesz być pewny, że więcej się pod Twoim postem nie odezwę.
  5. Docio

    Dziki staw

    Zbyli Cię abyś zaraz ich nie męczył o pozwolenie na połów. Ta odpowiedź po ludzku brzmi - teren Lasów państwowych ale prywatny. Bzdura totalna. Ewentualnie może być dzierżawiony ale na pewno nie własność prywatna.
  6. Wisłą powyżej Dunajca, to właściwie wyjaśnia wszystko. Ani łódka, ani dedykowany do niej silnik. TU jest opis, którego nie chciało Ci się szukać. Wisła wąska, wartka z mnóstwem wypłyceń a łódka z typu - "sam włożę ją na dach auta i to jedną ręką". Dedykowany silnik 4,4 kW to nieco ponad 5 KM. Kiedyś widziałem wędkarzy w ujściu Narwi, no trochę wyżej, gdzieś tak w połowie drogi od ujścia do Dębe. Płynęli na Wietieroku 8KM i tak gnali na pełnej mocy, że ja spacerkiem po brzegu szedłem szybciej a nijak ma się siła nurtu Narwi do górnej Wisły. Co do samej łódki to praktyka i wiedza wzbudzają we mnie wielkie wątpliwości. O ile z powodu braku sterowności może uszłoby jeszcze pływanie po jakimś stawie lub niewielkim jeziorze, o tyle pływania po rzece w ogóle sobie nie wyobrażam gdyż brak idealnego rozłożenia ciężaru i jakikolwiek skręt może spowodować, że łódź ustawi się burtą do nurtu i nijak nie będzie chciała wrócić do pozycji pływania. Płaskie dno w łodzi jest dobre do zabawy i dla...samobójców.
  7. Jeszcze raz - przeczytaj opis produktu. Jest tam zdjęcie tabliczki znamionowej łodzi. Osobiście mam wątpliwości czy silnik 4,4 kW da sobie radę w każdym miejscu Wisły tym bardziej, że nadal nie wiem gdzie to jest.
  8. Trochę mnie zakręciło. Gdzie jest Dalanów? Jedyny jaki wyświetla Google to bliżej Wrocławia i Opola a tam Wisły nie ma. Odpowiedzi na Twoje pytania są zawarte w linku, który podałeś, wystarczy otworzyć opis produktu.
  9. Docio

    Znalezione w sieci

    ...no comment
  10. Docio

    Traper - rzeka

    W swoim, już dość długim życiu wędkarskim, próbowałem tak wielu gotowców, że nie jestem w stanie zliczyć. Jakieś 30 lat temu powiedziałem sobie dość i od tamtej pory jeśli kupię jakąś zanętę to najtańszą jaka jest, ale to wyjście awaryjne. W zupełności wystarcza mi najtańsza baza zanętowa a dziś nawet sprawdzałem ceny i uważam, że albo producentów, albo sprzedawców pogięło totalnie. Dwadzieścia pięć pln lub więcej za 3 kg bazy to nawet nie jest śmieszne. Moja zanęta na wiślane i narwiańskie leszcze jest prosta do bólu. 1,5 kg bazy, litr zaparzonego pęczaku, pół paczki płatków owsianych górskich w całości a druga połowa zmielona w zwykłym młynku do kawy na bardzo drobno, dwa pudełka białych i jedno lub dwa opakowania 20 g czosnku granulowanego w zależności od stanu wody. Gdy jest normalny lub podwyższony to dodaję jedno opakowanie. Gdy jest niżówka to dwa. Jak widać nie dodaję jakiejkolwiek ziemi co eliminuje przecieranie a tym samym zakup sita a zmielone płatki zastępują klej i to bardzo skutecznie. Kule lekko spłaszczam przed podaniem i odczekuję ok 20 minut aby z wierzchu podeschły i świetnie się trzymają dna a do koszyka to co w wiaderku.
  11. Docio

    Znalezione w sieci

    Jakiś zastój? No to siup. Drugi dzień oglądam, jak dla mnie fantastyczny, bez reklamy, spinki i całkowicie naturalny kanał na YT o wędkarstwie morskim w Islandii oraz gruntowym w Polsce. Polskie Wędkarstwo W Islandii
  12. Robert B zaprezentowane ciężarki z gruntomierzem mają jedną rzecz wspólną - są z ołowiu. Reszta to same różnice. Gruntomierz z zasady ma mierzyć grunt od haczyka do spławika, te ze zdjęć tego zadania nie spełniają. Podobnie jest z bezpiecznym gruntowaniem, czyli powinien mieć taki kształt aby trwale o nic na dnie nie zaczepił. Biorąc pod uwagę powyższe to nie są gruntomierze tylko wymyślne ciężarki, których zastosowania nie pojmuję. Te niby wąsy są tak grube, że na wodzie stojącej będą haczyć o wszystko na dnie a w nurcie wręcz odwrotnie - o nic nie zahaczą i będą się turlać.
  13. O właśnie. Pamiętam jak czytałem ze 20-cia lat temu jakieś opracowanie o poliestrach i poliamidach w aspekcie żyłek wędkarskich. Naukowcy poddali jako obiekt badań zwykłe reklamówki zakupowe i doszli do wniosku, że czynnikiem rozkładającym jest promieniowanie UV, a sam rozkład określili jako 300 lat. To był okres bardzo intensywnego tworzenia teorii wędkarskiej o zleżałych żyłkach co skutecznie wykorzystało kilka firm pakując szczelnie swoje wyroby w nieprzezroczyste folie lub różne pudełka. Dla mnie to był okres dojrzewania decyzji o definitywnym rozstaniu ze spinningiem i oddaniu sprzętu. Gdy wyjąłem sprzęt z szafki po kilku latach leżenia odłogiem stwierdziłem, że niektóre gumowe przynęty wręcz w połowie rozpuściły się i rozpłynęły w tych pudełkach. Pchany ciekawością szukałem informacji w necie i okazało się, że to nie wyłącznie mój problem a wędkarze od dłuższego czasu polecają wybrane firmy, których pudełka właśnie nie niszczą przynęt. Wniosek jest prosty. Niektóre tworzywa działają jak rozpuszczalnik na inne tworzywa ale dokładnych danych nigdzie nie znalazłem.
  14. Od ładnych kilku lat nie ma jednoznaczności. Na pewno łowiąc w wodach opartych wyłącznie na ustawie i znanym rozporządzeniu o przydługiej nazwie, wolno jest łowić zarówno na przynęty naturalne jak i sztuczne, gdyż rozporządzenie nie rozdziela przynęt lecz je opisuje w odniesieniu do haczyków. W PZW jest niejednoznacznie i np w O.Mazowieckim jest wyraźnie zaznaczone, że w metodzie spławikowo-gruntowej obowiązuje przynęta naturalna, której opis jest zawarty w licencji ale już w O.Gorzów Wielkopolski takiego podziału nie ma i na hak we wspomnianej metodzie można stosować zarówno przynętę naturalną jak i sztuczną. Nie wiem jak jest gdzie indziej, wziąłem treść z dwóch Okręgów na chybił-trafił i udało się trafić w rozbieżność. Naukowcy stwierdzili, że odpady sztuczne są znajdowane w układzie pokarmowym ryb ale związanej z tym śmiertelności nie stwierdzono. Na pewno wraz ze wzrostem ryby powiększają się jej organy a także otwór odbytniczy i mniejsze kawałki plastiku może ryba usunąć. Z metalem jest prościej gdyż ryba potrafi go rozpuścić, długo ale jednak. Nie wolno jednak zapominać, że plastik w układzie trawiennym jest w jakimś minimalnym stopniu rozpuszczany a ten rozpuszczony trafia do krwioobiegu i zatruwa rybę a potem np człowieka. Nie są to dawki śmiertelne, jak wspominałem, jednak od jakiejś dekady, gdy naukowcy wymyślili sprzęt do badania zawartości plastiku w organizmach, część z nich zaczyna już bić na alarm. Choć ilość plastiku u badanych ludzi jest bardziej niż śladowa to nikt nie ma nawet pojęcia jakie to może mieć skutki w przyszłości lub od jakiej ilości zaczynają się problemy, gdyż organizm ludzki jedynie kumuluję tę chemię i jej nie wydala. Stwórca człowieka nie przewidział takiej ewentualności i nie stworzył organu odpowiedzialnego za neutralizację plastiku tak jak i wielu pierwiastków na tej planecie. Już szczur jest lepiej przystosowany do środowiska niż człowiek, bo on może bez skutków ubocznych zjeść 90% zasobów naturalnych a człowiek może z 10%. Dla uspokojenia zwierzęta zaliczane do grup drapieżnych muszą zadowolić się 1% a może nawet mniej. Aha. Na temat plastiku w organizmie, to zapewne może zdecydowanie więcej napisać Michał. W końcu jest zdecydowanie bliżej zagadnienia niż ja, a ja mogę się w czymś mylić.
  15. Fakt. Podpowiem tylko jedno hasło - mączka rybna.
  16. Docio

    Casting na rzece.

    I tak trzymać. Wrogów tu nie masz a wątpliwości w szczegółach na pewno chłopaki rozwieją.
  17. Docio

    Casting na rzece.

    Dopiero co Alex się napocił nad obszernym tekstem a do tego doszła bardzo ciekawa dyskusja na forum. Wystarczy przeczytać co zajmie 15-20 minut.
  18. Nieprawda. Fakt, że na zdecydowanej większości wód PZW lub innych stowarzyszeń nie ma możliwości przywłaszczenia sobie miejsca na stałe mimo zbudowania kładki ale są przypadki ujęte prawem gdzie jest to jak najbardziej naturalne. Znam nawet kilka zbiorników dzierżawionych przez PZW, gdzie takie kładki istnieją i jak najbardziej mają umocowanie prawne.
  19. Spółki rybackie zacierają ręce na takie dictum. Dowolna sprzedaż zezwoleń i nie zakłócone odłowy - bajka. Brak konkurencji w pozyskaniu ryby słodkowodnej podniesie horrendalnie ceny w detalu na świeżą i wędzoną rybkę. Każdy wędkarz to potencjalny kłusownik a to bezpośrednio wpłynie na wzrost faktycznego kłusownictwa, bo służby nie mają się szans wyrobić już teraz a ilość zgłoszeń wzrośnie wykładniczo. Z drugiej strony masowe odejście wędkarzy z wszelakich stowarzyszeń a za tym spadek wpływów. Brak rejestrów w efekcie da brak zarybień. Za strony psychologicznej też nie jest ciekawie gdyż jak trzeba mieć zryty beret aby celowo iść na połów w celu świadomego kaleczenia innych organizmów. Możliwość wybory zabrać lub nie a przymus niezabierania to dwa różne aspekty wędkarstwa. To tak na szybko, najprostrze wątpliwości. Systemu obowiązującego prawa nawet nie tykam, bo na nim cała idea się wyłoży. Tak tylko przy okazji, jak chcesz wyegzekwować ten kolejny martwy zapis? I jeszcze jedno. Janusz, Sosnowiec i dwie ksywki jakoś dziwnie mi się kojarzy. Oczywiście może to być czysty przypadek ale wątpliwości są.
  20. !? Wujkowi podałem wprost - jezioro Rydzówka wędkarstwo. W odpowiedzi dostałem stronę na której, bodaj trzeci link, to zimorodek.pl Jako dopełnienie warto, zawsze, zajrzeć pod jezioro.com.pl i pod inne linki a uzyska się dość prawdopodobną informację.
  21. Zajęło mi to 30 sekund. Rydzówka Obwód rybacki: JEZIORA RYDZÓWKA NA KANALE MAZURSKIM - NR 1 Opis obwodu: Obwód rybacki obejmuje wody: a) jeziora Rydzówka, b) Kanału Mazurskiego na odcinku od wypływu z jeziora Rydzówka do osi podłużnej mostu przy śluziew miejscowości Guja, c) rzeki Rawda na odcinku do osi podłużnej mostu drogowego w miejscowości Guja, d) jeziora Węgielsztyńskie wraz z wodami odpływu do rzeki Rawda, e) jeziora Staw Surwile.Obwód znajduje się w gminie Węgorzewo. RZGW: Białystok Gospodarz wody: Osoba fizyczna Okres dzierżawy : 15.09.2012 r. - 14.09.2052 r. Powierzchnia: 500,25 ha (przybliżona) Linia brzegowa: 10,42 km (przybliżona) Głębokość maksymalna: 16,7 m
  22. No napisał - pod tą. Jak dla mnie to albo szajbka jest niedokręcona albo ten teges odstaje a to już wada fabryczna.
  23. Jeśli kobieta podśmiewa się z partnera, to znaczy, że ma dobry dzień i będzie miło. Jeśli facet podśmiewa się z partnerki, to zaraz będzie miał zły dzień.
  24. - Puk, puk. - Kto tam? - Śmierć. - A dlaczego ze śrubokrętem a nie kosą? - Bo ja po komputer...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...