-
Postów
5 479 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Zakaz spinningu pow. 5 cm, a sprawdzenie wędziska
Docio odpowiedział Kusy wna temat w Ogólne Rozmowy
Jak widać masz aktualniejszą wiedzę, szacun. Przyznaję, że pomotałem z polarnością ale całość działania jest prawidłowa, sprawdziłem teraz a wcześniej nie, gdyż opierałem się na wiedzy ze szkoły średniej. Źródło -
Zakaz spinningu pow. 5 cm, a sprawdzenie wędziska
Docio odpowiedział Kusy wna temat w Ogólne Rozmowy
Oczywiście, że nie. Na prowadzenie przynęty już tak. Kotwice i haki stawiają opór w wodzie a wywołane drgania poprzez przemieszczanie pionowe (zaraz wytłumaczę), powodują drgania przenoszone na przynętę. Budowa wody. Jak powszechnie wiadomo woda składa się z dwóch atomów wodoru i jednego tlenu. Tworzą one cząsteczkę dipolową gdzie atom tlenu jest w środku a atomy wodoru na zewnątrz, coś jak starodawna antena tv. Dodatkowo są one spolaryzowane z ładunkiem ujemnym na wodorze i dodatnim na tlenie. Sama zaś woda składa się z wielokrotności tych cząsteczek ułożonych poziomo, nie ma dowolności wszystkie układają się poziomo. Opory w wodzie są dwojakie zależne od kierunku przemieszczania przedmiotu. Przemieszczanie poziome wywołuje mały opór cząsteczek wody dla przedmiotu, gdyż polega na przeciskaniu się poprzez warstwy dipolowe. Przemieszczanie pionowe wywołuje dużo większy opór gdyż musi przeciskać się poprzez warstwy i zrywać polaryzację. Do samodzielnego sprawdzenia nad wodą. Znaleźć kawałek elastycznej cienkiej witki, zanurzyć w wodzie i poruszać nią w wodzie raz poziomo, raz w pionie, porównać jej wygięcie i odczuwalny opór. -
Zakaz spinningu pow. 5 cm, a sprawdzenie wędziska
Docio odpowiedział Kusy wna temat w Ogólne Rozmowy
Zgodnie z zapisami znanego rozporządzenia o przydługiej nazwie (rozporządzenie-w sprawie połowu ryb oraz warunków chowu, hodowli i połowu innych organizmów żyjących w wodzie), wędka zakończona jest haczykiem z przynętą, nie więcej niż dwoma haczykami, każdy z dwoma ostrzami lub przynętą sztuczną z nie więcej niż trzema haczykami (§2. 2. 2 a,b,c.). Brak haczyka równy jest brakowi wędki. Niemniej zgodnie z intencją Andrzeja warto wziąć pod uwagę kreatywność, ze źródłem w niewiedzy, strażników SSR i wszystkich innych uprawnionych do kontroli, czyli być gotowym na sprawę w sądzie. No bo chyba nie przyznasz się do czegoś czego nie zrobiłeś. Z drugiej strony takie testy mogą się nie udać, gdyż bez obciążenia i kotwic/haczyków przynęty mogą nieprawidłowo pracować. Edit. Aha. Tak dla ciekawości. Jest jedna technika spławikowa stosowana przy połowie węgorzy, gdzie przynęta jest podawana bez haczyka, jakiegokolwiek i jest skuteczna. -
Dostęp do jeziora - wędkowanie a kwestia prawna
Docio odpowiedział Ewelajna wna temat w Ogólne Rozmowy
Prawo przewiduje wędkowanie w obrębie hodowlanym wyłącznie na warunkach i za zgodą gospodarującego. -
Dostęp do jeziora - wędkowanie a kwestia prawna
Docio odpowiedział Ewelajna wna temat w Ogólne Rozmowy
No to można zapomnieć o pomoście i pływaniu. Obręb hodowlany to hasło, które mówi, że wszystko zależy od gospodarującego, koszt połowu, koszt za ryby oraz szczegółowe zasady połowu. Współczuję mężowi i Tobie, bo zgodnie z prawem zaraz powinni ogrodzić wodę. -
Dostęp do jeziora - wędkowanie a kwestia prawna
Docio odpowiedział Ewelajna wna temat w Ogólne Rozmowy
Nie ma na co czekać, pójść do gminy i poprosić o wgląd do umowy dzierżawnej. W niej powinien być operat rybacki, w którym jasno jest napisane, czy w akwenie wolno wędkować, czy nie. Jeśli nie ma operatu to w umowie ta kwestia powinna być ujęta a także czy woda jest dostępna do rekreacji, czyli pływania łodzią spacerową, żaglówką, kajakiem a także kąpieli. Sama działka z dostępem do wody nie gwarantuje czerpania z niej pożytków. Zapewne granica działki kończy się minimum 1,5 m od linii wody, jeśli nie to napisz koniecznie. Ze "szklanymi" kwiatami bym się wstrzymał. -
Tak z rana ćwiczysz moją przeponę śmiechem. Jak nic nie minie tydzień jak znajdzie się ktoś z pytaniem - jaki kołowrotek. Ludzie nie czytają specyfikacji a jeśli już to nie rozumieją z tego zbyt wiele. Gdyby było inaczej nie byłoby tylu pytań w tej formie. To są Użytkownicy i nic tego nie zmieni. Nie wiem jak poczytny jest wątek ale ilość lajków wskazuje, że raczej marnie. Gdybyśmy pisali o gołych dupach to od lajków każdy post byłby w ramce.
-
No przecież ja Cię nie namawiam do kupna ani w żadnym innym poście nikogo do niczego nie namawiałem. Skoro piszesz, że 148 m linki 20 lb to dla Ciebie za mało, to oznacza, że potrzebujesz czegoś innego.
-
A mnie nie dane było, musiałem przerwać choć kierunek zupełnie inny. Moja uwaga nie ma nic z uszczypliwości. Zachowanie typowego "U" obserwuję już od lat 80-tych a wtedy oddanie do serwisu było o wiele łatwiejsze, gdyż do takiego można było wejść prosto z ulicy. Jakże bliskie jest dla mnie takie rozumowanie, choć jestem zdecydowanie młodszy. Kombinowanie to też moja cecha i bardzo często wykorzystuję niekoniecznie dedykowane drogie elementy ale elementy o tym samym działaniu o dużo niższej cenie. Na przykład system audio u mnie. Firmowy amplituner o "ludzkich" parametrach kosztuje dość sporo i gdy robiłem system po prostu nie było mnie na niego stać. No to wymyśliłem sobie radio samochodowe w starym stylu, czyli z procesorem dźwiękowym TDA i mosfetami na wyjściach wzmacniacza. Firmowo oznaczone jako 4x40 W. Kolumny wyremontowałem wstawiając nowe głośniki i mostki co dało mi w efekcie 2x120 W i 2x80 W. Jakby co mam jeszcze 6 pudeł do remontu. Problemem było podłączenie 4 wejść sygnałowych ale rozwiązałem to robiąc samemu selektor sygnałów plus płytka na wyjście subwoofera, którego radio nie obsługuje. No i działa, działa bez usterki już od ponad 10 lat a z jakości dźwięku jestem zadowolony. No tak, ktoś zapyta jak zasilam. Tu nie było prosto bo radio potrzebuje zasilania napięciem stałym 12-14 V i prądem do 15 A. Przeglądałem oferty zasilaczy ale ich cena była większa od ceny radia i to sporo. Pomyślałem, posiedziałem w necie i kupiłem zasilacz do XBox 12 V 14 A za ok 50,- pln. Zrobienie końcówki i podłączenie to była już zwykłą formalność. Choć mam płyty na obudowę to nadal sprzętu nie obudowałem. Po głowie chodzą mi dodatkowe rozwiązania i tak to się odwleka, od lat. To moja wada. Koszt całkowity to ok 450,- pln a wtedy odpowiedni amplituner kosztował od 2000,-. Choćbym chciał to się nie odważę. Nie spinninguję już od ponad 20 lat i najzwyczajniej nie znam aktualnego sprzętu. Wiedza o podstawowych zasadach nie uprawnia mnie do doradzenia czegokolwiek a przepisywanie z netu cudzych porad to nie mój styl.
-
Taki prawdziwy użytkownik przez duże U kupuje i użytkuje a nie zastanawia się co jest w środku. Jak nie działa poprawnie to reklamuje, jak się popsuje to oddaje do serwisu a nie chwyta za wkrętak gdyż najczęściej nawet nie wie który koniec do czego służy. Tradycyjne przypisanie umiejętności i zadań domowych zależnych od płci już dość dawno odeszły do lamusa. Kobiety chętnie pracują a faceci chętnie stają przy kuchni. No przynajmniej w miastach bo na wsi to nie widzę postępu od średniowiecza. Nie piję do nikogo, a swoją drogą uważam, że drobne prace w domu warto umieć samemu zrobić, oszczędza się wymierne koszty napraw serwisowych. Obserwacje opieram na zasadach doboru partnerów w różnych środowiskach. O Sebach i Karynach nie wspominam bo to zupełnie inny gatunek człowieka.
-
Ciekawostka na pewno, tylko pamiętam jak z 10 lat temu była sprzedawana w telezakupach wraz z jeszcze jedną składaną na pół. W totalnej dziczy nie widzę zastosowania, choćby dla tego, że w miejsce takiego kijka warto wziąć lepszy nóż. A kołowrotek też miejsce zajmuje. Nie przypominam sobie aby jakiś plecak przetrwania zawierał wędzisko i kołowrotek, za to szpulkę z linką i haczyki to już jak najbardziej, resztę da natura.
-
A choćby Alloy M, którego osobiście bym wybrał. Nie dość, że tańszy o 80,- pln to ma mocniejszy mechanizm. Filmik z wiwisekcji zamieściłem w jednym z postów wyżej i ponownie Alloy M
-
Bo go tam nie ma. To ramówka organizacyjna, która obowiązuje na wszystkich wodach lecz aby się dowiedzieć dokłądnie wejdź na stronę Okręgu, w którym będziesz miał zamiar łowić i odszukaj zasady połowu. Ta znajdziesz szczegółowy opis czym, jak, gdzie, kiedy i na co.
-
Wiosenne dylematy. Z kobietą źle ale bez niej jeszcze gorzej ale, z kobietą dobrze ale bez niej jeszcze lepiej. -------------------------------- Czy jak umrze ksiądz to, czy został zwolniony dyscyplinarnie, czy dostał awans?
-
Oj po cienkim stąpasz lodzie mój Panie. Proszę, spokojnie przeczytaj to co napisałeś, bo właśnie potwierdziłeś to co pisałem wcześniej. Reszta opisu jest jak najbardziej prawidłowa tylko nadal nie rozumiem czemu siłę tarcia/płaszczyznę tarcia liczysz jako dwa? W tekście jest jasno napisane, że to jedna siła. A co do tu całkowicie się zgadzam, choć nie wiem czemu tylko my dyskutujemy. Temat super ciekawy niezależnie kto ile płaszczyzn liczy, można wiele zyskać z wiedzy, choćby po Twoim ostatnim wpisie. Starałem się jedynie poprzeć faktami swoją ocenę przywołanego multika a wyszło jak wyszło. Cóż mi pozostało, dziękuję pięknie za dyskusję, a na dobranoc pomyśl o ilości płaszczyzn ciernych skrzydła samolotu lub sterów poziomych łodzi podwodnej. Uprzedzam, to jest paskudnie podstępne.
-
Tego podejścia nie znałem i nie mam pojęcia która dziedzina nauki tak to ujmuje. W fizyce i mechanice powierzchnia cierna jest umowna gdyż jest to jedna powierzchnia pomiędzy dwoma materiałami. Dlatego cały czas pisałem o sześciu. W Abu tarcze cierne nie są ani cienkie, ani delikatne. Są twarde i nie można ich wygiąć bez użycia całkiem sporej siły. Wszystko jest na filmiku.
-
Absolutnie tego nie kwestionuję. Kwestionuję sposób demontażu, który powoduje odkształcenia inne niż konstrukcyjne. To co przenosi większość tego momentu? Posługujemy się chyba inną matematyką. Jestem otwarty na nauki, więc może wytłumaczysz fenomen 3 tarcz ciernych oddziałujących na 12 powierzchni? Edit "Lepsze konstrukcje np. Abu Revo Beast, mają mają obecnie tarczę środkową z wielowypustem." Sprawdziłem, z czystej ciekawości jak to wygląda. Niestety stwierdzam, że jesteś w błędzie. W tej konstrukcji tarcze hamulcowe są połączone na stałe z osią a tarcze cierne nie. Za to wszystkie tarcze cierne mają wielowypust, który łączy się z pierścieniem z tworzywa wprasowanym w koło zębate. Abu Garcia Revo Beast
-
Na YT aż tłoczno od filmików o feederze i method feeder. Nie wiem gdzie chcesz łowić ale u niektórych dzierżawców (np PZW), jednoczesny połów na grunt i spinning jest zabroniony. Swoją drogą dziwne, że dziadek dał Ci dzwonki a nie powiedział jak działa feeder. Masz w ogóle Kartę Wędkarską?
-
Gotowy zestaw spinningowy na Wisłę - opinie
Docio odpowiedział Asfalt wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Dla mnie standard. Zawsze gdy wpadałem na jakiś sklep w sieci to zaczynałem od najnudniejszej części, czyli regulaminu. Trudno normalnemu klientowi, który chce kupować, będzie zrozumieć, że nad wyraz często w regulaminie jest zapis, iż zdjęcia są poglądowe i nie muszą odzwierciedlać realnie przedmiotu a decydujący w ofercie jest opis. Czasem jest też dopisek iż kolory na zdjęciach mogą nie odzwierciedlać rzeczywistych wymiarów i kolorów oferty, gdyż decydują o tym ustawienia monitora użytkownika. To nie teoria, sam padłem ofiarą takiej manipulacji. Skończyło się szczęśliwie tylko dlatego, że w opisie mocno przesadzono z parametrami. W efekcie tych perturbacji zacząłem sprawdzać oferty od tej najnudniejszej części sklepów. Edit Przypomniało mi się jeszcze jedno kuriozum, bardzo rzadkie ale spotykane. Otóż we wspomnianej nudnej części sklepu warto też zapoznać się z działem dostawa. Kilkukrotnie spotkałem się z zapisem, że koszt dostawy składa się z ceny przedmiotu, kosztu dostawy oraz pakowania. Jeśli nie ma nic więcej to jest w zasadzie w porządku ale można natknąć się na kolejne zdanie: koszty pakowania oraz dostawy naliczane są dla każdego zakupionego przedmiotu. Prawdziwe kuriozum, już nawet nie januszostwo handlu ale prostackie naciąganie. Na ten aspekt handlu trafiłem przypadkiem, gdy przy jakiejś opinii w sklepie elektronicznym gość odgrażał się, że sprawa trafi na Policję, gdyż za części o wartości niecałych 50,- musi zapłacić ponad 200,- -
Mam wrażenie, że komuś nastąpiłem bardzo mocno na odcisk skoro nie chce zauważyć różnicy pomiędzy blaszką kształtowaną konstrukcyjnie od pokrzywionej poprzez niefachowy demontaż. Wcześniej pytałeś o czasówkę z filmu, proszę bardzo. 7:00 pierwsza szczęśliwie sama odpadła, 7:20 zaczyna się rzeźnia mechanika. A wystarczyło pokręcić dociskiem hamulca i sama by zeszła. To z samego początku i więcej przykładów nie będzie, to nie kurs. Młynki do castingu mają budowę kompaktową i siłą rzeczy musiano inaczej rozwiązać mechanizm napędu i hamulca niż w standardowych multiplikatorach. Koła zębate w standardowych multikach praktycznie nie mają kryz, napęd jest przenoszony na koło zębate za pomocą jednej tarczy, jednej okładziny i jeszcze jednej zewnętrznej przed blokadą wstecznego a potem na samą szpulę za pomocą pręcika łudząco podobnego do tego pod szpulą standardowego kołowrotka. Sam hamulec jest skonstruowany jako znany nam hamulec wolnego biegu i znajduje się na zewnątrz, na osi szpuli. W kołowrotkach castingowych jest to inaczej rozwiązane gdzie hamulec i napęd są połączone, sam napęd przenoszony za pomocą zębów jednej z tarcz hamulcowych zazębiającej się z kryzami koła zębatego a dalej koło zębate szpuli i dalej standardowo na pręcik. Po Twoim zalinkowaniu drugiego filmu z przykrością stwierdzam, że dwie kryzy to niejaki standard. Ponad 10 lat temu wpadł mi do remontu "topielec", którego nazwy nie pamiętam, ale on miał 4-ry kryzy a tarcza hamulcowa nie była bita na gotowo na prasie. Poza tym była dwa razy grubsza niż pozostałe dwie tarcze. To wywołało u mnie wrażenie, że tak powinno być, jest moc. |Teraz nabrałem wątpliwości i szczerze pisząc nie wiem, czy tamten był wyjątkowo mocną konstrukcją, czy to zwykła deprecjacja w idei "po taniości". Krzywe tarcze hamulcowe to nie wynik konstrukcji lecz ich produkcji. W innych modelach nie zauważyłem tego mankamentu. Nie zauważyłem też aby były wykonane z podłej stali. Dużo wysiłku nie potrzeba aby stwierdzić, że opisywany przeze mnie złom ma się nijak do innej wersji, a TU filmik o Piscifun Alloj M Konstrukcja zdecydowanie mocniejsza w kwestii hamulca i przeniesienia napędu a jednak zalecane obciążenie hamulca jest o 30% niższe od Alijoz. Po obejrzeniu można by się zastanowić dlaczego? Cena też jest ciekawa bo Alloy M jest o 80,- pln tańszy od Alijoz.
-
Powyginane, o których pisałem, opisałem post wyżej i z hamulcem nie mają nic wspólnego, a jeżeli już to z odśrodkowym magnetycznym. Zwykłe separujące aby w ogóle mógł się kręcić. Trzy tarcze stalowe i trzy okładziny cierne. Każda okładzina ma dwie strony, więc z moich obliczeń wychodzi 6 a nie 12. Jest jeszcze jedna okładzina, mała, za kołem zębatym, która działa w połączeniu z zapadkowym kołem. To w sumie wychodzi 8 powierzchni ciernych. Środkowa tarcza nie przenosi napędu wyłącznie gdy hamulec jest rozkręcony na maksa. W przeciwnym razie zauważysz już na pierwszej tarczy otwór technologiczny dopasowany do kształtu osi napędowej jak i na trzeciej tarczy a na końcu koło zębate z idealnym okrągłym otworem. No to jeśli koło zębate nie ma dopasowanego otworu ani nawet klina to jak oś na niego działa? Nijak, bo to tarcze i okładziny hamulca po lekkim dociśnięciu powodują, że środkowa tarcza poprzez te dwa zęby przenosi napęd na koło zębate. A musi być niepołączona z osią bo przy działaniu hamulca korbka tłukła by po palcach i tak też by było gdyby koło zębate było połączone na sztywno z osią. Wszystko od 34:25.
-
Temat przewija się przez cały film a pierwsze są zaraz po ściągnięciu korbki. To podkładki separujące o grubości 0,10 mm lub cieńsze.
-
W pierwszej chwili odebrałem to jako sarkazm i przeszedłem nad tym do porządku dziennego, jednak... tu nabrałem wątpliwości zakładając, że Alex coś wie, ale... to mnie zbiło całkowicie z pantałyku. Wpierw sarkazm a teraz pozytywne cechy, coś nie gra. No to sobie obejrzałem filmik. Pierwsze co mi się rzuciło w oczy to fakt, że osoba rozkładająca ten młynek ma nikłe pojęcie o mechanice, że o zdejmowaniu cieniutkich podkładek palcami lub pensetą nie wspomnę. Może i nie widać tego na filmie ale wszystkie zostały powyginane. Przeżyły tylko te, które same spadły. Mechanizm imponujący na pierwszy rzut oka i to jednego, bo jak otworzy się drugie to widać szmelcową robotę. Nawet nie wiem jak to opisać. Główne koło napędowe (mosiężne), jest jednocześnie gniazdem dla trzech blaszanych podkładek rąbanych masowo na prasach z bardziej niż kiepskiej stali (co widać), a w dodatku środkowa ma dwa niby zęby - szok. Nie mają one technologicznego gniazda lecz opierają się w prostych kryzach, które przy większym obciążeniu po prostu je zetną. Przywołana waga tego młynka ma się nijak do tych dwóch zębów, które de facto są głównym elementem napędu. Gdyby to jeszcze byłą jakaś porządna stal, to może miałbym wątpliwości do swojego osądu ale nie. To najgorsza stal konstrukcyjna z której robi się przeróżne podkładki, w dodatku na starych matrycach co widać po zaokrąglonych krawędziach - efekt starego stempla w prasie. No i ostatni poważny błąd technologiczny. Jeśli bez problemu można wyjąć łożysko z gniazda a potem je włożyć po skosie to oznacza jedynie, że ten kołowrotek fabrycznie nie ma już geometrii mechanizmu. Jak dla mnie złom.
-
Oooo, dziękuję. Masz bakałarzu za swoje nauki, jak by rzekł Wołodyjowski. Możesz być pewny, że więcej się pod Twoim postem nie odezwę.
-
Zbyli Cię abyś zaraz ich nie męczył o pozwolenie na połów. Ta odpowiedź po ludzku brzmi - teren Lasów państwowych ale prywatny. Bzdura totalna. Ewentualnie może być dzierżawiony ale na pewno nie własność prywatna.
