Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 484
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Chyba nie ma wędkarza, który nie widział, przynajmniej raz w swoim życiu, wielkiej nizinnej rzeki. Ogromne masy wody rozlane szeroko w korycie pełnym przeszkód i zawad, dają kryjówkę mnóstwu ryb, a ruchome piaski dna i wiry o wielkiej mocy skutecznie odstraszają wędkarzy mogących zmącić ich spokój. Typowy środkowy odcinek wielkiej rzeki, czyli kraina leszcza, to teoretycznie nieprzebrany zasobnik dobra, jakim są ryby i inne organizmy wodne. Nieodłącznym elementem uzupełniającym krajobraz rzeki nizinnej są starorzecza oraz zbiorniki z okresowym (najczęściej w czasie przyborów), dostępem do głównego nurtu. Wielka rzeka, jak wszędzie w naturze, nie ma ścisłej granicy między poszczególnymi krainami charakteryzującymi poszczególne odcinki. Brak "szlabanu" stwarza nietypowe warunki dla bytowania ryb. Na takich odcinkach można mieć na haczyku ryby z jej górnego i dolnego odcinka. Sama rzeka jednak się zmienia. Rozszerzenie koryta powoduje zwolnienie jej biegu. Ma to decydujący wpływ na charakterystykę dna, gdzie wielkie głazy zanikają, a żwirowate dno występuje jedynie w miejscach o szybszym nurcie. Tam, gdzie nurt zwalnia, powstają zakola, w których odkłada się piasek i osad niesiony z nurtem. Meandrująca woda zaczyna kształtować łachy i starorzecza. Rzeka to skraca sobie drogę, to ją wydłuża. Bezustannie zmienia swoje koryto, ciężko pracuje bez skarg i utyskiwań, naprawia błędy ludzi, jednocześnie przynosząc im ukojenie. Płynąca woda, choć jeszcze zimna i dobrze natleniona, z biegiem rzeki nagrzewa się i niesie coraz więcej zawiesiny, często nadającej jej charakterystyczny odcień. Temperatura wody w rzece jest bardziej zależna od temperatury otoczenia, niż ma to miejsce w jej górnych odcinkach. Zimą płynąca woda zatrzymuje się w postaci pokrywy lodowej i to nie tylko na zastoiskach i miejscach z prądem wstecznym, lecz na całej szerokości. Przeważnie jest to kilkucentymetrowa warstwa lodu ale zdarza się, że w czasie wyjątkowo srogich mrozów warstwa ta jest wielokrotnie grubsza. Pierwszy i najbardziej zdradliwy lód pojawia się na rzece w płytkich rejonach o małym ruchu wody. Często te rejony są mocno zamulone i nie służą rybom za zimowiska. Są natomiast potencjalnymi żerowiskami zimujących ryb. Domniemanie łowności takich miejsc często jest powodem ludzkich tragedii, gdyż miejsca takie, z cienkim pierwszym lodem i świeżym śniegiem, są bajecznie urokliwe. Latem z kolei, miejsca te są "inkubatorem" pożywienia ryb. Temperatura wody w takim miejscu często sięga 20°C a zamulone dno jest domem wszelkich ochotkowatych, bezkręgowców, niektórych gatunków ważek, jętek i chruścików. Tu też spotkamy skąposzczety, pijawki oraz liczne mięczaki. Całe to dobro jest pokarmem dla małych i większych ryb. Często w strefie brzegowej takich spokojnych zatok, ryby mają swoje tarliska, a nieświadomi wędkarze "grabią" dno w celu pozyskania ochotki. Wolę myśleć, że to nieświadomi wędkarze, gdyż czynią wielkie spustoszenie w złożonej przez wiele gatunków ryb ikrze i niczym nie różnią się od najbardziej bezmyślnych oraz brutalnych kłusowników. Wieczorową porą miejsca te często są odwiedzane przez żerujące sandacze i sumy, gdyż to one upodobały sobie kolację z małych rybek, które w takim miejscu zwykły odpoczywać nocą. Tam, gdzie prąd wody jest silniejszy, a dno pokrywa żwir i kamienie, tworzą się rafy. Miejsca te są pod władaniem brzan, a zamieszkujące ten rejon wody stworzenia to jętki, widelnice, chruściki, ślimaki, wypławki i kiełże. Większość z nich za swoje mieszkanie wybrało spodnie części znajdujących się tam kamieni. Glony, które obrastają kamienie, są regularnie zjadane przez stada przepływających świnek, a dno obstawione jest przez jazie. Spotkamy również klenia i jelca, a na szczytach raf żeruje boleń, który przy każdym swoim ataku, robi mnóstwo hałasu i tyleż samo nadziei przebywającym w pobliżu wędkarzom. Gdy odkryje się w korycie długą i głęboką rynnę, a dodatkowo prąd rzeki zwalnia w takim miejscu, niewątpliwie jest to znak znalezienia drugiego gospodarza tej wody, czyli leszcza. Jego stada, które składają się z różnych roczników, patrolują dno w poszukiwaniu pokarmu. Niejednokrotnie leszczom towarzyszą krąpie i płocie. Wymienione dotychczas ryby są przytłaczane wielkością ogromnych sumów, które przebywają w najgłębszych rzecznych dołach. Natomiast rejony dna stworzone z prawie samych zawad, zamieszkuje sandacz, który przyczajony czeka na zdobycz. Miejsca, gdzie nurt jest zdecydowanie mniejszy, wśród naniesionych gałęzi, stoi szczupak i jest to ostatnia wymieniona przeze mnie ryba otwartej rzeki. Zbiorniki, które okresowo mają połączenie z rzeką, pełnią bardzo ważną funkcję w utrzymaniu ciągłości życia ryb oraz wodnych stworzeń. Są one bowiem często jedynymi dostępnymi do odbycia tarła miejscami. Ryby takie jak szczupak, okoń, płoć, krąp i leszcz, znajdą tam optymalne warunki do rozrodu. W tych miejscach rozwija się ich narybek, który żywiąc się planktonem występującym tu w ogromnych ilościach po pewnym czasie powraca do rzek, aby dojrzeć i spełnić swoją rolę w akcie podtrzymania gatunku, powracając w miejsce swojego dzieciństwa. W historii meandrującej rzeki może nastąpić dzień, w którym postanowi ona wyprostować sobie swój bieg, a niesiony wraz z nią osad odetnie zakole od głównego nurtu. Sytuacje takie mają miejsce w dolnym i środkowym biegu rzeki, gdzie ma ona mały spadek i płynie powoli. Gdy na swojej drodze napotka bardziej ustępliwy grunt, rozpoczyna swoją pracę i powoli go wymywa. Niesiony z nurtem osad odkłada się na przeciwległym brzegu i powstaje zakole. Z biegiem czasu zakole się powiększa i powiększa, aż pewnego dnia patrząc na rzekę w miejscu zakola pojawia się meander, czyli pętla. Następnym etapem jest to, co napisałem na początku tego akapitu. Powstałe w ten sposób jeziorko jest bogate we wszystko, co do tej pory posiadała rzeka, a z biegiem czasu zbiornik nabiera typowych cech jeziora. Dokładniej pracę, jaką wykonuje rzeka na swoich brzegach, być może opiszę innym razem. Starorzecze odcięte od koryta żyje własnym rytmem, jednak w czasie wysokich stanów może nastąpić okresowe połączenie. Jest to znaczące w życiu rzeki, gdyż z takiego jeziorka pobierany jest plankton, który ma niebagatelne znaczenie na żyzność rzeki. Z tego samego powodu podążają w ten rejon ryby roślinożerne, a za nimi drapieżniki. Jest też schronieniem przed rwącym nurtem niosącym osady ponad normę. Gdy woda opada, ryby, które w porę nie powróciły do głównego nurtu rzeki zostają odcięte i wzbogacają zasoby takiego akwenu. Niestety, tak wysoka woda zdarza się rzadko i rośliny zamieszkujące starorzecze powoli acz systematycznie opanowują cały zbiornik. Jest to spowodowane brakiem nurtu, który był znaczną niedogodnością dla niektórych roślin wodnych. Efektem jest rozwój roślin zanurzonych zarastających toń wody, roślin pływających po powierzchni oraz roślinności wynurzonej, zakorzenionej w dnie i na brzegu. Skład gatunkowy i ilościowy roślin jest charakterystyczny dla wieku starorzecza. Wczesna faza zarastania objawia się widokiem grążela żółtego, trzciny pospolitej i mniej widocznego rogatka sztywnego, który jest pod wodą. Pośrednia faza to strzałka wodna i mozga trzcinowa. Końcowy etap, to płytki zbiornik wodny, gęsto zarośnięty wszelką roślinnością, pozbawiony prawie ryb, które występują w formie skarlałej. Często dno wypełnione jest torfem. Młode i średnio stare starorzecza, które nie zostały przetrzebione przez kłusowników, są miejscem, które nie tylko da nam kontakt z przyrodą, lecz także może nas obdarzyć dorodnym okazem. Taki zbiornik jest wymarzonym miejscem dla lina czy karasia, a szczupak także może nie być rzadkością. Gdy woda jest czystsza można zapolować na okonia, płoć i wzdręgę. Gęste nadbrzeżne zarośla dają z kolei schronienie wielu gatunkom ptaków, które swoimi trelami umilają pobyt nad spokojną, cichą i słoneczną wodą. Wielka rzeka nizinna to potęga mocy, z której często nie zdajemy sobie sprawy, zaś talent pływacki często jest przyczyną tragedii w konfrontacji z rzecznymi wirami. Dzięki swej mocy, rzeka bezustannie kształtuje swoje koryto, tworząc zakola, meandry, wyspy, przymuliska i jeszcze inne twory charakterystyczne dla wielkiej rzeki. Powstanie starorzecza, to długotrwały proces. Starorzecza tworzą się najczęściej w dolnym i środkowym biegu rzeki, gdzie ma ona mały spadek i płynie powoli. Gdy na jakimś odcinku koryta rzeka napotka miękki grunt, rozpoczyna swoją mozolną pracę i powoli, choć bezustannie wymywa go. Niesiony z nurtem osad odkładany jest na przeciwległym brzegu i w ten sposób powstaje zakole rzeki Z biegiem czasu zakole się powiększa, a powstały w ten sposób wielki "cycek" nazywa się pętlą. Wtedy też dochodzi do takiego momentu, że owa pętla może być w każdej chwili zamknięta. Woda nacierając na prawie poprzeczny brzeg działa z tak ogromną siłą, że nie tylko lekkie elementy dna są wymywane, lecz również te zdecydowanie większe. Do gwałtowności takich przemian przyczynia się szczególnie czas wysokiej wody. Wtedy to (najczęściej) rzeka "prostuje się", płynąc jak najkrótszą drogą ku ujściu. Zakole pozbawione szybkiego nurtu, na swoim początku i końcu zostaje lekko przysypane. Powstają wielkie przykosy, które z biegiem czasu zamykają dostęp do zakola, a zwiększony prąd rzeki w nowym płytkim korycie, pracuje ze zdwojoną siłą, kształtując dno. Co ciekawe, zamykający się wlot i wylot zakola działają odpychająco na rzekę, która zaczyna tworzyć nowe zakole lecz działania skupiają się na jej drugim brzegu. W taki oto sposób rzeka odsuwa się od starorzecza na wiele lat, by kiedyś ponownie do niego wrócić lub przynajmniej się przybliżyć. Tworzenie meandrów, a następnie starorzeczy, nie jest więc przypadkowym działaniem rzeki, lecz nieustającym procesem kształtowania krajobrazu przez naturę. Zmiana konfiguracji brzegów. Każda wysoka woda oddziałuje na brzegi rzeki. Brzegi mogą być płaskie, podwyższone lub urwiste, a decyduje o tym głównie charakter terenu przez jaki rzeka przepływa. O ile brzegi płaskie nie stawiają oporu podwyższonej wodzie, a brzegi urwiste są z reguły zbudowane z materiału skalnego, o tyle brzegi podwyższone narażone są na destrukcyjne działanie wody.\ Podwyższona woda szczególnie skutecznie objawia swoją moc na brzegach piaszczystych lub ilastych. Na łukach rzek woda podmywa brzegi i powoduje zawalenie się powierzchniowych warstw gleby i darni porastającej ten brzeg. Zmienia się nadbrzeżny charakter rzeki. Razem z darnią do wody wpadają małe krzaki, a grunt wypłukany spod korzeni drzew jest powodem ich przewracania się w nurt rzeczny. Połacie darniny i drobnych krzewów zalegają dno koryta rzeki i stają się przyczyną licznych zaczepów i zawad. Gdy skarpa brzegowa zostanie pozbawiona elementu wiążącego grunt, czyli korzeni krzaków i darni, powstaje w takim miejscu duża wyrwa brzegowa, w której rozpoczynają swoją działalność prądy wsteczne. Choć prąd wsteczny nie ma takiej siły jak główny nurt, to i tak wyrwa sukcesywnie się powiększa. Miejsca takie są bogate w składniki odżywcze wypłukiwane z gruntu i zarzucenie zestawu spławikowego może przynieść nieoczekiwane efekty. Zmiana charakterystyki dna rzeki zawsze wzbudzała niezwykłe zainteresowanie wędkarzy. Nowo odkryte blaty, głęboczki czy przykosy powodują u nich szybsze bicie serca, a oczy wyobraĄni przedstawiają żerujące lub szukające schronienia ryby. Niesiony nurtem osad rzeczny zatrzymuje się na wszelkich przeszkodach, które znajdują się na dnie. Przykosy z piaszczystymi blatami powiększają się, dołki za nimi powoli zostają zasypywane, a w innych miejscach grunt na dnie poddaje się i w niedługim czasie powstają nowe, czasem bardzo głębokie dołki. Zasypywany dołek za przykosą, goszczący do tej pory stada ryb, powoli pustoszeje, gdyż staje się zbyt mały aby nadawał się na żerowisko. Z kolei zwalone z podmytego brzegu drzewo, powoduje zawirowania pionowe rzeki, tzw. bełt. To głębokie podmycie jest szczególnie znane z kamiennych główek, opasek oraz rejonu za jazami i spiętrzeniami wody. Wracając do zwalonego drzewa, jest to miejsce wielce niebezpieczne, szczególnie dla spinningistów. Pionowe zawirowanie wody wymywa skutecznie grunt spod gałęzi i tworzy głęboki dół. Taki dół z ochroną "nad głową", to doskonała kryjówka wszelkich dużych ryb. Po jakimś czasie, może okazać się, że drzewo zostało pozbawione części konarów. Bełt jest zdecydowanie mniejszy, głęboczek powoli wypłyca się a pień pokrywa coraz trwalsza struktura blatu. Brzeg również jakby się oddalił od drzewa i tworzy się zakole. Drzewo staje się powoli miejscem osadzania osadów rzecznych i pewnego razu przychodząc po wysokiej wodzie, stwierdza się, że drzewa już nie ma a jest wyspa. Z piaszczystej wysepki wystają samotnie najbardziej pionowe gałązki. Z roku na rok, wysepka powiększa się, pojawiają się pierwsze wikliny. Najpierw mizerne, rachityczne, potem wraz z wiązaniem gruntu przez korzenie, okazalsze. Wysepka już jest wyspą, brzegi ma podniesione, jest trawa i drobne krzewinki, pojawiają się pierwsze drzewa i pierwsze ścieżki wędkarskie. Czytanie dużej rzeki Przez cały czas rzeka pracuje nad swoim korytem. Tworzy ona wyspy, przykosy z przymuliskami, ławice piaskowe, przelewy, głęboczki i rynny. Choć jest to ogólnie znane, to rozpoznanie tych miejsc w wielkiej rzece nizinnej nie jest proste. Głównym powodem trudności jest duża ilość osadów niesionych z nurtem. Skutecznie ogranicza przezroczystość wody. Spróbuję trochę pomóc i bardzo króciutko w rozpoznaniu niektórych stanowisk. W naszych dużych rzekach, takich jak Wisła, Odra czy Warta, na wielu odcinkach występują ostrogi wykonane ze względu na żeglugę. Zarówno sama ostroga, jak i wymuszone jej obecnością ukształtowanie dna, to odpowiednie stanowisko dla różnych gatunków ryb. Cechą uniwersalną dla wszystkich ostróg, jest jej szczyt, często pod wodą, gdzie nurt jest najszybszy z powodu wypłycenia. W takim miejscu zobaczyć można charakterystyczną falkę. Taką falkę ujrzeć można również na płytkim przelewie. Tuż poniżej ostrogi znajduje się głęboki, wypłukany dół, który wypłyca się w kierunku zakola. Pomiędzy odkrytą częścią ostrogi i zakolem powstaje wypłycający się w kierunku brzegu rów. Bardzo często rów ten sięga podstawy ostrogi. W środkowej części zakola występuje płycizna w postaci piaszczystej kosy. Granica tej płycizny i nurtu widoczna jest na powierzchni wody w postaci "warkocza", czyli ciągu układających się w linię wirów. W nurcie trudno jednoznacznie stwierdzić, gdzie co się znajduje, jednak jest kilka miejsc charakterystycznych. Tworząca się na płaszczyźnie wody "mulda", jest wskaźnikiem, że na dnie znajduje się duża przeszkoda, za którą odpoczywają od nurtu drapieżniki. W miejscach prądów wstecznych, na podstawie falowania wody można określić rejony głębsze. Na płytkiej wodzie fala jest zdecydowanie drobniejsza. Nieoceniony w tych odkryciach jest lekki wiatr, który wskaże nam jak na mapie, wszystkie przejścia między płyciznami, a tym samym koryto nurtu wstecznego. rys. Zbigniew Stanisz Warszawa 13.10.2005
  2. Chyba nie ma wędkarza, który nie widział, przynajmniej raz w swoim życiu, wielkiej nizinnej rzeki. Ogromne masy wody rozlane szeroko w korycie pełnym przeszkód i zawad, dają kryjówkę mnóstwu ryb, a ruchome piaski dna i wiry o wielkiej mocy skutecznie odstraszają wędkarzy mogących zmącić ich spokój. Zobacz cały artykuł
  3. Bo to politycy, którzy przeważnie nie znają się na tym co robią albo są bardziej niż miernymi administratorami. Zlecają robotę parę szczebli niżej gdzie już można spotkać fachowców.
  4. Feeder za 100 pln to obecnie na rynku najtańszy sprzęt z najtańszych, czyli samo dno cennika. Nadzieja i wiara są cenniejsze. Kołowrotek za 100 pln to mam wątpliwości czy na części się nadaje. Jednak, mimo że nic nie napisałeś o wodzie, o wielkości ryb jaskie zamierzasz łowić, itd, nie zostawię Cię z niczym. Moja propozycja, która do niczego Cię nie zobowiązuje, a gdybym mijał ją w sklepie na półce, to nie zwróciłbym na nią uwagi. Jednak każdy łowi tym na co go stać. Czym się różni od tego Prologic? Ano głównie przełożeniem. 4.9:1 a 5.2:1 to już odczuwalna różnica, Dragon ma mocniejszy mechanizm co przy gruntówce ma podstawowe znaczenie. Dla Prologic będziesz potrzebował dwóch szpul żyłki, czyli jakieś 80,- dla Dragona wystarczy jedna 0,25 mm, która pozwoli Ci na spokojne wyholowanie sztuk ok 8 kg. Pozostałe 40,- z żyłki warto by było wykorzystać kupując nieco lepszy kołowrotek. Ważne, że budżet zachowany. Jak widzisz samo rozpatrywanie wędziska i kołowrotka nie jest ekonomiczne, trzeba brać wszystko pod uwagę. To już trzeci taki post w krótkim okresie czasu i najzwyczajniej mam dość pisania o rzeczach oczywistych, które powinny być znane z książek. Żegnam i powodzenia.
  5. Ciekawi mnie cw tego feedera. Jak dla mnie nie do przyjęcia. Z drugiej strony jestem świadomy, że jak coś komuś wpadnie w oko to trudno go od tego odwieść.
  6. Sporo niżej i to z kilku powodów. Firmy bardzo rzadko lub wcale uznają uszkodzenia sprzętu, które w sposób oczywisty wskazują na winę wędkarza. Sprzęt z górnej półki będziesz mógł sobie kupić sam, gdy już nauczysz się obsługiwać wędzisko, nabierzesz wprawy, poznasz niuanse a wtedy sam już będziesz wiedział czego potrzebujesz. Lepiej zniszczyć coś taniego aby wryło się w pamięć, jak oplątywanie się żyłki o szczytówkę, niż płakać za wydanym 1000 pln zniszczonym przez własną nieuwagę. Podane linki są typowo poglądowe, tak abyś wiedział czego szukać. W wędziskach chodzi o długość, cw i ilość dodatkowych szczytówek. W kołowrotkach chodzi o przełożenie i ilość nawoju żyłki na szpulę. Temat mocno do rozwinięcia ale to znów powstałaby książka. Wędziska: Konger Impact Feeder - jak sięgam pamięcią nijak nie przypominam sobie aby ktokolwiek w necie narzekał na feedery tej firmy. Sam posiadam Konger Aviator cw 150 g i nie zamienię go na żaden inny. Ewentualnie mogę dokupić kolejny z większym cw na co smaka niedawno zrobił mi ryukon1975. Jaxon Green Point Feeder w wersji WJ-GPF360120 - niewątpliwie ma trzy zalety. Pierwsza to, jest dwukrotnie droższy od przeciętnego sprzętu tej firmy, co już mnie osobiście doświadczyło bardzo pozytywnie, choć dotyczy to kołowrotka. Drugą zaletą jest, ponoć gdyż nie wiem na pewno, fakt niesiony pocztą pantoflową, że to wędzisko jest kolejnym następcą słynnej już serii Genesis. Trzecią jest fakt, że Jaxon posiada najlepszy i najbardziej przyjazny serwis w kraju. Jaxon Feeder Academy L w wersji WJ-CAF360120-L - zalety jak wyżej a seria Academy zbiera same pozytywy. W Kongerze najdelikatniejsza szczytówka powinna być szklana ale nie mam pewności. W Jaxonach na pewno są węglowe a to lekki minus do zastosowania w method. Gdyby udało Ci się znaleźć Jaxona Academy z X na końcu to byłoby o wiele lepiej bo ta wersja posiada szklane szczytówki. Zauważysz też, że zaproponowałem wędziska o długości 3,6 m i cw do 120 g. Moje ryzyko ale uważam, że takie cw powinno wystarczyć na Wisłę, tam gdzie napisałeś. Koszyczek trójkątny o taki, tylko obciążenie 60 i 75 g. Do takiego koszyczka wchodzi ok 25 g zanęty i trzeba ją koniecznie doliczyć do wagi zestawu. Najlepsze rzuty wychodzą z obciążeniem do 60% cw wędziska, ale w rzece nie o odległość chodzi lecz o miejsce. W Narwi znam miejsca gdzie najciekawsze ryby są od 2 do 7 m od brzegu choć sama rzeka ma 300 - 500 m szerokości. Tak, dwa metry od brzegu jest rów co najmniej 6 m głębokości i ciągnie się on na kilkanaście metrów. Niestety obciążenie 150 g jest w nim targane jak zabawka. Zdecydowanie odradzam przeciążanie wędziska lub robienie zestawu ważącego niemal tyle co cw wędziska. Pisałeś, że lubisz patrzeć jak daleko leci. Taki siłowy rzut z granicznym obciążeniem może być ostatnim, gdyż przeciążenie zestawu wynosi 2G a to znaczy, że zestaw podczas rzutu waży dwukrotnie więcej. Kołowrotki: Nie mam pojęcia co się stało na rynku bo wszystkie sensowne kołowrotki są wyprzedane i pozostały albo mikrusy, albo betoniarki. Nie potrzebujesz setek metrów żyłki na szpuli ani kołowrotka wielkiego jak betoniarka. Nie mam pojęcia też skąd się wzięło u użytkowników, że kołowrotek na grunt musi być co najmniej wielkości 4000. Ja łowię, z feederem, na 3000 od ponad 20-tu lat i nie mam jakichkolwiek problemów z 3-4 kg leszczami. Kumpel z takim samym kołowrotkiem spokojnie wyholował 10 kg sumika. No ale propozycje. Dragon method feeder FD500 niestety jedyna zaleta to przełożenie. Plastikowa obudowa pod obciążeniem wcześniej czy później, raczej wcześniej, dostanie luzów i zaczną się kłopoty. Okuma Custom Black Feeder w wersji CLX-40F - na tę firmę też nigdy nie słyszałem aby ktoś narzekał. Trochę mniejszy od poprzednika ale wielkość podawana przez różnych producentów ma się nijak do czegoś znormalizowanego. Dragon Metal Guide zdecydowanie mój faworyt z jedną wadą a jest nią 10 łożysk. Cholera wie po co tyle łożysk w tak mocnym kołowrotku, może zrobiony z myślą o spinningistach łowiących ciężko? Nie wiem. Dalej jednak same zalety. Wielkość 3000, obudowa full metal i przełożenie 4.4:1 są lepsze od najlepszej reklamy. Na koniec żyłka. Osobiście przekonałem się do Trabucco już kilka lat temu ale na forum jest kilku użytkowników, którzy mają zupełnie inne preferencje. Ty będziesz musiał szukać żyłki o wytrzymałości jak najbliższej 10 kg ale o średnicy nie przekraczającej 0,25 mm. Grubsza do tych obciążeń i zakładanych wag ryb jest Ci najzwyczajniej niepotrzebna. Żyłki standardowo są konfekcjonowane na szpulach 150 m i gdy masz szpulę w kołowrotku o większej pojemności to musisz kupić, albo szpulę żyłki z większym nawojem, albo dwie szpule takiej samej ale łączone, nierozcięte. Do tego potrzebny jest sklep stacjonarny abyś mógł wziąć w rękę i samemu sprawdzić czy żyłka nie jest rozcięta na szpulach. Najczęściej sklepikarze sami rozcinają żyłkę, bo od producentów przychodzą łączone po 10 szpul. Wreszcie koniec.
  7. Też kiedyś zadałbym sobie to pytanie, ale... ...to oczywiste. Oferta skierowana do osób, które chcą łowić modną techniką a nie mają o niej zielonego pojęcia. Takim przykładem jest, co najmniej, na tym forum kilkanaście wątków o zanęcie do method przy przynęcie z robaków, kukurydzy itp. Ile się trzeba było natłumaczyć, że method to właściwa prezentacja przynęty, która musi być zgrana z odpowiednią zanętą? Coś około mnóstwo, gdyż ja zaprzestałem już tego tłumaczyć. Inny przykład, proszę bardzo, tym razem z podwórka spinningowego - drop shot. Bardzo modna technika, która utwierdziła wędkarzy w błędzie na czym to polega, po serii artykułów w prasie. Jeden rodził się na moich oczach, gdzie ustalano jak ma to wyglądać, gdyż oryginalna wersja nie przejdzie, bo jest sprzeczna z naszym prawem. Takich "kwiatków" jest mnóstwo, jakieś wydumane teorie, podziały, itp. Jakby z wczoraj pamiętam tekst, że bolonka dedykowana jest do połowu w rzece. Bardzo nieprecyzyjne uogólnienie, które wędkarze odebrali nie do techniki lecz wędziska. I tu znów można podeprzeć się wieloma wątkami tłumacząc jak chłop krowie przy rowie, że bolonka wędzisko to zwykły teleskop tylko o długości od 5 m w górę. Krótszym nie da się kontrolować zestawu w rzece. Za to na rynku pojawiły się teleskopy z dodatkową ruchomą przelotką opisane jako bolonka o długości 4m 4,2 m a nawet raz widziałem wędzisko bolonka długość 3,9 m. Obaj jesteśmy zbyt dorośli i posiadamy zbyt dużą wiedzę aby nabierać się na takie "kwiatki".
  8. W inny i najlepiej po kilkudniowej przerwie. Drugiej połówce oświadcz aby Ci nie marudził przez godzinkę, wyłącz czajnik aby nie gwizdał, nie ustawiaj timera aby Ci coś przypomniał. Spokojna pełna skupienia godzinka z naciskiem na uważne łowienie (nomen omen ), wszelkich niuansów słownych, niedopowiedzeń i ukazywania innych stron faktów. To nie będzie proste, pierwszy film to amator, entuzjasta i rzadko udaje mu się wyrazić wprost swoją myśl co uzupełnia emocjami. Dwa pozostałe to profesjonalni lektorzy-politycy, którzy w sferze kłamstwa osiągnęli wysoki poziom.
  9. Sprzęt gruntowy na wodę płynącą jest z zasady mocniejszy i spokojnie można go wykorzystać na wodzie stojącej. Odwrotnie niekoniecznie, no chyba że ktoś zadziała przedziwnie, kupi sprzęt mocny i powie, że to na wody stojące. Samo oszukiwanie się przez wędkarzy jest ulubione przez marketingowców wędkarskich. Raczej nie. To bardzo obszerny materiał i prawdopodonie na kilka, kilkanaście obszernych postów. Kiedyś się zaparłem i napisałem o tym jednak obecnie, od przejścia hostów na html 5, moja strona nie działa i nie mam dostępu do tekstu. Może jak go wyłuskam z bazy sql...niestety dobieram się do tego już niemal dwa lata. Kompletnie nie znam tych łowisk. Sama nazwa nie wskazuje, czy to woda płynąca, czy stojąca. Earth map mi pomoże. Co do sprzętu uniwersalnego to już pisałem, mocniejszy można wykorzystać na mniej wymagającym łowisku, słabszego na bardziej wymagającym już niekoniecznie. Odpowiedź już padła. Ja bym wybrał feeder z cw do 150 g, który sprawdzi się na wodzie płynącej z najtwardszą szczytówką, a na wodzie stojącej w method sprawdzi się ze szczytówką najdelikatniejszą. Feedery z zasady są wyposażane w wymienne szczytówki od 2 do 4 sztuk o różnej sile ugięcia. Swoim Konger aviator cw 150 g w płynącej nie mam najmniejszych problemów ze wskazaniem każdego brania a na stojącą zmieniam jedynie szczytówkę na najdelikatniejszą i mam sygnalizowane brania nawet 10 cm rybek. Edit. Spojrzałem na wymienione wody. Wisła wygląda naprawdę spokojnie, wręcz jak kanał, żadnej główki, ostrogi na przestrzeni wielu kilometrów. Ale to zdjęcie, na którym potęgę wody widać dopiero przy katakliźmie. Płynące brudy ze Śląska i kompletny brak roślinności wynurzonej wskazują jednak, że uciąg jest spory. O właśnie, masz tu drobny przykład czytania wody. No to teraz pogrzebię w necie i poszukam wędziska i kołowrotka. A przy okazji, zapomniałem wcześniej, na forum wszyscy jesteśmy per nick, czyli jestem Docio a nie jakiś Pan. A na koniec potrzebuję określenia ile masz zamiar wydać na jedno wędzisko z kołowrotkiem. W nagłówku postu jest "tani", potem w poście piszesz o dwóch karpiówkach i dodatkowo feederze, więc jestem nieco zagubiony. "Tanio" dla różnych osób może oznaczać zupełnie inną kwotę. Dodam jedynie, że będę szukał jednego feedera z jednym kołowrotkiem.
  10. Podział sztuczny dla ułatwienia doboru sprzętu. Można ogólnie założyć, że wszędzie rybki będą do 5 kg ale utrzymanie zestawu w wodzie nie będzie takie samo. W Wiśle, poza samym Krakowem gdzie rzeka jest poklatkowana licznymi progami dennymi, utrzymanie zestawu to średnio 100g. Można go zmniejszyć poprzez zastosowanie koszyczków trójkątnych do 75 g. No i najważniejsze zasada działania zanętnika. W rzece musi smużyć i dlatego musi być klasyczny koszyczek zanętowy. W method feeder koszyczek waży średnio 30 g. Zanęta ma lekko smużyć do góry aby aromat rozchodził się równomiernie i koliście. Z drugiej strony koszyczek jest całkowicie otwarty, jak sprężyny zanętowe, i nurt wypłukałby zanętę w ciągu kilku sekund. W efekcie, różnica zmienia podejście do doboru sprzętu. Dla klasycznego feedera sprzęt musi być typowo gruntowy czyli mocny. Dla method sprzęt może być delikatniejszy i to sporo zarówno dla wędziska jak i kołowrotka. I fakt ostatni, który podniosłeś w ostatnim poście, fakt karpiówka na rzekę się nie nadaje. No chyba, że ktoś do karpiówki przyczepi klasyczny dzwonek, czyli przerobi ją na klasyczne wędzisko gruntowe, o ile kupi ją z wysokim lbs. Kumpel próbował łowić w krakowskich klatkach wędziskiem 3 lbs i nawet mu to jakoś wychodziło. Jednak gdy ruszył poniżej miasta to okazało się, że często samo wędzisko tak mocno się uginało, że większość brań nie była sygnalizowana a jak już miał sygnalizację to na końcu znajdowała się rybka co najmniej kilogramowa. To już mój surfcasting z cw do 250 g zachowuje się lepiej i zacinałem przy widocznej sygnalizacji 20 cm leszczyki.
  11. Takie podejście podoba mi się. Od czegoś trzeba zacząć, najlepiej od początku jednak gdzie jest ten początek? Przy ciężkiej dence początek niezmiennie nie zaczyna się od sprzętu lecz od czytania wody. Umiejętność rozpoznawania typu wody to bezwzględne pierwszeństwo, które po czasie stanie się wręcz niezauważalne ale zawsze będzie nas kierować na właściwy wybór metody i techniki połowu. Są dwa typy: płynąca i stojąca. Method feeder jest dedykowany wyłącznie wodzie stojącej lub takiej z minimalnym uciągiem. Rzeka Wisła absolutnie nie jest dla tej techniki jednak... Samo określenie typu wody to podstawa i szybko o niej zapomnisz, o wiele trudniejszym jest nauczenie się czytania wody aby wiedzieć gdzie jest rafka, gdzie dołek, gdzie mielizna a gdzie głęboczek. Tego praktycznie teorią nie da się nauczyć. Można się z tym zapoznać ale prawdziwa nauka jest nad wodą. Nasi Dziadowie powiadali "pokłoń się wodzie" i bynajmniej nie dla czczenia jakiegoś bóstwa lecz z niskiej perspektywy o wiele łatwiej dostrzec niuanse dna objawiające się na powierzchni. Ktoś w innym wątku napisał, że Wisła to spokojna rzeka. Nie wiem o jakiej Wiśle pisał jednak ja znam ją od niemal 60 lat i nigdy spokojna nie była. Złudnie wygląda na spokojną gdy jej szerokość osiąga 500 lub więcej metrów, lecz gdy się przewęża do 200 metrów i gdyby była nieco płytsza to miałoby się wrażenie, że to wartki potok. Jednak nie. W takich przewężeniach Wisłą jest ponad standardowo głęboka, rowy denne sięgają 7-8 metrów głębokości a łowiący na grunt szukają innego miejsca, gdyż i 250 g ciężarek nie utrzyma zestawu. Jednak rzeka to nie tylko nurt. Koniecznie do niej trzeba dodać główki regulacyjne za którymi tworzą się prądy wsteczne, wiry, meandry a nawet zastoiska. No właśnie, zastoiska to spokojna woda, choć to rzeka. Czasem takie zastoiska tworzą się pod wpływem wgłębienia w brzegu. Często ludzie pisząc Wisła tak naprawdę mają na myśli jakiś port osłonięty od nurtu albo kanał łączący się z Wisłą i to musimy ustalić dla method feeder. Nie ma tym żadnej rewolucji lub pułapki sprzętowej gdyż klasyczny feeder od method feeder różni się tak naprawdę jedynie koszyczkiem zanętowym, zanętą i przynętą. Wędzisko, kołowrotek i żyłka główna pozostają bez zmian, o ile weźmie się pod rozwagę, że dobrany sprzęt do klasycznego feedera będzie odpowiedni do method feeder ale odwrotnie już niekoniecznie, choć reklamy i marketingowcy piszą zupełnie co innego. Także czekam na precyzyjne podanie jaka to woda a ja postaram się coś pomóc.
  12. Docio

    Domowa zanęta.

    Po prawej u góry jest pole "szukaj". Wpisz zanęta i zarezerwuj godzinkę, albo dwie, na czytanie.
  13. Z tonu wypowiedzi wnioskuję, że źle się dodzwoniłeś. To jest forum wędkarskie a nie Zarząd Okręgu, do którego masz tyle żalu. Jak tam zadzwonisz to może dowiesz się na czym polega zarządzanie wodą a może nawet przeliterują Ci regulamin zawodów sportowych.
  14. Dopiero co pisałem w innym wątku, co prawda spinningowym, więc mogłeś nie zajrzeć. klik
  15. Docio

    Rzeki

    Link prawdę Ci powie... A z autopsji z lubelskiego znam, lub raczej znałem, rzeczkę Okrzejka, poza zainteresowaniem pytającego. Niemniej fantastyczne jelce i uklejki po 20 cm, w małych rozlewiskach poniżej spiętrzeń liny i szczupaki. Od razu dodam, że wtedy nie było zapisu o zakazie połowu poniżej budowli hydrotechnicznych. Z jezior zapoznałem się z jeziorem Krasne i Białe koło Okuninki. Pierwsze ledwie poznałem, jezioro bardzo trudne pełne osoki aleosowatej i sumika karłowatego. Drugie to generalnie porażka. Zarośnięte do granic możliwości z dziwnym dnem. Dziwnym gdyż rośliny denne dosłownie stały na korzeniach tworząc przestrzeń pomiędzy nimi a dnem właściwym na ok 30 cm. Bardzo długi litoral sięgający kilkudziesięciu metrów wgłąb wody a na środku lej po bombie, jak w żwirowni.
  16. Docio

    Rzeki

    Ooo, jest ich kilka KLIK.
  17. Znów przesadziłem!? Kurde muszę chyba skorzystać z usług szkółki niedzielnej aby mnie przytemperowali. A tak się starałem aby nie napisać jak chłop krowie przy rowie, prosto...o nie, nie napiszę.
  18. Docio

    Znalezione w sieci

    Zdjęcie poglądowe dla młodszych ale i starszym może się przydać.
  19. Docio

    Znalezione w sieci

    Aż miło popatrzeć. Wrestling
  20. Niestety przykro nam ale dodzwonił się Pan do forum wędkarskiego a nie serwisu, i nie posiadamy schematu tego kołowrotka.
  21. Docio

    Znalezione w sieci

    W latach 50-tych wszystko i wszędzie było nieciekawie niezależnie od dziedziny. Cukierkowo musi być na filmie szkoleniowym, na tym polega teoria. Czytałeś książki wędkarskie a praktyka zweryfikowała to co przeczytałeś. Jednak bez przeczytania książki nawet byś nie wiedział, że można coś inaczej robić. Stara zasada, że teoria często mija się z praktyką. Jak nie wierzysz spójrz na ulicę jak jeżdżą samochody. Kierowcy jeżdżą w stylu przyjętym w danym rejonie i wszystko idzie sprawnie, choć niekoniecznie zgodnie z prawem. Wystarczy postawić policjanta na skrzyżowaniu gdzie zepsuły się światła lub się szkoli i wszystko idzie w diabły a korki...szkoda gadać.
  22. Docio

    Znalezione w sieci

    Nie komplikowałbym. To zwykłe filmy szkoleniowe dla maszynistów w technikum kolejowym. U siebie w technikum obejrzałem mnóstwo filmów z obróbki metali. Prawda jest taka, że tekst podparty obrazem o wiele lepiej lokuje się w pamięci niż z samej książki.
  23. Docio

    Węgorz

    Jeśli rzeka to zamknięty i świetlik na feederze. Jeśli woda stojąca to otwarty, lub zamknięty i szpula zluzowana, bombka ze świetlikiem w obu przypadkach. Nie dawaj czasu aż połknie do ogona. Węgorz jak bierze to zdecydowanie.
  24. Docio

    Znalezione w sieci

    Będzie ciężko ale warto. Auuua
  25. A jak wielką tajemnicą jest, jaka to część? Generalnie serwis, ale...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...