Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 479
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Cóż, kolor to kwestia środowiskowa i to jest fakt. Jednak cechy genetyczne gatunku nie podlegają takiemu wpływowi i pierwszy raz widzę jazia z zaokrągloną w pełni płetwą grzbietową. Inna rycina amura jest tu a samą grafikę warto kliknąć i sporo się powiększy. Drugiej ryby w tym ujęciu nie rozpoznaję i faktycznie może to być kleń ale jaź absolutnie nie.
  2. Z tym zgadzają się wszyscy. No prawie wszyscy. Ja, na ten przykład, nie mam pojęcia co pływa w słoiku a to mniejsze jest tak duże, że aż nierozpoznawalne. Jak podrośnie, no tak z 5 cm, to może wtedy się uda odgadnąć.
  3. Łotr masz wyjątkowego pecha. Osobiście pierwszy raz słyszę aby ktoś w stawie załapał się na trawiankę lub babkę. Alex tych babek jest tyle, że łatwo się pomylić, szczególnie przy takim zdjęciu. Babka piaskowa wykitowałaby, gdyż jest rybą słonowodną.
  4. Wygląda jak amur.
  5. Prawie nie czytam, nie wrócę już do spinningu, to karta zamknięta. Jednak w niektórych tematach nie mam wątpliwości, do kogo bym się zwrócił na tym forum i gdyby to był spinning, to Alex. Match w ciemno do Jotesa, Ciebie i Winda. Grunt standardowy Wind i znów Ty. Naprawdę ciężkie łowienie to jedynie Wartburg i ja coś o tym wiemy. On cały czas tak łowi ja już bardzo sporadycznie. No a morze to sam nie wiem. Kiedyś był Grzybek, może Hege ale on rozpieszczony rybami w Norwegii i mało się udziela. Została mucha ale o niej nie mam pojęcia i to machanie jest jeszcze gorsze do spinningu.
  6. Odkąd pamiętam piszę "moim zdaniem", ale i tak ktoś od czasu do czasu nie potrafi tego przeczytać, albo najzwyczajniej nie rozumie. Także nie spodziewaj się rewolucji, ot więcej się nastukasz na klawiaturze.
  7. Michał, niekoniecznie. Może to najzwyklejszy wpływ reklamy. Kupił, przekonał się, że ma to o czym mówiono i nie wie czego mu brakuje. Potrzeba czasu na stonowanie poglądów, gdyż to suma wszystkich doświadczeń życiowych.
  8. Generalnie tak. Ale jak wszystko ma swoje odstępstwa. W nurcie z gruntu przynęta powinna być cięższa, czyli większe robalki aby nie "tańczyła" jak oszalała. W przepływance już niekoniecznie i prawdziwy pogrom wśród większych ryb robią pojedyncze pinki. Resztą zapodał Michał.
  9. Hmmm, ciekawi mnie czy ich naprawdę znasz, czy z nimi rozmawiasz, czy też to jedynie youtuberzy? Ja wielu nie znam, tych naprawdę dobrych, medialnych jak i nieznanych. Jednak tych co znam, to jestem po imieniu i jeszcze żaden, jak Alex, stanowczo nie wypowiadał się o jakimś wędzisku, że jest najlepsze. Nikt wszystkich nie trzymał, nie oglądał, nie machał. Stanowczość raczej nie świadczy dobrze o tych "dobrych" wędkarzach.
  10. Docio

    Proszę o pomoc

    Bardzo dobrze to rozumiesz jednak musisz wiedzieć, że samostanowienie prawa zawsze ma straszne konsekwencje wobec tego kto chciał dobrze. Cierpi on, cierpią bliscy a bandzior wychodzi na poszkodowanego i postępuje jeszcze gorzej dzięki przywilejom pokrzywdzonego.
  11. Docio

    Proszę o pomoc

    Nie mam pojęcia, może tak, może wcale. Kwestia podejścia do tematu i sposobu w jaki się do tego tematu podejdzie. Jakoś tak jest, że urzędnicy zaczynają działać dopiero gdy widzą realne zagrożenie dla własnej dupy. Także...zgłoszenie przez wędkarza o zaobserwowanej rabunkowej gospodarce nawet mnie nie przekonuje. Tego co zniszczył nie da się odbudować zarybieniem. Zarybienie plus z dziesięć lat a często i więcej. Osobiście nie znam nic więcej poza odebraniem dzierżawy. Tak to już jest w ułomnym prawnie państwie.
  12. Docio

    Proszę o pomoc

    A nie było. Odpowiedź jest prosta. Jeśli ma się udokumentowane działania dzierżawcy, to należy to zgłosić do Wody Polskie.
  13. Docio

    Proszę o pomoc

    Przeczytaj jeszcze raz swój post, albo nawet dwa, i odpowiedz sam sobie, czy zadałeś pytanie.
  14. Docio

    Żyłka i haczyk

    To jest skuteczne o ile zna się te pytania. Moim zdaniem o 99% takich pytań nie masz nawet pojęcia. Pytania pojawiają się po przeczytaniu literatury. Kilka już było poruszonych na tym forum jak ognisko, czy biwak, małże, owady chronione, itp. Niestety 90% nadal jest tajemnicą. Dokumenty prawne, które nas dotyczą lub naszych działań na rybach, warto znać a niektóre trzeba znać.
  15. Jak pierwszy Jaxon Genesis. Po kilku latach, w dobrym stanie, z drugiej ręki, były droższe od oryginałów. Zreszt a to nie pierwszy znany mi taki przypadek. Na początku tego wieku, stare ale w jak najlepszym stanie spinningi z pełnego szkła Germina, były niemal dwukrotnie droższe od węglówek obecnych na rynku, czyli 600-700 pln. Szok? Nie. Szukali ich pstrągarze uganiający się po krzaczorach nad wieloma rzeczkami, gdzie zahaczenie szczytówką węglówki o taki krzaczor oznaczało koniec łowienia. Jak w 2002 lub 2003 sprezentowałem taką kumplowi (swoją, bo już kręgosłup nie pozwalał spinningować), to myślałem, że mnie po rękach będzie całował a reszta tylko zazdrośnie łypała "spod oka". Aha, ja nie będę prosił, ja widziałem.
  16. Ludzie Ci piszą i chyba czytasz? Chyba, bo nie widzę rezultatów. Przy wędzisku 3,3 m daleki rzut wymaga użycia tak wielkiej siły, że o celności zapomnij. Sprawdzone przez tysiące wędkarzy, że najdalsze rzuty wykonuje się obciążeniem 60 g. Jakiś naprawdę silnoręki koksu może tego dokonać obciążeniem 90 g ale to bardzo rzadkie wyjątki. Jednak aby tak mocno pocisnąć 60 g potrzeba odpowiedniej długości wędziska o odpowiedniej wytrzymałości, na moje oko bez mała cw 200 g. Dlaczego? Ano dlatego, że fizyki się nie oszuka i przy tak silnym rzucie ciężarek dostaje przeciążenia nawet 3G, czyli teoretycznie dla wędziska waży nie 60 g ale 180 g. To wiedza powszechna, która powinna być wyniesiona ze szkoły. Dodatkowo te 60 g nie powinno przekraczać 60% cw wędziska, więc nadal wracamy do wędzisk up to 100 g i mocniejszych. W dodatku, tak na dobicie, jeszcze nic nie wspomniałeś o zanętniku. Stosując koszyczek lub raczej sprężynę na jezioro, jakieś super rzuty odpadają. Karpiarze już to przerobili, stosują przypony strzałowe i rakiety zanętowe na osobnych wędziskach, bo to waży. W dodatku zanąta też waży i w standardowym koszyczku lub sprężynie jest jej ok 20-25 g, to też waga zestawu. Podsumowując. Lecąc własną fantazją opartą chyba na urojeniach, chcesz zakupić wędzisko do 45 g, zastosować zanętnik bez obciążenia, jedynie obciążony zanętą oraz wykonywać dalekie i celne rzuty. Cóż, pora się obudzić, bo to jakiś sen. Potwierdzenie snu jest jeszcze jedno. W pierwszym poście znalazłeś bez problemu Jaxon, teraz nie do dostania, a tu niespodzianka, czeka i prosi się o klienta.
  17. Nie wiem czemu od razu miałem skojarzenie z Fiat 126p rally sport. Poszukaj Mikado Golden Lion, bodaj coś ok 90 g. Ma tu go kilka osób i bardzo sobie chwali, Wind mógłby podać konkrety, a ja widziałem tego feederka w akcji i nie miałem najmniejszych zastrzeżeń. Ja na Mikado mam alergię ale absolutnie nie odradzam. Jak szukam czegoś nowego to najpierw wertuję ofertę Konger a dopiero potem inne, nie wyłączając Jaxon. Aż googlłem sobie z ciekawości i są, np tutaj. Cena niska bo to konstrukcja sprzed dekady ale musi mieć swoją moc skoro tyle lat produkują. "Googlłem" - chyba nie ma takiego słowa bo jak wklepywałem to poczułem się jak indor.
  18. Zawsze warto próbować. Czy się sprawdzi tego nie wiadomo. Osobiście nad nową wodą zawsze zaczynam od podstawki, bez jakichkolwiek dodatków. Najczęściej się sprawdza gdyż wędkarze "obsmradzają" swoje zanęty wszelkimi atraktorami a ryby zaczynają tęsknić za zwykłym jedzonkiem. Gorzej gdy już są wytresowane pod jakiś aromat i wtedy albo się dopyta, albo trzeba podejrzeć, obwąchać lub cokolwiek innego. Często jedno piwo wystarczy.
  19. Stara i zużyta, nie widzę najmniejszego problemu. Jeśli autor taką posiada to już ma rozwiązanie. Jeśli jednak nie, to ma alternatywę i to duuuuuużo tańszą. Nici za bardzo się nie nadają. Nasiąkają i luzują sploty. Kordonek koronkowy to coś innego. A klamoty często okazują się nieocenione. Przypadkowo trafia się na coś czego bezskutecznie szukało się od kilku tygodni.
  20. I tu jest mój błąd. Oczywiście, że nie suchy, bo wyszłoby go ze 4 kg. Do termosu 1 l (stąd ten kilogram), wsypuję ok 150 g suchego pęczaku, zalewam wrzątkiem i po półtorej godzinie jest gotowy. Tu ważne dwie rzeczy. Pęczaku wcześniej nie płuczę aby nie pozbawić go naturalnego kleju. Termosy ze szklanymi wkładami trwale zachodzą taką mleczną powłoką, niestety nie do doszorowania. W metalowych (nierdzewka), tego nie zaobserwowałem.
  21. Od bez mała 20-tu lat używam wyłącznie trójkątnych. Wisła, Narew, Bug, pozwoliło mi to zejść o 1/3 wagi koszyczków okrągłych. Nie używam zamkniętych koszyczków, nie widzę takiej potrzeby. Kwestia odpowiedniej zanęty i odpowiedniego ubicia spokojnie do 20 min wytrzymuje. A jeśli rękodzieło to plecionka wydaje się drogim rozwiązaniem. O wiele tańszym byłoby zastosowanie czegoś takiego, a czego używam do podwiązek, stoperów, itp. Zrobienie denka to 5 min roboty na zaplecenie "pajęczynki".
  22. Moje kule wygladają tak: pęczak 1 kg otręby pszenne 150 g płatki owsiane 500 g Połowę płatków mielę w młynku, takim zwykłym udarowym jak do kawy za 20,- Wsypuję do miski/wiadra, co kto ma. Dodaję otręby, płatki całe i mieszam. Pęczak, jak jest już gotowy po parzeniu, dodaję gorący do tej mieszanki aby płatki zadziałały. Po chwili mieszania jakąś łychą lub nawet kijem, aby się nie poparzyć, zaczynam formować kule wielkości grapefruita i lekko je spłaszczam. Czekam aż wystygną i zrobią się naprawdę twarde. Odradzam rzucanie w kogokolwiek, bo można krzywdę zrobić. Spłaszczenie pomaga utrzymać się w miejscu, w nurcie, twardość nie pozwala na szybkie rozmycie, otręby nie nasiąkają, więc służą typowo jako rozpraszacz, gdyż robaki po zalaniu gorącym pęczakiem od razu by wykorkowały. Nic więcej nie dodaję, wszystko jest bardzo ciężkie i świetnie aromatyczne. Oczywiście nie ma problemu jeśli ktoś chce dodać do michy jakiś aromat. Ostrożnie z dodatkowymi składnikami. Proporcje mam opanowane na ten konkretny skład. Dodanie jakichś ziaren może spowodować, że mielone płatki będą zdecydowanie słabiej trzymać. Z kolei dodanie większej ilości mielonych płatków może kule całkowicie "zabetonować".
  23. Docio

    Klen na feeder

    Uwierzyłem, od razu. Na Podlasiu nie ma bagienek, podmokłych polderów, wypasu bydła ani innych elementów, z którymi można się zapoznać choćby w wiki. Albo to Podlasie to ściema jak miejscowość i mieszka na pustyni Błędowskiej. No najzwyczajniej u niego nie ma. W całej Europie są, częściowo w Azji i nawet Afryce a u niego nie. Ktoś to może przeczytać i uwierzyć, więc podaję dostęp do najogólniejszych informacji klik.
  24. Kolejny przykład, że chińska rozmiarówka jest typowa wyłącznie dla Chińczyków.
  25. 1. Konger Aviator cw up 150 g, widziałem i zacinałem płoteczki 15 cm, bez problemu, jednak na stojącej wodzie lub z bardzo małym uciągiem. 2. Małych ryb w nurcie Wisły nie ma, i to niekoniecznie w głównej rynnie lecz całym korycie. 15 - 20 cm pstynki krążą na pograniczu nurtu i spokojnej wody. 3. Ciężarek z kolcami to pomyłka. Jak weźmie coś większego i będzie cisnąć przy dnie, to stracisz to. Kolce będą haczyć o wszystko. Większy ciężarek z kolcami w Wiśle to 90% zaczep. Jak chcesz zmienić proporcję masy do oporu wody to zmień koszyk na trójkątny. Spokojnie możesz zejść ze 100 g na 75 g i nie odczujesz różnicy w trzymaniu zestawu. 4. Jak miałem coś koło 15 lat nauczono mnie zakładać robale wbrew wszelkim książkowym kanonom o prezentacji przynęty. Od tamtej pory "nie znikają" mi one w toni. 5. Zestaw samozacinający to błąd. Dodatkowe obciążenie dla przyponu gdy ryba wlecze zestaw, a jak wiadomo przypon jest cieńszy. Niech sobie rybka wyciąga żyłkę, nawet jak jest zaczep to ryba "chodząc" w lewo i prawo w końcu sama go wyczepi i można spokojnie holować.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...