Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 484
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Czemu nie zrobiłem tego wcześniej? Nie mam pojęcia. Napisąłem wczoraj do Jaxon a dziś rano...proszę, może się komuś przyda. ELEMENT nowy diagram.pdf
  2. A mnie się udało. Nad wodą również widziałem to wielokrotnie. Co ciekawsze w ogóle Wam nie zaprzeczę lecz całkowicie się zgodzę. O czym wspomniałem, a nie rozwinąłem tematu, spinningi posiadają zupełnie inną konstrukcję od innych wędzisk. Ocena z czego są wykonane na podstawie wagi też się nie sprawdzi. O muchówkach też nie piszemy a im w konstrukcji bliżej do spinningów niż innych wędzisk, bo nie o takie wędzisko nam chodzi. Trudno porównać Wasze umiejętności z umiejętnościami wędkarzy, którzy pierwszy raz będą posiadali takie wędzisko, lata praktyki spowodowały, że poszczególne czynności wykonujecie odruchowo, bez zastanowienia, lecz nie są to standardowe działania. Przykładem niech będzie jakaś osoba, która do tej pory łowiła kijkiem 3,6 m z cw 10-30 g i po poradach przesiada się na wędzisko 5 m z cw 5-20 g. Jak dla mnie, jeśli do tej osoby nie dotrze, że od początku musi być bardzo ostrożna podczas rzutów i zacinania, to szczytówka jest bardzo zagrożona. Rzuty będą silne tak jak i zacinanie. Kto pomyślał, że zacięcie które powoduje przemieszczenie się szczytówki o metr dla krótszego wędziska dla tego dłuższego to już będzie dwa metry? Fizyki się nie pokona, przy takim samym zestawie prawdopodobieństwo, że szczytówka się złamie jest wielokrotnie większe, wszak każdy chyba wie jak duże są opory wody. Trzeba zmienić zestawy na inne, na takie, które nie będą w wodzie przy zacięciu stawały sztorcem w wodzie i powodowały opór. Ale to wynika z praktyki, często bolesnej. @wędkarstwo z pasją na mnie te blanki nie zrobiły jakiegoś wyjątkowego wrażenia. O wiele większe wrażenie zrobił na mnie włoski bat wyczynowy 5 m, na który producent dawał gwarancję holu 2 kg karpików bez amortyzatora. Co ciekawsze jego waga to było coś ok 120 g a w redakcji unosiliśmy na nim zwykłe krzesło. Unosiliśmy, nie podnieśliśmy, bat się wyginał pod kątem 180° i było nieco strasznie aby go nie złamać.To również było jakąś dekadę temu tak jak i smutek kumpla, który na spotkaniu przyznał się, że będąc na pstrągach złamał St.Croix. To, że blanki są robione ręcznie, to żadna nowość. Zasadniczo robione są ręcznie i nie tylko te najlepsze i najdroższe ale nawet te średnie i całkiem tanie. Jeden pracownik w EU lub USA to co najmniej dziesięciu w Azji. Stanowisko pracy nie jest skomplikowane, wymaga jedynie miejsca. Sztyce są gotowe, maty węglowe już nasączone żywicą, więc jedyna czynność to rolowanie warstw i pilnowanie poprawnego ułożenia (kąta) kolejnych warstw. Zbrojenie też jest ręczne, jaka jest czasem jakość takiego zbrojenia to niedawno, tu na forum, były prezentowane zdjęcia takiego wędziska. Jedyne w miarę zautomatyzowane czynności to lakierowanie i suszenie/utwardzanie blanków. Zresztą nie ma sensu się spinać, ręczne robienie blanków to jak gotowanie obiadu z konserwy, wystarczy wykończyć, czyli doprawić. wędzisko.avi
  3. Rozmawiałem, swojego czasu, z człowiekiem, który startował w przetargu na dzierżawę. Miał plan na wędkarski ośrodek oraz symulację rozwoju okolicy pod względem turystyczno-ekonomicznym. Niestety przegrał, gdyż w operacie, w sugerowanych odłowach sieciowych, wpisał 0. Tak. RZGW wręcz narzucało odłowy sieciowe w operatach. Zapewne dlatego, że wędkarstwo ich nie interesuje a wędkarze to ewentualnie źródło dodatkowego dochodu. Kto skojarzył pismo dyrektora KZGW znoszące opłaty za połów w wodach będących w dyspozycji RZGW (coś 4 lata temu), z wcześniej pobieranymi opłatami licencyjnymi? Chyba nikt z wędkarzy lub bardzo niewielu. Taki właśnie absurd. Ustawa mówi iż posiadacz Karty Wędkarskiej ma prawo połowu w wodach państwowych a RZGW jako ich dysponent pobierał opłaty za ten połów choć w żaden sposób nie był gospodarującym. No chyba, że przewrotnie, wytłumaczy się taką opłatę za połów w wodach przeznaczonych do przetargu.
  4. Też może się sprawdzić, jak najbardziej, choć zalinkowany tutaj, a tutaj jest jego więcej parametrów, jest o klasę lepszy od upatrzonego przez Ciebie. Dragon zawsze był drogi, niewspółmiernie drogi do jakości sprzętu. Ostatnio zauważyłem, że nieco spuścił z tonu za to Konger zaczął podbijać ceny. Ręce opadają. Uważasz, że np taki St. Croix to ma jakieś tajne laboratoria i przodują na rynku światowym bo się nierealnie cenią? W dodatku cenią tylko w europie bo dochodzą cła i transport. Otóż nie. Ceny tych niby magicznych blanków wcale nie odstają od naszych. Są lepsze i gorsze ale cenowo dopasowane do tamtego rynku i średnich zarobków. Z drugiej strony wątpię aby ktokolwiek u nich pracował za stawkę niższą niż ok 20$/h a w Chinach to tylko 1$ albo i mniej. Przy okazji. Wykwalifikowany operator maszyn w Daiwa Japonia zarabia 100$/h, a raczej zarabiał kilka lat temu, jak jest teraz nie wiem. Jak myślisz, po co największe firmy światowe robiły gigantyczne inwestycje w Azji? Na pewno nie po to aby klient płacił mniej lecz aby nie podnosić aktualnych cen i więcej zarobić. Materiały opracowywane są w laboratoriach nie firm wędkarskich lecz zakładów chemicznych. Największe, o dziwo, też się przeniosły do Chin, bo tam wolno robić to, co w Europie, USA, Kanadzie od dawna nawet nie można pomyśleć, bo stada ekologów zaczynają szczekać. Postęp wymaga "pewnych niedogodności" a ekonomia nakazuje aby taka Daiwa lub Shimano wykupywały z góry licencje na 2-3 lata dla nowych żywic, aby nie pojawiły się one na wolnym rynku. ten okres jest wystarczający aby nie dość że zarobić na nowych wyrobach (nie tylko wędki, bo to wręcz margines produkcji), ale co ważniejsze podtrzymać nieskazitelną renomę jakości na rynku. Owszem, w USA są dobre zakłady i laboratoria, jednak oficjalnie wiadomo, że tam wolny rynek otrzymuje technologię co najmniej po 10 latach, bo ten okres zarezerwowany jest wyłącznie dla wojska i NASA. Wracając do wędkarstwa i rodbuilderów to również powszechnie wiadomo, że wędziska jednoskładowe są wytrzymalsze od wieloskładowych, niezależnie czy to wędzisko składane, czy teleskopowe. Tak się składa, że miałem w rękach popularne wędziska USA, spinning, składane i teleskop. To sprzęt tak toporny, że wolałem swojego Jaxona. A same różnice w wytrzymałości (skąd ta moc, to nie elektrownia), przy tym samym cw, wynikają z zastosowanych materiałów i właściwego wykorzystania tych, które można oficjalnie zakupić. Smaczkiem w tym wszystkim może być dyskusja o żyłkach sprzed kilku lat na pewnym forum. Kilku gości zapierało się, że żyłki u nas i w ogóle europie to reklamowy szajs i takie wytrzymałości są nierealne. Prawdziwe wytrzymałości podaje tylko jedna firma amerykańska, której nazwy nie wymienię. Jak się porównało to faktyczna różnica wytrzymałości do średnicy wynosiła w okolicach 50%, a to już prawdziwy kosmos. Niestety wiara w coś to nie wszystko i trochę mi szkoda, że musiałem im tą wiarę zachwiać. Otóż różnica w wytrzymałości wynikała w prostej linii z użytego materiału. Wszystkie żyłki były mono tylko te mocniejsze z poliamidu a te "jedynie prawdziwe" z taniego poliestru, o którym producent nie raczył wspomnieć bo łatwiej się reklamować, że jedynie on podaje prawdziwe wytrzymałości. Podawał, owszem, dla poliestru. Wędziska węglowe robione są z mat. To jaka mata jest użyta oraz ich ilość, oraz użyta żywica to główny czynnik charakteryzujący blank. Modułowość to drugorzędny czynnik. Najważniejsza jest mata, czyli w jaki sposób została utkana, gdyż każda tkanina ma swoją określoną rozciągliwość wzdłuż osnowy i wzdłuż wątku. Układanie kątowe pozwala uzyskać optymalne rozwiązania dla blanków tak jak zastosowanie mat o różnych splotach dlatego spinningiem można rzucać tak, że inne wędzisko od razu by się połamało przy rzucie. Dawno nie przeglądałem ofert naszych rodbuilderów, to co pamiętam to chyba tylko jeden oferował wędziska dwuskładowe i wcale w nie wygórowanej cenie. Reszta oferowała blanki wyłącznie do jednoskładów. Przy okazji ciekawostka. Jakieś 5-6 lat temu na Allegro pojawiły się zestawy wędkarskie pakowane w blister. Był tam krótki teleskop, kołowrotek spinningowy, kilka przynęt, 2-3 spławiki, jakaś żyłka, ciężarki, haczyki, ot podstawowy sprzęt do zabawy. Były dwie wersje, uboższa za 50 pln i bogatsza za 70 pln. Najważniejsze jednak, że były one sygnowane napisem made in USA i były to zestawy autentyczne. Takie zestawy można kupić i dziś, u nich w USA, w ośrodkach wędkarskich, sklepach blisko takich ośrodków lub wręcz na stacjach z gasoline jak to oni nazywają. Ciekawostka jest taka, że te zestawy u nich kosztują 5-10$. No, taniej niż Jaxon i z napisem made in USA. Sprzedawcy z Allegro sprzedali chyba wszystko, bo od dawna ich już nie ma, jednak jasno to świadczy o poziomie wiedzy klientów, czyli nas, wędkarzy. A co do podanego cw 50 g i związanych z nim rybami, ich większością, to nie mam nic do powiedzenia. To temat, który nawet nie wzbudza mojego śmiechu, bo świadczy jedynie o totalnej nieznajomości wody, metod i technik połowu. Od dłuższego czasu dyskutuję z jednym z użytkowników o wędzisku, bo znalazł fantastyczne miejsce na przystawkę wiślaną, jednak jak nie obciąży zestawu 200 g to nie połowi, bo będzie znosiło mu zestaw. Jednak są fora monotematyczne, zajmujące się jednym gatunkiem lub jedną metodą. Jestem ciekaw reakcji, gdy ogłosisz swój fanomen 50 g na forum sumowym. Albo na spinningowym przy wymaganych przynętach o ciężarze 80 g i większych.
  5. Na płocie może okazać się idealna o ile chodzi Ci o Dragon Mega Baits Tactix Float 4.2m. Poza tym waga dużo poniżej długości wędziska wskazuje na wysoką jakość użytych materiałów, tym bardziej, że to teleskop. Płoć ładnie "ciąga" na boki i zawsze mam wrażenie, że jest dwa razy większa nim ją zgarnę podbierakiem. Jednak jest to do okiełznania o ile nie poniesie człowieka adrenalina przy tym ciąganiu. Lin to inna bajka. W ruchach bliżej mu do suma i albo trzeba odczekać nim się łaskawie ruszy, albo odciągnąć siłowo od dna co dla wędziska 2-15 jest wyjątkowo ryzykowne, szczególnie przy żyłce 0,14 której wytrzymałość mocno przekracza cw wędziska a co dopiero żyłka 0,16. Odległość 20-25 m niestety wymaga co najmniej 10 g zestawu. Na wodzie nie ma odnośników do oceny odległości i "nasza optyka" przekłamuje mózg. Wielu wydaje się, że zarzucają daleko lekkimi zestawami, napiszę jeszcze raz. Jeśli ktoś chce sprawdzić ile naprawdę metrów zarzuca swój zestaw, to po drodze na ryby nich zarzuci pomiędzy latarniami ulicznymi, które zasadniczo rozstawione są co 25 m. Tak po prawdzie dotyczy to również grunciarzy, którzy bez czkawki oświadczają, że zestawy 40 g zarzucają na 100 m lub choćby 50-60 z żyłką 0,25. Setki metrów żyłki na małych kołowrotkach to też jakaś pomyłka. Jeśli nie uda się wędkarzowi zatrzymać ryby przy jej odejściu na 100 m to już jej nie zatrzyma. Jasne, że można biegać po brzegu, co niektórzy czynią, i w końcu zamęczyć rybę na śmierć. Tak na śmierć gdyż i ryby mają zakwasy i choć się ją wypuści to nie jest w stanie ani pływać, ani oddychać i sto naszywek na ubraniu "no kill" lub C&R nie ocali jej życia. To wszystko składa się na dobór sprzętu. Trzeba wiedzieć jakie ryby można w danej wodzie spotkać i jakiej wielkości. Zastosować przynęty selektywne a jeszcze lepiej łowić dość daleko od miejsc, w których mogą znajdować się te większe, których waga znacznie przekracza wytrzymałość naszego zestawu. Rozwiązanie uniwersalne jest bardzo poważnym kompromisem pomiędzy rzeczywistością a naszą wygodą, rzeczywistością aż za często bolesną. Nie posiadam wędziska match, więc nic konkretnego z "życia" o takim powiedzieć nie mogę jednak jest inna wiedza. W górnym cw postaw przecinek przed ostatnią cyfrą i masz orientacyjną wartość w kg jakie ryby bezpiecznie możesz wyholować. Np cw 5-25, to 25 - 2,5 kg. Cw 100-250, to 250-25,0 kg. Przy dynamicznym rzucie jaki stosuje się przy spinningu, gruncie, technikach bolonka i match przeciążenie dochodzi do 2G. Pomijając wzory zestaw przy rzucie pozornie podwaja swoją wagę. Pozornie bo wagi w jakiś cudowny sposób nie zmienia ale siła z jaką oddziaływuje na blank a szczególnie szczytówkę jest dwukrotnie większa. Podsumowując. Żyłka 0,16 z przyponem 0,12 i wędzisko match z cw 5-25 to dobrze spasowany zestaw dla zestawów max 12g. Do tego kołowrotek o płytkiej szpuli, wielkości 200, przełożenie 5,5:1, na który nawiniesz wspomnianą żyłkę ok 150 m i będzie dobrze. Przewidziane ryby do 2,5 kg, nieco większe to walka na hamulcu, mniejsze nie stanowią problemu i będzie radocha.
  6. Docio trzyma rękę na pulsie. Temat został dawno wyczerpany, teraz go tylko polerujecie więc się nie wtrącam. A późno go znalazłem bo wczoraj byłem na obiedzie u bratanka, "pod wpływem" lepiej nie pisać na forum a jak już byłem w gotowości, to tak jak wyżej. Teraz szykuję się jedynie do plusowania postów. No może kilka spraw nie zostało poruszonych ale... I tu autor na początku zaznaczył, iż chciałby czuć walczącą rybę na haku. Niemniej propozycja z wędziskiem 2-15 g gdy autor mimo wszystko chce zarzucać cięższym zestawem na ok 20 m była niestosowna. Szczytówka nieco grubsza od włosa zapewne złamałaby się podczas zarzucania 10 g zestawem. Wybór 5-25 g jest i moim zdaniem optymalny. Co do żyłki to Trabucco Match 0,16 powinna spełnić Twoje oczekiwania. Mam ją na młynku przy bolonce i zarówno podczas stosowania dedykowanej techniki nad rzeką jak i stosowania bolonki jak zwykłego teleskopu nad jeziorem żyłka spełniła wszelkie moje oczekiwania. Co do samego kołowrotka to na przyszły sezon na pewno zmienię swojego starego DAM przy bolonce na ten. Nie znalazłem schematu mimo, że szukałem dość długo, ale sam opis katalogowy i długość gwarancji mnie do niego przekonuje. Zamówię sobie także drugą głęboką szpulę dla zwykłego spławikowania z żyłkami 0,18-0,22, tak w sam raz na leszczyki 2 kg.
  7. Szkoda czasu. Prowadzący nie ma pojęcia o prawie dotyczącym wędkarstwa i gospodarki rybackiej, za to ma jak najbardziej słuszne wnioski idealnie trafiające w gusta wędkarzy. Ukoronowaniem ignorancji jest jego film o SSR. Osiągnąłem poziom zażenowania jakiego dawno nie czułem i nawet śmiać się nie mogłem.
  8. Nie daj się podpuszczać w jakieś teorie spiskowe. Odłowy tarlaków są wszędzie, plany masz na stronie Okręgu. Każdy ma prawo być na miejscu i kontrolować odłów włącznie z atestem dla wagi u rybaków. Notabene jakąś dekadę temu miały miejsce takie społeczne kontrole i mnóstwo brygad potraciło uprawnienia. Od tego czasu jakoś cisza.
  9. Dobre pytanie, postaram się pomóc w rozwikłaniu. Epoka zarybień scentralizowanych już dawno, bardzo dawno przeszła do historii. Tu już nie ma miejsca na decyzje w stylu "bo wydaje mi się" lub "słyszałem, że". Od dawne zarybienia oparte są na rejestrze odłowów, rejestrach wędkarskich oraz na ustawie o racjonalnym gospodarowaniu i obowiązkach ujętych w operacie rybackim. W wieli Okręgach nie ma już odłowów rybackich i podstawowa wiedza zależy od uczciwości wpisów wędkarzy oraz odłowów kontrolnych. I teraz. Skoro wędkarze wykazali iż większość zdobyczy to właśnie sandacz i szczupak, odłowy kontrolne potwierdziły ich małą ilość, to w efekcie tak zorganizowano plan zarybień, który (sprawdziłem, a jakże ), jest bardzo ambitny ale nie nierealny i obejmuje głównie te gatunki. Spinning jest od dawna chyba najpopularniejszą metodą. Jest szybki, nie wymaga przygotowań i można tak łowić wręcz "po drodze" z pracy do domu. Osobiście znam kilku spinningistów, którzy cały czas wożą w bagażniku wędzisko i kilka pudełek przynęt, po to, aby praktycznie co dzień zatrzymać się nad wodą w drodze z pracy do domu i godzinkę porzucać, praktycznie niezależnie od pogody. Jakaś pelerynka niemal nie zajmuje miejsca a i tak dość szybko wędkarz znajdzie się w domu i tam wysuszy a nieświadoma "przestępstwa" żona, wręcz zaopiekuje biedakiem, który złapał w deszczu gumę i musiał zmienić koło.
  10. Mylisz arogancję z wiedzą. Możesz wędkować dwa życia i nadal szukać u innych poparcia dla swojego bzdurnego zestawu. W dyskusji udział wzięło kilka osób, które z sposób nadzwyczaj delikatny próbowały Ci to odradzić. Tego co wpisałeś w wizytówkę. Może tak być, niewykluczone. Jednak będziesz musiał sam poszukać, gdyż chyba nikogo z tamtąd nie znam. Chyba nawet nigdy tam nie byłem, to jednak mało istotne. Trzeba było napisać, jak się prawdy nie pisze to pretensje wyłącznie do siebie.
  11. Pomysłów jest kilka, jedne do wykonania inne nierealne. Jeśli nastąpi jakakolwiek zmiana, to będzie to jedynie zmiana kosmetyczna, która już od dawna nie ma wpływu na gospodarowanie wodami. Ten sam bełkot, powtórzone bzdury w stylu, że wie o czym mówi, choć na prawdę nie ma pojęcia. I tu kłania się znajomość prawa. Nie może tego zrobić. Co najwyżej może nakazać coś wykonać dostarczając wszelkie środki włącznie z nadzorem. Nierealne, gdyż Koła nie mają mocy prawnej, czyli nie mogą podejmować w imieniu PZW jakichkolwiek zobowiązań prawnych. Nie posiadają struktury administracyjno-finansowo-prawnej do podejmowania takich działań i w końcu trzeba by było zmienić kilka ustaw całkowicie niezwiązanych z wędkarstwem aby o czymś takim w ogóle rozmawiać. Jak sobie wyobrażacie start w przetargu na jakiś obwód rybacki, gdzie potrzeba oprócz kupy kasy ludzi, którzy ogarnią temat tacy jak prawnik i ichtiolog? Koła mają ułamek kasy ze składek i licencji i choćby brali całość, nie wydawali ani grosza przez najbliższe 10 lat to i tak uzbierają, może, na 10% wód, które są w posiadaniu Okręgów. Dlaczego miałyby startować w przetargach? Dlatego, że zmieni się podmiot, który startuje w przetargu. Przejęcie wód O/Włocławskiego było szybkie, zmieniła się nazwa zarządcy przy tej samej strukturze. Jednak aż 4 lata trwała batalia sądowa o odzyskanie wód, bo państwo zakwestionowało takie działanie i skierowało wody do ponownego przetargu. W tym przypadku Okręgi zostaną rozczłonkowane podmiotowo na co najmniej kilkanaście podmiotów i na pewno umowy dzierżawne przestaną działać. Koła nie będą miały kasy i papa wodom. A wszystko dlatego, że kilku durniom zachciało się ambitnie działać nie mając pojęcia co robią. Kolejni na YT będą te bzdury powtarzać, choć również nie mają pojęcia co mówią. Zdecydowanie odpowiedzialność, bo przecież Koła nie mają najmniejszego wpływu na gospodarkę, więc jest kozioł ofiarny. Dla tych co jeszcze nie zrozumieli. W aktualnym stanie prawa polskiego jakiekolwiek własne zarybienie przez Koło jest traktowane równorzędnie jak dzikie zarybienie przez przysłowiowego Kowalskiego.
  12. Zwierzęta może i nie błyskają wysokim IQ ale instynkt mają nie zawodny. Jakby nie było ryb to wydry dawno by się wyniosły. @Michał nie wiem jak wygląda hol kaczki ale jeśli jest choćby trochę podobny do holu perkoza, to... Wziął żywczyka pod wodą. Kilkanaście sekund triumfu na twarzy a po wynurzeniu łowcy przysłowiowo opadła kopara. Widok, którego nigdy więcej nie widziałem, gość dosłownie znieruchomiał z zaskoczenia.
  13. A potem do 250, jeszcze później do 300, czyli wszystko abyś tylko nie musiał:
  14. Toż nie pisałem tego do starych repów tylko młodzieży.
  15. Hmmm, kawałek tajemnicy wędkarskiej. Zanęta bardzo lekka i jednocześnie smużąca po wrzuceniu do wody nie opada na dno lecz tworzy w wodzie zawiesinę. Ta zawiesina ściąga mnóstwo narybku, którego ogromna ilość ściąga szczupaki i to wymiarowe. Zestaw mocniejszy z ugniecionym chlebem jako przynęta. Szczupaki są ogłupiałe od ilości narybku i pływają z otwartą paszczą jak wieloryby. Brania murowane choć nietypowe bo spławik płynie po powierzchni zamiast zatonąć. Gdy nie wolno było stosować podrywki łowcy żywczyków to odkryli. Ja miałem okazję to odkryć bardzo dawno temu próbując złowić jak najmniejsze okonki (takie do 5 cm), jako przynęta na nocnego węgorza. Bardzo dawno, czyli pod koniec lat 70-tych ubiegłego stulecia.
  16. Nie uważam, że za Bugiem żyją same głąby lub ludzie robiący wyłącznie przekręty. Ostatnio dość intensywnie obserwuję firmy ukraińskie i jestem pod niekłamanym wrażeniem. W niektórych aspektach wędkarstwa jesteśmy do nich "100 lat za murzynami" i nie zmienią tego żadne patriotyczne deklaracje. To co obecnie robią to wyroby, o których nasz rynek może tylko marzyć. U nas również jest bariera materialna i choćby ambitnie jakaś firma chciała rozpocząć produkcję to wpierw trafią ją podatki, potem układy "firm wiodących" mających monopol na rynku a na koniec brak wykształconych kierunkowo pracowników i mentalność ludzi - wszystkich. Pracownicy chcą zarabiać aby godnie żyć, co nie dziwi, ale szefowie chcą zarabiać od razu miliony. Cena końcowa nie ma prawa bytu na rynku. Dekadę temu nastąpił przełom w ich przemyśle, co można zauważyć w naszym importowanym handlu. Skutecznie uzupełniają braki w naszym zniszczonym przez prywatyzację rynku. Nasi zamiast trzymać się utartych, skutecznych i chodliwych wzorców i wprowadzać nowe wzory zaczęli całkowicie naśladować zachodni chłam i mamy to co mamy. To co było dobre i schodziło na przysłowiowym "pniu" już nie istnieje za to mamy mnóstwo takiego samego badziewia pod różnymi nazwami i markami. Co do materiałów, technologii i produkcji to też nas od dawna przewyższają, jeszcze za czasów PRL. Tak jak my mają dostęp do światowego rynku, technologii i narzędzi. Jedyne co ich ogranicza to bieda ale to nie znaczy, że robią jakiś totalny chłam. Prasy, formy odlewnicze, obrabiarki wszędzie działają tak samo. Wszystko zależy od mentalności ludzi, którzy wykonują swoją pracę. Spójrz na firmę Gutkiewicza. Odpowiednio zmotywowana załoga i wręcz błyskawicznie zajęli francuski rynek. Dlaczego nie miałoby to być na Ukrainie? A Daiwa? Ich zakłady na Litwie, w Rumunii, Wietnamie, Szkocji, Chinach to produkują wyłącznie badziewie? Na pewno nie ale także na pewno dużo taniej. Ile to już było pisane o kołowrotkach Daiwa w cenie 200-300 pln - mnóstwo. Ja nadal uważam, że na pewno im dużo brakuje do tych z Malezji za 800 lub Japonii za 1200 ale decydują koszty produkcji zarówno surowców jak i wynagrodzeń pracowników. Jestem też przekonany, że projekty droższe są lepiej dopracowane i wykonane z lepszych materiałów, stąd mój sceptycyzm oraz przeświadczenie, że i tak są dwa razy droższe od produktów krajowych dystrybutorów. Przeświadczenie nie wzięło się znikąd gdyż dokładnie znam wyniki spotkania, wspólnego spotkania, z chińskim przedstawicielem producentów. Gdyby to była wiedza powszechna, to może dwóch, a na pewno jeden dystrybutor dawno by padł jako pazerna hiena. Dla odmiany ostatnio dostałem link na stronę rosyjskiej firmy robiącej wyłącznie katuszki. Najtańsza i najprostsza kosztuje w przeliczeniu 100 pln, najdroższa, niewiele ciekawiej wyglądająca od najtańczej 400 pln.
  17. To ja zgoła z drugiej strony. Przy swoim feederze z cw 150 g posiadam kołowrotek Okuma Travertine TRB 45 i uważam, że jest za duży. Porządna, mocna konstrukcja ale zbyt duży i bynajmniej nie chodzi o ciężar, w końcu feedera nie trzyma się w rękach. Hubert wybrałeś dobry kołowrotek ale ze zbyt małą szpulą. Jeśli zdecydowanie nie przewidujesz sumów to szukaj podobnego z pojemnością szpuli dla żyłki 0,35 co najmniej 150 m. Rzut na 50-60 m i reszta w zapasie w zupełności wystarczy. W końcu dla swojego wędziska przy obciążeniu od 100 g o silnych, dynamicznych rzutach można zapomnieć, pozostają silne ale płynne bo wędzisko może nie podołać. Żyłka tak gruba gdyż musi wytrzymać wpierw rzut, w którym przeciążenie może dojść do 2G, czyli pozorne obciążenie podwoi się, a potem hol ryby lub choćby samo ściąganie zestawu, na którego będzie działał nurt rzeki. Na drugą szpulę, gdy będziesz łowił na stojącej wodzie, możesz spokojnie nawinąć żyłkę 0,25 i stosować obciążenie 40-60 g. Satysfaskcja gwarantowana. Jest też drugie wyjście. Na ten wybrany kołowrotek zamiast żyłki nawiń plecionkę o odpowiedniej wytrzymałości ale nadal twierdzę, że jest zbyt duży.
  18. Większość wyklucza całość. Nie będę dopytywał się o tę mniejszość. Takiego pozwolenia dać Ci nie mogą, gdyż łamią ustawę a raczej dwie ustawy. A jeśli już to powinni założyć działalność gospodarczą w sektorze rybackim.
  19. O czym piszecie? RAPR PZW w zakresie jaki przytaczacie nie istnieje od 01.01.2020 r. Obecny RAPR PZW. Zasady połowu ustala każdy Okręg dla siebie a żadne zasady nie mogą być łagodniejsze niż ustawa i rozporządzenie dołączone do niej, a które cytowałem.
  20. To i tak wierzchołek góry. Jakbym poruszył kwestię splotów wyrażanych w tex, osnowę i wątek, to poruszyłbym same kwestie tkalnicze, które to właśnie określają wszystkie trzy cechy mat węglowych. Dobry splot z gorszego materiału będzie o wiele lepszy niż marny splot z dobrego.
  21. Obecnie blanki dostępne na rynku, najprawdopodobniej, wykonane są z mat szklanych lub węglowych i to w kilku warstwach. Kiedyś były też tekturowe i jakieś najtańsze bazarowe też takie mogą być ale na szczęście mówimy o sprzęcie markowym. Różne maty, czyli różne sploty umożliwiają lepszą pracę wzdłużnego ugięcia i jednocześnie wzmacniają blank poprzecznie. To nie jest technologia kosmiczna, to podstawy krawiectwa, dziewiarstwa, itp. Poszczególne warstwy nasączane są żywicami, które są praktycznie tajemnicą nie tyle producenta co marki, i to one odgrywają główną rolę w przełomowych technologiach i nowoczesnych wędziskach. Same maty węglowe mogą wprowadzić niezły zamęt. Jest ich tyle rodzajów, że można się pogubić i wędkarstwo, uwierz, jest marginalnym zastosowaniem. Oznaczenia stosowane w wędkarstwie też niewiele mówią. Niektórzy tłumaczą sobie, że oznaczenie C24T to wytrzymałość na obciążenie o wartości 24t na mm2 ale są w błędzie. Cały świat technologiczny oznacza wytrzymałość mat w 3 wartościach: wytrzymałość według modułu Younga w PSI, wytrzymałość wzdłużną i wytrzymałość poprzeczną. Wpisz w Google "mata węglowa", otwórz stronę dystrybutora i poczytaj. Oznaczenia mówią nam o ilości atomów węgla (miliony), na cal kwadratowy. Można też spotkać oznaczenia IM6, IM7 ale to oznaczenia marketingowe i tak IM6 mieści się w zakresie 33-40 mln PSI a IM7 38-44 mln PSI. Jak widać marketing czystej wody, czyli ściema totalna gdzie użycie mat IM6 sprzedaje się dwukrotnie drożej jako IM7 całkowicie legalnie. Co do samych wędzisk to jest wyraźnie napisane w katalogu, że Intensa to kompozyt a Genesis Pro to węgiel. Przekładając na "nasz" Intensa wykonana jest z mat szklanych z oplotem z taśmy węglowej lub kevlarovej. To nie są te same materiały. Taśma z włókien węglowych, która trafia się na naszym rynku (opisana jako kevlar), jest dość słaba. Prawdziwa taśma kevlarowa wykonana jest z włókien aramidowych i jest wspaniale mocna. Genesis Pro to warstwowa konstrukcja kilku mat węglowych, która ma zapewnić odpowiednią wytrzymałość blanku wzdłużną jak i poprzeczną. Żywice stosowane do nasączania mat szklanych i węglowych są różne. Tak różne, że koszt mat staje się drugorzędny. Należy się 150 pln za korepetycje. Spokojnie mogłeś dowiedzieć się tego z netu a lenistwo kosztuje. Za język polski powinienem policzyć podwójnie.
  22. Katalog temp przeglądarki i ustawiona opcja odczytywania elementów już raz wyświetlonych. Chyba kazdy tak ma, bo to znacząco przyśpiesza wczytywanie stron, na które często wchodzimy. Ale jest już zdjęcie i to co zobaczyłem utwierdza mnie w tym co pisałem wcześniej: "Znajomość zasad połowu przez naszych wędkarzy jest żenująco niska...". Dlaczego tak piszę? Oto odpowiedź: ROZPORZĄDZENIE MINISTRA ROLNICTWA I ROZWOJU WSI z dnia 12 listopada 2001 r. w sprawie połowu ryb oraz warunków chowu, hodowli i połowu innych organizmów żyjących w wodzie Na podstawie art. 2 ust. 2 i art. 21 ustawy z dnia 18 kwietnia 1985 r. o rybactwie śródlądowym (Dz. U. z 2018 r. poz. 1476) zarządza się, co następuje: § 2. 1. Amatorski połów ryb wędką może uprawiać osoba posiadająca kartę wędkarską, której wzór określa załącznik nr 1 do rozporządzenia. 2. Amatorski połów ryb wędką uprawia się: 1) bez stosowania sztucznego światła do lokalizacji i wabienia ryb; 2) za pomocą wędziska o długości co najmniej 30 cm, z przymocowaną do niego linką zakończoną: a) jednym haczykiem z przynętą, albo b) nie więcej niż dwoma haczykami, każdy ze sztuczną przynętą imitującą owada lub jego stadia rozwojowe, przy czym każdy haczyk może mieć nie więcej niż dwa ostrza rozstawione w taki sposób, aby nie wykraczały one poza obwód koła o średnicy 30 mm, albo c) sztuczną przynętą wyposażoną w nie więcej niż trzy haczyki; haczyk może mieć nie więcej niż cztery ostrza, rozstawione w taki sposób, aby nie wykraczały poza obwód koła o średnicy 30 mm; Nie będzie tyrady, ustawa i rozporządzenie obowiązuje na wszystkich wodach, niezależnie kto na nich gospodaruje ani jeśli są własnością prywatną. Przepisy można zaostrzyć, złagodzić nie wolno, a ponieważ wszystkiego nie wiem, to nie oceniam, ot sprawa do przemyślenia.
  23. Nie posądzam Cię o złe intencje jednak istnieje coś takiego jak netykieta. Pobierany plik powinien być podany w przyjaznej formie, format microsoft, pdf lub graficzny i też jeden z popularnych, a nie określany jako "nierozpoznany". Może popraw plik i link.
  24. No właśnie haczyk jest elementem zestawu, czyli zestaw jest... Na "podobny" zestaw łowi wielu. Ważne jest czym się różni, że jest podobny a nie tożsamy. Wybacz ale wypowiedź Twoja jest o niczym a czytający mają mnóstwo domysłów, różnych.
  25. I to jest właśnie niezgodne z naszą ustawą. Temat znany od lat. Jeden z naszych wędkarskich miesięczników opisywał różne metody, techniki i sprzęt niedozwolony u nas bez słowa wyjaśnienia. Było trochę zamieszania nad wodą, stracił mnóstwo fanów i już go nie ma. Inne wydawnictwo opisywało wiele metod i technik uznawanych gdzie indziej ale nie u nas. Wydawnictwo skoroszytowe, co tydzień coś nowego do podzielenia i wpięcia w jeden z 4 lub 5 skoroszytów. Kto nie kupił pierwszego ten nie wiedział iże opisywane rzeczy są niezgodne z naszym prawem. Też sporo się działo nad wodą. Wniosek jest prosty. Znajomość zasad połowu przez naszych wędkarzy jest żenująco niska i zdania nie zmienię jeszcze bardzo długo, obawiam się, że aż do mojej śmierci, gdyż indolencja i ignorancja oparta na arogancji to elementy wyjściowe jakie oferują obecnie szkoły.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...