-
Postów
5 484 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Napiszę krótko. Twoja wypowiedź to popis arogancji, której przyklaskują marketingowcy. O stosunku do osób, które starają Ci się pomóc nie wspominam ale podsumuję - chamstwo.
-
Nie potrzeba pomysłów, to nie jest kołowrotek gruntowy i pod obciążeniem będzie dziwnie się zachowywał, to po pierwsze. Po drugie może mieć krzywo założone łożysko OWC.
-
Nie umniejszaj, niektórzy na tym forum śnią po nocach o Wartburgu. Poza tym laski nie mają oporu przed wejściem do lśniącej Skody a do mojego "czerwonego muła", często ubłoconego, jak najbardziej. Niektóre nawet mają problem aby stanąć na progu. Za to jak już wsiądą to za nic nie chcą wyjść. Siedzą jak w domu w fotelu a przez przednią szybę widok jak w 60" tv. To oczywiście z przodu, bo nie wiem czemu z tyłu od razu przymierzają się kłaść... Jak zdarzyło się raz posadzić za mną kobitkę bratanka, to wysiadała z nietęgą miną. Nie wiedziałem o co chodzi i niby wszystko było jak najlepiej ale sama powiedziała, że czuła się jak dziecko w foteliku. A swoją drogą, to już tęsknię za takim klimatem.
-
Marzyciel. Wind ma combi, ja combi-dostawczak i nie ma szans abym na co dzień zapakował cały sprzęt. Oczywiście mogę ale zimą musiałbym mieć wszystko w domu a z tym to już na pewno bym się nie zmieścił. Z drugiej strony trochę strach wszystko zapakować do wozu. Wiadro, gary, siatka na ryby, krzesełka, ławeczka, stolik, maszynka gazowa do gotowania i kibelek może sobie jeździć, kto by to ciągle nosił. Wędek, namiotu, materacy trochę strach. No a ołów i koszyczki ze sprężynami wszelkiej maści zawsze są pod moim fotelem.
-
Według mnie bardzo dobry wybór w tej cenie. Jest on łudząco podobny do mojego. Jak się trochę ogarnę to wstawię jakieś fotki, choć to przysłowiowa "herbata po obiedzie". Ale wracając do Twojego wyboru. Materiał codura to jest to, przeżyje najgorsze trudy, Ty będziesz miał dość a on dalej będzie zachęcał do przedzierania się przez chaszcze. W środku gruby poliester separujący komory. Podwójny suwak jest bardzo wygodny, szkoda, że taki zwykły, no ale suwak kostka podwoiłby cenę. A jeśli już stukam to od razu radzę ściągnąć szelki na maksa. Trochę luzu a pokrowiec będzie Ci się obijał o łydki, on nie lewituje.
-
Przez wiele lat i ja nie używałem pokrowca. W końcu, jak podupadło zdrowie, postanowiłem spróbować. Po przemyśleniach kupiłem trzykomorowy z usztywnieniami. W jedną skrajną komorę leciał feeder, w drugą skrajną spławikówka, w środkową krzesełko, zanęta i kilka drobiazgów. Żadnych toreb do ręki, żadnych wiader, siatek itp. Wszystko dodatkowe, z wodą do picia włącznie, musiało się zmieścić w środkową komorę albo nie zabierałem. W boczne podbierak i podpórki a całość na plecki i spokojnie mogłem się wlec na łowisko. Szybko też doceniłem porządek z wędziskami i kupiłem kolejny trzykomorowy na wędziska, których ze sobą nie zabieram. Nawet jadąc samochodem o wiele wygodniej organizować miejsce gdy wędziska są w pokrowcach a nie luzem, i o wiele bezpieczniej dla nich. Pokrowiec na wędziska działa tak jak kapturek na przelotki w złożonym teleskopie - nie ma opcji złamania szczytówki. Porządny pokrowiec długo wytrzyma. Pierwszy ma coś koło 30 lat. Drugi z 15 lat, więc zakup jak najbardziej był udany choć widać na nich, że nie są już nowe. Przekonałem się też, że pokrowiec z przeznaczeniem wyłącznie na przechowywanie wędzisk nie musi być aż tak "uzbrojony", ważne, że wędziska będą proste podczas przechowywania. Nie potrzeba kieszeni a nawet uchwytów w środku. Wędziska które stoją niemal pionowo, mają tendencję do krzywienia się co widać po wszystkich tych delikatniejszych.
-
Tak czytam, czytam i choć rady jak najbardziej dobre to chyba zapomniano iż propozycje dotykają absurdu. Nic złego nie mam na myśli, ot szykuje się pokrowiec droższy od kołowrotka i wędziska razem wziętych. Oto moja propozycja do czasu aż coś naprawdę będzie do włożenia w pokrowiec.
-
Albo szersze o 15 cm w pasie ubranko i wtedy zwykła kamizelka rozwiąże problem.
-
Wybacz małą złośliwość, ale czy nie czujesz w tym zdaniu sprzeczności? No i czy nie lepiej pytać tam, gdzie już te wędziska są bardzo znane? Tu ich nie znalazłeś dlatego pytasz. Ze swojej strony mogę napisać że: nie posiadam tych wędzisk, Mikado ma parszywy serwis, Mistral ma na tym forum bardzo kiepską opinię.
-
Jest. Potrzebne szelki taktyczne i pojemnik naramienny. Ewentualnie pokrowiec od OP1. Nie wiem tylko jak chcesz wyjmować cokolwiek z takiego pojemnika nie gubiąc wszystkiego w wodzie. Z OP1 wypadnie nawet po pochyleniu się, bo to miękki materiał z dość kiepskim zamknięciem.
-
Tylko pytałem, bo nie wierzyłem, ostatnio mamy wysyp dowcipnisiów, a dlaczego pytałem - oto tłumaczenie. Deklarowana wielkość ryb to 4-10 kg. Wybrany przez Ciebie kołowrotek nie jest maszynką gruntową. W dodatku pod linkiem podane dane są żywcem przeniesione z opisu brytyjskiego: Pojemność szpuli: 4/250, 5/200, 6/170 Podane wartości należy odczytywać jako wytrzymałość linki w lb/ilość jardów. Na polski to 1 lb=0,453 kg a jard=0,914 m. Jak widać, w najmocniejszej wersji linki wybrałeś nawój żyłki o wytrzymałości ok 3 kg i długości ok 150 m. Sam chyba przyznasz, że do rybek o jakich wspomniałeś ma się to nijak. W dodatku ten klips. Zastosowanie klipsa jako stopera propagowane jest jedynie na YT, a przynajmniej ja się tylko tam z tym spotkałem. Jeśli ktoś ma chęć zniszczyć kołowrotek to jak najbardziej takie rozwiązanie polecam. Jeśli nie to polecam nauczyć się rzucać i przyjąć do wiadomości, że klips jest do zaczepienia końcówki żyłki aby sama nie odwijała się ze szpuli. Dodatkowo zastosowanie klipsa jako stopera uniemożliwi korzystanie z hamulca kołowrotka. Na szczęście marketingowcy o tak oczywistej rzeczy zapomnieli i sprzedają kit. A dlaczego zaraz zniszczyć kołowrotek. Ano dlatego, że szpula jest osadzona na osi, która w 99% kołorotków ma jedynie blokadę na łączeniu mechanizmu posuwu szpuli. Mechanizm jarzmowy wytrzyma dłużej, bo jest mocniejszy ale mniej dokładny dlatego producenci stosują o wiele dokładniejszy mechanizm hipoidalny ale łącznik to 5 mm drucik 0,3 mm. W niektórych kołowrotkach nawet lekkie uderzenie w szpulę wybija całą oś z czym miałem już do czynienia.
-
Może zamiast tradycyjnych żarówek przemyśleć zastosowanie led mocy?
-
Na początek jedno pytanie. Ty tak na poważnie, czy to jakiś żart? Jeśli to drugie to nawet udany ale nie w tym dziale.
-
Oczywiście, że można spróbować. W pierwszej kolejności przepłukać, powinno wypłynąć sporo czarnego mułu po zasiarczeniu, a potem elektrolit i na końcu formowanie aku odpowiednim napięciem i natężeniem prądu. Jednak czarno to widzę. Osobiście czuję się niedokształcony aby podjąć się formowania aku lub odsiarczania płyt w aku. Potrzeba specjalnego prostownika. Z drugiej strony nie jestem pewny, czy naprawdę warto gdy spojrzę na coś takiego.
-
Zalany wodą. No to doszedłeś do elektrolizy a nie ładowania. Napięcie jakie otrzymałeś jest z resztki związków kwasu na płytach. Gęstości to tam nie ma. Po ładowaniu jest też już zasiarczony. Według mnie złom.
-
Jaki to rodzaj aku?
-
Oj to prawda. Gdybym się rano obudził i nic by mnie nie bolało, to bym się przeraził, że nie żyję.
-
Wpisz w Google "Okuma 8K + cena" i sprawdź. Przy okazji, to nie prośba o poradę lecz wysłużenie się innymi.
-
Chińczycy nazwaliby to wiekiem Seby i Karyny, więc nie dziwi mnie to. Zresztą co się dziwić jak na Wyspach Brytyjskich oficjalnie zaistniał drogowy znak ostrzegawczy: "Warning, smartfon zombies". U nas dopiero testują przejścia ale jesteśmy na prostej drodze do zidiocenia całego młodego pokolenia. Smartfon-kretyni pod ochroną urzędową. Pora chyba umierać.
-
Jak dla mnie wszystko pasuje pod warunkiem, że uwzględni się, że jest to zawodnik, który (jak sam mówi), łowi w tym miejscu przy każdej okazji. Zna miejscówkę bardzo dobrze, wie gdzie nie ma zaczepów aby stosować spławik przelotowy i nie odbierać przytopienia jako brania a także sam spławik niweluje "balon" z żyłki. Masa spławika działa jak kotwica i zacięcie, baaaaardzo obszerne nie porusza samym spławikiem lecz przesuwa się sama żyłka. To obszerne zacięcie ma na celu zniwelować ten balon, który jest zwyczajnym luzem w zestawie. To wszystko jest do przyjęcia dla zawodnika, który zna idealnie miejscówkę i łowi w takim miejscu od lat. Nie twierdzę, że nikomu innemu się to nie uda ale osoba z mniejszą wiedzą będzie mieć poważne problemy. Problemy poczynając już od nęcenia. Jak widać nęci on na wprost. Kule duże więc nie spłyną daleko, może 20-30 cm a smużą do 3-4 m jeszcze niżej. Książkowo nęci się 2-3 m powyżej zarzucania zestawu a dodatkowo stara się aby zestaw wpływał w chmurę zanętową. Jednak tego nie robi, gdyż widocznie wyżej jest masa zaczepów, które omija. Kule rzuca na wprost tak jak i zestaw ale ryby biorą mu 2-4 m poniżej miejsca nęcenia. To właśnie jest znajomość miejscówki i wypracowana technika na takie miejsce, dopasowana do warunków i tego jak lubi łowić wędkarz. Standardowe podejście grozi porażką. Ale to tylko moje zdanie i nie trzeba się z tym zgadzać.
-
Match na spokojnej wodzie, bolonka w rzece. Technika przepływanki odległościowej wymusza stosowanie długich wędzisk (5,0 m i dłuższe), oraz trzymania lekko napiętego zestawu z żyłką jak najdalej podniesioną. Nie ma mowy o leżeniu całej lub choćby połowy żyłki na wodzie. spławiki też są rzeczne a wagglery, jako bardzo czułe, są podatne na zawirowania i nawet mini wiry. Żyłka, którą kupiłeś, a którą Ci polecałem sprawdziła się zarówno na spokojnej wodzie jak i w bolonce, choć niedawno pewien typ miał zgoła odmienne zdanie. Są jednak miejsca w rzece, gdzie nurt nie występuje. Zastoiska, porty, rejony za niektórymi główkami. Tu bolonka nie jest potrzebna bo i nie ma przepływanki. Waggler powinien się sprawdzić choć nie widziałem, raczej zwykłe, krótkie, czułe o małej wyporności spławiki mocowane dwupunktowo w dodatku na zestawach przegruntowanych.
-
Dlatego piszę niezmiennie o bombkach. Osobiście sam sobie zrobiłem takie, które można dociążyć i uzbroić w świetlik.
-
Klasyka nie jest zła. No ale skoro Aleks tęskni za powiewem świeżości, to proszę. Uprasza się jedynie starszych o odsunięcie latorośli od głośników. Nie ma tu nic strasznego ale najzwyczajniej nie zrozumieją wielu rzeczy lub wyciągną błędne wnioski. Edit. Dodatkowo coś z życia, dokłdnie sprzed 10 minut. Zamarzła mi ropa w zbiorniku samochodu. Wiolka_Walaszczyk_-_ŻYCIE_OD_KUCHNI___Stand-Up___Cały_Program___2020.mp4
-
Niestety ale sam będziesz musiał ocenić przydatność wedle potrzeb. Ja niezmiennie mogę jedynie powtarzać, że 100 g zestaw na spokojną wodę to jak polowanie armatą na komara. Ani tym wygodnie zarzucić, ani celnie, ani daleko. Ktoś może napisać, że pisałem o surfcastingach, że rzucają zestawami 90 g. To prawda lecz im jest obojętne, czy zestaw padnie idealnie w miejsce, czy 5 metrów z boku. Nie nęcą, ważne aby zestaw doleciał do rewy gdzie żerują ryby. Na śródlądziu przy nęceniu punktowym 5 m w bok to już porażka taktyczna. O czyichś odczuciach, że rzuca zestawem karpiowym lub feederem na 100 m też nie wspominam, bo to czysta fantazja. Pisałem wielokrotnie jak zweryfikować odległość rzutu - latarnie na ulicach oddalone są od siebie o ok 25 m. Można też dowiedzieć się o wymiarach jakiegoś boiska dzikiego, przyszkolnego lub wręcz trawnika w parku i potrenować. Sprężyna karpiowa dociążana 20 g plus sama zanęta da ok 50-60 g i to w zupełności wystarczy. Przy naprawdę silnym i dynamicznym rzucie bez przyponu strzałowego i tak się nie obejdzie, bo żyłka 0,30 może trzasnąć, że o stanie zanęty w sprężynie nie wspomnę, bo ją najzwyczajniej z niej wyrwie. Co do samej krzywej ugięcia to na rynku są obecne wędziska od 2 do 5 lbs, więc jest w czym wybierać. Gorzej z doborem firmy, bo z tym jest już różnie i przydałaby się porada jakiegoś praktyka-karpiarza. Może Janusz (JKarp) się odezwie i poradzi, może kto inny. Pamiętać jednak należy, że im wędzisko bardziej wytrzymałe tym sztywniejsze. Możesz też poszukać tematów karpiowych na forum.
-
Nie wywołuj wilka z lasu bo się zaraz jakiś psychiczny pojawi i będzie pisał brednie, czyli swoje głębokie przemyślenia zrodzone z IQ 30.
