-
Postów
5 479 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Przez wiele lat i ja nie używałem pokrowca. W końcu, jak podupadło zdrowie, postanowiłem spróbować. Po przemyśleniach kupiłem trzykomorowy z usztywnieniami. W jedną skrajną komorę leciał feeder, w drugą skrajną spławikówka, w środkową krzesełko, zanęta i kilka drobiazgów. Żadnych toreb do ręki, żadnych wiader, siatek itp. Wszystko dodatkowe, z wodą do picia włącznie, musiało się zmieścić w środkową komorę albo nie zabierałem. W boczne podbierak i podpórki a całość na plecki i spokojnie mogłem się wlec na łowisko. Szybko też doceniłem porządek z wędziskami i kupiłem kolejny trzykomorowy na wędziska, których ze sobą nie zabieram. Nawet jadąc samochodem o wiele wygodniej organizować miejsce gdy wędziska są w pokrowcach a nie luzem, i o wiele bezpieczniej dla nich. Pokrowiec na wędziska działa tak jak kapturek na przelotki w złożonym teleskopie - nie ma opcji złamania szczytówki. Porządny pokrowiec długo wytrzyma. Pierwszy ma coś koło 30 lat. Drugi z 15 lat, więc zakup jak najbardziej był udany choć widać na nich, że nie są już nowe. Przekonałem się też, że pokrowiec z przeznaczeniem wyłącznie na przechowywanie wędzisk nie musi być aż tak "uzbrojony", ważne, że wędziska będą proste podczas przechowywania. Nie potrzeba kieszeni a nawet uchwytów w środku. Wędziska które stoją niemal pionowo, mają tendencję do krzywienia się co widać po wszystkich tych delikatniejszych.
-
Tak czytam, czytam i choć rady jak najbardziej dobre to chyba zapomniano iż propozycje dotykają absurdu. Nic złego nie mam na myśli, ot szykuje się pokrowiec droższy od kołowrotka i wędziska razem wziętych. Oto moja propozycja do czasu aż coś naprawdę będzie do włożenia w pokrowiec.
-
Albo szersze o 15 cm w pasie ubranko i wtedy zwykła kamizelka rozwiąże problem.
-
Wybacz małą złośliwość, ale czy nie czujesz w tym zdaniu sprzeczności? No i czy nie lepiej pytać tam, gdzie już te wędziska są bardzo znane? Tu ich nie znalazłeś dlatego pytasz. Ze swojej strony mogę napisać że: nie posiadam tych wędzisk, Mikado ma parszywy serwis, Mistral ma na tym forum bardzo kiepską opinię.
-
Jest. Potrzebne szelki taktyczne i pojemnik naramienny. Ewentualnie pokrowiec od OP1. Nie wiem tylko jak chcesz wyjmować cokolwiek z takiego pojemnika nie gubiąc wszystkiego w wodzie. Z OP1 wypadnie nawet po pochyleniu się, bo to miękki materiał z dość kiepskim zamknięciem.
-
Tylko pytałem, bo nie wierzyłem, ostatnio mamy wysyp dowcipnisiów, a dlaczego pytałem - oto tłumaczenie. Deklarowana wielkość ryb to 4-10 kg. Wybrany przez Ciebie kołowrotek nie jest maszynką gruntową. W dodatku pod linkiem podane dane są żywcem przeniesione z opisu brytyjskiego: Pojemność szpuli: 4/250, 5/200, 6/170 Podane wartości należy odczytywać jako wytrzymałość linki w lb/ilość jardów. Na polski to 1 lb=0,453 kg a jard=0,914 m. Jak widać, w najmocniejszej wersji linki wybrałeś nawój żyłki o wytrzymałości ok 3 kg i długości ok 150 m. Sam chyba przyznasz, że do rybek o jakich wspomniałeś ma się to nijak. W dodatku ten klips. Zastosowanie klipsa jako stopera propagowane jest jedynie na YT, a przynajmniej ja się tylko tam z tym spotkałem. Jeśli ktoś ma chęć zniszczyć kołowrotek to jak najbardziej takie rozwiązanie polecam. Jeśli nie to polecam nauczyć się rzucać i przyjąć do wiadomości, że klips jest do zaczepienia końcówki żyłki aby sama nie odwijała się ze szpuli. Dodatkowo zastosowanie klipsa jako stopera uniemożliwi korzystanie z hamulca kołowrotka. Na szczęście marketingowcy o tak oczywistej rzeczy zapomnieli i sprzedają kit. A dlaczego zaraz zniszczyć kołowrotek. Ano dlatego, że szpula jest osadzona na osi, która w 99% kołorotków ma jedynie blokadę na łączeniu mechanizmu posuwu szpuli. Mechanizm jarzmowy wytrzyma dłużej, bo jest mocniejszy ale mniej dokładny dlatego producenci stosują o wiele dokładniejszy mechanizm hipoidalny ale łącznik to 5 mm drucik 0,3 mm. W niektórych kołowrotkach nawet lekkie uderzenie w szpulę wybija całą oś z czym miałem już do czynienia.
-
Może zamiast tradycyjnych żarówek przemyśleć zastosowanie led mocy?
-
Na początek jedno pytanie. Ty tak na poważnie, czy to jakiś żart? Jeśli to drugie to nawet udany ale nie w tym dziale.
-
Oczywiście, że można spróbować. W pierwszej kolejności przepłukać, powinno wypłynąć sporo czarnego mułu po zasiarczeniu, a potem elektrolit i na końcu formowanie aku odpowiednim napięciem i natężeniem prądu. Jednak czarno to widzę. Osobiście czuję się niedokształcony aby podjąć się formowania aku lub odsiarczania płyt w aku. Potrzeba specjalnego prostownika. Z drugiej strony nie jestem pewny, czy naprawdę warto gdy spojrzę na coś takiego.
-
Zalany wodą. No to doszedłeś do elektrolizy a nie ładowania. Napięcie jakie otrzymałeś jest z resztki związków kwasu na płytach. Gęstości to tam nie ma. Po ładowaniu jest też już zasiarczony. Według mnie złom.
-
Jaki to rodzaj aku?
-
Oj to prawda. Gdybym się rano obudził i nic by mnie nie bolało, to bym się przeraził, że nie żyję.
-
Wpisz w Google "Okuma 8K + cena" i sprawdź. Przy okazji, to nie prośba o poradę lecz wysłużenie się innymi.
-
Chińczycy nazwaliby to wiekiem Seby i Karyny, więc nie dziwi mnie to. Zresztą co się dziwić jak na Wyspach Brytyjskich oficjalnie zaistniał drogowy znak ostrzegawczy: "Warning, smartfon zombies". U nas dopiero testują przejścia ale jesteśmy na prostej drodze do zidiocenia całego młodego pokolenia. Smartfon-kretyni pod ochroną urzędową. Pora chyba umierać.
-
Jak dla mnie wszystko pasuje pod warunkiem, że uwzględni się, że jest to zawodnik, który (jak sam mówi), łowi w tym miejscu przy każdej okazji. Zna miejscówkę bardzo dobrze, wie gdzie nie ma zaczepów aby stosować spławik przelotowy i nie odbierać przytopienia jako brania a także sam spławik niweluje "balon" z żyłki. Masa spławika działa jak kotwica i zacięcie, baaaaardzo obszerne nie porusza samym spławikiem lecz przesuwa się sama żyłka. To obszerne zacięcie ma na celu zniwelować ten balon, który jest zwyczajnym luzem w zestawie. To wszystko jest do przyjęcia dla zawodnika, który zna idealnie miejscówkę i łowi w takim miejscu od lat. Nie twierdzę, że nikomu innemu się to nie uda ale osoba z mniejszą wiedzą będzie mieć poważne problemy. Problemy poczynając już od nęcenia. Jak widać nęci on na wprost. Kule duże więc nie spłyną daleko, może 20-30 cm a smużą do 3-4 m jeszcze niżej. Książkowo nęci się 2-3 m powyżej zarzucania zestawu a dodatkowo stara się aby zestaw wpływał w chmurę zanętową. Jednak tego nie robi, gdyż widocznie wyżej jest masa zaczepów, które omija. Kule rzuca na wprost tak jak i zestaw ale ryby biorą mu 2-4 m poniżej miejsca nęcenia. To właśnie jest znajomość miejscówki i wypracowana technika na takie miejsce, dopasowana do warunków i tego jak lubi łowić wędkarz. Standardowe podejście grozi porażką. Ale to tylko moje zdanie i nie trzeba się z tym zgadzać.
-
Match na spokojnej wodzie, bolonka w rzece. Technika przepływanki odległościowej wymusza stosowanie długich wędzisk (5,0 m i dłuższe), oraz trzymania lekko napiętego zestawu z żyłką jak najdalej podniesioną. Nie ma mowy o leżeniu całej lub choćby połowy żyłki na wodzie. spławiki też są rzeczne a wagglery, jako bardzo czułe, są podatne na zawirowania i nawet mini wiry. Żyłka, którą kupiłeś, a którą Ci polecałem sprawdziła się zarówno na spokojnej wodzie jak i w bolonce, choć niedawno pewien typ miał zgoła odmienne zdanie. Są jednak miejsca w rzece, gdzie nurt nie występuje. Zastoiska, porty, rejony za niektórymi główkami. Tu bolonka nie jest potrzebna bo i nie ma przepływanki. Waggler powinien się sprawdzić choć nie widziałem, raczej zwykłe, krótkie, czułe o małej wyporności spławiki mocowane dwupunktowo w dodatku na zestawach przegruntowanych.
-
Dlatego piszę niezmiennie o bombkach. Osobiście sam sobie zrobiłem takie, które można dociążyć i uzbroić w świetlik.
-
Klasyka nie jest zła. No ale skoro Aleks tęskni za powiewem świeżości, to proszę. Uprasza się jedynie starszych o odsunięcie latorośli od głośników. Nie ma tu nic strasznego ale najzwyczajniej nie zrozumieją wielu rzeczy lub wyciągną błędne wnioski. Edit. Dodatkowo coś z życia, dokłdnie sprzed 10 minut. Zamarzła mi ropa w zbiorniku samochodu. Wiolka_Walaszczyk_-_ŻYCIE_OD_KUCHNI___Stand-Up___Cały_Program___2020.mp4
-
Niestety ale sam będziesz musiał ocenić przydatność wedle potrzeb. Ja niezmiennie mogę jedynie powtarzać, że 100 g zestaw na spokojną wodę to jak polowanie armatą na komara. Ani tym wygodnie zarzucić, ani celnie, ani daleko. Ktoś może napisać, że pisałem o surfcastingach, że rzucają zestawami 90 g. To prawda lecz im jest obojętne, czy zestaw padnie idealnie w miejsce, czy 5 metrów z boku. Nie nęcą, ważne aby zestaw doleciał do rewy gdzie żerują ryby. Na śródlądziu przy nęceniu punktowym 5 m w bok to już porażka taktyczna. O czyichś odczuciach, że rzuca zestawem karpiowym lub feederem na 100 m też nie wspominam, bo to czysta fantazja. Pisałem wielokrotnie jak zweryfikować odległość rzutu - latarnie na ulicach oddalone są od siebie o ok 25 m. Można też dowiedzieć się o wymiarach jakiegoś boiska dzikiego, przyszkolnego lub wręcz trawnika w parku i potrenować. Sprężyna karpiowa dociążana 20 g plus sama zanęta da ok 50-60 g i to w zupełności wystarczy. Przy naprawdę silnym i dynamicznym rzucie bez przyponu strzałowego i tak się nie obejdzie, bo żyłka 0,30 może trzasnąć, że o stanie zanęty w sprężynie nie wspomnę, bo ją najzwyczajniej z niej wyrwie. Co do samej krzywej ugięcia to na rynku są obecne wędziska od 2 do 5 lbs, więc jest w czym wybierać. Gorzej z doborem firmy, bo z tym jest już różnie i przydałaby się porada jakiegoś praktyka-karpiarza. Może Janusz (JKarp) się odezwie i poradzi, może kto inny. Pamiętać jednak należy, że im wędzisko bardziej wytrzymałe tym sztywniejsze. Możesz też poszukać tematów karpiowych na forum.
-
Nie wywołuj wilka z lasu bo się zaraz jakiś psychiczny pojawi i będzie pisał brednie, czyli swoje głębokie przemyślenia zrodzone z IQ 30.
-
Fajny ten DAM. Co do sztywności. Feeder będzie sztywniejszy. Karpiówki z założenia pracują na wodach stojących i bardzo często są to blanki o pracy parabolic. W feederze miękkie jest ok 30 cm samej szczytówki, czyli wskaźnik brań. Reszta to najczęściej semiparabolic gdyż jakoś nie wyobrażam sobie pracy wędziska parabolic w rzece i nurcie. Ciągła praca blanku najzwyczajniej zakopuje koszyczek/ciężarek w piachu dna i oprócz tego, że nie widać brania, to jeszcze wyciągnięcie staje się wielce problematyczne. Jeszcze 10-15 lat temu udzielali się tu i ówdzie "mędrcy", którzy doradzali karpiówki na rzeki. Wszystko z braku feederów o odpowiednim cw. Mało kto spoglądał w stronę surfcastingów, wychodząc z założenia, że ciemne okulary przeciwsłoneczne używa się tylko latem jakby chroniły nie od ostrego światła ale gorąca. Oczywiście kierowcy, rowerzyści mieli głęboko w powarzaniu takie teorie i zawsze stosowali przy ostrym świetle, które najbardziej dokuczliwe jest, o ironio, na początku zimy w słoneczne dni i w takie same dni na pierwiośniu. Wędkarze przyciemniane polaroidy stosują nawet w pochmurne dni bo zawsze jest jakieś światło w ciągu dnia. Do niczego nie namawiam, a raczej namawiam ale nie do sprzętu lecz do głębszej analizy swoich potrzeb i tego czego się od wędziska oczekuje. Feeder ma firmowy wskaźnik brań ale do karpiówki nie trzeba od razu kupować centralek, w zupełności wystarczy bombka za 3,-
-
Przecież wędzisko leży na podpórkach, nie trzymasz go w ręku cały czas. Czy to znowu jakieś dziwne "przeświadczenie", którego nie sprawdziłeś? Napisz w końcu jaki masz ten feeder.
-
Pod warunkiem, że:
-
Z mojego rozeznania pokrowce albo są tanie, czyli same worki z kiepskimi suwakami, albo dobre, czyli z przegrodami, uchwytami na wędziska, wzmocnieniami ścianek, dobrymi suwakami i kieszeniami na zewnątrz.
-
Niecierpliwił się jak czekał na przesyłkę ze sprzętem. Jeszcze nie wie jak go teraz będzie nosić gdy już go ma.
