Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 479
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Docio

    O 'złej' rurce

    Sum kolego sum naszemu kustoszowi spać po nocach nie daje.
  2. Docio

    O 'złej' rurce

    Raczej realizuje strategiczny plan, plecie przypony z lin okrętowych albo co. No bo po co mu multik ze szpulą 300 m żyłki 0,60 mm? Na uklejki? Uklejka może i znajdzie się w zestawie ale na haku jako przynęta od 01.06.2021.
  3. ...z obowiązkowym przy ognisku tańcem o północy pod księżycem na pokrytej rosą łące...
  4. Docio

    O 'złej' rurce

    Same superlatywy jak dotąd. Mirro zaznacz sobie strony gdzie czytałeś, że to zło, abyś przypadkiem znów czegoś nie przeczytał, bo zasadą przypadku jest to, że skoro jest jedna bzdura, to druga na pewno będzie zaraz obok. Rurki krótkie, długie, z nakładkami na końcówkach albo zaokrąglonymi końcówkami na gorąco sprawdzały mi się od początku stosowania. Tylko jeden rodzaj okazał się "złem" a mianowicie te obcięte na końcach i niczym nie zabezpieczone. Tak, te ostre ranty potrafiły ciąć żyłkę jak nożem, no ale to było bardzo dawno temu jak rurki się pojawiły na rynku. Od lat nie widziałem tego "zła" na rynku.
  5. Ocho! Zaszczepiony. A przy okazji, biorąc pod uwagę wtyczkę mini usb, dość blisko, to średnica młynka ok 8 cm.
  6. No właśnie. Wybierać będziesz na wyborach.
  7. Docio

    Znalezione w sieci

    No to doczekaliśmy się ekranizacji, znanego chyba wszystkim, opowiadania o wędkarzu ortodoksyjnym z urojeniami. Film
  8. Samo zdjęcie niewiele tłumaczy co jest w zestawie. Równie dobrze wyglądać będzie sprężyna zamiast tego koszyczka, więc po co? Nie chce Ci się szukać, więc napiszę jeszcze raz. Method feeder to nie sprzęt lecz prezentacja przynęty. Angliicy wpadli na pomysł, że przynęta pływająca w chmurze zanętowej jest o wiele skuteczniejsza od tej leżącej na dnie. Więc wymyślili zanętnik do wyłącznie smużącej zanęty, nad którym unosi się hak z przynętą. Nęcenie idealnie punktowe, które się sprawdza. Niestety nasi "tfurcy z YT" przy poparciu marketingowców szybciutko podmienili zanętę smużącą na pellet i całość jest bez sensu, bo wystarczyłaby zwykła sprężyna za 2 pln zamiast akcesoriów za kilkanaście pln i pelletu, który zasadniczo jedynie zalegał na półkach. Tak sprzedaje się coś, co nie jest chodliwe i maszyny do granulatów mogą spokojnie pracować. Pellet ma jeszcze dodatkową zaletę, absolutnie nie widać co w nim jest. W zwykłej zanęcie po otwarciu torebki można było znaleźć różne dziwne rzeczy jak większe kawałki składników, folię z opakowań tych składników, śmieci a nawet pety. W drobno zmielonej i sprasowanej masie nie widać nic, więc to doskonały sposób na pozbycie się śmieci.
  9. Docio

    O 'złej' rurce

    Bardzo dobry wynalazek niezależnie czy prosta, czy wygięta, choć skłaniammsię ku wygiętej.
  10. Dowiedz się na czym polega poprawna i prawdziwa technika ciężkiej denki o nazwie method feeder a odpowiedź wyjdzie sama. Wędzisko nie ma tu wielkiego znaczenia, można zastosować inny wskaźnik brań niż drgająca szczytówka. Aha. Na naszym YT nie spotkałem się z poprawną prezentacją, chodzi mi o kanały o feederze. Jest trochę materiałów u karpiarzy ale niektórzy też folgują swojej fantazji. Może się okazać, że wcale nie miałeś zamiaru łowić techniką method feeder lecz chciałeś stosować jedynie zanętnik od tej techniki, co moim zdaniem jest bezsensem.
  11. Panowie, mnie to nie dziwi. Presja marketingowców i YT na nie w pełni dorosłe i rozwinięte mózgi młodych ludzi jest przeogromna. Sklep wędkarski to tylko sklep i jeśli w miesiącu przychodzi 100 młodych i pyta o koszyczki do feedera po 10 pln , to on je sprowadza choć na półce leżą takie same o nazwie zanętowe po 3 pln. Jeśli w tym samym miesiącu dwóch "dziadków" spyta o sprężyny to sobie tym głowy nie zawraca, bo towar będzie mu leżał. A jeśli jeszcze jeden z tych dziadków pyta o jakąś szczególną sprężynę, to wywołuje to w nim śmiech. Po pół roku jednak zaczyna dołączać do innych zbulwersowanych sprzedawców sprzeciwiających się pewnym prawom sklepów internetowym, które jednak mają o wiele szerszy asortyment niż pięć wędzisk i trzy kołowrotki, o które najczęściej pytają młodzi ludzie pchani świerzą wiedzą zdobytą od "tfurców" z YT. Najgorsze jednak jak właściciel takiego stacjonarnego sklepu sam zaczyna sprzedawać w internecie ale nie rozwija asortymentu lecz nadal posiada jedynie pięć wędzisk i trzy kołowrotki. Prawdziwy koszmar zaczyna się gdy zdesperowany sprzedawca zaczyna wystawiać towar, którego fizycznie nie ma, bo plotka głosi, że wszystkie sklepy internetowe tak mają i wtedy kupujący czeka dwa tygodnie i niejednokrotnie nie doczekuje się, bo tania hurtownia postępuje tak samo i zamawia towar dopiero po zleceniu od sklepu a w międzyczasie wystawiony towar nie jest już produkowany i go nie ma. Pazerność zatacza koło i cały łańcuszek "biznesmenów" traci pieniądze, czas, energię i klientów.
  12. Czym różni się zasda doboru przyponu w jakiejkolwiek technice od ustalonej zasady? Niczym, czyli przypon nie powinien być wytrzymalszy od żyłki głównej, gdyż w przypadku zerwania pęknie ona na węźle żyłki głównej i cały zestaw się traci. Jedynym odstępstwem jest fakt polowania na drapieżnika, który ten przypon może odgryźć. Nie słyszałem aby linom i karpion wyrosły w pyszczku zęby ale może coś pominąłem.
  13. Tak. I jest to w statucie.
  14. Tego też nie wiedziałem.
  15. Kulki były na włosie choć wtedy to się nazywało prosto - odcinek żyłki i to dość długim, min 10 cm. Przynęta była na haku. Nigdy w fusach nie przecierałem robaków, zawsze w płatkach owsianych. Nie wiem jakich właściwości nabierały robaki ale z rozmów wynikało, że to jedynie o zapach chodzi. Jednak nie wiem na pewno bo tego nie robiłem. Z tym przecieraniem to mnóstwo różnych eksperymentów było aby pozbyć się zapachu amoniaku i do dziś jakoś te eksperymenty funkcjonują. Osttni "dziwny" z jakim się spotkałem i to u jakiegoś zawodnika, to regularna przepierka robaków w pończoszce z dodatkiem detergentu. Autor zapewniał, że robakom to nie szkodziło i traciły swój smrodek. Ciekawe co na to ryby, może choć bańki puszczały?
  16. Coś czuję, że nie cyrk tylko wielka radość ojca. Przynajmniej mama ma trochę czasu dla siebie.
  17. Proszę nie pisz tak, bo znowu ktoś przeczyta, nie zrozumie i będzie problem. Mocno smużące zanęty były stosowane od zawsze. Kulki styropianowe unoszące przynętę również. O "pompowaniu" robaków powietrzem ze strzykawki nie wspominam, bo to okrutne. U karpiarzy kulki pływające, bałwanki, bardzo, ale to bardzo ciekawe sprężyny. Sam stosuję i uwielbiam ich sprężynę.
  18. Czyli, jak wspomniałeś wcześniej, jest członkiem honorowym Twoich wypraw. ale i tak to miłe.
  19. A jak pisałem, że klipsy nie służą do blokowania żyłki w odmierzonej odległości, to dostawałem "ciekawe" odpowiedzi. Pisz teraz do tego yuotubera niech naprawia sprzęt skoro publikował swoje chore sny i namawiał do takich rzeczy. Napiszę jeszcze raz. Nie spotkałem na YT ani jednego kanału, który by uczciwie przedstawiał feeder jako metodę ciężkiej denki, bo tym jest feeder, czyli gruntówką. Wszyscy pitolą jakieś głupoty włącznie z magicznym zastosowaniem sprzętu, pod wpływem marketingowców, którzy wmówili im, że feeder lub method feeder to zupełnie co innego niż ciężka denka. Feeder to wręcz klasyczna ciężka denka a method feeder polega wyłącznie na prezentacji przynęty, która musi się unosić nad dość mocno pracującą smużącą zanętą w otwartym koszczyczku. Jeśli warunki nie są spełnione to ktoś najzwyczajniej wciska swoje mokre sny. Klipsy się urywały, urywają się i będą się urywać jeśli będą używane jako stoper odległości. Karpiarze od lat o tym wiedzą i nie stosują tego. Zamiast tego używają markerów na żyłce. Nie mają problemu z przerzuceniem łowiska zestawem ze sprężyną i podciągnięciu go nawet o kilka metów. No właśnie, karpiarze stosują sprężyny a YT cały czas pieprzy o koszyczkach. Nie daje Wam to do myślernia? A w temacie, klipsy najczęściej są wtapiane na gorąco. Szpula jest zbyt blisko wieńca aby zmieścił się tam łeb odpowiedniej śrubki lub wkręta. Terkotkę teoretycznie można naprawić samemu ale nie wiem jakie rozwiązanie jest u Ciebie. Jeśli miałeś przykręcony pod szpulą kawałek zawiniętego drucika to zrób to sam innym, sprężystym drucikiem. Jeśli wyrwany został wkręt, to szpula terkotki mieć nie będzie ale uwierz, wcale nie jest niezbędna.
  20. Dokładnie tak.
  21. Trudno mi obecnie powiedzieć ale tak, znane mi były. Sprawa najczęściej dotyczyła sponsorów kadry lub imprez wysokich rangą. Nie jesterm też pewien, czy osoby odznaczone Odznaką Honorową nie stają się z urzedu członkami. Pozostaje sprawa nieletnich do 14-go roku życia. Mnóstwo ich, za namową i działaniem ojców, jest członkami PZW choć nie posiadają Karty Wędkarskiej. Najmłodszy, o którym słyszałem w zeszłym roku, miał 7 lat. Nie posiadają Karty Wędkarskiej, nie mają opłat licencyjnych a jedynie opłaty członkowskie.
  22. O masz. No przecież to tak oczywiste, że nawet nie brałem tego pod uwagę. Przeczytałem jeszcze raz pierwszy post autora i jest to jak najbardziej prawdopodobne. To, to już nie statut lecz ustawa o rybactwie śródlądowym ale też pisałem, że: Więc albo ktoś nie czyta, albo...nie, nie napiszę bo znów Wind będzie zły choć aż się prosi idealny epitet.
  23. Nie. I to również jest w statucie.
  24. Czemu wszyscy młodzi popełniają ten sam błąd. Ciągle się o tym pisze i ciągle to samo. Karta Wędkarska jest to dokument państwowy wydawany przez starostwo na podstawie zaświadczenia o zdanym egzaminie. Starostwo zgodne z miejscem zamieszkania, bo i tam przeważnie zdaje się egzamin, tzn w jakimś Kole. Legitymacja członkowska PZW to dokument stowarzyszenia i nie ma nic wspólnego z Kartą Wędkarską. Można być człnkiem PZW nawet nie posiadając Karty Wędkarskiej jednak o połowie ryb można zapomnieć. Członkowstwo nie daje uprawnień do połowu, dopiero posiadanie Karty Wędkarskiej oraz opłata licencyjna danego Okręgu daje takie uprawnienia. Oczywiście łowić ryby można jedynie w wodach gospodarowanych przez PZW, w wodach gospodarowanych przez innych dzierżawców trzeba wnieść do nich opłaty. Każdy członek PZW ma swobodne prawo w wyborze Koła do którego chce przynależeć i gwarantuje mu to Statut PZW. Przynalezność ta jest ściśle związana z przynależnością do Okręgu, bo taka jest struktura stowarzyszenia. Ta wiedza tajemna jest zawarta w Statucie PZW, którego nikomu nie chce się czytać, bo wygodniej po raz tysięczny pytać na forach.
  25. Każdy łowi tym na co go stać. Nie jest istotne, czy to dobry, czy marny sprzęt. Jeśli ktoś faktycznie nie ma kasy to nawet najgorszy sprzet będzie dla niego wspaniały, jesli zaś skąpi, to bardzo szybko pożałuje, bo karma jest bezlitosna i zawsze wraca. Mając 5 lat (wiem to jedynie z opowiadań), tata zrobił mi wędkę z kawałka leszczyny, szpagatu i wygiętej szpilki. Spławika nikt nie pamiętał. Mając 7 lat miałem już swojego bambusika i pudełko z aksesoriami. Pudełko takie zwykłe, metalowe po landrynach. Pamiętam, że to był mój skarb który dumnie pokazałem kolegom. I pamiętam jak wiślana 10 cm płotka mało mnie do wody nie wciągnęła na ten bambusik. Ktoś mnie złapał za "wszarz" z tyłu bo tata był o kilka kroków za daleko. Nie jest możliwe aby wirtualnie ocenić sprzęt, konkretnie jego jakość. Jednak są progi cenowe, które pozwalają na wstępną ocenę techniczną tego sprzętu. Obawiam się, ze na forum nie ma nikogo, kto kupowałby z tak niskiej półki, gdyż każdy to zapalony wędkarz i chciałby aby podczas połowu sprzęt był tym ostatnim elementem, który go zawiedzie. To nie znaczy, że każdy łowi jakimś cód sprzętem. Ot najczęściej jest to wyższa średnia półka lub niska wysoka, gdyż taki sprzęt posiada parametry pozwalające w pełni czerpać radość a nie co pół godziny gimnastykować ręce od zbyt ciężkiego wędziska. A przy okazji. Może pisz nieco dokładniej, bo na razie, bez urazy, sprzęt i wody opisujesz jakbyś nie miał Karty Wędkarskiej.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...