Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 479
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Bądź dobrej myśli. Jest szansa, że może jeszcze w tym roku powstanie definicja biwakowania. Musi się jedynie skończyć program pilotażowy lasów państwowych a to już niedługo. A z drugiej strony kierowcy TIR znaleźli sposób na obejście takiego zakazu, który jest także w EU. Wiem o Hiszpanii, Portugalii i Włoszech. Czy jest gdzieś indziej - nie wiem. Sens przeniosłem na nasz grunt i prawo, i pasuje. Namiot nad wodą to nie wypoczynek i wędkowanie lecz: schronienie przed warunkami atmosferycznymi i konieczny odpoczynek dla organizmu w trakcie połowu. Wędki muszą być zwinięte ale łowisko oznaczone do czego mamy prawo jak pies do miski. Zgodnie z prawem każdy ma prawo zająć łowisko ale nie ma najmniejszego przymusu aby zarzucić wędki. Warunki fizjologiczne wymagają regeneracji organizmu, szczególnie mózgu w czasie snu, tym bardziej gdy przyjechało się jakimkolwiek pojazdem, gdyż zmęczonym nie wolno prowadzić a to już ujmuje Kodeks Drogowy. Podsumowując rozkładając obozowisko nad wodą nie organizujemy wypoczynku rekreacyjnego z opcją wędkowania lecz organizujemy schronienie konieczne do odpoczynku organizmu w celu jego koniecznej regeneracji. Ech. W żadnym normalnym kraju nie trzeba tak kombinować.
  2. Możesz wstawić zdjęcie roweru który posiadasz? Nie musi być to zdjęcie konkretnie Twojego roweru, wystarczy jak będzie taki, jaki posiadasz. Mam przeczucie. Edit. Krzysztof też myślisz o tubie na ramę?
  3. Panowie, kształt może być identyczny jednak o pracy decyduje materiał. Tworzywo tworzywu nie równe. Wspomnijcie niezwykle łowne blachy polspingu. Idealne podróbki kształtu robione przez naszych dobrych rzemieślników okazały się bezrybne ponieważ blacha, z której były wycinane i krępowane była kilkukrotnie cieńsza. W gumie wszelakiej ważna jest jej sztywność, która decyduje o pracy w wodzie.
  4. Od góry: karaś pospolity, sazan, karp pełnołuski, nie rozpoznaję. Karpiki wyglądają jakby miały przystąpić do tarła ale są za młode, więc to niemożliwe. Prędzej są czymś obżarte do granic niemożliwości.
  5. Szybkość nie ważna, ważna treść. Jeszcze jedno. Zdecydowana większość gmin zabrania biwakowania nad wodami, czyli poza wyznaczonymi miejscami zwanymi pole kempingowe. Część gmin jednak tego nie zabrania a informacje są, albo w regulaminie porządkowym gminy, albo dokumencie o podobnym brzmieniu. Zawsze warto sprawdzić nim się wyruszy nad wodę z namiotem.
  6. Skoro Twój staw, to chyba wiesz czym zarybiałeś? A po prawdzie pierwsza ryba przeczy "Twojemu stawowi". Od lat, wielu lat nikt nie hoduje tego narybku.
  7. Zasady połowu w danym Okręgu. Potrafią być duże różnice pomiędzy Okręgami mimo porozumień w opłatach. Ustawa o ochronie przyrody, czyli pojęcie ogólne o roślinach i zwierzętach chronionych aby czegoś nie nadziać na hak co jest pod jakąkolwiek ochroną. Przykład z żabami i chruścikami. Tych drugich jest mnóstwo gatunków i sporo pod ścisłą ochroną. Jako dzieciak zbierałem je na płyciznach, wyłuskiwałem z domku i na hak. Dziś strach czy aby chronionego nie nadzieję, więc wymazałem z pamięci przynętę, ot tak dla spokojności. Ustawa o lasach. Leśnicy w zeszłym roku mocno poszli na rękę społeczeństwu ale na niektóre sprawy nadal są cięci. O ile mogą wybaczyć jakiś hardkorowy, pseudosurvivalowy biwak jedno nocny poza strefą wyznaczoną, o tyle śmieci a już na pewno ogniska nie odpuszczą. Znajomość co jest terenem leśnym, jakie odległości dla ognia od lasu itp zagadnienia. Ustawa o żegludze śródlądowej zapoznawczo. Wgłębienie się w zagadnienie grozi paranoją. Ustawa prawo wodne aby sobie uświadomić, że nie ma w naszym kraju wody niczyjej. Nawet rowy melioracyjne mają właścicieli a połów jest dozwolony jedynie za ich zgodą, czyli licencją. Nie wystawi jednak jej ten kto nie prowadzi gospodarki rybackiej, a na gębę...no wiadomo. Spójrz na ostatnią stronę RAPR PZW, tam jest większość tego co powinieneś znać lub zaliczyć.
  8. Nie twierdzę, że nie. A jeśli masz inklinacje majsterkowicza to fajne bombki wychodzą z tych plastykowych opakowań ze środka jajek z niespodzianką.
  9. Niestety Karta Wędkarska jest dokumentem obowiązkowym do prawa połowu we wszystkich publicznych wodach. Do takich wód zaliczają się też komercje, przynajmniej zdecydowana większość, a wyjątkiem są obręby hodowlane, gdzie okresy i wymiary nie są obowiązujące. Jakieś składki są zależne od stowarzyszenia do którego się należy. To są różne wielkości i trudno mi by było wszystkie tu wymienić. O niektórych nie mam nawet pojęcia, że istnieją. Natomiast samo prawo połowu na danej wodzie wykupuje się u gospodarującego na niej. W PZW wykupuje się licencje na połów w danym Okręgu na wszystkich wodach. Są przypadki, że jakaś woda w Okręgu wymaga dodatkowej opłaty ale jest to zaznaczone w licencji a i można się z tym wcześniej zapoznać w internecie. W Twoim konkretnie przypadku egzamin będziesz zdawał w którymś z ół w Łodzi. Wpisz w Google "PZW Łódź Bałuty" ale inną dzielnicę i powinien pokazać się wynik. Wystarczy się zgłosić, porozmawiać i wszystko stanie się jasne. W sklepach wędkarskich zdarza się, że są zdawane egzaminy, gdyż prowadzący sklep najczęściej jest członkiem Zarządu Koła lub komisji egzaminacyjnej. Egzamin to wszystko co możesz zdać. Po otrzymaniu zaświadczenia czeka Cię wycieczka do starostwa w Łodzi, gdyż Karta Wędkarska to dokument urzędowy ogólnokrajowy. Koszt wyrobienia Karty Wędkarskiej, za egzamin w PZW 10-30 pln, opłata w starostwie podobna plus aktualne zdjęcie. A potem już tylko licencje połowowe, Karta Wędkarska opłacana jest raz przy wyrobieniu i ważna jest do końca życia lub odebrania jej przez kontrolujących przy poważnym naruszeniu zasad połowu. Właśnie pojawił się post Liotas i coś mnie "uderzyło". Pisałeś, że nie znasz wymiarów ani okresów ochronnych. Szczerze mówiąc to pikuś w porównaniu z resztą obowiązującej wiedzy. Kilka ustaw będziesz miał do zaliczenia, kilka do nauczenia i zawsze zasady połowu obowiązujące na danej wodzie a one potrafią być znacznie ostrzejsze niż zapisy ustawowe. Dla własnego dobra musisz wiedzieć co ci wolno a czego nie, inaczej kontrola może być bardzo niemiła, której decyzja w najlepszym wypadku może skończyć się pouczeniem, standardowo mandatem a w wypadku skrajnym sprawą sądową. Jeśli często bywasz nad wodą to nawet nie zauważysz jak łatwo i szybko wiedza wchodzi w głowę, gdyż masz rzeczywiste odniesienie do wiedzy, którą posiadłes.
  10. Może i wskaźnik. Dla mnie wygląda jak spławik żywcowy przez którego korpus przewleka się żyłkę i blokuje tym wyjmowanym plastykowym kołkiem, który jest zarazem antenką i kilem.
  11. Nie mam pojęcia czyje jest tak naprawdę ale pamiętam łudząco podobne dwa. Pierwsze było firmy Relax i było dość sztywne, drugiej firmy nie pamiętam ale było zdecydowanie elastyczniejsze. Gdyby nie ta różnica w elastyczności można by było się pomylić, oba identyczne i nawet taki sam kolor, ni to zielony, ni to oliwkowy.
  12. Te ciężarki to świetna wskazówka w jakich rejonach wody powinieneś łowić. To jak podpowiedź na klasówce. Ciężarki "trumienki" jak najbardziej właściwe. Mogą być przewlekane a możesz je doczepiać, wedle woli. Z zestawami kombinują ludziska na wszelkie możliwe sposoby. Jak nie wiedzą kiedy zaciąć, nie poświęcają całej uwagi połowowi lub wręcz wypad na ryby to wymówka, to właśnie montują takie dziwne ustrojstwa samozacinające a sami zajmują się zupełnie czymś innym, np czymś "rozrywkowym". Wędzisko dopasowuje się do ryb, techniki, metody i warunków na łowisku. Jeśli zamierzasz łowić leszcze w wodzie gdzie wymagane jest obciążenie 120 g a w dodatku dno jest pełne zaczepów, to nie bierzesz feederka tylko długi surfcast z cw do 200g. Przy zmianie przynęty lub po prostu wyciąganiu zestawu mocno go podrywasz z dna i ściągasz biegusiem do brzegu aby o nic na dnie nie zahaczył. Feederkiem może się to nie udać gdyż od razu tracisz 30 cm z długości wędziska, czyli wskaźnika, który udaje szczytówkę i wygina się niemal o 90°. Z drugiej strony surfcast choć toporny, poradzi sobie również na wodzie stojącej z obciążeniem 50 g ale będzie działał selektywnie, tzn bardzo ciężko będzie dostrzec branie jakiejś 10-15 cm pstynki z czym nie będzie miał najmniejszego problemu feeder. Surfcast to taki bardzo wyrośnięty i napakowany na siłowni starszy brat feedera, łowi się tak samo. W moim przypadku surfcast z cw 250 g nie miał problemu wskazywać brań leszczyków 20 cm ale czegokolwiek poniżej nie złowiłem, świadomie. Jak ściągałem zestaw to dopiero widziałem, że się coś uczepiło i to blisko brzegu bo na wędzisku nie było tego czuć. Osobiście posiadam dwa feedery i surfcast, dla wygody i przyjemności łowienia. Czasem jest tak, szczególnie na stojącej wodzie, że większe ryby biorą niezmiernie delikatnie. Wymienne szczytówki feedera stają się wtedy nieocenione i nawet taki z cw 150 g z zamontowaną najdelikatniejszą szczytówką pokazuje każde podejście rybki. Surfcast w takim łowieniu polegnie.
  13. Survival w naszym kraju jak i większości Europy, to pojęcie czysto abstrakcyjne. Zaludnienie i urbanizacja jest tak wielka, że raczej można się zgubić niż przepaść. Służby ratunkowe działają bardzo szybko, więc rozbitkowie nie muszą walczyć o przetrwanie. Nie znam kraju, który nie uznałby wyższości potrzeby przetrwania nad obowiązującym prawem i nie słyszałem ani nie czytałem aby taka osoba została pociągnięta do odpowiedzialności za kłusownictwo, czy palenie ognia w lesie. To co jest aktualnie dość modne to zwykła fanaberia turystów, którzy się nudzą, a po prawdzie jedynie niewielki procent jest do takich eskapad przygotowana i w ogóle ma o nich pojęcie. Zwykłe wycieczki górskie to pokaz ignorancji i indolencji uczestników. Na Kasprowy w szpilkach a na Śnieżkę w maju w klapkach podczas zamieci śnieżnej, bo nie mają pojęcia o terenie, w który się wybierają. Przy stacjach wyciągowych jest tablica z ostrzeżeniami i pogodą panującą na drugim końcu wyciągu ale debile nie czytają a jeśli już to ignorują ten fakt. Potem lament, hipotermia i służby ratunkowe muszą reagować, bo jeden z drugim to zwyczajny debil. Kanada jest jedynym znanym mi krajem, gdzie wszystkie prywatne latające pojazdy mają obowiązkowe wyposażenie survivalowe. W wielu krajach orientalnych piloci sami dbają o takie wyposażenie, bo maszyny mają nieprzyjemny zwyczaj psuć się a i pogoda może zaskoczyć. Nie dotyczy to jedynie maszyn latających ale także pływających. Służby ratownicze reagują ale obszar do przeszukania to nie kilkanaście lub kilkadziesiąt hektarów jak u nas a system śledzenia dotyczy wyłącznie dużych rejsowych jednostek. Osobiście nie widzę problemu aby ktoś sobie zrobił taką hardcorową wycieczkę ale nie może skorzystać z prawa do przeżycia. To nie los lecz on sam sobie coś takiego wymyślił i z każdej strony obowiązuje go prawo poczynając od uprawnień do połowu i licencji połowowej, uprawnień do łowiectwa, zakaz biwakowania w lesie poza wyznaczonymi miejscami, zakaz biwakowania na terenie zdecydowanej większości gmin oraz wszelkie przepisy o ochronie roślin i zwierząt, więc o jakim survivalu tu mowa? A przy okazji. Pakiet survivalowy w Kanadzie musi zawierać trzydniowy zapas jedzenia i wody oraz podstawową apteczkę, gdyż warunki oderwane od cywilizacji bardzo łatwo mogą zamienić małą rankę w amputację kończyny. O ile przeżyje.
  14. Może to i lin choć jak dla mnie to coś on za bardzo ma płetwę grzbietową przesuniętą do ogona, zupełnie jak szczupak.
  15. Rurka ma specjalne nakładki na końcach albo gołe ostre krawędzie, które tną wszystko. Jeśli masz ją bez nakładek to zapalniczką je zaokrąglisz, tylko z wyczuciem, inaczej będą cięły ten gumowy koralik. Większe obciążenia potrafią przepchnąć koralik przez krętlik i zaczyna się zabawa. Można zastosować dodatkowe duże kółko łącznikowe ale obciążenie wtedy powoli go rozcina. Plastykowe koraliki dość szybko pękają na dwoje. Koralików kamiennych szukaj w sklepach dla dziewczyn albo pasmanteryjnych. Jeden sznurek wystarczy do emerytury. Może w Twoim łowisku nie będzie konieczności stosowania obciążenia większego niż 75 lub 100 g a to zawsze ułatwia. Kształt też ma znaczenie i wszystko co okrągłe zdecydowanie łatwiej toczy się pod naporem nurtu. Zastosowanie płaskiego obciążenia może miło zaskoczyć, gdyż może się okazać, że aby utrzymać zestaw w miejscu wystarczy tylko połowa tego okrągłego.
  16. Rzeczony spinning to całkowicie włókno szklane, które zniesie wszystko, dosłownie. Niemniej aby choć wykazywało odrobinę chęci współpracy przynęty powinny być cięższe. Absolutne minimum to wszelkie precjoza od nr 2. Przelotki to zabytek chromowany ale widać jakby były w idealnym stanie. Absolutnie nie nadają się do plecionki jednak żyłka ich nie zajedzie. Okoniami się nie przejmuj. Pod koniec lat 80-tych moja zielona Germina, 210 cm albo 240 cm już nie pamiętam, z żyłką 0,25 i wirówką nr 3 trzebiła stada okoni w jeziorze Dejnowa. Nie były to okazy ale 15 cm moktusy nie miały absolutnie problemu ani dyskomfortu rzucać się na tak dużą wirówkę. Za to na Aglię, Morsa, itp nr 3 i 4 rzucały się niedomiarki szczupaka, a wtedy wymiar ochronny był niższy niż dziś. Najważniejsze aby czerpać przyjemność z okoliczności przyrodu w całkowitym spokoju. Wtedy to łowienie jest pełnym relaksem, bo jak człowiek się ogląda, czy przypadkiem nie widać jakiejś kontroli, to nic z tego nie wyjdzie. Znaczy to, że Andrzej słusznie zauważył aby wszystko zacząć od Karty Wędkarskiej.
  17. Temat jest taki, że zarekomendowano wędzisko "profesjonalne", które de facto jest wybrakowane, dlatego mieści się w założonym budżecie. Kompletne kosztuje ponad 200 pln. Samo wędzisko też nie ma idealnej opinii, a tu cytat z forum wyczynowego: Witam. Sam nie wiem jak dałem się wkręcić w tego bata. Chyba cena zrobiła swoje. Kij ogólnie fajny ale leci do dołu. Słabo wyważony. Dolnik dosyć cienki. Po paru wypadach na karasie trzaska szczytówka.Dokupiłem drugą i macha dalej. Typowy bat na leśne bagna. Kij bez szybkości. Tak mogę ci to kolego opisać prostymi słowami. Jeśli masz trochę na dokładkę to zainwestować radzę w inny bacik.Ale takie jest moje zdanie i możesz się ze mną nie zgodzić. Gdybym miał możliwość pomachać tym batem przed zakupem to decyzja byłaby na NIE. Pozdrawiam
  18. Spławik o wyporności 18 g (14 + 4), w tym 14 g zamontowane na kilu na stałe lub najczęściej w formie talerzyków mosiężnych przykręcanych śrubką (samym kilem), oraz 4 g do zamontowania na żyłce.
  19. I znów błędne wnioski. Znów wszystko na opak i do góry nogami. Sprzęt pomaga łowić wędkarzowi, który nie musi się martwić, czy wytrzyma, czy nie, i to kosztuje. Co do bata za 4000 pln to taniocha. Bodaj w 2010 na targach Gutkiewicz wystawił tyczki po 40 000 pln i to nie była górna półka. Oczywiście znalazł się jeden ambitny i tak zbadał sztywność blanku, że musiał za niego zapłacić, bo go złamał w powietrzu. To znaczy, że samo posiadanie jeszcze niczego nie przesądza. Trzeba się jeszcze umieć tym sprzętem posługiwać. To tak jak przysłowiowy Kowalski jeżdżący na co dzień jakimś Daewoo wsiada do bolidu formuły1 i udaje, że umie się ścigać a inny Nowak zaczyna wysnuwać teorie, że samochód sam jeździ. W tym momencie do tego Daewoo wsiada rajdowiec i ze spokojem wygrywa. Co do bolenia i uklei to nawet ichtiologowie twierdzą, że odróżnienie wymaga wiedzy ponad przeciętnej a karpiowate do 5 cm długości, o ile nie mają cech charakterystycznych, są nierozróżnialne. Pewnie im się nie chce rozwodzić nad każdą pstynką albo mają pogląd, że tak małe ryby powinny być bezwzględnie wypuszczane do wody tak jak i te, których wędkarz nie potrafi poprawnie rozpoznać.
  20. Docio

    Spławikowe 2020

    No ładne cacko proszę siostry.
  21. Może tak być, choć...pozwól, że będę miał wątpliwości. Czerwony w niebieski tak łatwo nie przechodzi. Zmiana ubarwienia jest mi znana gdy rybka wysycha ale obie są mokre i ociekające jak...no nieważne co. Już prędzej jakiś filtr albo błona fotograficzna. Znanym faktem jest, że Kodak bardziej uwypuklał czerwony a Fuji niebieski i zielony, ale tutaj raczej zdecydowanie fotki cyfrowe.
  22. Echhh, zabiorę głos ale delikatnie aby mnie po sądach nie ciągano. Taka bajka. W kraju zwanym Lecholandią było sobie trzech biznesmenów, którzy postanowili sobie nie wchodzić w drogę ale jednocześnie współpracować. W związku z tym, aby zaoszczędzić na kosztach, umawiali się jednocześnie we trzech z producentem Yellow Smallhands w tylko sobie znanym miejscu i czasie. Producent pokazywał czym dysponuje a jego pomocnik skrzętnie notował wszystko, czyli jaki kolor lakieru, jakie uchwyty, rękojeści i rozstaw przelotek ma być na takim samym blanku dla każdego z nich. Po jakimś czasie znów odbyło się spotkanie i producent przedstawił modele gotowych wyrobów. Wszyscy byli zachwyceni, bo wędziska wyglądały naprawdę porządnie a co więcej nie były do siebie podobne, choć wykonane z tych samych elementów. Biznesmeni zastanawiali się ile na tym zarobią, co nie powinno dziwić, a każdy miał inny pogląd na cenę, gdyż miał inną wizję potrzeb wędkarskiej braci. Pierwszy powiedział - będę najtańszy. Drugi - będę najdroższy. Trzeci chciał się odezwać ale kluczowe miejsca były już wyznaczone, więc jedynie stwierdził, że będzie pomiędzy nimi. I tak sklepy wędkarskie zapełniły się mnóstwem wędzisk wykonanych z tych samych materiałów i akcesoriów, czyli o tej samej jakości ale o różnych kolorach i długościach oraz oznaczeniach na tyle charakterystycznych, że inni nie mogli ich użyć. Ceny, zgodnie z umową, też były różne i ten, który deklarował, że będzie najtańszy wycenił wędzisko na 100 cash, drugi jako najdroższy od razu powiedział, że wędkarze spokojnie za naklejki zapłacą 400 cash a trzeci jedynie stwierdził, że jego będzie kosztować 250 cash. Producent trochę dziwił się i zastanawiał nad takim planem a głośno zapytał - jest pan pewien, że wędkarze za naklejki na wędzisku o koszcie produkcji 50 cash zapłacą aż 400? Drugi odpowiedział - oczywiście, naklejki będą w obcym języku i będą oznaczały cokolwiek sobie wymyślimy a umieścimy to w naszym katalogu. Nie będą wiedzieć co, jak i dlaczego, gdyż zamiast uczyć się w szkole siedzą ciągle na rybach, więc zapłacą myśląc, że to sprzęt profesjonalny. Bajka ma ciąg dalszy ale można sobie go darować. Dobranoc.
  23. Wydumanej ceny dystrybutora?
  24. O, a te kolorki już mi odpowiadają dla czebaczka.
  25. Profesjonalny, zgodnie z definicją Słownika PWN: 1. «będący specjalistą w jakiejś dziedzinie» 2. «uprawiany jako zawód» 3. «będący na wysokim poziomie w danej dziedzinie» 4. «spełniający wymagania profesjonalistów» Jednak nadal to może niewiele tłumaczyć, więc trzeba posłużyć się Słownikiem synonimów: 1. zawodowy, wyczynowy, specjalistyczny, elitarny, wysokogatunkowy, ekskluzywny, dostępny wybranym, wysokiej klasy, z górnej półki 2. fachowy, kompetentny, umiejętny, wykwalifikowany, kwalifikowany, przygotowany, wprawiony, rzetelny, mistrzowski, koneserski, biegły, rutynowany No to wszystko powinno być jasne. Proszę zauważ, że Michał nie skrytykował jakości zaproponowanego bata lecz Twoją reklamę dla niego jako profesjonalny, która jest zdecydowanie na wyrost i ponad miarę. To z kolei wskazuje, że jego post jest na temat i sporo wnosi, gdyż zakładającemu ten wątek wyjaśnia iż rynek wędkarski niczym się nie różni od innych rynków, które oferują urządzenia zarówno do użytku domowego jak i wersje profesjonalne. Dla przykładu, Tubertini posiada w ofercie, choć nie w naszym biednym kraju, bat 6 m o wadze ok 180 g z gwarancją wyholowania ryby do 2500 g bez amortyzatora za ok 4000 pln. I to właśnie jest sprzęt profesjonalny dla wyczynowców, czyli zawodników sportu wędkarskiego.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...