-
Postów
5 479 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Szukasz silnika do pontonu, który konstrukcyjnie nie jest do niego przystosowany. Wniosek jest prosty, uchwyt silnika (pawęż) musi być lekki a sam silnik o małej mocy, gdyż o większej, przy ruszaniu, od razu postawi ci ponton do pionu. Jest też gotowe rozwiązanie, tutaj.
-
Nie prawda. Brak podstawowej wiedzy z odżywiania ryb - ryby zasysają pokarm. Sznurek kuku na włosie ryba zassie bez problemu nawet większych ziaren jeśli mieści się w jej pyszczku największe ziarno, natomiast ziarna na haku będzie mogła zassać tylko wtedy, gdy zmieści się jej do pyska hak i ziarna. To tak jakbyś chciał połknąć parówkę w poprzek a nie wzdłuż.
-
Ja mam prostrzy podział, na to co wolno nadziać i czego nie wolno. Chodzi oczywiście o haczyk, też.
-
Taka ciekawostka - Herpetologia.
-
Stawiam na piasek, nie ma struktur geologicznych żwiru o grubości 2 metrów na powierzchni hektara. Prędzej bym uwierzył w 50 metrowy pokład. Żwir wybierany jest w głąb a nie na powierzchni, inne maszyny, inna technologia. Nikt nie odważy się jeździć spychem po żwirze bo może się utopić. Żwir jest wymieszany z pokładami wody gruntowej, stąd wyrobiska powierzchniowo nie są wielkie ale za to są bardzo głębokie o stromych ścianach
-
No właśnie niezupełnie. Mamy demokrację, jesteśmy w UE i obowiązuje prawo, choćby te elementarne. Jest woda i jest właściciel, to że mieszka gdzie indziej nie upoważnia nikogo do okradania go, gdyż to nadal jego własność. Samowolne wpuszczanie ryb z innego akwenu też jest niezgodne z prawem. Nie winię Cię, zmiana mentalności u ludzi w sposób masowy jest praktycznie niemożliwa i dotyczy to wszystkich nacji. Ty przejąłeś to po starszych i najzwyczajniej nie rozumiesz, że kogoś okradasz.
-
Aby cokolwiek doradzić konieczna jest informacja kto gospodaruje na tej żwirowni. Te gatunki nie wzięły się znikąd, nie są to gatunki rodzime, czyli są efektem zarybień. Gdy będzie wiadomo kto gospodaruje, to wtedy należy zapoznać się z zasadami połowu. Sama woda to ekstremalny ewenement. Nie znam wyrobiska pożwirowego, które ma zaledwie 2 metry głębokości na obszarze hektara. To się kłóci z konstrukcjami maszyn wydobywczych. Następnie skoro jest tyle roślinności to trzeba znaleźć jakiś dopływ, który niesie ze sobą zanieczyszczenia, te z kolei, w takiej wannie powinny wywoływać regularne przyduchy i to kolejne elementy potwierdzające ewenement. Podłoże żwirowe jest bardzo ubogie w składniki, którymi mogą odżywiać się rośliny, w dodatku pierwszy raz czytam aby na żwirze było aż tyle moczarki. Prawdę mówiąc wygląda mi to bardziej na prywatną inwestycję z przydomową oczyszczalnią i rybami, które miały być skaźnikiem zanieczyszczenia niż na wodę ogólnodostępną.
-
Jaka echosonda?
Docio odpowiedział Pawel87 wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Zajrzyj tutaj i koniecznie porównaj z innymi sklepami. Dodatkowo przeczytaj regulamin dotyczący bonów umieszczony w opisie produktu. -
Gdy nastawisz się na łowienie tak jak w Odrze, to spoko dasz radę. Wisła w Dęblinie niczym nie różni się od Odry w Brzegu. Piszę o miejscach publicznie niedostępnych. Poza nimi jest też tak samo. Odra we Wrocławskich Osobowicach też niczym nie różni się od Wisły na Warszawskim Tarchominie, no poza nazwą. Dwie bardzo podobne duże rzeki nizinne. Odra jest bardziej zadbana i dlatego w większości odcinków jest żeglowna.
-
Skoro nie znalazłeś, to powinna Ci się w oku zapalić lampka ostrzegawcza i szukać w np Google. Informator dotyczy wyłącznie wód PZW a skoro nie ma... Odcinek do zbiornika Goczałkowickiego jest prywatną dzierżawą. Informacji niewiele ale może to Ci pomoże.
-
Informator Wód Krainy Pstrąga i Lipienia - zmiany od 1.01.2020 r.
-
oraz co najmniej minimalną inteligencję. Gdy kilku, w dłuższym stażem, pisze Ci, że koszyk na nurt a sprężyna na spokojną wodę, to zakładanie kolejnego wątku o sprężynie w nurcie może świadczyć albo o całkowitym braku wyobraźni, albo o dużych problemach ze zrozumieniem słowa pisanego. To, że udało Ci się złowić rybę z zestawem ze sprężyną nie czyni tego zestawu prawidłowym. Chyba prawie każdy na tym forum w swoim życiu złowił rybę na pusty haczyk podczas wyważania spławika a jednak nikt nie ośmieli się pisać, iż jest to prawidłowe. A przy okazji. Polskie znaki diakrytyczne nie wymyślono po to aby gnębić uczniów na klasówkach. No to jakim sparafrazowanym cytatem określisz swoje niechlujstwo, które jest przejawem zaprzeczenia szacunku dla czytających?
-
W wodach PZW - Kłusol!!! W innych niekoniecznie. Cztery tygodnie to kupa czasu aby wyryć na blaszkę przepisy, szczególnie RAPR PZW, no bo sam pisałeś, że łowisz w okolicy Czerwińska, na którym gospodaruje PZW. Dodatkowo, trzymając się terminologii, to byłaby metoda ciężkiej denki, wypornościówka to byłaby technika.
-
Ty tak na poważnie? Po pierwsze sprężyna i grunt (powinno być nurt) to dwie sprzeczności. Tym większe im większy nurt. Jakieś zastoiska w rzece to tak ale tam nurt często jest mniejszy niż występujący w jeziorach. W wiślanym nurcie, przewiduję iż zanęta utrzyma się jakieś 15 sekund i to jest wersja optymistyczna, gdyż bardziej prawdopodobne jest, że zostanie opróżniona nim opadnie na dno. Po drugie, ani sprężyna, ani koszyk nie będzie się unosił w nurcie. Nurt będzie dociskał zanętnik do dna, wyjątkowo silny będzie nim szarpał i podrywał co zawsze widać na szczytówce. Po trzecie zanętnik bez obciążenia nie stanowi obciążenia zestawu lecz go zmniejsza gdyż napór wody go przesuwa i obciążenie może czegoś takiego nie utrzymać. Po czwarte. Co masz lub miałeś z fizyki w szkole? To istotne, bo te sny stawiają wielki znak zapytania nad podstawową wiedzą. I to by było na tyle. Wszelki i wystarczające odpowiedzi dostałeś w poprzednim wątku. Tutaj prezentujesz swoją radosną twórczość oderwaną od rzeczywistości, choć dla mnie to jawne sny oparte na braku podstawowej wiedzy z fizyki. Nie raczej a na pewno, bo ciężarek może być na dnie a nurt wyciągnie całą żyłkę ze szpuli. Napięta żyłka przejmuje też część obciążenia i bardzo często mniejsze obciążenie trzyma się dzięki żyłce dna.
-
Do jakiego okręgu należy Warta?
Docio odpowiedział Milosz02 wna temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Posiadając Kartę Wędkarską wiedziałbyś jak to sprawdzić. A przy okazji, nie ma wody bez zezwolenia. -
Według podanych wcześniej założeń powinna spełnić swoje zadanie.
-
Wpierw musisz się zdecydować, czy chodzi ci o złap i wypić, czy złap i wypuść. Co do pierwszej to niestety ale nie wiem czy jesteś pełnoletni, więc nic nie poradzę. Co do drugiej, to tak. Złowiona ryba musi być niezwłocznie wypuszczona bez tarzania jej po ziemi lub ściskania wnętrzności dla sesji zdjęciowej.
-
Karta wędkarska w wieku 13lat
Docio odpowiedział Dominik,T wna temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Normalne, jak w szkole przy tablicy. Teraz jak są testy, to jak klasówka. -
Czyli prawda, dzięki. 0.06 to już bardzo mało. Z czego będą robić? Chyba ze szkła jako przewlekane.
-
Jak nie zapomnę to wezmę z samochodu i zrobię zdjęcie przy jakiejś miarce. Będziesz miał wstępne wyobrażenie o różnicach.
-
Ups, przepraszam. Samo życie, jedni się interesują inni nie. Kiedyś nad Pilicą w jej przyujściowym odcinku, rozbiłem sobie namiot na kilka dni. Nie minęła godzina jak pojawił się tubylec z widłami i groźnie na mnie patrząc zakomunikował mi, żebym się nie ważył łowić w "leju po bombie", który miałem jakieś 25 m za plecami. Nie było mi to nawet w głowie ale on nie przestawał. Zakomunikował mi, że rozłożyłem się na jego ziemi i mam zapłacić. No to już przesadził, bo rozbiłem się tuż nad wodą w przepisowym 5 m pasie, który wtedy obowiązywał, dziś to tylko 1,5 m. Odpowiedziałem, że nie zapłacę, bo nie ma takiego prawa. Poszedł i po pół godzinie wrócił z dwoma drabami. Wziąłem siekierkę do ręki i zakomunikowałem, że krew się poleje a jak chce pieniądze to niech wezwie policję. Pomarudzili, powarczeli i poszli ale nocy to ja nie przespałem. Rano przyjechała policja, popatrzyli, porozmawiali, przyszedł tubylec i jedyne co usłyszałem to panie (nazwisko) kolejna próba wyłudzenia, tym razem bez kolegium się nie obejdzie. Zapakowali go do poloneza i pojechali. I to wszystko. Później jeszcze przez kilka lat tam jeździłem a tubylec na mój widok zawracał. Ilu ludzi naciągnął, ilu zastraszył, tego się nie dowiem ale pewny jestem, że z takim charakterem, to nie tylko ja tej nocy nie przespałem, choć ja ze strachu a on, bo pilnował ten stawik.
-
I słusznie Michał piszesz. Każdy do takiej decyzji musi dojść sam a rynek jakoś nie wspiera myśli ekologicznej. Nie mam pojęcia jak obecnie kształtują się ceny kamiennych obciążeń ale kilka lat temu były to ceny zaporowe. Choć normalnie w sezonie zrywam 5-6 ciężarków i koszyczków łącznie, to mimo wszystko cena mnie zniechęcała. Ołów jest zbyt popularnym materiałem aby go określić jak azbest. Postawienie ludzi przed wyborem jest dobre ale przymus zawsze rodzi sprzeciw. Jeśli stanieją kamienne obciążenia, to moim zdaniem, producenci ołowianych akcesoriów będą musieli, albo błyskawicznie przestawić produkcję, albo zwinąć interes. Jednak śrutu i styli nic nie zastąpi, więc na zmiany chyba przyjdzie poczekać i to długo. A z drugiej beczki. Gdzieś czytałem, że u angoli coraz więcej łowisk wprowadza zakaz używania ołowianych obciążeń. To prawda?
-
Aż przez monitor sumem zalatuje. Nic nie ujmując warciańskim wąsaczom, proponuję spojrzeć życzliwym okiem na Odrę od Cigacic do Będów. Wystarczy tylko unikać miejscowości i dobrych dojazdów do wody a na miejscówce nie powinno być ludzi. No i haki Mustad 10/0. Można trafić od rybaków z Pomorza, zaopatrują się w nie w Szwecji. Jak zdobędziesz to sam zobaczysz różnicę pomiędzy nimi a tymi popierdółkami jakie oferuje rynek.
-
Wędzisko może być z ok 2000 r. Oznaczenie HM określa, że to czysty węgiel, choć na dzisiejsze czasy to dość marny, oznaczenie wprowadzone w połowie lat 90-tych. Oznaczenie cw 10-30, że faktycznie może to być wędzisko match ale długość i ilość składów nijak mi nie pasuje do tych lat. No dobra na początku wieku była moda na bardzo cienkie teleskopy o wielu składach jednak długość dla tego typu wędziska to raczej nowość sprzed 2-3 lat. Zdjęcie przelotek i uchwytu kołowrotka wiele by wyjaśniło, zdjęcia jakie zrobiłeś też wzbudzają moją podejrzliwość, gdyż bardzo mi przypomina kompozyt a nie jednolitą matę węglową.
-
Koszyczki są różne, otwarte, z denkiem lub zamknięte. Z tych ostatnich zanęta spokojnie wypłukiwana jest ok 20 min o ile jest dobrze sklejona i ubita. Wielkość koszyczków też jest różna, standardowy podział na małe, normalne i duże. Zamknięty koszyk 120 g normalnej wielkości z ubitą zanętą nie przekroczy wagi 150 g. Osobiście stosuję normalnej wielkości otwarte trójkątne, które pozwalają zmniejszyć masę ze 125 g do 75 g a do takiego swojej grubszej i dobrze sklejonej ubitej zanęty wchodzi 25 g. Czy jest sens? Jak będziesz polował na suma lub węgorza to nie. Jeśli jednak na białoryb to i owszem. Co do ciężarków z kamienia, to na chwilę obecną jest to sytuacja podobna do początków haków bezzadziorowych. Dla jednych to religia, dla innych fanaberia a czasem to wymóg zasad połowu. I od razu dla tych co chcą się odwoływać do świadomości ekologicznej. Ilość zerwanych ciężarków przez wędkarzy to mały pikuś w stosunku do ilości śrutu pozostawianego przez myśliwych polujących na kaczki.
