Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 479
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Jako pierwsze wymieniłbym - podbierak.
  2. No własnie, co? Wszystko zależy od punktu widzenia i możliwości. Z punktu prawnego - tylko łódź. Z punktu bezpieczeństwa - łódź lub ponton. Z punktu komfortu - łódź. Z punktu wygody użytkowania - ponton lub łódź. Z punktu wszystkich powyższych - łódź lub jeśli posiada się naprawdę dużo kasy, to można i łódź pontonową albo jakiś specjalistyczny, np stricte wędkarski. Chodzi mi o przeznaczenie nadane przez producenta a nie handlarza w jakimś sklepie sportowym lub Allegro.
  3. Aktualny kurs to 1 GBP - 4,9213 PLN i leci w dół. W kantorach jest jeszcze niżej 4,90 skup, 4,94 sprzedaż. Najlepiej stoi na Forex 4,92575
  4. Zwykły teleskop kompozytowy i zwykły kołowrotek są wystarczające. Zestaw niskiej jakości ale rekreacja powinna być udana a radocha całkiem spora. Ze względu na dość niskie cw nie przesadzałbym z ciężarem zestawów (do 8 g) a i żyłka 0,18 najgrubsza choć celowałbym w jakąś lepszą 0,14 lub 0,16. Aha. Koniecznie pod taką cienką żyłkę podkład, bo inaczej to z 500 m wejdzie. Weź szpulę 150 m żyłki 0,25 a potem dowiąż 0,14 i też wejdzie 150 m. Jeśli inne średnice to przelicz, w sieci jest kilka kalkulatorów.
  5. Domyślam się, że jesteś w UK. Przelicznik na pln jest baaaardzo optymistyczny, bo wszystkie waluty lecą na twarz w stosunku do pln, choć pewnie długo to nie potrwa. Będąc w UK wszystkie nasze porady na nic Ci się zdadzą. Tam są inne oznaczenia i przypisania. U nas jest cw, tam lbs, które oznacza zupełnie coś innego. U nas nawój na szpule w metrach, tam w jardach w dodatku określonej dedykowanej żyłki, o określonej wytrzymałości. U nas obciążenie i wyporność spławików jest w gramach, tam w ogóle nie ma odniesienia do gramów lecz oznaczenia symbolami. U nich zestawy są dedykowane określonej wytrzymałości żyłki, u nas także ale dodatkowo posługujemy się średnicami. Kombinowanie z doborem nie wyjdzie lepiej poszukaj sklepu i porozmawiaj, to Ci się rozjaśni jak tam to wszystko działa. Także ichniejsze fora będą o wiele bardziej pomocne gdyż posługują się oznaczeniami i miarami dla nich codziennymi a nasze dla nich to czysta abstrakcja. Jak już się zorientujesz, to szukaj przecen w sklepach internetowych, bo dochodzą nawet do 50% ceny regularnej.
  6. Docio

    Frxl 600

    Szlak przetarty, do dzieła i powodzenia.
  7. Owszem, a w dodatku znane od lat u niemal wszystkich dystrybutorów. Kiedyś, w poprzednim stuleciu, mimo dziesiątków dystrybutorów w Europie i nie wiem ilu w Azji i Ameryce, na świecie były tylko cztery fabryki produkujące żyłki dla nich wszystkich. Dodatkowo były też mniejsze fabryki działające wybitnie lokalnie na terenie danego kraju, których główna produkcja była zupełnie inna a sama żyłka jakościowo i technologicznie zacofana. W latach 90-tych dystrybutorzy z naszego rynku zauważyli, że wędkarze zainteresowani są żyłkami jak najbardziej wytrzymałymi i sprawę przekazali w ręce marketingowców. Resztę już wiesz i jesteś jednym z nielicznych, którzy te średnice pomierzyli. Co do nowych fabryk, jeśli miałbym cokolwiek obstawiać, to lokowałbym wzrok w beniaminku współczesnego rozwoju przemysłowego, czyli w Chinach. Niestety brak jest jakichkolwiek realnych przesłanek na istnienie takich zakładów, gdyż najlepiej o tym świadczy ilość wyrobów posiadających zaawansowane tworzywa. Owszem, na pewno są gdyż gołym okiem widać jak zalewa ich folia, zupełnie jak nas 30-ci lat temu, ale zaawansowanych tworzyw nie widzę.
  8. Docio

    Frxl 600

    Wpisz w Google Jaxon i masz pierwszy link. A jak Ci się nie chce to KLIK.
  9. Docio

    Frxl 600

    Napisz do Jaxona. To chyba najlepszy serwis w kraju i w dodatku przyjazny. To ich kołowrotek i będą wiedzieć o co chodzi, tylko bardzo dokładnie opisz problem. Z tego co napisałeś, a nie wiem czy dobrze zrozumiałem, chodzi Ci o coś takiego?
  10. Karty Wędkarskiej się nie podbija. Zapewne jest to legitymacja członkowska PZW, czyli nadal jesteś przed egzaminem. Gdybyś chciał zaktualizować swoje członkostwo, to oprócz składki doszłaby jedynie opłata "wpisowe". Aby być członkem PZW nie potrzeba być posiadaczem Karty Wędkarskiej ale i nie da rady bez niej łowić legalnie ryb w wodach powszechnie dostępnych. O wymogu posiadania Karty Wędkarskiej w celu połowu ryb decyduje obywatelstwo. Jeśli nadal jesteś polakiem, to Karta Cię obowiązuje. To oznacza egzamin i drobne opłaty z tym związane oraz jej odbiór ze starostwa, do którego terytorialnie przynależy Koło PZW, w którym ten egzamin zdawałeś. Przykład. Jeśli masz meldunek w Suwałkach, mieszkach obecnie w Niemczech a egzamin zdawałeś w Zgorzelcu, to Kartę Wędkarską obierasz ze starostwa w Zgorzelcu.
  11. Nie chodzi o dobór lecz o podstawy. Dobór sprzętu może być na każdym egzaminie i zależy to od komisji lub ustaleń w Kole. A oto i przykład materiałów dydaktycznych.
  12. Nie tylko on. Ja nie mogę sobie wyobrazić aby ktoś kto zdał egzamin na prawo jazdy pytał kiedy włączyć kierunkowskaz. To o co pytasz przewiduje materiał egzaminacyjny, dlatego napisałem o Karcie Wędkarskiej.
  13. Sugeruję zacząć od Karty Wędkarskiej.
  14. To nie jest temat na publiczne forum. Może, jak system prawny się zmieni ale teraz to...no nie jestem masochistą aby przez kilka słów włóczyć się po sądach przez lata. Póki w tym kraju trzeba będzie udowadniać, że nie jest się wielbłądem, to publicznie milczę. Weźmy jeszcze gorący przykład. Cztery lata temu ZO Płock został rozwiązany i wchłonięty przez ZO Mazowiecki. Wody legalnie dzierżawione nagle straciły status prawny, jednak dziwne, że nie wszystkie. Ponad trzy lata trwała sprawa sądowa, która zakończyła się we wrześniu zeszłego roku, a która udowodniła, że RZGW nie może sobie dowolnie interpretować prawa, które reprezentuje. Obecnie na tych "niektórych" wodach, na które miał chrapkę prywatny dzierżawca, prowadzone są badania, które mają określić zakres spustoszeń. Tak, spustoszeń choć nazywane "badaniem stanu ichtiofauny". Zalew Soczewka, niegdyś woda wręcz oblegana ze względu na fakt, że nikt bez ryby nie wracał, dziś ma metr wody. Szok!
  15. W ogóle go nie znam. Byłem nad nim raz 40-ci lat temu i nie spodobało mi się to co zobaczyłem. Ale stan prawny nie jest mi obcy tak jak i kilku innych wód w kraju. Znam kilka przekrętów ministerstwa rolnictwa, znam metodę w jaki sposób pozbawia się pożytków z wody legalnych dzierżawców, wiem całkiem sporo. Pisząc znam nie mam na myśli przekazów ustnych lecz dokumenty...z pieczątkami.
  16. Dla mnie nie musisz, ja to wiem. Patronat to takie słowo wytrych sugerujące prawo do czegoś, czego nie jest się ani właścicielem, ani gospodarzem. Jeszcze dekadę temu siedmiu czy dziewięciu właścicieli gruntu bezczelnie chodziło wokół jeziorka i pobierało opłatę. Jak im się dobrano do dupska, to posprzedawali działki.
  17. Docio

    Zagwozdka

    Tu nie chodzi o wiarę, tu chodzi o nazewnictwo. Skoro nie ma strefy litoralu, to skąd są trzciny? Roślin może nie być, znam kilka takich jezior i nie jest to dla mnie zaskoczeniem, ale nazewnictwo musi być jednolite jeśli chcemy się dogadać. A przy okazji. Mam na rozkładzie płytkie jezioro, którego dno jest porośnięte niesamowitą ilością moczarki. Łowiłem na spławik z dna, na grunt i nigdy nie wyciągnąłem ani jednego kawałka rośliny. Przez lata myślałem, że na dnie jest tylko muł, jak przy trzcinach, dopóki nie zachciało mi się popływać i ponurkować. I ostatnia uwaga. Skoro na Twoim brzegu nie ma roślin a gdzie indziej są, to z rybami może być podobnie. W końcu tam mają co jeść a tu raczej skromnie.
  18. Miałem się nieco rozpisać, ale mi przeszło. W zamian dla autora mam coś do przeczytania, co może rozjaśnić sprawę i poprawić humor. Koniecznie przeczytać komentarze, tutaj. Od siebie mogę jedynie dodać, że stan prawny nadal nie jest rozstrzygnięty.
  19. Docio

    Zagwozdka

    Niekoniecznie, śluz jest na skórze ryby. To nie węgorz, który w krwi zawsze ma podobny alkaloid. No, chyba się nie dogadamy. Coś do przeczytania aby pisać tym samym językiem.
  20. Docio

    Zagwozdka

    Kolega się myli. Leszcz się już wytarł, choć może w Twoim jeziorze jeszcze nie, jednak bardzo w to wątpię. Może być łatwym łupem ale wybacz, nie napiszę gdzie jest leszcz tuż przed tarłem. Jednak jeśli się wytarł to też wiadomo gdzie już będzie a przynajmniej jaka jest jego droga. Wszystko zależy od jeziora. Co do lina, to kolega błądzi. Lin ma tarło na przełomie lipca i sierpnia. Choć już jest ciepło to dla niego jeszcze stanowczo za wcześnie. Osobiście też odradzam łowienie linów w okresie tarła, gdyż wydzielają ochronne alkaloidy, ochronne dla nich i dla ikry, które mogą być dla niektórych osób wyjątkowo toksyczne. Wybadaj gdzie kończy się roślinność zanurzona, czyli litoral. Będzie to na głębokości 5-6 m i tam staraj się łowić z dna. Dodatkowo możesz założyć tuż nad krętlikiem, łączącym żyłkę główną z przyponem, oliwkę przelotową 5-10 g aby Ci nie przesuwało zestawu. Wyważenie normalnie montujesz, to ma być tylko taka kotwica.
  21. Docio

    Zagwozdka

    Niezupełnie tak. Wind uprościł i zapewne chodzi mu o płaskie miejsce tuż za spadkiem, gdzie często stacza się wszelaki pokarm. To naturalny karmnik dla ryb. Inną kwestią jest znajomość batymetrii łowiska i odnalezienie długiej "półki" może w efekcie dać leszcze, które tam sobie żerują przepływając całym stadem.
  22. Ktoś, kiedyś mi mówił, że sprawdzają się pisaki do CD i DVD w wersji permanentnej, tzw foliopisy. Bezpieczne usuwanie przy pomocy szmatki nasączonej alkoholem izopropylowym.
  23. Docio

    Zagwozdka

    Tydzień to nie nauka, a dokładniej to trzy razy nęciłeś, bo co drugi dzień. Ważne aby zweryfikować, czy zanęta w ogóle była zjadana. Jeśli tak, to odpuścić atraktory i nęcić cały czas tym samym co dzień i o tej samej godzinie przez miesiąc. Wtedy przyzwyczają się do danej karmy i będą wpływać w łowisko o tej samej godzinie. Gdy zaczną marudzić to wtedy dopiero kombinuj z atraktorami. Gdy znów się znudzą, to zmień atraktor aż trafisz w ich smak codzienny. Czasem skutkuje jakiś dziwny atraktor, wywołuje ciekawość lub agresję, ale to będzie raczej efekt krótkotrwały, i raczej skuteczny przy jednorazowym wypadzie. Sama prawda. Osobiście zauważyłem, że wyroby lokalnych producentów często są lepsze od tych ogólnokrajowych.
  24. Docio

    Zagwozdka

    Miałem podobną sytuację w jeziorze Orzysz. Wzdłuż brzegu spory nurt podwodny i wszelaka ryba. Kawałek dalej nie było uciągu i prawie nic z ryb. 500 m dalej już uciągu nie było i ryby żerowały w standardowych miejscówkach ale tam gdzie uciąg, tylko w nim.
  25. Ta Ziva, to nazwa jakiegoś urazu po cegle?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...