Jump to content
m4ko

Pierwsza wyprawa z odległościówką

Recommended Posts

Witam podzielę się tutaj wrażeniami i swoimi przemyśleniami z pierwszej wyprawy wędkarskiej z odległościówką.

Wyjechałem z domu ok. 9.00. Na łowisko dotarłem 9.30. Niestety nie było one oznakowane i żeby znaleźć staw o który mi  chodziło musiałem spędzić dodatkową godzinę przemierzając z buta tereny wokoło. Po konsultacjach z wędkarzami udało się. Zająłem stanowisko. Rozłożyłem wędkę. Zarzuciłem wędkę. Ogólnie złowiłem około 15 płoci w 3h łowienia, więc myślę że nie jest to wynik tragiczny. Ogólnie to zestaw plątał się mi kilka razy ale dramatu nie było. Łowiłem na około 15 m. Pierwszy raz też łowiłem dłuższą wędką i myślałem że będzie gorzej. I na szczęście nie miałem racji. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki. Jeszcze dodam że łowiłem wg. twoich porad i budowy zestawu, także to w co najmniej połowie też twój sukces ;). Łowiłem dosyć ciężko bo lekki spławik 3+2g mi się złamał więc użyłem 12+1. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mój udział jest praktycznie niewidzialny ;) 

Spławik 12+1 będzie ciężki kiedy położysz go na wadze :) Na żyłkę zakładasz 1g i taka jest czułość Twojego spławika. Taki model będzie dobry do łowienia na dużej odległości od brzegu, opad albo płytki zbiornik i delikatne brania.

Nie posiadam takich rozmiarów bo zgubiłem lornetkę ;) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, zwykły michał napisał:

Mój udział jest praktycznie niewidzialny ;) 

Dlatego też dostajesz niewidzialne :Obraz(1):

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, StanisławSUM napisał:

Bardzo. Dobry wynik, życzę jeszcze lepszych zdobyczy :) 

Bardzo dziękuje. 

 

10 godzin temu, zwykły michał napisał:

Spławik 12+1 będzie ciężki kiedy położysz go na wadze :) Na żyłkę zakładasz 1g i taka jest czułość Twojego spławika. Taki model będzie dobry do łowienia na dużej odległości od brzegu, opad albo płytki zbiornik i delikatne brania.

No a ja łowiłem blisko, ale i tak czasem ciężko było dostrzec brania. Bo chyba źle go wyważyłem trochę, bo mi się śruciny w pudełku pomieszały. A jak najszybciej chciałem łowić. Nie wystawała tylko kolorowa antenka, tylko jeszcze jakiś kawałek czarnego. Ale ogólnie brania było bardzo silne i mała płotka z łatwością wciągała spławik. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli był źle wyważony ;) Człowiek uczysię na błędach a tego nikt Ci nie przekaże. Praktyka nad wodą robi swoje. 

Jeżeli masz problemy z dostrzeżeniem brania to moim zdaniem sprawdzi się spławik ze zdjęcia, producent to Expert a model 203-56. Musisz dokładnie dobrać śrucine sygnalizacyjną żeby idealnie wyważała antenę. Warto poświęcić te kilka chwil i nie przeoczysz żadnego brania :)

Model spławika nazywa się driftbeater albo zamiennie windbeater. Wiele firm ma takie modele w ofercie. Są przeznaczone na wietrzną pogodę ale używam przy każdej.

Nie wiem jaki jest Twój sposób, ale obciążenie zakładam bez ustawiania gruntu. Spławik jest blisko i nie muszę zarzucać żeby zobaczyć jak się ustawia. Jest dużo szybciej ;) Kiedy mam zestaw zaczynam gruntowanie.

Screenshot_20210406-070421_Chrome.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Robię dokładnie tak samo. Zarzuciłem na chwilę zobaczyć jak to wszystko wygląda. Założyłem robaka nawet bez ustawiania gruntu. Efekt był taki, że ryba wzięła jeszcze z opadu i spławik nie zdążył się jeszcze ustawić. Później dopiero gruntowałem. Robiłem to tak jak kiedyś łowiąc wędziskiem teleskopowy na spławik: na haczyk zakładam śrucinę 2g i podnoszę grunt dopóki spławik się nie pojawi. Dodam jeszcze że żeby sprawdzić jak spławik się ustawia to nie dało się bez zarzucenia bo łowisko miało taką "plażę" i dno powoli opadało

Edited by m4ko

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 godzin temu, zwykły michał napisał:

Spławik 12+1 będzie ciężki kiedy położysz go na wadze

Eeee, yyyyy, no niekoniecznie. To znaczy tak, na wadze będzie ciężki ale nie tylko. Wyporność spławika nie powinno się oceniać wyłącznie na podstawie dokładanego obciążenia. To, że jest w nim już zamontowane obciążenie wcale nie zmienia jego wyporności a ta jest duża. Gdyby nie było tego dociążenia to obciążenie 12 g raptem zmieniłoby opinię. W obu przypadkach istnieje coś takiego jak bezwładność.

Woda to specyficzne środowisko. Zapewne wielu ma doświadczenie z łódkami wszelkiej maści. Nie jest zaskoczeniem, ze ustawienie małej 2-30 kg łódki jest bezproblemowe, jakiś mały 2-os bączek o wadze niecałych 20-tu kg wręcz lata pod naporem jednej ręki ale już krypa drewniana 300 kg potrzebuje nad wyraz dużo siły aby w ogóle drgnąć. Analogia jest na drogach. Rower czy wózek dziecięcy każdy pchnie jednym palcem. Z osobówką będzie trudniej ale da się za to autobus nawet nie drgnie.

Ze spławikami jest podobnie. To co dość agresywnie pokaże spławik o wyporności 1 g dość nieznacznie pokaże spławik 3 g a w ogóle nie zarejestruje brania spławik 8 g lub więcej. Stąd też pewna, choć nieoficjalna, gradacja spławików zależna od przewidywanych brań. Jeśli brania są "aptekarskie" to spławik o jak najmniejszej wyporności, bo na nim je zobaczymy. Jak mawia nasz Spławik66 "jak ryba tylko pomyśli aby wziąść przynętę, to spławik już powinien wskazywać." Jeśli biorą pewnie małe i większe ryby to 2-3 g jest odpowiedni. Ale jeśli mamy cały zestaw pod większą płoć lub leszcza, to pitolenie się w delikatne zestawy nie ma sensu, więc 6-8 g jest w sam raz, tym bardziej, że gdy podniesiemy przynętę z gruntu to wielki robak nagle nie zatopi spławika swoim ciężarem.

Tak wielu młodych łowców w ogóle nie bierze pod uwagę ciężaru przynęty, że na łowisku czasem jest przezabawnie, np gdy młody człowiek ze spławikiem 2 g zakłada wielką kulę ciasta i spławik nagle mu sam tonie. Po tym stwierdza, że spławik nasiąkł wodą i odgryza lub zdejmuje część ołowiu. Po pół godzinie dochodzi do wniosku, że na mniejsze porcje jakoś lepiej brały, zakłada mała kuleczkę a spławik leży na wodzie i już oficjalnie narzeka na dziadowski spławik.

Łowienie odległościowe to prawdziwy poligon, na którym próbuje się połączyć ciężki zestaw z delikatnością wskazań. Nie da się tego połączyć, więc robi się spławiki z podwójnymi korpusami, mniejszymi lub większymi. Michał pokazał taki jeden na zdjęciu, w którym antenka jest jednocześnie korpusem, bardzo delikatnym. Niewyporna antenka oraz bardzo mała masa górnego korpus do głównego, powoduje iż w momencie brania, gdy śrucina wskazująca 0,1-0,3 g zostanie podniesiona z dna przez rybę, to górny korpus chce się zachować jak zwykły spławik i wyłożyć się na wodę. To klasyczny przykład brania leszczowego. Jednak główny korpus ma tak dużą masę i wyporność, że spławik nie wykłada się lecz niemal wystrzeliwuje do góry i branie jest bardzo dobrze widoczne, nawet ze znacznej odległości.

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minutes ago, Docio said:

Eeee, yyyyy, no niekoniecznie. To znaczy tak, na wadze będzie ciężki ale nie tylko. Wyporność spławika nie powinno się oceniać wyłącznie na podstawie dokładanego obciążenia. To, że jest w nim już zamontowane obciążenie wcale nie zmienia jego wyporności a ta jest duża. Gdyby nie było tego dociążenia to obciążenie 12 g raptem zmieniłoby opinię. W obu przypadkach istnieje coś takiego jak bezwładność.

Miałem na myśli masę samego spławika a nie wyporność :) Wyporność będzie w okolicy 13g ale dołożone 12g trochę zmienia i spławik będzie potrzebował około 1g do wyważenia. Tak rozumiem wyporność modeli z dociążeniem. 

 

18 minutes ago, Docio said:

Tak wielu młodych łowców w ogóle nie bierze pod uwagę ciężaru przynęty, że na łowisku czasem jest przezabawnie, np gdy młody człowiek ze spławikiem 2 g zakłada wielką kulę ciasta i spławik nagle mu sam tonie. Po tym stwierdza, że spławik nasiąkł wodą i odgryza lub zdejmuje część ołowiu. Po pół godzinie dochodzi do wniosku, że na mniejsze porcje jakoś lepiej brały, zakłada mała kuleczkę a spławik leży na wodzie i już oficjalnie narzeka na dziadowski spławik.

Nikt nie mówił że łowienie z wagglerem jest proste. Młodzi łowcy potrzebują czasu nad wodą i zauważą że dobrze dobrany zestaw może być bardzo skuteczny. Mnie daje mnóstwo przyjemności, później bat i feeder. 

 

12 minutes ago, Docio said:

To klasyczny przykład brania leszczowego. Jednak główny korpus ma tak dużą masę i wyporność, że spławik nie wykłada się lecz niemal wystrzeliwuje do góry i branie jest bardzo dobrze widoczne, nawet ze znacznej odległości.

Takie spławiki wymagają trochę wprawy żeby je wyważyć poprawnie ale branie wbija w fotel :) Wystarczy że ryba tylko dotknie przynętę i będzie widać że antenka się wynurza. W momencie kiedy chwyci wyskoczy aż do korpusu. W moim łowisku używam takich spławików do łowienia płoci. Leszcze są w ogromnej mniejszości i złowiłem aż jednego na przestrzeni kilku lat. W porównaniu do kilkuset linów i płoci.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wbrew ogólnej tendencji płocie 25+ biorą jak leszcze, przynajmniej dla spławika. Żerują na dnie, więc leszczowe prawidła są jak najbardziej zasadne.

Ten 12 g owszem, będzie potrzebował tylko 1 g do wyważenia, jednak jego wyporność nadal będzie 13 g, czyli jego bezwładność i tylko teoretycznie będzie to wyporność 1 g. Gdyby było inaczej to bombka żywcowa o wyporności 25 g byłaby spławikiem uniwersalnym, gdyż zawsze można ją dociążyć jako 24 + 1 a jednak chyba wszyscy czytający teraz pobłażliwie się uśmiechają lub wręcz pukają w czoło, co ten Docio wypisuje. :) 

Czym jest wyważenie? Prawidłowe wyważenie to osięgnięcie dla spławika stanu pływalności bliskiego zerowej. W tradycyjnym letnim spławiku to wystający kawałek antenki nad wodą, w zimowym tradycyjnym to pozycja minimalna pod taflą wody aby lód go "nie obrastał". O wielu rzeczach już się zapomina. Wielu współczesnych autorów nawet nie wie o czym teraz piszę, jeśli w ogóle to czytają. :) Trendy są takie, że jeśli warunki są niesprzyjające to zmienia się technikę lub metodę ale o dostosowaniu się do warunków każdy pisze/mówi we wstępnych wskazówkach jako mądrość wędkarską. Szkoda, że już w poradach tego nie robią, no ale odobiegam od tematu.

Spławika o wyporności 2 g nie zastąpi spławik 12+2 g. To znaczy teoretycznie zastąpi jeśli brania będą zdecydowane a warunki lub odległość wymaga takiego spławika. Jednak gdy brania są delikatne, takie typowe podszczypywanie, to takich brań na spławiku 12+2 widać nie będzie.

Kiedyś, dawno temu, wiedząc, że w moim rejonie Wisły są certy, postanowiłem się na nie zasadzić. Jednak konieczny zestaw do utrzymania na wodzie był zdecydowanie zbyt toporny. Wtedy wymysliłem to. Co ciekawe musiałem zestaw złożyć w Redakcji, bo generalnie wszyscy pukali się w głowę. Później skutecznie wykorzystywałem go we wszelkich wyrwach brzegowych Wisły i Pilicy. W wyrwach, w których w ogóle nie było nurtu lub był delikatny wsteczny.

A co do odległości i delikatności spławika, to czemu wszyscy upierają się w sprawie cięższego spławika? Rozumiem, że to wygoda, bo to jest wygoda. Jednak ten który wymyslił przystawkę nigdy nie napisał, że należy jej używać jedynie na długość wędziska. To narzucili inni, którzy pisząc o gruntowaniu łowiska w teorii, w praktyce nigdy sobie z tym nie dawali rady.

A co z zestawami przegruntowanymi? Czy muszą być niedoważone? Oczywiście że nie, wystarczy jak żyłka jest napięta ale do tego potrzeba wręcz idealnej bezwietrznej pogody.

I ciągle wracamy do warunków na łowisku a pośrednio do czytania o metodach i technikach, gdyż jedynie poznanie ich jak najwiekszej ilości pozwoli nam odpowiednio się dopasować do łowiska i warunków, nawet modyfikując podstawowe rozwiazania.

Edited by Docio
literówki

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×