okno Napisano 28 Stycznia 2015 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 28 Stycznia 2015 Ale sobie popływałeś w dobrej atmosferze. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
www.wiazarydachowe.pl Napisano 30 Stycznia 2015 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 30 Stycznia 2015 Z tego właśnie powodu jestem zadowolony z wyjazdu także nic straconego- odrobi sie Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
okno Napisano 2 Lutego 2015 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 2 Lutego 2015 (edytowane) Edytowane 2 Lutego 2015 przez okno Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
www.wiazarydachowe.pl Napisano 19 Maja 2015 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 19 Maja 2015 A czy dorsze w naszym bałtyku to wymarły... bo nikt nic nie pisze... Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
grzybek Napisano 19 Maja 2015 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 19 Maja 2015 Nam daleko do Bałtyku może sam coś napiszesz bo wiem, że ryby łowią tylko nie my Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
www.wiazarydachowe.pl Napisano 20 Maja 2015 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 20 Maja 2015 No niestety ja zbytnio nie mam nic do opowiedzenia bo już 4 raz pod rząd bez konkretnych ( w delikatnym tego słowa znaczeniu ) wyników Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
grzybek Napisano 20 Maja 2015 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 20 Maja 2015 Powiem inaczej. Koledzy chwalą komercyjne łódki, dobrze wyposażone w sprzęt trollingowy. Znające łowiska i ryby które łowią. Nam, zwykłym śmiertelnikom, łowiących na Zatoce Gdańskiej z własnych łódek trochę ciężej. Trudno kupić sprzęty wartości wielu tysięcy zł i wypływać na dalekie łowiska w poszukiwaniu duchów. Na radio czasem słychać jakieś ruchy, jakieś branka są ale koledzy też pływają za dorszami i raczej mało łowią albo wcale. Ja w tym roku szukam troci i mieliśmy średnio po kilka ryb na wypad ale z reguły to skróty, których nie bierzemy. Ostatnio czepia się belona i jakoś umila nam monotonne wędkowanie choć ja tez jej nie biorę. Ważne, że coś się dzieje. Liczę na to, że wcześniej czy później dorsz się rozkręci. Mam nowe pilkery, wędki, blachy, gumy - na pewno na niego zapoluję albo zapolujemy. Pozdrawiam z WMGdańska Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
okno Napisano 23 Maja 2015 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 23 Maja 2015 (edytowane) Witam To ja też coś skrobnę. Czwartkowy wypad na dorszyka z Władysławowa na Marinero II. Za sterem Grzegorz. Wypłynięcie o 6 30, a pogoda super. 1,5 godzinny przelot na pierwsze łowisko, głębokość 75 m i od razu bingo. Pierwszy rzut i wszystkie kije wygięte, mistrzowskie napłynięcie. Łowiliśmy w asyście czterech jednostek. Brały na wszystko, dublety, tryplety kolor bez znaczenia po prostu świetnie z nami współpracowały. Dryfy długie i owocne w ryby. Tak przez około dwie godziny dopóki chciały z nami współpracować. Następnie dość długi przelot na głębszą wodę bo na 84 metry i znowu bingo pierwszy rzut i wszystkie kije wygięte i dorszyki chętne do współpracy lądują na pokładzie. Takie wymiarowe. W pobliżu znane jednostki, gdyż w tym dniu i na tych łowiskach rybki nie zabrakło. Grześ miał nosa i wiedział gdzie płynąć aby nas ręce rozbolały od wyciągania ryb. Kto chciał to się nałowił aż do bólu, po prostu taka spóźniona wiosenna promocja. Dwa łowiska i dorszyków do oporu już dawno tak się nie nałowiłem, ułowiło się 72 sztuki. Pozdrawiam Jan A to z poprzednich wypadów z kolegami Edytowane 23 Maja 2015 przez okno Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
okno Napisano 12 Czerwca 2015 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 12 Czerwca 2015 (edytowane) Witam Korzystając z zaproszenia Marcina znowu wybrałem się do Władka aby połowić sobie w wodach Bałtyku dorszyki na Marinero II w doborowym towarzystwie pasjonatów wypraw morskich wraz z organizatorem tego zamieszania Marcinem. Za sterem Grześiek, który dowodził tą wyborową grupą. W gronie naszym mieliśmy Marka Szymańskiego z Wędkarskiego Świata, Towarzystwo wyborowe, obecne na czas więc o 6 30 wypływamy z portu. Morze wyboiste nie pozwala szybko płynąc więc Grześ pół naprzód abyśmy za wysoko nie skakali na falach i żeby nasze wnętrzności zbytnio nie ucierpiały. W miarę oddalania się od portu morze łagodnieje i każdy miał coś do opowiedzenia więc czas szybko zleciał i nim się obejrzeliśmy byliśmy na pierwszym łowisku. Trochę połowiliśmy ale nic godnego uwagi więc przelot na drugie łowisko a tu czekały na nas dorszyki chętne do współpracy. Grześ wiedział gdzie płynąć aby zaczęły nas rączki boleć od wyciągania i kije się wyginały, a że co nie którym nie chciało wyciągać się pojedynczych więc dublety i tryplety nie były rzadkością, nawet całkiem przyzwoitych rozmiarów. Głównodowodzącego Grzesia wymiar łowionych dorszyków jednak nie zadowalał a i prezes miał markotną minę więc uradzili że trzeba znaleźć większe sztuki więc gaz do dechy i jazda na następne łowisko. Łódź postawiona do pionu zasuwała do przodu, więc raz dwa byliśmy na następnym łowisku. No i Grześ wywąchał dorszyki słusznych rozmiarów na głębokości dorszowej Oj połowiliśmy sobie, połowiliśmy takie w przedziale 2 - 3 kilo. Grześ widząc że jeszcze wykrzeszemy trochę sił z siebie zafundował nam dwa wraki. Tu już kije gięły się do oporu, było co wyciągać a brały każdemu i każdy ładne rybki wyciągnął. Wspomnę jeszcze o przywieszkach która jak zwykle się sprawdziły, zresztą nie tylko mi bo i M.Szymański na nie dorszyki wyciągał. A piszę w podziękowaniu koledze Okonhel za dobry pomysł i wykonawstwo. Padnięty był chyba każdy co widać było przy powrocie. Wyładunek całego majdanu przy drabince aby było bliżej do samochodu. Wspomnę jeszcze że podwozie lodówki kolegi nie wytrzymało od ciężaru i trzeba było użyczyć pogotowie techniczne w postaci wózka emeryta aby za transportować jego ciężko wypracowany połów Marcin i Grześ należą się wam wielkie słowa uznania za trud i frajdę jaka nam zrobiliście. Choć zawsze połowiłem na Marinero ale tak padnięty jeszcze nie byłem. Pozdrawiam Jan https://youtu.be/eQMYhKHsnzs Edytowane 12 Czerwca 2015 przez okno Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Alexspin Napisano 12 Czerwca 2015 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 12 Czerwca 2015 (edytowane) Piękny połów, szyper wiedział gdzie Was zawieźć. Wielkością to one szału nie robią, ale jak na nasze warunki, połów znakomity. Gratulacje. Ps Pięknie pozowały do fotek... Ps2 Pochwal się "dla potomnych" jakim sprzętem łowiłeś (wędzisko, kołowrotek, linka). Edytowane 12 Czerwca 2015 przez Alexspin Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
okno Napisano 12 Czerwca 2015 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 12 Czerwca 2015 (edytowane) Kij wykonany samodzielnie na blanku Pfenixa, kołowrotek D.A.M Quck, linka Pawer Pro 18 Rybki w przedziale 2 - 5 kg Edytowane 12 Czerwca 2015 przez okno Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
calvuss Napisano 12 Czerwca 2015 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 12 Czerwca 2015 OGIEŃ JASIU-GRATULUJĘ!!!! Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
okno Napisano 12 Czerwca 2015 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 12 Czerwca 2015 Dzięki. Film uzupełniłem foto relacją. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Slawoo Napisano 30 Czerwca 2015 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 30 Czerwca 2015 Wczorajszy wypad na plażę w Karwieńskich Błotach II zaowocował leszczem 50cm . Leszczyk cieszy podwójnie bo piewszy złowiony na surfa Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
grzybek Napisano 30 Czerwca 2015 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 30 Czerwca 2015 Kope lat Sławku! Wreszcie coś złowiłeś? Malinka! Fajna rybka, uśmiech mówi sam za siebie Gratuluję, już wszczepiłeś se surfa na amen. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
okno Napisano 30 Czerwca 2015 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 30 Czerwca 2015 Ładne leszczysko, wielkie graty Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Slawoo Napisano 30 Czerwca 2015 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 30 Czerwca 2015 łowi sie cały czas, Fląderek miałem w sumie w tym roku ok 20. Dorszyki tez były teraz czas na Leszczyki. Masz Andrzeju racje wsiąkłem w surfa na maxa. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
grzybek Napisano 12 Lipca 2015 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 12 Lipca 2015 Z Jendrulą popłynęliśmy na plaskate, taki tam kilkugodzinny rekonensans w najbliższej bliskości plaż. Przygotowaliśmy odpowiedni podbierak w razie gdyby jakaś zdesperowana, przypieczona słońcem foczka podpłynęła bliżej łodzi. Łowiliśmy na 3-7m głębokości. Podstawa to dendrobena, kawałek uklejki na pojedyńczym zestawie gruntowym. Na początku trochę bocznego troka ale w końcu dałem se na luz. Łowiliśmy w dryfie a rybki same nam sygnalizowały brania na szczytówkach. Trafiały się zegarki jak i babki bycze ale kilka fląderek udało się zaprosić na obiadek Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
okno Napisano 18 Lipca 2015 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 18 Lipca 2015 https://youtu.be/ptr_XCE0j80 Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
grzybek Napisano 23 Lipca 2015 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 23 Lipca 2015 22lipca2015r. Ten dzień zapamiętamy z Januszem na długo. Udało mi się zaklepać w prognozach przyjazny dzień na ryby. Korzystając z różnych źródeł trafiłem pomiędzy dwa fronty burzowe. Zastanawialiśmy się, czy wychodzić na Zatokę Gdańską w poszukiwaniu fląderki czy poszukać okoni na Martwej Wiśle? Ostatecznie, po organoleptycznym zaznajomieniu się z aktualną aurą, po skonfrontowaniu wieści od innych kolegów poszukujących wrażeń na w/w łowiskach zdecydowaliśmy się na wypłynięcie za okoniami. Plaskate poczekają na lepszy czas. Wycieczka łodzią po kanale portowym Martwej Wisły przywołała wspomnienia Janusza z dzieciństwa i młodości. Trochę się pozmieniało a latka lecą... W stoczniach i przy nabrzeżach wre praca choć są i tacy co odpoczywają, korzystają z relaksu My też płyniemy rekreacyjnie, dla przyjemności. Zaczynamy z wysokiego "C" choć dobrze popołudniu Chciałem zaznajomić szanownego kolegę z moją ulubioną ostatnio metodą trolingową. Więc w ruch poszły ulubione przynęty. Założyłem wobka "górala" i po kilku minutach zameldował się piękny pasiak, dobre 30cm. Wypasiony, silny, kolorowy. Jak Janusz to zobaczył od razu zmienił gumę na woblera Robimy nawrotkę i teraz on wyjmuje kolejnego grubasa, jeszcze grubszego niż mój To ładnie, już jest dobrze. Tzn wiemy na co łowić i lecimy w kolejne dziury. Dwa grubasy nie mieszczą się w wiaderku. Brakuje im miejsca i tlenu w wodzie. Chlapią na Janusza i nie chcą pozować do zdjęć. Na kolejnej miejscówce próbujemy znaleźć garbusy metodą bocznego troka. Janusz nie ma odpowiedniego kija ale staramy się jakoś sobie radzić. Mimo wszystko jest ciepło a okonie się męczą w tej małej, plastikowej sadzawce. Trzeba ryby uszanować, po co je niepotrzebnie męczyć? Postanowiłem im ulżyć. Na bocznego troka założyłem dendrobenę i wrzuciłem do wody. Otworzyłem podłogę, zabezpieczyłem pompę zęzową przed podniesieniem. Garbusy przełożyłem do zęzy i wlałem im sporej ilości świeżej wody. Tam czuły się swobodniej i mogły oddychać a nie dusić się. Po chwili wyjąłem wędkę z uchwytu i podniosłem ją ale kij się wygiął w pałąk a kołowrotek zaczął oddawać żyłkę ! Ki czort? W głowie zamęt i tłoczące się pytania? Okoń, sandacz, szczupak, sumik? Kurczę, przecież mam patyka do 12g, żyłeczka 014, max 016 (już nie pamiętam)... Co podciągnę rybkę to ona mi odpływa, dołuje do dna. Czy uda mi się ją chociaż zobaczyć? Januszo stoi obok z zapartym oddechem, czeka już z ogromnym podbierakiem a ja wciąż nie widzę ryby! Uda mi się kolejny raz, czy nie? Adrenalina buzuje a ja staram się na spokojnie oceniać sytuację i trwa to kilka minut. W końcu widzę coś co mnie b zaskakuje, tego się nie spodziewałem. Mówię do Janusza: węgorz! Nie może być a jednak w końcu jest na powierzchni i Janusz próbuje go podebrać 75cm obręczą podbieraka. Ryba jednak wydostała się więc próbujemy znowu przeciągać się kolejną chwilę. Zdaję sobie sprawy ile ząbków ma taka bestyjka i jak łatwo przetrzeć, przeciąć taką lineczkę. Masakra! Bardzo pragnę wyciągnąć tę rybkę bo wiele lat nie widziałem, nie złowiłem takiej bestyjki. Jednak mam farta. Za drugim razem Janusz podebrał wangorza i cieszymy się jak dzieci Elektroniczna, nowa waga Janusza przydała się niebawem i pokazała dobre kilo Nie odważyłem się mierzyć tego żywego zaskrońca. Dopiero w domu okazało się, że miał 78cm przy 1018g wagi. Ależ byłem szczęśliwy! To piękna i smaczna ryba więc będzie dla nas ucztą w domu Adrenalina puściła ale cieszyliśmy się jeszcze długo. Próbowaliśmy zmieniać przynęty, metody i polowaliśmy dalej. Im bliżej wieczora tym bardziej skupialiśmy się na sandaczu. Niesstetty, nie dał się nabrać na żadne sztuczne przynęty. W wodzie jest tyle drobiazgu, naturalnego pokarmu, że sandacz olewał nasze zbliżenia i marzenia. Nie mieliśmy żadnego kontaktu. Wracając do bazy jeszcze łudziliśmy się nadzieją. Prócz kilku skubnięć, otarć Janusz wyjął jeszcze całkiem zgrabnego szczupłego. Kilka okonków wróciło do wody. Wypad jak najbardziej udany. Wzięliśmy wspólnie cztery ryby mimo to byliśmy ukontentowani Dzięki Janusz za kolejną, piękną przygodę i pomoc w podebraniu. Pzd Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Alexspin Napisano 23 Lipca 2015 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 23 Lipca 2015 Piękne wyniki. Gratulacje. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
okno Napisano 23 Lipca 2015 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 23 Lipca 2015 Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
JanuszkiewicZ Napisano 23 Lipca 2015 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 23 Lipca 2015 22lipca2015r. Ten dzień zapamiętamy z Januszem na długo. Udało mi się zaklepać w prognozach przyjazny dzień na ryby. Korzystając z różnych źródeł trafiłem pomiędzy dwa fronty burzowe. Zastanawialiśmy się, czy wychodzić na Zatokę Gdańską w poszukiwaniu fląderki czy poszukać okoni na Martwej Wiśle? Ostatecznie, po organoleptycznym zaznajomieniu się z aktualną aurą, po skonfrontowaniu wieści od innych kolegów poszukujących wrażeń na w/w łowiskach zdecydowaliśmy się na wypłynięcie za okoniami. Plaskate poczekają na lepszy czas. Wycieczka łodzią po kanale portowym Martwej Wisły przywołała wspomnienia Janusza z dzieciństwa i młodości. Trochę się pozmieniało a latka lecą... W stoczniach i przy nabrzeżach wre praca 20150722_141953.jpg 20150722_142000.jpg 20150722_142011.jpg choć są i tacy co odpoczywają, korzystają z relaksu 20150722_143249.jpg 20150722_151555.jpg My też płyniemy rekreacyjnie, dla przyjemności. Zaczynamy z wysokiego "C" choć dobrze popołudniu Chciałem zaznajomić szanownego kolegę z moją ulubioną ostatnio metodą trolingową. Więc w ruch poszły ulubione przynęty. Założyłem wobka "górala" i po kilku minutach zameldował się piękny pasiak, dobre 30cm. Wypasiony, silny, kolorowy. 20150722_144351.jpg Jak Janusz to zobaczył od razu zmienił gumę na woblera Robimy nawrotkę i teraz on wyjmuje kolejnego grubasa, jeszcze grubszego niż mój 20150722_145408.jpg To ładnie, już jest dobrze. Tzn wiemy na co łowić i lecimy w kolejne dziury. Dwa grubasy nie mieszczą się w wiaderku. Brakuje im miejsca i tlenu w wodzie. Chlapią na Janusza i nie chcą pozować do zdjęć. Na kolejnej miejscówce próbujemy znaleźć garbusy metodą bocznego troka. Janusz nie ma odpowiedniego kija ale staramy się jakoś sobie radzić. Mimo wszystko jest ciepło a okonie się męczą w tej małej, plastikowej sadzawce. Trzeba ryby uszanować, po co je niepotrzebnie męczyć? Postanowiłem im ulżyć. Na bocznego troka założyłem dendrobenę i wrzuciłem do wody. Otworzyłem podłogę, zabezpieczyłem pompę zęzową przed podniesieniem. Garbusy przełożyłem do zęzy i wlałem im sporej ilości świeżej wody. Tam czuły się swobodniej i mogły oddychać a nie dusić się. Po chwili wyjąłem wędkę z uchwytu i podniosłem ją ale kij się wygiął w pałąk a kołowrotek zaczął oddawać żyłkę ! Ki czort? W głowie zamęt i tłoczące się pytania? Okoń, sandacz, szczupak, sumik? Kurczę, przecież mam patyka do 12g, żyłeczka 014, max 016 (już nie pamiętam)... Co podciągnę rybkę to ona mi odpływa, dołuje do dna. Czy uda mi się ją chociaż zobaczyć? Januszo stoi obok z zapartym oddechem, czeka już z ogromnym podbierakiem a ja wciąż nie widzę ryby! Uda mi się kolejny raz, czy nie? Adrenalina buzuje a ja staram się na spokojnie oceniać sytuację i trwa to kilka minut. W końcu widzę coś co mnie b zaskakuje, tego się nie spodziewałem. Mówię do Janusza: węgorz! Nie może być a jednak w końcu jest na powierzchni i Janusz próbuje go podebrać 75cm obręczą podbieraka. Ryba jednak wydostała się więc próbujemy znowu przeciągać się kolejną chwilę. Zdaję sobie sprawy ile ząbków ma taka bestyjka i jak łatwo przetrzeć, przeciąć taką lineczkę. Masakra! Bardzo pragnę wyciągnąć tę rybkę bo wiele lat nie widziałem, nie złowiłem takiej bestyjki. Jednak mam farta. Za drugim razem Janusz podebrał wangorza i cieszymy się jak dzieci Kopia 1018g78cm.jpg Kopia 20150722_161727.jpg Elektroniczna, nowa waga Janusza przydała się niebawem i pokazała dobre kilo Nie odważyłem się mierzyć tego żywego zaskrońca. Dopiero w domu okazało się, że miał 78cm przy 1018g wagi. Ależ byłem szczęśliwy! To piękna i smaczna ryba więc będzie dla nas ucztą w domu Adrenalina puściła ale cieszyliśmy się jeszcze długo. Próbowaliśmy zmieniać przynęty, metody i polowaliśmy dalej. Im bliżej wieczora tym bardziej skupialiśmy się na sandaczu. Niesstetty, nie dał się nabrać na żadne sztuczne przynęty. W wodzie jest tyle drobiazgu, naturalnego pokarmu, że sandacz olewał nasze zbliżenia i marzenia. Nie mieliśmy żadnego kontaktu. Wracając do bazy jeszcze łudziliśmy się nadzieją. Prócz kilku skubnięć, otarć Janusz wyjął jeszcze całkiem zgrabnego szczupłego. Kilka okonków wróciło do wody. Wypad jak najbardziej udany. Wzięliśmy wspólnie cztery ryby mimo to byliśmy ukontentowani Dzięki Janusz za kolejną, piękną przygodę i pomoc w podebraniu. Pzd Ja też szczerze gratuluję za złowienie tak pięknego węgorzyka. Oświadczam jednocześnie, że jestem ogromnie zaszczycony uczestnictwem jak i podebraniem tej wyjątkowej ryby - brawo Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
grzybek Napisano 5 Października 2015 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 5 Października 2015 Dwa dni moczenia kija na Zatoce Gdańskiej owocowało dorszami, śledziami i niespodzianką Rzadko raczej goszcząca ryba na naszych wędkach choć wyjątkowo żarłoczna. Sympatyczna paskuda z rodziny głowaczy - kur diabeł - brrrrr Kolców i wypustek co nie miara, strach do ręki wziąć. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Alexspin Napisano 5 Października 2015 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 5 Października 2015 (edytowane) Niezły okaz Myoxocephalus scorpius - zgłoś do rekordów WW, oni to łykną... Ale paskuda okropna, brrr! Edytowane 5 Października 2015 przez Alexspin Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się