Skocz do zawartości

wind

Administrator
  • Postów

    5 094
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez wind

  1. wind

    Znalezione w sieci

    Ja zabieram moją żonę na ryby ... mimo takich ostrzeżeń
  2. A ja będę Cię namawiał, abyś pozostał przy żyłce. Dlaczego?? Żyłka amortyzuje przy zacięciu i holu, jest wiele tańsza i możesz częściej ją wymieniać i łatwiej ją zerwać w razie ostateczności. Plecionka ma swoje zalety, największą jest nierozciągliwość i czułość sygnalizacji brań. Myślę, że szybciej ją zerwiesz, lub uszkodzisz sprzęt niż wyholujesz jakąś gałąź. Może spróbuj zastosować dłuższy kij, zmienić miejscówkę ...
  3. Ależ wredne te gryzonie w Twoich stronach, jak nie dobiora się do Opla to do Fiata. :-). A tak naprawdę, to jeśli nie przegonisz go "chemicznie", musisz jakoś z tym żyć. Z drugiej strony ciesz się, że to nie kot bo zniszczenia mogłyby być większe.
  4. "Nasza cywilizacja legła w gruzach a Tobie tylko dupy w głowie"

  5. wind

    Nogat

    Brawo, widzę, żeś twardy gość . Ważyłeś może te linki?
  6. Wędzisko Byron Vision,niestety niedostępny w sprzedaży jako nowe, na Allegro też nie widać. Ostatnio widziane na portalach 5-6 lat temu w różnych cenach, od 1zł do wydumanej przez właściciela ceny 120-150zł. Niestety nie znamy też dokładnie jaki to model, nie widać tego na zdjęciach. Co do kołowrotka, niestety również nie widać na zdjęciach wyraźnie nazwy i modelu. Albo zamień zdjęcia na lepsze jakościowo albo po prostu napisz, co jest napisane na blanku wędziska i korpusie kołowrotka.
  7. Automatyczna wiadomość Temat przeniesiony z forum "Testy sprzętu wędkarskiego " do "Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.".
  8. Widziałem niedawno taki filmik, gdzie karpik przyniesiony w foliowym worku, oczywiście bez wody, został wpuszczony do do zimnej wody. Nie wróżę mu długiego i szczęśliwego życia, podejrzewam, że padł w wyniku szoku termicznego. A poza tym nie wiadomo, gdzie był hodowany i jakie choróbska na grzbiecie nosił.
  9. wind

    Martwa Wisła

    Na szczęście admin czuwa i połączył posty. Dla ścisłości, To było w końcu XIX wieku, konkretnie tzw. przekop Wisły uruchomiono 31 marca 1895 roku. Historia Gdańska to taka moja druga zajawka, chociaż najbardziej interesuje mnie okres międzywojenny.
  10. Sam sobie odpowiedz . A właściwie odpowiedziałeś Panowie, to nie chodzi już o legalność Dropshota jako takiego ale poszczególne elementy techniki. Przychodzi taki moment, że ruch góra - dół w pionie występuje, i to jest sedno sprawy. Również kwestia ilości przynęt, nad którą zastanawiał się @grzybek. Widocznie niewiele polskich programów, kręconych w Polsce oglądasz, takie "kwiatki" zdarzają się dość często. Przynęta nie ma tu dużego znaczenia, chociaż połączenie techniki wertykalnej z przynętą naturalną też jest problematyczna, znaczenie ma zastosowana technika. I tyle .
  11. @woldi, akurat Ty chyba nie narzekasz na brak ryb w... niektórych łowiskach PZW.
  12. Tu nawet nie chodzi o przepisy ale o zwykły zdrowy rozsądek.
  13. Idą z prądem, żeby ludzie ich słuchali muszą gadać to, co chcą usłyszeć. Eeee, ja tam taki ortodoksyjny nie jestem, karpika i owszem, skosztuję, ale musi być "odpity" i odpowiednio przygotowany przez mojego ojca. Ale właśnie Wigilia jest jedyną okazją w roku, gdy karpia jadamy.
  14. Ten odcinek można obejrzeć tutaj. Szczerze mówiąc chwilami włos się na głowi jeży . W 12 minucie "zawodowy sumiarz" określa metodę "wertykalna" i dalej jest jej dokładny opis, określony jako łowienie w pionie. Używając takiego wabika i przynęty naturalnej, czyli ... pęku rosówek. W 18 minucie można zaobserwować, ze to nie jest lekuchne pstrykanie ino ciągłe podnoszenie i opuszczanie przynęty w pionie, może niewielkie, kilku - killkunasto- centymetrowe, ale zawsze.
  15. Corocznie w okolicach końca grudnia, czyli świąt Bożego Narodzenia pojawia społeczna, niby pro - ekologiczna akcja polegająca na wypuszczaniu zakupionych w sklepach żywych karpi "na wolność" czyli do przypadkowych wód ogólnodostępnych. Jak dla mnie jest wyjątkowy objaw głupoty i nieodpowiedzialności różnych "zielonych" oszołomów i eko terrorystów. Jak Wy widzicie takie akcje?? Może ktoś mnie przekona, że ma ona sens??
  16. A ja Wam odpowiem, dlaczego to taka tajemnica. I wcale nie chodzi tu o jakieś przekręty, kradzież ryb itd. Po prostu osoby przeprowadzające odłowy chcą mieć spokój podczas tego zajęcia, tak to zjeżdżały by się tabuny wędkarzy, każdy by się wtrącał, przeszkadzał, zadawał wciąż te same pytania. A wiadomo, ze ludzie są różni, jednym wystarczy obserwacja, parę zdjęć, i odpowiedzi na pytania, a inny z góry zakładają, ze są okradani i potrafią być chamscy i natarczywi. Dlatego sam się nie dziwię, że zarządy nie informują szeroko o takich odłowach, bo by mieli duży problem z ich przeprowadzeniem. Nawet obecność niewielkiej grupy przedstawicieli środowiska "szeregowych" wędkarzy nie zmieni i tak krytycznych opinii tych, których nie było. Powiedzą oni, że zarząd koła zaprosił "kolesi". Niestety, nikt do tej pory nie wymyślił lepszego sposobu sprawdzenia stanu zasobów obwodu rybackiego niż taki odłów. Za to już sam sposób jego przeprowadzenia to inna para kaloszy. Wciąż złowiona ryba to najczęstsza forma zapłaty brygadzie rybackiej za ich pracę. Za to cały taki odłów powinien być rejestrowany i potem zrelacjonowany na stronie ZO. Co do zarybień i robienia z tego tajemnicy to przychylę się do opinii i nawet czasowy zakaz wędkowania nie pomoże, cwaniacy " co nie wiedzieli " pojawią się szybciutko i odłowią co się da. Informacje o planowanych zarybieniach powinny być przekazywane na zebraniu na początku roku bez podawania konkretnych dat, a z przeprowadzonych w roku poprzednim powinny być prezentowane materiały foto i video.
  17. Jest niesamowicie skuteczna, napływają rybie "nad głowę" i pracują przynęta w wodzie w pionie. Było o tym w jednym z odcinków "Jak to jest złowione". Nie pamiętam tylko jak nazywa się ta przynęta ...
  18. Kalendarz zatoczył pętlę i znów mamy koniec roku, chwila na podsumowania i tzw. rachunek sumienia. Co się działo w wędkarskiej części mojej jaźni wiecie, każdą wartą wspomnienia chwilą dzieliłem się z Wami wspominając poszczególne wyprawy omijając oczywiście te, z których wracałem „na tarczy” . Od pierwszej marcowej zasiadki nad Martwą Wisłą do ostatniej nad kanałem, tej w listopadzie skrzętnie fotografowałem nie tylko ryby ale wszelkie inne okoliczności przyrody. Zobacz cały artykuł
  19. Kalendarz zatoczył pętlę i znów mamy koniec roku, chwila na podsumowania i tzw. rachunek sumienia. Co się działo w wędkarskiej części mojej jaźni wiecie, każdą wartą wspomnienia chwilą dzieliłem się z Wami wspominając poszczególne wyprawy omijając oczywiście te, z których wracałem „na tarczy” . Od pierwszej marcowej zasiadki nad Martwą Wisłą do ostatniej nad kanałem, tej w listopadzie skrzętnie fotografowałem nie tylko ryby ale wszelkie inne okoliczności przyrody. Najważniejsze chwile to nowi ludzie i nowe miejsca. Tak jak ubiegły rok tak i ten dobiegający końca był pod tym względem całkiem przyjemny i obfity. Nowi koledzy, Paweł i Zbyszek okazali się doskonałymi kompanami wędkarskich wypraw, czasem zdopingowali od porannego wstania, czasem „pomogli” podjąć decyzję o wyborze łowiska. Tak to zwykle bywa, że znajomości zawarte nad wodą potrafią przetrwać lata, znam takie przypadki. Dowodem są choćby kolejne spotkania z bohaterami wspomnień znad zalewu Sulejowskiego w ubiegłym roku. Mam nadzieję, że następne spotkania i wspólne sezony tylko potwierdzą tą tezę. Nowe miejsca to przede wszystkim wypady za Wisłę, nad Tugę i Szkarpawę w sąsiednim okręgu elbląskim, wakacje nad Narwią i jesienne połowy w Wiśle. Szczególnie wspominam biwak w Ponikiewie i próby złowienia wąsatego króla podwodnego świata. Niestety, tylko na próbach się skończyło, efektów jednak nie osiągnęliśmy. Późniejsze próby przechytrzenia tych wspaniałych ryb w Wiśle również skończyły się porażką. Cóż, to tylko pokazuje jak trudno czasem osiągnąć wędkarski cel. Właściwie to sami możecie popatrzeć jak ten sezon wyglądał. Większość zdjęć na pewno widzieliście w moich sprawozdaniach z wędkarskich wędrówek. Wiosna i lato to moje ulubione kanały, rzeki Tuga i Szkarpawa oraz ulubione jezioro Wysoka. Migawki z wakacji nad Narwią. Późnym latem i jesienią znów zaglądałem nad "swoje" jeziorko, kanały i Wisłę. Było też trochę ryb, bez okazów, ale przyjemność daje spotkanie z każdą, nawet niewielką. Koniec roku niestety nie był dla nas łaskawy, najpierw odezwała się stara kontuzja pleców, która wyłączyła mnie z wędkowania praktycznie do Świąt, a 7 grudnia straciliśmy naszego psa, uroczą pekinkę, która towarzyszyła nam przez 12 lat. Żegnaj przyjaciółko.
  20. Nie rozumiem po co drazysz temat. Mam nieodparte wrażenie, że szukasz dziury w całym.
  21. Cóż, patrząc na prognozy obawiam się, że nici z wędkowania w tym roku.
  22. Sorry, oczywiście masz rację, złośliwość przedmiotów spowodowała że brak jednego dwóch słów wypaczył sens mojej wypowiedzi. A powinna ona brzmieć : ... " nazwanie surfcastingu w formie znanej z naszych plaż klonem spiningu to delikatnie mówiąc spore nadużycie ". Za zamieszanie przepraszam.
  23. Mam propozycję, przeczytaj jeszcze raz uważnie wspomniane rozporządzenie i zapewne zauważysz, że autor wyraźnie określił warunki połowu dorsza i innych ryb, innymi metodami w tym spiningowej. Mimo tego,że jestem tylko laikiem - teoretykiem uważam, że nazwanie surfcastingu w formie znanej z naszych plaż to delikatnie mówiąc spore nadużycie.
  24. Dobra, ale najpierw zwiążemy Ci ręce. A tak szczerze mówiąc to ... zima idzie, od piątku mróz. A we wtorek szykuje się wolny dzionek ...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...