-
Postów
1 489 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez grzybek
-
Ostateczny kształt Chyba tak już zostanie? "Bomba" teraz lekko zachodzi na boki, pracuje... Możliwe, że to będzie pożądane, przydatne. Czas pokaże.
-
Wczoraj na Zatoce Gdańskiej też miałem podobne branie. Po braniu zaciąłem ale po chwili, nie czując oporu sądziłem, że ryba spadła. Dopiero kiedy kończyłem wędkowanie w trollingu zorientowałem się, że ryba obcięła żyłkę przed przynętą - 26g blachę Kaczmarka. To była belona...
-
-
Jak już wcześniej pisałem zdecydowałem się na zakup Samsung Galaxy A3. Jako, że telefon raczej nowy na rynku to jeszcze brakowało wyboru w kwestii etui, uchwytu samochodowego. Mimo, że szybka twarda (Gorilla) a obudowa metalowa jednak chciałem jakoś elegancko osadzić to w czymś odpornym na rysy. Przypadkiem, będąc na wycieczce trafiłem do sklepu sieci Neonet, gdzie znalazłem fajną, ciekawą oprawę. Pal licho, że telefon mieści się idealnie w plastikowej, zgrabnej obudowie, jest dostęp do przycisków głośnika, aparatu, lampy... Dla mnie odkryciem był fakt, że otwierając klapkę telefonu uruchamia mi całe urządzenie! Wcześniej musiałem przycisnąć przycisk blokady, przejechać paluchem po ekranie żeby uruchomić maszynkę. Teraz jednym ruchem mam dostęp do ekranu i sterowania. Ciekawe rozwiązanie. Spodobało mi się toto na tyle, że wziąłem też uchwyt samochodowy z przyssawką na szybę oraz ramię do montażu w owiewkach nadmuchu powietrza. Jest to o tyle istotne, że posiada on możliwość zamontowania telefonu w strudze chłodzenia.
-
prezent na 60 urodziny jaki silnik do łodzi ?
grzybek odpowiedział Sevi19 wna temat w Na każdy temat
Yamaha, Mariner, Mercury... żadnej chińszczyzny. Najlepiej od pierwszego właściciela. Z tabliczką znamionową i papierami. -
Proponuję przez lupę
-
prezent na 60 urodziny jaki silnik do łodzi ?
grzybek odpowiedział Sevi19 wna temat w Na każdy temat
Przy takich założeniach najrozsądniej będzie kupić używany, 4suwowy silnik 4KM. Jest lżejszy, ma własny zbiorniczek paliwa. Elektryk będzie na pewno lżejszy ale doliczając koszt zakupu akumulatora oraz brak możliwości ładowania na wodzie może być problem. Zalewy są często dosyć spore więc przeloty mogą być długie... Często i fala może być upierdliwa a i energii może zabraknąć na powrót. Jeżeli nie ma strefy ciszy w obwodzie to zdecydowałbym się na zakup spaliny, bezsprzecznie. z silnikiem do 13KM bez uprawnień -
Łodzie - budowa i serwis
grzybek odpowiedział grzybek wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Nie wiem dokładnie co jest uszkodzone. Mogę domyślać się, że jest to stara, zabrudzona i uszkodzona warstwa żelkotu. Jeśli tak najrozsądniej będzie zastosować odpowiedni żelkot. Wskazówki ze strony Wypełnianie głębokich ubytków Do tego celu możemy przygotować własną szpachlę, której skladnikami są klej żywiczny BÜFA Oldopal 740-0110 oraz żelkot Büfa wymieszane w proporcji: 90 części wagowych kleju 740-0110 10 części wagowych żelkotu Büfa Utwardzanie 4% Curox M-312 Szpachlą tą wypełniamy najgłębsze ubytki a następnie nakładamy szpachlę Büfa Filler Szlifowanie Proces szlifowania naprawianej powierzchni można rozpocząć po 1,5 godz. Jednakże szpachla po tym czasie nie będzie dostatecznie utwardzona. Dlatego też jeśli warunki pozwalają zalecamy wygrzanie naprawianego elementu przez kilka godzin w temperaturze 80°C lub pozostawienie go w temperaturze pokojowej na 24 godziny. Przedwczesne rozpoczęcie szlifowania a następnie polerowania może doprowadzić do powstania skórczów oraz żółknięcia obrabianej powierzchni. Szlifowanie rozpoczynamy papierem ściernym o gradacji 600 ( 400 tylko w przypadku konieczności zeszlifowania grubszej warstwy) do momentu prawie całkowitego zeszlifowania szpachli, a następnie kontynuujemy papierem 800/1000/1200. Wszelkie zaobserwowane różnice w połysku można wyrównać przy pomocy past polerskich. Polerowanie możemy rozpocząć pastą o średniej ziarnistości np. BÜFA BF100 i dla uzyskania wysokiego połysku zakończyć pastą polerską BÜFA BF 150. Należy pamiętać żeby podczas polerowania mechanicznego nie przekraczać 2100 obr/min. Tak naprawiona powierzchnia będzie praktycznie niewidoczna i odporna na warunki atmosferyczne. Koniec cycatu. Jeśli nie masz zamiaru wystawiać jej na wystawę to wystarczy zwykła szpachla do uzupełnienia ubytków zmieszana z utwardzaczem. Potrzebna Ci będzie szpachla i coś do odtłuszczenia powierzchni, ewentualnie odkurzacz. Z narzędzi szpachelka a najlepiej dwie, drewniany klocek i papiery ścierne o różnej gradacji, wodoodporne. Szpachel mam od Szpify, jak będziesz potrzebował to się umówimy w tygodniu i zrobimy przy jakimś browarku -
- i było Po majówkowych powrotach nie zdzierżyliśmy długo w fotelach i nakreśliliśmy sobie termin wypłynięcia na kolejny piątek. Każdy z ekipy ma jakieś obowiązki, zobowiązania więc nie tylko pogoda ma wpływ na nasze terminy. Jednak do piątku to całe dwa dni a aura zachęcała do skorzystania z uroków natury. Po wizycie w szpitalu u mojej doktórki dzwonię do Krisa i zapada konkretna decyzja - jedziemy! Na co? Oczywiście na morskie sreberka. Szybki posiłek, krótkie pakowanie bambetli i natychmiastowy wyjazd. Ostatnio na trzech na łodzi mieliśmy tylko jedno branie ale taki dzień trzeba wykorzystać bez względu na wyniki. Wypływamy dobrze po południu. Przeciskamy się korytem portowym Martwej Wisły między holowanymi potworami ze stali. Z braku czasu a może z przezorności nie zgłaszam wypłynięcia do kapitanatu portu. Na kanale radiowym słyszę, że jest spory ruch bo statki przepływają, żołnierze ćwiczą a pewnie nam kazali by czekać w jakiejś kolejności - nie mam na to czasu. Przepłynęliśmy boczkiem, cichaczem ale kiedy tylko wystawiliśmy dzioba za główkę portu dogonił nas policyjny RIB z 200konnym silnikiem. Na szczęście to tylko kontrola dokumentów, wyposażenia... Czuć było atmosferę zbliżających się uroczystości na Westerplatte. Zanim przygotowaliśmy, rozstawiliśmy zestawy trollingowe nadleciały śmigłowce, nie wiadomo skąd pokazały się łodzie z komandosami, tumany wody wzbiły się w powietrze. Cyrk! Hałas ćwiczeń w powietrzu i na wodzie nie wróżył nic dobrego. Odpłynęliśmy w siną dal. Obserwowaliśmy z oddali ćwiczenia. Z głupia frant, czyli znienacka słyszę terkotkę na swojej wędce Zameldowała się kolejna troć w tym sezonie! Dobra nasza Pływaliśmy po naszych starych śladach z zeszłego roku, gdzie miałem zaznaczone poszczególne brania ryb. Sprawdziły się w 50%. Coś w tym jest, że ryby lubią określone rejony. Złowiłem kolejną rybkę, później Kris dorwał swoją pierwszą trocię w tym sezonie i w końcu rozsypał się worek Pierwszy raz w życiu mieliśmy szansę obejrzeć trocie wyskakujące z wody. Bawiły się się jakby z nami a może sprawdzały co przeszkadza im w łowieniu pokarmu, chyba żerowały? Fajne to było zjawisko, kiedy taka srebrna torpeda wyskakuje nad powierzchnię i zagląda nam na pokład Wracaliśmy w miejsca gdzie mieliśmy brania i one powtarzały się. W sumie mieliśmy po 3 brania, bez spadów czyli zaliczyliśmy jednakowo po 3 ryby w przedziale od 43-57cm. Same maluchy chociaż po dwie mogliśmy wziąć. To b dobry wynik na koniec trociowego sezonu. Rzepak kwitnie, pokazały się belony więc trocie odejdą od brzegów i trudniej je będzie namierzyć. Odpłyną gdzieś na głębinki, w zimniejsze wody i tam będą baraszkować. Fajny to był i niespodziewany wypad ale przede wszystkim owocny. Może jeszcze taki dzień kiedyś zaliczymy? Kto wie? Na fotelu o tym się nie przekonamy.
-
Dzisiaj będzie się działo na Westerplatte - wczoraj wieczorem było całkiem ładnie od strony Martwej Wisły. Latały śmigłowce, płoszyły nam ryby ale żołnierze i służby ćwiczyły... przed wizytą dostojnych gości.
-
To się doczekałeś Janku. Robota sama się nie zrobi. Wygląda "przejrzyściej" - stopy wody pod kilem i udanych łowów
-
Ponoć tam były (są) szczupaki. Wszędzie żółci się rzepak a to niechybny znak, że belona zbliża się do brzegu. Może to właśnie był "bocian"? Może troć? Trudno wyczuć, wszystko możliwe.
-
-
Wiosna w pełni, większość ryb wytarta a my wciąż w galotach... Dopiero dwa razy byliśmy na łowisku - raz na Martwej Wiśle, raz na śledziach, na Zatoce. Więcej czasu poświęcam przygotowaniu łodzi i sprzętu do wędkowania niż łowieniu No cóż, czasem większą frajdę sprawia "gonienie króliczka" niż jego złowienie. Po wielu dniach przysposabiania łodzi, zakupach, wylewaniu "bomb trollingowych" wreszcie przyszedł dzień na kolejne wypłynięcie. Prognoza w meteo paskudna ale jest nadzieja na popołudnie. Wiatr ma się uspokajać więc krótka piłka - jedziemy! Czas nagli bo długi weekend się zbliża. Każdy z ekipy naszej łodzi ma zaplanowane jakieś wyjazdy, zaklepane terminy wizyt, jakieś zobowiązania. Wyruszamy dosyć wcześnie, około południa choć nie ma pewności czy uda się wyjść poza główki portu. Kiedy już zgłosiłem wypłynięcie do Kapitanatu i dostałem zgodę na wyjście na Zatokę Gdańską dostajemy się w bezpośredni wiatr napychający fale do koryta Martwej Wisły. Nie ma sensu wypływać w taki czas - za wcześnie i zbyt burzliwie. Będzie trudno. Nie boję się wypływać ale takie pływanie nie jest przyjemne ani łatwe. Jeśli jeszcze mamy wędkować i testować nowe sprzęty to już przesada. Kolejna nawrotka na coraz większych falach i wracamy w tor kanału. Nie ma sensu ryzykować. Płynę z zamiarem przejścia całym korytem do połączenia z Wisłą Śmiałą i próbą wyjścia od Strony Górek Zachodnich. Na Martwej Wiśle, na echu cienko z rybami. Nie chcę marnować tego przelotu i w końcu wypuszczam jedną wędkę w trollingu. Muszę sprawdzić, jak zachowują się szczytówki nowych wędek, które wcześniej kupiłem. Jak pasują do nich spore multiplikatory i żyłka 0,4mm? Przy okazji nagrywam na karcie sonaru trasę do nowej mapy (Aquamap). Krzycho i Jendrula też wypuszczają swoje sprzęty. Na wodzie cisza i spokój. Nie widać żadnej łodzi. Gdzieniegdzie jakiś wędkarz na brzegu próbuje walczyć z wiatrem. Pod wodą też pustynia. Czasem jakieś skupiska drobnych rybek na echu. Niespodziewanie przed dziobem wynurza się czarny kormoran z pokaźnym białorybem w pysku! Zerka na nas, pośpiesznie łyka zdobycz i odlatuje. Ale szybki W końcu docieramy do ujścia Wisły Śmiałej i wychodzimy na Zatokę Gdańską. Jeszcze wieje ale jeśli nie wypłyniemy teraz to kiedy? Ważniejsze jest dla mnie przetestowanie nowych wędzisk i kręciołów przed kolejnymi zakupami. Muszę wiedzieć jak zachowują się na wodzie. Wypływamy na szersze wody i fala już nie jest tak upierdliwa jak w ujściu. Rozchodzi się łagodniej i nie nosi tak łodzią. Czas upływa i wiatr tonuje fale. Nie jest źle. Dajemy radę wypuścić planery i szukamy troci. Ustawiłem swoją wędkę tak jak kiedyś uczył mnie Góral: jeden planer na burcie i poluzowany hamulec kręcioła z grzechotką. Krzychu testuje swojego zbiorczego planera i zajmuje drugą burtę. Jendrula przygląda się i uczy, testuje nowe rozwiązania w kilwaterze. Pływamy, pływamy i nic... szarzyzna, cienizna, kaplica Gdyby nie towarzystwo kolegów dawno bym olał takie monotonne pływanie, wędkowanie. W końcu uprzedzam tawariszczów, że mam ustawiony kołowrotek tak, żeby po braniu słyszeć grzechotkę bo prowadząc łajbę nie jestem w stanie non stop obserwować planerów. Próbujemy nauczyć się ustawiać sprzęty tak żeby nie wzbudzać niezdrowych emocji. I znowu pływamy i pływamy a czas leci i nic się nie dzieje. Kombinujemy na różne sposoby. W końcu wypuszczam swojego drugiego planera. Jako przynęty mam teraz dwie blachy Kaczmarka - miedziankę i srebrną. Jest słonecznie więc w teorii powinienem mieć ciemne. Jednak teoria często różni się od praktyki. Dobrze zrobiłem bo w końcu słyszę moją grzechotkę na kręciole! W ferworze zamieszania zacinam w ciemno. Klips zwalnia planera, ten odpływa w dal. Nie wiem, mam rybę na kiju czy nie? Chyba jednak coś siedzi bo czuję opór na mocnej, ciężkiej wędce. Okazuje się, że skręcam multika ale ten nie zwija żyłki. Dokręcam hamulec i wreszcie coś się dzieje, ryba coraz bliżej łodzi - to morskie sreberko! Krisu próbuje podebrać rybę ale ta po styku z podbierakiem zaczyna szaleć. Na szczęście wzięła mocno, zdecydowanie i dwa groty wbiły się dobrze. Rozgardiasz na łodzi full ale to pierwsze branie w trollingu w tym roku. Pamiątkowe fotki, mierzenie... Rozmiar d...nie urywa ale dobrze, że wymiarowa. Nasza pierwsza w tym roku i oby nie ostatnia. Praktyki trzeba nabywać jest niezbędna żeby unikać choćby chaosu przy poważniejszych zmaganiach. Dzień upływa a brań nie przybywa. Zaczyna robić się chłodno a do domu daleko. Gorąca, chińska zupka pomaga znosić niewygody i poprawia humor. Decyzja może być tylko jedna - wracamy. Kita na gaz i płyniemy pod światło zachodzącego za horyzontem słońca. Za nami tylko ciemność i bezmiar wody. Na szczęście płyniemy pod wiatr i fale co i tak nie przeszkodziło zmyć kokpitu przez falę jakiegoś holownika którą wziąłem na dziób. Nic to, nie jest najgorzej. Bywało, że nawet jednego brania nie mogliśmy się doczekać i to wielokrotnie. Następną razą będzie lepiej
-
Kto chce jeszcze znajdzie śledzie. Sporo ławiczek w kanale łączącym Martwą i Śmiałą Wisłę. Kto dysponuje łodzią odszuka większe skupiska 1,5km od brzegu plaż, na Zatoce. Jak widać na załączonym obrazku woda co raz cieplejsza. Nie ma ich tak wiele jak wcześniej i trą się inaczej niż co roku, w innych miejscach. Dziwna ta wiosna. Pewnie po pogłębieniu koryta Śmiałej Wisły dużo zmieniło się.
-
W słońcu wszystko rozkwita, inne światło robi swoje ale wciąż jest pięknie w ogrodzie. Jedne kwiaty przekwitły, inne rozkwitają - piękna pora. Na drzewach też już masa kwiecia. Kwitną czereśnie, śliwki, wiśnie, magnolie... Za chwilę zaczną kwitnąć jabłonie, azalie i inne różaneczniki.
-
Ostatnio częściej robię zakupy przez internet. Odpychają mnie ceny w sklepach stacjonarnych, także często obsługa i zapachy. Dzisiaj odwiedziłem Decatlon na gdańskim Przymorzu. Skusiła mnie informacja jakoby miały być sprzedawane żyłki SUFIX w odcinkach 1000m. Sprawdziłem rano na stronie internetowej sklepu, czy są dostępne lecz okazało się, że nie ma. Mimo to zajechałem tam w celu sprawdzenia Nie ma! Smrodek chińszczyzny zaniepokoił mnie zaraz na wejściu. Jakiś młody sprzedawca sprawdził, czy takiej żyłki czasem nie ma na magazynie ale okazało się, że są w podróży z Hiszpanii. Trudno, wybrałem inną żyłkę Sufixa, najdroższą jaką mieli, o najlepszych parametrach. Kilkakrotnie sprzedawca powtarzał mi cenę 24zł. Uzgodniłem telefonicznie z kolegami, że wezmę dla nich po dwie paczki. W sumie zapakowałem 6 rolek po 300m. Przy kasie okazało się, że ekspedientka policzyła mi 7 paczek po 29,99zł. Sprawdziliśmy ilość, cenę i okazało się, że inna ekspedientka na czytniku ma jeszcze inną cenę: 19zł! Pała mała. Okazało się, że każdy ze sprzedawców skanował żyłkę o innej średnicy! Odpuściłem sobie ten sklep i ten towar. Podzwoniłem po kolegach z innych sklepów, poznałem ceny i właściwości, opinie. W tym czasie żona robiła zakupy w innym markecie więc miałem czas ochłonąć. W końcu wróciłem do tego sklepa i kupiłem dwie rolki bo już nie chciało mi się w upalny dzień jeździć gdzie indziej a powinienem złożyć nowe kręcioły bo już mi w domu zbyt długo stały. Wyrobiłem sobie kartę lojalnościową i nie omieszkam skorzystać z dwuletniej gwarancji na tą żyłkę. Jednym słowem obsługa raczej fatalna, beznadziejna. Czy tak mało płacą, czy tylko niedoświadczona młodzież tam sprzedaje? Nie mam pojęcia... Decathlon to chyba francuska firma, wydawałoby się, że mają lepsze pojęcie o sprzedaży. Coś tu jednak szwankuje. Ile razy tam wpadnę mam wrażenie, że nikt tu na niczym się nie zna. Kupiłem wcześniej kilka rzeczy i niektóre lubię, sprawdzają się ale to raczej ciuchy myśliwskie. Duży sklep, raczej bogato wyposażony, przestrzenny ale wentylację powinni wykorzystać albo przerobić. Smród jest okropny, pewnie dlatego, że sporo gumowego badziewia ze Wschodu. Nie jestem usatysfakcjonowany zakupami w Decathlonie. Ani mnie ani żonie nie odpowiadają zakupy w tym sklepie.
-
Nie wiem, czy dobrze zrobiłem ale kupiłem żyłkę SUFIX DURAFLEX 0,40/15,5kg na 300m szpuli. Długo zastanawiałem się nad zakupem w Decathlonie ale po kilku telefonach jednak wróciłem się i wziąłem. Obsługa w sklepie absolutnie poniżej krytyki, także smród jaki wpada w nozdrza odpycha ale już nie chciało mi się ganiać. Po przeglądzie w necie danych tych żyłek dochodzę do wniosku, że jednak wybór nie był zły. Zobaczymy w praniu, co warta jest ta żyłka? Gwarancja dwa lata, ciekawe Wyrobiłem sobie kartę lojalnościową i sprawdzę ją za jakiś czas.
-
W przypadku kiedy wędkujecie z jednego stanowiska dużo zależy od kierunku nurtu. Ryby z reguły ustawiają się ciałem do nurtu, skąd dociera pokarm, zapach, smak. Może stąd ten wynik? Kiedyś testowałem podobny przypadek z jednym z kadrowiczów. Mieliśmy te same przynęty, b podobny sprzęt, technikę. Leszcze podeszły z jego strony, zatrzymały się przy jego zanęcie. Do mnie dotarły dopiero gdy zerwał przypon po trzecim braniu a staliśmy obok siebie w odległości ok 8-10m.
-
Spinningowe łowy 2011-2018
grzybek odpowiedział Nicco Puccini wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Jasna .upa a my mamy tu okres ochronny i amnestię na szczupaki -
To nie tak Zbyszku. Te duże agrafki ze zwalniaczem zapinam na lince stalowej, która utrzymuje "bombę" Na ostatnim zdjęciu lina na której wisi cały ciężar będzie w oryginale linką stalową 1mm. To do niej są doczepiane te duże agrafki, które wcześniej robiłem. Otwór w stabilizatorze "bomby" to 3,5mm - do niej można doczepić agrafkę ze zwalniaczem choćby size 4 spinn locka Dragona. Na poniższym zdjęciu agrafka do liny stalowej, nierdzewnej (bomby) Niżej zwykła agrafka do płetwy Choćby tak Tak więc do linki stalowej utrzymującej kulę można doczepić kilka przynęt, dodatkowo także do płetwy rzeczonej "bomby"
-
Spinningowe łowy 2011-2018
grzybek odpowiedział Nicco Puccini wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Tam rybka pewnie słyszy jak się skradasz -
Klipsy na lince z krętlikiem i agrafką mocowane są do otworu na końcu płetwy. To znaczy około pół metra za płetwą będzie klips zwalniający żyłkę z przynętą. Po braniu masz wolną żyłkę z ewentualną rybką na kiju. Nie ma co ciąć
-
Wierzę W takiej płytkiej wodzie atak musiał być niesamowity. Mam w oczach ataki szczupaków na zarośniętych górkach pośrodku jeziora... Widziałem jak wypuszczony okoń wypłynął na skraj zielska i cichy atak kolejnego szczupaka okoń zniknął Też pamiętam takie obrazy, tkwią w pamięci.
-
Kilka słonecznych dni i cudnie robi się w ogrodzie W takiej perspektywie najcięższa, najtrudniejsza robota pali się w rękach Nie chodzi o to by złowić króliczka ale by gonić go... to równie fascynujące jak łowienie ryb
