-
Postów
2 760 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Jotes
-
Rękawice na zimę i połowy morskie
Jotes odpowiedział pacocapo wna temat w Moda wędkarska (fashion fishing)
Hihi! Ja swoje Jaxony jeszcze czasem zabieram na łódź, ale służą mi tylko do stawiania i wyciągania kotwicy. -
Rękawice na zimę i połowy morskie
Jotes odpowiedział pacocapo wna temat w Moda wędkarska (fashion fishing)
W tym miejscu dałem Ci podpowiedź o "cudzie techniki 21 w". Dalej, podzieliłem się tylko i wyłącznie własnymi spostrzeżeniami i na podstawie własnych doświadczeń (dla mnie wystarczającymi). Dlatego tak jeszcze na wszelki wypadek, podkreślam pogrubieniem czcionki, że gdyby jednak ktoś szukał czegoś innego, lepszego, to może spróbować w ten sposób, ale też przymusu nie ma tak, jak i lepszej rady (chyba?). Swoboda wyboru, to indywidualna sprawa każdego z nas... -
Rękawice na zimę i połowy morskie
Jotes odpowiedział pacocapo wna temat w Moda wędkarska (fashion fishing)
Nigdy nie wyciągam ryb w rękawiczce. Do tej czynności zdejmuję lewą i dopiero podbieram. Zawsze też mam ze sobą niewielki ręcznik, po to, by osuszyć rękę i dopiero założyć rękawicę. Tak samo postępuję podczas stawiania i wyciągania kotwicy. Na wszelki wypadek zawsze mam ze sobą dwie pary rękawic (strzeżonego, pan Bóg strzeże!). A tak wyglądają moje rękawice polarowe i polarowo-lycrowe: Polar-lycra i obydwie pary z mojej wędkarskiej torby: Lubię ciepełko, sporadycznie korzystam z rękawic, a jeśli już to tylko z prawej, ale zawsze dobrze je mieć ze sobą. -
Rękawice na zimę i połowy morskie
Jotes odpowiedział pacocapo wna temat w Moda wędkarska (fashion fishing)
Temat rękawic przerabiałem już kiedyś. Były skórkowe, szmaciane, wełniane, neoprenowe, ale żadne nie równały się z polarowymi. Jak dla mnie, to nie ma cieplejszych, a i wiatr ich nie przewieje. Mam 2 pary takich na rower, antypoślizgowe od wewnętrznej strony dłoni, w których nie ślizga się ani rękojeść kija, ani rumpel silnika. Ja swoje kupiłem w Lidlu za całe 10-15 zł i jestem bardzo zadowolony. Ale jeśli ktoś chciałby używać nieprzemakalnych, to pewnie tylko z Gore Texu zdadzą egzamin, ale niestety, ceny zaporowe. Na OLX widziałem oferty w przystępnych cenach, takie od 35 do XXx zł (pewnie używki?). -
Lubię posłuchać Vivaldiego:
-
Mikado żyłka LX Sapphire Perch/Pike
Jotes odpowiedział Kamyk wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Zbyszek, jak słusznie wspomniałeś, to kiedyś o tym napisałem, ale chodziło mi o to, że była słabsza i bardziej się skręcała. Do bolonki, czy na zestawy oczywiście może się pięknie nadawać, ale ja do spinningu już jej nie zastosuję. W tej metodzie istnieje większe prawdopodobieństwo skręcania. -
Do siego roku!
-
Hihi! Niech tylko Daniel się pojawi, to zaraz mnie tutaj wyargumentuje, za tego OT. Ale i tak - Wesołych świąt!
-
Niestety nie! Ty już dostałeś rózgę od Mikołaja. My musimy sami zapracować na własne, "fortelem". A poza tym, to chyba nieletni jesteś? A nie potrzeba nam tutaj jeszcze dodatkowego paragrafu...
-
Zbyszek, jesteś urodzonym przywódcą, więc będziesz mózgiem operacji, a ja tym łobuziakiem. A mam taki jeden salon wędkarski na oku, ale o tym, cicho sza na razie...
-
Dobra Zbychu, jesteśmy umówieni. Ale tak, jak radzi Alek, to nie zrobimy, bo za danie komuś w "łyja", długo byśmy nie mogli takiej rózgi użyć.
-
No to w przyszłym roku, chyba będę musiał przed świętami gdzieś szybę wybić, bo ten cholerny grubas w czerwonym kubraku, dla mnie rózgi nie miał. Do Was wszystkie pozanosił pewnie?
-
Aleś musiał narozrabiać, że rózgę dostałeś...
-
Aż strach było, żeby samej zawleczki od granatu nie wyjąć. Czujnym trza było być, na rybach. I to u nas wymyślono kamizelki wędkarskie, tylko, że te pierwsze były kuloodporne.
-
Tradycyjnie: Zdrowych, spokojnych i wesołych świąt.
-
Coś się nie starasz. Ja za drugim kliknięciem, wpadłem na...89 szt. Wzajemnie - Wesołych...
-
Ale i tak zawsze wyjeżdżam z domu z cichym nastawieniem, że może wreszcie dzisiaj będą dobre brania i zabawa z rybami. Więc chodzi mi o ryby - o złowienie. Bez tego celu, wędkarstwo nie ma sensu. Zawsze chodzi o ryby. Jak napisałem wyżej, nie jeżdżę po to by nad wodą, samoloty strącać. Gdybym napisał inaczej, to oszukiwałbym samego siebie i innych. Dlatego kombinuję przecież, jakieś zanęty, przynęty, cieniutkie przypony z malutkimi haczykami, dobry sprzęt, wygodę na łowisku... Nikt przecież, tego bakcyla nie połknął, przyglądając się ptaszkom, żabkom, wąchając kwiatki, etc. Tylko dlatego, że poczuł ten pulsujący ciężar na końcu zestawu i jakże miły naszym uszom gwizd hamulca. A, że nie konieczność? Fakt! Bo nie ma ryb, nie ma co złowić. Kiedyś byłem skazany na złowienie i mogłem wybierać, jaka ryba interesuje mnie danego dnia. Bo, "wody było do kolan, a ryb do...". Przyroda, przyrodą i nie jest mi obojętna, ale jeżdżę by coś złowić - ryby. Nie zabrać, ale chociaż złowić! Przyrodę mam też w lesie, gdzie jeżdżę i zbieram grzyby i jadę po grzyby (te zabieram). Nie ma wysypu grzybków? Nie jadę wytrząsać niepotrzebnie dudów po wertepach.
-
I dlatego nie kończyłem zdania, bo każdy ma swój własny kodeks postępowania ze swoją zdobyczą (byle zgodnie z przepisami). A tutaj pozwolę się nie zgodzić. Łowię ryby od lat sześćdziesiątych ub. stulecia, więc mam na ten temat jakąś skromną wiedzę. Niestety, nie ma już ryb i z roku na rok jest coraz gorzej. To już jest katastrofa ekologiczna! Na naszych wodach, postępowała w bardzo szybkim tempie, od 1997 roku. Poziom krytyczny został przekroczony, jakieś 5 lat temu. I właśnie ciut wcześniej, niż te 5 lat temu, nie doznawałem jeszcze "powrotów o kiju". Od tamtej pory wszystko się zaczęło. Teraz, to już jest katastrofalny stan naszych wód - agonia.
-
Nie te czasy. Teraz idziemy/jedziemy tylko nad wodę (najczęściej!). I to jest ten jedyny pewnik w czasach obecnych. I z takim życzeniem wręcz, siedzimy nad tą wodą. Wszyscy - bez żadnych wyjątków. I tego się trzymajmy! Przecież żaden z nas nie jedzie tam po to, żeby fujarką samoloty strącać. Więc złowienie ryby to dla mnie cel i sens sam w sobie, wynikający wprost z racji uprawianego hobby, a nie dodatek. I z tym się z całą mocą nie zgodzę. Bo jak chcę zbierać znaczki, to nie są one dodatkiem do tego hobby, ale jego sensem! Jak chcę pojeździć rowerem, to i on przecież nie jest dodatkiem, do kolejnego hobby. Jeśli więc ryby nie są istotne, to po cóż zabierać cały ten majdan nad wodę? Po cóż tyle kasy wywalać w błoto, skoro nie o ryby chodzi? W moim hobby (wędkarstwie), złowienie ryby jest celem. I tak do tego podchodzę, a co zrobię ze złowionymi rybami, to już zupełnie inna kwestia... Dlatego po tym sezonie - choć był dla mnie fatalny/tragiczny - oczekuję owocniejszego kolejnego sezonu i tego życzę wszystkim! Życzę wielu złowionych ryb i bicia wszelkich rekordów wędkarskich!...
-
Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę tytuł tematu, który założyłeś. A jeszcze prościej, zaznacz i kliknij "szukaj".
-
Tragicznie. Ogólnie, to pewnie złowiłem więcej od Ciebie, ale to i tak wciąż tragicznie. Mam gdzieś jeszcze, swoje zapiski z dawnych lat, lat w których sezon kończyłem różnymi wynikami, w zależności od czasu spędzonego nad wodą. W tamtych latach kończyłem sezon, rocznie łowiąc średnio: 1. sandacz - od 450 do nawet 600 szt. 2. szczupak - od 200 do 300 szt 3. boleń - od 150 do 200 szt 4. okoń - od 1500 do 2000 szt (choć nigdy na nie, nie polowałem, a były jedynie przyłowem sandaczowym). Te czasy, niestety już się nigdy nie wrócą. Już nigdy tak nie będzie.
-
Jeśli nie potrafisz czytać ze zrozumieniem, to nie życzę sobie, byś wciskał w moje usta coś, czego nie napisałem. Wskaż mi łaskawco, w którym miejscu obraziłem kogokolwiek! A poza tym? Też Cię pozdrawiam, z tą samą mocą.
-
I bardzo dobrze, bo na tym polega konkurencyjność. Drożysz się - padasz na twarz! - "Śmierć frajerom".
-
Spinningowe łowy 2011-2018
Jotes odpowiedział Nicco Puccini wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Zimowisko okoni, albo bardzo blisko niego.
