-
Postów
2 760 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Jotes
-
Kołowrotek do średniego spinningu
Jotes odpowiedział NeoCM wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
A nie lepiej było go wysłać do serwisu i niech oni wywiązują się z gwarancji? No przecież masz aż 5 lat gwarancji... -
Prywatnie, to można sobie pływać, ile tylko dusza zapragnie. Nikomu nic do tego. Policja może mnie wtedy tylko prosić o spłynięcie do portu i ostrzec przed niebezpieczeństwem. Ale jeśli chodzi o imprezy wędkarskie, to jakkolwiek by je nie nazwać - zawodami, imprezą sportową, czy tak, jak u nas dla uniknięcia haraczu do ZG, KONKURSEM - to i tak żądzą tą imprezą wymienione przeze mnie wyżej przepisy. Mało tego! Organizator ma obowiązek zabezpieczać zawody odpowiednią liczbą własnych łodzi, a także ratownikami WOPR, bo to on ponosi wszelką odpowiedzialność w razie jakiegokolwiek wypadku. I o ile dobrze pamiętam, tak restrykcyjne przepisy, dotyczące bezpieczeństwa na zawodach, wprowadzone zostały po tym, jak na MŚ w wędkarstwie spławikowym we Francji, w latach dziewięćdziesiątych, piorun zabił 9 zawodników (oczywiście mogłem coś poplątać, ale tak właśnie kojarzę). Organizator ma obowiązek przerwać zawody, oddalić w czasie ich rozpoczęcie, wznowić, lub całkowicie je odwołać ze względu na warunki atmosferyczne. Ale robi to dopiero po odhaczeniu się wszystkich zawodników na liście uczestników! Szukać mi się tego wszystkiego nie chce, bo mnie dzisiaj oczy bolą. Ale jest to dostępne w sieci, albo nawet w dziale PZW na górze forum. I jeszcze jedno: Każdy uczestnik, dojeżdża na zawody na własną rękę, ryzyko i koszt...
-
Wiesz, jak już się za coś bierzesz, to powinieneś znać obowiązujące zasady. A z Twoich słów wynika, że albo po raz pierwszy zdecydowałeś się startować w zawodach, albo co gorsza, gdzieś Ci umknęły przepisy: "Zasady organizacji sportu kwalifikowanego", "Organizacja zawodów wędkarskich" i "Regulaminy zawodów", a są to podstawowe przepisy, które powinien znać każdy uczestnik, oprócz tych, które musi znać każdy wędkarz. Są tam wyraźnie zapisane zasady i jak już doczytasz, to dojdziesz do słusznego wniosku, że organizator nie miał prawa odwołać tych zawodów na dzień przed terminem. Oni, zachowali się zatem profesjonalnie, odwołali je po stawieniu się wszystkich uczestników, co oczywiście należało przewidzieć obserwując pogodę przed wypłynięciem z portu/mariny. Albo przynajmniej przed wypłynięciem kontaktować się ze swoim kolegą, w końcu jednym z organizatorów i siedzieć na czterech literach. Tak więc, to nie ktoś dał ciała, tylko Ty sam i na własne życzenie. Ja, póki jeszcze się w to bawiłem i rajcowało mnie to, to obowiązkowo musiałem mieć wszelkie przepisy wykute na blachę, by choćby w oczach kolegów, nie wyjść na kretyna, w razie nagłego przypadku. Co najmniej setki razy brałem udział w różnych zawodach i takie przypadki związane z pogodą nie są mi obce. I z takich powodów dziesiątki razy zmuszony byłem przez organizatora, do wcześniejszego i natychmiastowego spłynięcia do portu. A wielokrotnie zawody, od razu na miejscu zbiórki, a jeszcze przed rozpoczęciem, były odwoływane z powodu warunków atmosferycznych. Te z brzegu również! Ale nigdy nie winiłem wszystkich wokół, tylko właśnie pogodę.
-
[Portal] Puchar ForumWedkarskie.pl - podsumowanie.
Jotes odpowiedział wind wna temat w Ogólne Rozmowy
Gratulacje dla mistrza forum. Brawo Paweł! -
Spoko! Wyczujesz bluesa i przestaniesz pudłować zacięcia.
-
Jeśli ktoś ma i go rajcuje FB, a ja nie mam i mieć nie będę. To forum jest moim jedynym miejscem, gdzie wciąż się zatrzymuję, gdyby nie to, to już dawno przestałby mnie rajcować cały ten internet. Internet, to przeżytek.
-
Brania sandacza nie sposób nie wyczuć. Jest to charakterystyczne pstryknięcie lub nawet przywalenie, że aż w łokciu czuć. Krótko mówiąc, kwituj najlżejsze puknięcia solidnym zacięciem, a dojdziesz do wprawy. Gorzej mają się sprawy w wodzie stojącej, bo bywają brania, które widać jedynie na żyłce, czy plecionce.
-
Uff! Paweł, widziałem, oglądałem i jestem pod wrażeniem - gratuluję i czekam na więcej! Takim wędkarzom, jak Ty powinno się "zgrać pamięć" i zachować po wsze czasy w muzeum polskiego wędkarstwa. Brawo! *Tak gwoli wyjaśnienia dodam, że tytuł tego tematu, jest oryginalnym tytułem programu wędkarskiego z udziałem naszego kolegi Spławika, który udało mi się dzisiaj obejrzeć w TV Adventure.
-
1. Tak, to doskonała pora na jesienne drapieżniki. I jeśli w łowisku występuje szczupak i sandacz, to masz pole do popisu. 2. Tak możesz poskładać zestaw. Jednak musisz "odchudzić" żyłkę i wystarczy Ci 0,25 - 0,30 mm max. Ja z konieczności stosuję grubą żyłkę, bo w moim łowisku nietrudno o spotkanie z sumami. A jeśli szczupak, to również należy stosować przypony wolframowe. Jedynie kijek mógłby być dłuższy - nawet do 4 m.
-
Więc poszukuj odpowiedzi dalej. Ona gdzieś jest...
-
Jaki kołowrotek do spinningu
Jotes odpowiedział Gagarin wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Radzę dokładnie przyjrzeć się temu filmikowi, bo na nim widać, jak na dłoni, że ten luz nie ma więcej niż 1 do 1,5 mm MAX. A porównanie weź sobie patrząc na kabłąk, bo na jego tle widać to idealnie - nawet jeśli średnica kabłąka ma 3 mm. A skoro jest tak, jak napisałem wyżej, to ten przypadek, w porównaniu do Daiwy z mojego linku - to pikuś. Posuw szpuli jest tam ślimakowy, a więc jakiś luz pomiędzy ślimakiem, a wodzikiem musi być. I nie ma lipy. Tylko, ile tego luzu powinno być - oto jest pytanie? Ale ja mam też inne pytanie: Felerny egzemplarz, czy właściciel próbował wyrywać z dna pniaki? W moim tak nie ma! -
Jaki kołowrotek do spinningu
Jotes odpowiedział Gagarin wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Dokup szpulę 4000 lub 4500 i nie martw się, bo pasują. Tak się składa, że 4000 ma dokładnie taki sam korpus i bebechy, jak 3000, a różni je jedynie pojemność szpuli. Osobiście w sklepie przymierzałem do niego szpulę match od innego modelu i pasuje, jakby od niego była. -
No! I dlatego ja doradzam przypon wolframowy do spinningu, a fluorocarbon zdecydowanie polecam do montowania zestawów do odległościówki i tak właśnie ja robię. Obydwa te sposoby mam obcykane już do perfekcji.
-
Nie mąć Andrzej w głowach. Fluorocarbon nie chroni przed odgryzieniem porzynęty! Nie radzę tego kupować, bo poniesiesz tylko niepotrzebne koszty i g...uzik z tego będzie. Szczupak ma w paszczy 700 zębów, którymi potrafi się doskonale posługiwać. Nawet jeśli sikut szczupaczy da się wyholować, to fluorocarbon jest po takiej operacji do wyrzucenia, a to generuje dodatkowe koszty, w przeciwieństwie do wolframu, którego nie jest w stanie nawet postrzępić. A widoczny, czy niewidoczny, to akurat nie ma znaczenia, bo ryba atakuje przynętę, a nie przypon...
-
Dla sandacza nie stosuję przyponu jedynie, gdy łowię go na gruntówki. W spinningu zawsze stosuję przypon, nawet, gdy nastawiam się tylko na okonie.
-
W takich sprawach Ci nie doradzę, bo mam doświadczenie (choć mikre) jedynie z pelletem sumowym Ø 60 mm. A mówiąc po naszemu, to z gruntówkami nie mam już do czynienia od jakichś 20 lat, więc nie uzurpuję sobie żadnego prawa do wypowiedzi w tej kwestii.
-
A na swoim placu, masz jakiś kompostownik? Z niego można w kilkanaście minut wygrzebać od groma żmijek (czerwonych robali). A nawet jeśli na dzień dzisiejszy nie masz, to to akurat jest prosta sprawa. Odgrodzić krawężnikami skrawek ziemi 2x2 m czy 2x1 m, gdzieś na uboczu, nawrzucać trawy z kosiarki, przesypać ziemią i tak narobić kilka warstw. A robale migusiem się tam zadomowią.
-
Na te 25 g plus ciężar gumy, śmiało możesz sobie pozwolić i to bez żadnego zagrożenia dla kija. A piszę tak dlatego, że każda firma - bez wyjątku! - niedoszacowuje cw swoich blanków. Ale, nawet gdybyś jakimś cudem ocierał się o górną granicę cw, to i tak przy płynnym rzucie, dasz radę bez trudu wykonać rzut takim obciążeniem. I to jest akurat jedyna sytuacja, w której blank narażony jest na te krytyczne przeciążenia. Sposób przeliczania dociążenia na każdy metr głębokości, który podałem Ci w poprzednim poście dotyczy wód stojących (jeziora, zaporówki). Na rzece ma się to zupełnie inaczej, a wszystko rozbija się o głębokość, odległość rzutu i siłę nurtu rzeki. A przecież ten nurt rzeki najbardziej napiera zarówno na napiętą plecionkę/linkę (choć pozornie napiętą, bo i tak ją wypacza w różne strony), jak też na samą przynętę. Te czynniki mają zdecydowany wpływ na szybkość opadania przynęty na dno i dlatego stosuje się znacznie większe dociążenia, niż w wodzie stojącej. Tak więc spróbuj i pochwal się swoimi spostrzeżeniami. Ps: Przynętę podbijaj z dna dwoma obrotami korbki kołowrotka. To podniesie ją na wystarczającą wysokość od dna, żeby kusić sandacze.
-
Jaki kołowrotek do spinningu
Jotes odpowiedział Gagarin wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Paweł, no to mało jeszcze przeczytałeś. Wszystkie kołowrotki mają prawo mieć ten luz wzdłużny, a nawet odrobinę poprzecznego. Masz i poczytaj jeszcze trochę. Daiwę i Shimano też to dotyczy - jak widać. -
Liczy się 1g/1 m głębokości, ale tutaj musisz uwzględnić nurt rzeki. Dołóż jeszcze ciężaru i rozpocznij od 20-25 g główki dla 8 cm kopyta i to już powinno wystarczyć.
-
Jaki kołowrotek do spinningu
Jotes odpowiedział Gagarin wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
A czemu to? W tej cenie nie znajdziesz niczego, co mogłoby mu dorównać. Ja w ub roku kupiłem tego Zaubera, choć był już dostępny nowy model. Służy mi i w trollingu i z rzutu (kogut, guma, wahadło). Złego słowa nie mam prawa o nim powiedzieć. Za 3 stówy masz go ze szpulą zapasową. -
Ja mam wyłącznie składane wędki, dwu i trzyczęściowe, a jednak przygotowanie odległościówki do połowu zajmuje mi mniej niż 1 minutę. Zestawy mam gotowe zawsze do użycia i spięte rzepami. Więc rozłożenie, to przysłowiowy pikuś. W temacie mogę ze swej strony, jedynie doradzić w oparciu o własne doświadczenie, ale na końcu, to autor tematu zawsze decyduje, co wybierze. Tego Kongera nie znam, więc się nie wypowiadam. Zresztą obraziłem się na tą firmę i omijam szerokim łukiem, bo złamałem ich wędkę, a serwis mnie olał.
-
Kartę Wędkarską śmiało możesz już załatwiać, bo na cóż czekać? To jest jednorazowa opłata za wydanie dokumentu i już. Jeśli masz wciąż to zaświadczenie, to idź po odbiór Karty Wędkarskiej, tam Ci udzielą wszelkich odpowiedzi. Składki członkowskie opłaca się corocznie i to możesz w styczniu lub pod koniec grudnia załatwiać, żeby mieć gotowe na kolejny sezon.
-
Sie idzie do Starostwa Powiatowego do Wydz. Ochrony Środowiska i tam dopiero oddaje zaświadczenie, być może, a nawet chyba na pewno, wypełnia druk, dołącza zdjęcie (swoje własne) i po jakimś czasie otrzymasz dopiero Kartę Wędkarską. A czy teraz już na koniec sezonu opłaca się wykupywać opłaty PZW i to tylko ważne do końca roku? To już zależy od Ciebie.
-
No dorzuć jeszcze piąteczkę i kijek będzie spoko. Hmm! Coś mocno się wahasz z odpowiedzią w temacie. I nie wiem, czy już zdecydowałeś, czy nadal rozważasz inne opcje. Jeśli więc wciąż rozważasz, to dam Ci jeszcze inną podpowiedź pod rozwagę. Rozważ i taką ewentualność. Wszak w pierwszym poście zastanawiałeś się nad teleskopem, więc może od tej strony?
