-
Postów
1 074 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Ozet
-
Andrzej, można wiedzieć z czego są korpusy tych spławików? Nie mogę rozszyfrować co to jest... liść palmy daktylowej, sitowie?
-
W uzupełnieniu tekstu Docia: - wykonując bardzo słodkie zanęty, np. na leszcza lub karpia, dobrze jest dodać odrobinę soli, aby słodki smak był "pełniejszy", bardziej wyrazisty.(Wiedzą o tym doskonale kucharze i cukiernicy) Ktoś kiedyś ładnie powiedział, że słodkie potrawy ze szczyptą soli, są smakowo bardziej trójwymiarowe, a nie słodko-płaskie. - z atraktorami na bazie oleju jest ten problem, że trudno je równomiernie rozprowadzić w zanęcie, gdyż tłuszcze nie rozpuszczają się w wodzie. Ale można porcję aromatu olejowego wlać do butelki z wodą którą będziemy nawilżali zanętę, i wielokrotnie wstrząsając uzyskamy zawiesinę olejowego atraktora w wodzie, co powoli w miarę równomiernie aromatyzować zanętę.
-
Mam czas to trochę poklikam, bo pytania zawisły w próżni. Zapach wanilii, jest chyba najpopularniejszym aromatem stosowanym w wędkarstwie. Można powiedzieć że stosuje się go "od zawsze". Ten zapach jest na tyle uniwersalny, że można go stosować do aromatyzowania przynęt i zanęt na wszystkie gatunki ryb spokojnego żeru. W jednych łowiskach sprawdza się lepiej, w innych gorzej, ale ma tą niezaprzeczalną zaletę że jeżeli nawet nie wabi, to na pewno nie odstrasza ryb, czego nie można powiedzieć o innych zapachach. No chyba że przekroczymy wszelki umiar i zdrowy rozsądek w jego dozowaniu, to ryby będą omijać nasze przynęty i zanęty szerokim łukiem. (Jak to mówią "co za dużo, to i świnia nie zeżre".) Dobrze się łączy zapachowo z anyżem, koprem włoskim, kolendrą, cynamonem, goździkiem, kokosem, nawet kminkiem, dzięki czemu można uzyskać różne ciekawe kompozycje zapachowe, skuteczne na naszym łowisku. Naturalna wanilia jest droga, więc w wędkarstwie (a także przemyśle spożywczym), stosuje się najczęściej wielokrotnie tańsze zamienniki wanilinę i etylowanilinę. Tzw. wanilia wędkarska w proszku, to nic innego jak mączka (najczęściej kukurydziana), z mniejszą lub większą zawartością waniliny lub etylowaniliny. Wanilie renomowanych firm (Sensas, MVDE), są mieszanką wanilii naturalnej i etylowaniliny, także na bazie mączek. Do aromatyzowania przynęt i zanęt, wykorzystuję zarówno cukier wanilinowy jak również wanilie firm wędkarskich. Być może dla zagorzałych wyczynowców zabrzmi to jak bluźnierstwo, ale jakoś nie dostrzegam istotnej różnicy w efektach połowu, jeżeli zamiast wanilii firmowej zastosowałem cukier wanilinowy. Michał, sam cukier jako taki, ma w tym przypadku znaczenie drugorzędne, jest po prostu dobrym nośnikiem zapachu. Łatwo i równomiernie można rozprowadzić zapach w cieście na placek, czy inną babkę. Cukier dobrze rozpuszcza się w wodzie, więc zapach waniliowy sukcesywnie będzie uwalniał się z kul zanętowych. Generalnie białoryb lubi słodkie zanęty. Cukier puder dodaje się do zanęt raczej na drobne ryby, natomiast na ryby większe, słodycze w postaci karmelu, melasy, biszkoptów, pierników, herbatników, aby poprawić kaloryczność i walory smakowe zanęty. Woda... 2/6 szklanki, też nie wiem dlaczego akurat tak.(Może aptekarz pisał tą recepturę.) W każdym bądź razie niewiele. Ale w tej recepturze, ta aptekarska dokładność może mieć uzasadnienie. Po wymieszaniu wszystkich składników zanęty, te suche, będą chłonąć wilgoć z gotowanego ryżu, tak więc owe 2/6 szklanki wody może wystarczyć do właściwego nawilżenia. (Przynajmniej na początek, później się zobaczy.) Gotowany ryż + płatki owsiane dobrze kleją, więc wyobrażam sobie że ta mieszanka powinna (a nawet musi) być nieco niedowilżona, aby w ogóle pracowała/smużyła i wabiła ryby. Zbyt kleista, mocno nawilżona zanęta będzie zalegać na dnie niczym plastelina. Co do orzechów arachidowych, to zawsze lepsze będą przygotowane własnoręcznie, niż zwietrzałe "trociny" z wędkarskiego. Nie stosuję arachidów zbyt często, ale gdy widzę taką potrzebę, to kupuję odpowiednią ilość, mielę wraz z łupiną w maszynce do mięsa (osobistej, tylko do celów wędkarskich), podprażam na patelni. Po ostygnięciu dodaję do zanęty, zwykle w ilości 10% ogółu składników.
-
Do kwietnia mamy czas, coś wymyślimy. Na tą chwilę postawił bym na Trapera i podrasował GG Sensasa. Np. GS Champion 50% + GS Magic 25% + Gros Gardons 25% . No i oczywiście ziemia/glina + robactwo. To taki wstępny zarys zanęty , ale wokół tej mieszanki bym się "kręcił".
-
Andrzej, ja na łabędzie nie poluję, wykorzystuję tylko "dary natury". ("Wysoki sądzie, jam kur nie kradł, jam tylko wór trzymał". ) Dwukrotnie (w różnych latach), chodząc na spin, zdarzyło mi się trafić na pozostałości żerowania jakiegoś drapieżnika, prawdopodobnie lisa (a może watahy zdziczałych psów?) W obu przypadkach z łabędzia zostały tylko zupełnie nie tknięte skrzydła i trochę grubych kości. Wykorzystałem więc tylko nadarzające się okazje.
-
Jak się ta rzeczka nazywa? Jakie gatunki ryb tam zwykle dominują na zawodach? Jaką techniką będziesz łowił (tyczka, bat, bolonka?) Jeżeli nigdy tam nie łowiłeś, to napisz co wiesz ze słyszenia. Każda informacja może być przydatna, żeby ustalić sensowną zanętę.
-
Andrzej, ja bym jednak te pióropusze opalił, zamiast je "omotkować". No ale ja nie jestem aż tak oryginalny. Też stosowałem długie lata spławiki piórowe, ale w odwrotnej wersji. Jak widać na zdjęciu, cieńszy koniec stosiny pióra jest antenką spławika, natomiast grubszy koniec z komorą powietrzną, stanowi zasadniczy korpus. W tej wersji są bardziej "nośne". Spławiki wykonane z piór łabędzia, gramatura 4 - 4,5g. Na żyłce mocowałem je jednopunktowo, ale można też nałożyć koszulkę na antenkę i mocować dwupunktowo. Ze względu na kształt tych spławików, celność rzutów oględnie mówiąc nie była zbyt idealna, ale nie miało to większego znaczenia, gdy łowiłem na granicy nenufarów i otwartej wody, nęcąc szeroko luźnym ziarnem.
-
Hubert, przenieś swoje pytanie do właściwego działu (Zanęty i Przynęty), podzielę się z Tobą swoimi doświadczeniami w kwestii wiosennych zanęt, "niczego nie ukrywając z tego co jest mi wiadome". Przy okazji napisz coś o swoim łowisku/łowiskach, oraz jaki gatunki ryb szczególnie chcesz zwabić. Jutro pociągnę wątek.
-
Trochę spartańskie w swej surowości. Ale jak im opalisz te pióropusze, nałożysz jakiś makijaż, to będą wcale przystojne.
-
Andrzej, moje przynętowe Top 5, jest podobne: pszenica, kukurydza, biały robak, ciasto z manny, czerwony robak. Teraz jak przynęta nie ma w nazwie: super, extra albo power, to nie godzi się jej zabierać nad wodę. Michał, traktuje te słowa jako komplement. Pewnie wielu stałych bywalców forum na to dawno wpadło, ale Ty jeden powiedziałeś to głośno.
-
Przekonanie o skuteczności przynęty, to połowa sukcesu, bez względu na metodę połowu. Jeżeli wymienione w Twoim rankingu przynęty, sprawdzają się w większości łowisk w których wędkujesz, to nic więcej do szczęścia (wędkarskiego) nie trzeba. Jako że nie łowię techniką feeder, ani też method feeder, więc nie podejmę się oceny wyższości przynęt firmy X, nad przynętami firmy Y, lub odwrotnie. Napiszę kilka uwag, okiem postronnego obserwatora (jako tzw. "kibic z dala..." ) W Twoim artykule zabrakło mi spostrzeżeń, sugestii odnośnie skuteczności wymienionych przynęt, w zależności od pory roku (temperatury wody), jak również od charakterystyki łowiska. Dobrze byłoby też wiedzieć, jakie gatunki ryb gustują w określonych rodzajach kulek. Śmiem wątpić, aby dana przynęta była jednakowo skuteczna przez cztery pory roku, w różnych typach łowisk. No chyba że masz na myśli tylko łowiska komercyjne i tylko karpie, to nie ma tematu. Piszesz: " Moim zdaniem przynęta w Method Feeder jest drugorzędna. Liczą się detale, czyli: kolor, wyporność, zapach, miękkość, smak, czy też smużenie." No to mamy w tej kwestii zdania zgoła odmienne. To wręcz banał, ale bez względu na metodę połowu, przynęta ma znaczenie pierwszorzędne. Być może to jakieś niedopowiedzenie, skrót myślowy z Twojej strony, zwłaszcza że w następnym zdaniu wymieniasz wszelkie atrybuty dobrej przynęty. Co do zdjęcia... Moim zdaniem, plan zanadto "zagracony". Podobnie jak w opisanym rankingu, powinieneś postawić na produkty które szczególnie cenisz. O dwie kolumny mniej i powinno być dobrze. W drugiej i trzeciej kolumnie od lewej, na samej górze, pojemniki stoją nierówno. W przedostatniej kolumnie, te dwa duże pojemniki dałbym na dół, dopiero na nie te mniejsze. Torebeczki na dole, moim zdaniem tylko "zaśmiecają" plan, nie wnosząc nic istotnego do zdjęcia. Mam nadzieję że nie wykroczyłem poza ramy tzw. konstruktywnej krytyki, co czasem mi się zdarza. PS. Docio, takie już mamy czasy, że cokolwiek, ktokolwiek by nie pochwalił publicznie, może być potraktowane jako reklama. A przecież może to wynikać z Twojego, mojego, czyjegoś, szczerego przekonania o ponad przeciętnych zaletach danego produktu.
-
The risk is fun, jak to mówią gdzieniegdzie. A wiadomo że każdy spławik lubi pływać.
-
Śliczności i cudności... Wind, jeżeli nie łowiłeś na przystawkę, to masz świetne alibi żeby tej techniki posmakować.
-
To tak jak połowa moich. Mam ich na "dwa życia", ale jeszcze kupuję nowe, czasem strugam własne...
-
Jak to mówią u mnie na wsi - pudełków nigdy zadość. Zwłaszcza na pewnym etapie wędkarskiego stażu, gdy trzeba gdzieś upakować "różne różności" (a wyrzucić szkoda, bo przydać się może). Widzę że spławiki są świeżo po kąpieli, więc nasuwa się pytanie: "trzymają" deklarowaną gramaturę?
-
To najsamprzód poślij umyślnego (gońca), aby rozeznał sytuację. A najlepiej "trzymaj się" asfaltu, a te ostatnie marne pięć km "z kapcia".
-
Ja cały styczeń poświęciłem na przegląd wędek i kołowrotków, drobne naprawy itp. (choć niekoniecznie w tytułowym temacie.) Nie podpalam się żeby wyruszyć nad wodę. Ot, czekam na pierwsze większe ocieplenie, zwiastujace wiosnę. A później już wpadnę w ten rytm...
-
Nie zabrałem głosu w owym czasie (lipiec 2014), więc odświeżam temat teraz. W swoich zestawach do bolonki, odległościówki i bata, zawsze stosuję krętlik do łączenia przyponu z żyłką główną. Długo nie mogłem się przełamać, żeby zacząć stosować krętlik w zestawie do bata, ale zadecydowały względy praktyczne. Dokładnie te same względy, o których piszą powyżej Docio i Jotes. Tak jak Docio uważam że niezależnie od odległości łowienia, przynęta będzie skręcać przypon. To pochodna głębokości na jakiej łowimy, jak również kształtu przynęty na haczyku, oraz szybkości z jaką wyciągamy zestaw z wody. Ale czynnikiem decydującym o zastosowaniu krętlika, jest dla mnie bezstresowa, komfortowa, szybka wymiana przyponu. Nie ma gorszej rzeczy gdy trzeba szybko wymienić zerwany przypon, bo ryba wreszcie się zlitowała i bierze, a tu jak na złość nie można rozluźnić zaciśniętych pętli. A jeszcze niech na złączu pętli utworzy się mini-kuleczka z glonów nitkowatych, to już kaplica. Z krętlikiem ten kłopot znika, co przekonująco uzasadnił Jotes. I co być może najważniejsze, nie zauważyłem żeby z powodu krętlika ryby brały gorzej na moich łowiskach. Jedynie w bardzo subtelnych zestawach do bata, o gramaturze np. 0,3-0,6g, krętlik nie miałby sensu, bo wtedy zwykle stosuję się przynęty typu larwa ochotki, czy pojedyncza pinka. Co do zapasowych przyponów, to zawsze woże ze sobą kilkadziesiąt sztuk. Z różnej wielkości haczykami, średnicami i długościami żyłek. Są nieocenione w sytuacjach wymienionych nieco wyżej przez Łysego. Ale także haczyki luzem (w pudełku magnetycznym), oraz szpulki z żyłkami przyponowymi, bo wszystkich sytuacji nad wodą, nie da się przewidzieć.
-
Bat 7m do 250zl
Ozet odpowiedział Lukaszil wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Owszem, tylko 150zł, ale za tylko 4mb. bata. Przy długości 7m, będzie to 300zł (z niewielkim ogonkiem). Co nie zmienia faktu, że bat jest godny uwagi. Przede wszystkim, świetnie wyważony, przez co sprawia wrażenie lżejszego niż jest w istocie. Tego MXa Robinsona, niedawno brałem bardzo poważnie pod uwagę, gdy kupowałem kolejną 7-mkę. Ostatecznie zdecydowałem się na Turiona Kongera, gdyż wydał mi się mocniejszy. Lubię mocne baty, aby w moich starorzeczach, zatrzymać rozpędzonego lina czy karasia sr. które tylko czyhają aby "dać nura" w gąszcz nenufarów. A do tego potrzebny jest konkretny argument w ręku. Dlatego właśnie, kupując nowy bat, staram się znaleźć kompromis między jego mocą a lekkością, aby komfort operowania tymże batem, był możliwie jak najlepszy. -
Spinning dla początkujących
Ozet odpowiedział Kacper0 wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Alex, muszę w tym miejscu zacytować Jarka-Jotesa (cytat z pamiętnego tematu "Plecionka na zaczepy"): "No cóż, nie chciałbym stanowić konkurencji dla starożytnego chińskiego uczonego, który jako pierwszy na świecie wysikał dziurkę w śniegu..." Pomysł zaczerpnąłem z książki pt. "150 najlepszych sztuczek wędkarskich" Ekkeharda Wiederholza. Ja tylko poszedłem z "duchem czasów", gdy już plastikowe butelki stały się wszechobecne.- 23 odpowiedzi
-
5
-
- początkujący wędkarz
- pomoc
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Spinning dla początkujących
Ozet odpowiedział Kacper0 wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Jak Ty Jotesku esencjonalnie trafiłeś w sedno sprawy. Ja żeby dojść do takiej konkluzji, musiał bym prawdopodobnie napisać całe "opowiadanie". Alex, chyba że "strzelasz" z kołowrotka, to może tak. Ja tego sposobu unikam, w obawie o uszkodzenie tegoż kołowrotka. Zawsze "odstrzeliwuję" przynętę z zaczepu, trzymając żyłkę w dłoniach. Prawą ręką naprężam żyłkę jak strunę, natomiast kciukiem lewej dłoni, chwytam jakiś metr poniżej tą naprężoną żyłkę, i napinam niczym cięciwę łuku. Gdy czuję że żyłka jest naciągnęta niemal na granicy swej wytrzymałości, uwalniam ją spod kciuka, jednocześnie puszczam żyłkę z prawej ręki. (Opisałem czynności ze swojego punktu widzenia, praworęczni przeważnie stosują odwrotne chwyty.) Zwykle podejmuję trzy próby odstrzelenia przynęty, jeżeli nie przyniosą spodziewanego efektu, dokręcam hamulec na full, ustawiam szczytówkę aby "patrzyła" na zaczep, i wycofuję się do tyłu. Nieraz właśnie w tym momencie zaczep puści, albo po prostu pęka żyłka. Natomiast plecionkę nawijam na rękaw, albo na jakiś kijek, jeżeli akurat mam koszulkę z krótkim rękawem i naciągam aż coś puści. Albo rozegnie się hak, albo wywlokę jakiś kołek, czy po prostu pęknie wolfram lub plecionka. Wianki stosowałem od dawien dawna, ale tylko w wodach bieżących. Nawet swego czasu zmodyfikowałem tą wersję odczepiacza, dzięki czemu zdawał egzamin nie tylko w wodzie bieżącej, ale po części także w wodach stojących. Pomysł był banalnie prosty, ot w nakrętkę po jakiejś np. coli, wklejałem krętlik z agrafką. Pusta plastikowa butelka, niewiele ciąży w plecaku. W przypadku zaczepu, napełniałem butelkę wodą do połowy, zakręcałem powyższą nakrętką, agrafkę zapinałem na żyłce, otwierałem kabłąk, i butelkę wyrzucałem w nurt. Dalej działa to jak wianek, dajemy butelce spłynąć poniżej zaczepu, zamykamy kabłąk. Czasem siła nurtu działająca na butelkę, wyrwie przynętę z zaczepu od razu, czasem trzeba wykonać kilka "niby-zacięć" wędką, aby zaczep puścił. Bywało i tak że zaczep nie puścił, więc trzeba było rwać żyłkę. Niestety w takiej sytuacji traciło się cały odczepiacz, który płynął sobie "w siną dal". Więc wpadłem na pomysł, żeby zabierać nad wodę kilka nakrętek z agrafką i jedną butelkę tak jak zwykle. Gdy traciłem na jakimś szczególnie złośliwym zaczepie tą butelkę, zwykle bez większego problemu znajdowałem inną. Bo jak wiadomo, wszelkie plastikowe opakowania, stały się częścią nadwodnego krajobrazu, jak kretowiska na łąkach. Butelkowy odczepiacz ma tą przewagę nad wiklinowym wiankiem, że łatwiej nim rzucić na znaczną odległość, bo przecież nie zawsze nurt przebiega tuż pod naszymi nogami, czasem też wiatr nie ułatwia sprawy. Jednak w ostatnich latach nie stosuję żadnych odczepiaczy. Jeżeli uda mi się przynętę "odstrzelić" lub wyrwać z zaczepu to fajnie, jeżeli nie mówi się trudno. Wkalkulowuję te straty w "uroki wędkowania". Wiążę nową przynętę i łowię dalej.- 23 odpowiedzi
-
3
-
- początkujący wędkarz
- pomoc
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Spinning dla początkujących
Ozet odpowiedział Kacper0 wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
OK, prawie mnie przekonałeś Alex, ale nie do końca. Szczególnie trafia do mnie argument że: Prawidłowe "dostrojenie" zestawu wędkowego, czyli właściwy dobór linki, stosownie do mocy wędziska, to warunek konieczny aby do minimum ograniczyć możliwość jego uszkodzenia podczas łowienia. Nigdy nie może być tak, że wędzisko okazuje się najsłabszym ogniwem zestawu. Początkujący wędkarze (nie tylko spinningiści), często o tym zapominają. Muszę się też zgodzić z Tobą, odnośnie przewagi plecionki nad żyłką, jeżeli chodzi o skuteczność zacięcia. Szczególnie, podczas łowienia na większych odległościach i zacinaniu tamże, ta przewaga plecionki jest ewidentna. Ale jak to mówią "nie ma róży bez kolców". Dla odmiany, rybę holowaną na plecionce, łatwiej "zgubić", łatwiej spada z haka. Wszystko jest dobrze, jeżeli przez cały czas holu utrzymany rybę na napiętej plecionce. Krytyczny moment następuje, gdy ryba raptownie zmienia kierunek ucieczki. Jeżeli przegapimy ten moment, albo zbyt późno skasujemy powstały luz, to jest wielce prawdopodobne że przynęta wypadnie z pyska ryby. Żyłka dzięki swej rozciągliwości, pozwoli w takich sytuacjach na dłuższy kontakt z rybą, tym samym mamy nieco więcej czasu na adekwatną reakcję. O tym, że na żyłce łatwiej jest wyholować rybę zapiętą za przysłowiową "skórkę", już pisałeś. Faktem też jest, że dzięki plecionce, udaje się uratować więcej przynęt tkwiących w zaczepach, ale i na żyłce można odzyskać ich sporo, stosując technikę "odstrzeliwania" z zaczepu. W przypadku plecionki, ta technika uwalniania przynęt, nie przynosi efektu.- 23 odpowiedzi
-
3
-
- początkujący wędkarz
- pomoc
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Spinning dla początkujących
Ozet odpowiedział Kacper0 wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Ooo! Alex, zawsze uważałem Ciebie za wędkarza "ciepłolubnego" (sam to niegdyś sugerowałeś), a tu taka niespodzianka. Niech zgadnę, podążałeś tropem troci i łososia? Moim zdaniem Alex, lepiej gdy początkujący spinningista, zaczyna od żyłki na kołowrotku. Lepiej, głównie dla wędki, bo plecionka wymaga pewnego obycia i wprawy w operowaniu sprzętem. Początkujący są często impulsywni, nerwowi w swoich zachowaniach (np.po zacięciu ryby, lub "złapaniu" zaczepu), więc przy nierozciągliwej plecionce, nietrudno o uszkodzenie wędziska. Żyłka dzięki swej rozciągliwości, pozwoli uniknąć skutków błędów, albo przynajmniej je złagodzi. Po opanowaniu podstaw spinningowania, "wyczuciu sprzętu", na jakie wybryki można sobie nim pozwolić, przyjdzie czas na eksperymenty z plecionką.- 23 odpowiedzi
-
3
-
- początkujący wędkarz
- pomoc
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Jeszcze coś z klasyki rocka: Deep Purple. (I nie jest to wcale nieśmiertelny "Child in time".)
-
Wędka odległościowa
Ozet odpowiedział PanJarek wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Przyjrzyj się odległościówce Jaxona, z nowej serii Antris. Kupił taką w ubiegłym sezonie mój pupilek Max i bardzo sobie ją chwali. Miałem okazję trochę nią pomachać nad wodą. Przyznam że bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Akcja średnio szybka, dobrze wyważona, bardzo estetyczne wykonana. Myślę że do Twoich potrzeb, byłaby idealna.
