-
Postów
1 074 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Ozet
-
Tak po prawdzie Jarku, to trochę ćwiczyłem kartoflami (znanymi w Wlkp. jako pyrki), ale więcej kulkami śnieżnymi.
-
Wpadły mi w ręce cztery rurki z PVC, pozostałość z jakiegoś stojaka pod kwiaty. Można je było łączyć ze sobą, połączeniem a'la spigot. Zaświtała mi w głowie myśl, aby tanim kosztem wykonać z nich wyrzutnię do kulek zanętowych. Albo nawet dwie, z myślą że tą drugą komuś wspaniałomyślnie podaruję. Połączyłem dwie rurki "na wcisk", wcześniej smarując złącze klejem Distal. W górnej rurce wyciąłem klin, żeby po podgrzaniu nad świeczką nadać jej odpowiedni kształt (na wyczucie, pi razy oko). Nacięcie zabliźniłem lutownicą. Pojemnik na kulki zanętowe wykonałem z butelki po żurku.(W tym miejscu muszę dodać, że bardzo lubię żurek ugotowany na boczku z białą kiełbasą. Do tego ziemniaki ugotowane w mundurkach, obrane tuż przed nalaniem żurku na talerz.) Ale do rzeczy. Ten rodzaj plastiku jest bardziej miękki, plastyczny, niż w większości butelek plastikowych po napojach. I co dla mnie ważne, przy zginaniu nie trzeszczy, bo tego dźwięku wręcz chorobliwie nie cierpię. Tenże pojemnik wkleiłem na ramię wyrzutni także Distalem. Na końcówkę rękojeści wcisnąłem nakrętkę od płynu do mycia naczyń, bo akurat idealnie tam pasowała. Próbne rzuty ziemniakami na łące wykazały, że rękojeść w miejscu łączenia niepokojąco trzeszczy podczas silnego wymachu. Aby zapobiec ewentualnemu pęknięciu/złamaniu w tym miejscu, wzmocniłem ramię wyrzutni krótkim odcinkiem segmentu starego wędziska, wklejonym a jakże na Distal. Po tym zabiegu wyrzutnia działa bez zarzutu. Zasięg 30m i wystarczy, więcej na swoich łowiskach nie potrzebuję, gdyż odległościówką łowię najczęściej na dystansach od 15 do 30 metrów. Po krótkim treningu, można osiągnąć bardzo wysoką celność rzutów, co mnie pozytywnie zaskoczyło. Na krótszych dystansach tą wyrzutnią można nęcić także luźnym ziarnem lub pinkami. Po doświadczeniach z pierwszą wyrzutnią wykonałem drugą, niemal identyczną, którą wspaniałomyślnie podarowałem... a jakże "ulubieńcowi publiczności" Maxowi-wo.
-
Rzeczywiście, ciekawa formuła tych zawodów spinningowych rozegranych w Gdańsku. Ciekawi mnie jednak kilka kwestii. (Nie wiem czy już pisałem, że ciekawski z natury jestem ) Czy podczas tych zawodów, nie dochodziło do "spięć" między zawodnikami w parach, odnośnie wyboru miejsca/odcinka łowienia? Bo z różnych powodów, jeden wolałby iść np. w lewo, drugi natomiast w prawo. Albo załóżmy jeden trafi na atrakcyjną miejscówkę okoniową, drugiemu kompletnie nic nie bierze, więc chętnie poszedł by dalej. Jednak w praktyce nie może, bo ten który "dłubie" okonki ani myśli opuścić swojego stanowiska. Jak w takiej sytuacji znaleźć kompromis? Zastanawia mnie jeszcze sposób weryfikacji przez komisję sędziowską osiągniętych wyników. Bo jeżeli udział w zawodach brało 200 osób, przy czym do godz.16:00 był "czas na zdanie kart sędziom, czas organizacyjny", a już o godz.16:30 "ogłoszenie wyników, wręczenie nagród, zakończenie zawodów", to moim zdaniem te pół godzinki, wystarczyło by na bardzo pobieżne przejrzenie zapisów w kartach startowych. A gdzie weryfikacja zapisów ze zdjęciami, które trzeba przejrzeć aby na tej podstawie ocenić wiarygodność wpisów? No chyba że organizatorzy ustalając taki harmonogram zawodów, mieli jakiś "przeciek" od Neptuna, że tego dnia komisja sędziowska wiele pracy mieć nie będzie.
-
Jarek, zamieszczony przez Ciebie link przypomniał mi pewien temat...
-
Zawsze uważało się, że zawodnikom ogół wędkarzy zawdzięcza szerzenie nowych trendów w technikach łowienia, nowinki sprzętowe i coraz wyższą tzw. "kulturę wędkowania", choćby poprzez szerzenie idei C&R. I trzeba przyznać że było w tym sporo racji. Teraz ta wędkarska "elita", gotowa jest porzucić szczytne ideały, lobbując za bezsensownym uśmiercaniem na zawodach setek okonków-palczaków. Bo takie właśnie będą najczęstszą zdobyczą, cennymi punktami rzuconymi na sędziowską wagę. O ile zawody spławikowe/gruntowe można rozegrać na tzw. "żywej rybie", to jakoś nie wyobrażam sobie, żeby za każdym zawodnikiem- spinningistą chodził sędzia z wagą. Zwłaszcza że zawody np. GP. Polski, potrafią zgromadzić i setkę zawodników. Docio, w kwestii uchwały, czy raczej braku konieczności takiej uchwały, zapewne masz rację. Ale drugie zdanie które uprzednio napisałem, uważam za nadal aktualne.
-
Jakoś nie chce mi się spać, więc też napiszę parę zdań. Alex pisze: Rozjaśniliście mi w moim (... ...), że praktycznie to się nie da przeliczyć. Niestety, ponieważ niewielu producentów (dystrybutorów) informuje o parametrze wytrzymałości wędzisk, przy doborze linki do wędziska będę musiał polegać na intuicji i moim mizernym doświadczeniu w tym zakresie. Bardzo słuszna konkluzja Alex. Musisz polegać na swojej intuicji i wyczuciu, bo nie ma i być nie może żadnej regułki, matematycznego wzoru, na określenie wytrzymałości/mocy wędziska, na podstawie wartości cw. Być nie może, bo wędki o identycznym cw. mogą różnić się znacznie, pod względem właściwości użytkowych, wynikających z ich konstrukcji (użytych materiałów, grubości ścianek blanku, zbieżności blanku i jego zbrojenia). Z dwóch spinningów o cw. dajmy na to 3-15g, z których jeden będzie tzw. extra fastem, drugi wolnym parabolikiem, bardziej odpornym na różne wybryki wędkarza okaże się ten drugi. Choćby dlatego, że wędziska o głębokim ugięciu dysponują szerszym zakresem amortyzacji, dzięki czemu lepiej tolerują błędy wędkarza, czy to po zacięciu dużej ryby, czy też wyrywaniu przynęty z zaczepu (!) Wędka o ugięciu szczytowym, zwłaszcza wykonana z włókien o wysokim module sprężystości, już tak pobłażliwa nie będzie. W takiej wędce znacznie szybciej kończy się zakres amortyzacji, łatwiej osiągnąć tzw. "martwy punkt". Trudno określić wytrzymałość/moc dwóch wędzisk o tak różnej charakterystyce, czy też znaleźć wspólny mianownik, wzór, regułę, przy doborze linki. Tu kłania się wyobraźnia i zdrowy rozsądek. Idąc z lekkim spinem na okonie, nawińmy żyłkę na...okonie! Nie chodzi o nazwę, ale jej wytrzymałość. Niech to będzie 0,14;0,16, no pal licho 0,18mm. Ale nie 0,25mm, bo podobno oprócz okoni trafiają się tam ładne szczupaki. Może i się trafiają, ale zawsze wędka musi być "dostrojona" pod motyw przewodni naszej wyprawy. (A tym szczupakiem póki co, nie zawracajmy sobie głowy. Może będzie miłym przyłowem, przy odrobinie farta.) Zbyt gruba linka, za twardo ustawiony hamulec, nerwy, emocje i nieszczęście gotowe. Wracamy do domu z trzyczęściowym travelem. Widywałem wędki łamane w różnych okolicznościach . Najczęściej były to spinningi o szybkiej akcji z nawinietą na kołowrotek plecionką. A to podczas energicznego zacięcia ryby, która okazywała się tępym zaczepem. A to podczas wyrywania przynęty z zaczepu silnymi szarpnięciami wędką. Albo gdy rozgorączkowany wędkarz, stara się dopiero co zaciętą rybę wywlec natychmiast na brzeg. Do skutecznego złamania wędziska przyczynia się też nierozciągliwa plecionka, zwłaszcza wtedy gdy "operatorem sprzętu" jest wędkarz bez tzw. "czucia w łapach". Bo o ile rozciągliwa żyłka zamortyzuje, pochłonie część nadmiaru energii włożonej w zacięcie, co często jest zbawienne dla wędki, to w przypadku nierozciągliwej plecionki nie można na to liczyć. Często o losie wędziska przesądza zbyt twardo ustawiony hamulec kołowrotka. Trzeba sobie zdawać sprawę że szpula nie zacznie się obracać natychmiast, gdyż potrzebna jest krótka chwila zanim pokonany zostanie opór tarcz ciernych w hamulcu. Nieraz ta chwila wystarczy aby pękło najsłabsze ogniwo naszego zestawu. "Czarna rozpacz" ogarnia, gdy tym najsłabszym ogniwem okazuje się szczytówka wędki.
-
Dzisiaj w godzinach popołudniowych wybrałem się na spacer nad Wartę. Odwiedziłem miejsca znane od lat, ale podlegające nieustannym zmianom, niby te same ale nie takie same. Posłuchałem "o czym szemrze rzeka", wykonałem trochę fotek i odstresowany wróciłem do domu. Ps. Zdjęcia wykonane smartfonem, więc ich jakość ma swoje oczywiste ograniczenia.
-
Ciekawy i przekonujący artykuł, pasujący jak ulał do tego tematu: Corona-Fishing.pl Kalendarz brań. Fazy księżyca.
-
Pomoc w doborze sprzetu
Ozet odpowiedział Daiwa wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Przejrzyj tematy w działach "Gruntówka" i "Spinning..." -
Nie wiem jaką wędkę wybrać
Ozet odpowiedział Konrad Smolicz wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
"Daiwa", takie kity to możesz wciskać babci przy kominku. Jak piszesz miałeś wiele wędek i kołowrotków Jaxona. Jeżeli to taki szajs, to nie zorientowałeś się już po pierwszym egzemplarzu, tylko kupowałeś po wielokroć? Ps. Nie jestem jakimś szczególnym wielbicielem produktów Jaxona, ale użytkuje po dzień dzisiejszy bolonkę Jaxon Legend Bolonese 600, oraz spinning Jaxon Genesis 270/20. Bolonka ma już...16 lat, spinning..18 lat i uważam je za istne perełki tej firmy. -
Wędka+kołowrotek na spławik
Ozet odpowiedział Truth wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
1. Wędka: FLOAT ACADEMY TRAVEL MINO JAXON 2. Kołowrotek: Match FD 208 - MVDE 3. Powodzenia -
Naprawa przelotki szczytowej
Ozet odpowiedział Lowca201 wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Jeżeli już udało Ci się znaleźć wewnętrzny pierścień o właściwej średnicy, to trzeba było wcisnąć go na klej. Bo jeżeli wypadnie podczas zarzucania zestawu, albo w momencie zacinania ryby, to linka będzie "piłować" po ramce przelotki. Czym to grozi, chyba się domyślasz. -
Naprawa przelotki szczytowej
Ozet odpowiedział Lowca201 wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Musisz koniecznie usunąć omotkę. Najlepiej ostrym nożem (tak jakbyś usuwał korę z patyka wierzbowego). Stanowczo, ale z czuciem, żebyś nie wciął się w szczytówkę. Jeżeli lekko skrobniesz lakier na szczytówce, to wielkiej tragedii nie będzie. Musisz przeciąć omotkę na całej jej długości i usunąć. (Najłatwiej usunąć omotkę gdy jest przecięta z dwóch stron.) Po całkowitym usunięciu nici, podgrzej rurkę w której osadzona jest przelotka nad świeczką przez plus minus 3 sekundy (obracając szczytówką). Płasko trzymanym nożem wzdłuż szczytówki, uderz z bekhendu w krawędź rurki i przelotka powinna spaść. (Ja w takich przypadkach uderzam ostrzem noża, które nie ześlizguje się z krawędzi rurki, tak jak tępa strona.) Możesz też po podgrzaniu rurki, natychmiast chwycić ją szczypcami i ściągnąć. -
Z tego co się orientuję, ta "ukochana" Daiwa Exceler jest nadal w obrocie handlowym, więc w czym problem?
-
Kwiecień to jest właściwy czas, kiedy możesz zacząć nęcić powyższą mieszanką. Ja sezon spławikowy w rzece rozpoczynam właśnie w kwietniu, wtedy też zaczynam stosować zanętę. (W wodach stojących wcześniej, jak tylko zejdzie lód). Możesz spokojnie stosować powyższą zanętę od kwietnia do końca października. O ile oczywiście na Twoim odcinku rzeki się sprawdzi, jeżeli trzy podejścia wypadną blado, to szukaj własnych rozwiązań. (Ja właśnie trzykrotnie testuję nową zanętę, jeżeli wyniki są mizerne, już nigdy do niej nie wracam.) Adam, nęcenie luźnymi pinkami w nurcie Warty, przekracza moją wyobraźnię, ale być może nęcisz w rzecznych ustoiskach, więc zdaje to egzamin?
-
Adam, jeżeli u was są dostępne zanęty B. Bruda, to wypróbuj w Warcie poniższą recepturę (na moją odpowiedzialność, ale Twoja kasa idzie w wodę ) : 1. Zanęta popularna Leszcz Brasem 2. Zanęta popularna Rzeka 3. Kolendra mielona W proporcji: 2 części Leszcza + 1 część Rzeki. Kolendry 50g, jeżeli za jedną część zanęty przyjmiesz 0,5kg. Czyli 50-tka kolendry na 1,5kg zanęty. Jeżeli za 1 część przyjmiesz kilogram, to oczywiście 100g kolendry. Jest to mieszanka stosunkowo tania, ale swego czasu była wręcz rewelacyjna na naszym odcinku Warty, nie tylko na leszcze ale także płocie, krąpie i jazie. Wskazany dodatek ziaren (pszenica, kukurydza ), albo pinki. Do Maxa: Owszem zapomniałem o G-5, ale na miano "legendarnej " to ona dopiero musi sobie zasłużyć.
-
A u nas na ten przykład, sprawdzają się z tych tańszych zanęt nie tylko Trapery, ale także: Supermixy Mondiala, Extreme Milewskiego oraz niektóre Megamixy i Extra Lorpio. To w łowieniu indywidualnym, rekreacyjnym. Na zawodach nadal dominują "nieśmiertelne" zanęty Marcela i Sensasa, odpowiednio: Gold Pro Bream, Turbo Gardons, Gros Gardons i Gardons, czasem Etang. Z krajowych: GS-y Trapera, GP Lorpio i Platinum Milewskiego. Wysoko ceniłem sobie zanęty Bogusława Bruda, zwłaszcza zawodnicze Płoć i Leszcz. Niestety obecnie w konińskich sklepach wędkarskich są nieosiągalne.
-
Potrzebuje porad na temat okoni ,a dokłednie przynęt.
Ozet odpowiedział Konrad Smolicz wna temat w Przynęty sztuczne
Odnośnie wielkości gumek na okonia, nie ma jakiejś z góry ustalonej reguły. Należy to stwierdzić metodą prób i błędów, czyli mówiąc kolokwialnie, trzeba kombinować. W przypadku okonia, duże znaczenie ma dobranie właściwej wielkości przynęty, ale także trafienie we właściwą jej kolorystykę. Jednego dnia okonie mogą brać na przynęty 3cm, aby następnego reagować wyłącznie na przynęty 5cm, czasem nawet większe. To samo z kolorystyką przynęt. Jednego dnia będą efekty np. na brązowe z "pieprzem", następnego dnia np. tylko na zielone z jasnym brokatem itp. Ba, gust okoni może się zmienić dosłownie "z godziny na godzinę", czasem wystarczy niewielka z pozoru zmiana zachmurzenia. Na kompletnie nieznanym łowisku, dobrze jest dyskretnie poobserwować "tambylców" (autochtonów), jakiego rodzaju, wielkości i koloru przynęt używają. Ale nie jest też wskazane "ślepe naśladownictwo", gdyż czasem rewelacyjne okazują się przynęty, których ryby w danym łowisku nie widziały na oczy. Powtórzę więc - trzeba kombinować. Bywa i tak, że okonie z tylko sobie znanych powodów, nie reagują zupełnie na nic. I nie pomogą wtedy żadne cud-przynęty, modlitwy, ani magiczne zaklęcia. Jeżeli chodzi o wysokość haczyka, to także nie ma reguł. Jak zauważyłem, decydują o tym bardziej upodobania wędkarzy niż okoni. Ja osobiście stosuję zasadę, że w przypadku gdy okonie z pewnym ociąganiem zassawają przynętę, zakładam haki z niskim łukiem kolankowym, gdy biorą agresywnie, stosuję haki wyższe. -
Zestaw wakacyjny (Tribunj)
Ozet odpowiedział Konrad Smolicz wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Powiedział bym, że o ile spinning Cantara (Jaxon nie Konger, chyba że chodzi o Carbomax), choć nie jest jakimś cudem techniki mógłby być. Ale jaki jest sens do tak mocnego spina, stosować żyłkę 0,15-0,20mm? Takie średnicę bardziej pasują do spinningu z cw. 5-20g, aby wykorzystać w pełni możliwości amortyzujące wędziska. Do spina z cw. 10-45g, odpowiednia będzie żyłka w zakresie średnic 0,25-0,30mm. -
Zestaw wakacyjny (Tribunj)
Ozet odpowiedział Konrad Smolicz wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Jako że Tribunj leży nad Adriatykiem (zajrzałem do map Google), rozejrzyj się raczej za sprzętem do łowienia z morskiego brzegu (plaży, mola). A więc w grę wchodzi sprzęt do surfcastingu, ew. mocny zestaw spinningowy. Delikatny zestaw na okonia, czy też łowienie na spławik raczej odpada, ale to tylko moje przypuszczenia. -
Rękawice na zimę i połowy morskie
Ozet odpowiedział pacocapo wna temat w Moda wędkarska (fashion fishing)
Podczas łowienia w niskich temperaturach, stosuję trzy rodzaje rękawic przedstawianych na zdjęciu poniżej. Pierwsze neoprenowe nieocieplane Jaxon. Kupiłem je zbyt pochopnie, bo jest to paskudztwo jakich mało. Zupełnie nie nadają się na ujemne temperatury, chronią dłonie w zasadzie tylko przed wiatrem. Odradzam też stosowanie ich podczas spinningowania, gdyż podczas otwierania kabłąka albo kręceniu korbką kołowrotka przyszywane rzepy lubią "łapać" żyłkę, co jest bardzo irytujące. Na lód tylko w dni z wyraźnym ociepleniem. Może jako tako sprawdziły by się podczas połowów spławikowo gruntowych, ale nie wiem nie próbowałem. Generalnie odradzam. Drugie to rękawice robocze ocieplane Reis Sandoil-Win, nad podziw praktyczne i wygodne podczas łowienia. Dobrze dopasowane do dłoni, nie przeszkadzają podczas spinningowania. Można w nich łowić przy kilkustopniowym mrozie. Trzecie, kupione z dziesięć lat temu na konińskim bazarze (skórzane,ocieplane), stosuję podczas łowienia podlodowego w wyjątkowo mroźne dni. Na spinning także można w nich łowić, choć nie tak komfortowo jak w rękawicach Sandoil. W ekstremalnych warunkach wystarczająco dobrze chronią moje dłonie i zwyczajnie innych (lepszych? bardziej bajeranckich?) nie potrzebuję. -
Dla mnie to ani dziwne, ani śmieszne. Po holu takiego karpia, człowiek ma prawo być "zmordowany".
-
Od kilkudziesięciu lat, do przechowywania przynęt spinningowych stosuję przeróżne "zdobyczne" pojemniki, czy to po śledziowych koreczkach, czy też sałatkach i pinkach. Mimo że są to pojemniki zupełnie przypadkowe, nie dedykowane do przechowywania przynęt silikonowych, nigdy, powtarzam nigdy, nie miałem problemu ze sklejaniem się tychże przynęt. Nie zdarzyło się też, aby pojemniki wchodziły w jakąś reakcje z przynętami. Owszem, zdarza się wzajemne przebarwianie różnokolorowych "gum", zwłaszcza białych i perłowych przechowywanych wspólnie z gumami seledynowymi. Drugim kolorem dość łatwo przenikającym na przynęty o innym ubarwieniu jest niebieski. Z doświadczenia wiem, że czasem takie przebarwienia są zaletą jedynych w swoim rodzaju przynęt. Bywały sytuacje że takie "łaciate brudaski" okazywały się killerami, zwłaszcza na sandacze. Ale jeżeli ktoś ma z tym problem, może przynęty o takiej samej kolorystyce, przechowywać w torebkach tzw. "strunówkach", lub zwykłych woreczkach foliowych.
