-
Postów
1 074 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Ozet
-
Niekoniecznie, może to być wina za małej średnicy największej przelotki, przez co stożek linki biegnącej z kołowrotka jest zbyt gwałtownie tłumiony. Zdarza się że wszystkie przelotki (oczywiście oprócz szczytowej), są źle rozłożone na blanku, więc pojawiają się dodatkowe opory linki. W obu przypadkach rzuty będą krótsze i plecionka będzie szumieć "ponad normę".
-
Staraj się tak ustawiać wędzisko, żeby tworzyło z żyłką kąt rozwarty około 120 stopni. Nie obawiaj się że nie będziesz widział brań, gdyż sygnalizacja brań przez szczytówkę będzie wystarczająco dobra. W tym układzie będziesz miał "z czego zaciąć", bez konieczności głębokiego przeniesienia wędki za plecy, co w układzie wędzisko-żyłka 90 stopni, pozwala zaledwie na zniwelowaniue rozciągliwości żyłki. O skuteczne zacięcie w tym układzie jest niezwykle trudno, gdyż same manewry związane z zacięciem trwają zbyt długo, więc ryba ma czas aby wyczuć podstęp, albo wręcz wypluć haczyk. Bardzo wskazane są manewry z długością przyponu, o czym powyżej wspominają koledzy. Spróbuj też "pocienić" dość znacznie przypon. Jeżeli do tej pory do żyłki głównej 0,20mm, stosowałeś przypony (strzelam) 0,18mm, to następnym razem załóż 14-kę. Pal licho, niech nawet ten karp czy lin go zerwie, ale będziesz już miał jakiś trop żeby poszukać optymalnego rozwiązania.
-
Współczuję Docio, życząc jednocześnie szybkiego powrotu do zdrowia. Pozdrawiam serdecznie.
-
Nic się nie przejmuj Maciej, przyjdzie czas że będziesz łowił także płotki.
-
Boguslav, intryguje mnie jedna kwestia. Skąd u Ciebie ta fascynacja karasiami? Dobrze przynajmniej że tym razem zająłeś się że tak powiem, ich "sferą uczuciową". Dotychczas, pod różnymi nickami skupiałeś się wyłącznie na menu karasia... A jak mówi znane Irkuckie przysłowie: "Nie samym g..... żyje karaś". I na koniec pewien cytat: ,,Dopóki nie było internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów..." / St. Lem /
-
Patrząc na powyższe zdjęcia, naszła mnie taka refleksja. Jakże daleko odeszliśmy od idei wędkarstwa jako rekreacji i relaksu na łonie natury. Zagubiliśmy się w tysiącach z pozoru niezbędnych gadżetów i pierdółek, które trzeba lub wypada mieć, stając się przy tym łatwym celem speców od marketingu. Zapomnieliśmy w czym tkwi istota i sens wędkowania.
-
Mechanizm antyrewersyjny
Ozet odpowiedział Cogito wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
OK. Zwracam honor. Jak to mówią: lepiej późno niż później. -
Mechanizm antyrewersyjny
Ozet odpowiedział Cogito wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Rzekłeś, delikwenta "wcięło". Nie raczył nawet podziękować, że dla rozwiązania jego problemu administracja "rzuciła" najtęższe forumowe głowy. -
Mechanizm antyrewersyjny
Ozet odpowiedział Cogito wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Jaki to kołowrotek (nazwa modelu), ile ma lat, czy kiedykolwiek cokolwiek w nim nasmarowałeś? Może być faktycznie skrzywiona oś posuwu, aczkolwiek niekoniecznie. Często oś jest spasowana bardzo dokładnie w otworze na wyjściu z rotora, czasem jest tam plastikowy uszczelniacz. Gdy ośka jest zupełnie sucha i dostaną się tam drobiny kurzu czy piasku, to kołowrotek zaczyna "chodzić" wyraźnie ciężej. Nieraz wystarczy zdjąć szpulę i kapnąć ze dwie krople oleju na ośkę i kołowrotek zaczyna pracować znacznie lżej. Inną przyczyną jaka mi przychodzi do głowy, może być zatarta rolka kabłąka (prowadząca linkę). Podczas nawijania obciążonej linki przy zatartej dużej rolce kabłąka, można odnieść wrażenie cięższej pracy przekładni kołowrotka. -
Nie do końca Michał, bo ile magazyn "Wędkarz Polski" umarł był śmiercią tragiczną, to już Marcel van den Eynde niczym Lenin "wiecznie żywy". Jego zanęty są nadal w ścisłej czołówce światowej.
-
Zdrowych i wesołych Świąt Wielkanocnych, życzę Wszystkim razem i każdemu z osobna.
-
Wczoraj po południu wybrałem się na tzw. "ulubione starorzecze". Woda niska niczym w lipcu oraz brak oznak życia na wodzie, nie nastrajały optymistycznie. Zresztą jakoś specjalnie na cuda nie liczyłem, ot piękna pogoda więc chciałem kilka godzin posiedzieć samotnie nad wodą. Zacząłem tradycyjnie od białych robaków i pinek, ale brały tylko beznadziejnie małe wzdrążki i uklejki. Po pół godzinie zrezygnowałem z tych przynęt i łowiłem wyłącznie na pszenicę (bat), oraz kukurydzę kons. (na odległościowce). Złowiłem tak około 2,5 kg rybek (nie wziąłem wagi), głównie niezbyt duże wzdręgi, kilka płotek, chyba dwa krąpie i jednego karasia sr. +- 0,8kg. Łowiłem od godziny 16-tej do 20-tej. Reasumując, szału nie było ale każdy pobyt nad wodą cieszy. Czekam z utęsknieniem kiedy wreszcie wschodnia cyrkulacja powietrza zmieni się na inną, co może wpłynąć na intensywność żerowania ryb. Ale póki co, nadal w prognozach wiatr z kierunków wschodnich. Kilka fotek znad wody. (Tym razem pomny aktualnej dyskusji, nie ująłem w obiektywie siedziska i wiaderka z naklejkami.)
-
Masz rację Jarku, tyle tylko że cała dyskusja prowadzona jest w żartobliwiej formie, przynajmniej ja tak to odbieram. Myślę że nikt tutaj nie utożsamia się z gumofilcem w obiegowym znaczeniu tego słowa, czyli mięsiarzem i śmieciarzem nagminnie łamiącym regulaminy, dla którego jedyną wędkarską wartością jest pełna siatka ryb "takich do wzięcia". W dyskusji mowa jest raczej o "gumofilcu" jako wędkarzu indywidualiście, który niczym kot własnymi ścieżkami chodzi, łowi po swojemu ale z zachowaniem szeroko pojętej etyki wędkarskiej, któremu do szczęścia niekonieczny jest wybetonowany brzeg, albo przystrzyżona trawka na stanowisku, coby sobie bucików nie ubrudził. "Gumofilc" jako przeciwieństwo wszelkiej maści "zawodowców i profesjonalistów" podłapujących rybki na wyścigi. Tak to odbieram.
-
Yyy...po głębokim namyśle, skłonny byłbym przychylić się do tej opinii.
-
Jakaś nowa moda nastała że tak nagle gumofilcami "sypnęło"? Dużo odwagi cywilnej potrzeba, aby dobrowolnie, ba nawet na ochotnika, nazwać się "gumofilcem". I to w czasach gdy tenże "gumofilc" utożsamiany jest w światku wędkarskim, ze wszystkim co najgorsze. Jako dyżurny "chłopiec do bicia", obwiniany jest o tragiczne wyrybienie naszych wód, zaśmiecanie łowisk, kłębowiska urwanych żyłek w najlepszych miejscówkach, eutrofizację akwenów, niewykluczone że także o globalne ocieplenie klimatu. Mimo wszystko:
-
Jaka wędka dla początkującego??
Ozet odpowiedział temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Docio, niepotrzebny Twój trud z doradztwem. Zajrzyj w profil tego typa i wszystko będzie dla Ciebie jasne. -
rękodzieło Muchy z Podkarpacia
Ozet odpowiedział trensa10 wna temat w Giełda Wędkarska Giełda Wędkarska - Ogłoszenia
Jungu jednego znalazł. Odłupał się pewnie od tego wielkiego "kamienia", który uśmiercił wszystkie dinozaury - hurtowo. -
rękodzieło Muchy z Podkarpacia
Ozet odpowiedział trensa10 wna temat w Giełda Wędkarska Giełda Wędkarska - Ogłoszenia
Powinienem uściślić: "kolebki zorganizowanego, ucywilizowanego wędkarstwa w Polsce". Bo samo łowienie ryb na haczyk (wędę), praktykowane było "od zawsze", gdy tylko człowiek zorientował się że to coś co w wodzie pływa, da się zjeść i jest nawet smaczne. Jedni łowili ryby, inni uprawiali proso, a jeszcze inni (cytując klasyczkę), "rzucali kamieniami w dinozaury". -
rękodzieło Muchy z Podkarpacia
Ozet odpowiedział trensa10 wna temat w Giełda Wędkarska Giełda Wędkarska - Ogłoszenia
Michał, jakoś tak prowokacyjnie zabrzmiał mi powyższy tekst. Gdzie jak gdzie, ale w (dawnym) Królestwie Galicji i Lodomerii, kolebce polskiego wędkarstwa, chyba jak mało gdzie potrafią kręcić muchy wszelakie. :) ;) -
Haczyki do zestawów spławikowych, przechowuję w zakręcanym pudełku z magnesem (wymontowanym z drzwiczek jakiejś starej szafki). Na spodzie jest krążek z cienkiej gąbki, żeby opanierowany haczykami magnes, nie "telepał" się po pudełku. Haczyków małych rozmiarów nigdy nie ostrze. Czasem je podginam albo prostuję, jednak gdy stwierdzę że haczyk jest tępy to bez żalu wyrzucam. Zdarza mi się natomiast ostrzyć haki jigowe, albo haki kotwiczek.
-
Haczyki bardzo "lubią" wszelkie miękkie tkaniny/ubrania. Uwielbiają je też owoce łopianu i nasiona uczepu trójlistkowego. Te ostatnie są szczególnie upierdliwe, zwłaszcza dla spinningistów przedzierających się przez nadrzeczne zarośla. Gwarancja że na rybach i po rybach nie będziesz się nudził.
-
Dzisiaj po południu wybrałem się nad rzekę z feederem (zdobycznym zresztą). Łowiłem w godzinach 15-18, łowiąc w tym czasie 5 ryb na kukurydzę kons. Leszczyka, około pół kilową płoć, mniejszą płotkę i dwa krąpie. Niewiele, ale gdyby ktoś zapytał czy było warto, odpowiedział bym: oczywiście, było warto. Zwłaszcza że przeważnie łowię na spławik, więc jakaś odmiana od czasu nie zawadzi. :) PS. Feeder "zdobyczny", gdyż jest nagrodą za 3 miejsce w zawodach spławikowych kilka lat wstecz. Golden Lion zresztą.
-
Tak więc życzę Ci szczęścia. Ale jako że "szczęściu trzeba dopomóc", polecam Ci taki strój.
-
Z następcami udanych serii (wędzisk, kołowrotków) bywa różnie. Zwykle w określeniu "następca" chodzi o to, aby choć część renomy poprzednika przeszła na następcę, co ma zachęcić potencjalnego nabywcę. Zdarza się że następca nie dorasta poprzednikowi "do pięt", ale bywa też że posiada zbliżone walory użytkowe. To wychodzi w praktyce, ale optymistycznie można założyć że Anaconda poniżej pewnego przyzwoitego poziomu nie zejdzie.
-
"Chcieć to móc" (znaleźć). Samodzielność jest fajna, no nie?
