-
Postów
1 074 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Ozet
-
Ciągle liczę na wspomniany tekst. Przyda się uzupełnienie i rozwinięcie ciekawego tematu. Zaraz tam tekst. To miało być takie małe uzupełnienie w kwestii robienia wędkarzom "wody z mózgu", na przykładzie wędzisk masowo sprowadzanych na początku lat 90-tych z Niemiec (firm DAM i Cormoran). Rzekomych spinningów. Nasze autorytety spinningowe "na garnuszku" dystrybutorów owych wędzisk, dorabiały niestworzone teorie odnośnie niebywałej skuteczności spinningowania za sandaczem tymi wędziskami. To nic że miały długość 3,30 - 3,60m, ważne że był na nich napis "Zander". Po czasie wyszło na jaw że owszem, producenci dedykowali te wędziska do połowu sandacza, ale... na martwą rybkę z gruntu.
-
Piękny tekst i jakże trafne chłodne spojrzenie. Miałem napisać kilka zdań, ale po ponownym przeczytaniu wpisu Docia, stwierdziłem że tenże powiedział w zasadzie wszystko. Kto myśli ten wyciągnie wnioski.
-
Michał, to jest stara poczciwa Chinta Ovnera. Jeden z modeli haczyków które lubię stosować, gdyż jest dość uniwersalna. Zależnie od wielkości można je skutecznie dostosować do większości przynęt i technik łowienia. Na zdjęciu modele haczyków które stosuję do bata, bolonki i odległościówki. Od góry od lewej: Drennan Wide Gape ; Drennan Red Roach ; Ovner Chinta. Na dole od lewej: VMC 7038 ; Sensas 3410 ; Trabucco 631XK. Tymi modelami haczyków mogę "obskoczyć" pełen zakres przynęt stosowanych w technikach spławikowych.
-
Łowiąc batem zauważam po wyciągnięciu iluś tam rybek, że haczyk przybiera kształt jak na zdjęciu. Nie zmieniam go wtedy, nie prostuję, gdyż w moim subiektywnym odczuciu skuteczność kolejnych zacięć wzrasta. Zmieniam dopiero gdy ewentualnie się złamie. Zauważam w sklepach wędkarskich czy też katalogach, że haczyki o takim celowo nadanym przez producenta kształcie, są w ofercie dla karpiarzy. Więc mimo iż łowienie karpii z gruntu, a łowienie batem wszelakiego białorybu to dwie różne bajki, to jednak chwytliwość haczyka o takim kształcie chyba nie jest tylko złudzeniem. Jestem ciekaw Waszych opinii.
-
Ryzykownie z tym przyponem 0,10mm, ale najważniejsze że hol zakończyłeś pomyślnie. Wiosną warto podjąć ryzyko łowiąc subtelnie, aby było jakiekolwiek zainteresowanie ryb przynętą, niż łowić "grubo" jak w środku lata i nie doczekać się brania. Woda jest jeszcze zimna, przejrzysta, bez zawiesiny planktonu roślinno - zwierzęcego, więc często grubość przyponu ma kluczowe znaczenie. W letniej "zupie" pole manewru w zakresie średnic przyponów, wielkości haków i przynęt jest znacznie większe. A tak na marginesie zapytam, czy nęciłeś pszenicą z zapachem kozieradkowo - cynamonowym? Do Wartburga: Też chciałbym mieć takiego zaprzyjaźnionego łabędzia, który pełnił by rolę naturalnej echosondy. Pięknie się wkomponowuje w "linię" Twojej filozofii wędkarskiej.
-
Piękny lin Michał. Wyobrażam sobie że na spławikówce (domyślnie match), był to godny przeciwnik. Gratuluję. Bardzo spodobały mi się Danielowe płocie (ryby które darzę szczególną estymą), na widok których oczy rozbłysły mi niczym diody LED. Gratuluję również. Wczoraj wreszcie po długim niebycie nigdzie, wybrałem się na zbiornik Stare Miasto, bo doszły mnie słuchy że wreszcie rybki zaczęły tam "skubać". Chciałem łowić na dwie wędki w jednym polu nęcenia, więc wrzuciłem 6 kul zanęty liniowo, od 12m (pod bat 7-kę) do 15m (pod matcha). Batem łowiłem na pinki, natomiast match'em "mściłem się" na kukurydzę kons. Na pinki brały małe leszczyki, od czasu do czasu uwiesiła się płotka. W końcu doczekałem się brania około kilogramowego leszcza na kukurydzę, później drugiego mniejszego. I to tyle z emocji niedzielnego popołudnia. Nie doczekałem się stada większych płotek na które się nastawiałem. Łowiłem w godzinach 14:30 - 17:45. Złowiłem 3.82kg ryb (netto).
-
Może tak być, ale mimo wszystko przynęta + główka o łącznej masie 10g lub więcej, powinna wystarczająco napinać linkę. Większy luz (zwis) powstaje zwykle przy zastosowaniu przynęt stawiających w wodzie niewielki opór, prowadzonych na nieproporcjonalnie grubej lince. Wcale bym się nie zdziwił gdyby ta plecionka 0,12mm, miała w rzeczywistości np. 0,18mm. Za 30zł cudów nie ma się co spodziewać.
-
Andrzej, już kiedyś była na forum energetyczna dyskusja w podobnej kwestii. Na tyle energetyczna, że nasz Drogi Admin Wind zamknął temat.
-
Witaj. Spinningujesz w wodzie stojącej czy bieżącej? Ten łuk powstaje w płaszczyznie pionowej, czyli od szczytówki do styku z lustrem wody, czy w płaszczyźnie poziomej, czyli łuk biegnący po powierzchni wody z lewej lub prawej strony, od szczytówki w kierunku przynęty? Z czystej ciekawości zapytam jeszcze, na jakie gatunki drapieżników polujesz?
-
Witaj. Kilka lat temu (w swoim poprzednim forumowym życiu), napisałem cztery artykuły na temat bolonki. Myślę że znajdziesz tam odpowiedzi na swoje pytania. W aktualnym forumowym wcieleniu, jestem dostępny praktycznie codziennie, więc gdybyś miał jakieś wątpliwości, pytaj.
-
Zrobiło mi się smutno , albowiem nasze koleżanki: Omnibus, OlaKlips, oraz AnnaAnastazja, mają już wodery/spodniobuty ze sklepu strażackiego. A ja jak to mężczyzna, nie nadążam za aktualnymi trendami w modzie. Najwyższy czas nadrobić zaległości... Bo przecież wiadomo że w dobrych woderach tudzież spodniobutach, zawsze czysto, zawsze sucho, zawsze pewnie.
-
Moim zdaniem, to tylko kwestia czasu. Ale załóżmy że się mylę... Oto przepis na prostą zanętę waniliową: 1. Bułka tarta 500g 2. Kaszka kukurydz. 200g 3. Mąka kukurydz. 100g 4. Herbatniki Petite mielone 100g 5. Płatki owsiane mielone 100g 6. Cukier wanilinowy duży 32g To jest receptura na wodę stojącą. Na wodę bieżącą zmniejszyć udział kaszy kuk. do 100g, natomiast ilość płatków owsianych miel. zwiększyć do 200g.
-
Zablokuje ktoś wreszcie tego trolla? To jest ten sam typ który ustawicznie tu wraca, pod różnymi nickami. Nie zadał jeszcze swojego sztandarowego pytania: "Czy to prawda że karasie jedzą g....".
-
Również uważam że pomysł jest z gruntu zły, zwłaszcza że nie masz żadnego doświadczenia w tym temacie. Będzie to tylko udręka dla Ciebie, jak i dla rybek. Czyż nie lepiej w odpowiednim czasie (domyślnie w czerwcu), kupić wujkowi do stawu kilka/kilkanaście sztuk narybku albo podrośniętych już ryb? Jeżeli koniecznie miała by "polecieć" do stawu, to powinieneś celować w takie gatunki.
-
Różne są pokrowce na wędki. Dłuższe i krótsze, miękkie i usztywnione, jedno i kilku komorowe, na wędki bez i z kołowrotkami. Z braku jakichkolwiek danych, nie można sensownie nic Ci doradzić. Najlepszym wyjściem w tej sytuacji, wydaje się być bon upominkowy. Zainteresowany sam dokona najlepszego wyboru.
-
Pewnie wpadli na genialny w swej prostocie pomysł, aby dostosować ceny do realiów polskiego rynku wędkarskiego, oraz zasobności portfela statystycznego wędkarza w naszym kraju. Lepiej sprzedawać towar na bieżąco z małym zyskiem, niż trzymać w magazynach zamrożoną w towarze gotówkę przez lata.
-
Też bym pojechał na płotki do Jazowej, ale za daleko ciut. W weekend perypetie zdrowotne zatrzymały mnie w domu, ale chyba w czwartek gdzieś wyruszę. Może na zbiornik w Starym Mieście? Mówią że jeszcze rybka tam się "nie ruszyła", ale przecież kiedyś komuś zaczną brać. Może właśnie w czwartek, tym bardziej że ma być wyjątkowo ciepło.
-
Adam, tu potrzebny byłby raczej jakiś astrofizyk, bo niewykluczone że trafił Ci się okaz, prawdziwy skarb w postaci meteorytu. Taką poszlaką mogą być właściwości magnetyczne tego "kamienia". A ilu ludzi na ziemi może się poszczycić posiadaniem kawałka materii kosmicznej? Oglądałem z dziesięć lat temu, taki reportaż o niemieckim poszukiwaczu meteorytów, dla którego były one niezłym źródłem dochodu. Dostawał za nie od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy euro, zależnie od wielkości i składu chemicznego. Niewiele już z tego reportażu pamiętam, ale na pewno kluczową przesłanką dla tego poszukiwacza, że trafił na meteoryt, był magnetyzm znalezionej materii. Nie wiadomo z czym masz do czynienia, ale może warto było by dać jakieś ogłoszenie? Zainteresowani fachowcy w dziedzinie meteorytów na pewno się znajdą. Najlepiej żebyś miał opinie/ekspertyzy z różnych źródeł, żebyś nie sprzedał "za grosze" czegoś co jest warte grube tysiące. A wszelkich maści cwaniaczków nie brakuje.
-
Dzisiaj kolejny wypad na kanał Warta-Gopło, tym razem z kolegą Jackiem. W kalendarzu jeszcze luty, ale pogoda niczym w kwietniu. Słonecznie i z każdą godziną cieplej po nocnym przymrozku. Łowiliśmy w godzinach 9:30-13:00. Początkowo na haczyk zakładaliśmy pinki, ale okazało się że biorą na nie ukleje, krąpie - breloczki, oraz niewiele większe wzdrążki. Po zmianie przynęty na pszenicę, okazało się że interesują się nią płotki i nieco większe wzdręgi, wymiarowe przynajmniej, czasem trafił się krąp. Przy okazji wyeliminowaliśmy uklejki, których ziarnko pszenicy zupełnie nie interesowało. Brania mieliśmy praktycznie przez cały czas łowienia, szkoda tylko że większość ryb to tzw. "dłoniaki", no ale przynajmniej nie siedzieliśmy bezczynnie. Tradycyjnie na koniec przed wypuszczeniem, zważyliśmy rybki. U mnie waga wskazała 3970g, natomiast u Jacka 2940g. Wyniki podałem brutto z wiaderkiem (600g), bo... jakoś tak lepiej się prezentują. ;) :)
-
Nasunęła mi się pewna myśl. Wprawdzie dotyczy innego tematu, ale tam nie napiszę żeby nie zaśmiecać właściwego wątku. W tym temacie, będzie pasować akuratnie. Mianowicie myślę sobie, wydatek marnych 900zł zaledwie, a ileż może przynieść frajdy na te długie zimowe wieczory.
-
Andrzej, szczęściarz z Ciebie. Nie musisz sobie zawracać głowy, czy Twój bambus wyciął wietnamski kosiarz w koszulce Daiwy, czy może kosiarz malajski w koszulce Shimano.
-
Drogi Alexie, Jarek podał już wagę spina, wraz z dociążeniem. (130g + 35g.)
-
Rzeczywiście, powyżej widać z jakim zainteresowaniem, wręcz entuzjazmem zostały przyjęte Twoje rewelacje przez ogół forumowiczów. Tradycyjnie zresztą. Po stopniowo narastającej irytacji, w końcu gość "pękł"... Docio, ja też Cię lubię. PS. Wątek Daiwa Malaysia proponuję wydzielić, albo przenieść w jakieś stosowne miejsce, gdyż powyższa dyskusja ani odrobinę nie poprawiła tytułowego wyważenia wędki Grzegorza.
-
Owszem, przynaję się bez żenady że czekałem na gotowca. Wiedziałem że chcąc mi coś udowodnić, będziesz szukał do skutku. Znalazłeś. I tu przyznaję że myliłem się twierdząc że nie ma fabryki Daiwy w Malezji. Z tekstu pod linkiem wynika że jest. A jeżeli jest fabryka Daiwy, to co z Twoim odkrywczym twierdzeniem że: "W linkowanym poście pojawił się tajemniczy skrót JDM. Otóż jest to oznaczenie wyrobów wyłącznie na rynek japoński. Daiwa jest produkowana w Malezji właśnie z takim oznaczeniem przez...Shimano." Z tekstu Juna Sonody z zespołu JapanTackle, nie wynika że Shimano produkuje cokolwiek dla Daiwy, albo odwrotnie. Chyba próbujesz obrazić moją inteligencję. Przecież to oczywiste że 2+2=5. A potwierdzenie notarialne sobie daruj, aż takim sadystą nie jestem, nie będę Cię nadmiernie eksploatował.
-
Jeżeli dla Ciebie kołowrotek Ultegra 2000 to Daiwa, to faktycznie czas zakończyć dyskusję. Temat do którego prowadzi link, od początku do końca "kręci się" wokół kołowrotków Shimano. Pisałem wyraźnie że zalinkowany temat przeczytałem, więc Twoje próby epatowania skrótem JDM, którego znaczenie poznałeś kilka/kilkanaście godzin temu, nie robią na mnie żadnego wrażenia.
