Nie nie masz, siedze i sie śmieje, otóż Mikołaj "wjechał ma mine" a zakładow odwykowych od zbieractwa BRAK.
Przedwojenne nylonowe żyłki na drewnianych i bakielitowych szpulach tez gdzieś mam skitrane. Tu pare z początków znanej firmy co miała dyrekcje na Mokotowskiej