-
Postów
5 479 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
MISTRALL WĘDKA SHIZUKA SURF CASTING 4,20M 100-250G SH1800
Docio odpowiedział ŁoWcA. wna temat w Wędkarstwo morskie
Mikołaj proponujesz wędziska z cw do 200 i 180 g. To nieco odbiega od zainteresowania pytającego. O firmie Mistrall można powiedzieć, że wędziska na ogół się sprawdzają ale kołowrotki to już na dwoje babcia wróżyła. Ja się nie wypowiadam, bo Wind i Wartburg napisali już wszystko. Za swojej strony mogę jedynie dodać, że wędzisko samo nie rzuca i lepiej trochę potrenować łapki aby pewnie je trzymać, sobie ani nikomu obok nie zrobić krzywdy. -
No, albo avon, chubber, do bolonki, itp. Nie jest ważne co my byśmy wybrali, naszym zadaniem było pomóc zbudować najbardziej podstawowy zestaw do przepływanki bez własnych upodobań i preferencji aby Jacek75 mógł zaprezentować połów synowi a przy okazji samemu się uczyć. Przyjdzie czas, że pozna wodę, w której będzie łowił, sam dobierze sobie spławik i rozłożenie obciążenia. Według mnie teraz najważniejsze jest być szczerym wobec syna. To nie wstyd, że czegoś się nie wie lub nie umie. Z takiego wspólnego łowienia można zrobić prawdziwą frajdę pełną eksperymentów i prób. To normalna kolej rzeczy u wędkarzy, kombinują, tworzą, zmieniają i dopasowują się ze wszystkim aby tylko przechytrzyć te oślizłe płetwiaste.
-
Jacek75 nie mylę się. Nie była to złośliwość lecz stwierdzenie faktu na podstawie tego co pisałeś. Umiejętność połowu w wodzie stojącej na pewno się przydaje ale wody płynącej musisz nauczyć się od podstaw. Odwrotnie, z wody płynącej na stojącą, o wiele łatwiej jest przejść.
-
Wątpię aby dała radę. Owszem dzięki swoim algorytmom reaguje bardzo szybko i schematycznie. Natomiast kompletnie jej brak reakcji na zdarzenia emocjonalne, gdzie pojawiają się autorskie sapania, cmokania, westchnienia, mruczenia, pojękiwania, czyli wszystko to co dla nas jest jak najbardziej naturalne a dla AI niepojęte. Osioł bez tych swoich niuansów emocjonalnych, tej intonacji genialnej, będzie jedynie osłem mechanicznym a nie prawdziwym.
-
Nie ma sensu blokować oliwki z żadnej strony gdyż sama oprze się na krętliku a do góry sama nie poleci. W wodzie obowiązuje ta sama grawitacja. Po wygruntowaniu oliwka będzie ok 20 cm nad dnem a przypon będzie pracował tuż nad dnem. Dając oliwkę wyżej wydłużasz odcinek bez obciążenia, który będzie się zbyt wysoko unosił. Na przykład: jeśli podniesiesz nad krętlik oliwkę o 50 cm a przypon masz 25 cm to przynęta będzie się unosić w wodzie ok 40 cm nad dnem a dodatkowo będziesz miał wskazanie przez spławik większość brań spóźnione o 3-4 sekundy lub niezauważalne gdyż zestaw będzie musiał przepłynąć ok metra. Już lepiej zmniejszyć grunt. A na poważnie. Czemu uparłeś się na przepływankę skoro o takim łowieniu nie masz zielonego pojęcia. Dodatkowo w sposób zaiste grzeczny wymuszasz na nas pisanie książki aby wytłumaczyć Ci podstawy do nauki podstaw. Nawet jak zastosujesz się do tego co tu napisaliśmy nadal nie widzę światełka w tunelu aby Ci się powiodło gdyż o połowie ryb nie masz pojęcia a z książki - jednej, tego się nie nauczysz. Nawet z 10 książek się nie nauczysz gdyż zyskasz jedynie teorię opartą na praktyce autora i okrojoną z niuansów na potrzeby objętości druku. A to właśnie niuanse decydują o skuteczności i praktyka.
-
Dla Twojego spławika 3 g. Przypon 20-25 cm z żyłki 0,14 mm, krętlik nr 14, oliwka przelotowa 3 g, spławik typu rzecznego a żyłka główna 0,18 mm. Zastaw to pikuś, prawdziwa trudność to nauka odczytywania zachowań spławika. Do połączenia przyponu i żyłki głównej z krętlikiem proponuję węzeł trilene. Po polsku dawniej figurował jako spinningowy, obecnie ta nazwa odnosi się do kilku węzłów.
-
Twoje kanały to wyjątkowo specyficzne miejsca i nie mam pojęcia jak w nich łowić. Nasze nieco znam, woda zasadniczo stoi albo wartko płynie raz w jedną, raz w drugą stronę w zależności, z której strony otworzą śluzę, a na żerańskim jest tylko jedna. Dno równe jak deska i przyboje, czyli dodatkowe garby pod wodą przy brzegu. W samym kanale garb jest ok pół metra od brzegu, w porcie manewrowym to już 5 metrów i połów bliżej jest pomyłką. Najzwyczajniej nie ma ryby, nawet te małe są za garbem. Pitu, pitu a prawda jest taka, że do dziś nie nauczyłem się łowić w samym kanale Żerańskim. Najzwyczajniej nie radzę sobie. Baseny portowe to już inna melodia i tu miewałem zacne efekty.
-
No to jest nas dwóch. Moje zestawy przepływankowe zaczynają się od przyponu na krętliku a pierwsze obciążenie (stosuję najwyżej dwa), musi być o 1-2 cm wyżej niż długość przyponu. Mały krętlik nr 8 to 0,1 g i to on u mnie jest śruciną wskazującą choć to mocno na wyrost. Ryby w rzece biorą gwałtownie i zdecydowanie, nie mają czasu na cmokanie, wąchanie, smakowanie, bo mignie chwila i żarcie ucieka z talerza. Należy jednak pamiętać, że tak szybko jak ryba połyka przynętę, tak samo szybko albo i szybciej potrafi ją wypluć jeśli wyczuje w niej coś dziwnego. No i przypon max 20 cm. Nie ma nic gorszego niż wlokący się po dnie hak z przynętą, który aż się prosi aby o coś zahaczyć. Jak biorą małe ryby to albo łowi się zbyt blisko brzegu, albo woda jest zbyt płytka. Nie na darmo wszyscy radzą spinningistom łowiącym w małych i średnich rzekach aby łowili przy burcie i na zakrętach, bo to najczęstsze występowanie podmyć i dołków, w których jest ryba większa. Dalej nie zawsze oznacza głębiej, rzeka to nie jezioro.
-
Z czasów w jakich żyjemy i tytułu książki - "Wędkarstwo nowoczesne", czyli nowe spojrzenie na klasyczne metody określone 100 lat temu albo i jeszcze dawniej. Każdy wędkarz z nastoletnim stażem, może sobie opisać wędkarstwo nowoczesne bo potrafi się dostosować do łowiska, choć będzie się zapierał, że łowi klasycznie. Sam to u siebie stwierdziłem.
-
Krzysztof i ja to sugerowałem wcześniej jako standardowy klasyk. W tym zestawie chodzi o coś więcej niż klasyka a mianowicie o łowisko z szybkim braniem, którego najczęściej nie widać bo główne obciążenie jeszcze nie opadło. W momencie zarzucenia zestawu przytrzymuje się go i czeka aż spławik pokaże, że całe obciążenie już jest w przodzie. Taka była idea tego zestawu i sprawdził się na Warcie, tam gdzie przygotował łowisko i łowił Józef. Łowił bolonką na gruncie ok 2 m i w odległości 7-8 m.
-
Ech, wspomnień czar. Pamiętam jakby to było wczoraj a faktycznie rozmawialiśmy o delikatnych i szybkich zestawach koło 2010 roku. Zauważ, że jest opis "dlaczego" przed samym opisem konstrukcji zestawu. Jest to niby klasyk ale w wersji i szybkiej, i czułej, czyli niestandardowy. Wszystko jest poprawnie, więc pozostaje kwestia ustawienia gruntu, choć... Dobór obciążenia. Dla spławika o wyporności 5 g oliwka powinna mieć 4 g, górna śrucina z dubletu 0,4 g, dolna śrucina z dubletu 0,3 g i najniższa pojedyncza tzw wskazująca 0,3 g. Jeśli jest to zbyt duże obciążenie dla spławika to wyważenie reguluje się dubletem. W pierwszej kolejności zmienia się mniejszą śrucinę z dubletu na np 0,1 g a jak i to nie pomaga to zmniejsza się większą śrucinę z dubletu na nie mniejszą niż 0,3 g. Jeśli i to by nie pomogło to należy zmienić spławik gdyż albo jest źle dobrany, albo jest to fuszerka produkcyjna, a uwierz, że w swoim życiu spotykałem na swojej drodze spławiki, które miały zawyżoną gramaturę nawet o 1/3 wartości, czyli spławik 3 g miał faktycznie wyporność 2 g. Wyczerpując naszą dyskusję i rozwiązując Twój problem wygruntowania zestawu napiszę, że odległości pomiędzy śrucinami powinieneś zachować tak jak jest na rysunku. Zmniejszając je możesz mieć nieoczekiwane i niezamierzone splątania zestawu, np haczyk z przynętą będzie zahaczał o śrucinę wskazującą lub dublecik. Ma to związek z oporami w wodzie i to powinno wystarczyć gdyż opisanie zasad konstrukcji zestawu nieco przekracza formułę forum, na dłuższe teksty jest dział artykuły. Zgodnie z rysunkiem skróciłbym przypon do max 25 cm ale nie krótszy niż 20 cm, zapewni to, że hak nie będzie zahaczał o dublecik po zarzuceniu zestawu. Samą głębokość połowu, czyli grunt, ustawiasz przesuwając spławik a nie śruciny i tu musisz wykazać się cierpliwością. Wygruntowanie łowiska do przepływanki wymaga czasu i cierpliwości. Nie pamiętam aby na nieznanym łowisku zajęło mi to mniej niż kwadrans a jestem raczej bardziej zaawansowany od Ciebie. Spławik przesuwaj śmiało co ok 20 cm aż do momentu gdy po zarzuceniu przepłynie góra pół metra, przekrzywi się i zatonie. To Ci wskaże, że hak zahaczył o coś na dnie, czyli grunt jest zbyt duży. W tym momencie opuść na żyłce spławik o ok 10 cm i sprawdzaj dalej, jeśli jest tak samo to opuść o kolejne 5 cm i powinno być dobrze. Najważniejsze, żebyś gruntował po tej samej ścieżce co ze względu na krótkie wędzisko będzie wybitnie utrudnione. Możesz tego nie zauważyć ale zwiększając grunt sam zestaw będzie robił się dłuższy ale luźna żyłka będzie robić się krótsza a zarazem odległość połowu będzie bliżej brzegu, gdzie może być zdecydowanie płycej lub będą znajdować się jakieś zaczepy.
-
Znam Józka osobiście i nie wierzę aby opisał ww konstrukcję zestawu bez dokładnego wyjaśnienia okoliczności i podania głębokości łowiska. Po prostu nie wierzę. Twój zestaw jest ustawiony na grunt o głębokości ok 53 cm, w dodatku w odwrotnej kolejności. Już tłumaczę. Spławik montowany na stałe przeważnie nie jest długi i wyważa się go tak aby wystawała oznaczona część, czyli zanurza się na ok 10 cm. Do tego odstęp 3 cm do oliwki, następnie 20 cm do dubelku śrucin i kolejne 20 cm do pojedynczej śruciny. W sumie daje to ok 53 cm. Jak wspomniałem zestaw jest zmontowany odwrotnie, czyli największe obciążenie powinno znajdować się tuż nad przyponem a nie pod spławikiem, który średnio ma 20-30 cm. Są przypadki kiedy montuje się inaczej zestaw ale zawsze, w każdej książce jaką czytałem, jest wyjaśnione dlaczego tak nietypowo jest zmontowany zestaw. W przepływance albo on się ciągnie po dnie z przynętą, albo zestaw się przytrzymuje i przynęta wyprzedza cały zestaw do przodu. To drugie, to przytrzymanie w rzece na 3 m wędzisku jest nierealne. Nie wiem nawet jak kontrolujesz zestaw. Dodatkowo spławiki do przepływanki nie wyważa się tradycyjnie jak na spokojną wodę bo co chwila będzie się sam przytapiał z powodu mikro wirów, których nawet nie widać na wodzie. Jak zmontujesz zestaw poprawnie, czyli odwrotnie - oliwka, dwie śruciny najlżejsze, jedna śrucina z zachowaniem odległości jakie podałeś i bez stoperu górnego, którego rolę przejmie dolna śrucina z dubelku to problem z gruntem się wyjaśni. Jeśli nie stosujesz krętlika do połączenia przyponu z żyłką główną to poniżej oliwki możesz zamontować nawet trzy stopery bo inaczej oliwka zjedzie na haczyk. I dla jasności. Zestaw montuje się od spławika a opisuje od haczyka, czyli hak z przyponem a na żyłkę główną stoper (jak nie ma krętlika), oliwka, dubelek, pojedyncza, spławik.
-
Jeśli chodzi Ci o Drennan seria Match, to są to same przypony, góra półmetrowe. Z drugiej strony cena jest absurdalna bo same haki kosztują ok 10 pln w opakowaniu 10 szt.
-
Opis bardzo dokładny, iście aptekarski. Przeczytałem go dwukrotnie gdyż po pierwszym razie nie wierzyłem sam sobie. Kolego są dwa rozwiązania. Pierwsze to fakt, że o wędkarstwie nie masz zielonego pojęcia, a drugie, że wpuszczasz nas w zaczepy. Wyporność spławika to nie jego waga. Gruntowanie zestawu to nie mocowanie boi na wodzie. Zestaw jest źle skonstruowany.
-
Michał naprawdę nie widzę problemu aby... Głos zawsze jest dobry, nie zawsze trafny ale na pewno dobry.
-
Michał, nie każdy smar ma właściwości, i tu powinna paść właściwa nazwa, wodoodporne. Olej lniany jest smarem przy pewnych mechanizmach precyzyjnych ale w połączeniu z wodą staje się chłodziwem w obróbce mechanicznej. Jak trafisz na jakąś konkretną stronę o smarach to w dziale wazelin przekonasz się, że niewiele ma właściwości wodoodporne a jeszcze mniej właściwości wypierające wodę.
-
Mikołaj super to pokazał. Jak dla mnie tarczki filcowe złapały wodę, zostały ściśnięte przez dokręcenie i z puszystych zrobiły się pancerwafle bez regulacyjnych właściwości ciernych. Smar na podkładkach nie jest mile widziany. Widocznie z dna szpuli przedostał się z wodą na podkładki a to je dobiło. Zdjęcia sugerują, że tarczki filcowe nie są grubsze od metalowych a to źle im wróży, powinny być "mięsiste", dwa razy grubsze od metalowych. Zestawów naprawczych nie ma, można samodzielnie zrobić rękodzieło lub kupić nową szpulę.
-
Wątpię aby woda wyrządziła spustoszenia w mechanizmie. Często używany nie miał czasu złapać rdzy. Za to podkładkom ciernym w szpuli już mogła zaszkodzić. Zdejmij szpulę, tam jest jedna sprężyna wielokątna po obwodzie, na pewno ją widać. Cienkim wkrętakiem wyjmij ją a wszystkie tarcze cierne staną się dostępne. Może sam zauważysz problem ale uważaj na kolejność tarcz, jest bardzo ważna.
-
Wielce prawdopodobne, że "moczenie" mu nie posłużyło i hamulec szlag trafił. Firmowo podają siłę hamulca na 9 kg. Powodzenia w uzyskaniu gwarancji, Flagmann po doskonałym starcie kilka lat temu, obecnie serwis ma gorszy od Mikado. Ich oficjalne stanowisko to obsługa gwarancyjna towaru przed sprzedażą a nie w trakcie użytkowania.
-
Jak dla mnie problem z hamulcem. Nie napisałeś jaką wersję tego Shermana masz oraz jakiej wagi ryby sprawiają problem kołowrotkowi. To ma znaczenie tak jak metoda połowu i technika. Wszystko rzutuje na poprawność zestawu i właściwy dobór kołowrotka.
-
Zasadniczo i teoretycznie tyle ile jest w opisie. Praktycznie niewiele spławików posiada deklarowaną wyporność. Do tego dochodzą warunki na łowisku i przy większej fali warto dociążyć lub wręcz odciążyć nieco spławik. A smaczku dodają techniki i własne gusta jak np zestaw przegruntowany lub połów spławikiem przechylonym lub wręcz pozbawionym obciążenia tzw leżak.
-
Raczej 3 kg. A jak długo? To zależy od wędkarza i jego samozaparcia. Kiedyś, będąc młodzieńcem, będąc nad Wkrą siedziałem sobie na brzegu z gruntówką. W pewnej chwili, jakieś 50 m ode mnie wszedł do wody w spodniobutach Stomil, wędkarz z Germiną - batem 5 m o wadze coś koło ponad 2 kg. Wszedł po pierś i zaczął łowić na przepływankę na wyciągniętej ręce. Myślałem, że będzie robił odpoczynki ale nie. Dobijało do dwóch godzin jak go obserwowałem, nie wiem ile czasu tak łowił bo musiałem iść na obiad. Tak, byłem w takim wieku, że jak mama podała godzinę to musiałem być. Aha, z tego co wiem nie tylko ja widziałem taką rzecz, pewien użytkownik forum widział coś łudząco podobnego. Może się odezwie.
-
Żyłka 0.22mm i tylko 2.7kg?
Docio odpowiedział poncho wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Co do manipulacji to również dla mnie jest oczywiste. Tu pół kilograma, tam dwa kilogramy wytrzymałości aby tylko zadziałać na podświadomość i pragnienia wędkarzy. A żyłki poliestrowe są i mają się dobrze we wspomnianym wcześniej USA. Takim produktem jest u nas znany Sufix. Jeszcze 6-8 lat temu istniała strona poświęcona wytrzymałości żyłek. Było na niej kilkaset pozycji pod nazwami handlowymi, więc z identyfikacją dystrybutora nie było najmniejszych problemów. Co ciekawe podawane były dwie wytrzymałości: statyczna i dynamiczna. Już nie pamiętam jak sprawdzano parametry, a były opisane, ale przy podawaniu średnic używano odcinków 50 m. Ciekawostką na granicy zaskoczenia dla mnie był fakt, że zdecydowana większość żyłek była koniczna. Na dużych nawojach 500 lub 1000 m ta koniczność powielała się kilkukrotnie. Dało mi to do myślenia, że jeśli producent produkuje żyłkę koniczną to dystrybutor wcale nie musi zwracać na to uwagi i podaje średnicę najmniejszą a nie największą, np większą od deklarowanej o 0,02-0,04 i z wielkich szpul konfekcjonuje jak leci na małe szpule a to znaczy, że całkowicie losowo pierwsze 25-50 m może być przegrubione. Strona bardzo dobra, dzięki niej dobierałem sobie żyłki o jak najlepszych parametrach do swoich potrzeb a obecnych na naszym rynku. Takim cudem na grunt był dla mnie czarny Damyl. No żyłka rewelacja i faktycznie miała podwyższoną wytrzymałość od przeciętnej jednak to była wytrzymałość prawdziwa, a jej sztywność była nieoceniona przy gruncie. Na drugim końcu, do spławika, preferowałem Siglon. Ciekawostką był fakt umieszczania na winiecie węzłów, które sprawdzały się z konkretną żyłką tej marki. Inne potrafiły się same rozwiązać bo żyłka była wyjątkowo śliska, jak plecionka. Obecnie opieram się na opiniach Waszych bo Wam ufam. Choć testów nie robicie to wszelkie uwagi opieracie na doświadczeniu wynikającym ze stosowania wielu marek i to musi mi wystarczyć. Takim wyborem była opisana w rozmowie z Windem żyłka Tubertini, którą stosowałem przez 2-3 lata nim spokojnie zacząłem polecać innym. Kolejną ciekawostką był fakt obecności w testach żyłek Jaxona i Dragona. O ile Jaxon wypadał smutno o tyle Dragon miał wysokie noty. Dziś już strony nie ma a testy jakie można spotkać w sieci są z pogranicza kpiny. Już po pierwszym zdaniu z głośników zalatuje marketingiem. -
A inaczej do bata lub tyczki.
-
Żyłka 0.22mm i tylko 2.7kg?
Docio odpowiedział poncho wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Że poliester i poliamid to dwa różne tworzywa o zdecydowanie różnej wytrzymałości. Żyłki poliamidowe zawsze będą mocniejsze od poliestrowych o co najmniej 50%. Technologia przemysłowa praktycznie pozostawiła poliester przestawiając się na poliamid, który sprawia mniej kłopotów i ma szersze zastosowanie. Praktycznie poliester pozostał przy opakowaniach. Z plecionkami ich wytrzymałością i ceną też jest zasadniczo sprawa jasna. Kluczem jest ilość zawartych w plecionce włókien dyneema. Im ich więcej tym plecionka droższa i mocniejsza, gdyż prawa patentowe należą do jednej firmy DSM Dyneema.
