Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 489
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Docio

    Własna zanęta

    Jak najbardziej o ile ryby w tym gustują. Jeśli jednak nie to w ciągu dwóch dób zaczyna kwaśnieć i zakwasza mnóstwo wody niszcząc ekosystem. U nas akcja uświadamiająca była pod koniec lat 80-tych i piały o tym wszystkie periodyki wędkarskie. Obecnie to jest taka ciekawostka, bo już chyba nikt tego nie robi. Podobną ciekawostką jest sprawa z niedopałkiem papierosa wrzuconym do wody. Mało kto pamięta, że jeden niedopałek zatruwa 1 m3 wody.
  2. Docio

    Własna zanęta

    To coś głupiego. Ad1. 30% mielonych płatków zabetonuje całą bułkę na kamyczek. Mielone płatki są mocniejsze od bentonitu. A jak dasz kulom podeschnąć na brzegu przez 20-30 minut to będziesz rzucał kamieniami a nie zanętą. Nigdy nie przekroczyłem 25% i to na rzekę jako spłaszczone kule, gdzie nurt był widoczny. W wodzie stojącej schodziłem do 10-15% albo wcale gdy wiedziałem, że jest muł. Wrzucenie kuli w muł jest równe nie nęceniu bo w nim zniknie. Ad2. Do 10% w zależności od dodatku. Jest ich całe mnóstwo, jedne rozluźniają zanętę, inne nie. Opisanie wszystkiego to książka. Ad3. Tak, tylko po co. Dodatek w zanęcie to przynęta na haku. Dodawanie wielu dodatków to pomyłka. Ad4. W pierwszej kolejności sprawdź zanętę bez jakichkolwiek atraktorów ponieważ możesz wyciągnąć błędne wnioski, gdyż nie będziesz wiedział co tak naprawdę skusiło ryby. Rób zanęty na gatunki jakie sobie życzysz jednak wpierw poznaj je, jak i gdzie się odżywiają, czym się odżywiają, gdzie żerują i gdzie odpoczywają. Wtedy kompozycja zanęt będzie prosta i zrozumiesz, że nazwanie własnej zanęty jako płociowa, wcale nie oznacza, że ściągniesz w łowisko płocie. 70% bułki to tak jakbyś nęcił rozmoczonym chlebem a to już wędkarskie passe.
  3. Gdy trafiam nad nieznane łowisko to zazwyczaj jestem przygotowany. Niestety nigdy nie nastawiam się na liny i co najwyżej mogę jedynie zasugerować jakieś rozwiązanie, które zasłyszałem od miejscowych, którzy faktycznie liny łowili. Co do leszcza to już inna sprawa. Gotuję 2-3 duże paczki makaronu zwartego w budowie (kolanka, świderki, penne), i najzwyczajniej nęcę łowisko. Ważne w tym jest to aby nie nawalić wszystkiego w jedno miejsce lecz rozsiać na całej długości łowiska. Niech to będzie np 10 m od brzegu i 5-6 m długości. No i żadnego oszczędzania ani zostawiania na donęcanie, od razu wszystko do wody. Jak są leszcze to naprawdę temu się nie oprą i przybędą. Jak będzie brać drobnica to trudno, takie życie ale jak uda się wyjąć 2-3 leszcze i brania całkowicie ustaną to znaczy, że czysty makaron jest skuteczny i na następny dzień trzeba zmienić co nieco. Gotuję taką samą ilość ale makaronu o mniejszym gabarycie. U nas dostępny jest mini kolanka (o połowę mniejszy od standardowego), oraz werniszel, czyli małe gwiazdki z dziurką w środku. Dzielę makaron na 3-4 części, jedna do wody w ten sam sposób co wcześniej i czekam na branie. Po 2-3 rybkach powtarzam nęcenie. No i spoko, mały makaron nie będzie atakowany przez drobnicę, no może trochę nim dopłyną leszcze, które przepędzą drobnicę. Po kilku dniach zauważysz, ze czas oczekiwania na leszcze po zanęceniu zdecydowanie się skróci, będą wiedziały, że w tym miejscu spada papu. Ryby biorą nad dnem, może na dnie jest tak mało mułu, że rozwijają się tylko komary a na prawdziwy bentos jest zbyt mało materii organicznej. Czy to przypadkiem nie kanał, o którym niedawno pisaliśmy?
  4. Nawet w "płytkiej wannie" starsze osobniki (niekoniecznie rekordowe), mają swoje ustalone żerowiska. Problem polega na tym, że wszędzie w takiej wannie jest strefa litoralu. Liny będą trzymać się niskiej moczarki aby mieć dostęp do dna lub grążela pod którym gwarantowane jest dno muliste ale koniecznie musi to być spokojne miejsce. Leszcze będą szukać odkrytego dna, które najczęściej jest mułem i będą w nim ryć jak świnki w korycie po określonej trasie. Liny pozostawią niewielkie, drobne bąbelki w niewielkiej ilości ale leszcze będą dosłownie siać bąblami na długości nawet kilkunastu metrów. Już na pewno wiesz obserwacja jest kluczem. A jeśli nie ma zbyt wiele czasu na obserwacje? No to pozostaje sypać coś, co będzie najbardziej znane dla ryb. Kukurydza nie jest takim produktem tak jak kulki czy wszelkiej maści pellety. Aromat może ściągnąć ryby do zanęconego miejsca ale czy zagryzą to wielka niewiadoma. Już prędzej i taniej nagotowałbym pęczaku lub makaronu i ewentualnie dosmaczył czymś co rośnie w okolicy a ma owoce.
  5. Tak, pojęcie bentosu jest dość obszerne, jednak są zasadnicze różnice w rodzaju bentosu zależnego od jego występowania. Pomoże Wikipedia. I nie, lin i leszcz żerują na zupełnie innym rodzaju bentosu, podział ze względu na głębokość występowania. Minerały w tym sole to niekoniecznie wyłącznie chlorek sodu. Sole gromadzone w organizmie niekoniecznie muszą oddziaływać na skład wody w jakiej one występują. Podstawowa różnica w odżywianiu leży w typie bentosu jakim się te dwa gatunki odżywiają. Lin żeruje przy dnie w rejonie litoralu do głębokości 2,5 m, leszcz od tarła w maju aż do ciągu zimowego żeruje od 8 do 12 m głębokości. Lin zbiera z dna pokarm, nie ryje w nim, leszcz potrafi wbić się głową w muł aż za skrzela a jak pokarm jest głębiej to rozgarnia muł ogonem robiąc spore dołki w dnie. W każdym żywym organizmie występują różne sole, minerały czy węglowodany. To podstawowe składniki budowy organizmów. Jednak nie w każdym jest ich taka sama ilość tak jak każda sól nie jest wykorzystywana bezpośrednio przez organizm lecz dopiero po przetworzeniu, czyli np sól kamienna po przetworzeniu przez organizm ludzki wykorzystuje wszystko po rozłożeniu jej na czynniki pierwsze.
  6. Spotyka się dwóch kumpli w pubie, gadają o wszystkim i o niczym i nagle jeden zagaja. - Wiesz, ostatnio miałem niezły manewr. - Opowiadaj. - Kobita wyciągnęła mnie do sklepu na zakupy i między innymi wzięła piwo bezalkoholowe. Dalej norma, kasa, karta a tu płatność zawieszona. Dzwoni telefon, odbieram a tu bank z pytaniem czy nie skradziono mi karty płatniczej...
  7. Ano właśnie, wielokrotnie pisane już na forum, że wiedza o odżywianiu poszczególnych gatunków to klucz do sukcesu. Leszcz żywi się bentosem, więc pokarm zawiera mnóstwo składników mineralnych w tym soli. Lin też odżywia się przy dnie ale nie w nim lecz na nim a to wskazuje na zdecydowanie słodkie składniki. Nie kupuj gotowców tylko sam zrób zanętę a powinno się udać.
  8. Najedź kursorem na wiadomość, kliknij PPM i wybierz - to nie spam, i po problemie.
  9. Trzpień, trzpień nie bolec. Jest on w formie klinu, wciskany i można go wypchnąć z osi ale delikatnie bo potrafi pęknąć wzdłużnie. Przemyśl oddanie kołowrotka do serwisu na czyszczenie. Trzpień to nie problem, prawdziwym problemem będzie łożysko oporowe a to wytłumaczyć, to będzie prawdziwy problem.
  10. To, że łatwiej jest bez wątpienia. Jednak cała trudność w produkcji. Nie jest to ani powszechne, ani popularne. Raczej produkcja mocno uboczna fabryki kabli lub wręcz recykling. Swoje koszulki 0,2-0,3 mm pozyskiwałem z kabla telefonicznego tzw krosówki. Potem szukałem odpowiedniego dla kili węglowych 0,5 i 0,8 mm aż znalazłem. Grubsze kile załatwiają wentyle rowerowe. A koszt, za metr krosówki zapłaciłem bodaj 0,7 pln, za metr dla 0,5 jakieś 1,5 pln, za metr dla 0,8 prawie 2 pln, a za wentyle chyba 3 pln za 10 szt. i starczy mi do końca życia, a nawet wnuków. Wiem, wiem co Was teraz interesuje. Najtrudniej będzie z krosówką. Dawniej ten kabelek miał średnicę 0,25 mm czyli 0,75 mm2. Obecnie ma jedynie 0,16 mm czyli 0,5 mm2. Metalowe kile w spławikach rzadko mają poniżej 0,3 mm a to znaczy, że z obecnej krosówki nic nie wyjdzie. Co do pozostałych trzeba szukać dla 0,5 mm - 1, 57 mm2 a dla 0,8 mm - 2,5 mm2. Dla innej grubości kili każdy może sobie wyliczyć z pola powierzchni koła. Najważniejsze jednak aby kupowany kabelek był druciany a nie plecionka. Na plecionce izolacja inaczej się układa i zawsze pleciony przewód jest grubszy niż jest w opisie. Poza tym od wewnątrz jest nierówny. Jak ktoś ma samozaparcie aby zaoszczędzić grosiaki to może kombinować z plecionką, ja wolałem kupić druciany i mieć spokój.
  11. Mikołaj proponujesz wędziska z cw do 200 i 180 g. To nieco odbiega od zainteresowania pytającego. O firmie Mistrall można powiedzieć, że wędziska na ogół się sprawdzają ale kołowrotki to już na dwoje babcia wróżyła. Ja się nie wypowiadam, bo Wind i Wartburg napisali już wszystko. Za swojej strony mogę jedynie dodać, że wędzisko samo nie rzuca i lepiej trochę potrenować łapki aby pewnie je trzymać, sobie ani nikomu obok nie zrobić krzywdy.
  12. No, albo avon, chubber, do bolonki, itp. Nie jest ważne co my byśmy wybrali, naszym zadaniem było pomóc zbudować najbardziej podstawowy zestaw do przepływanki bez własnych upodobań i preferencji aby Jacek75 mógł zaprezentować połów synowi a przy okazji samemu się uczyć. Przyjdzie czas, że pozna wodę, w której będzie łowił, sam dobierze sobie spławik i rozłożenie obciążenia. Według mnie teraz najważniejsze jest być szczerym wobec syna. To nie wstyd, że czegoś się nie wie lub nie umie. Z takiego wspólnego łowienia można zrobić prawdziwą frajdę pełną eksperymentów i prób. To normalna kolej rzeczy u wędkarzy, kombinują, tworzą, zmieniają i dopasowują się ze wszystkim aby tylko przechytrzyć te oślizłe płetwiaste.
  13. Jacek75 nie mylę się. Nie była to złośliwość lecz stwierdzenie faktu na podstawie tego co pisałeś. Umiejętność połowu w wodzie stojącej na pewno się przydaje ale wody płynącej musisz nauczyć się od podstaw. Odwrotnie, z wody płynącej na stojącą, o wiele łatwiej jest przejść.
  14. Wątpię aby dała radę. Owszem dzięki swoim algorytmom reaguje bardzo szybko i schematycznie. Natomiast kompletnie jej brak reakcji na zdarzenia emocjonalne, gdzie pojawiają się autorskie sapania, cmokania, westchnienia, mruczenia, pojękiwania, czyli wszystko to co dla nas jest jak najbardziej naturalne a dla AI niepojęte. Osioł bez tych swoich niuansów emocjonalnych, tej intonacji genialnej, będzie jedynie osłem mechanicznym a nie prawdziwym.
  15. Nie ma sensu blokować oliwki z żadnej strony gdyż sama oprze się na krętliku a do góry sama nie poleci. W wodzie obowiązuje ta sama grawitacja. Po wygruntowaniu oliwka będzie ok 20 cm nad dnem a przypon będzie pracował tuż nad dnem. Dając oliwkę wyżej wydłużasz odcinek bez obciążenia, który będzie się zbyt wysoko unosił. Na przykład: jeśli podniesiesz nad krętlik oliwkę o 50 cm a przypon masz 25 cm to przynęta będzie się unosić w wodzie ok 40 cm nad dnem a dodatkowo będziesz miał wskazanie przez spławik większość brań spóźnione o 3-4 sekundy lub niezauważalne gdyż zestaw będzie musiał przepłynąć ok metra. Już lepiej zmniejszyć grunt. A na poważnie. Czemu uparłeś się na przepływankę skoro o takim łowieniu nie masz zielonego pojęcia. Dodatkowo w sposób zaiste grzeczny wymuszasz na nas pisanie książki aby wytłumaczyć Ci podstawy do nauki podstaw. Nawet jak zastosujesz się do tego co tu napisaliśmy nadal nie widzę światełka w tunelu aby Ci się powiodło gdyż o połowie ryb nie masz pojęcia a z książki - jednej, tego się nie nauczysz. Nawet z 10 książek się nie nauczysz gdyż zyskasz jedynie teorię opartą na praktyce autora i okrojoną z niuansów na potrzeby objętości druku. A to właśnie niuanse decydują o skuteczności i praktyka.
  16. Dla Twojego spławika 3 g. Przypon 20-25 cm z żyłki 0,14 mm, krętlik nr 14, oliwka przelotowa 3 g, spławik typu rzecznego a żyłka główna 0,18 mm. Zastaw to pikuś, prawdziwa trudność to nauka odczytywania zachowań spławika. Do połączenia przyponu i żyłki głównej z krętlikiem proponuję węzeł trilene. Po polsku dawniej figurował jako spinningowy, obecnie ta nazwa odnosi się do kilku węzłów.
  17. Twoje kanały to wyjątkowo specyficzne miejsca i nie mam pojęcia jak w nich łowić. Nasze nieco znam, woda zasadniczo stoi albo wartko płynie raz w jedną, raz w drugą stronę w zależności, z której strony otworzą śluzę, a na żerańskim jest tylko jedna. Dno równe jak deska i przyboje, czyli dodatkowe garby pod wodą przy brzegu. W samym kanale garb jest ok pół metra od brzegu, w porcie manewrowym to już 5 metrów i połów bliżej jest pomyłką. Najzwyczajniej nie ma ryby, nawet te małe są za garbem. Pitu, pitu a prawda jest taka, że do dziś nie nauczyłem się łowić w samym kanale Żerańskim. Najzwyczajniej nie radzę sobie. Baseny portowe to już inna melodia i tu miewałem zacne efekty.
  18. No to jest nas dwóch. Moje zestawy przepływankowe zaczynają się od przyponu na krętliku a pierwsze obciążenie (stosuję najwyżej dwa), musi być o 1-2 cm wyżej niż długość przyponu. Mały krętlik nr 8 to 0,1 g i to on u mnie jest śruciną wskazującą choć to mocno na wyrost. Ryby w rzece biorą gwałtownie i zdecydowanie, nie mają czasu na cmokanie, wąchanie, smakowanie, bo mignie chwila i żarcie ucieka z talerza. Należy jednak pamiętać, że tak szybko jak ryba połyka przynętę, tak samo szybko albo i szybciej potrafi ją wypluć jeśli wyczuje w niej coś dziwnego. No i przypon max 20 cm. Nie ma nic gorszego niż wlokący się po dnie hak z przynętą, który aż się prosi aby o coś zahaczyć. Jak biorą małe ryby to albo łowi się zbyt blisko brzegu, albo woda jest zbyt płytka. Nie na darmo wszyscy radzą spinningistom łowiącym w małych i średnich rzekach aby łowili przy burcie i na zakrętach, bo to najczęstsze występowanie podmyć i dołków, w których jest ryba większa. Dalej nie zawsze oznacza głębiej, rzeka to nie jezioro.
  19. Z czasów w jakich żyjemy i tytułu książki - "Wędkarstwo nowoczesne", czyli nowe spojrzenie na klasyczne metody określone 100 lat temu albo i jeszcze dawniej. Każdy wędkarz z nastoletnim stażem, może sobie opisać wędkarstwo nowoczesne bo potrafi się dostosować do łowiska, choć będzie się zapierał, że łowi klasycznie. Sam to u siebie stwierdziłem.
  20. Krzysztof i ja to sugerowałem wcześniej jako standardowy klasyk. W tym zestawie chodzi o coś więcej niż klasyka a mianowicie o łowisko z szybkim braniem, którego najczęściej nie widać bo główne obciążenie jeszcze nie opadło. W momencie zarzucenia zestawu przytrzymuje się go i czeka aż spławik pokaże, że całe obciążenie już jest w przodzie. Taka była idea tego zestawu i sprawdził się na Warcie, tam gdzie przygotował łowisko i łowił Józef. Łowił bolonką na gruncie ok 2 m i w odległości 7-8 m.
  21. Ech, wspomnień czar. Pamiętam jakby to było wczoraj a faktycznie rozmawialiśmy o delikatnych i szybkich zestawach koło 2010 roku. Zauważ, że jest opis "dlaczego" przed samym opisem konstrukcji zestawu. Jest to niby klasyk ale w wersji i szybkiej, i czułej, czyli niestandardowy. Wszystko jest poprawnie, więc pozostaje kwestia ustawienia gruntu, choć... Dobór obciążenia. Dla spławika o wyporności 5 g oliwka powinna mieć 4 g, górna śrucina z dubletu 0,4 g, dolna śrucina z dubletu 0,3 g i najniższa pojedyncza tzw wskazująca 0,3 g. Jeśli jest to zbyt duże obciążenie dla spławika to wyważenie reguluje się dubletem. W pierwszej kolejności zmienia się mniejszą śrucinę z dubletu na np 0,1 g a jak i to nie pomaga to zmniejsza się większą śrucinę z dubletu na nie mniejszą niż 0,3 g. Jeśli i to by nie pomogło to należy zmienić spławik gdyż albo jest źle dobrany, albo jest to fuszerka produkcyjna, a uwierz, że w swoim życiu spotykałem na swojej drodze spławiki, które miały zawyżoną gramaturę nawet o 1/3 wartości, czyli spławik 3 g miał faktycznie wyporność 2 g. Wyczerpując naszą dyskusję i rozwiązując Twój problem wygruntowania zestawu napiszę, że odległości pomiędzy śrucinami powinieneś zachować tak jak jest na rysunku. Zmniejszając je możesz mieć nieoczekiwane i niezamierzone splątania zestawu, np haczyk z przynętą będzie zahaczał o śrucinę wskazującą lub dublecik. Ma to związek z oporami w wodzie i to powinno wystarczyć gdyż opisanie zasad konstrukcji zestawu nieco przekracza formułę forum, na dłuższe teksty jest dział artykuły. Zgodnie z rysunkiem skróciłbym przypon do max 25 cm ale nie krótszy niż 20 cm, zapewni to, że hak nie będzie zahaczał o dublecik po zarzuceniu zestawu. Samą głębokość połowu, czyli grunt, ustawiasz przesuwając spławik a nie śruciny i tu musisz wykazać się cierpliwością. Wygruntowanie łowiska do przepływanki wymaga czasu i cierpliwości. Nie pamiętam aby na nieznanym łowisku zajęło mi to mniej niż kwadrans a jestem raczej bardziej zaawansowany od Ciebie. Spławik przesuwaj śmiało co ok 20 cm aż do momentu gdy po zarzuceniu przepłynie góra pół metra, przekrzywi się i zatonie. To Ci wskaże, że hak zahaczył o coś na dnie, czyli grunt jest zbyt duży. W tym momencie opuść na żyłce spławik o ok 10 cm i sprawdzaj dalej, jeśli jest tak samo to opuść o kolejne 5 cm i powinno być dobrze. Najważniejsze, żebyś gruntował po tej samej ścieżce co ze względu na krótkie wędzisko będzie wybitnie utrudnione. Możesz tego nie zauważyć ale zwiększając grunt sam zestaw będzie robił się dłuższy ale luźna żyłka będzie robić się krótsza a zarazem odległość połowu będzie bliżej brzegu, gdzie może być zdecydowanie płycej lub będą znajdować się jakieś zaczepy.
  22. Znam Józka osobiście i nie wierzę aby opisał ww konstrukcję zestawu bez dokładnego wyjaśnienia okoliczności i podania głębokości łowiska. Po prostu nie wierzę. Twój zestaw jest ustawiony na grunt o głębokości ok 53 cm, w dodatku w odwrotnej kolejności. Już tłumaczę. Spławik montowany na stałe przeważnie nie jest długi i wyważa się go tak aby wystawała oznaczona część, czyli zanurza się na ok 10 cm. Do tego odstęp 3 cm do oliwki, następnie 20 cm do dubelku śrucin i kolejne 20 cm do pojedynczej śruciny. W sumie daje to ok 53 cm. Jak wspomniałem zestaw jest zmontowany odwrotnie, czyli największe obciążenie powinno znajdować się tuż nad przyponem a nie pod spławikiem, który średnio ma 20-30 cm. Są przypadki kiedy montuje się inaczej zestaw ale zawsze, w każdej książce jaką czytałem, jest wyjaśnione dlaczego tak nietypowo jest zmontowany zestaw. W przepływance albo on się ciągnie po dnie z przynętą, albo zestaw się przytrzymuje i przynęta wyprzedza cały zestaw do przodu. To drugie, to przytrzymanie w rzece na 3 m wędzisku jest nierealne. Nie wiem nawet jak kontrolujesz zestaw. Dodatkowo spławiki do przepływanki nie wyważa się tradycyjnie jak na spokojną wodę bo co chwila będzie się sam przytapiał z powodu mikro wirów, których nawet nie widać na wodzie. Jak zmontujesz zestaw poprawnie, czyli odwrotnie - oliwka, dwie śruciny najlżejsze, jedna śrucina z zachowaniem odległości jakie podałeś i bez stoperu górnego, którego rolę przejmie dolna śrucina z dubelku to problem z gruntem się wyjaśni. Jeśli nie stosujesz krętlika do połączenia przyponu z żyłką główną to poniżej oliwki możesz zamontować nawet trzy stopery bo inaczej oliwka zjedzie na haczyk. I dla jasności. Zestaw montuje się od spławika a opisuje od haczyka, czyli hak z przyponem a na żyłkę główną stoper (jak nie ma krętlika), oliwka, dubelek, pojedyncza, spławik.
  23. Jeśli chodzi Ci o Drennan seria Match, to są to same przypony, góra półmetrowe. Z drugiej strony cena jest absurdalna bo same haki kosztują ok 10 pln w opakowaniu 10 szt.
  24. Opis bardzo dokładny, iście aptekarski. Przeczytałem go dwukrotnie gdyż po pierwszym razie nie wierzyłem sam sobie. Kolego są dwa rozwiązania. Pierwsze to fakt, że o wędkarstwie nie masz zielonego pojęcia, a drugie, że wpuszczasz nas w zaczepy. Wyporność spławika to nie jego waga. Gruntowanie zestawu to nie mocowanie boi na wodzie. Zestaw jest źle skonstruowany.
  25. Michał naprawdę nie widzę problemu aby... Głos zawsze jest dobry, nie zawsze trafny ale na pewno dobry.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...