Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 484
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Ale, ale. Oz jest jasny 1 - 4,5 g. Lb też nie pozostawia wątpliwości bo ugięcie oznaczane jest zarówno jako lb, jak i lbs. CW dynamicznego wyrzutu nie ma nic wspólnego ze statycznym obciążeniem. Dla mnie lb bardziej mówi jaką wagę mogę wyjąć "na klatę", czyli bez podbieraka.
  2. Jesteś w błędzie w dodatku w mało elegancki sposób znów ze mną dyskutujesz, aż mnie paluchy świerzbią a jednocześnie podejrzewam prowokację. Zapis jest prosty i jasny, pożytki z wody możesz pobierać Ty i tylko Ty a nie osoba przez Ciebie wyznaczona. Nic sobie nie wymyśliłem, bo to łatwo sprawdzić, wystarczy przeczytać samodzielnie i...zrozumieć. W dyskusji nie omawiamy egzekwowania prawa, cały czas odnosisz się do jakichś, bez znaczenia dla tematu, postępowań. Nie można nadinterpretować czegokolwiek, jeśli się to coś cytuje w pełnej treści. Przeczytaj ustawę a będziesz wiedział w jaki sposób wolno Ci pobierać pożytki z własnej wody, ja nie będę odwalał tej roboty za Ciebie. Dla mnie dyskusja właśnie stała się jałowa. To kolejny wątek do którego wchodzisz "kopniakiem w drzwi" a zamiast rzeczowych argumentów używasz inwektyw. EOT.
  3. Naprawdę? Może się mylę ale cały czas jest to główny temat a sam autor - miłośnik kina lat 90-tych znalazłszy obrońcę zniknął jak kamień w wodę. Dyskusja byłaby o bardziej ciekawa, rzeczowa i bardzo pożyteczna gdyby obrońca uciśnionego posiadał minimum wiedzy, która obowiązuje jego jako wędkarza, a tak, jest jak widać. A przy okazji, i Ty, i Kusy podaliście przykłady, bardzo dobre przykłady, w których widać, że z początkującym jest ktoś kto posiada wiedzę, zna przepisy i od razu może zareagować. Moim zdaniem reakcja to najważniejszy element w nauczaniu. Nauka na własnych błędach może być i szkodliwa dla otoczenia i bolesna dla uczącego się.
  4. Od kiedy w ustawie prawo wodne pojawił się zapis Art 13 a to było bardzo dawno. Edit. To nie jest Art 13. Po zeszłorocznym jesiennym dostosowaniu ustawy do zapisów UE tekst mocno się zmienił. Muszę na nowo się zapoznać z całością a to chwilę potrwa. Niemniej odpowiedź pojawi się niebawem. To teraz Ty mi pokaż gdzie jest taki zapis. Możesz. Niemniej w takim przypadku musisz spełniać wymogi ustawy o racjonalnym gospodarowaniu i życzę powodzenia abyś się zmieścił w limicie. W przeciwnym przypadku podpadasz z automatu pod kilka ustaw. O reszcie dywagacji nie warto wspominać, kolejne pyskówki bez argumentów. Edit. O matko i córko, przewrócili cała ustawę do góry nogami. Ale, ale, Art. 263. 1. Ryby oraz inne organizmy żyjące w wodzie stanowią jej pożytki, do pobierania których jest uprawniony właściciel wód. 2. Do pobierania pożytków, o których mowa w ust. 1, z wód w urządzeniu wodnym przeznaczonym do chowu lub hodowli ryb i usytuowanym na śródlądowych wodach płynących jest uprawniony jego właściciel. Nie ma słowa o udostępnianiu innym możliwości czerpania pożytków. Za to jest mnóstwo obostrzeń związanych z udostępnianiem wody, ale ja tej roboty nie odwalę dla Ciebie. No chyba, że wyskoczysz z kasy.
  5. Założeniem było minimum aby osoba umiała zrozumieć co czyta, podstawowe, wpojone przez szkołę i rodziców poczucie odpowiedzialności oraz podstawy logicznego myślenia. Niemniej Art 7 ust 3 ustawy o rybactwie śródlądowym mówi, że: "Z obowiązku posiadania karty wędkarskiej są zwolnione osoby do lat 14, z tym że mogą one uprawiać amatorski połów ryb wyłącznie pod opieką osoby pełnoletniej posiadającej taką kartę." Nie ma zakazu posiadania karty wędkarskiej przez osoby poniżej 14-tego roku życia, są one jedynie zwolnione z jej posiadania w trakcie amatorskiego połowu ryb ale pod wyszczególnionym warunkiem. Taka granica wieku ma swoje odzwierciedlenie w Kodeksie Karnym, który mówi, że osoba podlegająca odpowiedzialności karnej musi mieć ukończone minimum 13 lat. Jednak od 13 do 17 roku życia ta odpowiedzialność zwiększa się i ujęta jest jako odpowiedzialność karna nieletnich.
  6. Jakiś mokry sen? Możesz mieć wodę na własnej ziemi a i tak nie wolno Ci z nią postępować niezgodnie z prawem. Nie wolno Ci wrzucać do niej odpadków, ścieków, nie wolno Ci zarybiać gatunkami obcymi, nie wolno Ci udostępniać odpłatnie do amatorskiego połowu ryb, nie wolno Ci jej niszczyć ani jej ekosystemu. Tak, na początku tego wieku właściciel wody mógł łowić ryby we własnej wodzie jedną wędką rejestrowaną i nie musiał posiadać Karty Wędkarskiej. Jak jest obecnie nie wiem o czym już pisałem całkiem niedawno. Niemniej każda inna osoba tę kartę posiadać musi gdyż do tego obliguje ustawa. Ten zapis też niedawno przerabialiśmy i dotyczy on osób prowadzących działalność gospodarczą zarejestrowaną jako chów i hodowla ryb. Zapis nie dotyczy osób, które posiadają wodę i nie prowadzą takiej działalności. Problemy z rozumieniem tekstu pisanego? Kłusownik=złodziej. A co to ma do rzeczy? Wyrwanie z kontekstu jakiejś myśli nie jest argumentem lecz intencjonalnym sposobem lobbowania własnych przekonań. Zachowania odbiegające od poprawnych powinieneś zgłosić do odpowiedniego organu, Straży Gminnej lub Policji. Brak reakcji jest współudziałem-pomocnictwem, zgodnie z Art 51 Kodeksu Wykroczeń. Genialny wniosek bez argumentów. Typowe dla osób, które nie rozumieją tego co czytają.
  7. To byłaby przesada, zalatuje jakąś dyktaturą. Jak prześledzisz forum, o ile będzie Ci się chciało, to zauważysz, że pytających bez karty wychwytuje się niemal od razu. Tym co się "zarazili" choć jeszcze nie posiadają karty staramy się pomóc. Presja czasów i wychowania lub raczej jego braku. Nie tylko ewentualni kłusole mają na forum ciężko. Dotyczy to również piszących jak sms-y lub po "polskiemu". Pamiętam jak kilka lat temu pojawiło się kilka osób spoza granic i nie używało polskich znaków diakrytycznych. Wpierw instrukcja skąd wziąć system klawiatury, jak zainstalować i...zostało kilku którym zależało, reszcie wisiało i się więcej nie pojawili. Tak, nie jest to forum literackie i nie ma osób, które by się nie myliły jednak czym innym jest rzadki błąd a czym innym brak szacunku dla czytających, którzy wręcz muszą się domyślać "o co chodzi autorowi". Wiele lat zastanawiałem się po co mi karta pływacka aż trafiłem na przystań która była prowadzona wzorowo. Potem przestałą być obowiązkowa, za to każdemu wciśnięto na kark kapok, karta pływacka mnie od tego uwalniała. Teraz nie wiem jak jest ale wiem kto na zmianie przepisów zyskał. To co zapodałeś: wygląda na znane mi oferty prawdziwych obrębów hodowlanych. Nie prowadzą łowiska specjalnego ale udostępniają za dość słoną opłatą nocleg z możliwością połowu i cenami za rybę wręcz zaporowymi. I znajdują ponieważ całkiem spora ilość łowiących postawiła sobie za punkt honoru nie mieć karty "bo to kosztuje". Nie mają pojęcia o kosztach i łączą to z opłatą za zezwolenie.
  8. Może jak Cię kiedyś wieczorem dopadnie kilku 16-to latków i obrobi ze wszystkiego to zrozumiesz. Na dziś nie widzę takiej szansy.
  9. Ale pitolenie. Karta wędkarska to dokument, który uprawnia do połowu ryb niezależnie od miejsca, ze szczególnym naciskiem, że nie ma wody niczyjej. Jazda bez prawa jazdy jest jak połów bez karty wędkarskiej. I tak, nie ma osoby, która by nie jeździła samochodem lub innym pojazdem przed uzyskaniem prawa jazdy, gdyż nauka obsługi pedałów i manewrów podlega nauczaniu praktycznemu. Brak Karty Wędkarskiej wyklucza podstawową wiedzę o ochronę ryb i roślin, tak jak brak prawa jazdy wyklucza wiedzę o zasadach ruchu, zachowaniu na drodze i znajomości znaków drogowych. Różnica polega na tym, że o ile brak Karty Wędkarskiej nie zrobi krzywdy żadnej osobie o tyle brak prawa jazdy już tak. W obu przypadkach wspomniane dokumenty zapewniają podstawową wiedzę w zachowaniu do tematu ich dotyczącego. Karta Łowiecka skutkuje tym, że młody myśliwy dopiero po minimum trzech latach, egzaminie na posiadanie broni i odpowiedniej ilości traningów strzeleckich zostaje dopuszczony do polowań. To prawo do cholery a nie kółko wzajemnej adoracji z argumentami, że nikomu krzywda się nie dzieje, bo dzieje się. Dzieje się właścicielowi wody, który jest właścicielem ziemi i może ma jakieś plany z nią związaną a pierwszym punktem jest restauracja wody. Kłusownik to złodziej, który bez uprawnień do połowu i zezwolenia właściciela wody nie dość, że kradnie ryby to przy okazji z niewiedzy szkodzi środowisku. Kłusownik to złodziej, który poluje na zwierzynę, o której stan i zdrowie dba państwo lub Koła łowieckie z własnych składkowych funduszy. Kłusownik to złodziej, który okrada gospodarujących na wodzie, wędkarzy, myśliwych i państwo. Kłusownik=złodziej, koniec i kropka. Jak tak kochacie złodzieji to niech was okradną, chętnie wtedy posłucham waszych tłumaczeń i tak wielkiej tolerancji dla nich.
  10. No i jasne. Musisz sprawdzić sam aku czy może być jednocześnie ładowany i rozładowywany. Większość aku nie toleruje takiego działania i przegrzewa się a to może skończyć się samozapłonem lub wręcz wybuchem. W świecie komputerowym jest takie rozwiązanie, nazywa się UPS. Zasada działania jest prosta. Jeśli jest napięcie w sieci to komputer działa na tym napięciu, jeśli zanika to wtedy włącza się aku. W tym przypadku potrzebna będzie interwencja elektronika, który przerobi napięcie wejściowe 230V na to z alternatora F 60, czyli 12V 16A. W świecie samochodowym też są takie rozwiązania w pojazdach hybrydowych lub w lepszych instalacjach LPG i tu jest prościej bo system jest już zaprojektowany na 12V.
  11. Gdyby autor zamiast słowa ładować, no bo w jaki sposób ładować silnik, użył zasilać, to odpowiedź byłaby prosta. A tak nie mam pojęcia o co chodzi autorowi. Z drugiej strony po co zasilać silnik elektryczny jak będzie musiał działać spalinowy? Przypuszczam, że chodzi o ładowanie akumulatora silnika elektrycznego a skoro o to chodzi to specyfikacja silnika spalinowego powinna rozwiązać wątpliwość.
  12. Method feeder, feeder i metoda ciężkiej denki praktycznie różnią się wędziskiem oraz wskaźnikiem brań. Dla pierwszych dwóch to szczytówka jest wskaźnikiem w dedykowanym wędzisku, dla trzeciej dobiera się wskaźnik w zależności od typu wody. Wskaźnik jaki podał Michał sprawdzi się wyłącznie w wodzie stojącej dla każdej z wymienionych. Do połowów w rzece potrzeba dzwonka. Podsumowując. Rzeczone wędzisko możesz wykorzystać w technice method feeder i wskaźnikiem podanym przez Michała, w końcu to tylko specjalny koszyk i odpowiednia prezentacja przynęty. Do połowów zwykłym koszyczkiem lub sprężyną zanętową w stojącej wodzie, też spokojnie możesz wykorzystać to wędzisko z użyciem wspomnianego wskaźnika brań. Do połowów w rzece wskaźnik powinieneś zmienić na dzwonek ale w tym przypadku egzamin zda wyłącznie tradycyjny koszyk zanętowy.
  13. Jeden, szkoda że podałeś na tacy. Zaraz będzie pytanie kto jest dzierżawcą.
  14. Zgodnie z ustawą powinieneś to wiedzieć. W drodze wyjątku i wbrew swej woli, zakładam, że to Okręg Olsztyński, więc tutaj. Kiedy masz czas i chęć ale najlepiej od maja aby większość gatunków skończyła tarło. Miejsce każdorazowo kojarzy mi się z gościem, któremu nie chce się pozyskać wiedzy i zawsze podsiada wędkarza, który taką wiedzę posiadł, sam wytypował miejscówkę, nęcił, czyli poniósł koszty i miał sukcesy.
  15. Takie informacje powinny być w raporcie zarybiania Okręgu. Raport na pewno istnieje ale czy jest opublikowany to nie wiem.
  16. Po pierwsze, jestem technikiem technologii metali, więc o laniu wody nie ma mowy. Skoro dodaje się tyle grafitu do żywicy to w jaki sposób zawiązują wspólną strukturę krystaliczną? Ja wiem, pytam aby sprawdzić czy ty wiesz. Ano właśnie. Kompozyt to klucz w nazwie i oznacza ni mniej, ni więcej, że to wyrób z mat węglowych i specjalnych żywic, zupełnie jak blanki wędzisk. Dlaczego z mat węglowych? Bo jeszcze nie spotkałem informacji aby ktokolwiek zdołał wykonać jakąkolwiek matę grafitową, grafit jest zbyt kruchy. Jednak jeśli taka informacja istnieje to bardzo chętnie się z nią zapoznam. A na koniec, jeśli nie przestaniesz obrażać interlokutorów i wyzywać ich, to w końcu wygrasz bo nikt nie będzie chciał rozmawiać z ordynarnym prymitywem, który nie podaje jakiegokolwiek argumentu poza fiszkami reklamowymi.
  17. Docio

    Znalezione w sieci

    Jak ktoś ma siedem godzin wolnego to polecam książkę, audiobook. Polecam a naprawdę już od dawna, bardzo dawna nie trafiłem na nic co mógłbym ze spokojnym sumieniem polecić. Od razu uprzedzę, że pierwsze pół godziny może jawnie zniechęcić do słuchania i może nawet taki był cel autora, jednak ci co przetrwają zostaną uraczeni naprawdę dającym do myślenia tekstem. Remigiusz Mróz "Langer" - kryminał. Edit No i zapomniałem. Link to pierwsza część książki. Drugą bez problemu znajdziecie na tym samym kanale. Kilka dni minęło i natknąłem się na słuchowisko radiowe. Literatura wyjątkowo lekka i raczej innowacyjna. Komiks dźwiękowy. Maciej Parowski - Funky Koval: Bez oddechu Jednak gdyby ktoś miał zapewnione 2,5 godziny spokoju i jednocześnie chciałby wzmóc swoją uwagę, czyli skupić się, to spokojnie mogę polecić bardzo ciekawą wersję pewnego powszechnie znanego wydarzenia. Konrad Fiałkowski - Adam, jeden z nas. I tu muszę umieścić pewną uwagę, iż to słuchowisko zdecydowanie jest przeznaczone dla otwartych umysłów.
  18. Zgadzam się całkowicie. Szkoda tylko, że autor nie stosuje tej maksymy wobec siebie. Mikado. Nie spinninguję ale tę firmę omijam z daleka z powodów, o których już wielokrotnie pisałem na forum, kolejny raz już mi się nie chce. Obudowa z grafitu. Czy myślisz nad tym co piszesz? Ile tego grafitu może być w obudowie z tworzywa? 2-5%, no bo więcej to nie a i te 5% jest mocno na wyrost. Temperatura płynności tworzyw do wtryskarek to max 300°C, więc nie ma bata aby grafit w jakikolwiek sposób z nim się połączył. Skoro nie może się połączyć to jest śmieciem w strukturze i osłabia jej spójność. Po ludzkiemu, grafit w tworzywie jest adekwatnie jak rodzynki w serniku. Nic nie daje poza reklamą, że nierdzewny i odporny na słoną wodę, bo jak ma rdzewieć tworzywo. No to może zewnętrzna warstwa a spodnia to tworzywo? Też bzdura. Grafit jest tak kruchy, że przy pierwszym wędkowaniu cały by odpadł, od samego kręcenia korbką. I nie ma wersji, że to jakaś odmiana. Grafit ma prostą i jasną definicję Jako projektant przekładni za takie brednie na technologii metali lub konstrukcji maszyn w mojej szkole zostałbyś z hukiem oblany.
  19. A ja zauważyłem, że chubbery dziwnie zniknęły z rynku za to pojawiły się dziwne stick chubber. Różnica pomiędzy rzeczonymi to praktycznie długość kila. Chubber z korpusem np 10 cm będzie miał kil max 2 cm i wypornść 5-8 g. Adekwatnie stick z takim samym korpusem będzie miał kil minimum 10 cm i wyporność max 3 g. Stick są smuklejsze, bardziej czułe i zasadniczo bardziej uniwersalne. Sklepy dość mocno dostosowują się do potrzeb rynku i niektóre wzory przestają być potrzebne wraz z trendami, na które młodzi są wyjątkowo podatni. Chubber to nie jedyny wzór jaki zniknął, kiedy ostatni raz widziałeś spławik typu avon? One też powoli znikają z rynku, coraz szczuplejsza oferta.
  20. Nie za długi? Klenie nie chodzą głęboko, chubber byłby lepszy.
  21. Jest sens w tym co piszesz, może faktycznie na to pozwolić lub raczej przyzwolić. Kłóci się to nieco z moim poczuciem porządku ale ze względów socjologicznych jest to jak najbardziej rozsądne podejście. Dałeś mi do myślenia i jak zawsze szukam kompromisu pomiędzy swoim rozsądkiem a prawem. To co zasugerowałeś jest banalnie prostym rozwiązaniem, wystarczy maciupeńka poprawka do ustawy, którą można łatwo uzasadnić krzewieniem wędkarstwa u niezdecydowanych. Nie wiem czemu mam jednak pewien niesmak jawnego podziału. Może to wpływ mojego wieku, który nie ma co ukrywać, siedzi w czasach "betonu" i czasem trudno pogodzić się z pewnymi rozwiązaniami luźno traktujących praworządność, a może coś zgoła innego. Niezależnie od uzasadnienia sam pomysł podoba mi się, szczególnie z rybami.
  22. Panowie to nie takie proste jak się wydaje. Mocy przerobowych by wystarczyło, wystarczy użyć patroli mieszanych PSR i Policji. Jednak w pierwszej kolejności potrzeba kontroli w urzędach wojewódzkich aby sprawdzić, które obręby hodowlane otrzymały wyłączenie jednego lub więcej stawów z tego obrębu aby utworzyć łowisko specjalne. Następnie trzeba sprawdzić zapis w KRS o prowadzeniu firmy, czy w ogóle firma ma prawo prowadzić łowisko specjalne. Najczęściej do takiego obrębu prowadzi jedna brama, na której ma prawo wisieć tablica "obręb hodowlany" ale dany staw jest wyłączony z tego obrębu. SSR sprawdza co ma sprawdzić a Policja jest na ewentualność niezgodności prowadzenia firmy. Jak do tego dojdzie fiskus to faktycznie po łowisku i obrębie a o wysokości kary w ogóle nie myślę, dokumentacji z kilku lat nie nadrobią, bo nie odprowadzali podatku od dodatkowej działalności.
  23. Przypomniała mi się jeszcze jedna rzecz, dotyczy kolegów spinningistów-pstrągarzy. Kilku od brodzenia w małych ciurkach nabawiło się gośćca. Są dużo młodsi ode mnie a chodzą gorzej, jeden nawet już o lasce.
  24. Ooooo, nie zgodzę się. Praktycznie cały amatorski sprzęt sportowy jest typu unisex. Nie widziałem typowo kobiecych piłek do kosza, siatkówki, piłki ręcznej czy kopanej. Z ubiorami podobnie, choć stroje różnią się dekoldem.
  25. Nadal nie rozumiesz. Komercja i obręb hodowlany wzajemnie się wykluczają. Obręb hodowlany służy do chowu i hodowli a nie amatorskiego połowu ryb, czyli odwrotnie niż łowisko komercyjne. Diametralnie różne systemy rozliczania i dokumentowania prowadzenia działalności gospodarczej.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...