Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 479
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Docio

    Prezent

    Znaczy, cały czas go oszukujesz? Uważasz, że nie jest w stanie zaakceptować Twojego braku zainteresowania wędkarstwem? Bez sensu powtarzać n-ty raz, ale - karta podarunkowa.
  2. A może to rozwiązanie dla jednorękich?
  3. Dość popularne rozwiązanie z lat 90-tych i to chyba z początku, które się nie przyjęło. U nas najlepiej i najczęściej było widoczne w kołowrotkach DAM, Cormoran i Silstar. Nie przyjęło się bo wymagało operowania wyłącznie prawą ręką a to komplikowało manual do absurdu. Kolejnym krokiem było dodanie hamulca walki, którego wajcha wychodziła pod stopką poniżej wieńca. To też był niewypał bo jak używać wajchy tą samą ręką co trzyma się mocno wędzisko z dzielnie walczącą rybą na końcu. Chyba tylko strzelcy, u których palec wskazujący do spustu żyje własnym życiem niezależnym od reszty dłoni. Za to z końca lat 90-tych kołowrotki (kilka wariantów gruntowych/karpiowych), Barkley miały ciekawe rozwiązanie a mianowicie alarm dźwiękowy i diodę świecącą w tylnym hamulcu. Od razu dodam, że lubiły wręcz błyskawicznie psuć się.
  4. No i długo nie trzeba było czekać na przykład. Klik Współczuję rodzicom, cienki lód jest bezlitosny. Po analizie zdjęcia w 600% powiększeniu wydaje się, że lód nie miał więcej niż 2-3 cm grubości.
  5. Docio

    Znalezione w sieci

    No panowie, jest śnieg pora na sanki.
  6. Docio

    Znalezione w sieci

    Nawet największy chojrak pada gdy dostanie po... jajach
  7. Choinka czeka na prezenty. Zainteresowani wiedzą już gdzie tych prezentów szukać.
  8. Że nie sam to raczej przesada. Towarzystwo/asekurant przy wejściu na cienki lód i tak nie pomoże bo i pod nim się załamie. Grubość lodu głównie zależy nie tyle od wielkości łowiska co od typu wody. Jeziora szybciej zamarzają i mają grubszy lód podczas gdy płynąca obok rzeka może mieć tego lodu nawet połowę. Oczka leśne, wyrobiska potorfowe też wolniej zamarzają gdyż są osłonięte od wiatru i generalnie cieplejsze. Rozsądkowa grubość lodu to 10-15 cm. Wtedy jest pewnie i oparzeliska nie są straszne ale w tej kwestii spotkasz w sieci mnóstwo opinii wzajemnie wykluczających się opartych głównie na twierdzeniu "ja wchodzę na 3 cm i nic się jeszcze nie stało". No i jedna uwaga na koniec. Sama grubość lodu nie przesądza o bezpieczeństwie. Tam gdzie wejdzie wędkarz ważący 70 kg drugi ważący 130 kg może załamać lód.
  9. I żeby nie było, uprzedzałem. Ciesz się, została jeszcze choinka, choć niektórzy choinkę robią właśnie na mikołajki.
  10. Było Kusy, było. W bardzo dawnych wątkach typu - gdzie są ryby lub beton z PRL siedzi całymi dniami nad wodą i zabiera wszystko co złowi. Stąd Wartburga i moja ksywka, tak na przekór wypowiedziom o potrojeniu opłaty licencyjnej emerytom, bo oni siedzą całymi dniami nad wodą i zabierają wszystko jak leci. Na szczęście nasze ksywki zmieniły wydźwięk po zmianie "personelu" forum i już, chyba, straciły swój pejoratywny wydźwięk. Potwierdzeniem może być dołączenie Ryukon do bardzo wąskiego, choć wcale nie elitarnego grona gumofilców.
  11. Poza? W Moskwie, Warszawie, czy jakimkolwiek innym większym mieście też tak jest. 1/3 Krakowa "jeździ" na piecach w starych kamienicach. Wspólnoty po przejęciu obiektów mają narzędzia prawne na niepłacących i jakoś to idzie do przodu. Pojawiają się modernizacje, ocieplenia itp. Brak ciepłej wody, brak ogrzewania, sporo kamienic z piecami, wspólną toaletą na piętrze. To jest codzienność mieszkań komunalnych lub socjalnych. To realia współczesnego świata gdzie w kamienicy płaci czynsz 2-3 mieszkańców na 20. W nowocześniejszych społecznościach takie są całe dzielnice na które idzie minimum nakładów, bo nie ma z nich przychodu za to jest mnóstwo dopłat dla patologii. A mieszkania socjalne w żadnym razie nie dają jakiejkolwiek możliwości rozwoju i powrotu do normalności, gdyż miasto melduje w takich mieszkaniach jedynie tymczasowo, a bez stałego meldunku nie ma legalnej pracy i tak zamyka się kółko. Z warszawskich lokali komunalnych i socjalnych powstało całkiem sporo reportaży. Walące się stropy, woda cieknąca po ścianach, ciągłe pijackie burdy za oknem to niemal codzienność i nie potrzeba Archangielska z kilkoma domami komunalnymi, wystarczy wejść w Wawie na starą Pragę lub do ścisłego centrum. A co do samej Moskwy to polecam tekst sprzed kilku lat - klik
  12. I znów się nie zgodzę. Co prawda film sprzed kilku lat ale na pewno nie propagandowy. To nie bieda, ludzie w tamtych rejonach są niemal samowystarczalni jak pionierzy, potrzebne są im jedynie podstawowe narzędzia, resztę zrobią, złowią lub upolują. No i na pewno nie wybiorą się po buty do sklepu, do którego jest tydzień drogi lub więcej. film
  13. Hmmm, przykro, ale co dawne to niekoniecznie złe. Moro saperskie z PRL w wersji zimowej miało filcowe podpinki zarówno w spodniach jak i bluzie. Do - 10-15°C chodziło i pracowało się bez kurtki. Stopy prędzej zmarzły w opinaczach i dłonie w rękawicach trzypalczastych niż reszta ciała. Na polu minowym i tak kurtkę trzeba było zdjąć bo pracować w "bechatce" nie sposób. W takich sytuacjach ubierało się pod spód ocieplacze wojskowe popularnie nazywane dresami i było ciepło, momentami zbyty ciepło. Można było położyć się na śniegu, uszankę pod ucho i przespać bez wyziębienia czy nawet wychłodzenia. Typowa "dziura w śniegu" to 2x2x2 m i minimum 1 m śniegu nad głową, dla dwóch, dwa cienkie materace z łóżek koszarowych, dwa koce i jedna rachityczna świeczka. Spało się w bieliźnie i dresach oraz wełnianych skarpetach i było momentami za ciepło. A zapomniałem, piąty koc na jakiejś żerdzi zastępował drzwi. Do dziś na Syberii ludzie zimą chodzą w słomianych walonkach, spodniach i kurtkach na wacie. Współczesna technologia jeszcze nie wymyśliła materiału, który były cieplejszy a jak wiadomo, na Syberii zimą -30°C to ciepło. Kierowcy jak zapalają silniki jesienią przy -10 to gaszą je dopiero wiosną, bo po zamarznięciu już się nie odpali. Nie wszystko co dawne to złe, szkoda że o tym zapominamy. Ale by być uczciwym to nasze uszanki były o wiele lepsze od tych z DDR. Te drugie były cienkie i zimne o czym przekonałem się na własnej skórze.
  14. Stawaj w dyskurs Mocium Panie, Mocium Panie na wezwanie, a nie znowu w krzaki nie wiadomo na ile.
  15. Nieważne z czego, ważny styl.
  16. Dobry wątek, więc dołączę. Hasam sobie w grze przez góry, lasy i pustynie. Trafiam nad rzekę a tam...zgadnijcie kto z portalu łowi takim sprzętem. Aby nie było, że jakaś tendencyjność albo co. Jest też wersja dla pań.
  17. Oooo. nie przesądzał bym. Nie jestem Alfą i Omegą. Jestem mechanikiem a nie wszechwiedzącym. Jak widzę bebechy to wtedy mogę pokusić się o jakiekolwiek oceny.
  18. Nie zaprzeczę, koniec w listopadzie a choinka w grudniu. No i jeszcze mikołajki na jego początku.
  19. Docio

    Pomoc w wyborze wędki

    Znaczy mamy wybrać za Ciebie z załączonych ofert nie mając pojęcia o rybach jakie chcesz łowić, wodzie oraz technice? Wybacz ale moja szklana kula się zacięła.
  20. Hahaha, a nie pisałem. A choinka czeka, a pod nią takie ładne miejsce pod lekko zwisającą gałązką, wciąż puste...
  21. Napisz czy masz już Kartę Wędkarską, czy masz zamiar kłusować.
  22. Docio

    Haczyki

    Standardowo. Jak zaczynałem wędkować świadomie w latach 70-tych ubiegłego stulecia to były aż dwa rodzaje haków: okrągły i limerick. Tak mi pozostało do dziś. Wiedząc na co łowię idę do sklepu i szukam haków po kształcie a nie nazwie czy firmie. Jak okaże się, że haki zachowują się dziwnie to rezygnuję z firmy przy kolejnym zakupie. Przy wyborze haków zwracam również uwagę na to czy to są to druciaki, czy kute. Widać to od razu choć producenci wiedząc o tym często opisują zwykłe druciaki jako kute.
  23. Dzięki RBTS.
  24. Czytam, próbuję sobie wyobrazić ten problem i nasuwa mi się pytanie. Czy to norma, że szpula ma większy otwór niż średnica osi? Z punku widzenia mechaniki to niedopuszczalne ale może w tych kołowrotkach tak ma być. Rozumiem luźne pasowanie i różnica w średnicach osi i szpuli rzędu 0,2 mm, no może nawet 0,4 mm ale Adam pisze o aż 2 mm. Tak luźno obsadzona szpula ma dość znaczące bicie boczne a sam otwór szpuli narażony jest na mocno przyśpieszone zużycie z powiększającym się luzem. Zupełnie jak hula hop, które się kręci na biodrach ale kręcący w ogóle się nie obraca.
  25. Zarzekała się żaba błota. Pod choinką już jest miejsce.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...