Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 479
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Nazwy nie pamiętam ale jest rozporządzenie jakiegoś ministra o obrębach rybackich i są tam wypisane wszystkie obręby z dorzeczami. Niektóre dopływy rzek są osobnymi obrębami, więc nie wchodzą w dorzecze.
  2. Proponuję wazelinę techniczną, która nie wchodzi, nawet ewentualnie, w reakcję z uszczelkami. Za współczucie dziękuję. Wszystko ma swój plan a wszelkie złośliwości losu ktoś mi odgórnie zaplanował z premedytacją i jakąś szaloną, cholerną wredotą. Jutro odbieram nakaz przeniesienia i przeprowadzka. Mam jedynie nadzieję, ze to będzie więcej niż 7 dni.
  3. U mnie nie, za to mróz zamroził mi linki skrzyni biegów i chyba rozwalił pompę wspomagania sprzęgła.
  4. Panowie, przepraszam, że się wcinam w temat ale czegoś nie kumam. Autor kupił wędzisko, to był jego wybór, ale nie wie czy dobrze zrobił bo kolega powiedział, że powinna być mocniejsza. Prosi o radę nie pisząc nic o wodach, metodzie oraz rybach jaki ma zamiar łowić. Czy chodzi tu o to aby go przekonać do jego własnego wyboru, czy o pogrążenie kolegi, że głupek? Z góry dziękuję za wszelkie wskazówki, bo na razie nie widzę w temacie autora żadnej logiki, choć padło mnóstwo dobrych argumentów ze strony użytkowników.
  5. Wisła, Narew, Bug, Zalew Zegrzyński i wiele pomniejszych rzek i oczek wodnych. Fakt pierwszy, jak ktoś złowił kilka szczupaków w jakimś konkretnym miejscu nie oznacza, że każdy tam je złowi. Fakt drugi, jak w jakimś miejscu nikt nigdy nie złowił szczupaka, to nie znaczy, że go tam nie ma. Na Twoim miejscu spróbowałbym...no właśnie, zapytaj w maju. W sumie to nieco niepokoi mnie Twoje pytanie. Obowiązuje już zakaz zabierania szczupaka w OM PZW a świadome okaleczanie ryb pełnych ikry to coś z pogranicza egoistycznego sadyzmu.
  6. To każ wykopać potok tuż za swoim ogrodzeniem, zarybić i pilnować aby było Ci wygodnie. Nie pojmuję dzisiejszych czasów i nigdy się do nich nie przyzwyczaję. W 1980 zachciało mi się pojechać nad Kalwę. Dojazdu bezpośredniego do Rudzisk Pasymskich nie było. Pojechałem ze wszystkimi bambetlami pociągiem. Spod stacji o 7:00 odjeżdżał PKS do Rudzisk ale tyle luda już się ustawiało, że zrezygnowałem i dałem z buta. Pociąg do Pisza dojechał kilka minut przed 4:00, przed 6:00 byłem już nad wodą, w końcu to tylko 4-5 kilometrów. Inny przykład. Jadę do Ostródy, pociąg przyjeżdża około południa a potem z bambetlami nad jezioro Pauzeńskie. Niestety północno-zachodni brzeg, gdyż tam znajdował się ośrodek wypoczynkowy, w którym miałem zaklepane miejsce. Na "Buchtę" (Narew), jeździło się czasem nawet co tydzień. Pociąg do Nowego Dworu Mazowieckiego a potem nieco ponad 6 km z buta z połową maneli. Połowa bo to był wypad jednodniowy, choć czasem kimnęło się pod letnim niebem.
  7. Jest coś takiego jak wykaz wód górskich, w którym są rzeki lub ich odcinki podlegające opłacie wód górskich oraz zasady połowu na nich, a potrafię się różnić. Wykaz jest opracowywany co roku, więc zawiera aktualne informacje.
  8. Niekoniecznie. Tę kwestię obejmuje RAPR ogólny umieszczony na stronie ZGPZW.
  9. W latach 80-tych nagminnie. Nixe S, Delfin, itp przy większej rybie same się otwierały. Co więcej, któregoś razu przypadkowy w sumie niewielki sumik poniżej 10 kg urwał całą główkę z rolką, został kikut ramienia od kabłąka. Jak się w końcu dogrzebię to pokażę Wam mój 30-to letni kołowrotek a konkretnie kupiony w 1991 roku, z pewnej okazji...
  10. Zapomniałeś dodać, że ten kołowrotek ma się nijak do współczesnych teorii o wytrzymałości wyciąganych na podstawie przełożenia. Osobiście mógłbym go zastosować w swoim ciężkim gruncie mimo przełożenia 5,0:1. Gdyby jakaś firma współcześnie wypuściła kołowrotek z takim mechanizmem to zapewne kosztowałby tyle co najdroższa Daiwa i Shimano razem. Żadnych odkuwek, żadnych plastików, wszystko frezowane, super mocne a w połączeniu z FMB praktycznie niezniszczalne. No łożyska do wymiany co 10 lat.
  11. Jak widać podejście do tematu każdy wędkarz ma swoje, nie można napisać, że któreś jest złe ani, że któreś jest rozwiązaniem uniwersalnym. O ile całkowicie się zgodzę z Michałem co do typu spławika, o tyle nie mogę zaprzeczyć Mikołajowi co do wyporności. Wiatr nie istnieje samodzielnie na łowisku zawsze towarzyszy mu fala i to ona jest powodem naszych komplikacji. Fala powinna przelewać się przez spławik a konkretnie antenkę, który powinien być tak wyważony aby nie bujał się na niej jak bojka, bo wtedy przynęta "skacze" to w górę, to w dół i zniechęca ryby, najzwyczajniej nie chce im się ganiać za taką przynętą bo to dla nich to zbyt duży wydatek energii. Z kolei antenka nie może być zbyt krótka aby fala całkowicie jej nie zakrywała. Jest wiele rozwiązań firmowych popartych wieloma argumentami przez profesjonalistów związanych z tymi firmami. Są też rozwiązania autorskie wypracowane z praktyki przez samych wędkarzy i te są o wiele skuteczniejsze, choć niektórych ponosi fantazja określając je uniwersalnymi. W tych tutaj, naszych rozwiązaniach brakuje kilku elementów aby całość zagrała jak trzeba. Aby dorzucić na 20-25 m nie trzeba jakiegoś ciężkiego spławika, problemem jest żyłka. Osobiście swoją bolonką taką odległość osiągałem bez problemu spławikiem 3,5 g bez dociążenia z żyłką główną 0,14 mm co wprawiło kolegów wędkarzy siedzących obok w niemałe osłupienie. Zmiana żyłki na 0,16 mm spowodowała, że dystans skrócił się niemal o połowę i pomogła zmiana spławika na 8 g. Podobnie na odległość ma nawet najdelikatniejszy stoper na żyłce, który, czy tego chcemy, czy nie i w cokolwiek wierzymy, stwarza szarpiący hamulec przechodząc przez przelotki. Po zastosowaniu takowego spławik musiał już mieć 12 g aby tę odległość osiągnąć. Tak, jeśli ktoś pomyślał, że był to wykład nad wodą, to dobrze się domyślił. Reasumując. Spławik w zestawie samodzielnie nie istnieje. Na samym początku należy przemyśleć na jakie ryby się nastawiamy, czyli ich wielkość (waga a nie długość). Gdy już to wiemy dobieramy żyłkę główną uwzględniając głębokość łowienia aby zastosować odpowiednie węzły łączące żyłkę główną z przyponem. Tu można by się rozpisać ale w skrócie: - do 2 m głębokości można stosować podwójną pętlę - od 4 m konieczne zastosowanie krętlika, który będzie niwelował skręcanie żyłki podczas wyciągania zestawu Różne węzły, różne wytrzymałości, czyli różne osłabienie żyłki głównej i to trzeba uwzględnić w doborze żyłki głównej. Jak już to się ogarnie to patrzymy na warunki na łowisku i dobieramy spławik oraz całą resztę. Jasne, ktoś powie, że tak można robić na znanym sobie łowisku a co gdy trafi się nad zupełnie nieznaną wodę, nieznane ryby, nieznana głębokość, nieznane dno, nic nie jest znane. Otóż to nie jest problem, wybierając całkowicie nieznane łowisko wystarczy wcześniej poznać wodę na podstawie informacji będących już w necie. Typ wody będzie znany a może nawet występujące gatunki. Miejsce z którego chcemy łowić również będzie znane, mapy Google pomogą obejrzeć łowisko, dostrzec rośliny wynurzone a z tego wyciągnąć wnioski dokąd sięga litoral. No to jak już tyle wiemy nim wyjdziemy z domu, to reszta jest prosta pod warunkiem, że jest się wędkarzem i ma się podstawową wiedzę o wodzie i rybach oraz być przygotowanym na spotkanie z nieznanym łowiskiem. Być przygotowanym, czyli mieć pod ręką górę sprzętu na każdą okazję. Ze swojej strony mogę napisać, że swój kołowrotek "rozpoznawczy" wyposażyłem w 6 szpul a każda z inną żyłką lecz nawet takie ułatwienie nie zwalnia z myślenia i gdy osiągam 5-6 m głębokości to automatycznie zmieniam żyłkę główną np 0,14 mm na 0,18 mm bo mogę spotkać ryby o zupełnie innym rozmiarze niż na płytszych wodach.
  12. Rozumiem, że nie sam będziesz jechał. Wędziska w bagażniku to nie jest najlepszy pomysł, w dodatku tak długie. Pamiętać należy, że głównie chodzi o przewóz. W pierwszej kolejności rozpatrzyłbym ustawienie pokrowca za swoim fotelem o ile jest miejsce. W drugiej, gdy tego miejsca nie ma, zamiast pokrowca rozważyłbym zakup odpowiedniej długości rury kanalizacyjnej z dwoma zaślepkami. Wtedy przemieszczające się manele w bagażniku, nawet przy awaryjnym hamowaniu, nie uszkodzą wędzisk. W ten sposób masz rozwiązany problem przewozu a pokrowiec do późniejszego przenoszenia możesz kupić dowolny. Aha. Podbierak nie musi jechać w rurze.
  13. No, toś "specjalista" tylko wytłumacz co to jest legitymacja wędkarska, bo my ciemny naród i nie znamy takiego dokumentu. A gwoli ścisłości członkowie uczestnicy nie płacą za legitymację członkowską.
  14. Docio

    Znalezione w sieci

    Święta to ponoć czas radości, no to pośmiejmy się.
  15. Przecież to to samo.
  16. Wszystkiego najlepszego, zdrowia, szczęścia i pomyślności dla Adminów i Użytkowników, spokoju, radości i duuuuużo prezentów pod choinką w te Święta Bożego Narodzenia A.D. 2023.
  17. Na pewno nie ale masz kolejny problem. Musisz kupić bardziej rozłożystą choinkę aby to wszystko zmieścić pod nią.
  18. To teraz pytanie po co jest to tak zrobione, czyli do czego ma służyć? Czyżby usztywnienie szczytówki aby nie wyginała się na rybie w pół? Ktoś, coś, ma pomysł lub spotkał się i wie po co to?
  19. Jak dojdzie to sprawdzisz. A tak z ciekawości. Tę co masz kazali oddać do sklepu, odesłać, kurier odbierze?
  20. To może ja. Jeśli bat składa się w całości to możliwe, że tak ma być. Jeśli szczytówka chowa się tylko do tego łączenia, to na pewno tak ma nie być ale długość transportowa to 145 cm i jeśli niezłożona mieści się w tym wymiarze, to możliwe, że to jakieś kolejne udziwnienie, o którym wiedzą jedynie projektanci, po co ono jest. Bardzo cienka szczytówka, zdjęcie sugeruje grubość ok 2 mm raczej pusta nie będzie i raczej zamiennika pustego nie ma ale w tym przypadku mogę się mylić.
  21. Tak i pod korbką, typowa rozeta. Ciekawostką jest trzpień nawijający żyłkę. W prezentowanym przez Ciebie ma on grubość ok 5 mm, w tym ma może 1mm albo mniej i koniecznym było opiłowanie go ręcznie gdyż był cięty ordynarnie cęgami a co za tym idzie był ostry na końcówce. To już ruskie miały ten trzpień lepiej obrobiony choć też taki cienki.
  22. Okaże się jak rozkręci. Po co zgadywać.
  23. Słusznie i wiedziałem, że coś odkryjesz. Niemniej rozkręcenie będzie koniecznie. Ta blokada współpracuję z zębem elementu na głównej osi. To znaczy, ze coś z zębem jest nie tak, może jakiś zadzior, może wyrobienie, wygniecenie wymagające niewielkiej ingerencji pilnikiem.
  24. Nie wiem w jakiej jest pozycji. Przesuwa się w kierunku do i od wieńca kołowrotka. Przesuń i pokręć korbką w obie strony Może coś odkryjesz.
  25. Docio

    Prezent

    Droga Agatko. Zrozumiałem dokładnie tak jak napisałaś. Niestety nie wiedząc kompletnie nic o jego wędkarstwie nasza wiedza jest całkowicie bezużyteczna. Informacja, że łowi na grunt i spinning daje informację jedynie taką, że łowi i nic więcej. Technik w tych metodach jest tak wiele, że nie da rady ogarnąć a akcesoria do każdej są inne, w dodatku mało przydatne w innych technikach. "Talon na balon", czyli karta podarunkowa jest zarazem uniwersalnym rozwiązaniem jak i rozwiązaniem pełnym zrozumienia jego potrzeb, gdyż wybierze sam mając czas a nie stanie przed faktem dokonanym. Jeśli koniecznie chcesz mu jednak coś kupić to oprócz wspomnianej karty kup mu coś wyraźnego, podkreślającego jego wędkarstwo a stricte z jego wędkowaniem nie związane, np naklejkę na samochód, markową czapeczkę, itp. Weź także pod uwagę, że większość wędkarzy nie wybiera sprzętu na wygląd ale ze względu na funkcjonalność i pozytywne opinie w sieci. Kobiecie spodoba się paczka róznokolorowych gum do spinningu a dla niego będą sprzętem do utylizacji bo ten akurat rodzaj w jego łowiskach ma zerowe efekty. Tak więc pokaż, że rozumiesz jego pasję, daj mu wybór a nie stawiaj przed faktem dokonanym.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...