Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 479
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Zastosuj docięcie.
  2. Widzę, że lubimy to samo, choć jak mam Sasame to chętniej po nią sięgam. Sasame ma jednak u nas jeden problem. Koniecznie trzeba spojrzeć do katalogu jak wygląda oryginalna naklejka na szpuli. U nas pełno podróbek.
  3. Na otwartej wodzie na pewno są szczupaki ale te największe. Młodsze roczniki nie opuszczają strefy litoralu, gdzie mają zapewniony pokarm bez większego wysiłku. Ich ulubionym miejscem są okolice rdestnic. Nie będzie to proste do odnalezienia z brzegu lub w zmętniałej wodzie, gdyż chodzi mi o rdestnice całkowicie zanurzone jak: przeszyta, połyskująca, kędzierzawa, sześciolistna i grzebieniasta. Szczególnie trzy pierwsze warte są uwagi. Poszukaj może info, czy przypadkiem nad tym jeziorem nie ma kursów płetwonurków. Oni pałętając się po całej wodzie wiedzą gdzie są te rośliny, gdyż amatorów fotografii u płetwonurków, tak jak u nas, nie brakuje.
  4. Może żywiec? Osobiście stosuję 0,16 do spławików nawet 5 g jeśli potrzebuję swobodnie zarzucić na dalszą odległość. Średnicę dopasowuję do techniki, ryb i odległości. Ciężar spławika pomijam, choć były wyjątki. Kiedyś trafiłem nad wodę ze sporą ilością szczupaków, które były odporne na wszelkie żelastwo oraz każde wyuzdanie gumowe. Skuteczny był żywczyk i to mały ale wyłącznie ze spławikiem ciemnym 8 g. Wtedy jeszcze miałem kilka różnych sztuk z kory topolowej zakupionych na Bazarze Różyckiego, które były bardzo specyficzne i skuteczne wyłącznie w nietypowych warunkach. Niby duża wyporność ale jednocześnie duża masa a zatem i bezwładność. Ruszenie z miejsca takiego spławika przez małego żywczyka było niemal niemożliwe a i wiatr miał problemy. Swoją drogą to była dobra lekcja. Od tamtej pory nie używałem typowych żywcowych spławików a skuteczność połowu odczuwalnie wzrosła.
  5. Normalnie mi umknęło Twoje pytanie i wygląda jakbym to olał ale to nie prawda. Autor w pierwszym poście i pierwszym zdaniu. Całe zdanie mówi o wędziskach z Ali jako firmy. Jakby miało być inaczej to pojawiłaby się nazwa firmy np: "czy ktoś używa długich wędek teleskopowych Shimano z Aliexpress?". O semantyce nie wspominam, powszechnie wiadomo, że wędka i wędzisko jest standardowo mylone. Choć moim zdaniem to wynik niedbalstwa.
  6. Docio

    Znalezione w sieci

    Słyszałem naprawdę wiele dowcipów o blondynkach, tak jak i Wy. Jednak ta brunetka przebija wszystko. Być przejechaną przez samochód na parkingu automatycznym...niepojęte.
  7. No chyba, że to Germina z pełnego szkła. Pamiętam jak kumple-pstrągarze wręcz tropili te historyczne kijki, na takie właśnie warunki do obrotówek 0 i 1.
  8. Hmmm, patrzę, osobiście nic do tych elementów nie mam, jednak mnie to jakoś nie przekonuje. Może się sprawdzać, czemu nie, ale jak na razie mam więcej wątpliwości niż czegokolwiek za.
  9. Jedno znalazłem, drugiego nie.
  10. Wybiera, wybiera, ino bez naszej akceptacji.
  11. ...i znasz tylko jedno forum, akurat to. Dlaczego podejrzewam kolejny trolling? Specyficzny nick specjalnie na to forum i to nick z oddalonych liter na klawiaturze, czyli nie na "odwal się". Konto na Reddit i to również kojarzy mi się z niedawnym gościem. I jeszcze jedno, jako autora przerosło Cię wpisanie w Google - wędkarstwo + Islandia.
  12. Czytałem oficjalną wersję i tam ani słowa o tym przejęciu. Jest jakaś dokładniejsza? Mnie nie udało się trafić na inną a WŚ wręcz przedruk zalinkowanego tekstu.
  13. Czy aby na pewno? Nie pamiętam już która firma wykupiła te trzy firmy ale mam wielkie wątpliwości, czy w ogóle była to jakakolwiek nasza firma. Wiem, że w 1995 r DAM został przejęty przez Holendrów i nie było wesoło. Kolejna zmiana w 2001 r doprowadziła firmę na skraj bankructwa a w końcu pracownicy i klienci wykupili firmę i uratowali ją. Może jednym z tych klientów był Dragon gdyż W. Kremkus miał swój udział w naszym biznesie zanęt, które właśnie były sprzedawane w Niemczech pod marką DAM. Ja nie pamiętam ale firma jako właściciela przedstawia zupełnie inny podmiot i choć nie ujmuje Dragon niczego, gdyż ma kilka ciekawych kart w swojej historii, to mimo wszystko mam wątpliwości.
  14. Nie ma się co przejmować i robić...jak wskazał wieszcz. Róbmy swoje.
  15. Doskonale rozumiem. Autoplagiat to nad wyraz popularny motyw u wszystkich autorów piszących do wędkarskiej prasy. To też był główny powód przez który ja przestałem pisać do WW, gdyż po ponad 50 tekstach najzwyczajniej "wystrzelałem" się z mojej wędkarskiej wiedzy. Znalezienie czegoś naprawdę świeżego to sukces dla autora i radość dla czytelników jednak tworzenie jakichś wydumanych teorii jak np method feeder to nie grunt, jest dla mnie totalną pomyłką. To już o wiele bardziej pożyteczny byłby tekst: dlaczego sprężyna na wody stojące a na rzekę koszyk, kiedy i jaki. W tym temacie panuje nie tyle chaos co kompletne zakłamanie wynikające z totalnego braku wiedzy piszących.
  16. Tu mnie zaskoczyłeś. Jak dla mnie to niezbędne minimum w powstrzymaniu grafomańskich zapędów. Czytelnik ma prawo do zdrowia a nie krwawiących oczu podczas czytania.
  17. Miło to czytać. Mam nadzieję, że posiłkowałeś się radami z tego wątku. To dobre propozycje i warte czasu.
  18. Wędkarz jako osoba to element jednostkowy, indywidualny i wyjątkowy. Każdy ma jakieś oczekiwania, marzenia, cele do jakich dąży w wędkarstwie. Jedni jadą złowić rybę, inni popatrzeć na wodę i przyrodę, jeszcze inni traktują wędkarstwo jako pretekst aby oderwać się od codzienności. To same pozytywne efekty ale są i ekstrema, które w tej dyskusji nie mają znaczenia. Jest jednak też pewien schemat. Młodzi wędkarze na samym początku chcą łowić rekordy. Nie muszą o tym mówić głośno lub wręcz mówią o całkiem innej wielkości ryb, jednak gdzieś tam pod skórą, we własnej wyobraźni każde przytopienie spławika rodzi nadzieję, że to właśnie ta ryba. Z czasem aspiracje słabną i marzą o dużych, już nie o rekordach. Potem jeszcze bardziej oczekiwania słabną i wypatrują brań średnich by skończyć z cieniem nadzieji na tym aby wzięło cokolwiek. Taki schemat nie powstał ze złośliwości starych repów, z ich braku zrozumienia dla zapału młodych lub ze zgoła jakichś innych dwuznacznie moralnych powodów. Osobiście od kilku dekad widzę upadek młodych pokoleń nie z jakichś okropnych i koszmarnych moralnie i etycznie powodów lecz z całkowitego zatracenia się w pędzącym na oślep nurcie bezwzględnego podporządkowania się technologii. Jeszcze ze dwadzieścia lat a książka stanie się reliktem, przedmiotem iście diabolicznym żywcem wyrwanym ze świata stworzonego w znanym dziele Orwella. Nie powinieneś mieć zniechęcenia a wręcz odwrotnie. Niepowodzenie powinno wywołać przemożną chęć poznania powodów, które do tego niepowodzenia doprowadziły. Dlaczego na małe przynęty brały tylko małe ryby a na duże nic. A może brały tylko niewprawione oko nie zauważyło tego wysublimowanego ssania robalka, tego słynnego linowego smakowania, cmokania i jak kto u siebie to nazywa. Może to nie wina robala a zapachu na nim, jego naturalnego lub naniesionego przez dłonie. Czasem wystarczy sprawdzić olej w samochodzie, zatankować, dotknąć łańcucha w rowerze lub jakiejkolwiek innej rzeczy, której zapach akurat w takim dniu rybkom nie odpowiadał. Wiem, bzdura, skoro zapach byłby przenoszony na czerwone, to i na białe też byłby przenoszony. No to pozostaje ich pudełkowy zapach. Albo i nie, może to słońce akurat świeciło na nowy błyszczący spławik, którego mosiężny kil świecił jak żarówka od promieni słonecznych kilkanaście centymetrów pod wodą? A może próbowałeś łowić te większe ryby po nawietrznej, gdy fala odchodziła od brzegu a jak wiadomo te większe żerują pod falę. Pod falę ale nie tę co widać na powierzchni tylko tę podwodną, która jest w kierunku przeciwnym do tej na powierzchni. A może rozwiązanie najprostrze. Ryby to organizmy żywe. Nie sprzęt, konstrukcja zetawu i przynęta decydują o braniu tylko ich aktualny kaprys, bo choć wczoraj zażerały placki ziemniaczane jak głupie to dziś miały ochotę wyłącznie na golonkę. Wędkarstwo to piękne spędzanie wolnego czasu, zdrowa pasja, lecz tak jak w każdej specyficznej specjalizacji, trzeba dużo czytać o naturze ryb, ich bytowaniu, zwyczajach, odżywianiu aby rozpocząć prawdziwą przygodę i celowe łowienie gdyż w przeciwnym wypadku pozostaje tylko głupiutka młodziutka drobnica albo lotto z większymi. Może uda się następnym razem, może będzie łatwiej gdy się nieco poczyta książek a nie internetu.
  19. Jak pisałem odwodzić Cię od spławiczka nie będę, bo sam lubię tak łowić. Jednak skoro masz "zaparcie" na spławik przelotowy przy dość krótkim wędzisku, to poszukaj, tu na forum, węzeł do stopera jaki stosuje Jotes. On go używa przy wędzisku match, więc nie czepia się przelotki szczytowej, co potrafi być naprawdę irytujące. Albo sam go zapytaj, bo widzę, że ten wątek też go interesuje. Co do drugiego zestawu to przemyśl go nie dwa a trzy razy. Kilka lat temu jak zbierałem się do zmiany spławikówki to mój wybór padł na bolonkę 5,0 m pomimo wątpliwości. Jednak szybko się rozwiały gdy sam sprawdziłem działanie na jeziorze, na rzece w miejscach z niemal stojąca wodą, jak i przy przepływance bliskiej i dalekiej. Jak dla mnie to obecnie wędzisko najbardziej uniwersalne do spławika. Ale sam musisz to dobrze przemyśleć, czy będziesz łowił we wszystkich okolicznościach przyrody, czy jednak nie. Może wędzisko match Ci wystarczy, bo na pewno musi być dłuższe od obecnego i z mniejszym cw 5-25 lub 5-30.
  20. Zacznę tak - nie odradzam Ci spławiczka, spławik jest najlepszy. Jednak z takim wędziskiem, na takim łowisku, w takich warunkach i o tej porze roku proponuję ci mała "przesiadkę" ze spławika na grunt. Proszę obejrzyj ten film, możesz obejrzeć też inne tego użytkownika a warto, koniecznie zastosuj sprężynę zanętową a reszta jest taka sama. Zwiększysz zasięg, umieścisz przynętę na dnie, będziesz miał zanęcone w miejscu gdzie jest przynęta, widoczność brań jest bardzo dobra i tylko jeszcze będzie potrzebny długi podbierak aby najlepiej sięgał poza zielsko. Nie musi być jakiś specjalny, zwykły teleskopowy z 2,5 metra.
  21. Jesień, więc na hak tłusty robal. Nie jakaś drobna pinka lub biały tylko czerwony nr 3 lub nawet 2. Ale, ale, napisz jakie cw ma Twoje wedzisko.
  22. I wszystko jasne. Każdy ma prawo do swojego zdania.
  23. Ło mamo, toć to porcelanki.
  24. Wygrałeś miskę ryżu.
  25. Wszystko zależy od Zarządu Okręgu. Jeśli mają "siłę przebicia" to gmina zrobi badania, jeśli nie to mogą zaryzykować i zlecić je na własny koszt. Takie badania to wydatek ok 20 tyś pln, które po wykryciu sprawcy będą odzyskane przez sąd w odszkodowaniu. Jednak najpierw trzeba ocenić straty, czy w ogóle warto w to wchodzić, bo strata może być dla prawa zbyt niska. Tu wkraczamy w temat podjęty przez Jotesa, winni takich perturbacji od "wartościowania" są ustawodawcy. Zamiast ścigać i gnębić trucicieli z urzędu jest zabawa w szacowanie strat.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...