-
Postów
5 479 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
No to ta jest odpowiednia, choć na wielkie karpie lepsza byłaby karpiówka, która daje większe pole manewru w zestawach jak choćby przypon strzałowy. Do karpiówki jednak potrzebne wskaźniki brań, które przy feederze masz firmowe. Feeder z cw do 140 g powinien spokojnie wytrzymać rybki o wadze ok 14 kg. Powinien wytrzymać i większe ale na pewno nie na holu siłowym. Teraz dobrać średnicę żyłki według wytrzymałości a jej ilość zdecyduje o wielkości szpuli lub ilości podkładu, co odradzam. Co do kołowrotka to jak pisałem wcześniej. Mocny, gruntowy, wielkość 400 albo 500, przełożenie 4,5 albo niższe (im niższe tym lepiej ale 3,8 to z kolei minimum) i w Twoim budżecie nie istnieje.
-
Gruntowy. Znam jeziora, w których nic większego od 1,5 kg leszczyka nie zastanie się. Znam takie w których 15 kg karp to nie wyczyn i w końcu znam takie, w których 40 kg sumy rwą wędkarskie zestawy jak cienką nitkę. Logicznym rozwiązaniem byłby zakup najmocniejszego kołowrotka dla tego wędziska, a że ma ono cw aż do 140 g to niestety nie ma takiego kołowrotka w tak niskim budżecie. Gdybyś go podwoił albo lepiej potroił, to może warto by było tracić czas na szukanie czegoś sensownego obecnego na rynku. Z drugiej strony takim wędziskiem najefektywniejsze rzuty uzyskasz z obciążeniem ok 80 g. Zawsze to pisałem i napiszę teraz. Najlepszym zanętnikiem na wody stojące jest sprężyna. Najcięższe jakie spotkałem to z dociążeniem 30g. Zanęty upchać można ok 25 g. Całość 55-60 g czyli podczas rzutu nie będziesz w stanie wykorzystać maksymalnej energii jakie może oddać wędzisko i same rzuty będą zdecydowanie krótsze od oczekiwanych. Można dociążyć zestaw ale tu z kolei pojawia się kolejny problem znany z tego, że luźne komponenty należy umiejętnie rozłożyć aby zestaw się nie plątał, co w przypadku zestawów gruntowych jest niemal niemożliwe, z powodu dużej wagi zanętnika. Dodatkową komplikacją jest średnica przelotek, która wymusza mniejsze średnice żyłek, tak jak w match, czy bolonce. Mniejsze średnice to mniejsze obciążenie lub rzuty płynne a nie siłowe a co za tym idzie myślenie o odległości jest nierealne. Podsumowując, posiadasz feedera na rzekę a chcesz łowić w jeziorze. Można, jak najbardziej bo kto Ci może zabronić a do tego cztery szczytówki jak najbardziej są ku temu odpowiednie. Jednak nadal nie potrafię wywnioskować jakiej wielkości ryby przewidujesz łowić a to ma znaczenie w doborze kołowrotka, jego wielkości i przełożenia.
-
Cieszę się, że mogliśmy pokazać ogółowi dobry kawał dyskusji z siłą argumentów a nie argumentami siły. Wszelkie przepisy powinno się czytać wprost, tak jak brzmią, bez elementu "co autor miał na myśli". Wszelkie niedomówienia są źródłem dowolnej interpretacji i sytuacji spornych. Warto o nich dyskutować i starać się aby różne "kwiatki" w takich zapisach zostały wyeliminowane i poprawione zgodnie z obowiązującym prawem. Gdy ZG PZW uwolni Okręgi od narzuconego odgórnie RAPR, to wtedy jest realna szansa, niestety nie pewność, że to Okręgi wystąpią z inicjatywą współpracy z lokalnymi stowarzyszeniami w celu poprawy zasad połowu. Wśród wędkarzy jest wielu prawników jak i ludzi ponad przeciętnie inteligentnych, którzy potrafią wyjść ponad prywatę i uczestniczyć w stworzeniu czegoś sensownego, co odpowiada gospodarującemu, nie będzie tworzyć konfliktów pomiędzy kontrolującymi a wędkarzami oraz będzie jasne i zrozumiałe dla samych wędkarzy. Nie, nie myślę o publicznej dyskusji, bo pieniactwo, cwaniactwo oraz zwykli kłusole zakrzyczą wszystkich i całość projektu padnie. Od reprezentowania stowarzyszeń są prezesi lub osoby przez nich wyznaczone a takie, kilku lub kilkunastoosobowe grono może już spokojnie i merytorycznie dyskutować, choćby w uregulowaniu poruszonej tu kwestii i nawet poprzez e-mail, bez osobistych spotkań, które mogłyby utrudnić taką dyskusję z powodu tak prozaicznego jak wolny czas i dojazd. A niedomówień i "wolnych lotów" w RAPR PZW jest o wiele więcej. W dodatku prawnik zza biurka nie ma pojęcia nawet o części sytuacji znad wody.
-
Dokładnie tak. Pisałem o tym, że głównym celem 3.11 jest zabezpieczenie zbiornika przed chorobami i podobnymi, które z łatwością przenoszą żywe ryby, a także wprowadzaniem do wód gatunków obcych. Przynęty z części ryb mogą stanowić zagrożenie i tu zdecydowanie należy odwołać się do rozsądku wędkarzy, bo zasady połowu na to zezwalają. Zupełnie inną kwestią jest złowienie kilkunastu uklejek w konkretnej wodzie, zamrożenie ich i zastosowanie jako przynęty w tym samym akwenie. W takim przypadku zagrożenia nie ma a jedyne co nas w takim przypadku obowiązuje, to wymiar i okres ochronny. Ale i w tym przypadku należy odwołać się do odpowiedzialności i rozsądku wędkarzy, bo jak rozpoznać uklejkę z Odry od uklejki z Wisły? Nieliczni pazerni łowcy zawsze skłamią aby uniknąć odpowiedzialności a grono uczciwych będzie miało przez nich dziwne ograniczenia. Idąc moim tokiem myślenia nie wolno łowić na sieci bez zezwolenia jak i z użyciem prądu. Jest to ujęte w rozporządzeniu o przydługiej nazwie, które powinieneś znać dokładnie, gdyż jest częścią ustawy o rybactwie śródlądowym. A dodatkowo, mimo, że na przeróżnych bazarach można kupić sieci, to przed zakupem sprzedawca powinien sprawdzić uprawnienia kupującego. Tu wkraczamy na teren, który podchodzi pod termin kłusownictwo i zastosowany przez Ciebie przykład jest niewłaściwy. Nigdy bym się nie posunął do stwierdzenia, że skoro sprzedają tytoń bez akcyzy, to jest on legalny. W sklepach można także kupić broń ale odpowiedzialność sprzedających jest zdecydowanie wyższa od pazernych handlarzy z bazarów sprzedających sieci każdemu chętnemu.
-
No właśnie potwierdziłeś, to co pisałem. Ryba po uśmierceniu staje się organizmem martwym, czyli przynętą a nie rybą. Można ją mrozić, filetować lub przetwarzać na wszelkiej maści ciasta i pasty. Ciekawi mnie jak z fileta, pasty albo ciasta z ryby wywnioskujesz jej wymiar i okres ochronny? Ale już ryba w całości, żywa lub martwa, podlega wymiarom i okresom ochronnym. I to jest właśnie to rozdzielenie. Jednak w tym punkcie nadal to przynęta. Dodatkowo podkreślone jest to w pkt 2b, iż gatunki zastrzeżone nie mogą być użyte ani jako przynęta, ani jako zanęta. Zupełnie inną sprawą jest zagadnienie obrębów hodowlanych. Właściciel takiego obrębu nie jest zobowiązany ani wymiarami, ani okresem ochronnym. Co więcej ma prawo wprowadzać na rynek niewymiarowe ryby, najczęściej mrożone, których nikt nie uznaje jako żywe ryby lecz jako produkty rybne. Filety śledziowe paczkowane lub w pojemnikach, w zalewie naturalnej też są takimi produktami i nikt ich rybą nie nazwie, raczej zdecydowanie zakąską. No to zgodnie z przyjętymi klasyfikacjami (to nie moja interpretacja a ma swój odpowiednik w podatku VAT), tak. Dokładnie masz rację, że z mrożonego niewymiarowego szczupaka mogę zrobić sobie w domu zestaw filetów i wolno mi na nie łowić jako przynętę, gdyż rybą nie są. Są za to zakupione zgodnie z prawem i zastosowane jako przynęta naturalna zgodnie z RAPR PZW. I na koniec. W sklepach wędkarskich można kupić mrożone ukleje pakowane po 10 szt w cenie ok 6 pln. Są też konserwowe ale ceny nie pamiętam.
-
Normalnie aż nie wierzę w to co czytam, ale zakładam, że ten fakt nastąpił. No to do dzieła. Ad 1. Nim dojdziemy do rozd. IV pkt 3.11 cofnijmy się do podstawy użycia ryby jako przynęty, czyli pkt 2. 2. Przynęty a) Jako przynęty mogą być stosowane: - przynęty naturalne: zwierzęce i roślinne, - przynęty sztuczne. b) Zabrania się stosować, jako przynęt (zanęt): - zwierząt i roślin chronionych, - ryb i raków wymienionych w rozdziale IV., pkt. 3.7., - ikry. I tu bym się mógł zgodzić, gdyż podane są wyjątki, ale następnie: c) Przynęty naturalne zwierzęce to organizmy żywe lub martwe, a także ich części. W przypadku stosowania ryb jako przynęt, mogą być użyte tylko ryby wymiarowe lub nie objęte wymiarem ochronnym oraz nie znajdujące się w okresie ochronnym. A tutaj jest to wyraźnie rozdzielone. Pierwsza część dotyczy organizmów żywych lub martwych oraz ich części, czyli niekoniecznie żywych, nie ma słowa ryba, którą tak się hojnie epatuje, choć bez zrozumienia. Sednem nie jest ryba żywa lecz organizm zwierzęcy przetworzony w warunkach domowych lub przemysłowych. Zapis o organizmach żywych dotyczy głównie wszelkiego robactwa a zapis o rybie jako przynęcie jest najprostszym zabezpieczeniem przed wszelkimi nadużyciami w kwestii wymiarów i okresów ochronnych. Po tym nasuwa się pytanie. Jeśli nie wolno łowić na przynęty naturalne zwierzęce martwe lub ich części ze wskazaniem na ryby, to dlaczego nie ma takiego zapisu w pkt 2.b? Dlaczego ograniczeniom podlega ikra a nie podlega mrożona martwa rybka? Pytania stricte retoryczne, gdyż czytając te zapisy każdy automatycznie rozdziela wszystko na przynęty i żywą rybę. I tu pojawia się zapis 3.11: 3.11. Ryby przeznaczone na przynętę mogą być wprowadzone wyłącznie do wód, z których zostały pozyskane – z wyłączeniem gatunków wymienionych w pkt 3.7. Ryby przeznaczone na przynętę, w stanie żywym można przechowywać w pojemniku zapewniającym ich dobrostan lub w siatce jak w pkt 3.5. I to ma jak najbardziej logiczne uzasadnienie, gdyż cały punkt dotyczy ryb żywych. Nikt rozsądny nie pisze wpierw o wszystkich rybach, bo one zostały ujęte w pkt 2, a potem o przechowywaniu żywych aby nie umarły. Niespójność logiczna to jest jak najdelikatniej powiedziane. I to jest głównym i właściwie jedynym zagadnieniem tej sprawy a reszta to radosna twórczość. Ale co mi tam, szarpnę jeszcze: Ad 2. Na wstępie należy czytelnika odesłać do rozd. VIII RAPR PZW, ale że to niezbyt grzeczne to pozwolę sobie go zacytować: 1. Do spraw regulowanych niniejszym Regulaminem mają zastosowanie przepisy Statutu Polskiego Związku Wędkarskiego, a także obowiązującego powszechnie prawa, w tym: - Ustawy prawo wodne, - Ustawy prawo o ochronie środowiska, - Ustawy o rybactwie śródlądowym, - Ustawy prawo o stowarzyszeniach, - Ustawy o lasach, - Ustawy o ochronie przyrody, - Ustawy o ochronie zwierząt, - Rozporządzenia Ministra Środowiska w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt, - Rozporządzenia Ministra Środowiska w sprawie ochrony gatunkowej roślin, Na pierwszy ogień do rozstrzelania idzie - woda. Pojęcie wód jest dokładnie opisane w ustawie prawo wodne i w żadnym jego miejscu definicja wody nie ma odniesienia do obwodu rybackiego. z ust. prawo wodne: Art. 18. Wody dzielą się na wody powierzchniowe i wody podziemne. Art. 19. Wody, z wyłączeniem morskich wód wewnętrznych i wód morza terytorialnego, są wodami śródlądowymi. Art. 20. Wodami powierzchniowymi są wody morza terytorialnego, morskie wody wewnętrzne oraz śródlądowe wody powierzchniowe. Art. 21. Śródlądowe wody powierzchniowe dzielą się na śródlądowe wody płynące oraz śródlądowe wody stojące. Art. 22. Śródlądowymi wodami płynącymi są wody w: 1) ciekach naturalnych oraz źródłach, z których te cieki biorą początek; Nowe brzmienie ust. 2 w art. 17 wejdzie w życie z dn. 1.01.2019 r. (Dz. U. z 2018 r. poz. 1479). ©Kancelaria Sejmu s. 23/425 15.10.2018 2) jeziorach oraz innych naturalnych zbiornikach wodnych o ciągłym albo okresowym naturalnym dopływie lub odpływie wód powierzchniowych; 3) sztucznych zbiornikach wodnych usytuowanych na wodach płynących; 4) kanałach. Jak z tego wynika zapis 3.11 z RAPR PZW odnoszący się do wód, określa przyjęte nazwy geograficzne a nie obwody rybackie. Ryba użyta na przynętę w Odrze mogła zostać pozyskana gdziekolwiek w jej wodach od źródeł do ujścia. Gdyby RAPR PZW pisali ludzie inteligentni to zamiast wody użyliby terminu łowisko, a te jest określone odstępami pomiędzy wędkarzami w zależności od metody itd oraz obowiązkiem uprzątnięcia terenu na łowisku. No ale jeśli by pisali go ludzie inteligentni to wyglądałby zupełnie inaczej i nie byłoby tak radosnej twórczości opisującej wodę jako obwód rybacki. Ad 3. Nie wiem jak obecnie ale jeszcze w zeszłym roku niektóre Okręgi wymagały wpisania do rejestru każdej złowionej ryby i dodatkowo tych zabranych. Stwierdzenie iż ryby przeznaczone na żywca nie muszą być wpisane stoi w jawnej sprzeczności z obowiązkiem wynikającym z zasad połowu Okręgu, który tego wymaga, co wprowadza w błąd i w razie kontroli może zostać ukarane mandatem. To tyle w tej radosnej twórczości. Wnioski pozostawiam czytelnikom. W końcu RAPR PZW od lat można interpretować wedle uznania lub samopoczucie po porannym przebudzeniu.
-
A czyja to interpretacja?
-
Czy mogę zrobić z spławika spinning
Docio odpowiedział Olosonkos wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Masz, masz, tylko nieco przytłumioną przez współczesny rynek. Kiedyś było inaczej... A co do widelca wspomnianego przez Alexa. Generalnie w Azji zupy je się pałeczkami. -
Tu nie ma czego interpretować, zapis jest jednoznaczny. Ryby na przynętę mogą pochodzić tylko z łowiska w trakcie połowu, czyli wpierw łowisz żywca a potem łowisz na żywca. W przypadku złowienia gatunku wymienionego w pkt. 3.7 nie wolno go użyć jako przynęty ani wypuścić z powrotem do łowiska. Żywce złowione można przechowywać w pojemniku, czyli sadzyku. Ich dobrostan to nic innego jak utrzymanie przy życiu do końca połowu aby po jego zakończeniu wypuścić je z powrotem żywe i w dobrej kondycji do łowiska. Siatka chyba nie wymaga wyjaśnienia. Trupek, filet itp nie jest rybą tylko przynętą naturalną.
-
To prawda, ale autorowi nie chce się jeździć. Chyba, że przyjmują korespondencję elektroniczną. Lecz i tu jest konieczność zabezpieczenia, i niestety warto się zabezpieczyć, i wysyłać e-mail do sądu oraz na swój drugi adres jednocześnie. W ten sposób załatwiłem sąd rodzinny we Wrocławiu - odmownie. Koniecznie chcieli abym przyjechał a ja nie miałem najmniejszej ochoty. A przy okazji, po mojej skardze, poleciała ze sprawy sędzia i kończyła ją inna. Smutne, bo okazało się, że "widzimisię" w todze nie przetrwało próby starcia z paragrafami.
-
Nie, nie to samo. Gdybyś poniósł dotkliwe koszty, to warto złożyć pozew przeciwko strażnikowi przez którego poniosłeś znaczne koszty w sprawie. Do tego potrzebne są rachunki za przejazdy, poradę prawną, notarialnie potwierdzone kopie, itp. A co do wniosku o umorzenie mandatu, to najlepiej zadzwoń do sekretariatu sądu gdzie będziesz się odwoływał i zapytaj o potrzebne dokumenty, oraz czy robią w sądzie poświadczone kopie oryginałów, oraz koszty. Wniosek jest darmowy ale poświadczona kopia mandatu już niekoniecznie. Albo zrób sobie zwykłe ksero abyś wiedział na jakie konto i dla kogo opłacić ten mandat, nawet przez internet i możesz dołączyć oryginał do wniosku, za darmo. Pamiętaj jedynie, że składając wniosek osobiście sprawa egzekucji jest zatrzymywana z automatu. Drogą pocztową w dniu zarejestrowania przesyłki w sądzie, o ile dojdzie. Sprawdź koszt przesyłki z potwierdzeniem odbioru i dojazdu. Dojazd może okazać się tańszy. Aha, Firmy kurierskie mają dział - przesyłki zaginione, więc nie ma pełnej pewności a procedura jest koszmarnie długa.
-
Nic nie muszę. Po to wkleiłem link w odpowiedzi abyś o tym przeczytał. @Wartburg weź go dużo. Autor wątku jeszcze nie wie, że lepiej nie pozbywać się oryginałów dokumentów a sporządzenie poświadczonych kopii będzie go kosztowało o wiele więcej niż mandat. Nie wie też, że za ułamek ceny notarialnej w sądzie zrobi ksero, potwierdzone. Nie wie też, że może w pozwie żądać zwrotu poniesionych kosztów. No ale kolega pomoże.
-
Czytam i oczom nie wierzę. Mandat został wystawiony poprawnie, uzasadnienie zostało wpisane poprawnie, zgodnie z zasadami języka polskiego. Zostałeś ukarany na podstawie Art 27a ust 1 pkt 2 - (myślnik, czyli odniesienie) połów niezgodny z RAPR. To nic innego jak nieprzestrzeganie warunków zezwolenia, czyli "ryby przeznaczone na przynętę, zamarznięte z lodówki, ukleje". Na to dał Ci dowód ustny mówiąc, że "ryby mają być pozyskane z łowiska w trakcie połowu". Kolega prawnik napisał to samo co ja tylko skomplikował. Jedyne co mnie zastanawia to te podziały. Pierwszy raz spotykam prawnika, który robi jakiekolwiek podziały. Dokumenty obowiązujące albo mają konkretny zapis do problemu, albo, jeśli problem jest ujmowany w kilku miejscach, rozpatruje się go kompleksowo. Nadal nie rozumiem tego całego zamieszania w świetle wcześniejszej decyzji o braku chęci włóczenia się po sądach. Strażnicy, w wielu przypadkach niestety ale niedokształceni, przegrywają mnóstwo spraw w sądach. Niestety często też z kłusownikami łapanymi na gorącym uczynku, bo robią podstawowe błędy proceduralne.
-
Moim zdaniem...nieprawidłowa interpretacja zapisów RAPR PZW przez kontrolujących. O ile w Rozdziale IV ust 3.11 celem jest wyeliminowanie wprowadzania gatunków obcych i zastrzeżonych do naszych wód, a co zatem idzie dotyczy to ryb żywych, o tyle mrożona uklejka nie stanowi najmniejszego zagrożenia inwazji i rozmnażać się nie będzie. Odniesienia dla konieczności prowadzenia połowu aby zastosować rybę jako przynętę nie ma. Jest za to odniesienie do pozyskiwania ryb na przynętę za pomocą podrywki, które to musi odbywać się w trakcie połowu. Wnioskując rozpatrywanie mrożonej uklejki, występującej w tym akwenie i obrębie rybackim, nie powinno się odbywać jako żywej przynęty i próby wprowadzenia niepożądanego gatunku do ekosystemu lecz rozpatrywać jako Rozdział IV ust 2c przynętę naturalną. Mandatu bym nie przyjął. Jednak skoro nie chce Ci się jeździć po sądach, to po co w ogóle podnosić ten temat? Gdyby jednak Ci się odmieniło to poczytaj tutaj. Dokładniej możesz szukać wpisując w Google - uchylenie mandatu, Na działanie masz jedynie 7 dni.
-
Może i nieporęczny ale przypadł. Inaczej nie rozważałbyś zmiany rozmiaru.
-
Jak to zobaczyłem od razu wiedziałem, że może przypaść do gustu Wartburgowi. Mnie się podoba inwencja twórcza i przyznać muszę, że nawet o takim rozwiązaniu nie pomyślałem. Kołowrotek
-
No cóż, las, choć zalesianie zaplanowane za 15 lat.
-
Niezależnie od łowiska, jego statusu i gospodarującego na nim, wszystkich obowiązuje ustawa, z jednym wyjątkiem. Prywatna woda o statusie no kill takim wyjątkiem nie jest. Niemniej limity i wymiary oraz ograniczenia obowiązują - ustawowe. A przy okazji. Czas na zdjęcie zdecydowanie kłóci się z definicją słowa "niezwłocznie".
-
Na razie rozważam Sopot. Ostatnie lata i wydarzenia skutecznie wybiły mi z głowy jakiekolwiek planowanie. Chyba zdam się na żywioł.
-
Ciągnę temat dalej, choć właściwie to sam wyskoczył. Uwaga, czytać uważnie. Pod linkiem jest mapa, ale to dopiero początek. Mapa jest dokładna, więc na wolniejszych łączach trochę się ładuje. U mnie przy 10Mbps ładuje się ok 30 s. Po załadowaniu mapy na jej dole są zakładki. Należy kliknąć w "Mapy BDL". Wyświetli się zestaw map i teraz kliknąć w tę o nazwie "Mapa zagospodarowania turystycznego". U mnie jest to pierwsza z prawej. Tu już się szybko wpisuje a na mapie pokaże się mnóstwo kropek. Niech Was to nie zraża, postępujcie jak z każdą mapą i przybliżcie interesujący Was region. Jak zrobicie zbliżenie to w menu po prawej kolorowe kropki zmienią się na ikonki, które pokażą się również na mapie a odczytanie jest wręcz intuicyjne. Powiem jedno, jest kilka obozowisk nad wodami a interesował mnie jedynie region Narwi i Bugu. No to do roboty, szukać co Was interesuje. @Wind znalazłem miejsce niedaleko Ciebie, na zach od Kartuz, jakieś 300 m od Jeziora Lubygość objęte rezerwatem o tej samej nazwie. Masz i bliższe na pd-zach od Redy.
-
Prawie czyni wielką różnicę. Wszystkie organizmy na tej planecie instynktownie rozmnażają się, gdy mają dojść miejsca i pożywienia. Człowiek nie bierze tego pod uwagę, gdyż emocje mówią mu, że to wielka radocha.
-
Strach to emocja, czyli proces psychiczny taki jak wstyd, smutek lub szczęście. Emocje powstają w wysoko rozwiniętych mózgach, w układzie limbicznym. To dość złożony proces, który powstaje na wskutek docierających do nas zewnętrznych bodźców i wpływa na wiele procesów psychicznych takich jak uczucia i fobie. Instynkt to wrodzona zdolność organizmu do wykonywania pewnych czynności, która nie jest wyuczona ani przeanalizowana, a która jest istotna dla jego przetrwania. Naukowcy umiejscawiają obie te rzeczy. Emocje są związane z mózgiem, instynkt tylko z rdzeniem kręgowym, więc do odruchów instynktownych mózg nie jest potrzebny. Co by nie pisać i tak trzeba czekać na opinię eksperta. I tu jest sedno, bo to od jego emocji będzie zależny wniosek. Chyba, że stanie na wysokości zadania i podejdzie do zagadnienia całkowicie bezstronny.
-
Pal licho idiotów, tych naturalnych i wykształconych, którzy w ten sposób awansują na osoby nawiedzone. Mnie martwi opinia biegłego, który może stwierdzić, że ryby odczuwają strach, czyli funkcje wyższe mózgu. Konsekwencje takiej decyzji mogą być w efekcie drastyczne wobec wędkarzy i rybaków. Bez uszczerbku, jak zwykle, wyjdą hodowcy.
-
Środowiska broniące praw zwierząt robią naprawdę dużo dobrego. Jednak czasem, ktoś może zbyt mało rozważnie posunąć się na skraj absurdu, który nie będzie skutkował w konkretnej danej sprawie, lecz odbije się rykoszetem i zrobi ogólną sieczkę. Tak właśnie jest w sprawie dotyczącej procesu sprzedaży karpi a konkretnie ich uśmiercania. Zapytanie sądu do eksperta ichtiologa może mieć bardzo mocny oddźwięk na nasze hobby i sposób jego wykonywania lub zakazania go w ogóle. No to zakazanie to skrajny przypadek obłędu ale wykluczyć go nie można. Z tekstem można zapoznać się tutaj.
-
Usuwanie numeru rejestracyjnego łodzi
Docio odpowiedział kaszew2 wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Zamalowałbym czarnym prostokątem i naniósł na niego białe oznaczenie.
