-
Postów
5 479 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Oho, kolejny spławikowiec z Gdańska. Wind ma konkurencję. A swoją drogą bardzo ładny połów.
-
No to doczekaliśmy się medialnego potwierdzenia. Jest więcej szczegółów. kliknij tutaj
-
Do formy to od czerwca próbuję dojść. W ostatni piątek pierwszy raz za kółkiem, na tyle już pewnie się poczułem, i ku mej radości było dobrze. O niczym nie zapomniałem ani nikt mnie nie obtrąbił.
-
Naprawa spławika - nietypowa antenka
Docio odpowiedział temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Nie nowoczesne a dobre. Bambus na antenki też dobry ale wymaga sporo pracy. Nie krytykuję go tylko dzielę się doświadczeniem. Wykałaczki robione są z kiepskiego drewna o dużej porowatości. Jego spławik stracił nieco wyporności bo wykałaczka "wciągnęła" nieco farby. -
Naprawa spławika - nietypowa antenka
Docio odpowiedział temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
W sklepach modelarskich poszukaj: pręt węglowy, średnica od 0,5 mm do nawet 20 mm ale jak znam życie będą Cię interesować od 0,5 do 2,0 mm. Za metrowy odcinek (tak są konfekcjonowane), zapłacisz kilkanaście złotych i wystarczy na lata takich przypadków. Możesz też poszukać: pręt bukowy, średnica od 2,0 do nie pamiętam. To twarde drewno i na pewno sprosta trudom a koszt to kilka złotych też za metr. Najlepiej by było gdybyś trafił na kołek dębowy, jest twardy i elastyczny zarazem ale niestety pojawia się nieregularnie. -
Mnie się podoba, w większości bardzo trafne. Ekologia wczoraj i dziś.
-
Teoretycznie mam być tylko trzy dni. Operacja, obserwacja i do domu, więc laptopa nie biorę, bo na komórce...
-
Nie, to ponad 10 h słuchania. Za tydzień w szpitalu będę miał co robić. ściągnąłem też "Szewc z Lihtenrade", to kolejne 10 h, a na deser "Wiecha", tylko nie znam tytułu. Na słuch początek mi przypomina, albo „Helena w stroju niedbałem, czyli królewskie opowieści pana Piecyka”, albo „Ksiuty z Melpomeną”. Jeszcze nie wiem, jak wytrzymam to po 25.11 coś skrobnę bo z telefonu to mnie nerwy za bardzo biorą z pisaniem.
-
Jak ktoś dostał gęsiej skórki myśląc o jakimś darkwarezie, to go na wstępie rozczaruję. Najprościej zalogować się w jakimś sklepie i kupić. Nie lubię prostych rozwiązań, choć najczęściej są one skuteczne. Rozejrzałem się, pogrzebałem w otchłaniach netu i...dogrzebałem się do książek z wolnymi licencjami na YT. Z YT jest tak, że można oglądać ale pobrać to już nie, a przynajmniej nie tak prosto. Jak już się znajdzie konwerter to wpierw konto a potem reklamy lub ograniczenia. Ale znalazłem jeden, który jest darem autorów dla innych i nic nie trzeba instalować, wszystko robi się on-line. Konwerter znajduje się na tej stronie i nie wymaga nic oprócz wklejenia jakiegoś linku z audio znajdującego się na YT, na przykład tego. Nie jest to całość ale na pewno pomoże w decyzji, czy kupować, czy nie. Można jednak znaleźć pełne książki, wystarczy poszukać. Fajna strona bo działa na audio i sprawdza się zarówno na audiobookach jak i muzyce. A skoro już o muzie to polecam w pełni uwolnioną, taką którą na pewno rozpoznacie z wielu różnych filmików a znajduje się tutaj. Ale, jeślibyście chcieli pełną książkę Pilipiuka z uwolnioną licencją, to wystarczy wejść tu.
-
Też nigdy jej nie złowiłem ale wraz z Czebaczkiem odcisnęła znaczące piętno w moim życiu.
-
Ignorancja często bywa zbawieniem. Widok, który wędkarzy i ekologów doprawadza do stanu przedzawałowego dla takich wrażliwych kobitek jest stanem większego uniesienia.
-
Bodaj w 1998 r w RAPR PZW pojawiła się Trawianka wraz z Czebaczkiem Amurskim w punkcie o gatunkach, które po złowieniu nie mogą być wypuszczone do wody, w której były złowione ani do żadnej innej. Dołączyły do Sumika Karłowatego oraz raków.
-
Kamerka internetowa
Docio odpowiedział Nagus07 wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Poszukaj na YT filmików z recenzjami takich kamer. Dowiesz się, że większość to ściema z tą rozdzielczością ale znajdziesz też kilka naprawdę ciekawych propozycji. -
Niekoniecznie. Rybki te trą się dość płytko i ikrę mogło przenieść ptactwo urzędujące na wodzie i ziemi, co jest naprawdę częste. Odległość też nie musi być nadzwyczajna, kilka, kilkanaście kilometrów od większego zbiornika. W każdym bądź razie jak się będziesz pozbywał tego gatunku lub innych, to nie chwal się publicznie. Jakiś oszołom od zwierzaków może to przeczytać i kłopot gotowy.
-
Ooooo, początek filmu przypomniał mi, że wędkarstwo w Japonii ma się nijak do wędkarstwa w jakimkolwiek innym zakątku świata. Ci ludzie na pomoście...wszyscy mają bardzo podobne wędziska, których produkcję widać w dalszej części. Wszyscy mają takie same podbieraki, żyłki, spławiki a nawet haczyki i przynętę, a wszyscy łowią tylko jeden gatunek rybki. Choć ubiór już nie jest tak restrykcyjnie wymagany to sprzęt nadal tak. To nie połów lecz sztuka, jak łucznictwo czy sztuki walki. Nie dopuszczą do połowu kogoś z innym sprzętem, bo to nie honor. Nie pamiętam nazwy tej rybki ale to u nich wiekowa tradycja oraz najwyższy stopień wtajemniczenia. Cały osprzęt kosztuje tyle, że...mało kogo na coś takiego stać. Nie pamiętam dokładnie ile, znając nazwę rybki można wyszukać w sklepach japońskich, bo to ma być japońskie a nie z Ali. Nie pamiętam ile ale pamiętam, że gdy po raz pierwszy zetknąłem się z tą informacją, to miałem skojarzenie z mniejszym kredytem hipotecznym.
-
I dobrze, że nie wsiadłeś. Można komuś zrobić kuku a sobie przykrości. Ja od czerwca nie wsiadłem bo miałem najzwyklejszego cykora ale jutro chyba się ruszę.
-
Jest ciąg dalszy. Nie ma jeszcze całkowitych ustaleń, ale lada dzień będą. Najważniejsze, że od 21.11.2019 rusza program pilotażowy w Lasach Państwowych, który będzie trwał rok. Program dotyczy biwakowania poza strefami do tego wyznaczonymi. Niestety ustawy się nie przeskoczy i nie da się biwakować gdziekolwiek. Program będzie dotyczył wyłącznie biwakowania w Leśnych Kompleksach Promocyjnych, które dają taką możliwość. Nie ma tego dużo ale coś zawsze jest i można się z tym zapoznać tutaj. Jak widać na mapie jest całkiem sporo obszarów nad wodami ale...no właśnie. W tych obszarach zostanie dopracowane w jakich rejonach jest dozwolone biwakowanie i w ogóle, zasady tego biwakowania. Patrząc na mapę trzeba swoje zainteresowanie kierować na stronę wybranego RDLP (Rejonowa Dyrekcja Lasów Państwowych), gdzie zostaną podane wspomniane zasady i miejsca. Nie ma co ściemniać, wędkarzy przy tych ustaleniach nie było i miejsc nad wodą w ogóle może nie być ale jest nadzieja. Jednak pełna informacja ma się pojawić najpóźniej w przyszłym tygodniu. Z szukaniem nie powinno być problemu, w końcu szukając właściciela łowiska pracę z Google mamy opanowaną. Zapomniałem o ważnej rzeczy. W tym programie odbędzie się prawdziwy test społeczny, czy dorośliśmy do takich udogodnień. Po programie może nastąpić zmiana ustawy na bardziej tolerancyjną dla społeczeństwa, może wrócić do tego co było albo restrykcje mogą wzrosnąć. Od naszej postawy i podporządkowania się zasadom zależeć będzie to co nastąpi. Osobiście obawiam się jedynie ochlajów i tych co to wiedzą wszystko najlepiej, i będą palić ogniska. Nie muszą być złapani na gorącym, wystarczą ślady po ogniu a Straż Leśna to nie debile i żadne maskowanie nie pomoże.
-
Ostatnio czytałem, że są kupony nie tylko z Ali ale i od sprzedawców, trzeba tylko gdzieś poszukać, a warto bo się kumulują.
-
W moją Operę też się wrąbali jakieś trzy godziny temu, ale ich wyrąbałem do kosza a potem na wysypisko. Przesyłki spoza UE już są opodatkowane, bodaj od maja lub czerwca. Co więcej przesyłka potrafi przeleżeć w UC nawet dwa tygodnie, tyle ich jest. Czytałem też, ze Ali otworzyło filię w Polsce. Jest nieco drożej niż odpowiednik z Ali ale nie ma już problemu z ewentualnym wyjątkowym czasem oczekiwania ani dodatkowymi opłatami.
-
Ano właśnie, bo to nie producenci zrobili podział tylko marketingowcy. Podział stworzony nie na potrzeby użytkowe lecz zwiększenia sprzedaży. Na szczęście projektanci tak nie myśleli. Pierwszy feeder miał cw do 20 g, dziś mają do 200 g a szczytówki jako wskaźniki dają radę. Kto wie co wymyślą następnego aby pokazywało brania a nie było sztywną pałą. Osobiście nie przesądzam przyszłości bo ostatnie ćwierć wieku jasno daje do zrozumienia, że sprzęt wędkarski to temat jak najbardziej otwarty. Te nowe tworzywa na korpusy kołowrotków z domieszką opiłków metali na razie są w fazie początkowej i jeszcze ładnych kilka lat minie nim to dopracują. Jednak może to być dobra alternatywa dla metalowych korpusów. Może być, nie przesądzam, że nie, czas i życie pokaże tak jak pokazało w kwestii żywic. Współczesne węglówki tylko w małej części zawdzięczają swoje właściwości nowszym włóknom węglowym. Zasadniczym elementem było opracowanie nowych żywic, które faktycznie były przełomem w pracy, konstrukcji i wadze blanków. Trudno zapomnieć wstrząs w wędkarstwie jaki zafundowali wszystkim Włosi na zawodach ze swoimi nowymi, "tajnymi" wędziskami - bolonkami. "Tajnymi" gdyż nikt o nic ich nie podejrzewał, wyglądały jak zwykłe teleskopy. Zdeklasowali wszystkich wędziskami pięciometrowymi (Irlandia 1991), które wtedy były dwa razy cięższe, miały gorszą pracę, bardziej podobną do kompozytu i cw do 15 g. Drugi raz pod Bolonią (stąd nazwa), wędziskami siedmiometrowymi w 1996 i wtedy zaczął się bum na tę technikę. Ich wartość wtedy szacowana była na poziomie podstawowych tyczek zawodniczych, czyli ok 40 tyś pln. A dziś są dwa razy lżejsze, mają możliwość dopasowania pracy blanku do wymogów wędkarza a i cw już jest do 30 g. O cenie nie wspominam, każdy może sprawdzić w sklepie i to wszystko nie z powodu cudownych mat węglowych ale żywic stosowanych do ich nasączania. Z drugiej strony, przy współczesnym parciu na ochronę środowiska, na stosowanie materiałów biodegradalnych, wcale mnie nie zdziwi jak za kolejne ćwierć wieku w sklepie będzie można kupić tylko bambusy i tonkiny, spławiki z kory, balsy, trzciny bez lakieru i kołowrotki z full metal body. Tylko czym zastąpią żyłki, bo ołowiane ciężarki w niektórych krajach już prawie zniknęły a zastąpiły je kamienne.
-
Nie tylko lecz realnie, jest podstawą do ciężkiej denki jak i metody spławikowej. Jak ktoś ogarnie te podstawy sprzed niemal wieku, to nie wędzisko będzie decydowało o tym, co ma dobrać do zestawu ani czy będzie łowił w pół wody, czy z powierzchni. Niepotrzebny mi feeder czy inne specjalistyczne wędzisko aby tak łowić, gdyż wszystkie to gruntówki, w których część szczytowa jako wskaźnik brań określa jego "specjalistykę". Mnie wystarczy zwykły bambus, bo to konstrukcja zestawu decyduje w jaki sposób będziemy łowić, a z kolei o tym decyduje, to prawda, specyfika łowiska. No, szczytówka od quiwer różni się na tyle, że teoretycznie do niczego innego nie można jej wykorzystać. Teoretycznie gdyż widziałem samoróbki dzwonka i świetlika wkręcane w tulejkę, więc można, tylko producenci jeszcze tego nie widzieli aby ukraść pomysł i rozpoczęć produkcję. Teraz już wiedzą ale i tak spartolą bo jest w tym pewien haczyk. Niemniej wszystkie te udziwnione wędziska są w generalnym odwrocie i to od lat, gdyż poza radością producenta z kasy przynoszą właścicielom samych kłopotów. Takim wędziskiem quiwer można łowić tylko na określonych łowiskach i w określonych warunkach pogodowych, dlatego większość sklepów nie ma tych wędzisk w ofercie. Z wędziskiem feeder w ogóle jest ciekawa historia. Do dziś nie wiadomo, czy to Brytyjczycy ukradli projekt Niemcom, czy odwrotnie. W 1990 lub 91 roku odbyły się dwie duże imprezy wędkarskie w jednym czasie. Jedna w Wielkiej Brytanii, nie pamiętam miasta, druga w Niemczech we Frankfurcie. W WB przedstawiono innowacyjne wędzisko feeder a w Niemczech winklepicker. Te same parametry, dosłownie, różnica w rękojeści. Niestety winklepicker zatrzymał się w czasie i jest tak samo w odwrocie jak quiwer i inne egzotyczne rozwiązania a feeder się rozwija. Rozwija się na tyle, że z początkowego cw do 20 g doszedł już do 200 g. Po drodze zahaczył 40 g, 60 g, 80 g i 100 g. Wtedy "do akcji" wkroczyli marketingowcy i rozmnożyli wędzisko na light feeder 1-40 g lub winklepicker z cw 0-20 g, picker z cw 40-80 g, feeder 80-100 g i heavy feeder od 120 g w górę, który właśnie pojawił się na rynku. Raz, około roku 2005 pojawiła się nazwa ultra heavy feeder z cw 150 g ale szybko zniknęła, gdyż słusznie przewidywano, że nazw zabraknie przy tak szybkim rozwoju, albo "zakasował" ich Ron Thompson, który wypuścił surfcast z cw do 250 g, który wskazywał brania tak jak feeder. Dziś feeder o cw 180 lub 200 g to nic szokującego i nadal pozostaje jako feeder. Z kolorowymi szczytówkami (wskaźnik brań), też było zamieszanie. Dosłownie każda firma inaczej barwiła szczytówki w zależności od proponowanej wytrzymałości. Bzdura ale wędkarze w to wierzyli nim sami nauczyli się, że wytrzymałość jest zbliżona ale siła na ugięcie już nie. Sami opracowali jak sprawdzić nowe szczytówki i wszelkie bajki o kolorach i wytrzymałości poszły się je... Producenci jednak są czujni i o ile wcześniej nie było problemu z doborem szczytówki jakiegokolwiek producenta do jakiegokolwiek wędziska, to szybko pozmieniali ich średnice i zaczęły się wędrówki do sklepu z górnym składem w celu dopasowania wspomnianej. Do takiej sytuacji na pewno też przyłożyło się zwiększanie cw wędzisk i najzwyczajniej szczytówki z obsadą o średnicy milimetra dla wędzisk z cw do 80 g były za słabe przy feederach z cw do 120 g, gdzie średnica ta wynosiła już 1,5 mm. Jakby nie nazywać tych wędzisk, czy to feeder, czy winklepicker, quiwer, surf, sumówka, czy nawet karpiówka, to wszystko wędziska gruntowe podlegające tym samym dawnym zasadom co historyczne bambusy. Zmienia się jedynie osprzęt, wytrzymałość wędzisk i stosowane wskaźniki brań. Gdy ktoś przejrzy historię postów "Mocarny" i obejrzy jego filmiki to zobaczy skuteczność tradycyjnej gruntówki bez magii współczesnego marketingu. Gość zaczyna od podstaw i jestem pewny, że będzie miał sukcesy, bo żaden wskaźnik ani żadne wędzisko nie zastąpi wiedzy jaką on nabędzie. Nowoczesne rozwiązania tylko uczynią jego wędkowanie wygodniejszym ale nie skuteczniejszym. A przy okazji. Nie ma wędziska, które odpowiadałoby starym bambusom. Osobiście miałem po ojcu wędzisko 4,5 m które nie bało się ciężarka 500 g na Wiślane sumy. Uległem modzie, poszedłem wpierw w szklaki a potem w kompozyty i węgiel a teraz wiem, że to nie było do końca dobre. Bambus przez lata zmarniał i nie dało się go uratować a odpowiednika nie ma i nie wiem czy będzie. Owszem są wędziska z cw 500 g a nawet większe, ale to wypierdki ok 3,0 m, którymi nie poderwie się takiego obciążenia z dna aby nie wpakować go w wiślane kamienne rafki i stracić.
-
Każdy zestaw można zrobić przelotowo lub na stałe, nawet w method feeder. Ciężar koszyczka/sprężyny ma dwa zadania. Pierwsze to utrzymanie zanętnika w zadanym miejscu, drugie to osiągnięcie odległości połowu. Drugiego nie trzeba tłumaczyć za to pierwsze już i owszem. W wodach stojących lub o bardzo słabym uciągu koszyk lub sprężyna może być nawet bez dociążenia, gdyż sama zanęta ma swoją masę, co warto też uwzględnić przy dobieraniu ciężaru zestawu w drugim zadaniu. W rzece o wyraźnym nurcie obciążenie ma za zadanie utrzymać koszyk właśnie w nim. Zbyt lekki będzie spychany do brzegu i tu masę zanęty należy uwzględnić tylko do cw wędziska a nie masy zestawu. Zestaw przelotowy ma za zadanie wyłącznie uzyskać odległość i w razie brania ryby oddawać żyłkę do zacięcia. Zestaw montowany na stałe jest zestawem samozacinającym i poprawność użycia wszystkich elementów jest kluczowa. Jest to też trudny zestaw, gdyż wymaga w miarę czystego dna ale to dotyczy wyłącznie wód stojących lub o bardzo słabym nurcie. Każdy zestaw stosowany do połowu w rzece jest samozacinający, gdyż wszystko musi być ustawione na sztywno a żyłka jest oddawana wyłącznie przez hamulec kołowrotka chroniąc ją przed zerwaniem. Wbijanie patyczka w ziemię jest możliwe tylko warto uwzględnić, że wbicie z siłą 0,5 kg dla nas to betka i będzie się wydawało jako delikatne, dla zestawu to aż 500g.
-
Niestety w rzekach mi to nie wychodziło, ruchy wody były zwodnicze. W jeziorach to co innego, nawet podwodny nurt był na tyle stały, że można było wyczuć podskubywania. Chyba w czerwcu 2002 wytłumaczyłem to i pokazałem Ś.P A. Kopiczyńskiemu, temu znanemu aktorowi. Zaskoczył od razu i w pierwszym wypadzie miał już efekty. To była alternatywa dla spławika przy naprawdę wietrznej pogodzie a łowiliśmy z łódki.
-
Może ten tekst nieco Ci pomoże.
-
Fakt, wygląda jak cewka elektrycznej wędki. Coś takiego widzę po raz pierwszy. Co to za diabelskie ustrojstwo?
