Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 479
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. A moim zdaniem to właśnie ten fakt pozwala na samodzielny osąd, na podstawie zdobytych informacji opisanych w necie. Członkowie mają przestrzegać statut i tam jest opisana droga dla niezadowolonych, choć nie ma słowa o pikietach czy innych demonstracjach. A tutaj widzimy jedynie ssanie cycka tanich opłat licencyjnych a w przerwie na oddech darcie ryja, że cycek za mały.
  2. Budową hydrotechniczną piętrzącą wodę. Widać nawet kołki do rozbicia mocy wody opadającej aby nie wymywała dna. A jak jest naprawdę każdy widzi. Dodatkowo widzę, ze nie chciało się poszukać znaczenia wspomnianego terminu.
  3. ...ciekawe skąd tyle rekordowych ryb jest publikowanych na stronach WW "Rekordy na plan". Poproś kioskarza aby Ci pokazał tylko te strony, popatrz na łowiska i sam odnieś się do tego co niektórzy a nie większość pisze w necie.
  4. Docio

    Spławikowe 2020

    Ciekawy ten "przypadkowy żywczyk".
  5. No to podpowiem. Ryby, tak jak wszystkie zwierzęta na tej planecie, poza ludźmi, są w harmonii z przyrodą. Nie znają naszego kalendarza i ogłoszeń, że tego a tego dnia rozpoczyna się kalendarzowa wiosna. Jak widać po ostatnich latach przyroda ma w głębokim poważaniu nasz kalendarz za to posługuje się własnym. Nazywa się on kalendarzem fenologicznym i jest to zarazem hasło do wyszukiwarki. Jego mocno uproszczoną wersję możesz poznać tutaj. Odnośnie zwyczajów ryb, jak i gdzie żerują, można je poznać zapoznając się z monografiami ryb, i to też jest hasło do wyszukiwarki.
  6. Jak przekupiłeś matkę?
  7. Wielki błąd to wielbłąd a na zdjęciu widzę pieseła.
  8. Mogę się mylić ale to coś około 40 km od Żołyni i jeśli to ta sama miejscowość, to jest tu specjalista, który już pisał o połowach w tej rzece, tylko coś Krzysztof nad wyraz cicho siedzi. A co do jutrzejszego wypadu, to stawiam, że się nie uda. Nie to żebym był pesymistą ale stan wody mocno się waha. Dopiero co spadł w Twoim rejonie o prawie pół metra. Z drugiej strony mamy wiosnę, czyli ryby albo przygotowują się do tarła, albo są w trakcie, albo niektóre gatunki już go zakończyły. To z kolei mówi nam, że zaczyna się okres początku intensywnego żerowania lub nadal trwa marazm zimowy. A to z kolei pozwala wyciągnąć wniosek, że albo ryby nadal są na zimowiskach, albo zaczynają żerowanie przy brzegach, tam gdzie występuje podniesiona woda i mają dostęp do pokarmu. Podsumowując ryba nie jest jeszcze obecna w nurcie lecz jest na płytkiej wodzie przy brzegach oraz wszelkich zatoczkach pozbawionych nurtu oraz zastoiskach za główkami itp. Tak, wiedza wędkarska to nie tylko metody i techniki oraz umiejętność składania zestawów. Przede wszystkim to znajomość tego specyficznego, małego wycinka przyrody, który dotyczy ryb oraz ich samych. Zanęty sklepowe również są mało istotne, gdyż ich skład jest konstruowany na okres letni, a jak wiadomo wiosną ryby reagują na wyjątkowo intensywne zapachy, stąd wręcz mitologiczne uznanie dla suszonej krwi. No i nie wolno zapomnieć, że metabolizm ryb nadal jest mocno zwolniony, czyli nieco za dużo zanęty i ryby są najedzone.
  9. W przepływance nie ma zestawu na konkretną rybę. W przepływance obławiasz wodę, raz płytko, raz w pół wody a najczęściej nieco ponad dnem. Drobiny jedzenia płyną z wodą, nie toczą się po dnie, a właściwie bardzo rzadko, i praktycznie od pory roku zależy co w niej płynie i na jakiej głębokości. Inaczej płyną zboża, inaczej nasiona a jeszcze inaczej owoce. Wspomagając się zanętą, aby była skuteczna musi być zarówno ciężka jak i kleista, wtedy pracuje prawidłowo i swoje składniki rozsiewa tuż nad dnem. Głębokość łowiska masz zbadaną, więc zakładam, że samo dno także. Skoro masz łowić przy samym dnie to obciążenie główne powinno być skupione dość nisko, najlepiej tuż nad przyponem i to niezbyt długim, jakieś 20-30 cm. Wyporność spławika musisz dobrać do warunków na łowisku aby jakiś mały wirek nie zatapiał go, tak jak i delikatne przytrzymanie. Na spokojniejszej wodzie może wystarczyć 2-3 g a na szybszym nurcie może 5 g, tego nie wiadomo dopóki się nie sprawdzi w praktyce. Spławiki są różne i proszę nie sugeruj się większością modeli sklepowych, bo to moim zdaniem oszustwo. Jak patrzę na większość modeli podpisanych jako "bolonka" to już mi się nawet śmiać nie chce. Najstarszym modelem, praktykowanym od lat, jest kształt odwróconej kropli z tym, że mocowany na stałe. W ogóle spławik do przepływanki powinien, ze wskazaniem na musi, być mocowany na stałe. Taki kształt powinien sprawdzić się na wolniejszym nurcie a jeśli warunki są wyjątkowo trudne, to zawsze polecę spławik typu chubber. Proponuję też obejrzeć ten film.
  10. Naturalne ukształtowanie terenu nie jest budowlą. A zdjęcie zrobiłbym kaskadzie oraz jemu i z opisem sprawy wysłał do wojewody, z groźbą, że jeśli nie otrzymasz odpowiedzi w ciągu 30 dni prześlesz to samo do lokalnej prasy. Tak, jestem i złośliwy, i wredny, szczególnie wobec naciągaczy.
  11. Piszecie o progu, który w tej budowli nie istnieje. Ta belka betonowa ma na celu zatrzymać śmieci i zanieczyszczenia spływające powierzchniowo, co jak widać na zdjęciu udaje się jej. Spiętrzenie też widać a przegrody znanej z jazów nie musi być. Górny odcinek jest sztucznie uregulowany pod kątem spływu, czyli spadek terenu został zminimalizowany aby woda zbyt szybko nie spływała, stąd ta różnica wysokości. Podsumowując budowla ta ma na celu utrzymanie jak najdłużej wody powyżej niej, czyli stałego nawodnienia terenu, czyli spiętrza wodę. Przytoczony przeze mnie zapis brzmi: w odległości mniejszej niż 50 m od budowli i urządzeń hydrotechnicznych piętrzących wodę, czyli praktycznie wszystkiego. Oczywiście przy stawach pobierających wodę z rzek nie ma mini jazów, na które to te budowle wyglądają, lecz są to zastawy regulujące dopływ wody do stawu a nie poziom wody w rzece. Podobnie wszelkie główki i opaski regulujące nurt a nie poziom wody. Progi rzeczne to gratka dla kontroli i prawdziwe polowanie na nieświadomych wędkarzy. Od wielu lat dla spokoju większość krakowskich moczykijów jeździ poza Kraków, bo w samym mieście na Wiśle progów tych jest mnóstwo. Jest trochę wyjątków i warto poświęcić trochę czasu na przestudiowanie dostępnych materiałów uczelnianych w sieci aby poznać podstawy, i potem rozróżniać te budowle w terenie.
  12. Tak. Art 8 ust 1 pkt 4. Proponuję wyszukać znaczenie oraz co zawiera termin "hydrotechniczna budowla piętrząca".
  13. Dokładnie. Głębokość do 2,5 m i te 6-7 m odległości to wręcz wymarzone warunki do przepływanki. Z zakupem bolonki jednak bym się wstrzymał. Kupienie taniej może zrazić, gdyż będzie ciężka. Z kolei wydanie 250 pln w górę może być niewypałem jak nie spodoba się technika. Jak piałem odległość nie przekracza 2 długości posiadanego wędziska, więc dobór odpowiedniego zestawu i można śmiało próbować, w końcu kiedyś tak łowiono a bolonki nie istniały.
  14. Nie ma się o co spierać. Przystawka, choć możliwa, to na otwartej wodzie rzeki jest techniczną pomyłką. Aby spławik nie był zatapiany przez nurt nie może być w ogóle dociążony i mieć z 5 g wyporności. Taki zestaw, na moje oko, to wskaźnik dla wędkarza kiedy ryba popełniła samobójstwo i połknęła przynętę, hak i pół przyponu. Według mnie tylko przepływanka ma jakąś sensowną rację bytu, w końcu to rzeka.
  15. Pewnych naturalnych zjawisk się nie zmieni. Wszystko co znajduje się w rzece a bliskie jest wyporności zerowej - płynie. Cięższe elementy leżą na dnie. Przystawka to jedyne rozwiązanie spełniające Twoje wymogi. Mnie jednak zastanawia czemu wędziskiem 4,5 m nie zaczniesz łowić na przepływankę skoro nie przekraczasz dwóch długości wędziska i chcesz łowić drobnicę? Przystawka nie jest dedykowana drobnicy lecz dorosłym rybom, które żerują w dnie a nie przy nim.
  16. Docio

    Glina ceramiczna

    Zajrzałem pod link, szkoda czasu na jakiekolwiek rozprawki. To co zalinkował Sznikers bliższe jest plastelinie niż sypkiej materii, więc ciekaw jestem jak to wymieszać z innymi składnikami.
  17. Docio

    Glina ceramiczna

    Mam wątpliwości. Glina jaką stosujemy i co opisał Wartburg, to ilasta skała osadowa. Glina ceramiczna to rozmyślnie dobrana mieszanka różnych minerałów.
  18. A ja poczytałem sobie o organizatorach i zalatuje mi to próbą przejęcia władzy, populizmem oraz masochizmem by nie rzec próbą samobójczą. Fundacja przeciw stowarzyszeniu i jednym z argumentów jest posiadanie przez PZW większości wód oraz wszędobylska gospodarka rybacka. To jawny populizm, bo PZW nie ma nawet 50% dzierżaw w aspekcie areału a w wielu Okręgach nie ma gospodarki rybackiej. O fakcie, że przyszły gospodarujący w dokumentach przetargowych miał obowiązek prowadzenia takiej gospodarki też "mądrzy" z fundacji nie wiedzą, bo by takiego argumentu nie podnieśli. Spokojnie takie działanie można podciągnąć pod próbę dyskredytacji z poziomu krytykanctwa a nie konstruktywnej krytyki. No i dlaczego tylko przeciw PZW a nie wszystkim dzierżawcom? Niektórzy są tak bezczelni, że gdy sprzedadzą zezwolenie na jakieś jezioro, to na drugi dzień stawiają już siatki w poprzek wody albo wzdłuż brzegu, który jest dostępny do wędkowania. Masochizm, czy też próba samobójcza, to może być efekt postulatów o stanie naszych wód. Rządzący nie przyznają się do błędów skoro całkiem niedawno utworzyli Wody Polskie, a prędzej wypuszczą swoje "psy kontrolne" na fundację. Gospodarkę mamy taką jaką mamy. Bogate firmy po sprywatyzowaniu dostosowały się, bo mogły zaciągnąć pożyczki. Biedniejsze, na garnuszku gmin, na które zwalono 80% kosztów, które ponosiło wcześniej państwo, nie zdołały się przekształcić i doposażyć, więc mamy to co mamy. Propaganda będzie trąbić o ilości oczyszczalni, tylko ani słowem nie piśnie, że nie ma kasy na ich zmodernizowanie zgodnie z wymogami, ani nawet na koszt bieżącej eksploatacji, bo to musi zrobić gmina. Dobrze jak jest bogata ale większość, zdecydowana, ledwie zamyka budżet. No ale skoro jakaś fundacja będzie postulować o te zmiany, to rząd wymusi to na gminach, to kto nie dostanie wsparcia? Brzmi jak socjal ale według mnie ludzie ważniejsi niż jakieś inwestycje, które muszą spełnić wymogi unijne, szczególnie w regionach z 60% bezrobociem. Jak ktoś nie rozumie to niech pobędzie trochę w takim regionie, a dość szybko zorientuje się, że 20 pln w Warszawie ma o wiele mniejszą wartość niż ta sama kwota w takim właśnie regionie.
  19. Z tego taki prototyp jak ze mnie baletnica. Nadbudówka może być wedle całkowitej fantazji użytkownika, najważniejsza jest skorupa, która musi mieć atest. Jak będzie skorupa to będzie wyporność, a wtedy dopiero można planować obciążenie w formie nadbudówki i ilości osób oraz potrzebnego obowiązkowego wyposażenia. Skorupa ze zdjęcia ma potężną wyporność skoro tak wielki silnik nie robi na niej wrażenia, nawet nie przysiadła na wodzie. Normalnie z dostępnych na rynku połowa rufy poszłaby do dołu a jak by jeszcze obciążył ją sternik... Same nadbudówki to laminat i rzadko się zdarza aby ważył ponad 100 kg, za to skorupa może ważyć i pół tony. Jak się weźmie całość podliczy, to kolejnym krokiem jest dobór przyczepki i pojazdu, który to wszystko bezpiecznie pociągnie. Nie mówię, że to nierealne ale to łódź nie do przewożenia lecz do przewiezienia i cumowania na stałe. A kabinówek w necie od metra, więc jak pisałem na początku, prototyp to złe słowo. Odpowiedniejsze byłoby projekt, ale jak widać taki już istnieje.
  20. Albo nieprzyzwyczajone. Pamiętam jak nad jednym jeziorem konie z leśniczówki miały wodopój właśnie w nim i tylko w jednym miejscu. Robalki, takie obustronnie zbieżne, charakterystyczne dla sterty końskich odchodów, były przyczyną moich pierwszych sukcesów nad tym jeziorem. Dwukilowe leszcze ustawiały się w kolejce do brań ale tylko w tym miejscu, gdzie był wodopój. W innych bywało już różnie.
  21. Maciek podaj cw oraz długości tych gruntówek.
  22. Chyba właśnie o to chodzi, a przynajmniej tak mi się w swojej naiwności zdawało. Nikt tu nie prowadzi poradników dla początkujących kłusoli.
  23. Dajcie spokój chłopakowi, chciał się podzielić tym, co wydawało mu się jako istotne. Ale faktycznie kopiowanie to jedno a kopiowanie bezmyślne to zupełnie inna sprawa. Z tą rybą jest taki problem, że Japończycy ze wszystkich podanych składników znają wodę, jajko, pieprz i cebulę. Reszta jest im całkowicie obca, nawet sól, gdyż używają wyłącznie morskiej do specjalnych potraw. Normalnie używają sosu sojowego. Jednak podstawowym błędem jest brak ryżu. Nie ma potrawy, o ile nie jest to zupa, aby nie było ryżu, choćby w dodatkowej miseczce. No i w Azji ciasto naleśnikowe stosowane jest na naleśniki i podobne placki, bardzo mało popularne. Do smażenia ryb stosują fryturę. Po dłuższym namyśle. Jeśli ktoś chce, ma chęć, lubi działać w kuchni, to polecam kanał na YT. Przepisy bardzo proste, bez dziwnych dodatków ani wymyślnych składników, wszystko wytłumaczone i niewielka część już sprawdzona prze ze mnie. Niewielka, bo ziemniaki pieczone z piekarnika i żeberka pieczone w kapuście kiszonej dosłownie mną zawładnęły. Uwielbiam dania jednogarnkowe, bo potem tak mało sprzątania ale ten aromat, ten smak...
  24. Pierwszy punkt można pominąć o ile: - ma się spory zapas gotówki; - ma się zamiar łowić w wodach innego dzierżawcy niż PZW; poza tym wszystko się zgadza. Osobiście dodałbym pkt: 2a. Czytać ile się da o wybranej metodzie i technikach jej przypisanych. 2b. Pytać na forum o rzeczy i terminy, których się nie rozumie i nie znalazło odpowiedzi. 2c. Zapoznać się z wykonywaniem oraz przygotowaniem zanęt oraz prostych przynęt jak ciesta, z uwzględnieniem aromatów.
  25. A mnie zastanawia czemu tak uparcie spinningiści doszukują się wytrzymałości kołowrotków w jego cenie oraz wielkości. Oba te składniki mogą i często są mylące, gdyż cena to w co najmniej połowie marka a reszta, to jakość wykonania i użyte materiały. Wielkość najczęściej skupia się na szpuli. Wytrzymałość kołowrotka, MOIM ZDANIEM - aby nie było wątpliwości, to wypadowa wielu czynników gdyż to zwykła maszyna z trybami. O ile w gruncie jest to o wiele prostrze, bo patrzę na wielkość oraz przełożenie, o tyle w spinningu sprawa nie jest już taka prosta. Spinningista najczęściej potrzebuje przełożenia 5.0 lub wyższego aby ilość nawoju była odpowiednia do technik prowadzenia różnych przynęt. W takim wypadku, jeśli przełożenie ma być wysokie, za moc kołowrotka odpowiada wielkość mechanizmu. Przekładnie zębate to urządzenia proste i nie ma cudów, ilość zębów musi się zgadzać, tym bardziej przy przekładni ślimakowej, która właściwie nie daje możliwości manewrów. Skoro tak to wielkość zębatki decyduje o wielkości zębów a tym samym o ich wytrzymałości. Tu dochodzimy do słusznego wyboru wielkości kołowrotka, gdyż wielkość korpusu może sugerować wielkość przekładni. Jak już słusznie zauważono, niektóre modele (duży procent obecnych na rynku), swoją wielkość określa poprzez wielkość szpuli. Nie dajmy się nabierać marketingowcom. Wystarczy wejść do sklepu i popatrzeć na wystawione modele aby od razu zauważyć różnice pomiędzy modelami o tej samej wielkości i to jest pierwszy krok. Drugim jest obudowa, czyli waga kołowrotka. Każde full metal body będzie kilkaset procent lepsze od najbardziej reklamowanego i wyszukanego kosmicznego tworzywa, które pod obciążeniem się odkształca a to odbija się na geometrii mechanizmu i jego prędkości zużycia i powstawaniu luzów, że o kulturze pracy nie wspomnę. Ostatnim elementem jest mechanizm posuwu szpuli. Osobiście jestem wrogiem przekładni hipoidalnej gdyż pod większym obciążeniem najzwyczajniej potrafi się zaciąć. Przypadkowy upadek kołowrotka na szpulę lub jego uderzenie np o burtę łodzi, potrafi wybić jej blokadę, która w 99% zbudowana jest z malutkiej blaszki i marnego krótkiego wkrętu lub śrubki. Fakt, że jest to najdokładniejsza przekładnia w poprawności układania żyłki, ale cena za to jest niewspółmierna. Ostatnim słowem proponuję zacząć ocenę wyszukanego modelu od jego schematu. Strona istnieje od lat i stale się rozwija, a nawet poszerza swój zakres. Samo przełożenie ma swoje odzwierciedlenie w ilości zębów przekładni głównej a tym samym jej wielkości. Mechanizm tej samej wielkości z przełożeniem 5.0 będzie około trzykrotnie mocniejszy od tego z przełożeniem 6.0. Nie będę porównywać przełożenia 4.3 do 5.0 bo to przepaść.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...