-
Postów
5 479 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Co na drugi zestaw?
Docio odpowiedział Mocarny wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Mocarny, spokojnie. Masz bat, zrób zestaw, weź nad wodę i zobacz doświadczalnie jak się z tym będziesz czuł i gruntem jednocześnie. Skup się też na uszach, czy w ogóle będziesz słyszał to subtelne szuranie żyłki lub stukanie w podpórkę. To jest proste. -
Co na drugi zestaw?
Docio odpowiedział Mocarny wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Najczęściej łowię na feeder i spławik jednocześnie. Gdy miałem zwykłą gruntówkę to zawsze podczepiony był dzwonek lub janczar i było słychać branie. Po przesiadce na feeder było ciężko obserwować szczytówkę i spławik jednocześnie. Doszedłem do wniosku, ze nie da się tak łowić, szczególnie w rzece gdy wędzisko stoi na sztorc aż na którejś wyprawie zacząłem słyszeć brania na feederze. Niezależnie czy leżał, czy stał słyszałem te brania. Subtelne szuranie żyłki w przelotkach DS lub pukanie w podpórce. Nawet zacząłem ustawiać celowo nierówno w podpórce aby usłyszeć wyraźniej pierwsze branie. Dwie gruntówki ustawiam wyłącznie w nocy, w dzień uwielbiam grunt i spławiczek a najważniejsze, że da się to pogodzić, potrzeba jedynie nieco samozaparcia i skupienia. Z tego co napisałeś to najprędzej byłoby zaopatrzyć się w zestaw match ale to podwójny koszt, co najmniej. Jotes napisał tu już chyba wszystko o match, więc wystarczy poszukać na forum i w artykułach. -
Ważne pytanie dotyczące łowienia na grunt !
Docio odpowiedział Mikołaj Nowak wna temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
No to masz problem i tata też. RAPR PZW rozdział 2 ust 5. W ogóle nie wolno Ci łowić. Rób kartę jak najszybciej. Aha, co do metod i technik. Nie ma ograniczeń w tym względzie. Jedynym ograniczeniem jest zakaz połowu w porze nocnej do 16-ego roku życia bez nadzoru osoby dorosłej. -
Ważne pytanie dotyczące łowienia na grunt !
Docio odpowiedział Mikołaj Nowak wna temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Nie wiem czy dobrze zrozumiałem. Chcesz łowić na grunt. Łowisz pod opieką taty. Tata nie ma karty wędkarskiej. Posiadasz legitymację członkowską PZW i opłacasz składki. Potwierdź albo sprostuj. -
Widziałem zdjęcie, tam porządna wyciągarka potrzebna. Co do słoiczków zrobiłem cztery nieco inne. Wpierw upiekłem boczek, zmieliłem, dodałem przyprawy i dopiero do pieca. Teraz muszę się hamować aby całego na raz nie opędzlować. Jak masełko. Na chlebek idealny ale na obiad to niestety nie.
-
Ano zaczyna mi odbijać a w dodatku mam na to czas do przyszłego sezonu, bo ten muszę uznać za zamknięty nim go rozpocząłem. Może dopiero za miesiąc wsiądę "za kółko" bo na razie mam pietra ze swoja orientacją. Ale, ale, przy okazji. W maju, tak w połowie, robiłem słoiki wg przepisu Renatki. Otwierałem je sukcesywnie, zostały jeszcze dwa i dzielnie się trzymają.
-
Docelowo chcę zmienić maluszka DAM przy bolonce, który ma głęboką szpulę i...swoje lata. Należy mu się emerytura choć nadal dziarski staruszek. Szukam docelowo czegoś kierunkowego z płytką szpulą i aby mi posłużył aż do trumny. Stąd wybory w korpus full metal. Również docelowo chcę stosować żyłkę 0,14 z przyponem 0,12 i 120 m na szpuli wydaje mi się odpowiednią ilością dla moich umiejętności. Jak weźmie jakiś "ludojad" to i tak nie dam rady za nim biegać po brzegu, więc rwanie obowiązkowe. A co do Twojej propozycji to jak najbardziej ciekawe. Nie znalazłem niestety informacji z czego jest korpus. Na zbliżeniach zdjęć stawiam na tworzywo i przy tych kilkudziesięciu pln różnicy full metal wygrywa z kretesem. Co do Serinusa to posiada on dwie szpule, płytką i głęboką, którą mógłbym wykorzystać przy przystawce. Wielkość swoją ma, nie to co Element, którego szukam w rozmiarze 100. Ostatni ma trafić (nie wiem czy trafi ), do feedera a aktualny travertine 550 przeskoczy do surfa bo ta Odessa doprowadza mnie do płaczu.
-
Dlatego zapodałem jeziorko, rzekę i starorzecze.
-
Ano jak w tytule. Poszukuję użytkowników w celu uzyskania opinii o kołowrotkach: Jaxon Serinus GTX 350 Match JAXON ELEMENT QX 100 Okuma Interceptor IT-60 FD
-
Wszędzie obłożenie jest duże i warto robić rezerwacje z dużym wyprzedzeniem. Niemniej warto spróbować: Pomocnia Czarnowo Pogorzelec.
-
To, że ryba została wypuszczona nic nie zmienia. Chroniona wymiarem powinna być bezzwłocznie wypuszczona a nie robiona sesja. Na stawach ogólnodostępnych Karta Wędkarska również obowiązuje.
-
A w ogóle patrząc na jego wymiar to już jest paragraf.
-
Jak zdałeś Kartę Wędkarską jeśli nie znasz jedynego w swoim rodzaju gatunku z wymiarem ochronnym?
-
Znaczy...pełny relaks.
-
Oho, trolowanie grupowe. Przeoczyłem coś? Czy było "uwolnić trola"?
-
Jak już napisał Jotes pierwsza rzecz to Karta Wędkarska ze starostwa. Jednak aby ją odebrać należy wpierw zdać na nią egzamin w którymś kole PZW, których na Śląsku jest całkiem sporo. Gdybyś określiła miasto, w którym mieszkacie, to byłoby łatwiej cokolwiek powiedzieć o wodach. W każdym bądź razie należy się udać do któregoś Koła i spytać o egzamin, najlepiej jak najbliżej zamieszkania. Łatwo sprawdzić w Google wpisując "Koło PZW + miasto". Jednak trzeba jak najwcześniej zacząć czytać: - ustawa o rybactwie śródlądowym - rozporządzenie o przydługiej nazwie - RAPR PZW Ten ostatni to ramówka obowiązująca w całym kraju. Jednak niektóre Okręgi nieco zaostrzyły niektóre zapisy o ochronie i wymiarach ochronnych. To trzeba samemu sprawdzić najlepiej w zasadach połowu danego Okręgu. A jak nieco poczytacie to proponuję nieco rozrywki dla sprawdzenia wiedzy przed egzaminem. Przykładowe pytania testowe znajdziecie tutaj.
-
Słusznie. Informacje należy przyjmować a potem analizować, czy aby jest takie rozwiązanie konieczne. No bo jeśli nie, to po co.
-
To nie Twoja wina. Taki ruch na wodzie skutecznie płoszy wszystkie ryby. W takich akwenach udane połowy są nocą lub nad ranem. Przy 4:40 po zacięciu słyszałem terkotkę szpuli, a przynajmniej tak mi się wydaje. Czyżby niedokręcony/nieustawiony hamulec? Później już tego dźwięku nie było. Pisałem nie raz, napiszę po raz kolejny. Skuteczniejszym zanętnikiem na wodach stojących jest sprężyna. Jeśli dno jest mocno porośnięte to taka sprężyna jest dobrym rozwiązaniem. Nie chodzi mi konkretnie o ten wzór i firmę ale o ułożenie drutów. Opadająca bombka 13:50. No to właśnie było typowe leszczowe branie. Przy spławiku objawia się to jego podniesieniem a czasem nawet położeniem a dopiero gwałtownym zatopieniem. Jednak podniesienie spławika oznacza, że ryba ma hak z przynętą w pyszczku i uniosła dolną śrucinę wyważającą spławik. Przy bombce oznacza, że przesuwa rurkę z koszykiem w stronę wędziska, co w tym przypadku mnie nie dziwi patrząc gdzie jest zestaw i na wodę. Woda w zbiorniku krąży w sposób naturalny. Gdy jest już taka właściwa falka jak na filmie, to woda górą idzie z falą ale wraca po dnie w stronę przeciwną. Leszcze, i nie tylko, żerują pod prąd czyszcząc dno z wypłukiwanego pokarmu ot i cała tajemnica.
-
Apage! Co prawda gotować lubię ale reszta... No i rzadko która Pani pozwala zajmować królestwo kuchenne.
-
No po to są chyba Panie aby nie być całkowicie samodzielnym...
-
Nie, nie mam i chętnie zobaczę jak sobie daje radę z koszykiem 120g aby w ogóle łowić w jakichś sensownych miejscach. Chętnie popatrzę jak utrzymuje ten koszyk w nurcie koryta i czy go zakopie w dnie dla potomnych, czy też nie. Zarzucanie na płycizny w celu złowienia 25 cm krąpika to zdecydowanie pomyłka a do łowienia w głównej rynnie są inne wędziska. Wisła od Annopola do Wawy to chyba w jakichś wybranych miejscach i to bardzo konkretnie. Chciałbym zobaczyć jak łowisz w korycie Wisły w okolicach Dęblina, Mniszewa, Góry Kalwarii lub samej Warszawie gdzie dno jest niemal na całej długości wysypane dużym tłuczniem. Bug od Włodawy do Wyszkowa też jest inny niż deklarowany odcinek przez autora wątku. Właściwie to już przed Wyszkowem: Szumin, Brańszczyk, Kamieńczyk, to nazwy na dźwięk których bywający tam wędkarze wyciągają z pokrowców wędziska o największym cw. Choć obciążeń wcale dużych nie dają 90-120, to kij z cw 200 jest na porządku dziennym, gdyż jeśli tylko zacznie pracować z nurtem, to zakopie zestaw dla potomnych. Jak pojawiły się plecionki i co poniektórzy pozmieniali nawoje, to obrazki rozpaczy i śmiechu mieszały się w jedną wielką tragikomedię. Często dwóch dodatkowych sąsiadów pomagało zerwać zestaw skutecznie zakopany w dno przez rzekę. Jasne, że w Drohiczynie lub Mielniku można takim feederkiem z koszykiem 90 g powalczyć, jednak rzeka jest tak szeroka, że można ją przerzucić a dno jest twarde i w miarę bezpieczne. Zupełnie inaczej jest od wspomnianych miejscowości gdzie rzeka płynie przez torfowiska, lasy i inne dziwne miejsca, gdzie koryto nadal się zmienia i szuka jak najmniejszego oporu do spłynięcia a każda większa woda potrafi nieco zmienić jej bieg. A Narew? Tą znam trochę mniej, głównie odcinek poniżej Zegrza. Tam nie ma miejsca na koszyk 90g. Tam zarzucałem trójkątny 120 g a i tak nie wszędzie. Ten odcinek jest bardzo specyficzny, bardzo bogaty w różne gatunki ale nie dla lekkiego sprzętu. Tak naprawdę rzeka to 1/5 szerokości jaką widać przy średnim stanie wody, 4/5 to metrowa płycizna, gdzie nawet 25 cm krąpik to nadzwyczajna okazja. Fakt, gruby piach wręcz kaleczący stopy ale martwy, bez pokarmu. Wystarczy przy niżówce przejść po dnie 100 m do koryta właściwego aby poczuć pod stopami znany piasek pełny pokarmu dla ryb. Ale tam znów 120 g to minimum i też nie w samej rynnie a na jej skraju. W rejonie Pułtuska też byłem i widziałem jak się szarpał sąsiad z feederkiem 90g. Łowił i owszem, narybek do 20 cm gdyż był w stanie zarzucić zestaw jedynie na kilkanaście metrów a i tak ściągało mu niemal do brzegu. Ja z Windem nie mieliśmy tego problemu z obciążeniem 120 g a rzucaliśmy "ile kto zdołał". Poniżej od Pogorzelca z prawego brzegu jest niedostępny a nurt leci lewym brzegiem oblężonym przez prywatne posesje. W Dzierżeninie to właściwie tylko starorzecze jest dostępne ale to z rzeką ma niewiele wspólnego choć słyszałem o linach "ludojadach". Od ujścia Klusówki do niemal Serocka, będąc na prawym brzegu podwijasz nogawki do kolan i idziesz na środek rzeki. To nie miejsce do łowienia. Pisać można różne rzeczy, warto jednak wiedzieć po co się łowi w rzece i gdzie. Rzeka to nie jezioro i rządzą się tu zupełnie inne prawa niż te książkowe. Pierwszy raz w życiu słyszę aby rynna nurtowa była na środku rzeki, zawsze, ale to zawsze jest przy którymś brzegu i rzadko który wędkarz zdaje sobie sprawę, że akurat stoi na skraju np 8-mio metrowej głębi. Tam można mówić o 500 g obciążeniu ale w tym temacie bardziej aktualny jest Wartburg. Notabene całkiem niedawno na tym odcinku Narwi podałem mu lokalizację jednej takiej rynny pod nogami. On lubi takie miejsca i ma do tego sprzęt.
-
Poszło szybciej niż myślałem. Odpowiedzi jasnej nie ma ale... Różne i całkiem sporo firm, mają w swojej ofercie nawijarki do żyłek i plecionek. Urządzenie to jest tak proste, że wniosek można wyciągnąć tylko jeden. Nawijanie nowej żyłki jest proste - z odwijającej się szpuli na kołowrotek. Żadnych spadających zwojów, żadnych udziwnień, jedynie lekkie napięcie przez zamontowanie sprężyny dociskowej. To tak proste, że aż niemożliwe i kto wątpi ten ma rację, gdyż urządzenia te dedykowane są zarówno dla kołowrotków z nieruchomą szpulą jak i dla tych z ruchomą (multik). Wpierw myślałem, że jest wstępne skręcenie żyłki, ale szybko odrzuciłem myśl gdyż przy rozpiętości nawoju od 50 do 120 cm na obrót korbki jest to bezsensowne. No to pozostaje druga wersja, że żyłka w ogóle nie jest skręcana przy konfekcjonowaniu a każdy kołowrotek skręca ją sobie sam, w swój jedyny i niepowtarzalny sposób. Wniosek z tego taki, że najbezpieczniej byłoby przewinąć żyłkę z fabrycznej szpuli na szpulę kołowrotka bezpośrednio za pomocą nawijarki lub wiertarki jak ja to czyniłem i od lat mam święty spokój.
-
No właśnie wątpię. Wszyscy by tak nie zrobili, więc pewnie i Tobie jakaś ważna informacja umknęła. Dobra, nie ma co narzekać, trzeba poświęcić trochę czasu i pogrzebać w necie. Jak czegoś się dowiem to skrobnę tutaj, bo to na pewno jest istotne.
-
Fajnie, że ktoś jeszcze pamięta, ale jak jest dziś?
-
No to wygodne. A inni też tak robią, bo jakoś widziałem same szpule z żyłką i w opakowaniach, w wędkarskim. A "dawno temu" plecionek jeszcze nie było. Pierwsze strzałki kojarzą mi się z końcem lat 80-tych lub może raczej początkiem 90-tych. Nie pamiętam dokładnie ale na pewno miał je Damyl i Siglon.
