Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 479
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Najprościej. Kupujesz gotowy spławik z antenką pełną o grubości ok 2 mm. Antenka musi mieć ok 15 cm a na rynku ich pełno. Kup kołek balsa o śred. 10 mm za 3-4 pln. Utnij ok 2 cm, przewierć wiertłem 1,5 mm i uważaj bo wchodzi w balsę jak w przysłowiowe masło. Nadziej na jakiś pręt 2 mm osadzony w wiertarce, aby siedział ten kawałek balsy sztywno, i szlifuj delikatnie ale zdecydowanie papierem ściernym 800. Trochę to potrwa ale nie będziesz miał problemu z porami w drewnie. Następnie lakier bezbarwny jako grunt, emalie biała i czarna i znów lakier. Wszystko musi wyschnąć nim położysz kolejną warstwę. Emalie jakie używam to Humbrol lub Revell. Lata trzymają, nie blekną, nie odpryskują, nie pękają. Lakier proponuję w wersji błyszczącej gdyż w słońcu świeci jak żarówka a w dni pochmurne widać go i na ciemnym, i na jasnym tle gdyż jest biało czarny. Patrząc na zdjęcie dół tej "bombki" powinien być czarny, góra biała a końcówka antenki znów czarna. Po zeszlifowaniu powinieneś uzyskać zwiększoną wyporność ok 0,3 - 0,5 g. Jak uda Ci się trafić od razu w 0,2 - 0,3 g dodatkowej wyporności to sukces, jak nie to z metrowego kołka można takich bombek narobić mnóstwo, aż do skutku. Na koniec trzeba pomalować tę "bombkę" na końcówkach aby woda nie nasączała balsy. A skoro o gruncie to takim bardzo leniwym rozwiązaniem jest feeder i dzwoneczek. Dobry w dzień i dobry w nocy. I jeszcze jedno. Dla mnie to było oczywiste ale dla czytających niekoniecznie. Lakier bezbarwny też tych firm. dobrze aby wszystko było z jednej firmy wtedy jest gwarancja, ze nic się nie pogryzie. Lakier modelarski jest zdecydowanie inny niż ten do którego jesteśmy przyzwyczajeni przy lakierowaniu drewna. Kładzie się naprawdę cienką warstwą a trzyma jak diabli.
  2. Łódź nawet zakotwiczona będzie się bujać na fali i podczas naturalnych ruchów. Chyba, że jest to bardzo ciężka łódź ok 300 kg i więcej. Ze wzrokiem i ja mam problem ale nie tak poważny jak u Was. U mnie pomogło przemalowanie większości antenek spławików w biało-czarne paski po ok 1 cm każdy. Spławiki z bardzo cienkimi antenkami praktycznie nie używam, z cienkimi wystawiam jak najwięcej nad wodę. Generalnie na dalsze odległości montuję zestawy na brania podnoszone. Sam robię sobie takie spławiki nie jest to nic specjalnego ale skuteczne. Wyważenie do zgrubieniu, na antence, to 0,2-0,3 g. Tyle ile można akurat umieścić na przyponie do brań podnoszonych.
  3. Napisz jak najwięcej spostrzeżeń. To zacytowane dość istotnie zmienia pogląd na problem. Dobrze by było gdybyś też podał typ schorzenia od strony medycznej, gdyż moja pierwsza myśl, że nie widzi na odległość nie jest właściwa.
  4. I pisałem poprawnie. Jak chcesz "głęboką wodę" to kup 0,22. Moim zdaniem wybór o wiele lepszy. Wszystko co pisałem, pisałem według poprawności wędkarskiej bez zbędnego "zapasu". I może być, nie warto na razie mnożyć wydatków. Mogą być i przy okazji. O ile wytrzymałość krętlików jest istotna, o tyle z hakami już to nie wychodzi. Nie zwracaj na to uwagi. Kołowrotek bez wędziska leży na stole, wiążesz żyłkę główną z przyponem, nawijasz kilka zwojów przyponu na ołówek i ciągniesz do jego zerwania zmieniając co chwila ustawienie hamulca. Potem rozkładasz całość pozostawiając ustawienie hamulca i gotowe. Po 100 ustawieniach nie patrzysz już na oznaczenia umieszczone na pokrętle, stan wyczuwasz w palcach. Na łowisku można hamulec poluzować aby złożyć zestaw ale można też otworzyć kabłąk aby żyłka swobodnie się wysnuwała. Nigdy nie ustawia się hamulca na rozłożonym wędzisku, gdyż wtedy część obciążenia pochłania wędzisko - ugina się. Można je też wtedy połamać, albo przelotki. Nie mogę pisać wprost aby żadna firma mnie nie pociągnęła do odpowiedzialności ale sprzęt Trabucco nie jest moim faworytem. Nie mam nic do wędziska ale bym nie kupił. Poza tym, o ile to ma być do tego zestawu "na duże ryby z zapasem mocy", to moja ideologia wędkarska nie przewiduje holowania 3 kg rybki przez godzinę aby się nie zerwała. Do zabawy z drobnicą mam jeden sprzęt, do zabawy z większymi mam inny sprzęt, a do zabawy z potworami jeszcze inny. We wszystkich przypadkach mam wszystko spasowane ze średnicami żyłek i przyponów aby hol trwał jak najkrócej, gdyż długi hol może rybę zabić. Nie, nie sam hol lecz wysiłek jaki wkłada w uwolnienie się, ma tę samą podstawę jak u ludzi. W efekcie bardzo intensywnego treningu, osoba która nie ćwiczy na co dzień dostaje zakwasów w mięśniach po czym zwala się i nie rusza, bo ją wszystko boli. To samo jest u ryb, a ryba która nie pływa i nie trzyma pionu zwyczajnie ginie. Dlatego nie używam przecienionych zestawów, systemów samozacinających ani bardzo finezyjnych rozwiązań, które dostarczają mnóstwo frajdy ale są dla ryb niebezpieczne. Pisałem już, że haki dobiera się do przynęty. Na razie używaj tego co masz, ewentualne możesz przed wyjazdem kupić pudełko białych robaków za 2-3 pln. Nie, nie jestem. Jestem za to wolnym człowiekiem, jem, śpię i pracuję kiedy mam na to ochotę lub jest taka potrzeba.
  5. No to widzę pewne rozwiązanie. Kup odpowiednią ilość żyłki 0,30 na tę drugą szpulę. Na starą szpulkę po żyłce 0,18 odwiń kilka metrów z kołowrotka aby mieć żyłkę na przypony, chyba że Ci została jeszcze z poprzedniego nawijania. Żyłkę główną 0,30 łącz z przyponem za pomocą krętlika. Nie przejmuj się katalogową siłą hamulca. To badanie laboratoryjne, nad wodą się zmieni w zależności od pogody. W domu staraj się ustawić hamulec tak aby naciągnięty przypon nie zrywał się na węźle, o węzłach już pisałem. Nie dokręcaj hamulca na siłę do oporu, gdyż zerwiesz gwint, złamiesz blokadę albo jeszcze co innego i kołowrotek pójdzie do śmieci. Kup przynęty odpowiednie do posiadanego haka i jedź na komercję - nauka przez praktykę. Na razie zapomnij o innym mocniejszym lub delikatniejszym zestawie. Jak trochę połowisz to sam stwierdzisz co Ci odpowiada a co nie. Weź jednak pod uwagę, że na komercję mogą Cię bez karty nie wpuścić. No chyba, że to Grzegorzewice, im tam się co i raz zmienia, gdyż to obręb hodowlany. A i aby złowić tam potwora też trzeba mieć sporego farta. Głównie karaski i karpiki rozmiaru handlowego.
  6. To tylko półprawda. Na filmikach nie wszystko jest według schematu gdyż oni już potrafią holować ryby. Wiedzą kiedy hamulec odpuścić gdy ryba robi ostry odjazd lub zbliża się moment "podbieraka", wiedzą kiedy przykręcić gdy już się poddaje i trzeba ją podciągnąć na tyle szybko aby nie odpoczęła, wiedzą jak kontrować odjazdy, po prostu wiedzą to, czego Ty musisz się dopiero nauczyć. Znają metody, znają techniki, potrafią się dostosować z posiadanym sprzętem do niespodzianek, znają swoje zestawy i wiedzą na co mogą sobie pozwolić a co jest z góry na przegranej pozycji. Chcesz skoczyć na głęboką wodę aby nauczyć się pływać a ratownika nie ma w okolicy, to zakładasz kamizelkę i koło ratunkowe a nie dziecięce rękawki. Z delikatniejszym sprzętem zdobędziesz jedynie naukę frustracji, gdy każda większa ryba będzie się zrywać o okaleczonych rybach już nawet nie wspominam, które będą pływały z hakami i kawałkami żyłek w pysku. Wszystkie Twoje problemy zaczęły się od pierwszego niewłaściwego wędziska i chęci połowu większych ryb. Te wędzisko, nawet z tym kołowrotkiem, spokojnie wystarczyłoby na komercję pod warunkiem, że wędkarz nie będzie "zielony". Jednak chcesz uczyć się wszystkiego w okolicznych sadzawkach a taki zestaw to jak wyciąganie wyciągarką z błota dziecięcego rowerka a nie ciężkiego samochodu, więc się nie nauczysz ani holu, ani pracy z hamulcem, ani kontrowania. Ostatnią sprawą jest Twój budżet. Nie ma dobrego sprzętu w niskiej cenie. Nie ma towarów zastępczych, na rynku wędkarskim dobry sprzęt jest drogi lub bardzo drogi. Niektórych firm się unika, gdyż wiadomo, że 50% ceny to koszt za markę a nie towar a nowości niekoniecznie są dobre lub odpowiednie do potrzeb. Nie ma sprzętu "na wyrost". Wszystko jest określone do potrzeb, metod i technik z czym początkujący w ogóle sobie nie radzą i działają według dziwnych opowieści, które są często fantastyczne przy ognisku ale pomijają wszystkie szczegóły umiejętności łowcy. To tak jak z opowieściami, że na zestaw okoniowy ktoś w rzece "wyjął" 5 kg sandacza. To jak najbardziej możliwe ale w opowieści na pewno zabraknie faktu, że łowca przez godzinę biegał po brzegu za rybą, która to jego holowała a nie on ją, nim się zmęczyła i dała podebrać.
  7. To aż tak trudno wpisać w Google frazę "kołowrotek morski"? przykład 1, przykład 2, przykład 3, przykład 4, przykład 5 i wiele innych.
  8. Trzymajta mnie bo odstrzelę. Jak masz sprawę do Dyrektora zakładu to rozmawiasz z portierem? Po napisaniu odpowiedzi wpisałem frazę w Google, nie bolało. punkt 11
  9. Do Dyrektora Parku Narodowego, w tym przypadku Kampinowskiego. Zakaz połowu, połów wyłącznie za zgodą Dyrektora.
  10. Od biedy będzie. Jak wspominałem i Metal też, lepszy byłby mały morski gdyż wspomniana Okuma rozmiar 550 ma przełożenie 4.5:1, Okuma 400 i 340 ma przełożenie 5.0:1 i to już z wytrzymałością ma niewiele wspólnego. Przy mniejszych obciążeniach i na stojącej wodzie to jeszcze, od biedy, ale w rzece nie ma szans. Nie, nie rozpadnie się po kilku rzutach niestety długo mechanizm nie wytrzyma.
  11. I takie rzeczy właśnie lubią tygryski... Moja radość wynika z bardzo prostego powodu. To jest idealne do wszelkich moich odczepów, pater-nostera, łączenia przyponów na drapieżniki z różnych materiałów bez wykończenia. Już mnie nosi by kupić stalową plecionkę i sprawdzić jak się będzie sprawowała w połączeniu z plecionką 0,30. Wreszcie mógłbym zamontować na surfa 200 g i próbować obławiać dołki w nurcie. Zakładam, że wiesz po co.
  12. Pooodoooba mi się. Od razu się do niego przekonałem. A jak wypada z łączenia żyłka - plecionka?
  13. Kołowrotek dopasowywałem do posiadanego przez Ciebie wędziska, o czym już pisaliśmy obaj i było to ustalone. Do typowej karpiówki są za małe i nie są to typowe kołowrotki do zestawu karpiowego, w którym wędzisko ma cw minimum 100 g. Allegro to nie sklep internetowy, to platforma handlowa. Opisy na Allegro mają tylko jeden cel - sprzedać. Najlepiej komuś kto nie ma pojęcia o temacie. Pisałem o składaniu zestawu. Jeśli wędzisko będzie miało cw do 35 g to reszta też będzie dopasowana i na przypon 0,14 hol karpika 5 kg może trwać i godzinę. Jeśli zastosuje się mocniejsze żyłki to najsłabsze okaże się wędzisko i o nieszczęście już nietrudno. Jakoś mnie to nie dziwi, nie musi nazwa tłumaczyć wszystkiego ale chyba nie zaboli wpisanie w Google "ciężka denka". Mam nadzieję, że nie urażę Winda i Hege gdyż unikam linkowania do swoich zasobów, ale proponuję przeczytać ten tekst a następnie kolejny. Gdy już to zrobisz to na tej stronie masz bezpośredni dostęp do wszystkich tekstów i możesz czytać szkółkę, spławik, grunt i inne. Czytaj, przestanie się mieszać, pytania powielać i może wreszcie coś ustalimy. Korek i pianka "Eva" (chyba tak się nazywa), mają raczej bardzo zbliżoną grubość. Czasem blanki w dolnej części są pokrywane lakierem o wysokiej porowatości ale trudno nazwać to rękojeścią. Dolnik "do łokcia" czy "poza łokieć" to już wybitnie indywidualna sprawa. Osobiście wolę te do łokcie bo dłuższe przeszkadzają mi w rzutach.
  14. Takie było założenie. Raczej nie. Przeczytaj to. To znaczy jak spore? Nie wiem kto Ci polecił wędzisko z cw max do 35 g ale robi Cię w konia. Poproszę jeszcze raz. Zacznij czytać o metodach i technikach. Obecnie interesuje Cię wyłącznie metoda gruntowa: technika ciężkiej denki i gruntówka ze spławikiem. Gruntówka ze spławikiem rozwiąże problem spławika, łowienie w toni, odległościowe, przepływanka, technika angielska i przystawka. Ciężka denka natomiast rozwiąże problem karpiówki, feedera i dużych ryb. Nieprawda. Wiedzy i wskazówek dostałeś tyle, że większość pytań nie powinna tu padać. Zasadniczo nie ma różnicy, gdyż to kwestia gustu. Szczegółowo jednak korek wymaga zdecydowanie większej dbałości o czystość, gdyż jeśli w jego pory wbije się rybi śluz lub zanęta, to nie da się wytrzymać w domu jak zacznie to gnić. Pianka jest o wiele łatwiejsza w utrzymaniu czystości.
  15. Napisz wszystko co jest nadrukowane na kołowrotku i na jego szpuli.
  16. Daj znać co postanowiłeś.
  17. Podany budżet i wymogi dają tylko jedną odpowiedź - takiego sprzętu nie ma. To co mogę zaproponować, takie absolutne minimum, które zadbane powinno jak najbardziej posłużyć kilka lat to dla wędziska: węgiel - w wersji 450TX z wysokiej klasy węgla, które da wielką frajdę z połowu i nauczy holu oraz użycia hamulca ale nie zniesie poniewierki, czyli rzucania o glebę, walenia o cokolwiek, itp. kompozyt - w wersji IXX45025 z dobrego kompozytu, które równierz da frajdę z połowu itd ale zniesie poniewierkę, dodatkowo będzie nieco sztywniejsze. Co do kołowrotka to nie ma złudzeń. Do pełnego alu brakuje 200,-, do dobrego aly brakuje 400,-, pozostaje coś w obudowie grafitowej: Dragon - wersja 830, to jedyny jaki znalazłem, którym warto się zainteresować a jest dostępny. Okuma - w wersji ls30 jest niedostępny ale możesz poszukać w necie lub spytać w lokalnym sklepie i ewentualnie koszt sprowadzenia. Chodzi o koszt całkowity a nie samą przesyłkę. Dlaczego ten? Dlatego, że z opisu wynika iż jest naprawdę dobry i pasowałby niemal idealnie do Twoich potrzeb i już posiadanego wędziska oraz ryb - tych większych. Co do zestawu dla córki, jedyne co mi pozostaje zasugerować to: bacik - 300 cm z dobrego kompozytu, który powinien wytrzymać naukę rzutów z nad głowy. Do niego, za resztę ze stówy, możesz kupić kilka zestawów gotowce.
  18. Oj, Norbas. W innym wątku jesteś już niemal zdecydowany na wykup licencji za 100,- i dobranie zestawu do wody. Tu zastanawiasz się ekonomicznie nad licencjami. Tam na większe ryby złożyłbym karpiówkę i coś lekkiego na spławik. Na zalew i Bzurę zdecydowanie feederer i zestaw do przepływanki. I o tym cały czas piszę. Na razie miotasz się. Goni Cię to tu, to tam. Ja rozumiem co znaczy chęć łowienia ale wszystkiego pogodzić się nie da. Co do budżetu, kurde już sam nie wiem gdzie co mam pisać, zrezygnuj z trzeciego wędziska. W tych kosztach nie da rady złożyć nic sensownego ani tym bardziej dobrego w dodatku na wyrost.
  19. Nie musi być. Połów na wszelkich ogólnodostępnych wodach dozwolony jest wyłącznie posiadaczom Kart Wędkarskich. Są wyjątki ale teren jest ogrodzony, otabliczkowany i wątpliwości nie będzie.
  20. Jak już rozwiniesz to nie zatrudniaj żony do trzymania żyłki. Wsadź w pierwszą przelotkę (szczytowa jest ostatnia), kawałek gąbki aby żyłka nawijała się z lekkim napięciem, naprawdę lekkim, i spokojnie, powoli nawijaj ją kołowrotkiem. Już o tym pisałem, nie czytasz uważnie stąd powtarzające się te same pytania. A na koniec podaj budżet jaki możesz/chcesz przeznaczyć na kołowrotek do wędziska jakie posiadasz, na drugie wędzisko na sadzawkę i na sprzęt dla córki.
  21. O czy w tamtym wątku nie poinformowałeś i niektórzy mogą nadal czegoś szukać dla Ciebie. Powinien dać radę, choć dla deklarowanych obciążeń jest zdecydowanie za duży. Wielkość 400 wystarczyłaby. Żyłki nie znam.
  22. Od dwóch lat, czyli powstania spółki Wody Polskie, nie jest to łatwe. Najlepiej uderzyć do wydziału środowiska w gminie, lub samemu szperać w Google po dokładnej nazwie zbiornika. Można też szukać nazw w wykazie wód poszczególnych Okręgów PZW ale jak pisałem wcześniej, dowiedziałbyś się o tym przed egzaminem. I zapomniałem. Rozmowy nad wodą z innymi wędkarzami to kopalnia wiedzy.
  23. Morski, mały rozmiar, czyli 500 i może budżet wystarczy. Żyłka główna ma podołać obciążeniu i rzutowi. Przypon będzie decydował o braniach.
  24. Na pewno nie jest za luźna, za to może być skręcona i też zwoje będą spadać. Niestety w "ciemno" trudno zgadnąć, gdy co chwilę dowiaduje się czegoś nowego. Tak jak przewidywałem, powoli robi się z tego książka i przestaje mi to odpowiadać. Nie do tego służy forum, szczególnie gdy co chwilę piszę niemal to samo, gdyż stawiasz te same pytania tylko w innym kontekście. Nie. To znaczy, że wędzisko jest przeznaczone do innych metod i technik, które są pozbawione sensu w Twojej sadzawce. Wytrzymałość zestawu jest tak wielka jak wytrzymałość najsłabszego elementu. W dobrym zestawie jest to węzeł łączący przypon z żyłką główną. Są wędziska z cw 1000 g ale do połowu marlinów po 500 kg każdy. U nas sumy 30 kg i większe łowi się na wędziska z cw do 200 g i mniejszym. Najsłabszy punk nie wytrzymuje i nie musi to być wędzisko. Aby najsłabszy punkt wytrzymał hol w kołowrotku jest hamulec. Nie. Już o tym pisałem. Haczyk dobiera się do wielkości przynęty a następnie do wielkości ryby. Na hak nr 14 spokojnie można łowić kilogramowe leszcze a na 2/0 półkilogramowe węgorze. Przestań się domyślać tylko pójdź. Dostaniesz materiały lub informacje o nich a także dowiesz się jak wykupuje się licencje i u kogo. Łykniesz też podstaw wędkarskich, bo coś ta deklaracja o czytaniu była właśnie "na wyrost". Błagam. Uruchom myślenie. W tym poście, wyżej, deklarujesz zupełnie coś innego. Mogą być zasadnicze bądź żadne. Zależy od firmy i modelu. Po to są podawane dane techniczne.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...