-
Postów
5 484 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Nie, nie mam i chętnie zobaczę jak sobie daje radę z koszykiem 120g aby w ogóle łowić w jakichś sensownych miejscach. Chętnie popatrzę jak utrzymuje ten koszyk w nurcie koryta i czy go zakopie w dnie dla potomnych, czy też nie. Zarzucanie na płycizny w celu złowienia 25 cm krąpika to zdecydowanie pomyłka a do łowienia w głównej rynnie są inne wędziska. Wisła od Annopola do Wawy to chyba w jakichś wybranych miejscach i to bardzo konkretnie. Chciałbym zobaczyć jak łowisz w korycie Wisły w okolicach Dęblina, Mniszewa, Góry Kalwarii lub samej Warszawie gdzie dno jest niemal na całej długości wysypane dużym tłuczniem. Bug od Włodawy do Wyszkowa też jest inny niż deklarowany odcinek przez autora wątku. Właściwie to już przed Wyszkowem: Szumin, Brańszczyk, Kamieńczyk, to nazwy na dźwięk których bywający tam wędkarze wyciągają z pokrowców wędziska o największym cw. Choć obciążeń wcale dużych nie dają 90-120, to kij z cw 200 jest na porządku dziennym, gdyż jeśli tylko zacznie pracować z nurtem, to zakopie zestaw dla potomnych. Jak pojawiły się plecionki i co poniektórzy pozmieniali nawoje, to obrazki rozpaczy i śmiechu mieszały się w jedną wielką tragikomedię. Często dwóch dodatkowych sąsiadów pomagało zerwać zestaw skutecznie zakopany w dno przez rzekę. Jasne, że w Drohiczynie lub Mielniku można takim feederkiem z koszykiem 90 g powalczyć, jednak rzeka jest tak szeroka, że można ją przerzucić a dno jest twarde i w miarę bezpieczne. Zupełnie inaczej jest od wspomnianych miejscowości gdzie rzeka płynie przez torfowiska, lasy i inne dziwne miejsca, gdzie koryto nadal się zmienia i szuka jak najmniejszego oporu do spłynięcia a każda większa woda potrafi nieco zmienić jej bieg. A Narew? Tą znam trochę mniej, głównie odcinek poniżej Zegrza. Tam nie ma miejsca na koszyk 90g. Tam zarzucałem trójkątny 120 g a i tak nie wszędzie. Ten odcinek jest bardzo specyficzny, bardzo bogaty w różne gatunki ale nie dla lekkiego sprzętu. Tak naprawdę rzeka to 1/5 szerokości jaką widać przy średnim stanie wody, 4/5 to metrowa płycizna, gdzie nawet 25 cm krąpik to nadzwyczajna okazja. Fakt, gruby piach wręcz kaleczący stopy ale martwy, bez pokarmu. Wystarczy przy niżówce przejść po dnie 100 m do koryta właściwego aby poczuć pod stopami znany piasek pełny pokarmu dla ryb. Ale tam znów 120 g to minimum i też nie w samej rynnie a na jej skraju. W rejonie Pułtuska też byłem i widziałem jak się szarpał sąsiad z feederkiem 90g. Łowił i owszem, narybek do 20 cm gdyż był w stanie zarzucić zestaw jedynie na kilkanaście metrów a i tak ściągało mu niemal do brzegu. Ja z Windem nie mieliśmy tego problemu z obciążeniem 120 g a rzucaliśmy "ile kto zdołał". Poniżej od Pogorzelca z prawego brzegu jest niedostępny a nurt leci lewym brzegiem oblężonym przez prywatne posesje. W Dzierżeninie to właściwie tylko starorzecze jest dostępne ale to z rzeką ma niewiele wspólnego choć słyszałem o linach "ludojadach". Od ujścia Klusówki do niemal Serocka, będąc na prawym brzegu podwijasz nogawki do kolan i idziesz na środek rzeki. To nie miejsce do łowienia. Pisać można różne rzeczy, warto jednak wiedzieć po co się łowi w rzece i gdzie. Rzeka to nie jezioro i rządzą się tu zupełnie inne prawa niż te książkowe. Pierwszy raz w życiu słyszę aby rynna nurtowa była na środku rzeki, zawsze, ale to zawsze jest przy którymś brzegu i rzadko który wędkarz zdaje sobie sprawę, że akurat stoi na skraju np 8-mio metrowej głębi. Tam można mówić o 500 g obciążeniu ale w tym temacie bardziej aktualny jest Wartburg. Notabene całkiem niedawno na tym odcinku Narwi podałem mu lokalizację jednej takiej rynny pod nogami. On lubi takie miejsca i ma do tego sprzęt.
-
Poszło szybciej niż myślałem. Odpowiedzi jasnej nie ma ale... Różne i całkiem sporo firm, mają w swojej ofercie nawijarki do żyłek i plecionek. Urządzenie to jest tak proste, że wniosek można wyciągnąć tylko jeden. Nawijanie nowej żyłki jest proste - z odwijającej się szpuli na kołowrotek. Żadnych spadających zwojów, żadnych udziwnień, jedynie lekkie napięcie przez zamontowanie sprężyny dociskowej. To tak proste, że aż niemożliwe i kto wątpi ten ma rację, gdyż urządzenia te dedykowane są zarówno dla kołowrotków z nieruchomą szpulą jak i dla tych z ruchomą (multik). Wpierw myślałem, że jest wstępne skręcenie żyłki, ale szybko odrzuciłem myśl gdyż przy rozpiętości nawoju od 50 do 120 cm na obrót korbki jest to bezsensowne. No to pozostaje druga wersja, że żyłka w ogóle nie jest skręcana przy konfekcjonowaniu a każdy kołowrotek skręca ją sobie sam, w swój jedyny i niepowtarzalny sposób. Wniosek z tego taki, że najbezpieczniej byłoby przewinąć żyłkę z fabrycznej szpuli na szpulę kołowrotka bezpośrednio za pomocą nawijarki lub wiertarki jak ja to czyniłem i od lat mam święty spokój.
-
No właśnie wątpię. Wszyscy by tak nie zrobili, więc pewnie i Tobie jakaś ważna informacja umknęła. Dobra, nie ma co narzekać, trzeba poświęcić trochę czasu i pogrzebać w necie. Jak czegoś się dowiem to skrobnę tutaj, bo to na pewno jest istotne.
-
Fajnie, że ktoś jeszcze pamięta, ale jak jest dziś?
-
No to wygodne. A inni też tak robią, bo jakoś widziałem same szpule z żyłką i w opakowaniach, w wędkarskim. A "dawno temu" plecionek jeszcze nie było. Pierwsze strzałki kojarzą mi się z końcem lat 80-tych lub może raczej początkiem 90-tych. Nie pamiętam dokładnie ale na pewno miał je Damyl i Siglon.
-
Panowie a jak to właściwie jest współcześnie z nawijaniem żyłki i plecionki. Dawno temu naklejka na szpuli była wyznacznikiem "wierzchu, z którego zwoje miały schodzić w prawo. Później i jeszcze nie tak dawno na szpulach były strzałki oznaczające kierunek spadania wojów. Te które nie miały takiej strzałki były przeznaczone do bezpośredniego przewinięcia. Obecnie, dziś, kilka minut temu, skończyłem przeglądać dość pokaźną ofertę plecionek i żyłek pewnego sklepu internetowego i nie znalazłem na etykietach ani jednej strzałki ani informacji o bezpośrednim przewijaniu. Czy wróciliśmy do przeszłości, czy też była jakaś informacja, która mi umknęła?
-
Wolny bieg nie jest potrzebny do feedera. Sugerować się przełożeniem i najlepiej metalową obudową. Nikt nie robi dostawczaka z plastiku. Przedni hamulec czy tylni, to głównie preferencja indywidualna, choć jakoś te przednie nigdy się nie zacinają. Sprawdzony model mam, Okuma Travertine ale jest niedostępny na rynku. Gdybym miał szukać to niestety celowałbym w cenę powyżej 400 pln, co właściwie robię poszukując czegoś odpowiedniego do mojego Kongera z cw do 150 g. Nie, nie jest ciężko znaleźć taki w ofertach ale trzeba samemu trochę popracować. Nic nie sądzę, nie posiadam takiego ale parametry wskazują, że powinien dać radę.
-
Tak, za duży i za mocny. Według mojej wybitnie subiektywnej opinii na tym feederze, na sztywno, możesz spokojnie ciągać rybki do 9,0 kg. Jak dasz żyłkę główną 0,36 a przypon 0,30 to widzę problem. Będziesz musiał naprawdę dokładnie ustawić hamulec, bo coś musi "puścić". Jak już było pisane, ten feeder jest nieco za słaby na takie rybki. Nie wiem jaką masz karpiówkę ale z tym podlinkowanym kołowrotkiem poradziłaby sobie o wiele lepiej z tymi rybkami. Jeśli będziesz szukał innego kołowrotka to szukaj z przełożeniem ~4.5:1 lub mniejszym. Przełożenie 5.0:1 to już wskaźnik mechanizmu o przeciętnej wytrzymałości. W wielu metodach i technikach jak najbardziej się sprawdzi ale nie w gruncie.
-
Oczywiście, że może być ten kołowrotek, choć jest niedopasowany. Denerwujesz się z powodu własnej niewiedzy i napiszę tylko, że w zestawie, w sytuacji podbramkowej najczęściej zrywa się przypon, bo coś musi "puścić". Gdy nawiniesz mocną żyłkę i dodasz mocny przypon, to oby nie "puściło" wędzisko. A przy okazji. Pisałeś, że kołowrotek "rozwalił" ci się na tych rybkach a teraz piszesz, że dasz go do karpiówki.
-
Bez naprawdę porządnego natlenienia pierwsze padną pstrągi, drugie okonie.
-
Mikado Excellence Match
Docio odpowiedział krayt wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Wędzisko match aby działało prawidłowo musi być dokładnie zestrojone w zestawie. Jako "świerzak" wątpię abyś dał sobie radę z zestawami. -
Każdy kołowrotek ma jakieś nazwy i oznaczenia na obudowie. Kupując żyłkę wiesz jaką średnicę i firmę kupujesz. W czym problem to napisać?
-
Nie, nie znam. Znam natomiast rozwój firmy i w latach 90-tych częściowo przeniosła swoje zakłady do Malezji, Singapuru i Chin.
-
No to kolejne pytanie. Czy jesteś świadomy, że zmiana kołowrotek na większy (napisz jaki posiadasz, ten na który łowisz), będzie skutkować zwiększeniem średnicy żyłki i całość nie będzie dobrze spasowana? Może wystarczy jak na ten nawiniesz trochę grubszą żyłkę i dokręcisz hamulec?
-
W takim razie przepraszam. Aby jednak coś doradzić dobrze by było abym poznał uwarunkowania jakimi kierowałeś się w doborze feedera na te amury do 80 cm i duże karpie. W ten sposób poznam Twoje preferencje.
-
Przy trolowaniu jest tylko jeden plan.
-
Na 3-ech z 4-ech wymienionych łowisk nie da rady.
-
Polecam przejrzeć forum. Jest tego od "bata".
-
Z każdej jest banalna. Wystarczy jak poda gatunki i wielkość jakie chce łowić. Jak nie będzie znał łowiska to po 10 straconych zestawach wróci z płaczem i wtedy zapoda się kolejne wędzisko. Wszystko proste, do bólu, bo każde kłamstwo jest błyskawicznie obnażane. Nie wierzę, że nie zauważyłeś, że kilku nowicjuszy lub raczej jeden pod kilkoma nickami, ciągle bombarduje nas podobnymi pytaniami w tym samym stylu gramatycznym i tymi samymi łzawymi argumentami o początkach. Najzwyczajniej czuję się trolowany.
-
Brawo! Jakbym mógł to 10 x dałbym like. Ten film powinien być zawsze linkowany dla pytających: "czy to płoć, czy wzdręga" a pokazujących bastarda. Mógłby też posłużyć jako środek upokarzający dla właścicieli stron, gdzie pokazują zdjęcie płoci, photoshopem robią czerwone płetwy i nazywają to wzdręgą. Jeszcze raz brawo!
-
Nie ma sprawy, ale... Feeder i method feeder to właściwie grunt. Method feeder w rzece to pomyłka leżąca u podstaw techniki. Tak techniki a nie metody i jako osoba łowiąca powinieneś to wiedzieć. Podobnie powinieneś wiedzieć co nieco o wędziskach gruntowych gdyż bywasz nad wodą i łowisz. Nie ważne jakiej, ważne, że jako osoba łowiąca musisz umieć już dopasowywać zestawy do ryb jakie chcesz łowić a skoro łowisz w wymienionych lokalizacjach to powinieneś znać ich wymogi. O ile Wisła, Bug i Narew są podobne to ZZ ma się nijak do połowów rzecznych. Nie wiem też czemu sporo osób zawsze pisze o wadze wędziska gruntowego jakby je mieli cały czas trzymać w ręku. Wniosek mam jeden. Poczytać o metodzie ciężkiej denki. Zmienić dział zgodnie z prawdą na TEN i spełnić wymogi jakie są wymienione w nagłówku.
-
Dzięki! Już myślałem, że mnie jakaś schizka dopadła ale nie tylko ja zauważyłem "niezgodność zeznań". Nie ma bata aby na delikatnej szczytówce nie łowić płotek 15 cm a co dopiero leszczy. A przy okazji. Z tego co zauważyłem, na rynku feedery do method feeder głównie posiadają cw 70-110 g. Tak naprawdę to nic nie napisał. Nie odpowiedział na proste pytanie Michała.
-
Poważnie? A łowiłeś? A w ogóle rozpakowałeś? Coś mi się widzi, że nie, bo skoro byś łowił to nie byłoby tego postu.
-
Myślę, że to Twoja decyzja, szczególnie po zasięgnięciu języka o lokalnych wodach. No i do zastanowienia jest fakt, że jeśli się nie opłaca to dlaczego tyle osób płaci? Gdyby nie płaciło to Okręg zostałby zlikwidowany i wchłonięty przez inny.
-
No to kolejny model. Czy ktoś posiada Meizu M6S? Chciałbym pozyskać kilka informacji, które są pomijane w specyfikacji i porównać to co piszą z rzeczywistością.
