-
Postów
5 489 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
kolowrotek spinningowy do 650 zl
Docio odpowiedział bartelblag wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Nie będę się z Tobą spierał Jotes. Jak zwykle wiesz lepiej jak wygląda linia kokilowa i jakie musi spełnić warunki bezpieczeństwa oraz jaka infrastruktura musi towarzyszyć piecowi indukcyjnemu na nawet kilkadziesiąt kilogramów wsadu. O Google Earth też pewnie nie słyszałeś dlatego większość czego nie znasz jest dla Ciebie niemożliwa. Jak już krytykujesz to przynajmniej niech to będzie logicznie spójne. Zajrzyj proszę pod ten link i napisz mi, które koncerny sygnują swoim własnym logiem fabryki produkujące dla wszelkich marek. Nie posiadam tej wiedzy a nie ukrywam, że przydałaby mi się. -
kolowrotek spinningowy do 650 zl
Docio odpowiedział bartelblag wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
O filiach pisałem niedawno. Ja je znalazłem dopiero w tym roku, choć jak piszą istnieją od lat. Firmowa strona Daiwa jeszcze w zeszłym roku milczała o tych filiach. Dziwnie tanie kołowrotki z logo Daiwa pojawiły się na naszym rynku trzy lata temu. No to coś mi tu nie gra, bo albo robili i trzymali ceny i logo Japońskie, albo nasi importerzy to barany i nie wiedzieli, że mogą kupić tanie Daiwy po 200zł i spokojnie puścić na rynku po 500zł skoro to sprzęt z górnej półki, albo i drożej patrząc na ceny Dragona. A bydynki? Niestety ale nie wygladają na produkcyjne ale na biurowce, a to z kolei pachnie mi dystrybutorem a nie producentem. Zapewne będą się rozwijać, gdyż ekspansja firmy jest naprawdę olbrzymia ale póki co to na razie rozmiar manufaktur a nie fabryk. Wystarczy porównać te z UK, Niemiec i Francji z tymi z Tajlandii, Chin i Wietnamu. Ja nikomu renomy nie odbieram. Piszę wyraźnie, że nie jestem do nich przekonany. Tym bardziej nie jestem przekonany, gdy czytam na stronie z linku jaki podałeś: "To selektywne produkty dla wymagających wędkarzy świadomych tego, czego naprawdę oczekują od sprzętu tak wysokiej klasy." a w ofercie DAIWA Ninja 3000 A w promocji za 192zł gdzie regularna cena to 216zł. No wybacz ale wyselekcjonowany sprzęt wysokiej klasy nie kosztuje 200zł o czym bardzo dobrze wiesz. Tym bardziej, że oryginalny kołowrotek made in Japan nie kosztuje poniżej 1000zł. No i jeszcze cena hurtowa, transport, prowizja, podatki, koszty prowadzenia sklepu, pensje pracowników i w efekcie okazuje się, że to kołowrotek za 25$, oby. No to już wszystko tłumaczy z wyselekcjonawaniem i wysoką jakością. Jak dla mnie to gdybym miał kupić w tej cenie, to wybrałbym Jaxona, bo wiem, że w tej cenie dostanę do ręki naprawdę porządny sprzęt. Mogę się jednak mylić i okaże się, że polityka Daiwa kroczy do polityki Jaxona. No i kolejna sprawa. Czy wysiliłeś się sprawdzić, choćby w Google, czy filia w Szkocji ma odlewnię? Ja to zrobiłem i twierdzę, że nie ma. No to skoro nie ma to skąd ma obudowy do kołowrotków i mechanizmy? Jakość to kontrola na każdym etapie a nie jedynie pokręcenie, lub nie, korbką i strzelenie kabłąkiem. Póki co trzymam się sprawdzonych wzorców, gdyż wolę być miło zaskoczony niż niemiło rozczarowany. A co będzie? Czas pokaże. -
kolowrotek spinningowy do 650 zl
Docio odpowiedział bartelblag wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
To ja może z innej strony. Skoro masz 650zł na młynek, to może przemyśl zakup Daiwy ale z Malezji. Jakość wysoka, bo jest bezpośrednia kontrola jakości japończyków i jakoś nie spotkałem się aby ktokolwiek na nie narzekał. Za 650 też byś kupił ale słabsze modele, nie do tak ciężkiej pracy. Przyznam też ,ze nie daje mi spokoju ten szybki nurt, rzeka i cw wędziska oraz przynęt. Czyżbyś miał zamiar przeczesywać rzeczne rynny 4-6m głębokości? Jeśli tak to musisz mieć mocne nerwy. Poszukaj w necie postów Maćka Jagiełło. On jeśli ma łowić w rzecznych rynnach to zabiera spinning cw 100g i kołowrotek wielkości 500, gdyż częściej niż sandacz siada mu na kiju sum. Cena tej Daiwy nie jest bez znaczenia. Oryginał japoński to minimum 1000zł, fabryka, najstarsza, w Malezji to minimum 650zł. Reszta to już nowe fabryki w innych krajach jak Wlk. Brytania, Rosja, Wietnam, itp. ale do nich nie nabrałem jeszcze przekonania jak i do trwałości kołowrotków za 100zł choćby nie wiem pod jaką marką występowały. -
Spining na rzekę dla amatora
Docio odpowiedział Januszleszcz wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
No co Ty. To nie jego wina tylko tableta, że sam w locie nie poprawia pisowni. -
To nie kwestia rodzaju wędziska a zastosowanych przelotek. Zasadniczo dystrybutorzy i producenci zaznaczają, że jakiś kołowrotek jest odporny na słoną wodę, że jakieś wędzisko jest przeznaczone do połowów morskich a nawet spotkałem się z takim przypadkiem, że jakaś żyłka jest specjalizowana w połowach morskich. Słona woda głównie przyśpiesza korozję ale i osadzanie kamienia oraz minerałów, które znajdując się na przelotkach wielokrotnie przyśpieszają zurzycie żyłki lub plecionki.
-
Hmmmm, kojarzy mi się z Jętką.
-
Poczekam na wersję on-line. Zagramy razem.
-
Dawno się tak nie uśmiałem. LINK
-
Wierz reklamom to zimą w trampkach będziesz chodził.
-
Nie znam ale skoro wybrałeś feeder z cw do 150g to jednak znalazłeś odpowiedź/podpowiedź, może nieświadomie ale jednak. Większość miejscówek obłowisz takim wędziskiem, w rynnach to i nawet 250g jest za mało.
-
Odnowa kołowrotka
Docio odpowiedział marckus wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Jotes napisał o odkamieniaczu i ubytku chromu i znów coś mi przyszło do głowy. Z rdzą miałem do czynienia. Nazwy nie podam, bo to baaaaardzo dawno było ale środek nalezy do grupy chemii samochodowej. Jest to środek do odrdzewiania blachy przy ubytkach lakieru, działa bardzo szybko i praktycznie "zżera" rdzę w kwadrans. Po całkowitym spienieniu ściera się go szmatką i blacha jest czysta i gotowa na zaprawkę. Co do ubytków chromu to może jednak lepiej zostawić aby nie wyglądał jak sprzęt z wystawy. Ale jeśli trzeba to może warto pomyśleć o zakładzie galwanicznym, który zrobi to "przy okazji" za niewygórowaną cenę. -
Oczekuj nieoczekiwanego. Sytuacja sama się rozwiązała. Wczoraj wieczorem postanowiłem sprawdzić cóż to się stało mojej dobrej starej wiertarce, która wspierała mnie od lat 80-tych. Mocna konstrukcja, niemal toporna, nie zaskoczyła mnie, gdyż to charakterystyczne dla sprzętu USSR. Niestety w detalach nigdy nie byli mocni i okazało się, że szczotki dociskane są nie przez własną sprężynę lecz przez marną sprężynkę skręconą jak w zegarku. Obluzowała się śrubka ją utrzymująca i szczotka odbiła w górę, a że nie miało jej co docisnąć to się zawiesiła i stąd nagły zgon wiertarki. Ale, ale. Wiertarka ta ma fantastyczną nakładkę do akcesoriów wykonaną z "amelinium" lub czegoś podobnego o średnicy 43mm, więc od razu ją zamontowałem w stojaku. Wiertarka służyła wcześniej przy robieniu spławików posłuży i teraz. Jednak ie rezygnuję ze spasowania nowej, choć już mnie nic nie goni i mogę całkowicie na spokojnie szukać najlepszego rozwiązania.
-
A ja czytałem, że ten JurrasicCarp całkiem nieźle daje sobie radę. Na wyczynowym niektórzy sobie go bardzo chwalą.
-
Odnowa kołowrotka
Docio odpowiedział marckus wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Nigdy nie robiłem czegoś takiego i do głowy przychodzi mi jedynie mnóstwo miękkiej bawełny i pasta polerska. Wpierw wszystko rozebrać, pozbyć się rdzy, przesmarować olejem wazelinowym, skręcić, odstawić na półkę i cieszyć oczy. Robota długa, ciężka i żmudna ale efekt będzie widoczny. Może mógłbyś sobie nieco ułatwić robotę gdybyś miał Dremel. Musisz tylko wszystko z wyczuciem robić, delikatnie, niemal pieścić aby nie porobić dołków, nie pozacierać wzorów, itp. -
Wie więcej. Zajrzyj tu i zapoznaj się z treścią §5 ust 2 pkt 2.
-
A kto powiedział, że nie będziecie mogli!? W rozporządzeniu w sprawie połowu ryb, chowie, hodowli, itd jest napisane: § 17. 1. Sprzęt pływający służący do połowu ryb, zwany dalej "sprzętem pływającym", z wyjątkiem statków rejestrowanych i oznakowanych na podstawie odrębnych przepisów, znakuje się w sposób trwały i widoczny numerami rejestracyjnymi umieszczonymi na zewnętrznych płaszczyznach obu burt; litery i cyfry numeru rejestracyjnego powinny mieć nie mniej niŜ 10 cm wysokości i 1 cm grubości. a to oznacza, ze sprzęt pływający, z którego odbywa się połow ryb musi być oznakowany, niekoniecznie rejestracją dla sprzętu pływającego ściśle związanego z połowem ryb.
-
Bez wiedzy o metodach jakimi poławia trafienie z "kreatywnym i fajnym" sprzętem wynosi ok 5%. A może nieco więcej, niech no pogrupuję tematycznie. Grunt i ciężki grunt. Standardowy spławik, match (aby znów nie wywoływać burzy ), przepływanka zwykła i odległościowa oraz bat. Spinning lekki, szczupak, sandacz, pstrągi, trocie. Wędkowanie morskie z kutrów i z plaży. Wędkarstwo muchowe. No faktycznie wyszło najogólniej 10% szans. Jeśli jednak dodamy upodobania do określonych wędzisk z podziałem na akcje i pracę oraz firmy, które lubi lub wręcz odwrotnie, to już mi wychodzi nie 10%, nie 5% ale tylko 2% szans na trafienie z przydatnością sprzętu. Ha, zapomniałem o całym majdanie wędkarstwa karpiowego i zawodniczego Oj czuje porażkę.
-
Panowie zrobiliście mi taką burzę mózgu, że aż oświeciło mnie, a przy okazji pokój. Obecnie rozpoznaję i próbuję dopasować coś takiego. Nie koniecznie akurat to, myślę aby zaślepka miała choć mały rancik, na którym by się oparła w uchwycie stojaka a pełne denko się wytnie. To jednak dzięki Wam mi przyszło do głowy.
-
Nie przypuszczałem, że potrafi się "zejść" aż tyle z wymiaru. Dzięki, kolejny dobry pomysł.
-
Myślałem o dętce ale musiałbym ją rozciąć i porządnie wyszorować. Dętki są talkowane. Ale z papierem ściernym to dobry pomysł. Mam 220 a i 1000 nawet się znajdzie. To daje mi już kolejne możliwości, mogę jakiś nawet śliski pierścień wykombinować i wszystko podkleić lekko butaprenem, będzie pracować ale będzie i sztywne. Dzięki
-
Tytuł pewnie nic nie tłumaczy i sam mam z nim nadal problem, bo nie wiem jak zacząć przedstawienie problemu a pomoc by mi się przydała. Może pamiętacie mój ostatni zakup. Ano właśnie, wyszło to, co się zdarza z tanim sprzętem marki - sklep. Podejście montażowe wiertarki (te do którego montuje się rączkę lub osadza w innym uchwycie np stojaka), mimo deklarowanych 43mm ma tylko 41mm. Uchwyt stojaka nie ma aż tak dużej tolerancji i najzwyczajniej nie trzyma. Gdybym od razu to sprawdził, lub przynajmniej w pierwszych dniach posiadania jeszcze przed użyciem, to najzwyczajniej zwróciłbym do sklepu i kupił inny model. Teraz to już po przysłowiowych "śliwkach" i muszę coś wykombinować. Coś co mi pozwoli zredukować średnicę z 43mm do 41mm uchwytu w stojaku lub podejścia w wiertarce. Coś co będzie odpowiednio sztywne aby pod obciążeniem nie "latała na boki" ani tym bardziej nie wyskoczyła z uchwytu. Coś co nie podlega trwałym odkształceniom podczas zgniatania, gdyż ściskanie w uchwycie nie jest niczym innym jak zgniataniem. Coś co będę sam mógł wykonać bez udawania się do ślusarza i mnożenia kosztów. Coś o 1mm grubości, gdyż zawinięte w niepełny okrąg da w sumie na średnicy pożądaną korektę 2mm. Myślałem o jakichś łuzach i zaciskach ale nie trafiłem na pożądane średnice. Zaciski śrubowe do kabli z dodatkową sprężynującą wkładką niestety kończą się na średnicy 30mm, a wkładka przypadła mi do gustu. Z kolei myśl o pasku z twardej gumy do tej pory siedzi mi w głowie ale nigdzie nie znalazłem takiej. No to widać teraz jak na dłoni poprawność twierdzenia, że co jest tanie, to jest faktycznie drogie. Podsumowując. Poszukuję jakiegoś pierścienia o niepełnym zamknięciu, 1mm grubości i średnicy 45mm, który po ściśnięciu da 43mm. Faktycznie pierścień spowoduję korektę z 43mm na 41mm. Może też być twarda guma, taka jaką kiedyś na przecieki stalowych rur używali hydraulicy pod obejmy. Ratujcie, bo już mnie rozpacz powoli ogarnia. Wszelkie pomysły mile widziane tylko nie proponujcie mi zakupu nowej wiertarki.
-
Trochę dziwne poczucie sprawiedliwości, zanęta sama z siebie albo kulki - nie, zanęta w koszyczku - tak. Z tymi obcymi substancjami to też przegięcie. Właśnie podważyłeś sens wszelkich karm dla zwierząt, które nie tylko im nie szkodzą (przykłady domowe) lecz wręcz ratują życie (schroniska). Problem zdecydowanie leży nie w samych karmach (choć pośrednio jak najbardziej), lecz w ich ilości. Nie zjedzona karma przez ryby podlega rozkładowi jak każdy organiczny element na tej planecie, czyli złożone związki węgla. Bakterie gnilne to skomplikowany element natury, który najogólniej wpierw pozbawia wodę tlenu, lub go mocno ogranicza, na sporym obszarze wokół gnijącej zanęty a następnie grupa bakterii beztlenowych rozkłada cząstki pokarmowe. Wydzieliny tych bakterii są niesamowicie trujące dla każdego środowiska, nie tylko wodnego. A przy okazji. Związki chemiczne znajdujące się w niedopałku papierosa wrzuconego do wody nie odbierają z niej tlenu. Jednak zatruwają metr sześcienny wody, w którym ryby nie są w stanie żyć.
-
Nie, nie jest obojętne co robimy, gdyż ma to wpływ na końcowy rezultat. Obejrzyj dokładnie jeszcze ze trzy razy ten film, słuchaj uważnie a może dowiesz się o co chodzi w tym wszystkim.
-
Niestety ie jestem nawet blisko Twoich okolic ale... Nie jest aż tak ważne Koło. Ważny jest Okręg i pod tym względem zdecyduj.
