Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 489
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Zapomnijcie. Cały Fotr Wola idzie do remontu i wszystko jest zamykane oraz przenoszone w inne lokalizacje. Wniosek taki, że po remoncie właściciel będzie musiał na nowo stworzyć tę galerię.
  2. Życzę Wszystkim zdrowych, wesołych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia
  3. Wzdręga na spinning, na muchę - jak najbardziej. wbrew pozorom i przynalezności gatunkowej wzdręga jest drapieżnikiem, który nie pogardzi sałatą do robala. Połów na muchę jest oczywisty a na spinning koledzy łowili ją wyłącznie na bardzo lekkie mikro woblerki "żuczki, cukiereczki" lub wręcz pływające. Efekty były i to okazałe a wrażenia? Cóż, jeśli jesteś sobie w stanie przypomnieć harce 30cm silnych rybek na tak lekkim zestawie oraz dodasz obawę o zaczepienie o grube łodygi grążeli lub innego zielska, to właśnie będzie to.
  4. Ma może ktoś znajomego Dyrektora Parku Narodowego? Profilaktycznie chciałbym nawiązać kontakt w celu negocjacji miejsca pod namiot. W innym aspekcie pozostaje tylko przyczepa kempingowa zgodna z tematem. W ostateczności banicja poza granice "mojego" śmiesznego kraju. Wyjaśnienie . Normalnie ręce, nogi, uszy i inne części ciała opadają. No i oczywiście zrobiłem poważny błąd. To nie syndrom Jana bez Ziemi lecz Wozu Drzymały.
  5. Na komercji to w ogóle bym sobie zanętę odpuścił, tym bardziej jak nie chce się bawić z drobnicą. Nie ma czasu, jak już wspomnieli inni, na przyzwyczajenie karpików do zanęty. Pozostaje dobre robactwo i atraktor. Są już pierwsze przejawy jesieni, chłodne noce, niże i ryby instynktownie szykują się do zimowania najadając się do nieprzytomności lecz nie pachnącej mało odżywczej zanęty lecz pokarmu wysokoproteinowego. Jako opcję na pewno nastawiłbym się z rosówkami i jakimś atraktorem albo kilkoma. Większość zapewne będzie podawać "słodycze" i tu skuteczny może okazać się jakiś "śmierdziuch", o którym pisał kiedyś JKarp. Jakis krab, krewetka, czy inna paskuda może okazać się rewelacją. Jednak nie rezygnowałbym całkowicie z wanilii lub czosnku, który jesienią może okazać się strzałem w przysłowiową dychę.
  6. Taaaak. To poruszane przez Ciebie, po raz kolejny, czytanie ze zrozumieniem jest wielce inspirujące, a wyciągnięte karkołomne wnioski zaskakujące i wprawiające wszystkich w osłupienie. Widocznie ja się uczyłem innego języka.
  7. Zgadzam się. Organizatorzy powinni ze wstydu strzelić sobie w łeb za całkowity brak przyswojenia wiedzy od ponad roku. A skoro tak martwią się o kieszeń wędkarzy, to może zasponsorują opłaty z biletów, czyli powszechnie znanego - startowego: Bilet uczestnika - Warszawa - 17.09.2016 50,00 zł Dodatek PREMIUM (koszulka Street Fishing Extreme 2016) - nie zawiera biletu 179,99 zł Bilet uczestnika + koszulka zawodnicza Street Fishing Extreme 2016 - Warszawa VIP - 229,00 zł
  8. Już to kiedyś pisałem, napiszę ponownie. Zapoznaj się z Art 13 ustawy o rybactwie śródlądowym a ciśnienie powinno spaść. Nie czepiajmy się dzierżawców, ktokolwiek by nim był, a weźmy się za ustawodawcę, który sporządza wiele dokumentów ku radości swojej i swoich tajnych popleczników, którzy w zamian za poparcie środowiska mają prawne przyzwolenie na niszczenie zasobów tego kraju. Trzeba tym bandytom w białych kołnierzykach pozamykać wszystkie furtki ucieczki z wyniszczających działań a dopiero wtedy będą przydatne szubienice.
  9. Janusz brak ryb to nie to samo co niemożność rozgrywania zawodów. Brak ryb to bezsens organizacji, niemożność to zakaz organizacji. Każde słowo ma swoje znaczenie.
  10. Czy na pewno podlinkowałeś właściwy tekst? Z tego co piszesz wynikają same sprzeczności. Organizatorem był urząd gminy Legionowo a nie ZO Mazowiecki. O kateringu nie ma słowa ani nie widać tego na zdjęciach, ale mogę się mylić, bo mnie tam nie było. Jednak i on to sprawa organizatora. Nie wiem skąd twierdzenie o niemożności rozgrywania zawodów. Zaskoczyłeś mnie tym zupełnie i zajrzałem do Koła 13 jako najbliższemu tej wodzie. Wynik otrzymałem na stronie głównej w ogłoszeniach, gdzie jak byk stoi terminarz zawodów z XI ogólnopolskimi zawodami spinningowymi 03.09.2016 r. Za to twierdzenie o szopce dla krewnych i znajomych oraz całą resztę pomijam milczeniem. Nad małością i zawiścią nie ma sensu się rozwodzić. Nie mam zamiaru zmieniać Twojego nastawienia do PZW ale wobec fałszywych informacji przedstawionych przez Ciebie jak dla mnie to EOT. Szkoda mojego czasu, pisz co chcesz.
  11. Skoro pomijasz aspekt ekologiczny (który u mnie jest zdecydowanie głównym), to o jakich pieniądzach piszesz? Karp był własnością IRŚ, samochód firmy sponsorującej, nagrody dodatkowe drugiej firmy a jeśli komuś się uda go złowić obecnie, to nagrody ma urząd gminy.
  12. Wygląda jak glony.
  13. Docio

    Moje muchy

    Nie za ma co. Lubię tu zajrzeć, choćbym nic nie potrzebował. Takie zaplecze twórcze do zestawów, a nóz coś wpadnie w oko...
  14. Docio

    Moje muchy

    Miło pooglądać a nie komentuję. bo się na tym kompletnie nie znam.
  15. Jak dla mnie nad wyraz trafnie. Każda sugestia może być właściwa, a dokładniej słuszna. Jak by nie patrzeć to mnie przekonało.
  16. Ozet słuszna uwaga o zmieniających się materiałach i technologiach. Mam nadzieję, że równie prosto wytłumaczysz mi fakt, czemu cw pojawiło się od pierwszych szklaków? No bo bambusy, czy nawet leszczyny, dawały radę wszystkim rybom a ich "moc" ograniczona była właściwie jedynie wytrzymałością linki. Wiem, wiem, był jeszcze jeden podział na: płociówki, ciężki spławik lub lekki grunt i ciężki grunt. Jednak nawet te najmocniejsze miały parametry lepsze od współczesnych węglówek.
  17. Może okaże się lepsza od prekursora, który okazał się totalną porażką. Uważaj na styki na spodzie "bombki". Nie wytrzymują chemii w naszych wodach i szybko pokrywają się warstwą nalotu, która izoluje a to powoduje, iż urządzenie przestaje działać.
  18. Oczywiście, że nie trzeba się zgadzać. Choć nijak nie kojarzę elementu wspólnego dla tych pisarzy to "całkowicie subiektywne" oznacza ni mniej, ni więcej jak słowa mówione ale nie pisane. Wiadomo, że mówić można różne rzeczy, których później można wygodnie się wyprzeć jako rozważania czysto teoretyczne. Jednak spójrz na to bardziej analitycznie, te wszystkie nasze porady, wielkie kołowrotki do cienkich żyłek i setki metrów nawojów, te wytrzymałe wędziska z wysokim cw dla pytających o ryby, te większe. Czyżby jakaś niekonsekwencja? Po co komuś doradza się karpiówkę 3lbs gdy wyraźnie pisze o połowie na spokojnej wodzie i dość bliskich odległościach ale o większych karpiach i amurach? Po co do wędziska spinningowego 10-30g poleca się kołowrotek wielkości 4000 a nie 2000, przecież odpowiednia linka wytrzyma bez problemu ciężar przynęty. Po co te kosmicznie wytrzymałe wędziska morskie do przynęt max 100g? Są cięższe i to o wiele ale wtedy cw 350-500 ma swoje uzasadnienie. A i w naszym trollingu widać wyraźnie dysproporcję pomiędzy cw wędziska a stosowanymi przynętami. Dlaczego do gruntu na stojącej wodzie nikt nie poleci kołowrotka wielkości 2000? Przecież wytrzyma zarówno jak i żyłka ze sprężyną ca 25g. Nawet do winkelpickera z cw up to 40g zawsze poleca się kołowrotek wielkosci 3000. Wszelkie połowy gruntowe zaczynają się od polecania żyłki 0,22 i kołowrotka 3000. W przypadku wspomnienia rzeki wielkości automatycznie skaczą na 0,25 i 4000. W tym wszystkim jedno jest pewne, mianowicie to, że nie są to argumenty przeciw przecienianiu zestawów lecz przeciw nerwom jakie mogą dopaść wędkarza z niespasowanym, zbyt lekkim zestawem. Przecież nikt nie poleci spinningu 10-35g pytającemu o sprzęt do połowu sumów czy choćby dużych sandaczy i szczupaków. Nikt w pierwszym lepszym sklepie internetowym lub stacjonarnym nie znajdzie delikatnych wędzisk do połowu ryb, z góry ustalonych jako duże, więc o co chodzi z tymi pisarzami? Chyba wiem, napisałem coś o czym świadomych jest tak bardzo niewielu, reszta jedynie po nich powtarza choć nie ma pojęcia dlaczego. No i naszła mnie kolejna kwestia mówiona a nie pisana. Dlaczego tak ochoczo wszyscy polecają obciążanie wędzisk (szczególnie gruntowych) jedynie do 2/3 górnego cw. Jeśli ktoś pisze, że zastosuje większe obciążenie to automatycznie pojawia się głos o ostrożnym, płynnym i nie agresywnym sposobie zarzucania. Idąc dalej w literaturze szablonowe schematy zestawów też nie przekraczają owych wręcz magicznych 60%. To jak najbardziej poprawne i zgadzam się z tym w pełni, ale dlaczego? Samemu to bardzo trudno potwierdzić, choć nie jest to niemożliwe, po prostu trudno. Ułatwieniem na pewno będzie kilka tajemniczych równań (symbole i miary obowiązujące w układzie SI). p = F x t F = a x m p = a x m x t m = 10 m/s = p Z tego, po podstawieniu odpowiednich i zmierzonych wartości, wychodzi, że na zarzucany zestaw wywierana jest siła określana jako G o wartości od 1,5 do 3,0. Teraz powinienem podać jakieś przykłady ale nie jestem w stanie. Każdy ma swój sposób zarzucania zestawu i uogólnienie byłoby fatalnym błędem. W dodatku wraz z nabywaniem praktyki wędkarskiej technika zarzucania jest udoskonalana aby po pewnym czasie zorientować się, że przy o wiele mniejszej sile osiąga się tę samą odległość. Czysto teoretycznie: - te 1,5 to wybitnie w metodach i technikach spławikowych i ciężkim spinningu. - te 2,0 to grunt - te 3,0 to surfcasting i lekki spinning. A na koniec tym co nie chce się googlować. Te tajemnicze G to nic innego jak popularne przeciążenie, czyli masa pozorna układu podlegającemu przyśpieszeniu. Prościej tłumacząc, przy dynamicznym zarzucaniu, wyłącznie w moim przypadku, najczęściej osiągam 2G a to znaczy, że waga mojego zestawu rośnie dwukrotnie, pozornie. Pozornie bo rośnie tylko dla wytrzymałości żyłki i cw wędziska.
  19. CW to zakres wagi zestawu (spławik, ciężarek, przynęta), przy którym pracuje blank, czyli podczas prawidłowego zarzucania zestawu oddaje swoją energię wygięcia. Podczas zarzucania zestaw poniżej dolnego cw nie powoduje pracy blanku a zestaw powyżej górnego cw może spowodować jego uszkodzenie. Ma to też wpływ na maksymalną wielkość poławianych ryb i nieformalnie oraz zupełnie bez podstaw przyjmuje się przelicznik górnego cw x 100, czyli 25g x 100 = 2,5kg. Jest to całkowicie subiektywne podejście gdyż oprócz cw ma na tę wagę wpływ grubość żyłki i jej jakość, zastosowane węzły i ich poprawność zawiązania, łopatka haczyka (długość), doświadczenie wędkarza i prawidłowe ustawienie hamulca w kołowrotku o ile taki występuje.
  20. Pełny kamuflarz.
  21. Mógłbym napisać elaboracik w odpowiedzi ale postanowiłem się ograniczyć. Tak, kupując u optyka mam prawo zakładać, że towar sprowadza z hurtowni optycznej lub od dystrybutora, który ma działalność ukierunkowaną. Towar jest odpowiednio zapakowany i oznaczony co daje gwarancję, że został wyprodukowany zgodnie ze sztuką i jest mi obojętne, czy zrobił to zakład w USA, czy też Chinach. Dla mnie ważne aby materiał został wyprodukowany przez zakład, który wie co robi a jednocześnie odpowiednio go oznaczył. To po pierwsze. Po drugie przycinanie samych szkieł z arkusza też jest ważne, w końcu chodzi o polaryzację i nie jest obojętne jak zostanie arkusz przycięty a to oznacza spore straty materiałowe, za które płaci klient i to tyle na temat właściwego materiału. Oczywiście można trafić na łajzę, która kombinuje z lewym towarem i dlatego pisałem o sprawdzeniu. "Na nosie" poprawności polaryzacji się nie sprawdzi ale i nie potrzeba do tego jakichkolwiek urządzeń. Wystarczy druga para takich samych okularów/nakładek/szkieł i albo się kupuje, albo mówi kilka "słodkich" słów sprzedawcy. Już kiedyś o tym pisałem i nie jest to wiedza tajemna. Niestety trzeba poświęcić trochę czasu na naukę co to jest polaryzacja światła a następnie wyciągnąć wnioski. Wnioski inne od estetycznych lub własnych subiektywnych, że "dobrze mi się patrzy". Zapewne dlatego Kajakowy, mimo, że odwiedza forum, nadal milczy. A co do tańszych odpowiedników, to w niektórych wypadkach konieczne jest posiadanie właściwej technologii i urządzeń. Z tego co mi wiadomo optyka jest jedną z wielu technologii zastrzeżoną dla Chin, tak jak dla nas wizy do USA. Nie oznacza to, ze nie mogą oni produkować okularów polaryzacyjnych, oznacza to jedynie, że właściwy materiał na te szkła muszą sprowadzać, a to rzutuje na cenę końcową czego na pewno nie muszę Ci tłumaczyć.
  22. Według mnie nie ma na co czekać tylko pisać do Kongera, a najlepiej bezpośrednio do serwisu. Ważne aby dokładnie opisać miejsce złamania.
  23. A jak sprawdziłeś polaryzację? No i kolejne, jak sprawdziłeś jednorodność materiału?
  24. Piotr ma adres publiczny: piotr.berger@ww.media.pl
  25. Od góry. Koszyczek z dociążeniem. Miałem coś takiego w ręku wiele lat temu. Pamiętam jedynie, że absolutnie nie wzbudził u mnie najmniejszego zaufania. Producenta też nie pamiętam. Bombka żywcowa, wygląda jak o wyporności 5g. Ten czerwony guzik naciśnięty centralnie wysuwa od spodu druciany haczyk do zaczepienia przyponu żywcowego. Jak naciśnie się go "z rantu" to wysunie się taki sam haczyk z góry, czyli samego przycisku. Tych dziwadeł na trzeciej fotce nie jestem pewny. Wyglądają jak przywieszki dorszowe ale równie dobrze mogą być dozbrojeniem do przynęt spinningowych. Mogą to również być zestawy do połowu specyficznych ryb, jednego określonego gatunku.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...