Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 489
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Docio

    Podrywka

    Rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 12 listopada 2001 r. w sprawie połowu ryb oraz warunków chowu, hodowli i połowu innych organizmów Ŝyjących w wodzie (Dz. U. Nr 138, poz. 1559, z 2003 r. Nr 17, poz. 160, z 2010 r. Nr 104, poz. 654) Na podstawie art. 2 ust. 2 i art. 21 ustawy z dnia 18 kwietnia 1985 r. o rybactwie śródlądowym (Dz. U. z 1999 r. Nr 66, poz. 750, z 2000 r. Nr 120, poz. 1268, z 2001 r. Nr 81, poz. 875, Nr 110, poz. 1189 i Nr 115, poz. 1229, z 2003 r. Nr 17 poz. 160 oraz z 2009 r. Nr 94 poz. 780) zarządza się, co następuje: § 11. 3. Powierzchnia siatki podrywki wędkarskiej służącej do pozyskiwania ryb na przynętę wynosi nie więcej niż 1 m x 1 m, a wielkość oczek sieci nie może być mniejsza niż 5 mm.
  2. Jak pisałem. Kevlar wielokrotnie musiałem "ściągać" z zębów szczupaka, który go jedynie szpikował, przebijał zębami i strzępił pojedyńcze włókna. Splot powoduje, że włókna się rozstępują a nie są sztywno splecione. Sama taśma kevlar to jak bardzo wąska tubka. Nie jest ona płaska dwustronna lecz spłaszczona tuba, coś jak sznurówka tylko z bardzo luźnym splotem. Luźnym dla rybich zębów a nie, że wiąże się jakiś farfocel w zestawie. No i węzły wszelkie są dozwolone, gdyż wiąże się jak grubą nitkę. Nie rozwiązuje się, nie ślizga a hak z oczkiem to już przysłowiowa kropka nad i gdyż łopatka w haku potrafi usztywniony, mocno zaciągnięty węzeł przeciąć.
  3. Możesz w dzień, możesz w nocy. Tyle, że po ciemku pod nadzorem.
  4. Strzał "w ciemno" rzadko trafia w dziesiątkę. Gdybym miał wybierać pomiędzy tym co Ty wybrałeś, to wybrałbym plecioną stalówkę 0,25mm, która ma większą wytrzymałość i zbliżoną elastyczność. Osobiście wybrałbym kevlar. Tak znów wybrałbym kevlar, którego sandacz nie wyczuje a brak w wytrzymałości zniwelowałbym konstrukcją zestawu, czyli byłby podwójny. Wychodzi grubo, nawet bardzo, ale elastyczność jest osiągana jedynie przez plecionkę, więc sandacz nie wyczuje. Za to każda przynęta podawana "na kiju" jest przez niego odrzucana a żyłkę najzwyczajniej tnie. Zapewne z tego powodu to pytanie o stalówkę. Znam wędkarzy łowiących sandacze bez przyponu ale oni posiadają "nadprzyrodzone" moce i wiedzą dokładnie kiedy zaciąć aby hak wbił się w "nożyczki". Ze szczupakiem jeziorowym też tak umiem ale z sandaczem już nie.
  5. Chłopaki przestańcie dawać się podpuszczać z tą przynętą. To nieporozumienie i to poważne, nie ten typ wody. Kolega napisał, że łowi od Myszkowa do Częstochowy w "okolicach Warty". Te okolice to zapewne sama warta. Konkretny dozwolony odcinek do połowu na grunt i spławik jest od Myszkowa do Zbiornika Poraj a to strumyk 5-10m szerokości. Jakiś krąpik rozmiaru "polsilver" na pewno się znajdzie jak i płotka podobnych rozmiarów. Dorastając gatunki gruntowe na pewno spływają do Poraja, bo to nie sprinterzy a i dieta im się zmienia. Za to zapewne są gigantyczne, jak na swój gatunek, ukleje, jelce itp drobne gatunki. To zbyt mała i zbyt szybka woda na poważne egzemplarze z gruntu, więc nie dziwi, że najskuteczniejszym drapieżnikiem w wodzie są spływające z wyższego odcinka górskiego pstrągi. Poniżej Poraja do Częstochowy nawet nie sugeruję pojawienia się z gruntówką a na niektórych odcinkach w ogóle z wędką. Właściwe połowy gruntowe i rozmowy o przynęcie można rozpocząć dopiero po konkretnej deklaracji połowu w Zbiorniku Poraj, tyle że ja już w taką deklarację nie uwierzę. Nie ponieważ już podejrzewam, że połów odbywa się w ujściu Warty do Poraja a to już banał. Własna zanęta, właściwy atraktor i przynęta z atraktorem. A przy okazji. Zbiorniki zaporowe są tworzone na korycie rzek ale z charakterystyką rzeki nie mają już nic wspólnego. Nawet z jeziorem nie mają nic wspólnego, to specyficzne, żyjące na własnych zasadach ekosystemy. Aby było śmieszniej to co sprawdzi się na Poraju nie sprawdzi się na Siemianowicach, Zegrzu czy Sulejowie. Można szukać elementów wspólnych ale nie w budowie samych zbiorników lecz wynikające z życia poszczególnych gatunków ryb i dopiero odnieść się do budowy zbiorników. I jeszcze jedno aby nie była sama krytyka. Każda rzeczka wpływająca do jeziora żłobi w dnie długi i głęboki rów, który jest obsadzony przez naprawdę duże okazy. Długość i głębokość takiego rowu zależna jest od dna jeziora, szybkości nurtu rzeczki i masy wody jaką niesie. W zbiornikach zaporowych jest odwrotnie. Wpływ to miejsce nanoszenia namułów przez rzekę przez co jest płytkie z bardzo zdradliwym dnem w postaci lotnych piasków, które pochłoną każdy cięższy zestaw, a często i lekki leżący na dnie.
  6. Niektórzy stosują zawsze, inni nigdy, zdania są podzielone i w sumie wygrywają Ci, co wybierają sposoby pośrednie. A te sposoby to wolfram, który jest o wiele elastyczniejszy od stalówki, od jakiegoś czasu modny fluorocarbon i nieco zapomniany, choć zawsze zaniedbywany kevlar. Konkretnie taśma kevlarova, którą stosowałem namiętnie przy połowach na żywca. Nigdy żaden szczupak mi jej nie przegryzł. Niszczyła się dość szybko od zębów, często nimi poprzebijana ale nigdy nie przegryziona. No i wolałem sprawdzić "stan na dziś" Chodzi mi o coś takiego.
  7. Ale można sobie pomóc, nieco, ale można. Z jeziorami to przegrana sprawa, prawdziwa loteria, chyba że... Na jakichś forach lub w publikacjach wyczyta się o jakiejś przynęcie i zanęcie, która powodowała serie brań. Z rzekami jest odrobinę łatwiej. Warto przed wypadem rozeznać się w sytuacji do 10km powyżej łowiska. Sprawdzić czy są jakieś zakłady przetwórcze a może nawet czym mogą się obecnie zajmować i co może ewentualnie trafiać do wody. Nie zakładam, że wszyscy spuszczają ścieki lecz o samą wodę po płukaniu owoców, która jest chemicznie czysta ale zawiera konkretny aromat. Miasteczka bez oczyszczalni, zakłady tluszczowe, mleczarnie itp, wszystko jest wskazówką, wystarczy dopasować aromat a jego ilość dopasować według stanu wody.
  8. Zawsze najlepsze jest "danie dnia", czyli to, na co akurat mają ochotę rybki.
  9. Dodam tylko, że brzeg pomaga. Taki płaski pozwala nawet na "wyślizg" rybki z wody, ale jak trafi się choćby półmetrowa skarpa, pomost, itp, to przypon może nie wytrzymać.
  10. O widzisz Ozet, o tym zapomniałem. A kołowrotkiem nie ma się co przejmować. Na moim "lżejszym" feederku jest zamontowany 15-to letni Jaxon rozmiar 200 i spoko daje radę z zestawami 75g. Dopiero jak mu zaserwowałem koszyk 100g to szczytówka poległa. Mikado Crystal do 100g.
  11. Jak czytam "żyłka skręcona" to wiadomo, że źle była nawinięta. Jeśli była jednak dobrze nawinięta, chodzi o kierunek spadania zwojów ze szpuli a nie moczenie w wiaderku, to wina kołowrotka. Rolka w palcach może się obracać a pod obciążeniem już nie. Druga sprawa to tajemnicze warkocze na końcówce żyłki. To z kolei wskazuje na dwie rzeczy. Pierwsza to źle zmontowany zestaw i coś blokuje krętlik lub sam z siebie kręci się przy ściąganiu. Druga to zbyt szybkie ściąganie, które powoduje właśnie skręcanie.
  12. Nie jestem w najmniejszym stopniu przekonany aby nasze przepisy "eksportować" do innych krajów. Jeśli nie zrobił nic złego to nie ma się co czepiać człowieka. Jeśli jednak złamał przepisy to tam też są odpowiednie służby.
  13. Panie ze Skoczylasa prowadzą sprzedaż ale się nie znają, za to potrafią sprowadzić wszystko za normalne pieniądze. To idealne wyjście dla kogoś kto konkretnie wie czego chce a co jest trudno dostępne. Andrzej zna się jak najbardziej ale ma ograniczenia zaopatrzeniowe. A może Zbyszek Mormyszka? Tu z forum.
  14. Dziwne. Przeprowadzenie egzaminu na Kartę Wędkarską to ustawowy obowiązek PZW i każde uniemożliwienie zdania takiego egzaminu kwalifikuje się do zgłoszenia odpowiednim organom.
  15. A co rozumiesz przez rzetelny? Handel polega na zarabianiu a nikt w "cudzej skórze" nie siedzi. Osobiście korzystam z dwóch sklepów, na Twardej w budynku ZG PZW u Andrzeja oraz na Skoczylasa w Minizoobis u przemiłych pań. Ale największy rabat z marszu dostałem w Gdańsku będąc z Windem po raz pierwszy w sklepie. Pierwszy raz widziałem dwóch sprzedawców, którzy przelicytowywali się publicznie, który taniej sprzeda mi wędzisko. Wyszło 20% taniej, czyli 50zł do przodu.
  16. Skoro nie zamierzaliście jej zabierać to bardzo słusznie zrobił. Już lubię kuzyna.
  17. To ja z innej beczki. Z oficjalnych dokumentów IRŚ wynika iż jedynie ok 12% populacji ryb karpiowatych żyjących w naszych wodach jest czysta genetycznie. Kolor płetw, tęczówki a nawet ogólna budowa nie może już być wyznacznikiem gatunkowym. Ostatnim elementem do szybkiego rozpoznania pozostała ilość łusek w linii bocznej. Niektóre bastardy, gdyż tak nazywają te mieszanki ichtiologowie, zajmują całe akweny lub ich większość. Od lat znane są tzw "krasnopiórki", które są swoistą mieszanką płoci, wzdręgi i karasia. Rybki piękne, kolorowe, waleczne ale nie ujęte gatunkowo. Podobnie jest wśród pstrągów, gdzie od dekady ichtiologowie na próżno próbują schwytać czystego gatunkowo pstrąga żródlanego. Wszystkie łowione są w mniejszym lub większym stopniu powiązane z pstrągiem tęczowym. Wracając jednak do aktualnego problemu nie sposób określić w pełni co kolega trzyma w rękach. Pisałem o tym w innym poście, sposób prezentacji jest kluczowy i w tej chwili mogę jedynie zgodzić się z Michałem. To wygląda jak świnka i w żaden sposób nie wygląda jak kleń.
  18. Wygląda jak krąp ale może być leszcz. Z 10cm rybki w ten sposób prezentowanej nie sposób w 100% wywnioskować.
  19. Docio

    Co to za ryba

    Jak tylko odgadnę jaka to rzeka, miejsce połowu, typ wody oraz stan zarybień, to zaraz odpiszę. Na tę chwilę wygląda na coś z łososiowatych, pstrąg, troć, palia albo coś zgoła niespodziewanego. Za to niemieccy kontrolerzy od razu rozpoznają i jeśli jest aktualnie pod ochroną, to...szybko nauczysz się ichnich przepisów i ryb.
  20. No i bardzo słusznie zrobiłeś. Nie spodziewałem się, że tak błyskawicznie działa serwis Kongera. A swoją drogą nowość, której nie ma w katalogu, ma inny numer towarowy niż pozostałe wędziska serii i nie ma jej barw oraz nazwy, która jest wizytówką firmy... Ktoś ściemnia ale co mi do tego.
  21. A nic z tego. Decyzja należy wyłącznie do Ciebie.
  22. Ja problemu nie mam, katalog odzwierciedla graficznie wygląd serii.
  23. Michał dobrze pisze, bo ja mam wątpliwości co do tego Kongera. 1. Konger, nie przypominam sobie aby wypuścił niepolakierowany blank, a taki tu jest. 2. Konger kalkomanie z nazwą wędziska umieszcza pod lakierem bezbarwnym, który jest ostatnią warstwą. 3. Zielony blank to typowy kompozyt a te czarne skrzyżowane nitki to oplot kevlarowy. Jestem niemal gotów założyć się o 0,5l że przy długości 450cm po zważeniu będzie ważył ok 330g. 4. Kompozyt nie przewodzi prądu czyli naklejka jest nieodpowiednia już z dwóch powodów. 5. Jak na telematch brakuje mi minimum jednej dodatkowej wolnej przelotki na szczytówce. 6. Od 2013 r. Konger nie posiadał artykułu z serii 119. Moim zdaniem to czyjaś radosna twórczość aby zrobić w konia klienta podstawiając mu niby Kongera za 150zł, który w rzeczywistości jest bazarówką za 30zł.
  24. Docio

    Pstrąg na Spławik

    W okolicy Wadowic na robala? Zajrzyj kolego lepiej do informatora wód krainy pstrąga i lipienia.
  25. Zgadza się, takie to nasze prawo, niedoprecyzowane i dające mnóstwo możliwości dla "eksperymentów" zarządzających. Co do biwakowania to nie jest to ujęte w ramach parków, poza Parkiem Narodowym. Zakazu biwakowania zawsze szukam w regulaminie porządkowym gminy na ich stronie BIP i najczęściej (99% przypadków), jest on tam ujęty. Gdy go nie znajduję kontaktuję się poprzez e-mail z gminą i co by nie mówić o naszej administracji, zawsze odpowiadali.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...