-
Postów
5 479 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Trudno o dobre, sprawdzone, pewne i markowe haki dużego rozmiaru na naszym rynku. Nawet nasze sklepy rybackie ograniczają się do Mustad 1/0-3/0 do sznurów węgorzowo-dorszowych. Jednak przy odrobinie wysiłku można samodzielnie poszukać w sklepach dla wędkarzy morskich w Hamburgu lub Bremie, a może nawet wysyłają tanio do nas. W ostateczności można zacząć "suszyć głowę" naszym kolegom, którzy są w Norwegi, Wielkiej Brytanii lub jeżdżą do Szwecji i dobrać odpowiedni rozmiar oraz kształt: tradycyjny - okoń, szczupak z wydłużonym ramieniem - węgorz, sandacz bardzo duże - sum. Pora na to "suszenie" odpowiednia, bo będzie można sporo zaoszczędzić na przesyłce, krajowe nie są takie drogie a święta już za miesiąc, na które zapewne się pojawią.
-
Ze zdjęcia, tak na oko, to tylko Kamatsu, które wyglądają na kute. Pozostałe wydają się okrągłe, czyli druciaki a takie odpadają. Oceniając po standardowym rozmiarze opakowania rozmiarówka faktycznie gruntowa a nie na żywca. Niewiele większy 7/0 od 1/0 to już oczywisty dowcip producenta. Moje Mustad 5/0 są około połowy większe od tych Kamatsu, a 10/0 dwukrotnie.
-
ZAKAZ TROLLINGU W OKRĘGU MAZOWIECKIM
Docio odpowiedział kamilesox wna temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Za moich młodych lat (druga połowa lat 70-tych ubiegłego wieku) dopuszczony został spinning, w dodatku nie dla wszystkich. Musiało minąć kilka lat aby ta metoda stała się dostępna dla wszystkich i wtedy również pojawiły się głosy krytyczne. Czy metoda spinningowa również była pod taką presją oceny jak dzisiejszy trolling? Tak, może nawet i większą a spotkanie spławikowca lub grunciarza ze spinningistą często kończyły się na wymianie argumentów siłowych. Trudno aby było inaczej gdy spinningista nie przestrzegał odległości a jeśli nawet mu się to udało, to sru na skos i już ściąga zestaw. No to czy metoda winna, czy też może mentalność ludzka, która musi dojrzeć? Wtedy również mówiono, że w metodzie spinningowej nie ma jakiejkolwiek finezji, nie ma elementu znajomości ryb, środowiska, łowiska, nie ma próby przechytrzenia ryb lecz wykorzystanie ich naturalnej agresji. Ano właśnie, trolling po II wojnie światowej był w Polsce dozwolony tylko nazywał się inaczej - dorożka. Nie wiem jakie powody spowodowały iż został zakazany ale na pewno jestem świadomy iż problem nie leży w danej metodzie lub technice lecz w pazerności i bezmyślności wędkarzy. Pazerności jeszcze długo się nie wyeliminuje ale bezmyślność można, czy to poprzez przekaz medialny, czy przez konkretniejsze przepisy i dodatkowe egzaminy, czy też dzięki innemu rozwiązaniu, które akurat nie przychodzi mi do głowy lecz wiem, że pozostali uczestnicy dyskusji mogą mieć jakieś rozwiązanie w głowie, może nawet idealne. Podsumowując mój wywód chciałbym wrócić do poruszonej kwestii argumentów siłowych. Wielokrotnie spotkałem się z narzekaniem grunciarzy na trollingowców, ba nawet spławikowcy dali o sobie znać gdy łodź przepłynęła im po spławikach kilka metrów od brzegu, gdy siedzieli cichutko przyczajeni. Latające kamienie, drągi lub ciężarki to wręcz norma. Były nawet przypadki ostrzelania łodzi z wiatrówki. To jednak nie jest rozwiązanie tak jak użycie pięści na spinningiście rzucającego na skos z drugiej strony krzaka - bo go nie widać. Kiedyś ze spinningiem właśnie tak było. Notoryczne ściąganie zestawów było wręcz normą a najmniej dotkliwą karą za bezmyślność było wysłuchanie monologu obelg. Jednak od wielu lat spotykam się z zupełnie innym zachowaniem. Siedząc nad rzeką w miejscu na pewno atrakcyjnym dla wielu metod, podchodzi do mnie spinningista i pyta wprost, czy może obrzucić brzeg? No to jak się nie zgodzić, w końcu moim gruntówkom nie zaszkodzi a już na pewno nie spłoszy ryb, na które poluję w nurcie a nie przy brzegu. Przepisy też tego nie zabraniają a wręcz zezwalają, więc można być wędkarzem kolegą a nie wędkarzem wrogiem i obaj są zadowoleni. -
Piwne klimaty, czyli kto co lubi z browarnianych produktów.
Docio odpowiedział Jotes wna temat w Na każdy temat
Obolony długo czekały na degustację i osobiste wrażenia ale w końcu się doczekały. Od razu uprzedzam, że są to moje wrażenia i każdy może mieć inne z przyczyn naturalnych - smakowych, oraz zdecydowanie subiektywnego - gustu. White, ekstrakt 11,5%, alk. 4,7% obj. - mętne jak woda w Wiśle; - mocno gazowane, orzeźwiające, idealne na upalne dni; - gaz sprawia, że smak jest ostry i tłumi właściwy wytrawny smak z nutą słodkości i kwaskowatości; - sam smak jest wyjątkowo pełny bez wyczuwalnej wody i alkoholu za to osad osiadający na języku i podniebieniu powoduje mydlany posmak. Jak ktoś lubi taki klimat to przypadnie mu do gustu. Premium, ekstrakt 12%, alk. 5,0% obj. Opis w odniesieniu do wrażeń z powyższego - mocno gazowane, tak mocno, że skutecznie tłumi smak przy pierwszych łykach; - smak zdecydowanie bardziej gorzki bez nuty słodkości. Już nie ma posmaku kwaskowatego, kwaśność jest zdecydowanie wyczuwalna; - po kilku łykach wyczuwalne dodatki ziołowe choć tak słabe, że trudne do zidentyfikowania, za to woda jest zdecydowanie wyczuwalna; Ta woda zepsuła mi nastrój i opinię o tym piwku. -
Problemem nie jest plecionka, którą możesz nawinąć jaką chcesz. Problemem mogą być przelotki w wędzisku, które mogą być zbyt miękkie i błyskawicznie zostaną "wypiłowane" a to powoduje strzępienie plecionki i konieczność wymiany przelotek oraz plecionki. Najpopularniejsze przelotki w naszych budżetowych wędziskach do plecionki to Fuji TS, które są utwardzone a i tak po jakimś czasie wypiłowują się. Zwykłe Fuji, mimo że bardzo dobre, do plecionki się nie nadają. Korzystając z okazji, każdy może wejść na stronę Fuji Malasya a tam znajdzie ceny hurtowe przelotek. Jak już czujecie, absolutnie najtańsze i niekoniecznie odpowiednie do spinningu z plecionką kosztują od 1$/szt w górę. Te robione w Japonii są zapewne 2-3 razy droższe ale nie znalazłem cennika. Jednak sam ten fakt daje do zastanowienia, czy spinning za 100zł z włókna węglowego i uzbrojony w przelotki Fuji TS (od 1,5$/szt), faktycznie takie posiada. Napisałem Fuji TS gdyż są to przelotki najtańsze z utwardzonych. Te "pozłacane", czyli pokryte tlenkiem tytanu, poryte spiekami ceramicznymi lub (jak to opisują choć sama nazwa jest w sobie sprzeczna) pokryte oksydowanym aluminium, są wielokrotnie droższe.
-
Kołowrotek do żywcówki wielkich ciężarów "nosić" nie będzie, więc jest to dość wygodna sytuacja i spokojnie można patrzeć na młynki z przełożeniem do 1:5.2 . Wolny bieg może się przydać, wszystko zależy od zestawów i nastawienia na konkretne ryby - sandacz. Jeśli jednak w zestawie ma być zawsze spławik, to nie widzę dla niego zastosowania. Kontrola nad zestawem musi być ciągła, bo jak żywczyk wpłynie w zarośla... Wielkość nie musi być imponująca. Kołowrotek pod żywcówkę pracuje jeszcze mniej niż w gruntówce. Istotny za to jest hamulec, który przy wędzisku up to 40g musi być naprawdę niezawodny. Wielkość 200-300 jest jak najbardziej odpowiednia. Jednak gdybyś zdecydował się na wędzisko 2,4-3,0m z cw 60g to śmiało bierz wielkość 300.
-
Piwne klimaty, czyli kto co lubi z browarnianych produktów.
Docio odpowiedział Jotes wna temat w Na każdy temat
Niedawno z Wind'em rozmawialiśmy na temat piwa. Wczoraj zadzwoniłem do niego aby mi przypomniał nazwę i oto one. White i Premiun ale jeszcze poczekają nieco na degustację. -
Cormoran I-cor lekki spinning
Docio odpowiedział stawny wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Ozet one są z pustego a nie pełnego szkła. W takim przypadku mowa o odporności, jakie przyjęło się dla pełnego szkła, traci podstawę. Puste szkło jest chyba nawet wrażliwsze od blanków węglowych. Waga blanków w serii wskazuje, że to blanki o bardzo cienkich ściankach a opis "wykonane z bardzo gęstego włókna szklanego" przy wadze jak dla kompozytów dobrej jakości, tylko to potwierdza. Osobiście stawiam na wadę fabryczną łączenia lub jakąś rysę na blanku. Nie wykluczam też, że blank to rulon tekturowy owinięty matą szklaną w bardzo skąpej ilości, bo i to jest możliwe. -
Ojtam, ojtam, pomyliłem się z tą babką i to jest fakt. Nie ma się o co obrażać, bo do dziś nie nauczyłem się ich rozpoznawać i jakoś nie mam zamiaru. Nadal będę wypuszczał wszystkie. Jedyny efekt będzie taki, że Guru jeszcze trochę poszuka żyłki, gdyż przestałem sprawdzać które docierają do hurtowni w nawojach wieloszpulowych nawet do 1500m. O żyłkach konfekcjonowanych w szpulach 1000m też jakoś już zapomniałem.
-
Co kupić, to chyba największy dylemat wędkarzy, nie tylko tych są chcą ich obdarować. Informacji skąpo i można wyciągnąć błędne wnioski, ale co wiemy. Łowi blisko brzegu na spławik, czyli grunt odpada. Łowi okonie i karpie a to mówi o zestawach do połowu z dna i z toni. Jeśli jednak jednocześnie poluje na te rybki, to wielce możliwe iż łowi w stawie hodowlanym, a inaczej w łowisku komercyjnym. To daje nam pogląd na wielkość ryb i jakieś mocarne karpiowe zestawy odpadają. Łowi teleskopem i to mu przez długi czas wystarczało. Wspominał o wędzisku składanym gdyby/jeśliby miał je zmienić. Wniosek. Aby zaspokoić jego aktualne potrzeby, przy tej zmianie, oraz dać możliwość rozwijania pasji, skłonny jestem zaproponować wędzisko odległościowe. Wędzisko w jak najbardziej przystępnej cenie firmy, która już dała się bardzo dobrze poznać na rynku. Niemniej link który podam jest wyłącznie poglądowy i wybór może paść na coś zupełnie innego. Fiume Firenze Osobiście doradzam poszukiwania wędziska o długości 390-450cm ważące w okolicach połowy długości. To znaczy, że przy długości 400cm wędzisko najlepiej jakby ważyło ok. 200g +/- 30g. Choć te -30g od razu sugeruje dwu-trzykrotnie wyższą cenę.
-
Ja mam bardzo mgliste pojęcie o tej metodzie i trzeba szukać informacji skoro nie podaje nikt "na tacy" rozwiązań. Chwilę pogmerałem u wujka google w kieszeniach i znalazłem coś takiego
-
A może z innej strony, gdyż nie wiem czemu kobiety upierają się kupować sprzęt. To tak jakby kupować im kosmetyki choć używają zupełnie innych. Chcesz uczestniczyć w jego pasji? Jeśli tak to kup dwa krzesełka na wspólne wypady, tak na początek. Nie musisz być aktywna wędkarsko, weź termos z herbatą lub kawą, zrób kanapki, pomyśl o napojach. Jeśli Cię nie wciągnie wędkarstwo zupełnie i nie zaczniesz sama łowić, to bądź sobą, bądź wsparciem a będzie to najlepszy prezent. A żeby się nie nudzić weź ze sobą na wspólny wypad książkę. O korzyściach płynących z pobytu na łonie natury zamiast w betonie przed tv nawet nie wspominam.
-
I takie stwierdzenia radują duszę wędkarską.
-
Wybór stowarzyszenia to nie tylko wody i składki. Warto zapoznać się ze statutami i regulaminami połowów. Reszta to już czysty realizm, porównanie wód, opinie o rybostanie, itp. Warto jednak zaznaczyć, że MZW nie ma opłat dla niezrzeszonych, PZW ma. Z drugiej strony nie ma prawnego ograniczenia by należeć do dwóch różnych stowarzyszeń lub nawet dziesięciu.
-
No to jeszcze coś a właściwie dwa cosie. Jezioro Wiewiecko jest sklasyfikowane jako linowo-szczupakowe. Poszperaj w necie jaki to typ jeziora, jakie ryby w nim czują się dobrze, a jakie nie. Albo wkleję Ci swoje spostrzeżenia. Zbiorniki płytkie o głębokości przeważnie do 6 metrów. Dno i ławica przybrzeżna mocno zamulona. Roślinność wynurzona rozrasta się w głąb jeziora nawet na kilkanaście metrów i jest to zapora nie do przebycia. Wejście do wody najczęściej kończy się złapaniem "drugiego" dna, czyli dna właściwego pod grubą warstwą mułu. Po kilku krokach może się okazać, że mułu jest więcej niż wody. Woda prawie nieprzezroczysta zielonkawa lub zielono-brunatna, szybko się nagrzewa i jest średnio natleniona. Roślinność zanurzona rozpościera się zaraz za roślinnością wynurzoną, porastającą łagodny spadek ławicy i nierzadko pokrywa dno zbiornika na całej jego powierzchni. Jedna wieka łąka podwodna. Rośliny często rosną w górę opierając się na korzeniach. Gęsty kobierzec roślinności tworzy pozorne dno, pod którym znajduje się dno muliste. Przestrzeń taka może nawet dochodzić do jednego metra. Nieliczne przerwy w zielonym dywanie, pozwalają na swobodne penetrowanie tego rejonu wody przez ryby wszelkich występujących gatunków, czyniąc je niedostępnymi dla wędkarzy. Ryby jakie zamieszkują taka wodę to: szczupak, lin, płoć, karaś, wzdręga, węgorz, krąp, okoń, ukleja i czasem leszcz. Zimą i latem może występować w takim zbiorniku zjawisko przyduchy. Jeziora romantyczne, ciepłe i piekielnie trudne dla wędkarzy. Wszelkie nauki i prawdy oczywiste są bezlitośnie korygowane lub obalane przez podstępną naturę. Dostępność niemal wyłącznie z wody czyni je jeszcze bardziej skomplikowanymi a brzegi kryją dziesiątki gumowców, które niegdyś należały do próbujących brodzić śmiałków. Pisałeś o kajakach i Drawie. Jak dla mnie organizowanie spływów 10km od bazy (jako najbliższy punkt), to pomyłka. Odbiór w tym miejscu jest realny ale wtedy dowóz będzie co najmniej dwa razy dłuższy. "Spacerówki" wychodzą jednak z mody ale "pod nosem" masz coś "na czasie". Trasa Woliczno - Brzeźniak.
-
Ktoś kiedyś powiedział, że chcieć to móc. Jednak realia życia zweryfikowały to twierdzenie gdyż pomiędzy chcieć a móc jest przepaść. Zaczynasz od końca a to może być powodem wielu rozczarowań. Zacznij od początku, masz plan to sprawdź czy nadal dla ośrodków wymagane jest zatrudnienie osoby prowadzącej z kierunkowym wykształceniem - hotelarstwo. Wszelkie pomysły rozpisuj na kartce, papier przyjmie wszystko a gdy się na niego spojrzy po raz dziesiąty to pytania i wątpliwości same się nasuną. 3ha to nie jest oszałamiająca woda. To nie jest nawet duża otwarta woda, to bardzo duży basen. Dzielenie go na dwa mniejsze spowoduje, że z jeziorka zrobisz stawy a i nie wiadomo jak to wpłynie na ekosystem, gdyż cyrkulacja wody zostanie zdecydowanie zakłócona. Patrząc tylko na załączone zdjęcie nie ma sensu kombinować z podziałem jaki podałeś. Widać na nim zdecydowane trzy wypłycenia i tam będzie trzymał się karp oraz narybek. Drapieżniki też muszą coś jeść a odizolowanie go od białorybu grozi rychłą śmiercią głodową. Pod względem technicznym konieczne byłoby sprawdzenie ile mułu jest na dnie. Zrzucenie tłucznia wzniesie masę mułu oraz uwolni siarkowodór, które rozejdą się po całej wodzie i może nastąpić przyducha. Jeśli mułu nie ma to niektóre gatunki stoją pod znakiem zapytania gdyż żerują w bentosie. Hurraoptymistyczne podejście do zagadnienia zdecydowanie podnosi morale i aktywizację, poprawia również samopoczucie. Jednak często jest powodem rozczarowań gdyż nieoczekiwanie pojawiają się stwierdzenia: nie wiedziałem, nie oczekiwałem, nie miałem pojęcia. Poszperaj w necie, poczytaj monografie ryb, poszukaj wymogów dla takich obiektów. Po prostu łyknij trochę podstawowej teorii o takiej działalności. I nie zapomnij sprawdzić ubezpieczeń, gdyż prowadząc działalność gospodarczą, jeśli komukolwiek pęknie stara deska na pomoście pod nogami i ją złamie, to z urzędu jesteś winny.
-
To proste. Jak w każdym biznesie, o którym niewiele się wie, od zapoznania się z warunkami prawnymi prowadzenia takiej działalności gospodarczej. Wtedy będziesz wiedział, czy musisz zatrudnić konkretnych specjalistów, czy też sam podołasz z rodziną. Ta wiedza pozwoli Ci na "startowe" obliczenie kosztów, które będą Twoim comiesięcznym obciążeniem. Następnie biznesplan, obliczenie kosztów pobytu odwiedzających i realna ocena, czy ceny nie okażą się zaporowe. I jeszcze jedno. "Na oko" żaden ichtiolog nie będzie w stanie ocenić stanu zarybienia. Badania wody to pikuś w porównaniu z zaciągiem kontrolnym, który nie musi skończyć się śmiercią wszystkich ryb ale pozwoli ocenić stan zarybienia. Ryby to nie pietruszka i nie urosną w jeden sezon a czymś trzeba skusić wędkarzy. Jak się nafantazjuje, to doskonale wiesz jakie opinie lecą w sieci a antyreklama jest o wiele skuteczniejsza od jakiejkolwiek reklamy. Wiedza o stanie posiadania ryb pozwoli na wprowadzenie korekt do biznesplanu a tym samym na korektę cen i ponownego obliczenia opłacalności i realnej szansy na powodzenie projektu. Pamiętaj, że wędkarstwo zasadniczo jest uprawiane w okresie letnim przez jedynie 5 miesięcy. Reszta roku jest raczej uboga w gości lub wręcz martwa. Nawet przy ośrodku całorocznym musisz liczyć się z wędkarsko martwymi miesiącami 11,12 i 3,4 a zimą modlić się o mróz i lód. Alternatywą jest działalność uzupełniająca, czyli czysty wypoczynek. A jak już to sobie wszystko uwzględnisz i policzysz to dopiero możesz zastanowić się nad zarybieniem i charakterem łowiska. Narybku szukaj jak najbliżej swojej lokalizacji. Google pomoże wpisując "region i narybek" lub urząd gminy.
-
Echhhh, rybołowy! Zobaczyli Sazana i głowią się co to za ryba. Materiał poglądowy jest TU
-
Dlaczego ryby przestały brać . Bardzo dziwna sytuacja?!
Docio odpowiedział delete1989 wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Rozwiązania szukałbym w specyficznym zbiorniku. A w ogóle co to za zbiornik, bo osobiście nie znam tak dużego wyrobiska po kopalnianego (400ha = 4km2). Wracając do tematu zbiorniki po kopalniane muszą same wytworzyć swój własny ekosystem, który pod żadnym kątem nie musi pasować do tego, do czego przyzwyczaiła nas natura. kluczem może być wspomniane zmętnienie. W każdym zbiorniku jest mieszanie wody dwa razy do roku. Tu nie musi być książkowo, wiosna - jesień. Tu może zaczynać się wraz z silniejszym wiatrem z określonego kierunku. Oceniając po wielkości jaką podałeś, to przy falce na jednym końcu, na drugim powinien być sztorm a to musi podnosić osady denne. Ryby generalnie unikają takich miejsc gdyż chronią skrzela przed zanieczyszczeniem i nie pozostaje nic innego jak kontrolować wodę po zawietrznej lub w połaciach porośniętych roślinnością. -
Z moich obserwacji wynika, że większy karaś a kiełb od małego, żeruje przy dnie. Wniosek z tego, że każda przynęta się sprawdzi o ile będzie położona na dno. Karaś żeruje łapczywie, kiełb również, więc wielkość przynęty nie gra roli, co z kolei daje możliwość założenia większej by szybciej osiągnęła dno.
-
Poczytaj wpierw o wędzeniu, bo ten post, jeśli nie jest reklamą, jest pytaniem o wędzisko bez podania metody jaką chce się łowić.
-
Sum 64,400 Wisła w Wawie.
-
Odpowiedź zawarłeś w pytaniu, wystarczy chwilkę pomyśleć.
-
Może spod lodu?
-
Pilker do morskiego spinningowania z kutra.
