Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 479
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Prokuratura informuje "półgębkiem"
  2. Słusznie wątpisz, bo nie dotyczą. Dotyczą wyłącznie statków rejestrowanych a kajaki turystyczno-rekreacyjne takimi nie są. Co więcej, wszelkie łodzie spacerowe a nie wędkarskie też tego nie muszą posiadać.
  3. O i z tym się zgodzę. Wszelkie "udziwnienia" skonstruowane przeciw obywatelom mogłyby być zlikwidowane, bo gdy trafi się na służbistę to nawet linkę przy kole ratunkowym zmierzy.
  4. Wszystko jest do rozpatrzenia. Jeśi w sprzęcie ratowniczym występuje bosak teleskopowy to spoko, powinien przejść, bo będzie homologacja na sprzęt. Zakładam iż wiesz, że każdy sprzęt ratowniczy jest opisany, z czego jest wykonany, wymiary, wypornosci, itd. Jesli jednak ten bosak teleskopowy to radosna twórczość któregoś producenta, to będzie jak z kajakiem wędkarskim. Zależy Ci to kombinuj, gdyby mnie zależało to też kombinowałbym. Sprawdzaj dosłownie wszystko aby nikt nie mógł Ci popsuć humoru na wodzie. Jotes nie wprowadzaj człowieka w błąd. Podałem przepisy prawnie obowiązujące i nawet punkty gdzie to jest napisane a Ty mu wyjeżdżasz ze swojej praktyki na jednym akwenie, gdzie wszyscy się znają.
  5. Jak widać da się, a nawet coś mi się kojarzy, że ktoś kiedyś chwalił się, że zerejestrował belly boat. Problem leży gdzie indziej, czyli w zapisach prawnych i to niestety wymaga dość pokaźnej ilości tekstu. Postaram się jednak uczynić to w formie instant. Rejestrację łodzi do amatorskiego połowu ryb reguluje ustawa o rybactwie śródlądowym oraz zapisy z rozporządzenia do niej, tego o przydługiej nazwie. Na podstawie tej ustawy starostwa rejestrują sprzęt pływający i jest dobrze. Obecnie obowiązująca ustawa o kulturze fizycznej i sporcie nie mówi wprost, ze kajak, ponton i rower wodny służą wyłącznie do uprawiania rekreacji. Zapis ten zniknął, lecz w tym samym czasie nastapiła nowelizacja ustawy o żegludze śródlądowej. Wracając do rejestracji, samo zarejestrowanie nie powinno być problemem ale co dalej? Dalej jest zapis w ustawie iż łodzie do amatorskiego połowu ryb podlegają zasadom bezpieczeństwa przy uprawianiu żeglarstwa. Tu leży prawdziwy problem bowiem w tym dokumencie jest zapis: §16 ust 2 Każdy statek powinien być wyposażony w środki bezpieczeństwa, zgodnie z wpisem w dokumencie rejestracyjnym lub w karcie bezpieczeństwa statku. Zapis nic nie wyjaśnia lecz kieruje do innego dokumentu, bardzo ważnego, a mianowicie: rozporzadzenie ministra infrastruktury z dn 5 listopada 2010 roku w sprawie wymagań technicznych i wyposażenia statków żeglugi śródlądowej oraz upoważnienia podmiotów do wykonywania przeglądów technicznych statków. Ufff, długa nazwa i tekstu w niej też sporo. Skupiając się na sednie interesują nas zapisy które mówią o koniecznym wyposażeniu statku. Tak statku, gdyż po zarejestrowaniu sprzęt pływający zmienia status na statek. Konkretnie dotyczy § 6 ust 1. ale wyłącznie dla statku do 3,5m długości i bez napędu mechanicznego. Kajaki mają raczej około 4m no chyba, że te wyczynowe do ekstremalnych spływów. Statek dłuższy niż 3,5m (nadal bez napędu mechanicznego), nie musi mieć już koła ratunkowego ale za to musi mieć bosak, odbijacze i apteczkę o czym mówi §19. Jest za to uwaga pod tabelą wymaganej ilości kół ratunkowych w zależnosci od długości statku i rejonu żeglugi, iż nie wymaga się kół ratunkowych o ile budowa i konstrukcja statku nie pozwala na umieszczenie koła ratunkowego. Jedynym potwierdzonym urzędowo statkiem podchodzącym pod ten zapis jest skuter wodny. Rozsądek nakazuje dodać belly boat ale reszta? No to chyba wyjaśniłem dlaczego sprzedaż kajaka wędkarskiego ma sens jedynie dla sprzedawcy. Po zarejstrowaniu i braku bosaka w kajaku w trakcie kontroli policja z uśmiechem wystawi mandat. No przynajmniej może wystawić albo pouczyć, albo zlitować się nad szuwarkami. Niemniej, pamiętając jak "dzieliła" mandaty na lewo i prawo za gaśnice 1kg w łodziach z silnikiem mam wątpliwości co do pouczenia lub litości. I dlatego cały czas twierdzę, że mimo braku bezpośredniego zapisu, żaden ponton, kajak, rower wodny (ten akurat najmniej) lub inne pływadełko, konstrukcyjnie nie są przystosowane do bezpośredniego użytkowania wędkarskiego ze względów bezpieczeństwa (przemieszczanie się - kotwice, kontakt z haczykiem i innymi ostrymi przedmiotami), oraz minimalnego bezpieczeństwa w operowaniu wędziskiem. Całkiem sporo łodzi stricte wędkarskich również moim zdaniem nie jest przystosowanych do połowu ryb. Burty za niskie, ławki za niskie, wyjątkowa łatwość do wywrotki, gdyż są za wąskie i zbyt lekkie. Nie ja jednak tworzę przepisy.
  6. Krystian zrobisz jak uważasz, ja życzę Ci jak najlepiej. Weź tylko proszę pod uwagę zapis z ustawy o rybactwie śródlądowym: Art 20 ust 6: Amatorski połów ryb przy użyciu sprzętu pływajacego, o którym mowa w ust. 2, odbywa sie z zachowaniem zasad bezpieczenstwa przy uprawianiu żeglarstwa, okreslonych w przepisach o żegludze śródlądowej. To, że urzędnik wyda rejestrację, to jeszcze nie jest gwarancją, że nie będzie nieprzyjemnosci. Co i raz w mediach jest info ze zwykłej ludzkiej tragedii, bo urzędnik się pomylił. A to ktoś musi rozebrać dom, a to sklep albo dostał wyrok za kłusownictwo za połów we własnym stawie.
  7. Nie kwestionuję ale naprawdę bardzo trudno mi w to uwierzyć. Możliwe, że właściciel coś zakręcił albo akurat właściwy urzędnik był niedouczony. Aby cokolwiek zarejestrować w którymkolwiek z dwóch rejestrów sprzęt pływający musi spełniać określone warunki techniczne i bezpieczeństwa.
  8. Prawo polskie zezwala na połow ryb wyłacznie ze sprzętu rejestrowanego. Jak uda Ci się zarejestrować kajak, to będziesz chyba pierwszy w tym kraju.
  9. Wiesz, w końcu się cywilizujemy, dbamy o naturę stawiając nowe kominy oraz wylewając beton i asfalt gdzie popadnie. Oczywista ironia, która nie miałaby miejsca gdyby kasa nie rządziła tym światem.
  10. Koło nie ma osobowości prawnej, więc nie ma różnicy, czy będzie sygnować, czy nie, mocy urzędowej mieć nie będzie. Tak samo mogą olać jak od osoby prywatnej. ZO taką osobowość prawną już ma i im muszą odpowiedzieć choćby dlaczego nie będzie odpowiedzi.
  11. Docio

    Znalezione w sieci

    No i tajemnica piwa na rybach wydała się. http://www.wiocha.pl/1346173,Nawet-ryby-lubia-piwo
  12. Ale jesteś świadomy, że to dotyczy wyłącznie rybactwa morskiego? I tak jeszcze, jesteś świadomy, że to rybacy i hodowcy zorganizowali?
  13. Docio

    Moje muchy

    Nie ma nieudanych są tylko niesprawdzone w boju. A taka ćma może być łakomym kąskiem dla kropkowańca albo kleniska.
  14. Nikogo nie bronię. Nie ma ani słowa ode mnie, że PZW robi wszystko lub choćby częściowo dobrze. Specjalnie uważałem aby tego nie napisać zgodnie z zasadą "wszystko co napiszesz zostanie wykorzystane przeciw tobie". A proszę bardzo: "A jeśli nawet głównym winowajcą jest RZGW, to kto będzie za PZW zwalczał tą patologię? My mamy kuć kosy na sztorc i iść na nich? Czy może wreszcie ZG ruszy szanowne dupy i zrobi coś pożytecznego dla ochrony przyrody i ekosystemów wodnych, a także racjonalnej gospodarki?" "Gdyby im faktycznie zależało na naszych wodach, to już dawno powinni alarmować wszelkie organizacje proekologiczne i urzędy państwowe (a nawet unijne!), że należy zmienić podejście RZGW i zakazać "sieciowania", zmienić przepisy, wzmóc kontrole i zawalczać kłusownictwo." "Złe prawo? I co, PZW nie ma obowiązku walczyć o poprawę/zmianę tego stanu? Sami sobie zapisali w statucie cele działalności i możliwości, jakie mają do wykorzystania, by zadbać o stan wód. Gdyby tylko chcieli, to sprawa byłaby głośna w całej Polsce, mieli by poparcie swoich członków, organizacji społecznych i takie RZGW musiało by zrewidować wymogi operatów, nie przystających do dzisiejszej rzeczywistości." Pisałem już, RZGW wykonuje dyrektywy KZGW i to jest właściwy adresat odnośnie sieci w wodzie. Jednak i oni są zobligowani obowiązującym prawem a to zmienić może już tylko Sejm. Stowarzyszenie Polski Związek Wędkarski jest ciałem prawnym i jako takie ma z góry ustalone możliwości składania skarg i zażaleń oraz petycji. Jednak składanie skargi na dokument, który się podpisało trąci schizką, więc logicznym jest znalezienie innej drogi. Czy ją wybrano, czy nie, nie wiem. Nikt mnie o takich pismach nie informuje, bo i po co oraz dlaczego. Jak pisałeś o żuczku i żabce to nie stanowiło dla mnie problemu ze zrozumieniem. Gdy napisałem kilka przykładów wykorzystywania obywateli przez państwo, to masz z tym problem. Rozumiem, następnym razem ograniczę się do dwóch przykładów abyś był w stanie taką masę informacji przeanalizować. Czy nie potrafię pomóc? Może i nie, może i nie chcę, a może masz problem z dostrzeżeniem, że już napisałem co i jak. Jakoś tylko Tobie mącę w głowie. A żeby podsumować, to jako członek PZW od 42 lat masz prawa i obowiązki. Tak, statut to nie tylko cele związku. Przeczytaj, przemyśl, może do czegoś dojdziesz.
  15. Ma obowiązek i to bezwzględnie. Jednak przepisy definiują w jaki sposób podmiot prawny ma to robić i tu też temat jest zamknięty. Za to My wędkarze możemy sobie pozwolić wpierw wyczerpać temat publicznymi zapytaniami i wszelkiej maści pismami oraz publicznymi petycjami, które muszą być poparte odpowiednią ilością podpisów aby w ogóle zostały rozpatrzone, a w braku zmian możemy palić opony pod Sejmem, bo to tam ustalane jest prawo. Problemem realnym takich działań jest totalny brak uświadomienia. Z wieloma wędkarzami nawet nie ma co rozmawiać, bo 90% nie zna nawet podstawowych przepisów. Jednych to nie obchodzi, inni nie chcą bo łowią wyłącznie na wczasach, jeszcze inni mają to gdzieś ale chętnie podpiszą jak im zagwarantujesz stałą osobistą miejscówkę nad wodą, a jeszcze inni spojrzą spod oka i już kombinują jaki masz w tym cel i czy przypadkiem nie masz w tym jakiegoś swojego interesu, do którego on chętnie by się podłączył. Można spytać dlaczego tak jest. Ano dlatego, że w poprzednim systemie nie było wiele i każdy garnął wszystko do siebie. W obecnym nic się nie zmieniło a wręcz stało się ideą człowieka sukcesu. Wyrolować klienta to niemal mantra a jak znajdzie się ktokolwiek, kto chce pomóc to dowalić mu taki podatek żeby mu przeszło. Na pewno pamiętasz sprawę piekarni, która rozdawała bezdomnym chleb, którego danego dnia nie sprzedała. No to im dowalili podatek od tego nie sprzedanego chleba a żeby był "zabójczy" dla firmy to poczekali dwa lata. Podobnie jest z wodami. Jak chcesz dzierżawę stricte wędkarską, która automatycznie rozwinie bazę turystyczną, usługową i da zatrudnienie kilku osobom a kasa zostanie w regionie, to nie masz szans. Jak robisz odłowy, nic się nie rozwija a woda pustoszeje, to jest wszystko w porządku. Prawdą jest, że PZW nie ma żadnych praw własności do wód SP, tak jak i inne podmioty, ale chyba nie oglądałeś filmiku, który zalinkowałem wcześniej. PZW nic od gościa nie chce po wyjaśnieniu sprawy a PSR i prokurator...no cóz beton idący w zaparte. Za to jak najbardziej PZW ma prawo do działalności gospodarczej na wodach SP tak jak i inne podmioty. Dokładnie wszystkie, które przystąpią do przetargu. PZW ma sporo rzek a przekazując je w jurysdykcję WOŚ automatycznie zostają wyłączone z przetargów. Notabene z przetargów, które w swoich zapisach mają z góry narzuconą konieczność odłowów. W dodatku WOŚ nie będą obowiązywać wszelkie przytaczane przez Ciebie zapisy prawne. Te zapisy dotyczą wyłącznie dzierżawców, dlatego dwa lata temu skończyły się płatne zezwolenia RZGW na wodach bez ustalonego gospodarza. Zauważ, że w naszym kraju niewydolność i nieudolność państwa zwalana jest na obywatela i to on musi ponosić koszty oraz nakłady fizyczne. Tak masz z odśnieżaniem chodnika przed domem, tak masz z zalanym gruntem, tak masz z usuwaniem skutków klęsk żywiołowych, choć często wcześniej jesteś niemal zmuszany do podpisania umowy, tak masz z OC zamiast prywatnej odpowiedzialności cywilnej a i tak w niektórych przypadkach trzeba płacić odszkodowanie i rentę. Takie dziwne "opłaty" to w rzeczywistości ukryte podatki. No bo każdy właściciel gruntu płaci podatek a sprzątać musi państwowe a nie swoje. A niech mu postawią jedyną budkę telefoniczną we wsi, to już ma koszmar totalny i aby nie dostać mandatu musi stać przy niej całą dobę z miotłą, bo młodzież i dzieciaki mają lokalny punkt spotkań. Śmietnika nie postawisz, bo to decyzja strategiczna gminnego wydziału dróg, gdyż umowę na opróżnienie takiego śmietnika musi mieć gmina. To, że Twój i sam go będziesz opróżniał nikogo nie obchodzi, za to wolno, jak najbardziej, jak najczęściej, płacić mandaty za śmieci pozostawione przez wszystkich przy tym telefonie. A co do zalanego gruntu i filmu, który linkowałem, to państwo wpierw sprzedało grunt zalewowy, czyli nieużytki. Jak cokolwiek tam spróbujesz uprawiać to zapłacisz za zmianę statusu gruntu na rolny, no i podatek wyższy, a jak Ci zaleje i zniszczy uprawy to nic nie dostaniesz, bo to teren zalewowy. No i kuriozum z filmu. Wszystko zgodnie z prawem i gość łowiąc na własnym gruncie zostaje skazany za kłusownictwo. To się w pale nie mieści. Taaak, rewolucyjne rozwiązania są idealistyczne, szkoda tylko, że nadal oderwane od rzeczywistości. Bez zmiany systemu jaki jest w aktach prawnych PZW może sobie pisać petycje do wszystkich urzędów a i tak wszystko o kant...idzie rozbić. Bez zmian w ustawach nic się nie zrobi o do tego władny jest tylko Sejm, który jak widać na chwilę obecną, ma o wiele "ciekawsze" zajęcia.
  16. No właśnie, od tamtej pory o wiele intensywniej studiowałem wszelkie aspekty prawne związane z wędkowaniem a jest tego "od metra". Te wszystkie ustawy i inne akty prawne ujęte na końcu RAPR PZW to tylko część zagadnienia. Aspektem połowów morskich nie zająłem się do tej pory, bo byłoby tego już za dużo.
  17. Jestem współautorem Statutu i członkiem założycielem Klubu Wędkujących Internautów. Nie widzę problemu aby pomóc o ile ktokolwiek się do mnie zgłosi. W demonstracji udziału brać nie będę, gdyż nie widzę jak do tej pory powodu. Nawet jako osoba solidaryzująca się z innymi powody przedstawione na materiale video nie są powodami do sprzeciwu o randze demonstracji.
  18. Jarek to są pobożne życzenia oderwane od rzeczywistości. Na to potrzeba całkowitej zmiany kilku poważnych ustaw z ograniczeniem własności włącznie, a to już zalatuje poprzednim systemem. Jak sobie wyobrażasz przejęcie wód przez Wydź. Ochr. Środowiska? Ja wcale, gdzie przetargi i wolny rynek, gdzie prawo do własności, oj nie podoba mi się to. Nic to najważniejsze, że PZW jest winne wszystkiemu a nie ci co ustalają prawo w tym kraju, co nie?
  19. O i to jest przykład arogancji wobec JKarp, który stara się uświadomić tych, co nie wiedzą. Kolejne zdanie potwierdza niewiedzę. Każdy Okręg to niezależna firma, podmiot prawny. W stowarzyszeniu są jedynie osoby ale za dzierżawę wód każdy Okręg sam odpowiada a ZG ma w tym względzie mniej niż nic do powiedzenia. Owszem, może rozliczać Zarządy Okręgów z nietrafnych działań lub zaniedbań ale pod względem prawnym każdy Okręg sam się rozlicza z fiskusem i sam płaci podatki dzierżawne. ZG panuje nad lwią częścią składek członkowskich no ale przynależność jest dobrowolna i nikt nikogo siłą nie trzyma, więc pitolenie o setkach milionów to kolejna głupota. Ze trzy może uzbierają ze składek ale co to jest przy rocznych kosztach utrzymania reprezentacji i infrastruktury.
  20. Jotes w kwestii związkowej zgadzam się, co już napisałem. Jednak w sprawach z góry narzucanych przez państwo, PZW ma dwa wyjścia: - zgodzić się spełniając warunki przetargu aby członkowie mieli gdzie łowić, - nie zgodzić się i odpadać w przetargach nie spełniając ich warunków. Tak odpadać jako niespełniający warunków a nie przegrywający. Myślenie nie boli i każdy powinien dojść do wniosku, że w sprawach niezależnych od PZW celem nie powinno być nawet RZGW lecz KZGW. To tam zapadają kluczowe decyzje. A taka akcja ma swój jak najbardziej uzasadniony cel jako impuls do działania dla stowarzyszenia w celu poprawy ustawy prawo wodne, o rybactwie śródlądowym, o żegludze śródlądowej, znanego rozporządzenia o przydługiej nazwie i kilku innych aby w końcu raz a dobrze je poprawić, wprowadzić definicje i wyeliminować wszelkie niejasności, dwuznaczności i w końcu zacząć szanować prawa obywateli oraz własności. Prawo to nie koleżeńska umowa gdzie obaj wiedzą o czym mówią i nie ma miejsca na domysły a już na pewno nie na różne interpretacje. A póki co mamy i prokuratorski beton zamiast mózgu idący w zaparte.
  21. Napisałem raz napiszę znów. Nie wiedziałem, że chodzi o film sygnowany WW. Twój post odebrałem jako sprzeciw przeciwko zdjęciu z YT dokumentu niezależnego. Co do treści, to nie ma się z czym zgadzać lub nie zgadzać. Wielokrotnie pisałem, że RZGW to urząd bez odpowiedzialności ale z ogromnymi prawami. To, że są rybacy wcale mnie nie dziwi. Podstawowy zestaw dokumentów składanych do przetargu ma być opracowany przez przystępującego z wyjątkiem kilku szczegółów. Ceny materiału zarybieniowego są już z góry ustalone choćby nawiązało się współpracę z jakimś ośrodkiem hodowlanym i kupowało taniej. Ceny te wpływają na koszty produkcyjne oraz kwotę dzierżawy. Drugą sprawą, nie do przebicia, jest konieczność odłowów nie dlatego, że dzierżawca tak chce a dlatego, że jest to z góry ujęte w umowie dzierżawy przez RZGW. Swojego czasu prowadziłem dyskusję, tu na forum, bodaj z Woldim, który miał marzenie wydzierżawić wodę i zrobić z niej naturalne łowisko, tylko łowisko. We wniosku złożył zapis, że łowisko ma być wyłącznie wędkarskie i jak się domyślacie odpadł z przetargu. RZGW jako przedstawiciel państwa nie jest zainteresowane rozwojem turystyki wędkarskiej, z której niektóre kraje w Europie mają całkiem niezły dochód. RZGW jest zainteresowane odłowami, szoda tylko, że na naturalnych wodach a nie jako gospodarka stawowa. No i ostatni kruczek operatu to jakakolwiek zmiana. Każda zmiana po upływie okresu karencji to koszty. Za każdą zmianę trzeba zapłacić. Więcej kontroli. Jeśli wojewodowie to zorganizują, to będzie więcej. Nikt inny tego zrobić nie może i właściwie temat jest zamknięty. Każda woda należąca do państwa podlega jurysdykcji PSR a oni wojewodzie i nikomu innemu. Widełkowy wymiar ochronny. Całym sercem jestem za choć rozum podpowiada, że może być coś na rzeczy. Nie wiem tylko czy chodzi o wspomnianą niewielką korzyść z materiału genetycznego, czy też o straty rybaków robione przez duże sztuki. Zezwolenie dla żony. Tu się nieco nie popisał Prezes. Kartę wędkarska żona musi mieć i wystarczy opcja znaczka rodzinnego a wtedy to nie tylko żona może łowić w ramach łowiska i limitu ale również dzieci. Jedno łowisko, jeden limit i w konsekwencji jeden rejestr. To nie jest problem i nie trzeba opcji wydawania zezwolenia za darmo. Jak chce łowić sama to robi opłatę licencyjną, jak chce być z mężem, to on opłaca właściwą opcję i po problemie. Znaczek specjalny też nie jest potrzebny, przynajmniej "na już", gdyż nie wiadomo jakie by było zapotrzebowanie. Wystarczy mały sticker z literką R i tradycyjnie przybity na znaczkach stempel. Co więcej? Trudno się domyślić ale jakość problemów świadczy jedynie o totalnej nieznajomości prawa, naszego obowiązującego prawa z naczelnym dokumentem jakim jest ustawa o rybactwie śródlądowym. Gdyby przy odczytywaniu tych postulatów stanął obok ktokolwiek zorientowany i od razu tłumaczył, że takie postulaty nie są w mocy PZW, to pewnie by go zlinczowali za to, że się sami ośmieszają. No bo z tych wszystkich "wielkich problemów" pozostał jedynie górny wymiar ochronny i zezwolenie dla żony a czy to wymaga aż pikiety? Może i tak, może nie ma innego sposobu a może coś innego.
  22. Filmu nie zdążyłęm obejrzeć ale nie sądzę aby YT miał jakąś teorię spiskową lub umowę partnerską na cenzurę z ZG PZW. Prędzej zadziałał regulamin YT na publikowane treści i jeśli padały tam "soczyste słowa", to nie ma co do tego dorabiać bzdurnej teorii o "pokazywaniu prawdy".
  23. To zależy Janusz. Pochodnia, papieros, zapałka, zapalniczka a także świeczka. Oczywiście o ile się te rzeczy palą. Jedyną wątpliwość mam co do lampy naftowej w zamkniętej obudowie. Taka ze zwykłym szklanym kominem też może być potraktowana jako ogień otwarty. A co do patelni, to kuchenka gazowa również jest ogniem otwartym. A co do grilla. Definicja wg Straży Pożarnej: OTWARTY OGIEŃ - zjawisko spalania się ciał, dostrzegane w postaci płomieni i żaru. - Jest ona w sprzeczności ze spotkaną interpretacją, w której to założenie iż proces spalania węgla drzewnego odbywa się beziskrowo i bezpłomieniowo, więc nie jest zagrożeniem ani ogniem otwartym. W tym założeniu pomija sie etap samego rozpalenia grilla, w którym płomienia nie da się pominąć ani samej konstrukcji grilla, który często ma w dnie otwór napowietrzający przez który potrafi sypnąć żarem lub jest kilka-kilkanaście centymetrów nad ziemią jak mój lub żeliwne i jednorazowe. - Jest zgodna z wewnętrznymi przepisami Lasów Państwowych, w których ogniem jest każdy rozpalony przez człowieka płomień. Jak widzisz standardowa sprzeczność interpretacji, które często powstają na potrzebę wyjaśnienia sytuacji w zależności kogo się kontroluje. Gdy lokalny kacyk rozpali dwumetrowe ognisko przy lesie robiąc imprę z kiełbaskami to integruje środowisko i kreuje jakieś wartości, gdy ty rozpalisz małego grilla pięćdziesiąt metrów dalej to możesz zostać podpalaczem. I jeszcze jedna sprawa. Zarówno leśni jak i policja operują mandatami. Nie warto chojrakować i kierować sprawę do sądu, o wiele taniej zapłacić 200-500zł. Sprawy w sądzie zmieniają tryb i z mandatowego przechodzą pod ustawę o gminach a konkretnie sekcji porządku. Jak dobrze pamiętam za wykroczenia wobec ustawy kara jest jedna, bez widełek - 5000zł No i już zupełnie na koniec. Kiedyś pojechałem z kumplem na ryby jak już i jeszcze nie miałem swojego autka. Nie było to daleko, jakieś 40km jazdy. Dojechaliśmy, zaparkował, wyładowujemy sprzęt i z prędkością światła przeparkowywał samochód, bo od gorącego silnika zaczęła tlić się trawa. Od tamtej pory wyjątkowo uważam, gdzie parkuję nad wodą a po trasie daję silnikowi ostygnąć przez kwadrans na polnej drodze aby z niej zjechać i zaparkować.
  24. Oczekujesz konkretnej odpowiedzi w bardzo niekonkretnej sprawie. Postaram się pomóc, choć trochę, ale cudów nie oczekuj. Obszary Natura 2000 powstały pod wpływem impulsu i stricte są to obszary o statusie rezerwatu, choć rezerwatem nie są. Sytuacja taka powstała, gdyż trzeba było błyskawicznie blokować Nieszawę oraz inne "newralgiczne" inwestycje a procedura ustanowienia rezerwatu jest tak długa...jak postępowanie naszej administracji, gdzie każdy stołek ma 30 dni na podjęcie decyzji a stołków jest bez liku. Nie każdy obszar Natura 2000 to las. Zasadniczo obszary te powstały w miejscach gdzie na danym obszarze chciano zachować naturalny biotop oraz chronić rośliny i zwierzeta tam przebywające. To znaczy, że obszar może dotyczyć kilklu wysp lęgowych na rzece lub podmokłym terenie, to znaczy, że może to być rejon Pustyni Błędowskiej z unikalną dla niej roślinnoscią. to w końcu znaczy, że może to być odcinek rzeki wraz z jej brzegami i to o znacznym obszarze. Definicja lasu nie jest ścisła. Niby jest ujęta prawnie i na pewno już wujka google pytałeś o nią ale konia z rzędem temu kto na rozległej nabrzeżnej łace nie dostrzeże drzewa a mimo to jest na terenie leśnym. W necie można znaleźć poglądowe mapki, a czasem całkiem dokładne, konkretnych obszarów Natura 2000. Na mapach fizycznych można odczytać gdzie są granice lasu i jaka jest do nich odległość od brzegu. I zdroworozsądkowo można sie na tym opierać. Schody zaczynają się wtedy, gdy jakiś ambitny burmistrz posyła policję i leśników na nadbrzeżne łąki zalewowe aby wlepiali mandaty za palenie ognisk, wjeżdżanie samochodem itp tylko dlatego, że na mapach zagospodarowania przestrzennego gminy zamiast łąki jest naniesiony las, tylko kasy brak na zalesienie i tabliczki informacyjne. No i ostatnia sprawa. Nawet gdy kontrolujący nie przyczepi się do ogniska to może je uznać za biwak, grill też pod to podchodzi. To już niestety sprawa o podobnej wadze co ognisko w samym lesie, gdyż w 95% gmin jest oficjalny zakaz biwakowania na terenach poza miejscami wyznaczonymi. To również wynika z faktu, że nie ma konkretnej definicji biwaku ale kary są aż za nadto konkretne. Nie mam praktyki z ogniskami, jakoś nigdy mnie do nich nie ciagnęło. Za to grill jeździ ze mną, bo jest przydatny. Z praktyki wynika, że na leśnikach i policji pozytywne wrażenie robią dwie rzeczy: śmieci w workach i gaśnica w pobliżu grilla na widoku. Jeśli jednak nie zrobi to wrażenia, to mandat wynosi od 200 do 500zł i nakaz natychmiastowego zwinięcia majdanu. Aha. Policja nader chętnie kontroluje nad Wisłą w rejonie Wawki. Kontroluje kartę wędkarską, opłaty licencyjne oraz tożsamość. Przy tej ostatniej łączą się przez radio więc chwilę to trwa ale wszystko na poziomie. Za to możesz obawiać się strażaków na kutrze. To jakaś banda debili a ich ulubionym zajęciem jest przygazowanie na wysokości wędkarza aby fala zalała jego i manele.
  25. ...jeśli Rada Gminy ustaliła status wody jako ściśle rekreacyjny to wędkowanie jest zabronione. Janusz w pierwszym punkcie oprócz ustalenia właściciela wody powinieneś dopisać ustalenie jej statusu prawnego i będzie się zgadzać. Kriss9333 informacja o uchwałach gminy jest informacją publiczną i mają obowiązek, Tobie jako mieszkańcowi gminy, udostępnić ją za darmo. Skoro Sołtys prowadzi jakieś działanie, to powinien mieć na to pismo, czy to w formie wspomnianej uchwały, czy też decyzji wykonawczej. Inni obywatele też mogą ją uzyskać, albo z biuletynu marszałkowskiego, albo na drodze dostępu do informacji publicznej, z czego ja korzystam notorycznie. Jeśli jednak BIP Urzędu Marszałkowskiego nie zawiera takiej informacji, to znajdziesz ją w Dzienniku Urzędowym Województwa. Taka blokada wody wynika z prawa lokalnego i musi być ujęta prawnie. Niestety w naszym chorym kraju dostęp do nich był płatny, jak jest obecnie nie wiem.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...