-
Postów
5 479 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Widzę, że trafiłeś w urocze miejsce, do którego jeszcze nie doszli drwale i melioranci. I oby nie doszli. Z sygnałów jakie mnie dochodzą wynika, że trwa w najlepsze wycinka nabrzeżnych drzew nad Kwisą. Za to na Bobrze walczą z kormoranami, niestety bezskutecznie.
-
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
Docio odpowiedział temat w Na każdy temat
Wybacz Jotes ale chyba nie wiesz o czym piszesz. Współczesny tani sprzęt od tego drogiego różni się jedynie tym, że w tym drogim dodane są wydajne i niskoszumne końcówki mocy oraz mnóstwo filtrów napięciowych i przeróżnych szumów. W tanim tego nie ma a co za tym idzie, dlatego jest tani. Ale jak do tunera-radioodbiornika za 40zł dołoży się te wszystkie elementy, to wyjdzie sprzęt za 2000zł. Za to, to dzisiejsze radyjko za 40zł w latach 80-tych zrobione techniką tradycyjną byłoby wielkim i bardzo drogim pudłem, i trudno dostępnym, jak to w tamtych czasach. W linku, jaki podałeś, jest otwarte pudło i widać to jak na dłoni, potężny radiator końcówki mocy, dwa zasilacze a każdy z odczepem, czyli w sumie cztery dla zasilenia tych wszystkich wielce przydatnych filtrów. W idei jest to analog ale obróbka jest cyfrowa. Dla pełnego analoga na tranzystorach o takich parametrach potrzeba by było ze trzech płyt ustawionych jedna nad drugą albo i więcej. Procesor dźwięku załatwia całą sprawę miniaturyzacji i awaryjnosci, która w starych analogach była wyjątkowo duża. Twój Telefunken to faktycznie perełka ale nie dlatego, że jest analogiem, lecz dlatego, że w tamtych czasach każdy element przeznaczony do montażu był poddany pomiarom z dokładnością do trzeciego miejsca po przecinku. Z partii elementów przechodził zaledwie 1% (albo i mniej) i stąd jego markowość, bezawaryjność oraz cena. Reszta szła do taniego sprzętu często pod inną nazwą. To tak jak z wędziskami hand made. Jeden rodbuilder testuje blanki przed użyciem i są to perełki, drugi bierze jak leci a to generuje opinię, że to nic wyjątkowego. Podobnie jest z Twoją Yamachą. Tu też są wyselekcjonowane części, które w kupie dają bardzo porządny wynik THD na poziomie 0,015%. Mój układ z urzędu daje 0,5% a dodając do tego kable, ręczne amatorskie luty i brak dodatkowych filtrów to jak nic 1% będzie. Nie wiem co podłączasz do swojego wzmaka ani jakie masz kable, ale niemal pewne, że te 0,015 to teoria i zapewne dobijasz do 0,1% albo i więcej. Nie, nie będę się spierał to jest wiadome. Badanie THD jest w warunkach laboratoryjnych a w praktyce wpływ ma, oprócz oczywistych - ekranowanych wysokiej jakości kabli połączeniowych oraz jakości sygnału dochądzącego, także rozkład sieci energetycznej w domu oraz wszelkie inne monitory elektromagnetyczne w zasięgu odbioru częstotliwości układów wzmaka jak np linie napowietrzne wysokiego i średniego napięcia, gniazda i przełączniki elektryczne w pomieszczeniu, oświetlenie, itp. Nawet jeśli przewody od kolumn nie mają końcówek, w Twoim przypadku oczkowych lub widełkowych, tylko gołe końcówki, to ma już wpływ. Bardzo rzadko ale jednak, przeważnie przy własnych konstrukcjach lub tanich niedoróbkach jak również jak najbardziej markowych, ma także duży wpływ powszechna telefonia komórkowa, która sieje elektromagnetyzmem jak diabli. Niektóre urządzenia wskazują nadchodzącą rozmowę telefoniczną nim jeszcze sama komórka zadzwoni. A sprzęt markowy, chwalimy się sąsiadom i znajomym do momentu gdy zaczyna buczeć, po czym odzywa się komórka. Znasz to? Na pewno. Nikt dziś już nie robi płyt z 200 tranzystorami ani nie wstawia układów UL zamiast nich, dziś załatwia to procesor dźwięku z kilkunastoma tysiącami tranzystorów. Nazwa jednak pozostała ze względu na rodzaj wejść i wyjść (charakterystyka sygnału), choć sama kostka to nadal układ scalony a ilość tranzystorów pozwala wyeliminować szumiące prądowo układy bass, trebble i wszelkie inne jak np filtry dolno i górno przepustowe, o których musisz wiedzieć skoro możesz cieszyć się odsłuchem na kolumnach trzy i czterodrożnych, oraz resztę elementow konstrukcyjnych, które tak samo buczą, szczególnie te tętniące prądowo. Zaś cyfrowa obróbka zdecydowanie zmniejsza wszelkie szumy, które w sygnale cyfrowym o wiele łatwiej odfiltrować i nie potrzeba do nich żadnych cewek a już tym bardziej ich strojenia. Przy okazji. Ja pisałem o głośnikach a nie o kolumnach. Głośnik dwudrożny to nie to samo co kolumna dwudrożna. Matematycznie zestaw dwóch głośników dwudrożnych to kolumna czterodrożna ale realnie nie sposób przyrównać głośnika dwudrożnego do jednodrożnego. Reasumując stary analog od współczesnego analoga różni się jedynie ilością fizycznych tranzystorów na płycie, choć współczesne mają ich wielokrotnie więcej, a wyciąganie jakichś wniosków o wyższości to kwestia audiofilskiego romantyzmu, którego nie mam zamiaru się czepiać. O wzmacniaczach lampowych napiszę bardzo krótko. Na początku wieku Marantz wypuścił taki wzmacniacz określony jako audiofilski z segmentu High End. Specjaliści odpowiedzieli natychmiast, że audiofilski to jest on jedynie z ceny, bo jeszcze nikt nie skonstruował takiej lampy aby przez cały czas pracy trzymała te same parametry. Jednak i on znalazł rzeszę popleczników i nabywców, gdyż każdy ma inne ucho i co innego mu odpowiada. Mój kumpel nie uznaje muzy z CD, gdyż jeśli nie słyszy trzasków z winyla, to dla niego nie jest to muzyka, nie ma klimatu. Własne odczucia estetyczne są dla niego ważniejsze od samej jakości dźwięku. I dobrze, ważne, że mu to przynosi radochę, i też uważa się za rasowego melomana. Faktem jest, że aby słuchać dźwieku przestrzennego potrzeba do tego odpowiedniego sprzętu a także odpowiedniego nagrania. I jedno, i drugie jest kosmicznie drogie, przynajmniej dla większości mieszkańców Ziemi. Te wszystkie kina domowe to jedynie protezy mające udawać dźwięk przestrzenny i tu się zgodzę. Ja potrzebuję tanie, proste i skuteczne dla moich potrzeb oraz mojego pokoju-kiszki, tak zagraconego, że o jakimś odsłuchu to można jedynie pomarzyć. Inwestowanie w coś bardziej ambitnego przypominałoby zakup kolorowego telewizora przez daltonistę, co łatwo zaobserwować na YT jak ludzie chwaląc się swoim nabytkiem niemal dostają orgazmu z zachwytu rozkręcając na full kolumny stojące pod oknem pomiędzy meblościanką na jednej ścianie a landszaftami na drugiej a sami stoją za dużym stołem z czterema krzesłami. Wolę swoje proste wzbogacić o mikser z mieszaczem kanałów na powiedzmy 10% oraz prockiem efektów, notabene również tanim. Procek DSP np AL3201BG jest relatywnie tani, można go już kupić za ok 50zł, z pozostałymi częściami w sumie wyniesie mnie jakąś stówkę ale jako całość jest z powodzeniem stosowany w popularnych i profesjonalnych wyrobach firmy...no jakiej? Miksery studyjne Yamacha też go mają. Jak chcecie to sami możecie posłuchać efektow w Windowsie. Mogę śmiało założyć, że płyty główne są wyposażone w Realtek na tym procku i można sobie posłuchać efektów w ustawieniach dźwięku. Jednak pudło z tym układem i dodatkowo equalizerem 8-mio kanałowym będzie kosztować jakieś 800zł jako sprzęt High End, bo taki status ma ten procek. Nie, nie umiem grać na jakimkolwiek instrumencie, nie licząc nerwów, ale straconą jakość na tanim sprzęcie podniosę w Audacity i też będzie git. Jakość pomiędzy mp3 94kHz a 146khz rozróżni jedynie audiofil z idealnym słuchem o ile samo nagranie jest skompilowane z przynajmniej 16 ścieżek. -
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
Docio odpowiedział temat w Na każdy temat
I tak, i nie. Mam dwie eleganckie, metalowe z płytami czołowymi ze szczotkowanego alu ale firmowo "bite" otwory to porażka. I to się tyczy każdej innej firmowej obudowy. Otwory są robione pod potencjometry lub "krowiaste" przełaczniki. Mógłbym zwiększyć ilość otworów ale dokupienie przycisków jest nierealne. Po prostu nie ma. Są różne nakładki na przełączniki ale samonośnych przycisków na rynku nie ma. Można by było to wszystko przerobić na przełączniki bistabilne ale straciłoby to na elegancji i byłoby takie, jakieś...dziwne, jak radziecka radiostacja. Sam wzmacniacz dwukanałowy z barwą tonów i regulacją wzmocnienia oraz separatorem impedancji to w jeden dzień można złożyć. Wybacz ale w takim sprzęcie płaci się za nazwę i design oraz przyzwyczajenie użytkowników do sprzętu z lat 90-tych ubiegłego wieku a ja chciałem tego koniecznie uniknąć, szczególnie pierwszego. Z drugiej strony za taka kasę dziś powinien być oferowany sprzęt z cyfrową jakością obróbki a tu, choć dobrej jakości i o dobrych opiniach, nadal stereo analog na tranzystorach. Można zachwalać, można nawet się kłócić o wyższości takiego sprzętu nad współczesnym ale prawda jest taka, że wszelakie elementy pracujące pod napięciem mają swoje fochy i im mniej ich jest tym lepiej dla sprzętu, użytkownika i jego lutownicy. Poszedłem w innym kierunku, jak pisałem nie robię amplifier'a lecz amplituner, znaczy radio i wzmacniacz w jednym, analogowy quadro ale z obróbką dźwięku i sterowaniem cyfrowym pod pilot. Mógłbym za kolejne 350zł dołożyć cztery niezależne końcówki mocy 100W ale to by pociągnęło mnie w kolejne koszta przerobienia kolumn na mocniejsze a obecne teraz skutecznie zagłuszają całą chałupę. No i zrobić cztery zestawy 200-300W z dobrych dwudrożnych głośników z odpowiednimi zwrotnicami, to nie wiem czy 1500zł by wystarczyło i mimo wszystko liczę tańsze głośniki. Liczę same głośniki i zwrotnice do nich bo obudowy mam a nawet kilka w zapasie. -
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
Docio odpowiedział temat w Na każdy temat
Wy Kolego tak nie Wyjcie. Ja akurat jestem w środku składania amplitunera, który zastąpi ten co mi już pada. Robota na TDA 8571 z faderem dla 2 par kolumn 100W choć sam wzmacniacz to 4 x 40W i nie żadne RMS. Dodatkowe audio to czytnik SD, USB oraz 3 x wejście i 3 x wyjście po niskiej. Męczarnia nad obudową zweryfikowała zamiary ale jak już ją skończę (pozostało mi idealne wykonanie miejsca na panel wyświetlacza), to odsapnę a wtedy wejścia i wyjścia będą odseparowane i wstawię w nie mikser. Aha, no tak, jeszcze otwór i tuba pod grill wiatraka dla radiatora zasilacza, który powaliłby niejednego na kolana swoimi parametrami, czyli 12V 15A, a ten już mam, tak jak przypalone paluchy lutownicą. Myślę jeszcze o gnieździe Jack 3,5mm i 6,3mm na froncie ale nie czuję jakoś potrzeby, nie pamiętam kiedy miałem słuchawki na uszach no i dodatkowa płytka dla słuchawek byłaby potrzebna. Dość skomplikowana bo TDA nie lubią jak im się obciąża jedynie część kanałów. Chyba prędzej wyprowadzę gniazdo dla subwoofera aktywnego i dodatkowe zależne gniazdo zasilania aby ciągle do niego nie ganiać ale i tak musiałbym przenieść potencjometr wzmocnienia na front, choć to tylko kolejny kabelek. Jeszcze nie wiem, na razie chcę skończyć tę obudowę. A cały smaczek jest w tym, że jak do tej pory kosztowało mnie to wszystko niecałe 250zł podczas gdy na rynku odpowiednik kosztuje niemal 1000zł i to mnie cieszy. -
Ja taką właśnie stosuję na spokojnych wodach. Na rzekach z feederem cw do 150g 0,30.
-
Grubość żyłki powinna być adekwatna do: - wielkości obciążenia z zanętą włącznie, - jakości dna, czyli ilości zaczepów dennych w miejscu połowu, - roślinności zanurzonej i wynurzonej, czyli zaczepów roślinnych, - wielkości ryb na jakie ma się zamiar zapolować. Jako ostatni element dopasowania jest kołowrotek, a konkretnie jego wielkość i pojemność szpuli. Często opłaca się nawinąć żyłkę o 0,05 grubszą aby pominąć dość upierdliwy element podkładu. W sumie i tak wszystko będziesz sterował końcówką zestawu, czyli przyponem. Z drugiej jednak strony o ile zmiana z 0,20 na 0,25 nie jest czymś wielce niestosownym to już zmiana z 0,25 na 0,30 ma swoje negatywne skutki, a im wyżej tym gorzej dla odległości rzutów.
-
Niestety, według mie też, dlatego z lekka szczęka mi opadła. No i Twoje przypuszczenie jest tak bardzo realne, że aż strach się bać.
-
Taka akcja i to publicznie!?. Jakieś zmiany mentalne, cy cóś?
-
Raczej - mądrość przychodzi z wiekiem.
-
A wszystko możliwe, nic nie można wykluczyć kategorycznie, gdyż wszystko zależy od specyfiki wody i miejscówki, czyli jak zarzucamy zestaw w wodę. Inaczej będzie jak się zarzuca z prostego brzegu, inaczej pod zakręt, za zakrętem, a jeszcze inaczej z główki z nurtem. Woda niby ta sama, głębokość też, siłą nurtu także a każde wymienione miejsce umożliwi zastosowanie innego wędziska, obciążenia, czy nawet konstrukcji zestawu. Niemniej wędziska stawiane na sztorc to nie fanaberia lecz próba aby jak najmniej żyłki było w wodzie. Z drugiej strony wędziska morskie są właśnie tak podpierane a wiadomo jakie są pływy. Morze niby spokojne, malutka falka a ciężarkiem 120g miota jak gaciami na wietrze. znane już chyba powszechie ciężarki z "wąsami" mają właśnie za zadanie utrzymać się w miarę, w jednej pozycji a nie zagrzebywać w dnie lub wręcz spływać do brzegu. Nie. Nie będą miały zastosowania w rzekach. Morze ma pływ w obie strony, w jedną zawsze mocniejszy. Rzeka ciągnie wyłącznie w jednym kierunku.
-
Wierzę, nie musisz mnie przekonywać. Ale wierzę również w to, że w serii firmy XYZ jest karpiówka, match, float, bolonka, ze trzy spinningi i feeder z tego samego blanku, czyli tej samej maty oraz tych samych żywic. W końcu na tym polega seria, czy się mylę? Pytanie retoryczne. Każdy jest o tym przekonany i jak mantrę wędkarze wymieniają oraz wspominają kilka genialnych serii wędzisk. Nawet niedawno znów wywołany został jak duch Jaxon Orion. Co więcej jako bat i jako feeder.
-
Według mnie Dębe od 10 lat raczej przestało szaleć z wodą. Wcześniej dwa razy dziennie zmieniał się stan wody, no ale to szczegół. Janusz w rozpatrywaniu wędziska gruntowego nie jest najważniejsze, czy brały ryby, czy nie, oby brały Ci jak najczęściej. Wrzesień to miesiąc ciągu zimowego i mogły się tamtędy przemieszczać, więc podejrzenie masz słuszne. Dla wędziska gruntowego istotne są warunki pracy. Metrowa woda nijak nie może być wyznacznikiem (w dodatku poza głównym nurtem na rozlewisku), pracy blanku, bo go nawet się nie dostrzeże. Przykład z dwóch lat pod rząd równierz z Narwii tyle, że okolice Ponikiewa. Rzucajęc "pod nogi" zestaw wpadał w rynnę, bardzo głęboką i surfcasting ze 150g obciążeniem samolotowym pracował jak diabli. Zakopywał ciężarek w pięć minut co było widać na wędzisku, bardzo sztywnym, czyli jak najbardziej odpowiednim a i tak nie dawało rady. Jednak jak zarzuciło się zestaw 20-30m od brzegu to wystarczył koszyczek 100g i było wszystko dobrze, choć różnica pomiędzy samym ołowiem a koszyczkiem jest ogromna. Dlaczego Ponikiew? Dlatego, że nie byłem sam, osoba widziała, łowiła i nie będę musiał po raz n-ty udowadniać tego czym się dzielę na forum. A co do sprzętu na naszym rynku, to gdybym napisał tylko kilka faktów, to już za tydzień nie wyszedłbym z sądu, wszyscy by mnie skarżyli za pomówienie. Dość powiedzieć, że te wspaniałe wędziska z rynku najczęściej różnią się szczegółami wykończenia, co niby je różni nie tylko wyglądem ale i ceną. To samo wędzisko można kupić jako karpiówkę za 400zł ale i jako float za 80zł. Różny kolor, rękojeść, uchwyt kołowrotka, przelotki itp pierdoły a blank ten sam. A najśmieszniejsze jest w tym to, że karpiarz, który trzyma taką karpiówkę w ręku patrzy z pogardą na wędzisko float tylko dlatego, że nie ma pojęcia, iż jest to ten sam blank o tych samych parametrach. A na koniec. Janusz każda praktyka zaczyna się od teorii. Gdyby tak nie było to fora takie jak to nie miałyby prawa bytu. A tu wystarczy poczytać ile cennych wiadomości praktycznych wynika z wcześniejszych nauk teoretycznych. Ostatnio przoduje w tym spinning z bardzo cennym wnioskiem iż to nie sprzęt łowi tylko wędkarz, sprzęt jedynie pomaga i uprzyjemnia.
-
No to łowiłeś na metrowej wodzie. Od wysp w Topolinie aż za działki nad rzeką poniżej Sikor (ok 3km) jest ogromna łacha na jakieś 150m szeroka, o metrowej, w porywach półtorametrowej, głębokości. Nieliczne dołki do 30cm to wszystko na tej "stolnicy" i jesteś pierwszą osobą, którą znam, a która zgłasza, że w ogóle miała tam brania. Główne koryto biegnie tuż przy prawym brzegu i niejeden, który "chciał zamoczyć kostki" ledwo stamtąd wybrnął, nawet 100m niżej. Sam osobiście a takze z Sołtysem i innymi przemierzałem tę łachę aby zarzucić na cokolwiek z gruntu. Łowiłbym, i nie tylko ja, w pełnej nieświadomości, z niskiej skarpy lewego brzegu przez całe trzy doby, gdyby Dębe ostro nie "przykręciło kurka". Przez pierwsze wieczorne godziny woda opadła o 100-120cm i rano patrzyliśmy na to z otwartymi japami. W tym roku w ostatnich dniach września byłem w Orzechowie i Czarnowie jak wracałem ze stanicy w Świętajnie. Nic się nie zmieniło, rzeka jaka była taka jest. Z góry też zakładam, że znów zaczniesz coś pisać o teoriach rozbieżnych z praktyką. Na szczęście mam coś, więc może podyskutuj praktycznie z tym.
-
A można wiedzieć z którego brzegu i jak daleko?
-
Teoretycznie tak. Czym innym są zastoiska, warkocz i prądy wsteczne lub wszelkie inne miejsca na rzece gdzie uciąg jest zdecydowanie mały, a czym innym jest łowienie w nurcie, w rynnie przyburtowej nurtu i głównego nurtu albo pod przykosą. Rzeki są "rozlazłe". Płynie sobie taka całym korytem jakie widać ale tak naprawdę to płynie dość wąskim odcinkiem w porównaniu do widoku. We wspomnianych zastoiskach, itd można spokojnie wykorzystać na grunt nie tylko karpiówkę ale każde wędzisko z większym cw. W nurcie już nie jest tak słodko i wędzisko musi mieć typ pracy typowo szczytowy. W przeciwnym razie wędzisko będzie "pracować" uginając się (pod naporem nurtu na zestaw i wolną żyłkę), i prostując w sposób niemal ciągły. Woda, choć na to nie wygląda, nie jest jednolita i to pulsowanie, niewielkie 10-15cm, ma swoje wręcz katastrofalne skutki. Koszyczek z dociążeniem dosłownie zakopuje się w ostrym rzecznym piasku jaki jest na dnie i wyjęcie go praktycznie jest niemożliwe. Karpiówki niestety mają paraboliczną pracę blanku. Można u nas znaleźć karpiówki, których praca blanku jest typowo szczytowa, tylko czy to na pewno karpiówka, czy jedynie dopasowanie produktu do nazwy i zapotrzebowania rynku? I od razu wycofuje się z tematu, który już tu był omawiany, bo znów zaczną się dziwne posty. Feedery lub typowe gruntówki praktycznie nie uginają się. Pracują i owszem, widać nawet te ruchy, lecz są one nieporównywalnie mniejsze, bardziej agresywne, urywane a nie płynne i według mnie to reakcja wędziska na zmienne masy wody napierającej na żyłkę a nie na samo obciążenie.
-
Bo nie ma. Wystarczy feeder z cw do 150g z dwoma, a jeszcze lepiej z trzema szczytówkami i po kłopocie. Ale to już było nie raz na forum tak i jak o "przegadanej" już Okumie, włącznie z linkami.
-
Noooooo, muszę przyznać, że mnie też się podoba. Fajnie pomyślana, mnóstwo dobrych kieszonek i nawet miejsce na składany podbierak jest. Ten zasobnik i nic więcej nie potrzeba, to jest właśnie optymalne rozwiązanie.
-
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
Docio odpowiedział temat w Na każdy temat
Wiem co to choinka tyle, że ja miałem zwarcie na tylnej zespolonej jak było nieco wilgotniej. Jak było sucho to OK ale nieco deszczu lub samej wilgoci w powietrzu. Jak wymieniałem na nową to od razu psiknąłem na płytkę całkiem sporo lakieru. Teraz można lać z konewki i nic. I to mi się podoba. -
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
Docio odpowiedział temat w Na każdy temat
@NeoCM A to nie masz tak, że nawet jak jedna świeca nie działa to sterownik kontrolki na zegarach nie włącza? Nawet nie wiedziałem, że może tak być. "Jeżeli z 4 komór jedna jest zima, to może nie wywoływać zapłonu?" Problem w tym, że współczesny diesel ma być ekonomiczny i ekologiczny. Sztucznie ograniczona jest dawka paliwa, sprężanie też jest ledwie ponad samozapłon a to w połączeniu z obniżoną temperaturą komory spalania powoduje iż nie ma sprężania tylko ścieśnianie mieszanki, która by odpaliła jakby ją jeszcze trochę docisnąć ale otwierają się zawory. Poza tym znam silniki diesla bez świec żarowych ani innych rozgrzewaczy a palą bez mruknięcia w największe mrozy. Walą garami jak kafary ale palą. A właśnie. Samoczynny kafar to nic innego jak uproszczony diesel. @Quartz czy jesteś świadomy, że w swoich postach dyskutujesz sam ze sobą? Przedstawiasz tezę o kluczowym plusie i minusie w jednym poście a w drugim ją obalasz. Ja nic o tym nie pisałem i cały czas chodzi mi o ten, który podsumowałeś jako bzdura. Nie interesują mnie Twoje imaginacje i jakieś czytanie co trzeci wiersz, napisałem konkretną treść postu, Ty wyrwałeś z niego ostatnie zdanie i podsumowałeś - bzdura. Oczekuję konstruktywnego odniesienia do tej mojej bzdury a nie kolejnej tezy o czymś, co z kolei znów zanegujesz w kolejny poście. -
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
Docio odpowiedział temat w Na każdy temat
Inwektywy pozostawię Tobie, widać je lubisz gdy brak argumentów lub zrozumienia słowa pisanego. Mimo to miło by było gdybyś zaprzestał uników i odniósł się wprost, co takiego bzdurnego napisałem a do czego się tak chętnie odniosłeś jednym słowem - bzdura. -
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
Docio odpowiedział temat w Na każdy temat
A coś więcej, czy znów mamy się poddać nieskazitelnej elokwencji? -
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
Docio odpowiedział temat w Na każdy temat
Oj, mój błąd. Pisałeś o działalności gospodarczej i błędnie założyłem, że masz dostawczaka. Laguna z kratką to jedynie ciężarowy dla fiskusa. Tester dla osobówek jest jednak okrojony i może być z nim ineco dłubaniny. Oby to tylko faktycznie świeczki. Przyszło mi jeszcze coś do głowy. Gdy okaże się, że to nie świeczki to podrzuć mechanikowi myśl o autoalarmie i zaworze odcięcia paliwa. Może raz łączyć a raz nie. -
I takie wklejenie jest jak najbardziej na miejscu, w dodatku koleżeńskie. Mnie jedynie chodziło o powielenie informacji bez zaglądania do źródła, czyli linku, który sam wkleiłeś. Ja też nie wiem co mogą przysłać na e-mail, lecz w dobie wirtualizacji urzędów można się pokusić o jakąś teoryjkę. Na przykład może to być informacja z potwierdzeniem przyjęcia lub odrzucenia wniosku albo ten sam dokument co linkowałeś z wypełnionymi danymi osobowymi i naniesionymi znakami wodnymi. Interaktywny pdf to dziś niemal powszechność a różnić się musi, bo inaczej każdy mógłby sobie sam wydrukować i zapewne kilku "mądrych inaczej" na pewno się znajdzie.
-
Nic takiego nie napisałem. Kolejna Twoja konfabulacja teraz włącznie z osobistą wycieczką oceniającą moje pobyty nad wodą, mająca na celu jedynie umniejszenie wcześniejszej porady, czyli podważenie tego co napisałem. W świetle innych wypowiedzi, w różnych wątkach wobec innych użytkowników, gratuluję konsekwencji.
-
Oooooo, jestem Twoim dłużnikiem, niestety nie jest to pochlebne. Właśnie potwierdziłeś moje twierdzenie, że wędkarze tracą mnóstwo czasu na bzdury w necie zamiast zaglądać do źródeł informacj. Podałeś lub raczej powieliłeś bzdurkę choć sam wkleiłeś link do zezwolenia, regulaminu połowu i rejestru w jednym. Sama darmocha wynika z zarządzenia Dyrektora KZGW, który w zeszłym roku dość mocno przejechał się po podległych RZGW.
